ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Profesor to najczęściej idiota 
16 kwiecień 2016      Artur Łoboda
Robert Bąkiewicz o odkryciu dr Anny Mandreli dotyczącym działaczy ONR 
4 luty 2019      Alina
Poprzyj ten Wniosek... 
24 kwiecień 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Naszym prezydentem był urżnięty komunistyczny wieprz. 
10 październik 2014      www.polskawalczaca.com
Obrońcy przestępców  
24 listopad 2017     
Ubezpieczenie przed powodzią 
5 październik 2024     
„Putinokracja” w kolizji z Waszyngtonem. 
3 grudzień 2011      Iwo Cyprian Pogonowski
Zmarł Kazimierz Świtoń 
4 grudzień 2014     
A niech się zagryzą 
23 październik 2024     
Rozpasana żydohołota 
11 styczeń 2021      Artur Łoboda
Czy lekarze sami się szczepią? 
27 marzec 2020     
Kolejny dowód, że "państwo polskie istnieje teoretycznie" 
3 październik 2019     
WHO, CDC i Davos WEF: Nowa Norymberga - przygotowania do procesu za zbrodnie przeciwko ludzkości 
10 maj 2021     
Prawdziwe oblicze wicepremiera Piotra Glińskiego, albo całego PiS 
13 kwiecień 2016      Artur Łoboda
Korekcja cyfrowa 
7 kwiecień 2015      Artur Łoboda
Urabialni jak glina 
8 luty 2016      Artur Łoboda
Czy Konfederacja może wybić się na niepodległość? 
19 wrzesień 2020     
Co ten Gadowski pieprzy o pożarze Archiwum? 
21 maj 2026      Artur Łoboda
Zakrzyczeć prawdę  
25 lipiec 2011      Artur Łoboda
Źródła homoseksualnej agresji 
3 luty 2013      Artur Łoboda

 
 

Jeden wieczór z życia mężczyzny.

