ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Dwie Polski 
6 grudzień 2013      Artur Łoboda
Afganistan a Pakistan i Chiny  
28 kwiecień 2011      Iwo Cyprian Pogonowski
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa (18.08.2011) 
4 listopad 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Smithfield umywa ręce, WHO zwija żagle, z 666 nici, Baxter sfuszerował depopulację, witamina C działa, a MG to muzułmański talmudysta i już 
10 październik 2009      Marek Głogoczowski
NADEJDZIE KIEDYŚ NASZ CZAS! 
20 maj 2015     
Forum ONZ 10 grudnia 2018! Zapamietajcie!! 
6 październik 2018      Lukasz
Podstawowe OSZUSTWO strefy Czystego Transportu 
8 kwiecień 2026     
W hołdzie ofiarom ukraińskich bandytów 
11 lipiec 2023     
Dr Lee Merritt i Kate Dalley omawiają FAŁSZERSTWA, które mają miejsce w Ameryce – Brighteon.TV 
15 lipiec 2023     
Mowa miłości Platformy Obywatelskiej 11.11.2011 
8 maj 2019     
VAT - największy przekręt w historii ludzkości ? 
14 styczeń 2014      na pohybel
Być Polakiem - Iwo Cyprian Pogonowski 
5 luty 2013      Artur Łoboda
Dr Morse o wielkim układzie limfatycznym 
7 sierpień 2020      soczkujemy
Demontaż wirusowej teorii 
3 styczeń 2021     
Blokada NIE była „błędem politycznym”… To było morderstwo. 
16 czerwiec 2023     
RZĄD MUSI ZAKAZAĆ FOTOWOLTAIKI I BATERII W DOMACH ! 
29 czerwiec 2025     
Europa 40% - Janusz Palikot w Gdańsku  
24 kwiecień 2013      Artur Łoboda
Polityka historyczna Rządu PiS 
7 maj 2016      Artur Łoboda
Współdziałanie polityków chińskich z Zachodem 
13 kwiecień 2022     
Kto sieje wiatr (3) 
23 listopad 2016     

 
 

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa 13.04.2011

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

13.04.2011 12:28


@Zygmunt Jan Prusiński

Szanowny Panie Zygmuncie. Proszę mnie aż tak nie komplementować, bo się czuję zażenowany. Toż Pan nie wie, że bycie profesorem, doktorem, magistrem etc. przynosi uczciwemu człowiekowi ujmę? Ja nigdy nie zdradzam się wśród ludzi, że jestem tak jakimś tfu, profesorem a tym bardziej literatem. Również bycie poetą przynosi ujmę. Jeżeli np. belferstwo licealne w Anglii, Francji, Niemczech, USA jest społecznie szanowane, to profesura, adwokatury, dziennikarstwo, pismactwo i bycie poetą przynosi śmiech i wzgardę. Przyznanie się do pisania wierszy w Ameryce jest jednoznaczne z przyznaniem się do posiadania syfa. Tam robienie pieniędzy przynosi zaszczyt i szacunek. Jesteś na tyle człowiekiem, na ile masz pieniędzy. I jest w tym jakaś część prawdy. Stąd się biorą konceptualne pomysły i realizacje na wydawanie prowokacyjnych książek z pustymi stronicami. Ale nie tylko - naturalnie nie tylko dlatego.
Powoli do tego dochodzi, szczególnie w Polsce, że bycie maturzystą przynosi hańbę, jakby to w jakiś sposób brudziło duszę, jakby jakiś trąd albo świerzb. No, dzisiejsza matura jest słusznie traktowana wśród tzw. ludzi jak jakieś wstydliwe mendy na podbrzuszu, w kroczu etc, albo jakiś trąd rozwlekany przez sprzedajnych, głupich i podłych (raczej upadłych) moralnie nauczycieli i nauczycielki. A szkoda, bo znałem stare panie nauczycielki, które przed wojną po maturze dostawały przydział pracy na głębokiej prowincji i szły uczyć do szkoły wiejskiej, pokonując nierzadko po pięć kilometrów na piechotę, w jedną stronę. To były kobiety godne szacunku.

