Między politykami całego świata istnieje niepisana umowa, że deklaracji składanych w trakcie kampanii wyborczych nie traktuje się poważnie.
Dla przykładu - izraelska hołota polityczna bezkarnie obraża Polaków na wiecach wyborczych, a "nasi" miejscowi uznają to za dopust boży i takie zachowanie tłumaczą właśnie kampanią wyborczą - w trakcie której - rzekomo można sobie pozwolić na dużo więcej - niż normalnie.
Co robił, co mówił Andrzej Duda przez ostatnie pięć lat?
Dlaczego nagle tuż przed wyborami stał się taki "odważny"?
Otóż żaden przyzwoity człowiek nie powinien poważnie traktować deklaracji przedwyborczych Andrzeja Dudy.
Pięć lat temu obiecywał zająć się sprawą kredytów frankowych i NIE ZROBIŁ W TEJ SPRAWIE ZUPEŁNIE NIC POZYTYWNEGO!
Zrobił za to dużo złego, bo pacyfikował aktywność prawną ludzi oszukanych.
Dzisiaj robi dokładnie to samo w kolejnych składanych obietnicach.