ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Dr Ewa Kurek wraca do sprawy ekshumacji w Jedwabnem!  
27 wrzesień 2017      Ewa Kurek
Jak to naprawdę jest z samochodami elektrycznymi (3) 
5 lipiec 2020     
jestem tak zmęczony..... 
9 czerwiec 2011      Bogusław
„Jeśli my zapomnimy o Nich, Ty Boże zapomnij o nas” 
9 październik 2014      Artur Łoboda
Jak Zachód zrobił Polskę w konia 
3 kwiecień 2016     
Honorowa, niepisana umowa Polaków w sprawie patriotycznej publicystyki 
21 październik 2014      Artur Łoboda
Polska bananowa 
12 styczeń 2017     
Urzędników coraz więcej, pensje coraz wyższe 
12 sierpień 2014      www.polskawalczaca.com
Pisowski "Balcerowicz" 
8 czerwiec 2020     
I staniesz się niewolnikiem nie tylko dla wiatru 
22 maj 2025      Autor: Zygmunt Jan Prusiński
Wszyscy jesteśmy dziećmi Tego świata  
12 październik 2015     
Walka o suwerenność  
14 grudzień 2012      Artur Łoboda
Tekst - który czekał od kwietnia 
30 lipiec 2020      Artur Łoboda
Wojna przeciwko obywatelom 
20 listopad 2020      Nicolas Riedl , Flavio von Witzleben
Światowe protesty wobec żydomasońskiej wojny skierowanej przeciwko Ludzkości 
14 marzec 2021     
Mec. Joanna Modzelewska: Czy Polska i Kościół są w okowach służb specjalnych? 
30 grudzień 2018      TellTheTruth
Laur niekompetencji czyli: jak to się robi w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego 
17 styczeń 2013      Artur Łoboda
Kolejny trop kowida 
1 czerwiec 2021     
O co chodzi w Kopenhadze? 
13 grudzień 2009      Artur Łoboda
Dobrze że odchodzą - byle jak najwięcej i jak najszybciej 
1 styczeń 2024     

 
 

Jeden wieczór z życia mężczyzny.

