ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Na Śląsk zjeżdżają hippisi z całego świata 
18 styczeń 2016      Artur Łoboda
Do młodzieży polskiej (2) 
24 kwiecień 2012      Artur Łoboda
PRAWDA DLA POLAKA 
28 październik 2017      Shadowless
To musicie zobaczyć 
18 grudzień 2025     
STALI SIĘ PRZECINKIEM ZAPOMNIANYM - wiersz - WIESŁAW SOKOŁOWSKI  
6 grudzień 2014      www.trwanie.com
"Zorientowani" w sprawie 
22 lipiec 2016      Artur Łoboda
Zygmunt Jan Prusiński Opera na wydmach - Część II 
1 czerwiec 2021      Zygmunt Jan Prusiński
Empatia św. Jana Pawła II  
14 październik 2018      Paweł Ziółkowski
do Bengazi i Misuraty do Libii płyną DWA amerykanskie okręty wojenne z liczbą 10 tysiecy żołnierzy 
25 marzec 2011      "obywatel RP" zapewne z USA (wkleił MG)
RZĄD MUSI ZAKAZAĆ FOTOWOLTAIKI I BATERII W DOMACH ! 
29 czerwiec 2025     
Debata przed Pałacem Namiestnikowskim w Warszawie 
10 kwiecień 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Gubernator stanu Teksas podpisuje zakaz publicznego używania paszportów szczepionek 
8 kwiecień 2021     
Zygmunt Jan Prusiński WNĘTRZE CIENIA - część trzecia 
19 marzec 2021      Zygmunt Jan Prusiński
Krakowiak i Krakusi 
6 grudzień 2012      Artur Łoboda
Próba zrozumienia prawdziwego celu globalizacji 
8 maj 2013      Artur Łoboda
Jak zrodziła się panika w sprawie wirusa 
17 lipiec 2020     
Operacja covid udała się 
25 maj 2020     
Wojciech Kilar - epitafium. 
29 grudzień 2013      Bohdan Poręba
Mam Zaszczyt... 
7 styczeń 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Kolejne szaleństwa Bena Bernanke 
9 wrzesień 2016      www.independenttrader.pl

 
 

Co Witkacy zobaczył w Rosji?






18 września 1939 roku, w leżącej dzisiaj na terenie Białorusi wsi Jeziory, popełnił samobójstwo jeden z najdziwniejszych polskich twórców – Stanisław Ignacy Witkiewicz. Jego targnięcie na własne życie wiąże się zazwyczaj z faktem, że dzień wcześniej Armia Czerwona wkroczyła na ziemie polskie. Witkacy doświadczył ogarniętej rewolucją Rosji w 1917 roku. I jak można domniemywać, nie chciał przeżywać tego jeszcze raz.

Tak zwany „rosyjski okres”, czyli lata 1914-1918, należy do najsłabiej poznanego fragmentu życia Stanisława Ignacego Witkiewicza. Nie dysponujemy zbyt wieloma informacjami na temat jego służby w carskiej armii oraz wydarzeń, które nastąpiły w jego życiu bezpośrednio po rewolucji. Przypuszczalnie nasza wiedza byłby znacznie większa, gdyby nie fakt spłonięcia podczas Powstania Warszawskiego dziennika, który Witkacy prowadził podczas swojego pobytu w Rosji. Niemniej warto pokusić się o próbę chociażby szczątkowej rekonstrukcji tamtych wydarzeń. Szczególnie, że jak przyznawał sam Witkiewicz, ten okres uformował go jako twórcę.

Bezpośrednio przed wybuchem Wielkiej Wojny Witkacy przeżył ogromny wstrząs, który w dramatyczny sposób wpłyną na jego życie. 21 lipca 1914 roku strzałem z Browninga odebrała sobie życie jego narzeczona, Jadwiga Janczewska. Samobójczynię odnaleziono pod Skałą Pisaną w Dolinie Kościeliskiej, gdzie leżała wśród porozrzucanych kwiatów, które specjalnie w tym celu przywiozła ze sobą dorożką. Do dziś motywy jakimi kierowała się Janczewska nie są znane. Tym bardziej, że istnieje wiele w równym stopniu prawdopodobnych interpretacji.