Nota bene miałem ostatnio spór z jednym typowym inteligentem krakowskim, polonistą, pochodzącym ze środowiska komunistycznych prawników. Wytykał palcem tzw. chamowi złodziejstwo i podłość moralną, i nie mógł zrozumieć, gdy mu zwróciłem uwagę, że to również odnosi się do niego. On też jako inteligent i cała jego klasa jest złodziejem i podłotą moralną. Oburzony, nie wiedział o czym mówię. Na moje uwagi, że jest złodziejem jako uczestnik społecznego podziału pracy opartego na kłamstwie i oszustwie. Co do mnie, to się nie czuję inteligentem, bo mi to ubliża. Inteligent to dla mnie oszust i idiota, sprytna kanalia, która z faktu, że go rodzice przepchali z klasy do klasy, eliminując niejednokrotnie bardziej zdolnych od niego ale bez poparcia, uważa się za jakiegoś "pana" nazywając swojego kolegę z podwórka, po zawodówce za chama, który za niego powinien robić ciężkie roboty a on, kierownik od wydawania mydła i ręcznika, będzie obliczał dniówki i wydawał to mydło.

Naturalnie, że znajomi z tego kręgu uważają mnie za dziwaka (a nawet kretyna) mając za złe, że podcinam gałąź na której siedzę. Chyba nie widzą tego, że nawet już studenci pogardzają sami sobą za to, że dają się upupiać na jakieś "uczone" głupoty. To co dzisiaj nazywamy nauką, jest chyba tym, o czym mówił prof. Markiewicz, że to nie jest nauka tylko naukawe. Czym wobec tego powinien być student i czego się uczyć? Co do mnie, to się nie mam za inteligenta, ale już raczej za klerka. Chociaż naczelną zasadą człowieka powinno być to, żeby się nie "uczyć" nie mędrkować, ale żyć! A oni (inteligenci) zamiast żyć "są" inteligenckimi wydmuszkami ludzi. To tyle, dlaczego czuję się niezręcznie. Po drugie, dziękuję za wywołanie mnie do tablicy, bo mnie to trochę rozrusza. Musi Pan wiedzieć, że żyję na pół gwizdka, ponieważ mam wadę serca, wspomaganie rozrusznikiem i utrwalone od dawna migotanie przedsionków, czyli że mam w krwiobiegu tyle krwi ile mi wpompują komory bez wspomagania przedsionków, które nie pracują. Ale, jak Pan widzi usiłuję się ruszać i śmierci się nie daję. Internetowe pisanie też w jakiś sposób odwraca moją uwagę od myśli o niebieskich światłościach.
Co do męskości, kobiecości itp. to frapujący dla mnie temat ze względu na tajemniczość istnienia świata poprzez istnienie dwóch płci. Ormuz i Aryman, kobieta i mężczyzna, dobro zło, lepsze gorsze, prawe lewe... W jednej ze swych książek (zapomniałem tytułu) inteligentna kobieta, Gretkowska, próbuje poruszać ten temat i robi to współcześnie (czyli krytycznie) i inteligentnie, ale... nie dość głęboko, bo gdyby tak zrobiła, byłaby zrozumiała dla bardzo wąskiej grupy czytelników. Przejechała się więc "po kudłach" czyli po powierzchni, nie sięgając w głąb waginy (wyraziłem się tak jak lubi Gretkowska i jej psycholożki). Zresztą myślenie fallusowo-waginalne (to co za nas samo myśli, a przynajmniej tak nam się wydaje) jest podstawą kodowania naszych emocji, decyzji wolnej woli i tego co formułujemy werbalnie. Wszystko to co skatologiczne, "brudne", skąpane w wodach płodowych, w krwi i limfie nasza kulturalna świadomość spycha do maszyny, która przerabia to na ładnie opakowany makaron w procesie sublimacji instynktów (w sensie adlerowskim).

Co do nauki, na którą tak pyszczę, to logicy języka na Zachodzie rozwinęli bardzo "do przodu" zrozumienie "ciemnych" problemów komunikacji człowieka z samym sobą (z własnym mózgiem) i człowieka z człowiekiem, ale problemy te są bardzo trudne i często nie do rozgryzienia bez długoletnich przemyśleń i nie każdy ma do nich zdolności spekulatywne. Obserwując tok nauczania widzę, podręczniki "leżą" albo są czytane po łebkach, bez głębszego zrozumienia a studenci zaliczają z nich egzaminy na słowo honoru, że czytali i zrozumieli. A guzik zrozumieli! i na tym polega tragedia z fiaskiem współczesnej kultury. Tu by trzeba było studiować tak jak Arystoteles, który zaczął formalnie studiować w wieku 20 lat a skończył gdy miał 40 lat. Ja studiowałem jeszcze dłużej i dalej się uczę mając się za głupiego.


