ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Kopacz postradała zmysły 
12 czerwiec 2015      Artur Łoboda
Zburzyć aksjomaty polskości by stworzyć nowoczesną Polskę 
11 marzec 2010      Artur Łoboda
Struna ciszy kokietuje wiersze poetów. Ja słyszę twoją gitarę... 
21 listopad 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Strategia pisowskiego nieRządu 
7 grudzień 2020     
Pocałunek dla polskich polityków 
21 październik 2011      Artur Łoboda
Zapamiętajcie tych, którzy z Was drwią 
26 maj 2015      Artur Łoboda
Folksdojcz królem Europy! Tusk nie jest naszym kandydatem i został narzucony Europie przez Niemców 
9 marzec 2017      Warszawska Gazeta
Bezczelny 
6 maj 2014      Artur Łoboda
Hańbiące zachowanie Kancelarii Prezydenta RP-poniżanie ludzi 
24 marzec 2016      Marcin Dybowski
Krecia robota Kościoła 
6 marzec 2015      Artur Łoboda
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa (16.10.2011) 
22 październik 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Strategia PO wobec polskiej kultury 
11 styczeń 2012      Artur Łoboda
Jeżeli Prezydentowi Dudzie zadrży ręka... 
25 luty 2016      Artur Łoboda
Teraz Polska 
15 styczeń 2018      Artur Łoboda
Bronisław Łagowski o pseudoreligijnym kulcie Katynia i moralnym zatruciu 
27 kwiecień 2010      Bronisław Łagowski - wstawił MG
Polska jako „Skrzynka Pandory”  
28 kwiecień 2013      Iwo Cyprian Pogonowski
Sąd w Leżajsku oddalił zarzuty wobec Ks. Franciszka Partyki  
19 październik 2020     
Nazistowski Manifest Syjonistów 
30 styczeń 2018     
Arytmetyka Sił w Drugiej Wojnie Światowej w Europie  
8 wrzesień 2011      Iwo Cyprian Pogonowski
Sukces dyplomatyczny dogorywającego państwa polskiego. 
18 wrzesień 2010      tłumacz, wynarodowiony.

 
 

Finansowy potwór czyli cała prawda o Rezerwie Federalnej



G. Edward Griffin – „Finansowy potwór z Jekyll Island. Prawdziwa historia Rezerwy Federalnej”
Wydawnictwo WEKTORY


To, że świat finansów pełen jest niejasności to sprawa oczywista. Jednak niewielu ludziom udało się zajrzeć za kulisy i na własne oczy ujrzeć jak wstrząsająca jest prawda na jego temat.

Książka G. Edwarda Griffina „Finansowy potwór z Jekyll Island. Prawdziwa historia Rezerwy Federalnej”, która w Polsce ukazała się nakładem wydawnictwa Wektory, jest jedną z publikacji, które ujawniają wstydliwe i głęboko przed światem ukrywane sekrety wąskiej grupy ludzi skupiających w swoich rękach lwią część światowych zasobów finansowych. A to niestety oznacza, że niektóre teorie spiskowe, tak wyśmiewane przez ludzi przekonanych o swoim zdroworozsądkowym podejściu do życia, mają swoje uzasadnienie w rzeczywistości. To właśnie owa wąska grupa ludzi, zarządzająca gigantycznymi pieniędzmi, ma ogromny wpływ na życie miliardów ludzi na całym świecie, w tym oczywiście na nasze skromne oszczędności, które trzymamy w bankach w przekonaniu, że są tam bezpieczne. Niestety nie są bezpieczne. Co więcej, większości naszych pieniędzy wcale tam nie ma. Ale zacznijmy od początku…


