ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Zygmunt Jan Prusiński SPIJANIE MIODU - część druga 
12 czerwiec 2021      Zygmunt Jan Prusiński
Pisowski zamach stanu 2020-2022 
10 wrzesień 2023     
Komu służy, a kogo niszczy Euro 
3 listopad 2012      Artur Łoboda
Grecki scenariusz 
4 październik 2023     
Zmiana dekoracji i symboli - rozpoczęta 
25 czerwiec 2016      Artur Łoboda
Ściąga niepoprawna politycznie. 
7 maj 2011      Bogusław
Ród chwalebny 
26 kwiecień 2021     
Przyszedł Zegarmistrz świateł purpurowy 
8 lipiec 2024     
Scenariusz kowidowców 
23 październik 2021      Artur Łoboda
Program dla Polaków 
5 lipiec 2015      Artur Łoboda
Rada Deputowanych uznała brytyjskich Żydów za wspólników ludobójstwa w Strefie Gazy 
15 sierpień 2024     
Jak wszyscy - to wszyscy  
24 maj 2014     
Nowy Rząd 
5 kwiecień 2020      Artur Łoboda
Wyciekł niemiecki oficjalny raport opisujący Coronę jako „globalny fałszywy alarm” 
3 czerwiec 2020     
Rynek dzieł sztuki w Świecie Zachodu.
Czym jest piękno - czym jest sztuka? (3)
 
9 luty 2014      Artur Łoboda
Pisowska "służba zdrowia" 
28 listopad 2020     
Wszyscy jesteśmy Kukizami 
13 maj 2015      Artur Łoboda
Zygmunt Jan Prusiński NAGIE PACIERZE - część szósta 
16 maj 2022      Zygmunt Jan Prusiński
Sygnalista z amerykańskiej armii, który jako pierwszy odkrył dowody Pentagonu wskazujące, że „szczepionki” na Covid-19 powodują zapalenie mięśnia sercowego MÓWI o ogromnym wzroście liczby samobójstw 
4 listopad 2023     
Wyciekły protokoły COVID niemieckiego CDC, ujawniając, że zaszczepieni „cierpią bardziej” niż niezaszczepieni – maski powodowały „niepożądane skutki uboczne” 
31 lipiec 2024      Ethan Huff

 
 

„Dziś” to Stefana Pastuszewskiego epos z „życia na niby” biznes-Polski XXI wieku


Najnowsza powieść wieloletniego wydawcy miesięcznika literackiego „Akant”, Stefana Pastuszewskiego to prawdziwa „perełka” w śmietniku grafomanii charakteryzującej biznes-Polskę dzisiaj. Ten satyryczno-seksualno-kryminalny utwór byłego działacza „Solidarności” – i wciąż jeszcze bydgoskiego radnego z ramienia PiS – rozpoczyna się od czegoś, co dawniej nazywało się „invocatio dei”, odwołaniem się do Bytu Nadrzędnego, który stoi za wszystkimi naszymi poczynaniami. Ponieważ zaś ten Byt Nadrzędny w III/IV RP nazywa się PIENIĄDZ, wymyślony – podobnie jak i pismo literowe – przez przedsiębiorczych Fenicjan w VIII wieku pne, więc „wszystkie nasze dzienne sprawy”, łącznie z kościelnymi, od lat już dwudziestu nabrały charakteru mniejszego lub większego biznesu. Ponieważ mądrość zniszczonych przez Rzym Fenicjan zachowali przez wieki Żydzi, więc Pastuszewski wprowadza swych bohaterów obficie cytując sentencje Dziadka oraz Ojca głównego, mającego tylko 37 lat bohatera Rafała-Rafaela, który należy do egzotycznej dla mnie kategorii Żydów Nowo-Polskich. (Mych rówieśników pochodzenia żydowskiego dość dobrze poznałem dopiero na Uniwersytecie w Berkeley oraz w Paryżu, 30-40 lat temu, ale reprezentowali oni typ psychologiczny zupełnie odmienny od tego opisanego przez Pastuszewskiego; to od nich – i ich rodziców – się uczyłem altruistycznych, bezinteresownych i praktycznie komunistycznych zachowań.) Co zatem ci Patriarchowie młodego – ale już łysiejącego – bohatera przekazali swej latorośli, będącej nieformalnym „ojcem chrzestnym” koterii o ksywie „Rodzina” w mieście o nazwie B.?

