ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Kagan's past service on an advisory board for Goldman Sachs 
11 maj 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Stara śpiewka, czyli: kropla drąży beton 
25 wrzesień 2009      Marek Jastrząb
Teraz na Polskę można pluć bezkarnie 
28 czerwiec 2018      Artur Łoboda
Jak PiS mówi, że coś zrobi - to mówi 
25 marzec 2016      Artur Łoboda
Temat zastępczy, który mnie wkurza 
9 lipiec 2015      Artur Łoboda
Covid-Gate, The Political Virus  
28 wrzesień 2020     
Odwetowa Salva Rakiet Iranu Zagraża Izraelowi  
17 marzec 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Do tej pory jedynie przypuszczałam, że Uniwersytet Warszawski zatrudnia idiotów. Teraz jest dowód - sami udowodnili 
6 sierpień 2020      Alina
Turcja a wzbogacony uran Iranu 
22 listopad 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Sytość zrelatywizowana 
12 maj 2015      Artur Łoboda
Co w Krakowie zrobi PiS? 
25 czerwiec 2023     
Wytłumaczcie mi Polacy 
8 sierpień 2020      Artur Łoboda
Krytyk i poeta 
19 sierpień 2011      Zygmunt Jan Prusiński
Kowidowcy to gorzej - niż hitlerowcy, to neostalinowcy 
21 marzec 2021      Artur Łoboda
Francja: Około 160 tys. osób protestowało przeciwko paszportom sanitarnym 
29 sierpień 2021     
Przyczyny "zespołu Aspergera"... 
28 grudzień 2019     
Polityczna i karna odpowiedzialność za SKOK Wołomin 
28 marzec 2015      Artur Łoboda
Moja Sprawiedliwa Propozycja 
24 kwiecień 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Naga prawda o syjonistycznej Czwartej Rzeszy  
22 kwiecień 2021      World TV News
Jak szczepionką "leczą" 
14 styczeń 2021     

 
 

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa (25.06.2011)

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

25.06.2011 14:52


@Zygmunt Jan Prusiński

Nie mogę się z Panem zgodzić. My tu nie mówimy o sobie. Nie wiem jak Pan, ale ja wychowałem córkę, rezygnując dla niej z kariery, wyjazdów do Ameryki i tych wszystkich głupot - byle być blisko przy dziecku. Nieobecny nie wychowuje ani nie może być wychowawcą. Sądziłem, że robię dobrze. Nie wiem. Chciałem mieć (jako ojciec) dziecko, dziś nie wiem, czy słusznie. Miałem instynkty opiekuńcze i nie wiem czy to było dobre. W chwili obecnej mam wyrzuty sumienia, że ją spłodziłem w tak potwornym świecie (pomimo, że jest dorosłą kobietą). Że wydałem ją na łup tak potwornych ludzkich "potworów", z którymi musi współżyć jako z członkami "społeczeństwa". Gdy się przyglądam temu, to muszę powiedzieć, że sam Bóg musi mieć podobne uczucia w stosunku do ludzkości, którą w swym zamierzeniu stwarzał jako chłopców i dziewczynki, jako niewinne dzieci, a tymczasem wyrosło toto na kurwę i skurwysyna. Powie mi Pan, że mój przykład z niewinnymi dziećmi jest chybiony, bo nie ma niewinnych dzieci, bo już w przedszkoli dzieci stają się wspólnikami swoich skurwysynów rodziców. Ma Pan rację, ale my tu nie mówimy o tym, co jest, tylko o tym, czego nie ma, a być może i być powinno. Przypadki współudziału dzieci w codziennej zbrodni i podłości rodziców były również przed wojną i dawno temu, przed potopem. A przecież istnieje zmowa miedzy Bogiem a Człowiekiem (bardzo rzadka zmowa, z człowiekiem, który występuje bardzo rzadko, bo jest zbyt cenny), że dziewczynka powinna być dziewicą i nic nie wiedzieć o podłości świata a chłopczyk "zuchem", zakochanym w niej platonicznie. Sam kiedyś byłem takim "zuchem" i chociaż widziałem wokół siebie dużo dorosłego zła, to żyłem jakby w bani mydlanej wypełnionej nie zatrutym powietrzem, którym właściwie oddycham do dziś i to pomaga mi jakoś przetrwać kolejne kryzysy i załamania. I to powietrze pozwala mi udzielać rozgrzeszenia światu w imieniu Boga, ułomnego stworzyciela, który mnie prosi: "pomóż". Pomóż zrozumieć!


