ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Gorączka 
6 luty 2022     
List otwarty do Ministra Sprawiedliwości RP Zbigniewa Ziobry 
4 marzec 2016      Fundacja im. Zygmunta Starego
Prośba o pomoc w ujawnieniu mistyfikacji 
15 luty 2021     
Prawdy historycznej pilnować musimy zawsze 
27 czerwiec 2014      Artur Łoboda
Kompromitacja wszelkich demokracji? 
1 listopad 2023     
Polskie lichwiarstwo, zniewoleniem narodu. 
8 wrzesień 2011      Bogusław
Rozumieją się wspólnym językiem i obyczajem 
10 sierpień 2016      Artur Łoboda
Zdrowy rozsądek stał się spiskiem 
12 czerwiec 2025      Jenna McCarthy
Mistyfikacje na temat historii, a współczesność 
3 czerwiec 2013      Artur Łoboda
Wyjście z sytuacji bez wyjścia (2) 
3 październik 2012      Artur Łoboda
Sami durnie wokół Nas 
11 maj 2021     
Polonizacja mediów 
24 październik 2020      Artur Łoboda
ROZRUCHY I BROŃ W USA 
10 czerwiec 2020      Alina
„Nie ma żadnego kryzysu klimatycznego” – prawie 2000 naukowców kwestionuje alarmizm 
30 czerwiec 2025     
Znowu z deszczu pod rynnę? A może w końcu demokracja bezpośrednia? 
6 styczeń 2013      Artur Łoboda
Dzień astronomii 
11 kwiecień 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Zacznij ze mną rozmawiać 
3 czerwiec 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Cały sejm i Senat pod Trybunał do spraw zbrodni kowivowych! 
27 październik 2020     
Oskarżenie karne wobec Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego 
26 październik 2020     
Syjonizm jest dokładnym przeciwieństwem duchowości 
19 marzec 2025     

 
 

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa (25.06.2011)

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

25.06.2011 14:52


@Zygmunt Jan Prusiński

Nie mogę się z Panem zgodzić. My tu nie mówimy o sobie. Nie wiem jak Pan, ale ja wychowałem córkę, rezygnując dla niej z kariery, wyjazdów do Ameryki i tych wszystkich głupot - byle być blisko przy dziecku. Nieobecny nie wychowuje ani nie może być wychowawcą. Sądziłem, że robię dobrze. Nie wiem. Chciałem mieć (jako ojciec) dziecko, dziś nie wiem, czy słusznie. Miałem instynkty opiekuńcze i nie wiem czy to było dobre. W chwili obecnej mam wyrzuty sumienia, że ją spłodziłem w tak potwornym świecie (pomimo, że jest dorosłą kobietą). Że wydałem ją na łup tak potwornych ludzkich "potworów", z którymi musi współżyć jako z członkami "społeczeństwa". Gdy się przyglądam temu, to muszę powiedzieć, że sam Bóg musi mieć podobne uczucia w stosunku do ludzkości, którą w swym zamierzeniu stwarzał jako chłopców i dziewczynki, jako niewinne dzieci, a tymczasem wyrosło toto na kurwę i skurwysyna. Powie mi Pan, że mój przykład z niewinnymi dziećmi jest chybiony, bo nie ma niewinnych dzieci, bo już w przedszkoli dzieci stają się wspólnikami swoich skurwysynów rodziców. Ma Pan rację, ale my tu nie mówimy o tym, co jest, tylko o tym, czego nie ma, a być może i być powinno. Przypadki współudziału dzieci w codziennej zbrodni i podłości rodziców były również przed wojną i dawno temu, przed potopem. A przecież istnieje zmowa miedzy Bogiem a Człowiekiem (bardzo rzadka zmowa, z człowiekiem, który występuje bardzo rzadko, bo jest zbyt cenny), że dziewczynka powinna być dziewicą i nic nie wiedzieć o podłości świata a chłopczyk "zuchem", zakochanym w niej platonicznie. Sam kiedyś byłem takim "zuchem" i chociaż widziałem wokół siebie dużo dorosłego zła, to żyłem jakby w bani mydlanej wypełnionej nie zatrutym powietrzem, którym właściwie oddycham do dziś i to pomaga mi jakoś przetrwać kolejne kryzysy i załamania. I to powietrze pozwala mi udzielać rozgrzeszenia światu w imieniu Boga, ułomnego stworzyciela, który mnie prosi: "pomóż". Pomóż zrozumieć!


• Temu milionerowi, który jeździł po Wiedniu z dmuchaną lalką, też pomóż, w takim sensie, że mu wybacz, bo nie wiedząc co czyni, usiłuje zrozumieć samego siebie. To by było potworne, gdyby nie wolno było udzielić mu (i takim jak on) rozgrzeszenia. Sądzę, że to samo dotyczy wszystkich zbrodniarzy ociekających krwią, którym ich ofiary mogą udzielić łaski przebaczenia.

