ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Zmarł Albin Siwak.  
6 kwiecień 2019      Alina
Zygmunt Jan Prusiński TAJEMNE OBCOWANIE - część siódma 
19 kwiecień 2021      Zygmunt Jan Prusiński
Dlaczego "topnieje" poparcie dla Komorowskiego 
24 marzec 2015      Artur Łoboda
Czego dowodzą komisje sejmowe? 
20 listopad 2016      Artur Łoboda
Jak planowano sfałszować wybory prezydenckie w USA 
16 listopad 2024      SD Wells
Tak zwany "Kongres Kultury Polskiej" 
30 wrzesień 2009      Artur Łoboda
Jak wygrać wojnę o własny umysł 
24 październik 2014      www.polskawalczaca.com
Dla nich jesteście idiotami 
10 lipiec 2015      Artur Łoboda
Trochę lśni rzeczywistość...  
27 kwiecień 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Pora skończyć z wszelką władzą! 
15 wrzesień 2016      Artur Łoboda
Grunwald/Tannenberg 1410 – co nam pozostało z tego zwycięstwa? 
3 lipiec 2010      dr Marek Głogoczowski
Nigdy nie zapomnij: pandemia koronawirusa, totalitarne działania rządu i propaganda mediów zostały zapisane w scenariuszu już w 2019 roku 
6 styczeń 2024     
Dobry i zły polityk 
1 wrzesień 2010      Artur Łoboda
Katalonia (3) 
14 luty 2021      Baltazar
Viva Legia!!! 
19 październik 2016      Artur Łoboda
Analiza legalności członkostwa Polski w UE 
21 marzec 2009      Dariusz Kosiur
Honor jest w genach 
11 lipiec 2016      Artur Łoboda
Czym zawiniliśmy dobry Boże? 
24 kwiecień 2020     
Przemilczana prawda o wojnie na Ukrainie 
31 styczeń 2023      Artur Łoboda
Autorytety na podobieństwo idola 
22 luty 2016      Artur Łoboda

 
 

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa (25.06.2011)

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

25.06.2011 14:52


@Zygmunt Jan Prusiński

Nie mogę się z Panem zgodzić. My tu nie mówimy o sobie. Nie wiem jak Pan, ale ja wychowałem córkę, rezygnując dla niej z kariery, wyjazdów do Ameryki i tych wszystkich głupot - byle być blisko przy dziecku. Nieobecny nie wychowuje ani nie może być wychowawcą. Sądziłem, że robię dobrze. Nie wiem. Chciałem mieć (jako ojciec) dziecko, dziś nie wiem, czy słusznie. Miałem instynkty opiekuńcze i nie wiem czy to było dobre. W chwili obecnej mam wyrzuty sumienia, że ją spłodziłem w tak potwornym świecie (pomimo, że jest dorosłą kobietą). Że wydałem ją na łup tak potwornych ludzkich "potworów", z którymi musi współżyć jako z członkami "społeczeństwa". Gdy się przyglądam temu, to muszę powiedzieć, że sam Bóg musi mieć podobne uczucia w stosunku do ludzkości, którą w swym zamierzeniu stwarzał jako chłopców i dziewczynki, jako niewinne dzieci, a tymczasem wyrosło toto na kurwę i skurwysyna. Powie mi Pan, że mój przykład z niewinnymi dziećmi jest chybiony, bo nie ma niewinnych dzieci, bo już w przedszkoli dzieci stają się wspólnikami swoich skurwysynów rodziców. Ma Pan rację, ale my tu nie mówimy o tym, co jest, tylko o tym, czego nie ma, a być może i być powinno. Przypadki współudziału dzieci w codziennej zbrodni i podłości rodziców były również przed wojną i dawno temu, przed potopem. A przecież istnieje zmowa miedzy Bogiem a Człowiekiem (bardzo rzadka zmowa, z człowiekiem, który występuje bardzo rzadko, bo jest zbyt cenny), że dziewczynka powinna być dziewicą i nic nie wiedzieć o podłości świata a chłopczyk "zuchem", zakochanym w niej platonicznie. Sam kiedyś byłem takim "zuchem" i chociaż widziałem wokół siebie dużo dorosłego zła, to żyłem jakby w bani mydlanej wypełnionej nie zatrutym powietrzem, którym właściwie oddycham do dziś i to pomaga mi jakoś przetrwać kolejne kryzysy i załamania. I to powietrze pozwala mi udzielać rozgrzeszenia światu w imieniu Boga, ułomnego stworzyciela, który mnie prosi: "pomóż". Pomóż zrozumieć!