Otóż nic szczególnego, takie to kołtuńskie banalne uwagi w rodzaju „tam gdzie są pieniądze, tam nie ma przyjaźni, nawet w rodzinie”. Przyznaję, że przez ten upozorowany na zestaw żydowskich mądrości wstęp przebrnąłem trochę znudzony, znudzony zwłaszcza cytatami z do dziś podniecających brak wyobraźni tak zwanych liberałów, dzieł angielskiego groszoroba Adama Smitha: „Mając na celu własny interes, człowiek popiera interesy społeczeństwa skuteczniej niż wtedy, gdy służy społeczeństwu przez jakieś sztuczne instytucje. Z sumy ludzkich egoizmów powstaje dobro zbiorowe”. Mimowolnie mi się przypomniała uwaga francuskiego przyrodnika Jean-Baptiste de Lamarcka, który dokładnie przed dwustu laty, w dziele „La philosophie zoologique” w ten sposób scharakteryzował „homo novum” jaki zaczął dominować w jego kraju po zwycięstwie Wielkiej Francuskiej Rewolucji Burżuazyjnej: „Ci ludzie ćwiczą w stopniu bardzo małym swą inteligencję, nie zmieniając prawie w ogóle przedmiotu ich myśli i mają, tak jak zwierzęta o których mówiliśmy, bardzo ograniczona ilość idei, będąc bardzo zniewolonymi przez swe zwyczaje. Ludzie, których jakiś rodzaj edukacji we wczesnej młodości nie zmusił do ćwiczenia swej inteligencji, zajmują się tylko tym, co wydaje się im konieczne do własnego przeżycia i swego fizycznego dobrobytu … idee jakie u nich powstają ograniczone są w zasadzie do idei biznesu, ich stanu posiadania oraz do kilku przyjemności fizycznych. … Wszystko co jest obce takiemu podejściu do rzeczywistości jest traktowane jak zero, rzecz pozbawiona realnej egzystencji.”

I właśnie w środowisku takich, wzorujących się na Narodzie Wybranym, „nowo-Polaków” rozgrywa się emocjonująca, korupcyjno-seksualno-kryminalna akcja „DZIŚ”, w którym to utworze dość ważną rolę odgrywa ASS – Agencja Służb Specjalnych, w języku „globalistów” kojarząca się po prostu z żopą. Ta doskonale opisująca rzeczywistość biznes-Polski dzisiaj, książka Pastuszewskiego niestety nie może stać się w Polsce bestsellerem porównywalnym z „Ziemia obiecaną” Reymonta przed stu laty. Dlaczego? Bo ma wcale nie ukrywany, tak zwany „antysemicki’ wydźwięk, wskazujący – jak to zwykli robić już od starożytności filozofowie (Platon, Hegel, Marks) oraz pisarze (Szekspir) – na korupcyjny wpływ religii Pisma Świętego na człowieczeństwo. (Pastuszewski cytuje na przykład Woltera „Na cóż mi jest potrzebna religia? Po to aby nie okradali mnie moi służący i aby żona mnie nie zdradzała”.) A przecież Stwórcy Prawa oraz Sprawiedliwości dla innych narodów nie wolno krytykować, bo taka śmiałość musi się źle kończyć. W książce widzimy to w przypadku szkolnego kolegi Rafała/Rafaela Czesława, naiwnego bojownika Solidarności oraz „nieustępliwego” dziennikarza wczesnej Gazety Wyborczej, który za swą samodzielność oraz honor dziś płaci systematycznym brakiem do życia środków.

Dlaczego przed stu laty podobne w wydźwięku społecznym powieści Władysława Reymonta docierały do szerokiej publiczności, a dzisiaj podobne utwory są skazane – właśnie przez żydowską Gazetę Wyborczą oraz katolicki Nasz Dziennik – na przemilczenie? Otóż pamiętam, jak pod koniec kwietnia 1989, na Targach Książki w Genewie, miałem możność rozmawiać z Peterem Fritzem, młodym współwłaścicielem dużej firmy wydawniczej w Zurichu, który właśnie ożenił się z moją dobrą znajomą z czasów gdy mieszkałem w Genewie. Peter, wiedząc że jestem Polakiem z narodu nie-wybranego, ni stad ni z owąd poskarżył mi się, iż oni – czyli ogół wydawców – czują najzwyklejszy UCISK ŻYDOWSKI, nie ma jakiejkolwiek szansy by książka, które nie zdobyła aprobaty „niewidzialnej cenzury Izraela”, uzyskała możliwość szerszego jej rozpowszechniania. To zresztą jest rzecz znana i tę rzecz opisał w szczegółach mój kolega Izrael Szamir w „Pardes – studium kabały” . (Tej interesującej książki, przetłumaczonej w 2007 roku na język polski, mimo mych wysiłków nie udało się wprowadzić na nasz rynek).
A jakie utwory literackie w takim razie są „wybrane”, by na rynku wolnych krajów robić tak zwany „scoop” czyli karierę bestsellerów przynoszących ich wydawcom krocie? Peter Firtz, którego firma specjalizuje się w promocji literatury amerykańskiej na rynku niemieckim, opowiedział mi, bulwersującą pod koniec lat 1980 środowisko zachodnich wydawców, historię podwójnej sprzedaży praw autorskich książki „Droga nadziei”, autorstwa podówczas nie kwestionowanego bohatera Wolnego Świata, Lecha Wałęsy. Otóż ta „monumentalna” praca została zamówiona już w roku 1984 przez amerykańskie wydawnictwo H. Holt & Co., które wpłaciło na nią w dwóch ratach zaliczkę, w sumie milion dolarów. Ale współpracownik Lecha Wałęsy Andrzej Drzycimski, który tą książkę opracowywał, został w 1985 roku na krótko aresztowany, książka pozostała niedokończona i korzystając z niedotrzymania przez Holta terminu jej publikacji, w dwa lata później prawa autorskie gotowej już książki profesor Bronisław Geremek (Wałęsa biernie się na to zgodził) sprzedał, tym razem za 200 tysięcy dolarów, francuskiemu wydawnictwu Editions Fayard, którego dyrektorem był jego znajomy Claude Durand. W sumie była to historia dużego szwindlu, podobnego do tych opisanych w „Dziś” Pastuszewskiego, tylko że na skalę międzynarodową . Nieuczciwa zagrywka tandemu Geremek-Durand rozsierdziła czujące się być oszukanym wydawnictwo H. Holt, które utraciło szansę na zyskowny, spowodowany pierwszeństwem na rynku „scoop” pamiętników polskiego robotnika, który miał obalić komunizm. Wynikł z tego nawet znany zachodnim wydawcom proces sądowy, naturalnie ukrywany przed publicznością w Polsce, aby nie zapeszyć nadchodzącego zwycięstwa Solidarności (ALE NIE SOLIDNOŚCI) w decydujących o zmianie ustroju wyborach do Sejmu w czerwcu 1989.

