Według śledczych Prokuratury Rejonowej w Warszawie: "ze słów wypowiedzianych przez szefa CBA wcale nie wynika, że było zlecenie dla policjantów, by podczas Marszu Niepodległości w 2013 roku podpalili budkę strażniczą."
Prokuratorzy przeanalizowali stenogramy rozmowy, do której doszło w restauracji Sowa&Przyjaciele. Mieli też nagranie spotkania, zarejestrowane przez aparaturę podsłuchową. Dodatkowo przesłuchali Pawła Wojtunika, który zaprzeczył, że mówił o poleceniu, które rzekomo miał wydać ówczesny szef MSW."
Od siebie dodam, że dyspozycyjna Prokuratura - nie zbadała bilingów rozmów Sienkiewicza z okresu - gdy te wydarzenia miały miejsce.
Operowała więc dyspozycjami przełożonych, którzy tak samo - jak stalinowscy prokuratorzy - wykonywali polecenia sowich przełożonych.