Niemniej dużo wskazuję na to że, istniał bezpośredni związek miedzy jej czynem a osobą Witkacego. Być może, jak głoszą niektóre źródła, przyczyną była kłótnia między narzeczonymi. Witkiewicz miał w przypływie gniewu udać się na kilkudniową wycieczkę w góry i nie dawać znaku życia. Jego narzeczona miała być przekonana, że zginął i postanowiła również rozstać się z życiem. Bez względu na to jakie były powodu dramatycznego czynu Janczewskiej, życie Witkacego zostało zdruzgotane.

Z pomocą przyszedł mu jego serdeczny przyjaciel, etnograf Bronisław Malinowski, który zaproponował podróż do Australii, Cejlonu i Nowej Gwinei, aby tam Witkacy mógł uspokoić swoją duszę. Wyprawa nie przyniosła jednak oczekiwanej poprawy i autor Szewców zdecydował się ją przerwać jeszcze w Australii.

Kiedy wrócił do Europy była ona już ogarnięta wojną. Wobec zaistniałej sytuacji został zmuszony podjąć decyzję, do której armii zaciągnie się. Wydaje się, że obowiązek służby współgrał z chęcią wzięcia udziału w wojnie. Szczególnie że, jak sam wielokrotnie wspomniał, po śmierci narzeczonej pragnął umrzeć. Śmierć na wojnie wydawała się idealnym rozwiązaniem.

Wbrew poglądom ojca, gorliwego zwolennika Piłsudskiego, zdecydował się na służbę w armii rosyjskiej. Swój stosunek do legionów wyraził bardzo wyraźnie w jednym z listów skierowanych do Bronisława Malinowskiego: „Garstka strzelców, walcząca o kawałek Galicji razem z Niemcami, którzy spustoszyli w najokropniejszy sposób większą cześć Królestwa i pastwią się na tamtejszymi Polkami jak zwierzęta, jest tragiczną i potworną. Honor żołnierski, który ich trzyma przy Austrii i każe walczyć razem z Niemcami, tak piękny w innych warunkach, jest w tym wypadku czymś okropnym.”

Wydaje się, że do końca życia Witkacy miał problem z osobą Piłsudskiego. Wystarczy wspomnieć, że to właśnie on był inspiracją do stworzenia groteskowo-demonicznej postaci Erazma Kocmołuchowicza, dyktatora Rzeczypospolitej z powieści „Nienasycenie”.

Dzięki protekcji wuja Bolesława Jałowieckiego i dalekiego kuzyna Władysława Żukowskiego, posła do Dumy Państwowej, 29 listopada 1914 roku został przyjęty do Pawłowskiego Szkoły Wojskowej

Zaczynając jako elew (uczeń zasadniczej szkoły wojskowej) w stopniu szeregowca rozpoczął naukę na podoficera. Wojsko okazało się odpowiednim lekarstwem dla Witkacego. Wraca on do świata żywych i wydaje się, że udało mu się otrząsnąć ze wstrząsu. Jego ciotka następującymi słowami podsumowała zmianę, jaka zaszła w siostrzeńcu: „Takim, jakim jest teraz, nie był nigdy dotąd. Spokojny, można by rzec – wesoły, trzymający się prostu, z wysoko podniesioną głową, otrząsnął się zupełnie z tego rozpaczliwego stanu apatii i inercji, w jaki zobaczyliśmy go po powrocie.”

Witkacy ukończył szkołę oficerską w trybie przyśpieszonym i już 9 marca 1915 roku opuścił jej mury jako podoficer. Zanim jednak trafił na front, zaliczył jeszcze jeden kurs oficerski, po którym tytułowano go chorążym Stanisławem Stanisławowiczem Witkiewiczem.

24 września 1915 roku, w pachnącym nowością mundurze, został przydzielony do Lejb-gwardii Pawłowskiego Pułku. Po krótkim pobycie na froncie awansował na podporucznika i został dowódcą czwartej kompanii.