Jekyll Island jest małą wyspą na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Z pewnością ci, dzięki którym miejsce to zyskało rozgłos, życzyliby sobie, aby wyspa pozostała znana znacznie węższej grupie osób. Stało się jednak inaczej. W tym uroczym zakątku jesienią 1910 roku zebrało się siedmiu panów, aby porozmawiać o finansach. Nie była to jednak jedna z wielu prywatnych rozmów, jakie na ten temat toczą się codziennie w wielu miejscach świata. Uczestniczyli w niej bowiem przewodniczący amerykańskiej Narodowej Komisji Monetarnej, zastępca Skarbu Państwa Stanów Zjednoczonych i wysocy przedstawiciele największych banków w USA. To co najbardziej charakterystyczne, to fakt, że wszyscy związani byli z ludźmi, których nazwiska chyba każdemu kojarzą się z gigantycznymi pieniędzmi. Byli to przedstawiciele Rockefellerów, Rothschildów i J.P. Morgana. Nie trzeba dodawać, że spotkanie to odbywało się w ścisłej konspiracji, a dokonane w trakcie ustalenia miały pozostać światu nieznane. Dziś już wiadomo jaki cel przyświecał mężczyznom zgromadzonym na Jekyll Island. „(…) było nim wypracowanie porozumienia dotyczącego struktury i sposobu funkcjonowania kartelu bankowego. Celem tego kartelu (…) była maksymalizacja zysków przez ograniczenie do minimum konkurencji pomiędzy jego członkami, utrudnienie nowym zawodnikom wejścia do gry oraz wykorzystania policyjnej siły rządu do wzmocnienia kartelowego porozumienia. Mówiąc dokładniej, celem oraz faktycznym rezultatem tego spotkania było stworzenie projektu Systemu Rezerwy Federalnej” – pisze w swojej książce Griffin.

Jak widać, już początki Rezerwy Federalnej godne są powieści sensacyjnej, choć przez długi czas wielu zaprzeczało, jakoby ta historia naprawdę miała miejsce. Paradoksalnie to uczestnicy stopniowo zaczęli w końcu ujawniać pewne fakty, choć chyba nie do końca było to ich celem. Dziś już nikt temu wydarzeniu nie zaprzecza, raczej, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, sprawa jest bagatelizowana. Ci natomiast, którzy uparcie twierdzą, że spotkanie odegrało jednak ogromną rolę w powstaniu jednej z największych i najbardziej wpływowych instytucji finansowych świata, traktowani są jak wariaci.

Dalsza historia i działania Rezerwy Federalnej zdają się potwierdzać, że służyć ma ona nie państwu, ani tym bardziej obywatelom, a jedynie wąskiej i wpływowej grupie ludzi.

Jednym z dowodów na powyższą tezę, jest fakt, że System Rezerwy Federalnej jest czwartym bankiem centralnym w historii USA. Trzy poprzednie projekty skończyły się niepowodzeniem. Towarzystwo z Jekyll Island postanowiło jednak wbrew doświadczeniom podjąć kolejną próbę. Jasne jest, że ktoś kto uparcie próbuje wdrażać projekty nie mające racji bytu, albo pozbawiony jest zdrowego rozsądku, albo ma nie do końca uczciwe intencje.

Żeby wyjaśnić jak zgubna jest rola banków centralnych trzeba powiedzieć co nieco o pierwszych próbach wprowadzenia pieniądza papierowego do oficjalnego obiegu w Stanach Zjednoczonych. Ojcowie założyciele zawarli w konstytucji zapis, który zabraniał władzom centralnym i stanowym drukowania papierów dłużnych tudzież uczynić środkiem płatniczym cokolwiek innego niż srebrne i złote monety, o określonej urzędowo wadze (zapis ten podobno do dziś nie został zniesiony). Co więcej każdy, kto ośmieliłby się psuć system monetarny podlegał karze śmierci. Była to reakcja na pierwsze przygody z pieniądzem fiducjarnym, które miały miejsce pod koniec XVII w. oraz przez większą część XVIII., początkowo w kolonii Massachusetts, a potem także w innych koloniach. Druk „kwitów dłużnych” osiągnął wówczas takie rozmiary, że w krótkim czasie ceny ogromnie wzrosły, gdyż papierowy pieniądz szybko tracił na wartości. Ludzie zaczęli popadać w nędzę. Na szczęście okazało się, że wielu z nich przezornie w czasie druku pieniądza pochowało „do skarpety” zgromadzone przez siebie złoto i srebro i zaczęli korzystać z zapasów w momencie, kiedy papierowe pieniądze stały się bezwartościowe. Dobrobyt powrócił, niestety nie na długo. W czasie wojny z Anglią ponownie uruchomiono prasy drukarskie. To znów doprowadziło do gigantycznej inflacji. Ludzie chcąc utrzymać swój stan posiadania na stałym poziomie, wraz ze spadkiem wartości pieniądza zaczęli podnosić ceny, a nawet żądać za towary i usługi złota i srebra. Co zrobiły władze kolonialne? Uciekły się „do kontroli płac i cen oraz do praw o legalnych środkach płatniczych, idących w parze z surowymi karami za niepodporządkowanie się im”. W kolonii Rhode Island można było nawet utracić obywatelstwo za niezastosowanie się do nowych przepisów.

