|
Ryzykowny narkobiznes
|
|

Dzisiejszy człowiek powinien być przygotowany na każdą ewentualność, dlatego też nie powinno nikogo dziwić, że nasze federalne Ministerstwo Zdrowia zaczyna robić karierę w narkobiznesie.
Kilka papierków od lekarza, chroniczne bóle w krzyżu i już możemy do wspomnianego resortu wystąpić o zakup marihuany po superkonkurencyjnej cenie - pięć dolarów za gram. Powstaje pytanie, w jaki sposób urzędnicy wykombinowali tę cenę, skądinąd wiadomo bowiem, że "na ulicy" ta sama działka jest po 15 - 20 dol. Przebili więc handlarzy. Ottawa zarzeka się, że będzie marihuanę sprzedawać "po kosztach" i odbija sobie jedynie to, co musi wydać na wdrożenie nowego programu. Problem w tym, że znając urzędników w Ottawie - koszty danego programu mogą iść w miliardy. Urzędnik jest jak czarna dziura - wchłonie każdą kwotę...
Decyzja o legalnej sprzedaży marihuany jest o tyle dziwna, że:
- nie dokończono programu badań, który miał ustalić, czy branie marihuany ma jakiekolwiek pozytywne skutki medyczne,
- nie zbadano, jak marihuana działa w zestawieniu z lekarstwami, które chorzy zażywają. Czy zatem ktoś chory na stwardnienie rozsiane powinien - jak radzi znachor - odstawić wszystkie medykamenty i oddać się namiętnie "jaraniu", czy też może uzupełniać codzienny koktajl pigułek relaksującym dżointem,
- nie ustalono, jaki jest najlepszy sposób podawania marihuany. Może się bowiem wkrótce okazać, że przewlekle chorzy palacze marihuany będą jak muchy padać na raka płuc. Nikt nie ustalił, czy zamiast marihuanowego suszu do skrętów, nie byłoby lepiej podawać rzecz w formie sprasowanych tabletek.
Wszystko to byłoby kwestią marginalną, gdyby nie smutny fakt, iż za błędne decyzje urzędników odpowiadamy gremialnie my wszyscy. Proszę się więc nie dziwić, gdy ktoś wytoczy proces "class-action", domagając się od rządu (czyli nas wszystkich) wielomilionowych odszkodowań za decyzje podejmowane za poradą marihuanowych znachorów. Ja już dziś trzymam się za portmonetkę...
***
Milcząca większość
Grupa organizacji wyznaniowych (nie wiem, z jakiego powodu nazwana w gazetach "prawicowymi") zaapelowała do rządu federalnego o wycofanie się z planów zmiany definicji małżeństwa i zablokowania możliwości homoseksualnych ożenków. Jej przedstawiciele oświadczyli, że chodzi im o banalnie prostą rzecz: by ewentualna decyzja o zmianie definicji małżeństwa podjęta została przez parlament w wolnym głosowaniu posłów, po wcześniejszych konsultacjach z elektoratem.
O co chodzi?
Otóż, wbrew temu, co mówi Chretien, że społeczeństwo się zmienia i ustawy muszą "iść z duchem czasu", podążając za tymi zmianami, w tej sytuacji mamy do czynienia z odwrotnym porządkiem. To liberalny beton, zawodowi "postępowcy", nienawidzący tradycyjnego porządku społecznego, usiłują przy pomocy różnych wytrychów (głównie w oparciu o specyficzną interpretację konstytucji) przeforsować lansowaną przez siebie wizję "postępu".
Nie mamy więc do czynienia z ewolucją społeczną, a z czystym bolszewizmem homoseksualnym. (Jak wiadomo z historii, bolszewicy uznali, że naród jest na rewolucję za głupi, dlatego należy najpierw wziąć państwo za pysk, a dopiero pó?niej podjąć się dzieła "uświadamiania mas".) Podobnie dziś w Kanadzie, promotorzy rozwalania zastanego porządku społecznego wiedzą, że w zetknięciu z tzw. "milczącą większością" nie mają szans.
Gotów jestem założyć się o stówę, że gdyby sprawa zmiany definicji małżeństwa poddana została pod głosowanie w referendum, przepadłaby z kretesem. Większość ludzi nadal zdrowo myśli.