Mogę pisać tak do Pana, bo jest Pan człowiekiem książki i nic Pan, tak podejrzewam, przez lata nie robił, tylko czytał i pisał. Książka i wiedza była dla Pana pokrzepieniem, ucieczką przed rozpaczą i sensem istnienia. Podobnie jak u mnie. U mnie było jeszcze naczelnym pragnieniem, tak się poduczyć, żeby móc rozpieprzyć ten zgniły świat. Tuż, po urodzeniu (w sensie, że podczas dojrzewania) zauważyłem, że z tym światem coś jest nie tak, jak być powinno, że się znalazłem w jakimś diabelskim pomiocie. Wszystko dla mnie było do zburzenia i naprawy. Stąd zainteresowanie wszelaką nauką, którą ludzie zamiast naprawiać świat, psują go jeszcze bardziej (a diabeł się cieszy - dobrze jest sportretowany u Miltona i w Fauście).

Wszystko to się wiąże z problemem, czy kobieta ma duszę. Ma i to jeszcze jaką! Mężczyzna przy niej to naiwniak. Jest tak, że to nie kobieta jest "murzynem świata" stworzonym do czarnej roboty i do zarządzania (z racji wykonywania czarnej roboty - budowania miast, rządzenia społeczeństwami, zabijania na wojnie. Ogłupiania i trzymania w ryzach przesądu religijnego itp.) ale mężczyzną. Stąd, to mężczyzna zabija zgodnie z Naturą, bez białych rękawiczek (podczas gdy kobieta zabija w białych rękawiczkach), instynktownie i pozarozumowo, z mandatu natury... ale kobieta, która jest słabsza fizycznie (ale silniejsza rozumem), rządzi nim za pomocą wyższych sił umysłowych. Bowiem siła umysłu kobiety jest większa niż siła mięśni mężczyzny, który myśli i rozumuje mięśniowo (mięśniami - mierzy siły na zamiary!). Mężczyźni są (mimo wszystko) niewolnikami kobiet i takimi zawsze byli. Mężczyzna jest bezbronny wobec waginy. Tylko się do tego nie chce przyznać. Ma to zakodowane, tym (niewolnikiem waginy) jest już od chwili urodzenia. Nie wie kim jest, ale wobec kobiety (waginy) czuje zabobonny przymus podobania się i uległości (chyba trafnie dobieram słowa)? Choćbym udawał cynika, którego nie interesują kobiety, bo go skrzywdziły itp. to wystarczy zainteresowanie pięknej samicy, żebym tracił zdrowy rozsądek i rozum. Ileż ja sobie narobiłem strat i szkody z powodu zaślepiającej namiętności do kobiet!

Ale tak jest moralnie i zgodnie z prawami Natury, żeby mężczyzna (był ofiarą) tracił dla kobiety rozum i pieniądze, tak jest moralnie, bo inaczej staje się wyrachowaną prostytutką. A wiele straciłem (honorowo i dobrowolnie, np. mieszkanie) i często wyrzucałem sobie, że jestem głupim frajerem, ale po czasie dochodzę do przekonania, że chcąc zachować męski charakter bez naleciałości prostytutki, należało tak postąpić (jak postąpiłem). Pan też przecież o tym wie, że nie tylko mężczyzna brzmi dumnie, ale również jego wróg, kobieta. Jeśli kobiecie nie ubliża prostytucja, a nawet jest kwintesencją kobiecości, to naturą mężczyzny jest cierpieć miłosne tortury i tracić. Często też jest tak, że to mężczyzna staje się prostytutką i zadaje cierpienia kobiecie. Wtedy role się odwracają i w chwilach cierpienia kobieta staje się jednym z nas, czyli mężczyzną, dzieląc naszą wspólną - damsko-męską kondycję. Ja kobiecie wybaczam z miłosną wyrozumiałością. Pan chyba też.

Natura nam zakazuje mścić się na kobiecie i mieć do niej pretensje (o to, że jest taka jaka jest, albo być musi). Ona taka być musi i dlatego wpadamy w bolesną drżączkę na widok jej łydek, brzucha i cycuchów. Dopóki się na niej nie nasycimy seksualnie. To jest głód ciała jak głód jedzenia i snu. I nawet jest coś więcej w tym kosmicznym połączeniu. Tu nie może być sublimacji prowadzącej do aseksualności lub homoseksualizmu.


