ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Ile jest warta polska kultura? 
14 maj 2014      Artur Łoboda
"Moja Polsko ukochana"  
2 styczeń 2016      Artur Łoboda
Beneficjenci zbrodni katyńskiej 
14 listopad 2013      Artur Łoboda
Pora opuścić ten pociąg 
2 styczeń 2026     
Szczepienia przeciwko grypie i ingerencja w wirusy układu oddechowego wśród personelu Departamentu Obrony w sezonie epidemicznym 2017-2018  
17 październik 2020     
Pieniądze dostali ci - którzy mieli dostać 
14 kwiecień 2016      Artur Łoboda
Od hiszpańskiej grypy w 1918 roku Big Pharma oszukiwała opinię publiczną w kwestii bezpieczeństwa szczepionek. Rola Rockefellerów 
2 maj 2022     
Dr Paul Elias Alexander: COVID-19 to „oszustwo rządowe Deep State, wywołane metodą PCR” 
14 styczeń 2024      Ava Grace
Nietermiczne skutki promieniowania wifi i telefonów komórkowych 
11 maj 2022     
Unifikacja 
8 lipiec 2015      Artur Łoboda
Ubezpieczenie przed powodzią 
5 październik 2024     
Aforyzmy 7 Zygmunt Jan Prusiński  
22 lipiec 2022      Zygmunt Jan Prusiński
Pod kierownictwem Glińskiego, Ministerstwo Kultury to dalej gniazdo korupcji 
12 styczeń 2016      Artur Łoboda
Przypadek Orwella w historii cywilizacji 
14 luty 2012      Artur Łoboda
Dom pod lasem 
8 listopad 2018      Jolanta Michna
Mieszkowski na TOALETY 
31 maj 2019      Alina
Ks.Prof.Tadeusz Guz: Nie przejmujmy się zakazami państwa 
25 marzec 2021      Tylko prawda jest ciekawa
Polskojęzyczne publikatory głównego nurtu informacyjnego należą do najbardziej antykatolickich w świecie.  
30 czerwiec 2009      tłumacz
RAFAŁ OTOKA-FRĄCKIEWICZ | JAN POSPIESZALSKI 
28 marzec 2026     
Polska - gra w dwa ognie 
5 grudzień 2017      GadowskiTV

 
 

Medialna V kolumna. Ten wrzód trzeba przeciąć – natychmiast

Listy od Marka Dekana pracownicy RAS-Polska otrzymują... co tydzień. Jest to zatem stała praktyka, a praca przebiega w rytmie regularnie nadsyłanych okólników. Wygląda więc na to, że tutejsze filie Springera pozostają na wyjątkowo krótkiej smyczy, a niemieccy nadzorcy doglądają miejscowej siły roboczej na bieżąco, nie poprzestając na lokalnych kapo.

I. Niemieckie wytyczne

Kto by pomyślał, że noszący się z zamiarem repolonizacji mediów rząd PiS-u otrzyma taką pomoc od swojego największego oponenta. Chodzi mi rzecz jasna o „newsletter” z wytycznymi, jaki szef Ringier Axel Springer, Mark Dekan, rozesłał do swoich polskich medialnych wyrobników. Pomoc wprawdzie była mimowolna, bowiem dokument miał charakter wewnętrzny i zakładano, że nigdy nie wycieknie poza korporacyjne mury, jednak fakt jest faktem – jeżeli ktoś do tej pory miał jeszcze wątpliwości co do funkcji, jaką pełni niemiecka prasa w Polsce, to po ostatnim skandalu musiał się ich ostatecznie pozbyć.


Przypomnijmy dla porządku, że list m.in. nakreślał obowiązującą linię w kwestii wyboru Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. Pracownicy polskojęzycznych mediów Springera dostali więc do dalszego kolportażu następujące wskazówki: Kaczyński przegrał 27:1; jego postawa przyczyniła się do wygranej Tuska; reputacja Polski legła w gruzach; ideologia i prymitywne manipulacje przegrały z wartościami i rozsądkiem; jedność w ramach UE musi ustąpić koncepcji Europy różnych prędkości; Polska za wszelką cenę powinna starać się dołączyć do „pierwszej prędkości” („pasa szybkiego ruchu”), po to by nie zostać na „parkingu” (w domyśle – na który kieruje kraj Jarosław Kaczyński). W dalszej części pojawia się troska o rosnący eurosceptycyzm młodego pokolenia, za który odpowiadać ma „populizm” i „obrzucanie błotem” UE oraz kreowanie przez media (znów w domyśle – prawicowe) wizerunku Unii pogrążonej w kryzysie. Na powyższe kwestie dziennikarze RAS mają „poszukać odpowiedzi” (czytaj – dać odpór).