Chyba po ojcu (smakoszu wszelkich nalewek) odziedziczyłem głowę do „wody ognistej”.
Na ogół, w pewnym momencie włącza się we mnie alarm ostrzegawczy, co skutkuje tym, że jestem w stanie natychmiast odmówić dalszego spożywania alkoholu.
Często ku niezadowoleniu współbiesiadników i przy głośnym namawianiu mnie, przez co bardziej rozgrzanych, do dalszej uczty.
Dzięki temu alarmowi mogę logicznie komunikować się nadal, co robi wrażenie, że mam mocną głowę, a to z kolei daje mi próżne poczucie zadowolenia.
Wybieram więc na ogół siebie.
W moim życiu spotkałem niewielu mężczyzn, którzy po wypiciu przysłowiowych 3-ech piw dostają tzw. „pomieszania rozumu”, tracąc poczucie kultury i rzeczywistości.
Coś w rodzaju Dr. Jekyll i Mr. Hyde.
Zdarzyło mi się kiedyś, będąc w Polsce spędzić wieczór w lokalu, wśród kilku osób.
Mojemu znajomego zaproponowałem już wcześniej, by był dzisiaj moim gościem.
Na co on, milcząc, pewnie przez skromność, zaakceptował moją propozycję.
Po drodze spotkaliśmy jego zięcia i kolegę. I tak zajęliśmy czteroosobowy stolik.
Obok siedziało już kilku znajomych mojego gościa.
Odniosłem wrażenie, że ich obecność uaktywniła go.
Po trzecim piwie, mój gość ze spokojnego starszego Pana z poważną miną i zmęczonymi oczyma, męża, ojca i dziadka przeistoczył się w roześmianego, z bojową miną i błyszczącymi oczyma, zerkającymi prowokacyjnie i szelmowsko, prawdziwie dzikiego wojownika. Jakby gotowego do walki o każde słowo, byleby tylko móc „przywalić”.
Jak chuligan, z tym, że uderza tylko słowem!
Chwilę później zostałem przez mojego gościa głośno nazwany „skarbnikiem”, po czym złożył na moje barki odpowiedzialność, za atmosferę przy stole, czyli za zaopatrzenie.
Wystarczyło nazwać mnie raz „skarbnikiem” i już mój gość mógł cały wieczór spędzić na wesoło, raz narzekając na „skarbnika”, raz prosząc „skarbnika”, innym razem pytając „skarbnika”, albo też namawiając „skarbnika”, wielokrotnie zaśmiewając się głośno i rubasznie z chciwości „skarbnika”, przy wyraźnym samozadowoleniu.
Przestał zupełnie zwracać się do mnie po imieniu.
Jakby mój pseudonim spełniał jego spektakularne oczekiwania.
Nie pomagały moje uwagi i prośby o nie nazywanie mnie i traktowanie jak „skarbnika”. Wywoływały wręcz głośne ataki kpiny.
Na moje nieśmiałe próby wykręcenia się od finansowania owych dwóch dodatkowych osób, reagował rubasznymi żartując ze „skarbnika”. Z małymi i zaczerwienionymi, lekko szalonymi oczyma, podniecony na twarzy, zasapany i podpity, wyglądał jak stary satyr.
Nie, nie był wulgarny. Był natomiast głośny, namolny i powtarzał wciąż te same kalki.
O ile wyjątkowo szybko wszedł „na obroty”, o tyle potrafił zadziwiająco dużo wypić.
Wszystkie moje próby nawiązania rozmowy były odrzucane. Miałem wrażenie, że niewidzialny chirurg błyskawicznie dokonał operacji mózgu mojego gościa.
Nie był w stanie zbudować jednego logicznego zdania, a powtarzaniem swoich wynurzeń onanizował się radośnie bez końca.
Patrzyłem w oczy, które dobrze znałem i czułem, że on jest metafizycznie gdzie indziej. Miałem wrażenie, że w jego głowie rozgrywa się szaleństwo, coś poza wszelką kontrolą.
Zaproszony przez mojego gościa jego znajomy z sąsiedniego stolika, po kilku minutach wstał gwałtownie i odszedł, oznajmiając głośno – kolego, bełkoczesz. To było żenujące.! Ale nie dla mojego gościa. Jego oczy ciskały iskry nadal. Odniosłem wrażenie, że stał się jeszcze bardziej nakręcony. Byłem świadkiem ich rozmowy i musiałem temu facetowi przyznać rację. Mój gość rzeczywiście – bełkotał. Przez kilka najbliższych minut jeszcze nie odpuszczał znajomemu, pokrzykując nadal prowokacyjnie na cały lokal, nawołując go do powrotu i podjęcia rękawicy.
Zauważyłem kilkakrotnie na twarzy jego zięcia wyraz niesmaku. Znam to z dzieciństwa. To było coś w rodzaju odrazy. Chyba wstydził się za teścia. Współczułem mu. Obawiam się, że między nimi dwoma dojdzie kiedyś do spięcia. Bardzo to smutne. Wiem, że akurat ta córka nie przepada za ojcem. W końcu zięć podszedł.
Zostaliśmy we trzech.
Teraz mój gość przeszedł do propozycji szybkiej pożyczki, tzw. do jutra.
Poczułem, jakby wyciągnął nowe karty, po wyjściu zięcia.
Czuł swoją zależność i chciał się uwolnić. Ja to rozumiałem. Ale … nie akceptowałem.
Postawiłem jeszcze dwie kolejki, a odmówiłem stanowczo postawienia trzeciej.
I tak nasza biesiada trwała w tym stylu około trzech godzin.
Przy kolejnej ostrej wymianie zdań powiedziałem mu, że czas przy stole z nim był dla mnie istnym horrorem, a on jest tyranem. Jest pijany i okropnie męczący. I dalej, że jego znajomy miał rację mówiąc, że nie można się z nim porozumieć, bo … bełkocze.
Uniósł się lekko, pochylając do mnie (zrobiło się groźnie), po czym sycząc powiedział, przez zęby – jesteś debilem. Urażony, odpowiedziałem, że za takie słowa można dostać w twarz. Opadł na krzesło wpatrując się we mnie, jakby wzrokiem szaleńca.
Kolega mojego gościa, chyba widząc, jak daleko sprawy zaszły próbował ratować sytuację opowiadając, że on sam nie wie co się dzieje, bo przecież jestem na ogół wychwalany pod niebiosa. Niestety już było zbyt późno na wycofanie się.
W końcu i ja też wypiłem kilka kieliszków.
Problem rozwiązał się sam, ponieważ właśnie zamykano lokal.
I tak wyszliśmy, ostrożnie, chwiejnym krokiem z naburmuszonymi minami.
W całkowitej ciszy, opuściliśmy szaloną atmosferę.
Rozstaliśmy się przed jakimś barem. Ja pomaszerowałem do autobusu.
Następnego dnia, musieliśmy się jeszcze spotkać.
Mój wczorajszy gość był ponownie spokojnym starszym Panem z poważną miną i zmęczonymi oczyma, mężem, ojcem i dziadkiem. Zmęczonym głosem powiedział do mnie cicho i pouczająco, że w życiu nie można wszystkiego brać - jeden do jednego.
Nie zareagowałem na tę maksymę. Nie oczekiwałem także zwrotu wczorajszych pożyczek. Czułem się upokorzony i rozbity. Żal mi było naszej znajomości, ale jednocześnie byłem też bardzo zmęczony.
Rozstaliśmy się przedwcześnie w niesympatycznych okolicznościach, pewnie na zawsze.
Próbuję zrozumieć co sprawiło, że stałem się obiektem kpin. Bo przecież innych osób nie traktował tak. A pokpiwał właśnie ze mnie, no i częściowo ze swojego znajomego, który szybko odszedł. Myślę, że przyczyna, czy też raczej jej część, leży w zdecydowanym stosunku do niego. Coś w rodzaju nie poddania się jego autorytetowi i ośmielenia się na wypowiedzenie własnego i do tego jeszcze krytycznego zdania.
Zapewne dramatyczne przeżycia z przeszłości są również odpowiedzialne za ludzkie zachowania dzisiaj. No i oczywiście nie do przesadzenia był wpływ alkoholu.
A może w jego wyobraźni rozgrywał się jakiś świadomy, czy też nieświadomy happening.
Brak szacunku do mojej skromnej osoby, miał zapewne również znaczenie.
Może zarządzanie mną miało dla niego wielkie znaczenie. Polak zarządzał „Niemcem”.
Ta możliwość podoba mi się, właściwie!
A może chciał stać się bohaterem mojego opowiadania.
Znam człowieka od lat. Wiem, że kocha mówić. O ile bez alkoholu dawał mi możliwość powiedzenia własnego zdania, chociaż też na moje wyraźne żądanie, o tyle w opisanej sytuacji tylko poprzez „wciśnięcie” się mu w słowo, miałem szanse na wybrzmienie.
Piszę te kilka zdań by móc odświeżyć pamięć. Jestem z natury naiwny i gdybym kiedyś zapomniał, a zatęsknił, to kto wie, co mi przyjdzie do głowy. Piszę też z drugiego powodu. Być może mój gość o dwóch osobowościach, jakimś sposobem przeczyta je kiedyś, … na trzeźwo.
Może dzięki temu, jego córka nie będzie musiała tłumaczyć się za ojca przed mężem.
Może uchroni to jego i kilka osób wokół niego, w przyszłości od podobnych upokorzeń!
Może, może, …może!
Cóż, człowiek to wielka tajemnica.