W tym mniej więcej momencie historii pojawia się również Bank Ameryki Północnej, pierwszy z banków centralnych, których powstanie odbiło się czkawką amerykańskiej gospodarce. Wzorowany był na Bank of England. „Przyjmując praktykę rezerw cząstkowych, mógł emitować papierowe skrypty dłużne w ilości przewyższającej rzeczywiste depozyty, jednak ponieważ musiał trzymać w skarbcu >>jakieś<< ilości złota i srebra, proces ten miał określone granice” – pisze Griffin. Banknoty nie stały się oficjalnym środkiem płatniczym, niemniej jednak regulowano przy ich użyciu wszelkie podatki i opłaty celne. Natomiast bank „nie miał prawa do bezpośredniej emisji krajowej waluty”. Mimo wszystko pewne okoliczności sprawiły, że banknoty stały się „atrakcyjnym środkiem wymiany” w kraju. Bank Ameryki Północnej stał się też „powiernikiem funduszy rządowych”, bardzo szybko udzielił również rządowi pożyczki w wysokości 1,2 mln dolarów, które po prostu sobie wydrukował. Można by powiedzieć, że spłacił w ten sposób dług wdzięczności, gdyż aby móc w ogóle rozpocząć działalność, musiał najpierw pożyczyć rządowe złoto (które rząd z kolei pożyczył od Francji), dzięki czemu spełnił wymóg statutowy w kwestii wysokości kapitału założycielskiego. Bank ten cieszył się istnieniem przez krótki czas. Konstytucyjny zapis o zakazie drukowania „kwitów dłużnych” sprawił, że kongresmeni nie przedłużyli mu koncesji. Pierwszy bank centralny zakończył więc działalność, a kraj znów wszedł na ścieżkę wzrostu gospodarczego.

Wkrótce jednak okazało się, że zarówno politycy jak i finansiści z przedziwnym uporem nadal dążą do wprowadzenia pieniądza papierowego do oficjalnego obiegu. Zamierzali oni wykorzystać lukę w owym konstytucyjnym zapisie. Do tego jednak był im potrzebny bank, zajmujący się drukowaniem pieniędzy, które w formie pożyczek trafiałyby do rządu, co z kolei z czasem umożliwiłoby przyznanie papierowej walucie statusu oficjalnego środka płatniczego. Zapis konstytucyjny nie zostałby więc naruszony, gdyż to nie Kongres, a bank wypuszczałby do obiegu „skrypty dłużne”. Szybko więc powołano do życia drugi bank centralny pod nazwą Bank Stanów Zjednoczonych, który od razu dostał koncesję na dwadzieścia lat. Podobnie jak Bank Ameryki Północnej, wzorowany był na Bank of England. Analogicznie papierowy pieniądz nie miał stać się oficjalną walutą, a wyłącznie jednym ze sposobów na regulowanie należności wobec rządu, z kolei rząd miał deponować w Banku Stanów Zjednoczonych fundusze państwowe. I znów, jak w poprzednim przypadku, zabrakło prywatnych funduszy (ich wysokość w kapitale banku powinna bowiem wynieść 80%, a jedynie 20% mogło pochodzić z kasy państwa). Ponownie więc władze federalne musiały hojniej sypnąć pieniędzmi, czemu dla niepoznaki zaradzono przy pomocy sztuczki księgowej (pieniądze w formie pożyczki szybko wróciły do rządu). Co ciekawe trop w sprawie powstania Banku Stanów Zjednoczonych prowadzi do Europy i słynnych magnatów finansowych, Rothschildów. Był to bank centralny, który jako jedyny mógł się poszczycić pewnymi pozytywnymi decyzjami, które zahamowały rozwój inflacji, choć zdaniem Griffina bilans zysków i strat wynikających z jego działalności jest zdecydowanie negatywny. Tak czy inaczej w styczniu 1811 roku po burzliwych debatach i bezowocnych głosowaniach, przewagą jednego głosu Kongres zadecydował o nieprzedłużeniu koncesji Bankowi Stanów Zjednoczonych.