Oczywiście Mark Dekan nigdzie nie nakazuje wprost: od tej pory macie pisać tak i tak. Nie, on jedynie przedstawia „wartości jakie reprezentujemy” i namawia, by „podpowiedzieć” Polakom, co mają zrobić, by „nie zostać na parkingu”. Dla każdego pracownika medialnego molocha jest jednak jasne, że zaprezentowane poglądy szefostwa stają się od tej pory jego poglądami – przynajmniej aż do odwołania. Niemniej, jak się okazuje, nie wszyscy poczuli się z powyższą sytuacją komfortowo, o czym świadczy to, że jakaś zdradziecka Schwein postanowiła wynieść firmowe pismo do „Wiadomości” TVP. Mam, rzecz jasna, świadomość, że dziennikarzy „Newsweeka”, „Faktu” czy Onetu nie trzeba specjalnie namawiać, by prezentowali linię zgodną z oczekiwaniami swojego niemieckiego właściciela – wytrenowany latami praktyki służalczy odruch każe im wręcz wyprzedzać nawet niewypowiedziane jeszcze życzenia chlebodawcy. Wszak z ujadaniem w duchu tego, co przedstawił Dekan, mieliśmy do czynienia od pierwszych chwil brukselskiego szczytu, a nawet wcześniej – i w zasadzie ober-pryncypał mógł sobie darować płodzenie instrukcji, tym bardziej, że ma na miejscu takie wypróbowane i wierne stróżujące owczarki jak Tomasz Lis. Pismo herr Dekana można zatem odbierać jako przejaw typowo niemieckiej skrupulatności – propagandy nie można puścić na żywioł, ma być usystematyzowana i zgodna z założonymi wytycznymi, a nie, że każdy gryzipiórek będzie na własną rękę pisał co mu w duszy gra, fersztejen? No, to do roboty!

II. Polskojęzyczne gadzinówki

Zauważmy, że to, co wysłał dyrektor ze Springera, idealnie pokrywa się z tonem niemieckiej prasy – jest to godna uwagi zapobiegliwość w trosce o synchronizację przekazu, tak by przypadkiem nie wdały się w zgodny chór jakieś irytujące dysonanse. Można się zresztą domyślać, że podobne instruktaże otrzymują również niemieccy dziennikarze i jest to tam powszechnie przyjęta praktyka, odpowiadająca pruskiemu poczuciu dyscypliny, tudzież zamiłowaniu do ładu i porządku – w tym przypadku meblującego głowy porządku medialnego. Jest wszakże istotna różnica pomiędzy położeniem dziennikarzy niemieckich i polskich – ci pierwsi działają zgodnie z interesem własnego kraju i dostają polecenia od swoich, w przeciwieństwie do dziennikarzy polskich, którym nakazuje się uprawiać propagandę zgodną z obcą racją stanu i którzy wypełniają rozkazy płynące z ośrodka zagranicznego. Słowem, z własnej i nieprzymuszonej woli godzą się na rolę folksdojczów w lokalnych gadzinówkach i ani pisną. Snop światła na realia pracy w polskojęzycznych pasach transmisyjnych rzuciła przy tym niechcący Agnieszka Odachowska, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Onet-RAS Polska, której dementi pogrążyło jeszcze bardziej medialny koncern – w swym oświadczeniu nadmieniła bowiem, że listy od Marka Dekana pracownicy RAS-Polska otrzymują... co tydzień. Jest to zatem stała praktyka, a praca przebiega w rytmie regularnie nadsyłanych okólników. Wygląda więc na to, że tutejsze filie Springera pozostają na wyjątkowo krótkiej smyczy, a niemieccy nadzorcy doglądają miejscowej siły roboczej na bieżąco, nie poprzestając na lokalnych kapo.


Uwaga na marginesie – dziennikarze lubią sobie czasem dworować z polityków posługujących się otrzymywanymi w esemesach „przekazami dnia”. Teraz okazuje się, że i żurnaliści mają swoje „przekazy”, tyle że tygodniowe – wedle których mają śpiewać, zatem na ich miejscu nie wywyższałbym się tak bardzo, bo wcale nie są lepsi – każdy ma swoją centralę, jak nie partyjną, to medialną. Może wreszcie trochę się przymkną z tym gardłowaniem o „wolności prasy” i „dziennikarskiej niezależności”, bo jak to wygląda naprawdę, właśnie się przekonaliśmy.