Czy już Pan rozmawiał z pierwszą żoną, która przed poznaniem Pana urodziła bękarta? Czy Pan jej wybaczył, czy Pan zrozumiał, że człowiek jest za mały na herosa. Natomiast udzielając przebaczenia człowiek staje się herosem. Gdy ja rozmawiam z moimi prześladowcami zawsze doznaję ozdrowieńczego uwolnienia od nienawiści. Lżej mi się oddycha i jakby więcej ogarniam z istnienia świata. Jestem bardziej niż dotychczas światem a świat mną. Jestem punktem alfa (o tym pisze Teyard de Chardin). Neo w Matrixie w trzeciej części tej filmowej gnozy staję się takim Punktem Alfa.


Człowiek jest jak mała żabka wrzucona między elektrody potężnego urządzenia elektrycznego (jakim jest wszechświat) i przy najmniejszej próbie ruchu swym ciałem (również psychicznym) doznaje to z jednej, to z drugiej strony potężnych wyładowań elektrycznych na swej skórze, które ją palą. Złoczyńca jest poddany tym samym katuszom, jakie inny zadaje. Hitler (symbol zła) ma swojego Hitlera. Dopiero wtedy, gdy człowiek dostępuje wybaczenia, świat odzyskuje swoje dziewictwo. Gdyby wszyscy ludzie wybaczyli swoim krzywdzicielom, dwoje małych sześciolatków, którzy patrzyli na siebie z nienawiścią odzyskałoby "swobodę ruchów" w zapomnieniu wzajemnie doznanych przykrości.

• Tu trzeba koniecznie wyjaśnić, że my tu mówimy o świecie, który jest w każdym z nas. O "świecie" zewnętrznym nic nie wiemy. Ja nie stykam się ze światem Baracka Obamy, który zmierza zabijać Kadafiego, bo z nim nie rozmawiam, nie zam go i nie mam do niego żadnego stosunku: ja-ty. Od Obamy nie przeczytałem jeszcze ani słowa, więc nie wszedłem w korespondencję z jego światem. Na razie mam do czynienia z moim osobistym światem i ze światem Pana Prusińskiego, Panie Zygmuncie. Tylko o tym możemy mówić bo tylko z tym, z takimi "światami" mamy do czynienia. Złudzenie, że jest jakiś świat "ogólnoświatowy", z którym wchodzimy w stosunki, należy odrzucić. Świat nie jest rzeczą, przedmiotem, drugim człowiekiem ani czymkolwiek. Świat jest człowiekiem, kiedy ten staje się tym, czym nie jest. Czyli - kiedy człowiek staje się tym czym jest, czyli NICZYM, kiedy odrzuca balast kłamstw i udawań, że jest tym czym nie jest, wtedy staje się czytelny, kompatybilny, wyjaśniony, rzetelny... Nie ma w nim krętactw i kłamstw, można z nim by szczęśliwy!


Teraz pytanie - czy kobieta, która przestaje udawać, grać damę, udawać księżniczkę, uważać się za bóg wie co... czy taka kobieta może pozbyć się pragnienia trzymania trzech kutasów na raz w otworach swego ciała? Tak jak tego pragnie większość współczesnych kobiet zepsutych telewizją i współczesną kulturą? A do tego żyć na koszt jakiegoś Szwarcenegera albo Al'a Pacino? Odpowiadam - może. Zdzira może zostać kobietą uczciwą! Wiem, że brzmi to jak bajka. Ale w coś trzeba wierzyć. Sam nie chciałbym tego sprawdzać na własnej skórze.

• Sprawy te są trudne Panie Zygmuncie, bo ulotne jak mgła. Zakochuje się Pan w ideale, a tymczasem okazuje się, że trzyma Pan w ramionach pustkę i nicość. Ona jest nagutka, jak ją Pan Bóg stworzył i dziwi się, że nie budzi w Panu pożądania. Dlatego się odgraża, że każe się wypchać dwudziestu kutasom. Jak ta starożytna pramatka, która była przedstawiana w postaci terakoty obwisającej dziesiątkami malutkich męskich samców, które przyssały się do niej jak pijawki.

