ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Z wypalonymi mózgami 
16 czerwiec 2020      Artur Łoboda
Rządzą nami mordeczki 
19 grudzień 2009      Artur Łoboda
Konfederacja zaprzepaściła wszystko - co w ostatnich miesiącach uzyskała  
26 październik 2020      Artur Łoboda
Co by tu jeszcze spieprzyć Panowie? 
13 październik 2023      Artur Łoboda
Todd Callender - Rola szpitali, "szczepionek" i systemu 5G w trwającym ludobójstwie  
31 sierpień 2022     
Ziobro chroni pederastów 
25 maj 2020     
Partia Brauna czeka na Was?  
26 grudzień 2023     
Eko-terroryzm  
30 wrzesień 2021     
Głupek minister 
16 kwiecień 2020     
Listy do Ministranta - Część IX 
14 marzec 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Reżim Bidena mówi, że kowbojski faszyzm nigdy nie odejdzie; „ogólny remont”, który obejmuje „brak scenariusza”, by kiedykolwiek „wrócić do normy” 
5 marzec 2022      Ethan Huff
Zygmunt Jan Prusiński NIEBIESKI BLUES - część trzynasta 
25 luty 2021      Zygmunt Jan Prusiński
Partyzantka już tworzy się po lasach 
16 listopad 2020      Artur Łoboda
Biliony w minerałach w Afganistanie. 
29 wrzesień 2014      www.polskawalczaca.com
Pseudoprogramy i pseudo naprawa Polski 
15 lipiec 2016      Artur Łoboda
Zmarł Stanisław Kania 
3 marzec 2020     
Sen pospolitego na ziemi pijaka...  
12 marzec 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Po rocznym oszustwie chcą zbadać kowida  
23 luty 2021      Artur Łoboda
Pseudopandemia  
29 czerwiec 2021     
Polityczni gówniarze! 
20 kwiecień 2016      Artur Łoboda

 
 

Brednie pana prezesa

Nareszcie wiadomo, co się stało, nareszcie wiadomo, dlaczego jest nam tak źle, dlaczego zarówno nasz kraj, jak i my wszyscy, jesteśmy tacy nieszczęśliwi. Objawił to nam pan prezes Jarosław Kaczyński przy okazji uroczystości rocznicy podpisania porozumień gdańskich. To porozumienie w imieniu „strony społecznej” podpisał „Bolek”, a w imieniu „strony rządowej” - wicepremier Mieczysław Jagielski. Mieczysław Jagielski wstąpił do PPR w 1944 roku, a więc można powiedzieć, że na pewno miał refleks. Czy miał jakiś pseudonim – o tym historia milczy – ale czy każdy musi mieć jakiś pseudonim? Jak by powiedziano w SS - czysty typ nordycki i bez mydła, to znaczy – pardon – oczywiście nie bez żadnego „mydła” tylko i bez pseudonimu jest czysty. „Strona rządowa” podpisując porozumienie, chciała zyskać na czasie, aż Caryca Leonida machnie ręką na tę całą partię, która pod naporem buntu zaczęła się rozpadać i przekaże inwestyturę RAZWIEDUPR-owi, który musiał ułożyć się z bezpieką cywilną. Jak już się poukładali co do rozdziału żerowisk, generał Jaruzelski „suwerenna decyzją” wprowadził stan wojenny i przedstawicieli „strony społecznej” powsadzał do ciupy, żeby mu skruszała. Sam siedziałem, więc wiem. Na tym właśnie opierała się sławna „linia porozumienia i walki” - żeby RAZWIEDUPR zorientował się, z kim walczyć, a z kim się porozumieć. Oczywiście chętnych do porozumienia nie brakowało, ale cóż z tego, kiedy na kilo wchodziło ich co najmniej trzech, więc wprawdzie zasilili szeregi PRON – ale oczywiście tylko w charakterze „pożytecznych idiotów” - bo na tamtym etapie obowiązywały takie właśnie mądrości.