• Temu milionerowi, który jeździł po Wiedniu z dmuchaną lalką, też pomóż, w takim sensie, że mu wybacz, bo nie wiedząc co czyni, usiłuje zrozumieć samego siebie. To by było potworne, gdyby nie wolno było udzielić mu (i takim jak on) rozgrzeszenia. Sądzę, że to samo dotyczy wszystkich zbrodniarzy ociekających krwią, którym ich ofiary mogą udzielić łaski przebaczenia.

Czy już Pan rozmawiał z pierwszą żoną, która przed poznaniem Pana urodziła bękarta? Czy Pan jej wybaczył, czy Pan zrozumiał, że człowiek jest za mały na herosa. Natomiast udzielając przebaczenia człowiek staje się herosem. Gdy ja rozmawiam z moimi prześladowcami zawsze doznaję ozdrowieńczego uwolnienia od nienawiści. Lżej mi się oddycha i jakby więcej ogarniam z istnienia świata. Jestem bardziej niż dotychczas światem a świat mną. Jestem punktem alfa (o tym pisze Teyard de Chardin). Neo w Matrixie w trzeciej części tej filmowej gnozy staję się takim Punktem Alfa.


Człowiek jest jak mała żabka wrzucona między elektrody potężnego urządzenia elektrycznego (jakim jest wszechświat) i przy najmniejszej próbie ruchu swym ciałem (również psychicznym) doznaje to z jednej, to z drugiej strony potężnych wyładowań elektrycznych na swej skórze, które ją palą. Złoczyńca jest poddany tym samym katuszom, jakie inny zadaje. Hitler (symbol zła) ma swojego Hitlera. Dopiero wtedy, gdy człowiek dostępuje wybaczenia, świat odzyskuje swoje dziewictwo. Gdyby wszyscy ludzie wybaczyli swoim krzywdzicielom, dwoje małych sześciolatków, którzy patrzyli na siebie z nienawiścią odzyskałoby "swobodę ruchów" w zapomnieniu wzajemnie doznanych przykrości.

• Tu trzeba koniecznie wyjaśnić, że my tu mówimy o świecie, który jest w każdym z nas. O "świecie" zewnętrznym nic nie wiemy. Ja nie stykam się ze światem Baracka Obamy, który zmierza zabijać Kadafiego, bo z nim nie rozmawiam, nie zam go i nie mam do niego żadnego stosunku: ja-ty. Od Obamy nie przeczytałem jeszcze ani słowa, więc nie wszedłem w korespondencję z jego światem. Na razie mam do czynienia z moim osobistym światem i ze światem Pana Prusińskiego, Panie Zygmuncie. Tylko o tym możemy mówić bo tylko z tym, z takimi "światami" mamy do czynienia. Złudzenie, że jest jakiś świat "ogólnoświatowy", z którym wchodzimy w stosunki, należy odrzucić. Świat nie jest rzeczą, przedmiotem, drugim człowiekiem ani czymkolwiek. Świat jest człowiekiem, kiedy ten staje się tym, czym nie jest. Czyli - kiedy człowiek staje się tym czym jest, czyli NICZYM, kiedy odrzuca balast kłamstw i udawań, że jest tym czym nie jest, wtedy staje się czytelny, kompatybilny, wyjaśniony, rzetelny... Nie ma w nim krętactw i kłamstw, można z nim by szczęśliwy!


Teraz pytanie - czy kobieta, która przestaje udawać, grać damę, udawać księżniczkę, uważać się za bóg wie co... czy taka kobieta może pozbyć się pragnienia trzymania trzech kutasów na raz w otworach swego ciała? Tak jak tego pragnie większość współczesnych kobiet zepsutych telewizją i współczesną kulturą? A do tego żyć na koszt jakiegoś Szwarcenegera albo Al'a Pacino? Odpowiadam - może. Zdzira może zostać kobietą uczciwą! Wiem, że brzmi to jak bajka. Ale w coś trzeba wierzyć. Sam nie chciałbym tego sprawdzać na własnej skórze.

• Sprawy te są trudne Panie Zygmuncie, bo ulotne jak mgła. Zakochuje się Pan w ideale, a tymczasem okazuje się, że trzyma Pan w ramionach pustkę i nicość. Ona jest nagutka, jak ją Pan Bóg stworzył i dziwi się, że nie budzi w Panu pożądania. Dlatego się odgraża, że każe się wypchać dwudziestu kutasom. Jak ta starożytna pramatka, która była przedstawiana w postaci terakoty obwisającej dziesiątkami malutkich męskich samców, które przyssały się do niej jak pijawki.