Do tego, co Gretkowska pisze o tyranizowaniu jednostki ludzką przez jej własny mózg, trzeba dodać sprostowanie, że ta tyrania bierze się z wymogów Natury. Gretkowska nie dostrzega poza tyranią mózgu, tyranii Natury i wydaje mi się, że mężczyzna odpłacając kobiecie dobrem za zło, z jednej strony zadawala wymogi wszechwładnej Natury a z drugiej strony przeciwstawia się jej, wznosząc się na wyższy poziom człowieczeństwa (jednakże też - po cichu i jakby ubocznie - przewidzianego przez Naturę - której zasadą jest rozwijanie duchowości materii), która często wydaje się nie zadawalać Natury (męskie wysiłki, żeby stać się prawdziwym człowiekiem mogą być solą w oku Natury, która chciałaby mieć go w swoim bestiarum jako naiwnego głuptasa). Ale to jest chyba złudzenie, że Natura wymaga od nas brak uległości wobec kobiet. Bowiem z jednej strony wymaga się od nas uległości, cierpienia, wielbienia kobiety i brak satysfakcji, a z drugiej strony, te wszystkie nasze "cierpoty" mają nas prowadzić do naszego uwznioślenia i dodania poczucia godności. Jesteśmy wiec frajerami, którzy tracimy dla kobiet pieniądze ale mówimy sobie, że to dobrze, bo zyskujemy przez to naszą godność (a natura widzi, że jesteśmy de facto w tym punkcie, prostytutkami). Czuję w tym galimatiasie heglowską zasadę jedności przeciwieństw. Jak Pan widzi, same anomalie, antynomie, zboczenia umysłowe (tam gdzie niby jest prawda, piękno i samo zdrowie) i sprzeczności.


Panie Zygmuncie, muszę kończyć (jeszcze napiszę coś o tym) bo inna robota czeka a brak mi zdrowia (często mam spadki i zaniki ciśnienia krwi) i czasu.


Zygmunt Jan Prusiński Elementarz poezji miłosnej - Część V


1 październik 2020

Zygmunt Jan Prusiński 

  

Komentarze

  

Archiwum

Jakim prawem. SOBCZAK i SZPAK
luty 5, 2003
http://angora.pl/
Kolejny raz dać się oszwabić
marzec 29, 2004
PAP
Panie Prezydencie!
wrzesień 8, 2006
mik4
Kiedy kurator działa inaczej
marzec 15, 2006
Marek Olżyński
Przestępcy którzy zdobyli władzę by okradać Polaków
marzec 16, 2009
Artur Łoboda
Dywersja kulturowo -polityczna jako narzędzie walki z Rosją na przykładzie Limonowa
wrzesień 1, 2006
G. Cimek
Tortury po amerykańsku
luty 18, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Wyjść z pułapki zadłużeniowej
luty 21, 2003
Dariusz Zalega
Zagrożenie Ludzkości w Epoce Nuklearnej
marzec 2, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Małopolskie branie (kopert)
sierpień 30, 2004
PAP
Interia.pl 2,5 mln zł od spółki zależnej
sierpień 28, 2002
Tajny Brytyjski Document Oskarża Izrael
listopad 28, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
GUS: Tak dobrze nie było od 9 lat
styczeń 30, 2007
Interia.pl
Terror Żydów przeciwko Żydom - Część druga: Pogromy na Bliskim Wschodzie
czerwiec 10, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Lepiej było urodzić się Cyganem
styczeń 8, 2007
Zygmunt Jan Prusiński
Dwustudolarowy Bush
wrzesień 15, 2003
PAP
True fact złodziej story
listopad 19, 2006
Andrzej Reymann
Chavez kontra USA
lipiec 6, 2006
Mirosław Ikonowicz
Dlaczego Pan Akko uważa, że powinniśmy ratyfikować konstytucję UE
czerwiec 4, 2005
Gregory Akko
RECENZJA KSIAZKI W.BOJARSKIEGO pt „ O PRZYSZLOSC POLSKI” Problemy i wyzwania XXI wieku
kwiecień 3, 2006
Zbigniew Dmochowski
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media