• Temu milionerowi, który jeździł po Wiedniu z dmuchaną lalką, też pomóż, w takim sensie, że mu wybacz, bo nie wiedząc co czyni, usiłuje zrozumieć samego siebie. To by było potworne, gdyby nie wolno było udzielić mu (i takim jak on) rozgrzeszenia. Sądzę, że to samo dotyczy wszystkich zbrodniarzy ociekających krwią, którym ich ofiary mogą udzielić łaski przebaczenia.

Czy już Pan rozmawiał z pierwszą żoną, która przed poznaniem Pana urodziła bękarta? Czy Pan jej wybaczył, czy Pan zrozumiał, że człowiek jest za mały na herosa. Natomiast udzielając przebaczenia człowiek staje się herosem. Gdy ja rozmawiam z moimi prześladowcami zawsze doznaję ozdrowieńczego uwolnienia od nienawiści. Lżej mi się oddycha i jakby więcej ogarniam z istnienia świata. Jestem bardziej niż dotychczas światem a świat mną. Jestem punktem alfa (o tym pisze Teyard de Chardin). Neo w Matrixie w trzeciej części tej filmowej gnozy staję się takim Punktem Alfa.


Człowiek jest jak mała żabka wrzucona między elektrody potężnego urządzenia elektrycznego (jakim jest wszechświat) i przy najmniejszej próbie ruchu swym ciałem (również psychicznym) doznaje to z jednej, to z drugiej strony potężnych wyładowań elektrycznych na swej skórze, które ją palą. Złoczyńca jest poddany tym samym katuszom, jakie inny zadaje. Hitler (symbol zła) ma swojego Hitlera. Dopiero wtedy, gdy człowiek dostępuje wybaczenia, świat odzyskuje swoje dziewictwo. Gdyby wszyscy ludzie wybaczyli swoim krzywdzicielom, dwoje małych sześciolatków, którzy patrzyli na siebie z nienawiścią odzyskałoby "swobodę ruchów" w zapomnieniu wzajemnie doznanych przykrości.

• Tu trzeba koniecznie wyjaśnić, że my tu mówimy o świecie, który jest w każdym z nas. O "świecie" zewnętrznym nic nie wiemy. Ja nie stykam się ze światem Baracka Obamy, który zmierza zabijać Kadafiego, bo z nim nie rozmawiam, nie zam go i nie mam do niego żadnego stosunku: ja-ty. Od Obamy nie przeczytałem jeszcze ani słowa, więc nie wszedłem w korespondencję z jego światem. Na razie mam do czynienia z moim osobistym światem i ze światem Pana Prusińskiego, Panie Zygmuncie. Tylko o tym możemy mówić bo tylko z tym, z takimi "światami" mamy do czynienia. Złudzenie, że jest jakiś świat "ogólnoświatowy", z którym wchodzimy w stosunki, należy odrzucić. Świat nie jest rzeczą, przedmiotem, drugim człowiekiem ani czymkolwiek. Świat jest człowiekiem, kiedy ten staje się tym, czym nie jest. Czyli - kiedy człowiek staje się tym czym jest, czyli NICZYM, kiedy odrzuca balast kłamstw i udawań, że jest tym czym nie jest, wtedy staje się czytelny, kompatybilny, wyjaśniony, rzetelny... Nie ma w nim krętactw i kłamstw, można z nim by szczęśliwy!


Teraz pytanie - czy kobieta, która przestaje udawać, grać damę, udawać księżniczkę, uważać się za bóg wie co... czy taka kobieta może pozbyć się pragnienia trzymania trzech kutasów na raz w otworach swego ciała? Tak jak tego pragnie większość współczesnych kobiet zepsutych telewizją i współczesną kulturą? A do tego żyć na koszt jakiegoś Szwarcenegera albo Al'a Pacino? Odpowiadam - może. Zdzira może zostać kobietą uczciwą! Wiem, że brzmi to jak bajka. Ale w coś trzeba wierzyć. Sam nie chciałbym tego sprawdzać na własnej skórze.

• Sprawy te są trudne Panie Zygmuncie, bo ulotne jak mgła. Zakochuje się Pan w ideale, a tymczasem okazuje się, że trzyma Pan w ramionach pustkę i nicość. Ona jest nagutka, jak ją Pan Bóg stworzył i dziwi się, że nie budzi w Panu pożądania. Dlatego się odgraża, że każe się wypchać dwudziestu kutasom. Jak ta starożytna pramatka, która była przedstawiana w postaci terakoty obwisającej dziesiątkami malutkich męskich samców, które przyssały się do niej jak pijawki.