Na te tematy pisze Merle-Ponty, sugerując że wszystko jest nicością. Więc witaj w domu, Panie Zygmuncie. Witaj w domu wariatów! Nie wiem jak Pan i pani "to be" reagujecie na taki "świat", ale ja odrzucam ten smutny burdel, współczując Bogu (któremu znów nie wyszło!), godzę się na "przegraną", na przegraną ze śmiercią itp., ale też wiem, że obok miliardów światów, które się zjawiają nieudane w projekcjach ludzkich głów o byle jakiej jakości myślenia, istnieje wzór, istnieje "świat", w którym byliśmy niektórzy, jako dzieci, gdzie nie zazdrościliśmy, bośmy nie wiedzieli o zazdrości, nie czuliśmy złości, nie wzbudzaliśmy w sobie pożądania ani nienawiści. Owszem (to jest tylko do Pana Zygmunta) nie posiadaliśmy owłosionego, wielkiego kutasa, którego koniecznie chcieliśmy wkładać do owłosionej dziury (postbubertalne!), ale jakże się wtedy swobodne i pięknie oddychało przezroczystym powietrzem! Dzisiaj, jak patrzę z tamtej perspektywy na swoje życie, to na dzisiejszą egzystencję tylko ze wstrętem, jak na jakiegoś ociężałego, kosmatego owada, który lezie pokracznie, usiłując się z innymi owadami przepychać w kierunku cmentarnej dziury. A sio do grobu, żywy trupie!


Patrzę również z lękiem na ludzi dwudziestoletnich, którzy tak samo jak stare truposze, przygotowują się do babrania się w tym gównie (współczesnej cywilizacji), chcąc tworzyć "świat", historię, Unię Europejską, bezpieczeństwo, rządy prawa...

Ja wiem, że młodzi też się boją głodu i zimna, też im staje kutas, swędzi wagina... i właściwie to dobrze, że nie mają na tyle rozumu, żeby pragnąc jakiejś szybkiej śmierci, która skończy te dance macabre, ponieważ życie, jakie gotuje im tzw. uniwersum, nie ma sensu i daje zamiast istnienia tylko cierpienie.

• Panie Zygmuncie, świat kobiet jest inny od świata mężczyzn, a świat mężczyzn inny niż być powinien, i inny już nie będzie (Ingarden się zastanawiał, czy świat w ogóle istnieje). Powiedzą Panu, że "świat" taki musi być, żeby Natura mogła kontynuować te tańce godowe motylków, ochraniać te muszki podrygująca na swych dupkach, żeby zapewnić ciągłość ludzkich pokoleń (gdy ją pogryzą, pobudzą do tego, gzy). My dwaj, i do tego pani "to be" (jeśli to jest pani a nie pan - zresztą wszystko jedno, płci nie oglądałem) i tak mamy szczęście w tym nieszczęściu. Pan ma kapitalne odzywki godne Szekspira (i Moliera), pani "to bee" jest "dziwnie dojrzała", co daje jest osłoną niczym chitynowy pancerzyk, przez flukturami! ludzkich (i "światowych") złości. Ja trafiłem w dodatku na krakowskiego "geniusza", który uważa, że entropia energii jest odwracalna, tylko w swoim antynaukowym, codziennym i zdroworozsądkowym postrzeganiu nie widzimy tego i nie dlatego że nie potrafimy świadomie korzystać z odzyskiwanej energii, ogrzewając się w zimie od zapalanego twórczą myślą piecyka (facet jest fizykiem z UJ i AGH). Owszem, robimy to mimowolnie, nie wiedząc o tym, że to robimy, ale niestety to tylko drobne incydenty, podczas gdy potrzeba na mocy, aby zostać władcami energii. Ten facet mnie męczy, żebym go rozumiał i ja go w jakimś stopniu rozumiem, że on chce, iżby wyrastały młode kudły na sromie stuletniej (uwaga Panie Zygmuncie) staruszki i na pale stuletniego dziada. Wtedy świat doznałby totalnego odrodzenia, odmłodzenia i skąpania w ożywczym koktejlu Pana spermy (czyt. energia). Facet zgłosił temat do komitetu noblowskiego i uważa, że nie chcą z nim rozmawiać, bo mu szkodzą żydzi. I w dodatku facet ma szczęście, bo żona z krakowskiej rodziny go kocha. O ile ja się orientuję, nie doznaje ona wariacji, że chciałaby być sufrażystką wyruchaną naraz przez pięciu facetów. Pani "geniuszowa" pozostaje na tym, czym jest! I to jest piękne! Kiedy mąż zadaje się z wariatami z profesury (również z fizykami amerykańskimi, którzy twierdzą tak samo), ona pilnuje mu w domu kota (kotkę). Jakże chciałbym mieć taką kochaną żonę. Jest za co ją kochać. Nie musi być carycą, kochanką Rotschilda, modelką Salwatore Dali, ani Wirginią Wolf. Ja nawet sądzę, że ten mój kolega "geniusz", jest bardziej normalny niż reszta pojebanego świata. No, ale to matematyk, a matematyka (analiza matematyczna) jest tym, co nas chroni przed tym, żebyśmy zupełnie nie zgłupieli. Tam nie ma owłosionych genitaliów ani pustych portmonetek. Kiedy "świat" wskutek analizy matematycznej się kurczy do jedności, wtedy wszystko przestaje być ważne. Wtedy nawet pióro sędziego, który podpisuje wyrok śmierci zastyga na kształt kurzego pazura, stając się czymś niedorzecznym, a Pański przykład wiedeńskiego milionera, który obwodzi po restauracjach dmuchaną lalkę, jest całkowicie zrozumiały. Ten milioner to matematyk. Zostawiam Pana i panią "to be" w zawieszeniu między projekcją a uznaniem (einteilment).


