ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Breakout - Modlitwa 
3 lipiec 2014      Artur Łoboda
Na co było stać Rząd Tuska 
23 padziernik 2014      Artur Łoboda
Dzieci zbrodniarzy 
9 luty 2013      Artur Łoboda
Pod szyldem PiS 
2 wrzesień 2016      Artur Łoboda
Porno "tradycja narodowa" 
20 marzec 2017      Artur Łoboda
Wielki finał WOŚP ze zbrodnią na scenie w Gdańsku. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został ciężko raniony nożem w czasie "światełka do nieba" 
14 styczeń 2019      Alina
Dokąd idziesz Polsko? 
3 sierpień 2016     
Audyt rządów PO-PSL w kulturze 
16 maj 2016      Artur Łoboda
Trzy Fale Podboju Europy Przez Muzułmanów 
29 maj 2013      Iwo Cyprian Pogonowski
Rocznica Powstania Warszawskiego 
1 sierpień 2009      Artur Łoboda
Pic na wodę, fotomontaż  
25 kwiecień 2017     
"Człowiek ze złota" to tak naprawdę "człowiek z rynsztoku" 
16 wrzesień 2012      Artur Łoboda
Czegoś tu nie rozumiem. 
10 wrzesień 2016      Artur Łoboda
Minister Czuma 
23 marzec 2009      Bogusław
Prezydent Francji Burakiem 
9 lipiec 2017     
Margaret Thatcher jest współwinna obecnego światowego kryzysu 
9 kwiecień 2013      Artur Łoboda
Komu służy Wymiar Prawa Trzeciej RP? 
27 sierpień 2015      Artur Łoboda
O co idzie w sprawie prób Korei Północnej?  
9 czerwiec 2009      tłumacz
Zanim nastąpi żydowska ostateczna eksterminacja Polaków 
30 grudzień 2014      www.polskawalczaca.com
Naród który głupotę nazywa odwagą (2) 
2 maj 2010      Artur Łoboda

 
 

Trybuna Czytelników


TRYBUNA CZYTELNIKOW

Wtorek - 19 stycznia 2010 Toronto - Canada
Zamieszczamy tu listy od naszych Czytelników, które mają charakter artykułów lub stanowią obszerniejszą polemiczną wypowiedź. Redakcja nie odpowiada za ich treść.
Prezentowane opinie w publikowanej korespondencji nie zawsze odzwierciedlają stanowisko redakcji "Gońca".

GONIEC NR 2/2010

(Dotyczy listu otwartego autorstwa Piotra Chlebowicza - red.)

Moje nazwisko brzmi Józef Szoppe. Po przeczytaniu Pańskiego listu otwartego do rządzących w pełni popieram Pańskie słowa. Ale jak Pan widzi, takich jak Pan, jak ja jest bardzo mało, chodzi mi o waleczność (nadzieje), ponieważ tak nas rozbito, że mała ilość jest takich jak Pan.

Panie Piotrze, ja chciałbym się Panu lepiej przedstawić. Byłem działaczem typowo robotniczym i w ogóle do tego nieprzygotowanym, w dużym zakładzie pracy, jakim w tym czasie był Stilon Gorzowski. Nasza Komisja Zakładowa liczyła około 50 osób, a Stilon w tym czasie liczył 10.000 ludzi, a ja pracowałem w czasie strajków w stoczniach na Wydziale Kordu w Stilonie. Ja jako jeden z pierwszych, a może i pierwszy zacząłem organizować listy i nazwę na tych listach, do czego będziemy się zapisywać. Nazwałem to Wolne Związki Zakładowe, bo nikt w tym czasie nie miał pojęcia, jak to będzie przebiegało, a było to 20 sierpnia 1980 roku na Przędzalni Kordu na zmianie "D", na której pracowałem. Bardzo gładko to wszystko przebiegało, bo oczy ich były skierowane na Szczecin i Gdańsk.

Za to wszystko zostałem wiceprzewodniczącym Kordu i członkiem Komisji Zakładowej. Załoga na Kordzie liczyła około 1000 osób. Za to wszystko zostałem internowany przy Hucie Głogów. 21 czerwca 1982 roku zostałem wypuszczony z internowania, ale już 14 sierpnia 1982 r. zostałem zamknięty za składanie kwiatów pod krzyżem przy Katedrze gorzowskiej, bo krzyczałem "Precz z juntą", "Wrona orła nie pokona", czyli wg bolszewickiego prawa na podstawie art. 282 skazano mnie na trzy lata więzienia i dwa lata pozbawienia praw publicznych.