Na te tematy pisze Merle-Ponty, sugerując że wszystko jest nicością. Więc witaj w domu, Panie Zygmuncie. Witaj w domu wariatów! Nie wiem jak Pan i pani "to be" reagujecie na taki "świat", ale ja odrzucam ten smutny burdel, współczując Bogu (któremu znów nie wyszło!), godzę się na "przegraną", na przegraną ze śmiercią itp., ale też wiem, że obok miliardów światów, które się zjawiają nieudane w projekcjach ludzkich głów o byle jakiej jakości myślenia, istnieje wzór, istnieje "świat", w którym byliśmy niektórzy, jako dzieci, gdzie nie zazdrościliśmy, bośmy nie wiedzieli o zazdrości, nie czuliśmy złości, nie wzbudzaliśmy w sobie pożądania ani nienawiści. Owszem (to jest tylko do Pana Zygmunta) nie posiadaliśmy owłosionego, wielkiego kutasa, którego koniecznie chcieliśmy wkładać do owłosionej dziury (postbubertalne!), ale jakże się wtedy swobodne i pięknie oddychało przezroczystym powietrzem! Dzisiaj, jak patrzę z tamtej perspektywy na swoje życie, to na dzisiejszą egzystencję tylko ze wstrętem, jak na jakiegoś ociężałego, kosmatego owada, który lezie pokracznie, usiłując się z innymi owadami przepychać w kierunku cmentarnej dziury. A sio do grobu, żywy trupie!


Patrzę również z lękiem na ludzi dwudziestoletnich, którzy tak samo jak stare truposze, przygotowują się do babrania się w tym gównie (współczesnej cywilizacji), chcąc tworzyć "świat", historię, Unię Europejską, bezpieczeństwo, rządy prawa...

Ja wiem, że młodzi też się boją głodu i zimna, też im staje kutas, swędzi wagina... i właściwie to dobrze, że nie mają na tyle rozumu, żeby pragnąc jakiejś szybkiej śmierci, która skończy te dance macabre, ponieważ życie, jakie gotuje im tzw. uniwersum, nie ma sensu i daje zamiast istnienia tylko cierpienie.

• Panie Zygmuncie, świat kobiet jest inny od świata mężczyzn, a świat mężczyzn inny niż być powinien, i inny już nie będzie (Ingarden się zastanawiał, czy świat w ogóle istnieje). Powiedzą Panu, że "świat" taki musi być, żeby Natura mogła kontynuować te tańce godowe motylków, ochraniać te muszki podrygująca na swych dupkach, żeby zapewnić ciągłość ludzkich pokoleń (gdy ją pogryzą, pobudzą do tego, gzy). My dwaj, i do tego pani "to be" (jeśli to jest pani a nie pan - zresztą wszystko jedno, płci nie oglądałem) i tak mamy szczęście w tym nieszczęściu. Pan ma kapitalne odzywki godne Szekspira (i Moliera), pani "to bee" jest "dziwnie dojrzała", co daje jest osłoną niczym chitynowy pancerzyk, przez flukturami! ludzkich (i "światowych") złości. Ja trafiłem w dodatku na krakowskiego "geniusza", który uważa, że entropia energii jest odwracalna, tylko w swoim antynaukowym, codziennym i zdroworozsądkowym postrzeganiu nie widzimy tego i nie dlatego że nie potrafimy świadomie korzystać z odzyskiwanej energii, ogrzewając się w zimie od zapalanego twórczą myślą piecyka (facet jest fizykiem z UJ i AGH). Owszem, robimy to mimowolnie, nie wiedząc o tym, że to robimy, ale niestety to tylko drobne incydenty, podczas gdy potrzeba na mocy, aby zostać władcami energii. Ten facet mnie męczy, żebym go rozumiał i ja go w jakimś stopniu rozumiem, że on chce, iżby wyrastały młode kudły na sromie stuletniej (uwaga Panie Zygmuncie) staruszki i na pale stuletniego dziada. Wtedy świat doznałby totalnego odrodzenia, odmłodzenia i skąpania w ożywczym koktejlu Pana spermy (czyt. energia). Facet zgłosił temat do komitetu noblowskiego i uważa, że nie chcą z nim rozmawiać, bo mu szkodzą żydzi. I w dodatku facet ma szczęście, bo żona z krakowskiej rodziny go kocha. O ile ja się orientuję, nie doznaje ona wariacji, że chciałaby być sufrażystką wyruchaną naraz przez pięciu facetów. Pani "geniuszowa" pozostaje na tym, czym jest! I to jest piękne! Kiedy mąż zadaje się z wariatami z profesury (również z fizykami amerykańskimi, którzy twierdzą tak samo), ona pilnuje mu w domu kota (kotkę). Jakże chciałbym mieć taką kochaną żonę. Jest za co ją kochać. Nie musi być carycą, kochanką Rotschilda, modelką Salwatore Dali, ani Wirginią Wolf. Ja nawet sądzę, że ten mój kolega "geniusz", jest bardziej normalny niż reszta pojebanego świata. No, ale to matematyk, a matematyka (analiza matematyczna) jest tym, co nas chroni przed tym, żebyśmy zupełnie nie zgłupieli. Tam nie ma owłosionych genitaliów ani pustych portmonetek. Kiedy "świat" wskutek analizy matematycznej się kurczy do jedności, wtedy wszystko przestaje być ważne. Wtedy nawet pióro sędziego, który podpisuje wyrok śmierci zastyga na kształt kurzego pazura, stając się czymś niedorzecznym, a Pański przykład wiedeńskiego milionera, który obwodzi po restauracjach dmuchaną lalkę, jest całkowicie zrozumiały. Ten milioner to matematyk. Zostawiam Pana i panią "to be" w zawieszeniu między projekcją a uznaniem (einteilment).