Na te tematy pisze Merle-Ponty, sugerując że wszystko jest nicością. Więc witaj w domu, Panie Zygmuncie. Witaj w domu wariatów! Nie wiem jak Pan i pani "to be" reagujecie na taki "świat", ale ja odrzucam ten smutny burdel, współczując Bogu (któremu znów nie wyszło!), godzę się na "przegraną", na przegraną ze śmiercią itp., ale też wiem, że obok miliardów światów, które się zjawiają nieudane w projekcjach ludzkich głów o byle jakiej jakości myślenia, istnieje wzór, istnieje "świat", w którym byliśmy niektórzy, jako dzieci, gdzie nie zazdrościliśmy, bośmy nie wiedzieli o zazdrości, nie czuliśmy złości, nie wzbudzaliśmy w sobie pożądania ani nienawiści. Owszem (to jest tylko do Pana Zygmunta) nie posiadaliśmy owłosionego, wielkiego kutasa, którego koniecznie chcieliśmy wkładać do owłosionej dziury (postbubertalne!), ale jakże się wtedy swobodne i pięknie oddychało przezroczystym powietrzem! Dzisiaj, jak patrzę z tamtej perspektywy na swoje życie, to na dzisiejszą egzystencję tylko ze wstrętem, jak na jakiegoś ociężałego, kosmatego owada, który lezie pokracznie, usiłując się z innymi owadami przepychać w kierunku cmentarnej dziury. A sio do grobu, żywy trupie!


Patrzę również z lękiem na ludzi dwudziestoletnich, którzy tak samo jak stare truposze, przygotowują się do babrania się w tym gównie (współczesnej cywilizacji), chcąc tworzyć "świat", historię, Unię Europejską, bezpieczeństwo, rządy prawa...

Ja wiem, że młodzi też się boją głodu i zimna, też im staje kutas, swędzi wagina... i właściwie to dobrze, że nie mają na tyle rozumu, żeby pragnąc jakiejś szybkiej śmierci, która skończy te dance macabre, ponieważ życie, jakie gotuje im tzw. uniwersum, nie ma sensu i daje zamiast istnienia tylko cierpienie.

• Panie Zygmuncie, świat kobiet jest inny od świata mężczyzn, a świat mężczyzn inny niż być powinien, i inny już nie będzie (Ingarden się zastanawiał, czy świat w ogóle istnieje). Powiedzą Panu, że "świat" taki musi być, żeby Natura mogła kontynuować te tańce godowe motylków, ochraniać te muszki podrygująca na swych dupkach, żeby zapewnić ciągłość ludzkich pokoleń (gdy ją pogryzą, pobudzą do tego, gzy). My dwaj, i do tego pani "to be" (jeśli to jest pani a nie pan - zresztą wszystko jedno, płci nie oglądałem) i tak mamy szczęście w tym nieszczęściu. Pan ma kapitalne odzywki godne Szekspira (i Moliera), pani "to bee" jest "dziwnie dojrzała", co daje jest osłoną niczym chitynowy pancerzyk, przez flukturami! ludzkich (i "światowych") złości. Ja trafiłem w dodatku na krakowskiego "geniusza", który uważa, że entropia energii jest odwracalna, tylko w swoim antynaukowym, codziennym i zdroworozsądkowym postrzeganiu nie widzimy tego i nie dlatego że nie potrafimy świadomie korzystać z odzyskiwanej energii, ogrzewając się w zimie od zapalanego twórczą myślą piecyka (facet jest fizykiem z UJ i AGH). Owszem, robimy to mimowolnie, nie wiedząc o tym, że to robimy, ale niestety to tylko drobne incydenty, podczas gdy potrzeba na mocy, aby zostać władcami energii. Ten facet mnie męczy, żebym go rozumiał i ja go w jakimś stopniu rozumiem, że on chce, iżby wyrastały młode kudły na sromie stuletniej (uwaga Panie Zygmuncie) staruszki i na pale stuletniego dziada. Wtedy świat doznałby totalnego odrodzenia, odmłodzenia i skąpania w ożywczym koktejlu Pana spermy (czyt. energia). Facet zgłosił temat do komitetu noblowskiego i uważa, że nie chcą z nim rozmawiać, bo mu szkodzą żydzi. I w dodatku facet ma szczęście, bo żona z krakowskiej rodziny go kocha. O ile ja się orientuję, nie doznaje ona wariacji, że chciałaby być sufrażystką wyruchaną naraz przez pięciu facetów. Pani "geniuszowa" pozostaje na tym, czym jest! I to jest piękne! Kiedy mąż zadaje się z wariatami z profesury (również z fizykami amerykańskimi, którzy twierdzą tak samo), ona pilnuje mu w domu kota (kotkę). Jakże chciałbym mieć taką kochaną żonę. Jest za co ją kochać. Nie musi być carycą, kochanką Rotschilda, modelką Salwatore Dali, ani Wirginią Wolf. Ja nawet sądzę, że ten mój kolega "geniusz", jest bardziej normalny niż reszta pojebanego świata. No, ale to matematyk, a matematyka (analiza matematyczna) jest tym, co nas chroni przed tym, żebyśmy zupełnie nie zgłupieli. Tam nie ma owłosionych genitaliów ani pustych portmonetek. Kiedy "świat" wskutek analizy matematycznej się kurczy do jedności, wtedy wszystko przestaje być ważne. Wtedy nawet pióro sędziego, który podpisuje wyrok śmierci zastyga na kształt kurzego pazura, stając się czymś niedorzecznym, a Pański przykład wiedeńskiego milionera, który obwodzi po restauracjach dmuchaną lalkę, jest całkowicie zrozumiały. Ten milioner to matematyk. Zostawiam Pana i panią "to be" w zawieszeniu między projekcją a uznaniem (einteilment).


