ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Czy zdemontować Unię Europejską? 
13 marzec 2017     
Wyciekł niemiecki oficjalny raport opisujący Coronę jako „globalny fałszywy alarm” 
3 czerwiec 2020     
Doniesienie o próbie dokonania przestępstwa przez polskojęzyczną prokuraturę 
25 listopad 2009      Artur Łoboda
Polowania na kowid-manów 
7 październik 2021      Artur Łoboda
Odwrócić skutki antypolskiej polityki 
5 luty 2016      Artur Łoboda
Europosłom się powodzi. 
7 luty 2014      www.polskawalczaca.com
Sukces świadczący o upadku 
28 kwiecień 2026     
Jak można doprowadzić do upadku państwa? 
29 czerwiec 2011      Artur Łoboda
Rok 1984 - 2023 
30 styczeń 2023      Artur Łoboda
Jakie są prawdziwe cele Rządu Donalda Tuska? 
7 styczeń 2014      Artur Łoboda
Wdrożenie 5G: promieniowanie EMF, niszczący wpływ na zdrowie, konsekwencje społeczne i ekonomiczne. Zbrodnie przeciwko ludzkości? 
21 styczeń 2022      Richard Gale i dr Gary Null
Macie swój kapitalizm 
21 styczeń 2021     
Koniec Historii Rosyjskiej Nafty? 
25 styczeń 2011      Iwo Cyprian Pogonowski
Brudny sekret Big Pharmy: Jak leki na receptę pozbawiają Twój organizm niezbędnych składników odżywczych 
7 maj 2025     
STALI SIĘ PRZECINKIEM ZAPOMNIANYM - wiersz - WIESŁAW SOKOŁOWSKI  
6 grudzień 2014      www.trwanie.com
Pandemia niedoinformowanych 
20 listopad 2021      Beate Bahner
Pora opuścić ten pociąg 
2 styczeń 2026     
Wizyta Einsteina u Noblisty Alberta Michelsona 
5 maj 2014      Iwo Cyprian Pogonowski
Oskarżenie "Rady Medycznej" o współudział w zbrodni ludobójstwa 
12 luty 2022     
Zapowiedź na najbliższy czas 
7 wrzesień 2020     

 
 