III. Piąta kolumna

W kontekście powyższego warto zerknąć na analizę Reduty Dobrego Imienia, dotyczącą reakcji niemieckich mediów na reelekcję Donalda Tuska. Mamy tam m.in. konstatację o „politycznej izolacji Polski” i nieracjonalności naszej polityki zagranicznej („Frankfurter Allgemeine Zeitung”). Z kolei „Die Welt” pisze o „politycznej tragedii”, rozgrywającej się w Polsce pod rządami „narodowo-konserwatywnej” formacji (dla Niemców takie określenie jest niemal równoznaczne z faszyzmem) gromadzącej katolickich zapaleńców i nacjonalistów, którzy dają wiarę własnym teoriom spiskowym. Dalej padają porównania do Erdogana i Trumpa oraz stwierdzenie, że o Polskę należy „się martwić”. „Der Tagesspiegel” komentuje, że dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu Unia „odzyskała zdolność do działania”, podejmując decyzję większością głosów „nawet za cenę ostrego sporu” i stawiając na „Europę wielu prędkości”. Dodaje też, że porażka Polski będzie „lekcją” dla innych. Telewizja ARD natomiast, prócz podkreślenia osamotnienia Polski, zwraca uwagę na możliwość blokowania przez nasz kraj unijnych decyzji, mimo że „Polska najbardziej skorzystała z członkostwa w Unii”.


W podsumowaniu Reduta Dobrego Imienia podkreśla jednostronność niemieckiego przekazu. W sposobie relacjonowania tematyki polskiej eksponowany jest fakt korzyści, jakie Polska uzyskała w formie funduszy po przystąpieniu do UE. Zupełnie pomijany jest natomiast fakt otwarcia polskiego rynku na niemiecki eksport i korzyści, jakie niemieckie (zachodnioeuropejskie firmy) czerpią z realizacji projektów unijnych – czytamy. I dalej: Polityka polskiego rządu przedstawiana jest jako egoistyczna, krótkowzroczna, irracjonalna i antyeuropejska. No i wreszcie clou: Dla Niemców idea integracji europejskiej wydaje się stanowić element tożsamościowy. Stopień utożsamienia niemieckich elit opiniotwórczych z ideą integracji europejskiej sprawia, że debata/spór traktowane są jako próba podważenia europejskiego ładu. Jako oczywisty i zasadniczo słuszny przyjmowany jest przez niemieckich publicystów punkt widzenia prezentowany przez rząd Angeli Merkel.


Porównajmy sobie teraz przytoczone echa niemieckich mediów z wytycznymi nadesłanymi przez centralę Ringier Axel Springer. Wniosek może być tylko jeden – Polacy mają postrzegać rzeczywistość przez nałożone im niemieckie okulary. Rzecz nie do pomyślenia w jakimkolwiek szanującym się państwie. Mamy do czynienia z ewidentną medialną V kolumną, realizującą rękoma zaprzedanych dziennikarskich jurgieltników polityczną agendę obcej stolicy i podsycającą wewnętrzne konflikty. Ten wrzód trzeba przeciąć – natychmiast.

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta
1 kwiecień 2017

Piotr Lewandowski 

  

Komentarze

  

Archiwum

Wpływy z Unii Europejskiej. Koszty aneksji do UE (6)
marzec 28, 2003
Włodzimierz Bojarski
Dlatego muszą płacić ...
październik 20, 2004
Oskar Schindler holokaust business
listopad 21, 2003
Artur Łoboda
Po 5 lat za dwie kradzieże
kwiecień 13, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Uzasadnienie wyroku na Rywina
lipiec 30, 2004
Krytyczna Rola Polski w 1939 roku
wrzesień 1, 2004
2008.08.27. Wiadomości w 3ch językach. Three-language news service.
sierpień 27, 2008
tłumacz
Polacy muszą być mądrzejsi od innych
lipiec 15, 2008
Artur Łoboda
Z tarczą na ramieniu ...
styczeń 17, 2008
Gregory Akko
LPR w sprawie Jedwabnego
lipiec 17, 2002
PAP
Polacy - jak wy to robicie ?
maj 27, 2003
przesłala Elżbieta
Analogy
kwiecień 2, 2007
przysłał ICP
"Dokonania" Banku Światowego i MFW
luty 29, 2004
Walden Bello i Shea Cunningham
Na arbeit do Reichu
sierpień 28, 2003
Andrzej Kumor
Instytutowi Polskiemu w Paryżu grozi likwidacja !
marzec 17, 2008
Grzegorz G.Worwa
Dopłaty do leczenia ?
styczeń 17, 2008
A. Sandauer
Wieża Pamięci
lipiec 17, 2003
Andrzej Kumor
Terror „911” w USA: fakty dziwniejsze niż fikcja
październik 13, 2004
Marek Głogoczowski
Pokonać Busha - najważniejszy cel Sorosa
listopad 11, 2003
PAP
Kto powinien wypłacić odszkodowanie Walentynowicz i innym pokrzywdzonym?
marzec 1, 2005
Leszek Skonka
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media