PS. Co do całowania kobiet w usta, że nie wolno, bo nie wiadomo co biorą... to tylko nam się tak wydaje, że to takie ohydne... ale wielu jest takich, co by całowało w czasie gdy one biorą do buzi i jeszcze zachęcają małżonka, by stymulował tego "flecika" po jąderkach, bo to jej (i jemu również) robi dobrze i jeśli on ją kocha, to dla miłości zrobi wszystko, żeby dostała orgazmu (często po raz pierwszy w życiu - wskutek pochwicy po urazie w przedszkolu). Ciekawe, dlaczego J.W. Goethe nie zrobił takiej sceny w którejś części Fausta, ani Petrarka w jakimś kręgu piekła? To co dla nich było nieprzekraczalne i niedopuszczalne (jako pozaludzkie zwyrodnienie)... my tu o tym w Internecie jak o bułce z masłem. Oto dno współczesnej kultury i miara naszego zwyrodnienia. I Pan się dziwisz, że współczesnemu mężczyźnie nie staje? Brakło już podniet na skali seksualnych bodźców, które mogą fizjologicznie zadziałać, bez przerzucania łuków odruchowych na psa Pawłowa (raczej na sukę?). Człowiek seksualny jest tak elastyczny jak lalka z gumy i można mu wsadzić do wnętrza cały burdel, z alfonsem, kurwami, klientami, wykidajłą, wiadrami i szmatą do zmywania spermy... i z kijem od miotły i tak to wszystko się w nim zmieści i jeszcze zostanie sporo luzu, do tego żeby przed śmiercią z orgazmu, prosił spowiednika, chcąc go tam jeszcze zmieścić na zasadzie alibi (i zanieść przed Sąd Ostateczny). O tak, ksiądz kapelan (spełniający w naszej kulturze funkcję usprawiedliwienia) jest nieodzowny w burdelu (ludzkiej psychologii).


Zygmunt Jan Prusiński Elementarz poezji miłosnej - Część IX

2 październik 2020

Zygmunt Jan Prusiński 

  

Komentarze

  

Archiwum

Stypa się udała - humor premierom dopisywał
grudzień 11, 2002
Koszty systemu emerytalnego zostaną ograniczone?
sierpień 7, 2002
PAP
"Och, Zyta" KLIKA - Kabaret Autorów Marek Sobczak & Antoni Szpak
wrzesień 12, 2002
SOBCZAK & SZPAK http://www.angora.pl
Jeśli Państwo pozwolą...
listopad 4, 2005
Artur Łoboda
Skandal w mięsie
kwiecień 26, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Demon-kracja czy demokracja
kwiecień 15, 2003
Adam Wielomski
Kejby mi schajba odbiła
listopad 5, 2006
luzak
Wiek dwudziesty “wiekiem śmierci” w historii ludzkości
kwiecień 26, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Walka z kretami i potentatami
listopad 17, 2003
Nasz Dziennik
Balcerowicz - portret doktrynera.
marzec 21, 2006
Przedruk
"Szkoły myślenia" wedle tych, którzy zniszczyli Polskę
czerwiec 16, 2004
(PAP)
A więc po staremu
listopad 24, 2005
The Progress (the Creep) of Cancer named USA
listopad 14, 2008
Marek Głogoczowski
Critique of Buchanan’s false image of Hitler in to the "Unnecessary War."
wrzesień 9, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Ekstrawagancja na prawicy
wrzesień 4, 2006
Adam T. Witczak
ONZ: Bioróżnorodność jest warunkiem przetrwania życia
maj 22, 2004
PAP
Ostrzeżenie
wrzesień 19, 2004
zaprasza.net
Wynarodawianie XXI wieku
styczeń 10, 2003
Artur Łoboda
ODEZWA DO WYPADAJˇCYCH ZĘBÓW 1. Solidarność wyszła z dziury i poszła w chmury.... 2. Bo sami nadajemy sobie numery.
wrzesień 3, 2005
Wiesław Sokołowski
Polityczna egzekucja Leppera?
lipiec 30, 2007
Marek Olżyński
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media