Sprawiedliwe królestwo

Sprawiedliwe królestwo

Jestem królem państwa, które jest średniej wielkości, lecz wyróżnia się od innych dosyć znacznie. Władza służy poddanym a nie odwrotnie. Ludzie są szczęśliwsi i bardziej zadowoleni
z tego, co ich spotyka w życiu zawodowym oraz codziennym. Władza musi dawać przykład
i inspirować do działania, stanowić podporę na co dzień. Jeśli ludziom się dobrze powodzi, to nie muszą politykować. Wypowiadają się o rządach nieczęsto i pozytywnie. Mogą się zająć ze spokojem swoimi sprawami. W innym przypadku martwią się o przyszłość, tracą niepotrzebnie czas na rozmyślania o jutrze. Co gorsza się denerwują, żyją w stresie, marnując energię. To wszystko sprawia, że dotyka ich apatia. Król musi nie tylko rządzić, ale służyć, opiekować się poddanymi. Im więcej dostaje, tym więcej daje. Byłoby niesprawiedliwością, gdyby władca żył w splendorze swej roli, a niewiele dawał od siebie i czekał tylko na pokłony oraz uniżenie mniejszych od siebie. Służyć należy zawsze, ale tym więcej dawać od siebie, im więcej się ma do powiedzenia. Ludzie nie powinni się bać rządzącego, lecz szanować, jeśli w dodatku nie potrafią polubić. Władza nie może być tyranią, tylko okrętem na którym pasażerowie znajdują schronienie przed falami przeciwności, których nie brakuje. Nie można pozostawiać osób samymi sobie, państwo to nie dżungla, lecz forma organizacji społeczeństwa. Nigdy nie może być uznawane za własność władcy, lecz za dobro wspólne, powierzone określonej grupie ludzi do zarządzania, którzy mają do tego powołanie, jak i predyspozycje.
Istnieją już obecnie, lecz pojawiły się już w starożytności inne formy sprawowania władzy niż monarchia, lecz czy można je uznać za lepsze? (poza jej despotycznymi odmianami oczywiście). Podam przy tym kilka przykładów, lecz nie będę się zbyt długo nad nimi rozwodzić. W demokracji społeczeństwo jest podzielone, zaś politycy kłócą się ze sobą. Nie maj żadnych dalekosiężnych planów, ale jest program tylko na okres kadencji. Polityka powinna być oparta na strategii sięgającej kilkadziesiąt lat w przyszłość. W innym razie nie ma szans na pokój, w szerszym rozumieniu tego słowa i długi dobrobyt. Ludzi mają minimalny wpływ na rzeczywistość. Wprawdzie co jakiś czas odbywają się wybory, jednak politycy chcą uzyskać poparcie i wiele obiecują, zaś potem różnie bywa z realizacją. Z kolei dyktator zdobywa władzę często wskutek zamachu stanu, nierzadko odsuwając od niej człowieka, który nie jest tyranem. Tylko w tym przypadku powinna być interwencja dozwolona, nawet zbrojna. Wokół dyktatora czy junty jednoczy się społeczeństwo lub jest mu przeciwne, więc nie ma podziałów, pretensji do zwykłych ludzi a nawet konfliktów pomiędzy jego członkami na tle dysput o polityce. Społeczeństwo nie jest całkowicie pewne o swą przyszłość. Ma obawy, czy nie zastąpi ten system ktoś inny. Ponadto
w przypadku sprzeciwu obywateli wobec posunięć władzy, ta może użyć zdecydowanych środków.
Wracając do monarchii, ona nie jest jakimś dziwacznym wytworem. Nawet istnieje
w niebie wraz z hierarchią. Ten system obowiązuje w Kościele katolickim i znakomicie się sprawdza. Musi istnieć warunek, że władca jest uczciwy. O to w niej łatwiej niż w innych systemach. Poza tym panującemu zależy na tym, by dobrze pisali o nim historycy, niekonieczne muszą to być dziennikarze. Prawda się obroni prędzej czy później. W moim państwie na niższych szczeblach to obywatele mogą decydować o wielu sprawach. Istnieją rady sołeckie, miast oraz prowincji. Ja także mam Radę Królewską, która mi doradza i tworzy projekty dekretów. Oczywiście istnieje także Rada Ministrów (rząd), która składa się z: kanclerza, ministra skarbu, ministra spraw wojskowych, ministra spraw zagranicznych, ministra spraw wewnętrznych, ministra kultury, ministra gospodarki, ministra oświaty, ministra rolnictwa, ministra medycyny. W moim królestwie oświata jest bezpłatna na poziomie elementarnym. Także najbiedniejsi ludzie są leczeni
z dochodów, pochodzących z królewszczyzn. Przysłuchuję się obradom Rady Ministrów.
W przypadku, gdy jest równa liczba głosów za daną opcją, wtedy decyzja należy do mnie i ja głosuję także. Nie uważam się za kogoś lepszego od innych. Uważam, że Pan Bóg każdemu dał talenty i ma wobec niego plany. Stawia go często na jakimś stanowisku. Wyjątkiem są uzurpatorzy oraz ci, którzy po trupach dochodzą do celu. Każdy ma jakąś misję. Bycie na świeczniku nie oznacza, że musimy automatycznie mieć lepiej. Spoczywa na nas większa odpowiedzialność
i borykamy się ze znacznie większymi problemami. Kto ma większe prawa, ten ma także większe obowiązki. Ktoś może powiedzieć, że władzy towarzyszy bogactwo i splendor. To wszystko powszednieje, jednak odpowiedzialność jest odczuwalna taka sama i poczucie presji wskutek niezwłocznego wypełniania obowiązków. Etykieta pozwala władcy na znacznie mniej niż zwykłemu zjadaczowi chleba.
Lubię się przechadzać nawet z dala od mego pałacu. Moi dworzanie się niepokoją. Zawsze kilka osób informuje mnie, że będzie mi towarzyszyć w niewielkiej odległości idąc za mną. Gdy oddalam się poza miasto, to wtedy przywdziewam szaty zwykłego człowieka, może to być mieszczanin a czasem chłop. Wolę anonimowość od splendoru. Mogę dowiedzieć się przy okazji, jak żyje się zwykłym rodakom. Staram się jakoś pomóc osobom spotykanym na mej drodze. Pewnego razu sprawiło mi radość zawiązanie sznurowadeł u butów małego chłopca, który chciał odwiedzić kolegę. Innym razem zauważyłem tuż za miastem gospodarza w średnim wieku, zwożącego siano, zbliżał się wieczór, rzekłem Szczęść Boże.
- Szczęść Boże – odpowiedział głośno i wyraźnie rolnik.
- Słońce chyli się ku zachodowi a pan ciężko pracuje.
- Tak trzeba. Pan Bóg daje czas, który trzeba jak najlepiej wykorzystać.
- To prawda odpowiedziałem.
- Boję się, że mogę nie zdążyć zwieść wszystkiego siana. Jutro niedziela, zaś pojutrze nie wiadomo jaka pogoda.
- Pomogę ci gospodarzu.
- Chętnie bym przyjął pomoc, ale nie wiem czy będę w stanie się odwdzięczyć.
- Nie musisz mi niczego dawać.
- Niech Bóg ci to wynagrodzi, dobry człowieku.
Po dwóch godzinach intensywnej pracy, nie tylko chłop był zmęczony, lecz także ja, nieprzywykły do takich trudów. Już zaczynałem się żegnać i życzyć wszelkiego dobra nieznajomemu, gdy ten się odezwał i wręcz namawiał mnie, bym spożył u niego wieczerzę:
- Zostań ze mną gościu. Zasłużyłeś na to by spożyć posiłek. Dni są długie, ciemność zapada późno. W dodatku niebo jest bezchmurne, więc powinno być widno, tym bardziej, że świecił wczoraj księżyc, choć do pełni jeszcze daleko.
- Wobec tego zostanę na wieczerzy, skoro ci tak na tym zależy. Mnie będzie miło gościć u ciebie.
- Cała przyjemność po mojej stronie. Gość w dom, Bóg w dom.
Po kilku minutach znaleźliśmy się na podwórku. Moim oczom ukazała się drewniana chata, niedaleko której znajdowała się obora a obok niej stodoła. Gospodarz wprowadził mnie do średniej wielkości izby, która miała duży piec, średni stół i cztery łoża. Podłoga była drewniana, wykonana
z desek. Było dosyć jasno i czysto, gospodarz musiał być bogaty:
- Gdzie żona i dzieci? - zapytałem trochę zdziwiony.
- W oborze. Doi krowy i kozy. Dwie córki jej w tym pomagają. Na razie Bóg mnie nimi obdarzył. Może doczekam jeszcze syna.
- Życzę ci chłopca. Będziesz mieć pomoc przy pracach w polu.
- Z pewnością. Lat mi przybywa, kiedyś ktoś musi mnie zastąpić. Gościu z daleka przybyłeś?
Nie, wystarczy przejść szybkim krokiem ponad pół godziny. Czy mogę poznać twe imię?
- Nazywają mnie Kazimierz.
- Tak samo mnie – odparłem z odrobiną zdziwienia, a zarazem radości.
- Tym bardziej jestem rad, gościć w mej chacie takiego gościa.