Chyba po ojcu (smakoszu wszelkich nalewek) odziedziczyłem głowę do „wody ognistej”.
Na ogół, w pewnym momencie włącza się we mnie alarm ostrzegawczy, co skutkuje tym, że jestem w stanie natychmiast odmówić dalszego spożywania alkoholu.
Często ku niezadowoleniu współbiesiadników i przy głośnym namawianiu mnie, przez co bardziej rozgrzanych, do dalszej uczty.
Dzięki temu alarmowi mogę logicznie komunikować się nadal, co robi wrażenie, że mam mocną głowę, a to z kolei daje mi próżne poczucie zadowolenia.
Wybieram więc na ogół siebie.
W moim życiu spotkałem niewielu mężczyzn, którzy po wypiciu przysłowiowych 3-ech piw dostają tzw. „pomieszania rozumu”, tracąc poczucie kultury i rzeczywistości.
Coś w rodzaju Dr. Jekyll i Mr. Hyde.
Zdarzyło mi się kiedyś, będąc w Polsce spędzić wieczór w lokalu, wśród kilku osób.
Mojemu znajomego zaproponowałem już wcześniej, by był dzisiaj moim gościem.
Na co on, milcząc, pewnie przez skromność, zaakceptował moją propozycję.
Po drodze spotkaliśmy jego zięcia i kolegę. I tak zajęliśmy czteroosobowy stolik.
Obok siedziało już kilku znajomych mojego gościa.
Odniosłem wrażenie, że ich obecność uaktywniła go.
Po trzecim piwie, mój gość ze spokojnego starszego Pana z poważną miną i zmęczonymi oczyma, męża, ojca i dziadka przeistoczył się w roześmianego, z bojową miną i błyszczącymi oczyma, zerkającymi prowokacyjnie i szelmowsko, prawdziwie dzikiego wojownika. Jakby gotowego do walki o każde słowo, byleby tylko móc „przywalić”.
Jak chuligan, z tym, że uderza tylko słowem!
Chwilę później zostałem przez mojego gościa głośno nazwany „skarbnikiem”, po czym złożył na moje barki odpowiedzialność, za atmosferę przy stole, czyli za zaopatrzenie.
Wystarczyło nazwać mnie raz „skarbnikiem” i już mój gość mógł cały wieczór spędzić na wesoło, raz narzekając na „skarbnika”, raz prosząc „skarbnika”, innym razem pytając „skarbnika”, albo też namawiając „skarbnika”, wielokrotnie zaśmiewając się głośno i rubasznie z chciwości „skarbnika”, przy wyraźnym samozadowoleniu.
Przestał zupełnie zwracać się do mnie po imieniu.
Jakby mój pseudonim spełniał jego spektakularne oczekiwania.
Nie pomagały moje uwagi i prośby o nie nazywanie mnie i traktowanie jak „skarbnika”. Wywoływały wręcz głośne ataki kpiny.
Na moje nieśmiałe próby wykręcenia się od finansowania owych dwóch dodatkowych osób, reagował rubasznymi żartując ze „skarbnika”. Z małymi i zaczerwienionymi, lekko szalonymi oczyma, podniecony na twarzy, zasapany i podpity, wyglądał jak stary satyr.
Nie, nie był wulgarny. Był natomiast głośny, namolny i powtarzał wciąż te same kalki.
O ile wyjątkowo szybko wszedł „na obroty”, o tyle potrafił zadziwiająco dużo wypić.
Wszystkie moje próby nawiązania rozmowy były odrzucane. Miałem wrażenie, że niewidzialny chirurg błyskawicznie dokonał operacji mózgu mojego gościa.
Nie był w stanie zbudować jednego logicznego zdania, a powtarzaniem swoich wynurzeń onanizował się radośnie bez końca.
Patrzyłem w oczy, które dobrze znałem i czułem, że on jest metafizycznie gdzie indziej. Miałem wrażenie, że w jego głowie rozgrywa się szaleństwo, coś poza wszelką kontrolą.
Zaproszony przez mojego gościa jego znajomy z sąsiedniego stolika, po kilku minutach wstał gwałtownie i odszedł, oznajmiając głośno – kolego, bełkoczesz. To było żenujące.! Ale nie dla mojego gościa. Jego oczy ciskały iskry nadal. Odniosłem wrażenie, że stał się jeszcze bardziej nakręcony. Byłem świadkiem ich rozmowy i musiałem temu facetowi przyznać rację. Mój gość rzeczywiście – bełkotał. Przez kilka najbliższych minut jeszcze nie odpuszczał znajomemu, pokrzykując nadal prowokacyjnie na cały lokal, nawołując go do powrotu i podjęcia rękawicy.
Zauważyłem kilkakrotnie na twarzy jego zięcia wyraz niesmaku. Znam to z dzieciństwa. To było coś w rodzaju odrazy. Chyba wstydził się za teścia. Współczułem mu. Obawiam się, że między nimi dwoma dojdzie kiedyś do spięcia. Bardzo to smutne. Wiem, że akurat ta córka nie przepada za ojcem. W końcu zięć podszedł.
Zostaliśmy we trzech.
Teraz mój gość przeszedł do propozycji szybkiej pożyczki, tzw. do jutra.
Poczułem, jakby wyciągnął nowe karty, po wyjściu zięcia.
Czuł swoją zależność i chciał się uwolnić. Ja to rozumiałem. Ale … nie akceptowałem.
Postawiłem jeszcze dwie kolejki, a odmówiłem stanowczo postawienia trzeciej.
I tak nasza biesiada trwała w tym stylu około trzech godzin.
Przy kolejnej ostrej wymianie zdań powiedziałem mu, że czas przy stole z nim był dla mnie istnym horrorem, a on jest tyranem. Jest pijany i okropnie męczący. I dalej, że jego znajomy miał rację mówiąc, że nie można się z nim porozumieć, bo … bełkocze.
Uniósł się lekko, pochylając do mnie (zrobiło się groźnie), po czym sycząc powiedział, przez zęby – jesteś debilem. Urażony, odpowiedziałem, że za takie słowa można dostać w twarz. Opadł na krzesło wpatrując się we mnie, jakby wzrokiem szaleńca.
Kolega mojego gościa, chyba widząc, jak daleko sprawy zaszły próbował ratować sytuację opowiadając, że on sam nie wie co się dzieje, bo przecież jestem na ogół wychwalany pod niebiosa. Niestety już było zbyt późno na wycofanie się.
W końcu i ja też wypiłem kilka kieliszków.
Problem rozwiązał się sam, ponieważ właśnie zamykano lokal.
I tak wyszliśmy, ostrożnie, chwiejnym krokiem z naburmuszonymi minami.
W całkowitej ciszy, opuściliśmy szaloną atmosferę.
Rozstaliśmy się przed jakimś barem. Ja pomaszerowałem do autobusu.
Następnego dnia, musieliśmy się jeszcze spotkać.
Mój wczorajszy gość był ponownie spokojnym starszym Panem z poważną miną i zmęczonymi oczyma, mężem, ojcem i dziadkiem. Zmęczonym głosem powiedział do mnie cicho i pouczająco, że w życiu nie można wszystkiego brać - jeden do jednego.
Nie zareagowałem na tę maksymę. Nie oczekiwałem także zwrotu wczorajszych pożyczek. Czułem się upokorzony i rozbity. Żal mi było naszej znajomości, ale jednocześnie byłem też bardzo zmęczony.
Rozstaliśmy się przedwcześnie w niesympatycznych okolicznościach, pewnie na zawsze.
Próbuję zrozumieć co sprawiło, że stałem się obiektem kpin. Bo przecież innych osób nie traktował tak. A pokpiwał właśnie ze mnie, no i częściowo ze swojego znajomego, który szybko odszedł. Myślę, że przyczyna, czy też raczej jej część, leży w zdecydowanym stosunku do niego. Coś w rodzaju nie poddania się jego autorytetowi i ośmielenia się na wypowiedzenie własnego i do tego jeszcze krytycznego zdania.
Zapewne dramatyczne przeżycia z przeszłości są również odpowiedzialne za ludzkie zachowania dzisiaj. No i oczywiście nie do przesadzenia był wpływ alkoholu.
A może w jego wyobraźni rozgrywał się jakiś świadomy, czy też nieświadomy happening.
Brak szacunku do mojej skromnej osoby, miał zapewne również znaczenie.
Może zarządzanie mną miało dla niego wielkie znaczenie. Polak zarządzał „Niemcem”.
Ta możliwość podoba mi się, właściwie!
A może chciał stać się bohaterem mojego opowiadania.
Znam człowieka od lat. Wiem, że kocha mówić. O ile bez alkoholu dawał mi możliwość powiedzenia własnego zdania, chociaż też na moje wyraźne żądanie, o tyle w opisanej sytuacji tylko poprzez „wciśnięcie” się mu w słowo, miałem szanse na wybrzmienie.
Piszę te kilka zdań by móc odświeżyć pamięć. Jestem z natury naiwny i gdybym kiedyś zapomniał, a zatęsknił, to kto wie, co mi przyjdzie do głowy. Piszę też z drugiego powodu. Być może mój gość o dwóch osobowościach, jakimś sposobem przeczyta je kiedyś, … na trzeźwo.
Może dzięki temu, jego córka nie będzie musiała tłumaczyć się za ojca przed mężem.
Może uchroni to jego i kilka osób wokół niego, w przyszłości od podobnych upokorzeń!
Może, może, …może!
Cóż, człowiek to wielka tajemnica.