W areszcie śledczym byłem najpierw trzymany w Gorzowie przy ul. Kosynierów Gdyńskich w piwnicy, czyli w ciemnościach, ponad pół miesiąca, następnie przewieziono mnie do Międzyrzecza. Tam ponad pół miesiąca prowadziłem głodówkę (16 dni), schudłem ponad 13 kg, straciłem dużo zdrowia. Dzisiaj jestem kaleką, bo nawet nie potrafię założyć sobie skarpet, nie mówiąc o innych rzeczach. Następnie jechaliśmy dużym transportowym samochodem. W czasie transportu nie wiedziałem, gdzie jestem, wiele godzin bez wody, powietrza, każdy w swojej klatce osobno zamknięty. Gdy samochód się zatrzymał, myślałem, że dojechaliśmy, ale jak się zorientowałem, było to więzienie w Poznaniu. No i dalej w drogę. Gdy samochód się zatrzymał po raz drugi, zorientowałem się, że chyba dojechaliśmy.

Po otwarciu drzwi, tych dużych, zaczęli po kolei otwierać nasze klatki i wypuszczać na zewnątrz samochodu. Samochód był mocno obstawiony, tzw. służbą operacyjną, jak to oni się nazywali. Dla mnie to było KBW. Ta służba cały czas mojego pobytu rano o 6.00 otwierała drzwi, a o 10.00 zamykała, a ja meldowałem, ilu nas jest w celi. Czasami się myliłem, bo na sierżanta mówiłem "panie kapitanie do apelu melduję 4", a on mnie się pytał, czy byłem w wojsku, a ja mu mówiłem, że nie byłem. To on mi na to, "to skąd możecie wiedzieć". Tyle mojej satysfakcji, nie było to zawsze, boby się zorientowali. W czasie nocnym nie wolno było zwykłym klawiszom otwierać drzwi, nawet jakby się ktoś powiesił na sznurze z onuc. Najpierw dano nas do celi przechodniej w piwnicy, a na drugi dzień do pralni i przebieralni. Później po platery metalowe czarne jak święta ziemia, do tego żwir, piasek, ażeby te platery wyszorować. Tak właśnie trafiłem na biały pawilon oddział IV cela nr 102. Takich rzeczy nie zapomina się do końca życia. Za jakiś czas klawisz zaprowadził nas do naczelnika więzienia. Staliśmy od niego 30 - 40 metrów. Naczelnik, pan życia i śmierci, rozpoczął powitanie: "Jesteście w Rawiczu, Rawicz to nie sanatorium, o czym już niejeden się przekonał. Mam nadzieję, że i wy się w niedługim czasie przekonacie" (przeszły mi ciarki po plecach, bo po głodówce i tej piwnicy byłem chory). Do tego dodał: "ja nigdy nie rzucam słów na wiatr". Pomyślałem sobie, nie daj się sprowokować. Wszystko już o mnie wiedział, bo przed nim leżał skoroszyt otwarty z moim wyrokiem. "A więc - odpowiedział - organizacja niepodległościowa, ekstrema." Z miejsca miałem przegrane, jeszcze raz mruknął pod nosem: "ekstrema, musimy was izolować od ludzi, bo mi zrobicie rewolucję". A więc widzę, że wzięli się ostro. Z powrotem do celi, za jakieś 15 minut na spacernik. Poganiali do biegu, szukali pretekstu, aby podłożyć nogę, kopnąć, przyłożyć, wrzeszczeli "nie po chodniku, bo chodnik jest dla ludzi", ja miałem przecież dwa lata pozbawienia praw publicznych. Urządzili nam taki spacer, że wielu z nas nie mogło wejść na IV oddział. Ileż ci ludzie sadyści mieli w sobie nienawiści, i to byli podobno Polacy. Dla mnie to bolszewiki, masoni i kapo.