Gospodarz już zaczął krzątać, się przy przygotowaniu wieczerzy, gdy trochę niespodziewania przybyła kobieta. Była średniego wzrostu. Miała długie włosy koloru blond
i niebieskie oczy. Posiadała szczupłą sylwetkę, twarz pociągłą, mały nos i średniej długości szyję.
- To moja żona Anna – poinformował chłop.
- Witamy cię gościu w naszych skromnych progach – rzekła ze szczerością gospodyni. Proszę usiąść na ławie. Już niedługo będziecie mogli spożyć posiłek i napić się świeżego mleka.
- Bardzo dziękuję, ale nie chcę, byście poświęcili mnie zbyt dużo uwagi i się zubożali.
- My nie jesteśmy biedni. Trzeba się dzielić z bliźnim tym, co się posiada. Do życia naprawdę nie potrzeba wiele. Najważniejsze jest Boże błogosławieństwo i zdrowie. Wszystko inne ma drugorzędne znaczenie. Pieniądze przecież szczęścia nie dają.
- Zacni z was ludzie. Córki jeszcze się trudzą?
- Nie one się jeszcze spacerują na podwórku. Gdy przygotuję wieczerzę, to je zaproszę.
- Jak wam się żyje drodzy gospodarze?
- Nie narzekamy – odparł Kazimierz.
- Niczego nam nie braknie - wtórowała Anna.
- To dobrze. Lubię słuchać zadowolonych ludzi – rzekłem. Zawdzięczacie swoją dolę pracowitości
i Bożej opiece.
Po tych słowach gospodyni wygłosiła płomienne wystąpienie:
- Gościu, wiele również zawdzięczamy władcy, który jest mądry, sprawiedliwy i skromny. Nie zależy mu na sławie, bogactwie czy na chwale swego majestatu. Państwo żyje w pokoju, niewielu jest w nim takich, którzy bogacą się cudzym kosztem i wykorzystują innych. Prawie wszyscy ludzie się cieszą życiem, wiedzą, że warto być dobrym i sprawiedliwym, gdyż nie tylko w przyszłości otrzyma się skarb, lecz już tu na ziemi można osiągnąć przynajmniej dostatek. Wiedzą, że tu pani sprawiedliwość nie ma przyjaciół, lecz jest bezstronna.
Po kilku minutach zauważyłem, jak weszły córki do izby. Potem zjadłem trzy kromki chleba, posmarowanego masłem, napiłem się jeszcze ciepłego mleka i płomienie pożegnałem się
z miłą rodziną, która również okazała mi ciepło na rozstanie.
Następnego dnia już rano kanclerz poinformował mnie, że przybył z zagranicy wybitny uczony, który prosi o audiencję. Poprosiłem, by pojawił się niezwłocznie, jeśli tego pragnie. Gdy wszedł pokłonił się i od razu zwrócił się do mnie ze słowami:
- Pozdrawia cię Wasza Królewska Miłość, w mej skromnej osobie Baltazar – filozof z Padwy. Przybyłem tutaj, gdyż zwróciła uwagę twa sława dobrego oraz sprawiedliwego króla. Wyróżniasz się od innych władców. Czy masz jakiś wzorzec głowy państwa, na której się inspirujesz?
- Moim królem, na którym się inspiruje, jest Jezus Chrystus i Jego Ewangelia.
Gość nie był zbytnio zdziwiony. Mnie już po dwunastu godzinach spotkały słodkie słowa. Warto być dobrym, można zmieniać świat i uzyskiwać satysfakcję.