Aliści w połowie lat 80-tych sowieciarze doszli do wniosku, że zamiast bronić do upadłego rozsypującego się porządku jałtańskiego, lepiej będzie zaproponować Amerykanom wspólne ustanowienie nowego porządku politycznego w Europie – i taką propozycję Michał Gorbaczow w marcu 1985 roku w Genewie złożył prezydentowi Ronaldowi Reaganowi, dla niepoznaki opakowując ją w traktat rozbrojeniowy. Oferta została przyjęta i na następnym spotkaniu w 1986 roku w Reykjaviku wyjaśniło się, że istotnym elementem nowego porządku będzie ewakuacja imperium sowieckiego z Europy Środkowej. Dla RAZWIEDUPR-a już zamiar złożenia oferty był sygnałem do rozprawy z SB i spektakularnym początkiem tej wojny było zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki, a spektakularnym zakończeniem, a zarazem wskazówką, że SB została w tej konfrontacji rozgromiona, była dymisja że wszystkich stanowisk partyjnych i państwowych generała Mirosława Milewskiego, który w UB był chyba od urodzenia, a w każdym razie – od 1945 roku. W rezultacie RAZWIEDUPR już w roku 1986 rozpoczyna przygotowania do transformacji ustrojowej, bo jużci, wiadomo, że skoro sowieciarze się ze Środkowej Europy wycofają, to ustrój, jakiego świat nie widział, nie przetrwa ani dnia dłużej, choćby z tego powodu, że nikt już nie da na to pieniędzy. W nowym zaś ustroju będzie liczył się stan posiadania, a skoro tak – to trzeba go zawczasu zgromadzić – oczywiście kosztem majątku państwowego – bo innego przecież nie było. Wprawdzie w propagandzie podtrzymywano jeszcze pogląd, że socjalizm jest najlepszym ustrojem na świecie – ze Związkiem Radzieckim na czele – ale już wokół przedsiębiorstw państwowych zaczynają pojawiać się spółki nomenklaturowe, przechwytujące ich zysk od przodu i od tyłu.