Ja wcale nie chcę krytykować Pańskiego listu otwartego. Pisze Pan do wszystkich rządzących, ponieważ czas ucieka, wielu naszych wspólnych przyjaciół już nie żyje. Prosząc przez ten list otwarty, może trafi do tych kłamców z Sejmu, Senatu czy rządu. Przecież ten Niesiołowski takich jak my nazywa, że jesteśmy którąś tam kategorią działaczy. Ja zawsze powtarzam, że mogę być nawet 50. kategorią, ale nawet Wałęsa nie przeszedł tego co ja. Wałęsa dla mnie przestał być prezydentem, jak rozwalił rząd mecenasa Olszewskiego przy pomocy Tusków i jemu podobnych. Tyle cynizmu i kłamstwa jest w tym człowieku. Mnie po prostu nie mieści się w głowie, jak sam powiedział, że SB-ek dał mu na tramwaj 1500 zł, a ja tyle razy byłem przesłuchiwany przez SB-eków w Gorzowie i nigdy nie dostałem nawet grosza, a raczej myślałem, czy tym razem mnie wypuszczą, czy zamkną. I to w TV Polskiej na cały świat. A niedawno jak wyświetlali film o ks. Popiełuszce w Rzymie, wszedł na czerwony dywan i powiedział, że Polakom ten film się nie należy, bo oni i tak niczego nie rozumieją.

Jak chce Pan, Panie Piotrze, wiedzieć, jak był prezydentem, to dostawał około 300 listów dziennie. Przez pięć lat, jak się później okazało, żadnego nie przeczytał. Ja też myślałem o Lechu i Jarosławie Kaczyńskich, ale jak Lechu podpisał ten Traktat lizboński, naprawdę nie wiem, co mam mówić i pisać na ten temat. Bo Bogurodzica dla mnie przestała działać. Oni, czyli bolszewicy, lewacy, masoni i komuniści, i pomocnicy, czyli kapo, wiedzieli, że my nie jesteśmy bojówkarzami, tylko normalnymi warchołami czy ekstremą, których zawsze można złamać i wyrzucić z kraju.

Pisząc to wszystko, wcale nie chcę, żeby tak było, ja doskonale wiem, że jest wielu wspaniałych, prawych polityków, takich jak Macierewicz, Olszewski, bracia Kaczyńscy mimo wszystko, Ziobro, Kurski czy Kamiński i wielu innych, właściwie cały PiS. Bo ta zaraza zakorzeniona jest od trzech pokoleń, np. z czasów PRL Wincenty Kraśko decydował, jaka ma być kultura w PRL, a jego wnuk Piotr Kraśko w "Wiadomościach" decyduje, czego mamy słuchać, i to za jakie pieniądze. A my musimy ich przez te listy otwarte prosić o przeczytanie tego listu i rzucenie tej ekstremie jakiegoś ochłapu na otarcie łez. Oni doskonale wiedzieli, że prostych działaczy można zmusić do wyjazdu z Ojczyzny, dlatego takich jak ja dawali na przeszkolenie do Rawicza. Już w 1982 roku SB-eki mówili mi wprost, że lepiej dla mnie będzie, jakbym wyjechał, bo oni niczego nie są w stanie przetłumaczyć. Jak mnie na kolejnym przesłuchaniu zapytali, dlaczego tak nie lubię komunistów, odpowiedziałem, że ich bardzo lubię, tylko dwa i pół metra po ziemią, co do dzisiaj potwierdzam, ale i odczuwam na zdrowiu. Myślałem, że mnie zabiją, a dzisiaj sami są tzw. biznesmenami.

Jak Pan widzi, ja już naprawdę na nic nie liczę, mam 62 lata. Niedawno w konsulacie w Toronto paru ludziom przyznano odznaczenia Rzeczypospolitej Polskiej, niektórzy z nich nigdy tutaj nie pracowali, tylko pozakładali fikcyjne biznesy i sprowadzali i sprowadzają aktorów, piosenkarzy, znachorów i w ten sposób zarabiali i zarabiają na życie. To dlaczego Rzeczpospolita odznacza ich medalami? A taki jak ja, po przepracowaniu w Polsce 21 lat, a tutaj 26 lat, a do tego jeszcze internowania, ciężkie więzienia... zostawiono nas samych sobie i musimy prosić o jałmużnę. Ja chcę Panu jeszcze coś powiedzieć, w Toronto był tak konsul o nazwisku A.B., co skargi i postulaty polonusów wrzucał do kosza z komentarzem "nadęty patriotyzm". Porozumienie emerytalne nie miało polepszyć nam życia, to wynikało ze wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Oni, jak przyjdzie czas, to zrobią tę ustawę, ale jeszcze nie teraz, bo do niczego propagandowo im nie jest potrzebna i sprawa jest w tym, że my jeszcze żyjemy, i to w tzw. wyżu demograficznym (co jest całkowicie naszą winą) i trzeba by było tej ekstremie płacić (a co będzie dla nas, to także Kanady). A na to wszystko nałożył się jeszcze sztuczny kryzys telewizyjno-propagandowy.