Jednak w parę lat później powstał Drugi Bank Stanów Zjednoczonych, który również na starcie otrzymał dwudziestoletnią koncesję. Można by o nim w skrócie powiedzieć tyle, że skutki jego działalności były podobne do tych jakie zaistniały w dwóch poprzednich przypadkach z tą różnicą, że były jeszcze gorsze. „Kongres [przydzielając koncesję – przyp. I.Sz.] zdecydował się chronić banki i pozwolić im zorganizować oszustwo i generować dalsze straty” – pisze autor „Finansowego potwora”, co właściwie daje ogólny obraz szkodliwości tej instytucji. Warto tylko wspomnieć, że ów bank centralny wsławił się tym, iż za czasów jego istnienia Ameryka doświadczyła pierwszego cyklu koniunkturalnego w historii. Choć jego działalność budziła wiele kontrowersji i miał on wielu przeciwników w Kongresie, koniec banku był nieco inny niż dwóch poprzednich. Po wygaśnięciu koncesji został on przekształcony w bank stanowy, a po kolejnych pięciu latach ostatecznie zakończył działalność.

Niestety jak widać eksperymenty z bankami centralnymi nie nauczyły niczego amerykańskich polityków. Albo może wręcz przeciwnie – pozwoliły im dostrzec ogromny potencjał jaki kryje się w możności wpływania na losy finansów, jak się okazuje nie tylko USA, i płynące z tego korzyści dla wąskich i wpływowych grup ludzi. Dokładnie 23 grudnia 2013 roku stulecie istnienia obchodził System Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych potocznie zwany Fed. Jego mroczne początki już znamy. Co się działo dalej z ustaleniami grupy wpływowych finansistów z Jekyll Island?

Pierwszy oficjalny akt tego dramatu rozegrał się podczas kampanii prezydenckiej w 1912 roku. Wówczas to bez żadnej żenady magnaci finansowi sponsorowali poszczególnych kandydatów na prezydenta USA wydając na ten cel niebagatelne sumy. Nie miało to znaczenia, gdyż ich faworyt Woodrow Wilson był gwarantem realizacji planu utworzenia banku centralnego, co w przyszłości miało zwrócić z nawiązką poniesione koszty. Sam Roosevelt również miał swoje atuty w oczach finansistów. Obaj więc, jak pisze Griffin, „z oddaniem odegrali swoje role” w sztuce napisanej przez grupę z Jekyll Island, od nazwiska gospodarza spotkania nazwanej „planem Aldricha”. Wybory zgodnie z oczekiwaniami wygrał Woodrow Wilson. Teraz wystarczyło przepchnięcie projektu w Kongresie. Ponieważ jednak nazwisko Aldricha zbyt negatywnie się kojarzyło wśród części kongresmenów, należało dla niepoznaki zmienić nazwę projektu ustawy. Ponieważ pojawiły się dwa inne projekty autorstwa Cartera Glassa oraz Roberta L. Owena, którzy w założeniu sprzeciwiali się pomysłom Aldricha, zadbano, aby właśnie te projekty, oczywiście po odpowiedniej korekcie, zostały przegłosowane w Kongresie. Efekt finalny był na tyle zadowalający dla obu stron, że 22 grudnia 1913 roku ustawa została przyjęta, a dzień później podpisana przez prezydenta. W ten sposób „plan Aldricha”, a przynajmniej jego najistotniejsze punkty, pod nazwą ustawy Glassa – Owena wszedł w życie, a konsekwencje tego są odczuwane w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie do dnia dzisiejszego.

Na skutki polityki Rezerwy Federalnej nie trzeba było długo czekać. Przez całe lata dwudzieste rosła podaż pieniądza, którą Fed próbował zahamować, z miernym skutkiem. Łatwe kredyty zachęcały do spekulacji giełdowych oraz na rynku nieruchomości. W efekcie bańki spekulacyjnej w 1929 roku nastąpił krach na giełdzie i wielu ludzi straciło oszczędności całego życia. Ale nie wszyscy. Bogaci przedsiębiorcy czy wpływowi politycy w porę zdążyli wycofać swoje pieniądze, co zawdzięczali finansistom z Fed-u, którzy w ostatniej chwili zdążyli ich uprzedzić.