Peter Fritz, który przygotowywał wydanie pamiętników Lecha Wałęsy w języku niemieckim, powiedział mi, że od strony merytorycznej „Droga nadziei” jest to po prostu „une brique”, czyli po prostu wydawnicza „cegła”, pozbawiona większej wartości poznawczej. Ale cóż, takie to są już Święte Prawa Wolnego Rynku, że przy agresywnym marketingu ludność zawsze chętniej kupuje „cegły” niż pozycje poznawczo wartościowe. By wskazać tutaj na ten „bred” (po rosyjsku bredzenie, majaki) znane jako Biblia, która od momentu wynalazku Gutenberga wciąż pozostaje na topliście przedmiotów kolekcjonowanych w domach burżuazji. A gdy z takich „cegieł”, czujący swoją wolność Obywatele, umiejętnie popędzani w swych „egzystencjalnych 3 P” poczynaniach przez M-KGB grającą rolę Boga Świata, ustawią wokół siebie Mur Poznawczy, to zupełnie zatracą zrozumienie najbardziej elementarnych prawd o Ludziach, o Bogach oraz o Przyrodzie, znajdującej się poza tym symbolicznym murem JEROZOLIMSKIEJ ŚWIĄTYNI MAMONA, do którego wszyscy chcą/muszą się modlić. Zaś wskutek opisanego już dwieście lat temu przez Lamarcka, samo-zniewolenia się przez nabyty odruch „ucieczki od naturalnego światła”, pilotowane przez korporację ASS, otumanione doszczętnie ludzkie termity, samo-zaduszą się w swych przemysłowych odchodach. „Odchodach” będących rezultatem ich coraz bardziej przypominającej najzwyklejszy onanizm, wyalienowanej biznes-pracy.

12 lipiec 2010

Marek Głogoczowski 

  

Komentarze

  

Archiwum

Zgodnie ze stanowiskiem Kościoła, ale czy zgodnie z prawdą?
kwiecień 16, 2003
Adam
Karol Marks - W kwestii żydowskiej
maj 4, 2008
Izrael użył broni chemicznej w Strefie Gazy
lipiec 14, 2006
Paweł Michał Bartolik.
Walka o prawdę, prawo i sprawiedliwość - cd
styczeń 10, 2007
ppłk rez. Edward Makowiecki
Pierwszy raz w tysiącletniej historii "Polska" popiera agresora.
styczeń 21, 2003
Artur Łoboda
Sacrum i profanum czyli bełkot w miejsce relacji
październik 5, 2004
Tomasz Żółtko
Miejcie nadzieję
marzec 14, 2009
Adam Asnyk
Uratowac Polski istnienie
lipiec 17, 2008
...
Polska.......ale jaka
listopad 24, 2008
Krzysztof Daukszewicz
Jałowa machinacja
marzec 11, 2003
Kraj bez perspektyw
lipiec 10, 2004
Adam Wielomski
Dodać zegary do reklam!
październik 31, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
4 teksty
grudzień 14, 2004
Program dla Polski. Jak przezwyciężyć kryzys i rozwijać polską gospodarkę
luty 20, 2003
prof. Włodzimierz Bojarski
Walka z kretami i potentatami
listopad 17, 2003
Nasz Dziennik
Tolerancja
wrzesień 9, 2003
prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Francis Fukuyama i taktyka amerykańskiego imperializmu
kwiecień 20, 2006
Jan Duranowski
Boja?liwi redaktorzy
wrzesień 22, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Prokurator na żądanie
listopad 15, 2002
IGOR T. MIECIK
Małopolskie branie (kopert)
sierpień 30, 2004
PAP
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media