Jak zobaczyłem w "Gońcu", że pan Lizoń chce kandydować do parlamentu kanadyjskiego, bardzo się ucieszyłem i będę całym sercem popierał tę kandydaturę, bo to przecież Polak. Ale z drugiej strony, jako człowiek mocno doświadczony przez życie, myślę, czy to aby nie jest tak: wy mi pomóżcie w przejściu do tej I kategorii ludzi, a ja wam za to będę wpinał w klapę czerwone listki na szpilce w dniu Canada Day. Albo będzie miał takie urządzenia telefoniczne, że tylko będziemy mogli zostawić wiadomość na maszynie. Ja naprawdę życzę Panu Lizoniowi wszystkiego najlepszego, ale co to jest jeden poseł. Ja także, widząc tę 50-letnią okupację bolszewicką, chciałem czy chcieliśmy założyć Niezależny Związek Zawodowy, tylko po to, ażeby nie być tą II czy III kategorią ludzi. Pytam dzisiaj, co się zmieniło tu czy tam? Bo tam nazwano nas warchołami albo ekstremą i wyrzucono na zbity pysk do Kanady, czyli w to samo miejsce. Nie wierzę, że pan Lizoń, jeśli się dostanie, to coś zmieni, chociaż z całego serca mu życzę. Ja zmienię zdanie o Kanadzie czy Polsce dopiero wtedy, jak dostanę taką samą emeryturę, jak dostają ludzie I kategorii, czyli będę dostawał za każdy przepracowany rok 100 dolarów miesięcznie do emerytury. Ja przepracowałem 26 lat w Kanadzie!

Dlatego właśnie 20 sierpnia 1980 roku zakładaliśmy Wolne Związki Zawodowe w Stilonie Gorzowskim. Jak widać, chcieliśmy żyć tak samo jak ludzie I kategorii. Jak widać, system represji i niewolnictwa jest na świecie bardzo mocno zorganizowany i dlatego jest niezmiernie trudno z tym walczyć. I cokolwiek ludzie z niższych kategorii dostaną, to tylko w formie wymuszonego ochłapu. Jak widać, cały czas ludzie, gdziekolwiek to by było, czy w Kanadzie, czy gdzie indziej, są podzieleni na kategorie, czy to się komuś podoba, czy nie. Ci wszyscy, co zmarli czy zostali zabici, tak jak koledzy z kopalni "Wujek", też mieli nadzieję, że ta walka coś da, bo po to przecież strajkowali. Chciałbym zapytać wszystkich, a przede wszystkim tych, co mówią i świętują kolejne rocznice tzw. wolnej Rzeczypospolitej Polskiej, kiedy bandyci ci zostaną ukarani. I jakie mają emerytury za zabijanie robotników.

W tym roku pod koniec lipca gościł u mnie w domu ks. kanonik Andrzej Skudlarek z parafii p.w. św. Wojciecha w Gorzowie Wielkopolskim, który mi bardzo pomógł, bo moje pesymistyczne myślenie nie daje mi spokoju, bo ja widzę, że świat idzie cały czas w złym kierunku. Tak samo było na początku stanu wojennego, jak trwał strajk w Stilonie Gorzowskim, szukaliśmy księdza, ażeby odprawił nam Mszę Świętą w halach PJII w Stilonie. Wszyscy księża, których prosiliśmy, albo się bali, albo nie mieli czasu. A ksiądz kanonik Andrzej Skudlarek od razu ochoczo odpowiedział: nie ma sprawy, i odprawił nam Mszę św. i za jakiś czas drugą, nie bacząc na konsekwencje. A dzisiaj po latach jak słyszę, że niektórzy poogłaszali się pasterzami "Solidarności", to mi się płakać chce, przecież oni bali się wejść na teren Stilonu i odprawić Mszę św. Teraz jak ksiądz Andrzej odprawiał w Katedrze gorzowskiej niby z okazji 20-lecia wolności, to mówił mi przez telefon, że było ze 30 księży, a on był prowadzącym.