Czerwonak/Jeleniec, 11, 13-15 X 2023 r.

11 listopad 2024

Paweł Ziółkowski  

  

Komentarze

  

Archiwum

"Człowiek roku"
styczeń 9, 2003
zaprasza.net
Walka, mus ...
lipiec 22, 2008
Artur Łoboda
Kiedy plastykowe wydanie Rzecz(y)pospolitej?
styczeń 18, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Pieśń dziada o budżetowych dziurach
grudzień 12, 2008
Marek Jastrząb
Koszt ropy naftowej w Iraku
kwiecień 13, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Zabawki - trzaskawki
lipiec 10, 2006
Renata Rudecka-Kalinowska
Hołota i żydohołota (II)
luty 20, 2006
Artur Łoboda
Na pastwę szakali. ( Tym razem Brunono Schulz )
lipiec 10, 2002
PAP
Przepychanki wokół mediów
luty 13, 2003
Artur Łoboda
Czyżby rzeczywiście wzrost nastrojów prowojennych w USA?
marzec 14, 2008
tłumacz
Należy pracować od podstaw
maj 11, 2004
Andrzej Kumor
Unijne statki dla unijnych pracowników
maj 29, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
CASA runęła na ziemię
styczeń 24, 2008
Marek Olżyński
Naród musi stać się suwerenem we własnym państwie
październik 27, 2005
Jan Dziżyński
Wizja Polski według PO
czerwiec 19, 2005
PAP
Australijski Wielgus...i jego druzyna
czerwiec 23, 2007
Elzbieta Szczepanska
"Wesołość z tego powodu ogarnia mnie pusta, gdy sobie pomyślę, że oszust, oszukał, oszusta"
luty 8, 2003
Michnik/PAP
Warsiawka
maj 21, 2008
Artur Łoboda
Każdy z nas jest winny zbrodni w Iraku
czerwiec 28, 2006
Dahr Jamail
Nowy twór polonofoba
czerwiec 28, 2006
Michał Likowski
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media