Tymczasem dowodzący rosyjskimi siłami w Galicji generał Aleksiej Brusiłow rozpoczął ofensywę przeciw siłom austro-węgierskim. 4 czerwca 1916 roku ruszyła rosyjska nawała całkowicie zaskakując C.K. armię. W wyniku ofensywy stronie rosyjskiej udało się zrealizować wszystkie założenia strategiczne i odnieść olbrzymie zwycięstwo. Jednak triumf Rosji okazał się osobistą tragedią dla podporucznika Witkiewicza.

17 lipca 1916 roku młody oficer dostał rozkaz sforsowania rzeki Stochod i zdobycia wsi Witonież, będącej istotnym elementem w operacji zajęcia pobliskiego węzła kolejowego. Zadanie zostało wykonane, ale oddział Witkacego okupił je dużymi stratami.

Podczas ataku żołnierze byli zmuszeni szturmować zasieki z drutu kolczastego. Poległo wtedy wielu szeregowych żołnierzy ale też nie mała liczba oficerów. Wśród nich, raniony odłamkiem pocisku, był Witkacy, który przez kilkanaście godzin leżał na polu bitwy. W końcu został uratowany przez oddział sanitarny, jednak do końca życia wydarzenia te miały położyć się cieniem na jego psychice.

Szturm na Stochod był idealnym przykładem tego, jak bardzo zapętlone były losy Polaków w czasie I Wojny Światowej. Wiele wskazuje na to, że Witkacy został ranny będąc carskim żołnierzem od pocisku wystrzelonego przez Polaków służących w II Brygadzie Legionów Polskich, a którzy mieli za zadanie bronić rzeki.

Szturm przyniósł Witkacemu trzy rzeczy: rozstrojenie nerwowe („nogi mam jak z galarety” – pisał), bezsenność oraz order świętej Anny IV klasy „Za waleczność i odwagę”. Jak sam pisał w liście do Malinowskiego: „Nie masz pojęcia, jak się okropnie czuję. Jeżeli to przyjdzie, to znowu pójdę na front. W danej chwili nawet nie chcę umierać ale i żyć nie mam wielkiej ochoty.”

Jak się okazało, porucznik Witkiewicz na pierwszą linie frontu nie miał już okazji wrócić. Tym bardziej, że niedługo później wybuchła rewolucja lutowa i sytuacja uległa diametralnej zmianie.

Właśnie od oddziału Witkacego, od czwartej kompanii Pawłowskiego Pułku, rozpoczęła się rewolucja lutowa. Porucznik Witkiewicz nie tylko nie stał się ofiarą gniewu swoich dawnych podkomendnych, jak to często miało miejsce, ale również został przez nich uznany za człowieka sprawiedliwego i uczciwego.

Dużo wskazuje na to, że został przez nich obrany komisarzem ludowym. Jak potem wspominał z pewną dozą dumy: „mój, Leib — Gwardii Pawłowskij Połk zaczął pierwszy Wielką Rewolucję Rosyjską.”

Witkacy co jakiś czas odwoływał się do tych rewolucyjnych doświadczeń. Wydane w 1936 roku „Narkotyki” zawierają chociażby taki fragment: „W ostatnich czasach wiele dał mi do myślenia widok (inaczej nie mogę powiedzieć, bo niestety patrzyłem na to jak z loży, nie będąc w stanie przyjąć w tym żadnego udziału z powodu schizoidalnych zahamowań) Rewolucji Rosyjskiej, od lutego 1917 do czerwca 1918. Obserwowałem to niebywałe zdarzenie zupełnie z bliska, będąc oficerem Pawłowskiego Pułku Gwardii, który je rozpoczął. Uważam wprost za nieszczęsnego kalekę tego, który tego ewenementu z bliska nie przeżył. Bliższe opisy i wyjaśnienia znajdą swe miejsce w pismach pośmiertnych.”

I jak sam zaznaczył w przypisie do tego fragmentu: „Do czwartej roty zapasowego batalionu tego pułku, która rewolucję naprawdę zaczęła, miałem zaszczyt być później wybranym przez moich rannych żołnierzy z frontu (byłem tylko w jednej bitwie pod Witonieżem nad Stochodem). Zawdzięczam ten zaszczyt słabym zasługom negatywnym: nie biłem w mordę, nie kląłem „po matuszkie”, karałem słabo i byłem względnie grzeczny – nic ponadto; trzystu ludzi zamkniętych w ogromnej, okrągłej, pułkowej stajni przez kilka dni walczyło przeciw całej carskiej Rosji.”