Ja naprawdę nie umiem patrzeć pozytywnie, bo wszystko, według mnie, idzie w tym samym kierunku, jak było za Stalina. Religii uczyliśmy się w prywatnych domach i stale był strach, czy tych ludzi, co naszym dzieciom użyczyli pomieszczeń, nie zamkną do więzienia. Jak widziałem w TV Polskiej w tej tzw. wolnej Polsce taką blondynę z otwartą gębą, z jaką wielką zawziętością, cynizmem woła, ażeby powyrzucać krzyże ze szkół polskich wolnej Polski, ja nie mogę inaczej myśleć. Kamiński wykrył złodziejstwo, za to został wyrzucony z pracy. Historycy z IPN ujawniają wrogów Polski, za to ten rząd, co Pan go prosi o pomoc, chce przez ustawy zamknąć usta historykom. I jak tu nie być pesymistą?

Życzę dużo zdrowia i wszystkiego najlepszego wszystkim ludziom, co jeszcze wierzą, że coś się zmieni na lepsze. Życzę także dużo wytrwałości całej redakcji "Gońca". Są to bardzo prawi ludzie, a przede wszystkim Polacy.

Józef Szoppe
Wasaga Beach, Ontario

http://www.goniec.net/trybuna.html

KONTAKT:
tel. 905-629- 9738
fax 905-629-9764
e-mail: redakcja@goniec.net



_______________*******_______________


Zygmunt Jan Prusiński


UMIERAĆ W SZCZĘŚLIWYM MIEŚCIE


Moim Rodzicom, Krystynie i Lucjanowi


Motto: "Nadejdzie być może dzień, kiedy
na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma
obudzi swe szczury i pośle je, by umierały
w szczęśliwym mieście..." - Józef Szoppe



Mamo - tak dawno nie byłem szczęśliwy,
a tu lata z góry spadają jak kamienie,
jak jesienne z drzewa siwe liście.


Kazałaś mi wracać do wolnej Ojczyzny,
jaki grzech uczyniłem porzuciwszy Wiedeń.
Tam i ludzie biedni są szczęśliwi,
nie umierają z głodu i z braku lekarstw.


Tato - ile to lat suchych, nawet i łzy
nie przemiękły tego czasu od 1973 -
kiedy cię ostatni raz widziałem w aptece
na starym rynku w Otwocku.


- Więc kiedy jest czas szczęśliwości człowieka -
Przy narodzeniu czy przy umieraniu...?


18.01.2010 - Ustka
19 styczeń 2010

Zygmunt Jan Prusiński 

  

Komentarze

  

Archiwum

APEL O UCZCZENIE PAMIECI OFIAR STALINZMU
marzec 17, 2003
Oszukują przy wyborach w następujący sposób:
padziernik 18, 2007
Anna
Bankier-czytaj złodziej
styczeń 12, 2003
zaprasza.net
Frajerzy, czyli - "Nasi zapomniani sojusznicy"
grudzień 28, 2003
Marek Głogoczewski
Czy Madoff kradł dla dobra Izraela?
marzec 17, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
Szaron może być sądzony za zbrodnie wojenne
luty 12, 2003
PAP
Izrael Szamir - "Być albo nie być" (Żydem)
styczeń 26, 2006
Wielka Brytania - Wielka Bezmózgownia
padziernik 7, 2003
Fëamortur'a
Samoobrona będzie usuwana z komisji wyborczych siłą?
czerwiec 7, 2004
PAP
Obniżyć, czyli podwyższyć
maj 14, 2005
Stanisław Michalkiewicz
Mamienie idiotów
kwiecień 29, 2004
Adam Zieliński
Prokuratorska gra pozorów
sierpień 26, 2002
Uczciwość nie popłaca
czerwiec 12, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Kłamstwo sto razy powtarzane
marzec 16, 2005
Sylwetka Włodzimierza Cimoszewicza jako skutek ewolucji cynicznych oportunistów
sierpień 26, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Globalizacja jako miraż
kwiecień 27, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
"Korzyści" z liberalizacji polskiego handlu
luty 9, 2007
Dariusz Kosiur
POLSKA - UNIA 9
listopad 24, 2002
Prof. Jerzy Nowak
UŻYTECZNE PRAWA RZˇDZACE PRACˇ ZAWODOWˇ
sierpień 19, 2002
Ślepi, czy tylko takich zgrywają?
luty 24, 2003
PAP
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media