Drugim systemowym nurtem przygotowań do transformacji ustrojowej była selekcja kadrowa w strukturach podziemnych. Tak się akurat składa, że w strukturach podziemnych tkwiłem od 1977 roku, kiedy to za sprawą Adama Wojciechowskiego zostałem przyjęty nie tylko do Ruchu Obrony Praw Człowieka, ale też zaprzysiężony w Falenicy przez kolegę Jana Dworaka jako uczestnik zakonspirowanej organizacji wewnętrznej „N”. Nie mam najmniejszego powodu, by powątpiewać w dyskrecję kolegi Dworaka, ani żadnego innego kolegi, aliści muszę powiedzieć, że w roku bodajże 1989, a potem w roku 1980 SB założyła mi dwie sprawy operacyjnego rozpracowania; jedną pod kryptonimem „SAM” a drugą pod kryptonimem „STEN”. Najwyraźniej liczebność opozycjonistów znakomicie ułatwiała działania operacyjne młodym ubowniczkom. Kiedy dostałem swoje papiery z IPN, na co, mówiąc nawiasem, musiałem czekać aż dwa lata, ze zdumieniem przeczytałem recenzję wystawioną mi przez „mojego” ubeka, że jestem „pobożny aż do przesady”. Poszło o to, że „dobry” ubek przekonywał mnie, iż jako „inteligentny” człowiek, powinienem zrozumieć, że moja przyszłość właśnie znalazła się w moich rękach. Na to odpowiedziałem cytatem z Józefa Stalina, że „wszystko jest w ręku Boga”, co „dobrego” ubeka tak rozwścieczyło, że zaczął wymyślać mi od „skurwysynów”, a potem wystawił mi taką właśnie recenzję. Już wtedy przekonałem się, że rzeczywiście – to całe SB, to kupa gówna, która niestety została chyba w całości przeniesiona do III Rzeczypospolitej – o czym się przekonałem w roku 2012, kiedy to okazało się, że organizacyjni i ideowi spadkobiercy SB, czyli abewiaki, urządziły mi kolejną sprawę operacyjnego rozpracowania. Ta banda „powzięła wiadomość” o straszliwym spisku przeciwko Żydom w rocznicę powstania w warszawskim getcie. Prof. Jerzy Robert Nowak, Waldemar Łysiak i ja planowaliśmy mianowicie jakiś straszliwy zamach, udaremniony dzięki energicznej akcji ABW. Prawdziwe w tym wszystkim były oczywiście tylko pieniądze, którymi złodzieje - abewiaki się podzieliły – ale utwierdziło mnie to w przekonaniu, że to kupa gówna. Czyż może być cokolwiek dobrego ze Służby Bezpieczeństwa – a to przecież synowie i późne wnuki młodych ubowniczków, co to z „pederastkami” w rękach „bronili socjalizmu” i „sojuszów”. Kupa gówna – a w dodatku śmierdzącego w dalszym ciągu – o czym się przekonałem, kiedy po prowokacji abewiackiego agenta o ksywie „sapere aude” , zawiadomiłem prokuraturę i policję o fałszerstwie. Minęły już 3 lata, a policja i prokuratura nadal prowadzą mozolne „czynności” - bo już nawet nie zniżam się do zasięgania informacji - co utwierdza mnie w przekonaniu, że „sapere aude” wykonywał zadanie zlecone przez abewiaków, jako ich konfident, którego nie tylko nie wolno im zdekonspirować, ale nawet pozbawić go dochodów z rabunków i kradzieży – bo przecież nie będą mu dawali z własnego, to chyba jasne. Tyle jego, co sobie ukradnie i zrabuje – nad czym czuwa zarówno niezależna prokuratura, jak i przebierający się w „śmieszne średniowieczne łachy” tak zwani „niezawiśli sędziowie”. Żałuję tedy każdej złotówki, jaką rabuje mi pod pretekstem podatków III Rzeczpospolita, na uposażanie tych darmozjadów – bo wiadomo, że – wbrew lizusowskim deklaracjom pana ministra Błaszczaka, który przed ubowcami składa się jak scyzoryk – to jest kupa gówna, która nie byłaby w stanie zapewnić bezpieczeństwa nawet sobie, a cóż dopiero – naszemu nieszczęśliwemu krajowi.

Wracając tedy do selekcji kadrowej, to Jacek Kuroń za pośrednictwem pułkownika Jana Lesiaka, przekazał ówczesnemu hegemonowi na tubylczej scenie politycznej, czyli RAZWIEDUPR-owi ofertę, że w zamian za wymiksowanie „ekstremy” z podziemnych struktur, „lewica laicka” a więc dawni stalinowcy, co to na skutek rasistowskich motywacji obrócili się przeciwko partii, a nawet przekształcili się w jeden z nurtów „opozycji demokratycznej”, udzieli RAZWIEDUPR-owi gwarancji zachowania pozycji społecznej komunistycznej nomenklaturze i gwarancji zachowania tego, co sobie akurat kradnie. I selekcja kadrowa też udała się w stu procentach; o ile pierwsza „Solidarność” była budowana od dołu do góry, to druga, ta reaktywowana – od góry do dołu. Wszystko było pod kontrolą, łącznie z „Bolkiem”, co to w nagłej potrzebie wygrywał w totolotka. To właśnie było najtwardszym jądrem porozumienia „okrągłego stołu”, którego najistotniejsze szczegóły zostały uzgodnione w Magdalence, z udziałem Lecha Kaczyńskiego, lansowanego dzisiaj na smoleńskiego świątka III Rzeczypospolitej.