PS. Co do całowania kobiet w usta, że nie wolno, bo nie wiadomo co biorą... to tylko nam się tak wydaje, że to takie ohydne... ale wielu jest takich, co by całowało w czasie gdy one biorą do buzi i jeszcze zachęcają małżonka, by stymulował tego "flecika" po jąderkach, bo to jej (i jemu również) robi dobrze i jeśli on ją kocha, to dla miłości zrobi wszystko, żeby dostała orgazmu (często po raz pierwszy w życiu - wskutek pochwicy po urazie w przedszkolu). Ciekawe, dlaczego J.W. Goethe nie zrobił takiej sceny w którejś części Fausta, ani Petrarka w jakimś kręgu piekła? To co dla nich było nieprzekraczalne i niedopuszczalne (jako pozaludzkie zwyrodnienie)... my tu o tym w Internecie jak o bułce z masłem. Oto dno współczesnej kultury i miara naszego zwyrodnienia. I Pan się dziwisz, że współczesnemu mężczyźnie nie staje? Brakło już podniet na skali seksualnych bodźców, które mogą fizjologicznie zadziałać, bez przerzucania łuków odruchowych na psa Pawłowa (raczej na sukę?). Człowiek seksualny jest tak elastyczny jak lalka z gumy i można mu wsadzić do wnętrza cały burdel, z alfonsem, kurwami, klientami, wykidajłą, wiadrami i szmatą do zmywania spermy... i z kijem od miotły i tak to wszystko się w nim zmieści i jeszcze zostanie sporo luzu, do tego żeby przed śmiercią z orgazmu, prosił spowiednika, chcąc go tam jeszcze zmieścić na zasadzie alibi (i zanieść przed Sąd Ostateczny). O tak, ksiądz kapelan (spełniający w naszej kulturze funkcję usprawiedliwienia) jest nieodzowny w burdelu (ludzkiej psychologii).


Zygmunt Jan Prusiński Elementarz poezji miłosnej - Część IX

2 październik 2020

Zygmunt Jan Prusiński 

  

Komentarze

  

Archiwum

Możemy się doigrać
styczeń 19, 2008
.
Jan Paweł II
kwiecień 2, 2005
Rosyjski bat na USA
grudzień 5, 2006
Michał Likowski
Kolejna rocznica martyrologii
Piłsudski-Wyspiański
Wspomnienie na tle osobistych przeżyć

listopad 29, 2002
Bolesław Raczyński
Zespół do Spraw Reintegracji
listopad 27, 2002
PAP
*Nowy Dzień* daje 5 milionów!
luty 26, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Już wiemy komu kolejny polskojęzyczny rząd służy
grudzień 29, 2005
PAP
FLOWERS OF GALILEE
kwiecień 6, 2004
Wina ministrów
sierpień 27, 2007
Marek Olżyński
Nowojorska rada przeciwko Autonomii
sierpień 16, 2002
IAR
List
lipiec 29, 2003
Jerzy Przystawa
Syndrom oblężonej twierdzy
maj 5, 2003
Iwo Cyprian Pogonowski, Krzysztof Warecki
Unia Wolności nie ma honoru by odejść w przeszłość i przestać naprzykrzać się społeczeństwu.
grudzień 8, 2002
"Ten sędzia nie ma zasad"
styczeń 24, 2003
http://www.se.com.pl/
My, Pierwsza Brygada
luty 16, 2005
Andrzej Hałaciński, Tadeusz Biernacki.
Rozmowa z Polonistką ze słupska
grudzień 10, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
"Czy Papież przeprosi ofiary Solidarności" (5)
listopad 14, 2003
Anna Kozioł
Wykolejenie Konserwatyzmu Amerykańskiego
kwiecień 15, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Notatki do felietonu
listopad 27, 2003
"Pomost"
Filantopia i sznur
listopad 17, 2003
Artur Łoboda
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media