Berlin, 20 maj 2013
20 maj 2013

Janusz Zagajewski 

  

Komentarze

  

Archiwum

"Gdyby nie Balcerowicz to bylibyśmy drugą Ukrainą"
listopad 6, 2004
Dialog Katolików z Żydami. Nie tylko w USA
listopad 28, 2004
Iwo Cyprian Pogonowski
Miejcie nadzieję
marzec 14, 2009
Adam Asnyk
To są Wasi "rodacy"
styczeń 26, 2009
Artur Łoboda
Seks dobry na wszystko
sierpień 21, 2007
Krystyna Boińska
Prezydent Lech Kaczyński z misją ratunkową w Gruzji - koniecznie z liczną delegacją PiS!
kwiecień 22, 2008
tłumacz
2009.02.19. Serwis wiadomości ze świata bez cenzury
luty 19, 2009
tłumacz
13 grudnia 2006 Stan Tymiński: Stan Wojenny – Dolarowa „Solidarność”
grudzień 18, 2006
Stanisław Tymiński
Fundamentalisci Protestanccy i Walczący Izrael
lipiec 29, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Islam w Rozterce
listopad 30, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Warszawa 13.05.2005
maj 17, 2005
Alina
WAKACJE!!!
lipiec 5, 2008
Marek Jastrząb
Szeptucha z Podlasia
czerwiec 8, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
Tarcza, NATO w Euroazji a Indie
październik 6, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
"Nareszcie Balcerowicz beknie"
marzec 13, 2006
Przedruk
OGŁOSZONO ROZSZERZENIE UNII EUROPEJSKIEJ
grudzień 14, 2002
Przekształcanie Niemiec w sprzymierzeńca USA?
sierpień 9, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Przypomnienie
lipiec 20, 2006
Artur Łoboda
Międzynarodowy Fundusz Walutowy znów ma dużo do powiedzenia na tematy wewnętrzne Polski
czerwiec 26, 2002
PAP
Kompleksy Kwaśniewskiego
listopad 19, 2003
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media