No i teraz, w 26 lat po tym wszystkim, pan prezes Jarosław Kaczyński, objawił swoim wyznawcom, że wszystko się skawaliło dlatego, że „etos Solidarności uległ doktrynie postkomunizmu i neoliberalizmu”. Skoro taka – jak powiadają gitowcy – poważna zastawka nas spotkała, to wypada nam rozebrać ją z uwagę, co najmniej z taką samą, z jaką Wojski rozbierał przypowieść królowej Dydony. Otóż jeśli traktować poważnie fantasmagorie podawane do wierzenia przez pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego w hagiografii jego autorstwa, to ani przy okrągłym stole, ani tym bardziej w Magdalence, nic nie mogło zostać uzgodnione albo bez udziału „brata”, albo bez udziału obecnego pana prezesa, w stosunku do którego „brat” zawsze poczuwał się raczej do umiejętności wykonawczych, czemu dał wyraz w spontanicznym meldunku w roku 2005. Zatem pan prezes Kaczyński nie mógł nie mieć wpływu na program gospodarczy „Solidarności” z roku 1989, którego dwa filary („bo Berman oraz Minc Hilary, ludowej władzy dwa filary...”) sprowadzały się do „indeksacji płac i dochodów” to znaczy – pilnowania, by wszyscy dostawali „według żołądków” oraz do ugruntowania pozycji samorządów w zakładach pracy – oczywiście państwowych, no bo jakże by inaczej? Przypuszczenie, że pan prezes Jarosław Kaczyński, a już zwłaszcza jego brat Lech, nie miał żadnego wpływu na treść tego programu, byłoby niegrzeczne. No dobrze – ale co to właściwie znaczy? Ano to, że pan prezes Jarosław Kaczyński nie miał nic przeciwko temu, by uwłaszczona, czy uwłaszczająca się nomenklatura, nie tylko stała się główny organizatorem życia gospodarczego, ale żeby system prawny został podporządkowany interesom tej szajki. Przypuszczenie, że mogło być inaczej, to znaczy, że ani Lech Kaczyński, ani tym bardziej pan prezes Jarosław Kaczyński nie miał wtedy nic do gadania, bo podzielał propagandową tezę, ze wobec „panu Balcerowicza nie ma alternatywy”, stałoby w jaskrawej sprzeczności z opublikowaną właśnie hagiografią, więc jakże jej zaprzeczać? Ale w tej sytuacji musimy przyjąć, że promotorami – cóż z tego, że nieświadomymi rzeczy? - ideologii „doktryny postkomunizmu”, byli bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy. Co gorsza – pan prezes Jarosław Kaczyński nadal jest promotorem „ideologii postkomunizmu”, nawet jeśli czyni to – w co chętnie wierzę - „bez swojej wiedzy i zgody”. Autoryzowany przezeń program rozdawnictwa publicznych pieniędzy za cenę zadłużania przyszłych pokoleń Polaków, jest obliczony – jeśli podjąć próbę jakiejś racjonalizacji tego idiotyzmu – na zaskarbienie sobie nostalgicznych wspomnień na wzór nostalgii za Edwardem Gierkiem, a więc na budowanie sobie pomnika trwalszego od spiżu. Przyszłe pokolenia Polaków będą z tego powodu jęczały w babilońskiej niewoli lichwiarskiej międzynarodówki – ale pan prezes schroni się już przed wszelką krytyką w grobie. To oczywiście jest przypuszczenie uprzejme, bo uznanie, że forsowany przez pretorianów pana prezesa Kaczyńskiego: panią Szydło i pana Morawieckiego program rozdawnictwa, nie jest obliczony na żaden efekt, byłoby już bardzo niegrzeczne.