Wiadomo, że w maju 1917 roku próbował zaciągnąć się do Dywizji Strzelców Polskich w Kijowie, ale nie został przyjęty, z powodu nadmiaru zgłaszających się do niej oficerów. Później oddelegowano go do Naczelnego Polskiego Komitetu Wojskowego, Niedługo później wybuchła kolejna rewolucja. Na temat bolszewickiego zrywu Witkacy jednak milczał. Wiadomo, że musiał się ukrywać przed czekistami Lenina i Dzierżyńskiego i że jego życie cały czas wisiało na włosku. Według niektórych informacji był nawet świadkiem śmierci swoich kolegów oficerów, nie jest to jednak potwierdzone. Do kraju wrócił w 1918 roku, w ramach wymiany jeńców wojennych.

Ślady grozy rewolucji bolszewickiej można odnaleźć w jego twórczości, czego najlepszym przykładem jest powieść „Pożegnanie Jesieni”. Opisuje ona, jak w wyniku kolejnych krwawych przewrotów Europa zostaje zdewastowana zaś indywidualizm umiera. Wydaje się, że tym czego Witkacy obawiał się najbardziej, była sytuacja, w której dochodzi do śmierci jednostki. Taki mechanizm widział w komunizmie. Strach przed wchłonięciem przez bezkształtną masę towarzyszył mu przez całą jego twórczość. Motyw ten powraca zarówno w „Samobójstwie filozofii” czy „Nienasyceniu” jak i w najsłynniejszym z jego dramatów czyli w Szewcach. W pismach tych stawiał tezy podobne do prezentowanych przez Floriana Znanieckiego w jego dziele „Upadek cywilizacji zachodniej”. Szkic z pogranicza filozofii kultury i socjologii. Myśl, że Zachód ginie i jego upadku nic nie zatrzyma towarzyszyła mu całej życie.

18 września 1939 roku Stanisław Ignacy Witkiewicz przeciął sobie tętnicę szyjną. Być może nie chciał po raz kolejny oglądać tego, co widział już raz w ogarniętej rewolucją Rosji.

Autor: Paweł Rzewuski
http://histmag.org/Co-Witkacy-zobaczyl-w-Rosji-9196



-
10 kwiecień 2014

www.polskawalczaca.com 

  

Komentarze

  

Archiwum

Upadek polskich mediów
marzec 23, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
List do zdrajcow Polski
czerwiec 15, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
Prośba do Pana Boga (tytuł redakcji)
grudzień 17, 2006
Antoni39 lat
Opowieść o papieżu i oszuście
lipiec 30, 2008
Krzysztof Winnicki
Miś więcej wart od menela
październik 29, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Plany podboju i pokoju
grudzień 6, 2003
prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Granice obelgi koniecznej
lipiec 18, 2007
Marek Olzyński
Zamiast relacjonować, media generują konflikt
październik 24, 2004
Adam Sandauer
Rozchełstane modelki przed ostatnim meblem
grudzień 9, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Człowiek człowiekowi zgotował taki los
styczeń 11, 2008
Dorota Feluś
"Polska zagrożona w przyszłości"
marzec 29, 2003
jag
Bezrobocie
styczeń 2, 2009
Dariusz Kosiur
Chyba zapomniano o poecie
sierpień 4, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
"Czyszczenie" parlamentu
lipiec 14, 2004
PAP
Schroeder: zwiększyć podatki w nowych państwach UE
kwiecień 25, 2004
PAP
Normalność inaczej, czyli kwachopodobni, michnikotożsami
marzec 27, 2007
Marek Olżyński
Sprawy płk. Chwastka ciąg dalszy.
listopad 24, 2002
PAP
JAK UNIKAĆ MYŚLOZBRODNII I POZOSTAĆ BOHATEREM
listopad 6, 2003
Józef Darski
"Otwieramy się na Unię" po to by się solidniej zamykać
kwiecień 30, 2003
PODKUWANIE ŻAB czyli SZANSA NA SUKCES
luty 23, 2008
Marek Jastrząb
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media