Berlin, 20 maj 2013
20 maj 2013

Janusz Zagajewski 

  

Komentarze

  

Archiwum

Uczciwość nie popłaca
czerwiec 12, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Świąteczny prezent od Katolickiej Agencji Informacyjnej
styczeń 3, 2006
prof. Rafał Broda
"Dewaluacja"
czerwiec 28, 2005
piotr gilek
Dlaczego nacjonalizm?
lipiec 5, 2008
Dariusz Kosiur
Powstał Komitet Obrony Honoru Wojska Polskiego im. płk Ryszarda Chwastka
wrzesień 8, 2002
zaprasza.net
Sejmowa guma do żucia
lipiec 27, 2008
...
Kryzys irański można rozwiązać przy pomocy dyplomacji
lipiec 22, 2006
Noam Chomsky
UE rozumie sytuację na rynku rolnym (?)
czerwiec 26, 2002
PAP
Globalna Korupcja
styczeń 26, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Dzisiaj mam urlop
maj 12, 2008
Marek Jastrząb
Żegnam kretynów i prowokatorów
maj 2, 2008
Artur Łoboda
Projekt Nowego Amerykańskiego Stulecia - R.I.P.
lipiec 2, 2006
Jim Lobe
Mienie żydowskie ?
sierpień 13, 2003
przesłała Elżbieta
Transkontynentalny akwedukt
sierpień 3, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Komu potrzebne jest Red Watch
luty 27, 2008
Artur Łoboda
Nietakt reklam
wrzesień 7, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
LPR: w Unii Polska więcej straci niż zyska
grudzień 13, 2002
PAP
Tylko 21 postępowań karnych wobec polskich maklerów
styczeń 13, 2003
PAP
Polscy obywatele "Komisji Trójstronnej"
(Tajna władza Świata)

listopad 19, 2005
http://www.naszdziennik.pl
Zniesienie obowiązku wizowego między Rosją a Izraelem
wrzesień 20, 2008
tłumacz
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media