O ile zatem ideologia „postkomunizmu” jest realizowana przez pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, to jak potraktować spostrzeżenie, że drugą przyczyną paroksyzmów, jakie spotykają naszą biedną Ojczyznę, jest uległość „etosu „Solidarności” wobec „doktryny neoliberalizmu”. Już mniejsza o ten przedrostek „neo”, który ma zapewne świadczyć o biegłości pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego we współczesnych doktrynach – ale nie powinniśmy tego brać na serio, bo bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest intencja zaimponowania maluczkim – jaką to mianowicie tęgą głowę ma pan prezes. To oczywiście prawda, jakże by inaczej; skoro pan prezes osiągnął taką pozycję w naszej biednej Ojczyźnie, to głowę musi mieć nie od parady – ale co z tym całym liberalizmem? Otóż warto zwrócić uwagę, że w porównaniu do stanu prawnego, jaki pojawił się w następstwie wejścia w życie ustawy o działalności gospodarczej autorstwa Mieczysława Wilczka z 12 stycznia 1989 roku, każdy późniejszy rok stanowił pogorszenie, jeśli chodzi o zakres wolności gospodarczej. O ile ustawa w brzmieniu z 1 stycznia 1989 roku przewidywała koncesjonowanie tylko w 11 przypadkach, to już minister Glapiński przełamał tę barierę, wprowadzając koncesjonowanie obrotu paliwami płynnymi, no a potem już poszłooo! Ustawa ta w ciągu pierwszych 10 lat była nowelizowana ponad 60 razy, a więc wielokrotnie w ciągu każdego roku, a każda taka nowelizacja polegała na dopisywaniu coraz to nowych przypadków reglamentacji. W rezultacie, po 10 latach od wejścia w życie ustawy Wilczka, różne formy reglamentacji: koncesje, licencje, zezwolenia i pozwolenia, zostały przywrócone w 202 OBSZARACH działalności gospodarczej. W tej sytuacji opowieści pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, jakoby „etos Solidarności uległ ideologii neoliberalizmu”, możemy śmiało włożyć między bajki, podobnie jak inne hagiograficzne opowieści, czy to o Lechu Kaczyńskim, czy to o samym panu prezesie Jarosławie Kaczyńskim, który najwyraźniej nie znalazł wśród współczesnych godnego siebie lizusa i w rezultacie sam sporządził własny panegiryk.
16 wrzesień 2016

Stanisław Michalkiewicz 

  

Komentarze

  

Archiwum

RECENZJA KSIAZKI W.BOJARSKIEGO pt „ O PRZYSZLOSC POLSKI” Problemy i wyzwania XXI wieku
kwiecień 3, 2006
Zbigniew Dmochowski
Językowa patologia
lipiec 16, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Światem rządzą : żydzi, masoni, cykiści ..... i
lipiec 13, 2004
Artur Łoboda
Poznawanie historii na UMCS
styczeń 4, 2003
Artur Łoboda
USA legalizuje tortury dorosłych i dzieci!
wrzesień 30, 2006
Dorota Szczepańska
Złote wrota z FOZZ w tle
wrzesień 20, 2002
Igor Janke http://rzeczpospolita.pl
Jurek
lipiec 8, 2008
Marek Jastrząb
Kolejna przewałka. "Młodzież przyszłością narodu”
grudzień 30, 2002
Artur Łoboda
"Cały świat jest sceną"
październik 3, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Mutacja z Trockizmu w Neokonserwatyzm
grudzień 3, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Łagry UE
lipiec 27, 2003
ks. prof. Czesław Bartnik
Drwiący śmiech pokoleń, czyli- o duchowym niewolnictwie
luty 23, 2008
Marek Jastrząb
Otworzmy archiwa IPN
maj 14, 2007
pap, ss
"Tarcza" nie jest warta odnowy Zimnej Wojny USA z Rosją
lipiec 27, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Prawda podobno wyzwala
październik 17, 2006
PAP
¬ródło wszelkiego zła
grudzień 11, 2003
Artur Łoboda
Płatne studia
sierpień 2, 2005
Erotyczna Solidarność
wrzesień 6, 2005
Jak przeciwdziałamy korupcji
grudzień 5, 2005
krakow.pl
Sąd nakazł Primum Non Nocere zapłacić 5 tyś zł
lipiec 6, 2003
Adam Sandauer
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media