Problem w tym, że politycy w Ottawie rzadko mają do czynienia z "milczącą większością" - aby ją usłyszeli, musi ona zostać zmobilizowana. Dzieje się tak w przypadku kryzysów gospodarczych (wiadomo, że brak pieniędzy rusza ludzi najbardziej), wielkich zagrożeń czy społecznych fobii. Na co dzień ottawski polityk ma do czynienia z lobby i grupami interesów. Do Ottawy co chwila dzwoni Władek czy Kazek, domagając się konkretnych decyzji. Lobbyści oferują fanty, płacą politycznym kapitałem. Ich siła przebicia jest tym większa, im bardziej są zmobilizowane grupy, których interesy reprezentują.
Zatem, Drogi Czytelniku, dopóki nie jesteś zmobilizowany, dopóki się nie skrzykniesz z innymi podobnie myślącymi lud?mi, stanowisz jedynie "milczącą większość", czyli mówiąc inaczej, "ciemną masę". Zamiast rządzić przez swoich przedstawicieli w Ottawie, jesteś przez nich wodzony za nos. W efekcie czujesz się bezsilny i następuje sprzężenie zwrotne, które sprawia, że po kolejnych wyborach, w których zamiast głosować, pojechałeś "na cottage", stanowisz jeszcze ciemniejszą masę. Tymczasem te "równiejsze" świnie śmieją się z Ciebie w kułak, szastając na prawo i lewo wyharowanymi przez Ciebie pieniędzmi.
Dlatego obud? się, id? do posła w swoim okręgu, powiedz mu co o tym wszystkim sądzisz i z grzecznym uśmiechem uprzed?, że w obecnej sytuacji nie zamierzasz na niego głosować w najbliższych wyborach oraz że do tego samego będziesz namawiał rodzinę i znajomych. Twoja gro?ba spłynie po panu pośle jak kropla po ortalionie, jeśli jednak na drugi dzień przyjdzie Twój kolega i powie to samo, a na trzeci jego koleżanka...
To się właśnie nazywa mobilizacja. Dopóki nie będziemy zmobilizowani, dopóki nie będziemy traktować naszych przedstawicieli tak, jak na to zasługują, to możemy sobie co najwyżej dłubać w uchu, patrząc jak ten kraj uprowadza nam sprzed nosa grupka równiejszych (o ile już nie uprowadziła).
|
|
15 lipiec 2003
|
|
Andrzej Kumor
|
|
|
|
TIR-y
sierpień 4, 2005
PAP
|
USA w cieniu potęgi koszmarów?
styczeń 19, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski, USA
|
Czy palacze powinni płacić wyższe składki na ochronę zdrowia?
czerwiec 1, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Ekstrawagancja na prawicy
wrzesień 4, 2006
Adam T. Witczak
|
Płatne studia
sierpień 2, 2005
|
20 września 1939 roku
lipiec 20, 2008
Artur Łoboda
|
AN OPEN LETTER TO THE EUROPEAN PARLIAMENT
marzec 14, 2005
Andrzej Gwiazda
|
Bezgraniczne szaleństwo
lipiec 14, 2006
Michał Likowski
|
Albanian Organ Market
kwiecień 29, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
|
Jerzy "I: na celowniku prokuratury na
marzec 9, 2006
przysłał Zygmunt Jan Prusiński
|
Gdańszczanie, wyborcy. Uwaga na nowy prezent świąteczny od władz Gdańska
grudzień 19, 2005
Klaudiusz Wesołek
|
Oddając szacunek Ojczy?nie sami zyskamy godność (1)
wrzesień 27, 2004
|
Kompleksy Kwaśniewskiego
listopad 19, 2003
|
Przyczyny ubóstwa Rzeczypospolitej
styczeń 5, 2006
przeslala Elzbieta
|
Próba symulacji
lipiec 11, 2008
Artur Łoboda
|
Niemiecki Minister Von Bulow kwestionuje oficjalną wersję wydarzń z 11 września
listopad 4, 2004
|
Ach te media. Fantazja u nich, że hej!
lipiec 30, 2004
PAP
|
"Demokratyczny fundamentalizm" a potęga nafty
sierpień 9, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Islam prosperuje bez procentów składanych
listopad 21, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
E pluribus unum
maj 18, 2004
Andrzej Kumor
|
więcej -> |
|