18 lat temu zaproszony zostałem w zamknięte strefy Gorców, by sfotografować i sfilmować najciekawsze rejony Gorczańskiego Parku Narodowego.
Przyjechałem na miejsce w środku nocy, by nad ranem sfilmować rykowisko.
Niestety, jelenie były średnio zainteresowane tego dnia zalotami.
Jednak - wraz ze strażnikiem Parku - weszliśmy w "strefę chronioną", która miała - jakoby - być wolna od ręki ludzkiej.
W wtedy oczom moim ukazał się porażający widok.
Setki hektarów połamanych przez wiatr - drzew, zaatakowanych zostało przez kilka rodzajów szkodnika.
"Polityka ekologiczna" zabraniała usunięcia połamanych, a potem zaatakowanych przesz szkodniki drzew - w rezultacie czego, były one siedliskiem GANGRENY - rozprzestrzeniającej się po całych Gorcach.
Narażone na kwasowe wiatry i kwaśne deszcze ze Śląska - gorczańskie lasy, nie miały siły zwalczać kilku rodzajów szkodników.
Pseudoekologiczna polityka wobec Gorców skutkuje dziesięcioleciami regresji drzewostanu.
Powalone drzewa należało usunąć!
A zaatakowane wiatrołomy usunąć i spalić!