Czyż sytuacja nie przypomina tej sprzed kilku lat? Bo i ten kryzys świat zawdzięcza polityce Rezerwy Federalnej, która wspierając nieefektywne banki, doprowadziła do tego, że tylko upewniały się one w swojej zgubnej polityce finansowej. Oczywiście nie bez winy jest tu inny bank centralny – Międzynarodowy Fundusz Walutowy, którego metody niczym nie różnią się od sposobu działania Fed-u. Dziś Rezerwa Federalna kojarzy się głównie z kreowaniem pustego pieniądza, czym przyczynia się do dewaluacji dolara. W konsekwencji taka polityka może się dla tej waluty skończyć upadkiem, a dla Ameryki oznacza utratę pozycji światowego mocarstwa. Dla zwykłych ludzi posługujących się na co dzień dolarem, czy też oszczędzających w tej walucie oznacza w pierwszym przypadku biedę, w drugim zaś utratę oszczędności. Pytanie tylko czy finansiści z Fed robią to z głupoty czy też jest to wynik prowadzonej przez nich cynicznej gry, obliczonej na osiągnięcie tych celów.

Książkę Griffina warto polecić nie tylko znawcom tematu: ekonomistom czy finansistom, ale zwłaszcza zwykłym ludziom, i to nie tylko dlatego, że czyta się ją jak kryminał (sama historia bowiem ma zaiste kryminalny charakter), ale dlatego, że wpływy Rezerwy Federalnej na życie szarego człowieka są większe, niż można to sobie wyobrazić i wbrew pozorom nie dotyczą wyłącznie społeczeństwa amerykańskiego. Nie należy też zrażać się rozmiarami książki, która liczy blisko 530 stron. To tylko obietnica dogłębnie zbadanego tematu i wielu godzin pasjonującej lektury, gdyż jest napisana naprawdę przystępnym językiem. Żadnych zawiłych naukowych wywodów. Natomiast ci, którzy mają znikomą wiedzę na temat finansów mogą liczyć na przyspieszony kurs, który pomoże im ze zrozumieniem prześledzić historię „finansowego potwora z Jekyll Island”.



Iwona Sztąberek
http://www.bibula.com/?p=73332
http://forum.wolna-polska.pl/viewtopic.php?f=19&t=484
http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=15&t=23751


-
24 luty 2014

www.polskawalczaca.com 

  

Komentarze

  

Archiwum

W hołdzie Rubinsteinowi
grudzień 21, 2002
PAP
art 117 KK
czerwiec 10, 2004
Ustawodawca
Władza globalizacji - Jadwiga Staniszkis
styczeń 4, 2007
Goska
Prośba o interwencję w kwestii piekarza, którego ściga Fiskus się za czynione dobro
listopad 9, 2006
Skorzysta z rady ekspertów.
grudzień 21, 2002
Artur Łoboda
Ojciec
listopad 1, 2008
Marek Jastrząb
Fundacja Sorosa dyskryminowana w Rosji
lipiec 30, 2002
PAP
Program dla bogaczy?
wrzesień 7, 2005
MSZ będzie zabiegać o wsparcie Polonii dla integracji
grudzień 20, 2002
Adam Zieliński
Płot?
lipiec 14, 2003
Iwo Cyprian Pogonowski
Nowe barbarzynstwo
kwiecień 14, 2003
przesłała Elżbieta
Chirac skrytykował Polskę
luty 18, 2003
zaprasza.net
Hamulcowi "Slidarności"
lipiec 16, 2004
Piotr Bączek
Zniewag ciąg dalszy !
Nowa prawda o patriotyzmie europejskim

kwiecień 13, 2003
przesłała Elżbieta
Czy posty powinny być podpisywane imieniem i nazwiskiem?
kwiecień 14, 2005
anonim
Przestrzegamy Amerykanów
luty 11, 2003
zaprasza.net
Abp Życiński: Wypowied? M. Kaczyńskiej wyrazem współczucia
marzec 16, 2008
PAP
Jacek Kaczmarski otrzymał fortepian
lipiec 10, 2002
PAP
Ks. Zaleski: TW "Filozof" to abp Życiński
listopad 14, 2008
PAP
Szambo
kwiecień 6, 2004
antyszmaciak
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2021 Polskie Niezależne Media