PS. Co do całowania kobiet w usta, że nie wolno, bo nie wiadomo co biorą... to tylko nam się tak wydaje, że to takie ohydne... ale wielu jest takich, co by całowało w czasie gdy one biorą do buzi i jeszcze zachęcają małżonka, by stymulował tego "flecika" po jąderkach, bo to jej (i jemu również) robi dobrze i jeśli on ją kocha, to dla miłości zrobi wszystko, żeby dostała orgazmu (często po raz pierwszy w życiu - wskutek pochwicy po urazie w przedszkolu). Ciekawe, dlaczego J.W. Goethe nie zrobił takiej sceny w którejś części Fausta, ani Petrarka w jakimś kręgu piekła? To co dla nich było nieprzekraczalne i niedopuszczalne (jako pozaludzkie zwyrodnienie)... my tu o tym w Internecie jak o bułce z masłem. Oto dno współczesnej kultury i miara naszego zwyrodnienia. I Pan się dziwisz, że współczesnemu mężczyźnie nie staje? Brakło już podniet na skali seksualnych bodźców, które mogą fizjologicznie zadziałać, bez przerzucania łuków odruchowych na psa Pawłowa (raczej na sukę?). Człowiek seksualny jest tak elastyczny jak lalka z gumy i można mu wsadzić do wnętrza cały burdel, z alfonsem, kurwami, klientami, wykidajłą, wiadrami i szmatą do zmywania spermy... i z kijem od miotły i tak to wszystko się w nim zmieści i jeszcze zostanie sporo luzu, do tego żeby przed śmiercią z orgazmu, prosił spowiednika, chcąc go tam jeszcze zmieścić na zasadzie alibi (i zanieść przed Sąd Ostateczny). O tak, ksiądz kapelan (spełniający w naszej kulturze funkcję usprawiedliwienia) jest nieodzowny w burdelu (ludzkiej psychologii).


Zygmunt Jan Prusiński Elementarz poezji miłosnej - Część IX

2 październik 2020

Zygmunt Jan Prusiński 

  

Komentarze

  

Archiwum

Koniec Napolenow IV RP?
kwiecień 15, 2007
wasylzly
Chiny a Imperium Amerykańskie
luty 6, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski , USA
Żydowska studentka sama malowała swastyki na swoich drzwiach - wideo NBC
luty 28, 2008
NBC
DEMOKRACJA - dynamit w rękach ludu
kwiecień 6, 2007
meditus
"Tarcza" nie jest warta odnowy Zimnej Wojny USA z Rosją
lipiec 27, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Samorozwiązanie Parlamentu?
maj 5, 2005
opolskoma
Zamiast relacjonować, media generują konflikt
październik 24, 2004
Adam Sandauer
Islam prosperuje bez procentów składanych
listopad 21, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Dwa tematy - SOBCZAK i SZPAK
grudzień 17, 2002
http://angora.pl/
Trzej obywatele PRL czy Liber Chamorum.
maj 26, 2007
Jan Lucjan Wyciślak
Swen czy Sven?
listopad 8, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Konfederacja nieuków
styczeń 10, 2004
ZS
Seksualna anarchia
grudzień 16, 2008
Marek Jastrząb
Jan Tajster dyrektorem z woli prezydenta
wrzesień 5, 2007
Bartosz Piłat, Małgorzata Wach
Jacek Kaczmarski otrzymał fortepian
lipiec 10, 2002
PAP
"Z Bogiem na czacie"
marzec 11, 2006
Kazik
Polityka Wschodnia RP
marzec 31, 2006
Adam Wielomski
Czy Dostojewski wybił się plagiatem pamietnika Tokarzewskiego?
kwiecień 13, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Lepper: żądamy zmian systemowych w Polsce
czerwiec 26, 2002
PAP
Strachy na uchlane Lachy
marzec 23, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media