ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Dla nich jesteście idiotami 
10 lipiec 2015      Artur Łoboda
"Konspira" Braun - Morawiecki cz. 1  
19 sierpień 2014     
Sprawiedliwi - film z 1968 roku 
1 kwiecień 2012     
Co to jest dialog? 
6 kwiecień 2011      Artur Łoboda
Niewypał Omilanowskiej - pozostawiony w MKiDN 
2 grudzień 2015      Artur Łoboda
Ostatnie wieści z Libii, 20 maja 2011 
20 maj 2011      MG
Reprywatyzacja wedle Tuska 
26 styczeń 2013     
Zakazane słowo – naród 
6 wrzesień 2014      www.polskawalczaca.com
Jack Bernstein: Życie amerykańskiego Żyda w rasistowskim, marksistowskim Izraelu  
7 luty 2015      Jack Bernstein
Burak zawsze pozostanie tylko burakiem 
15 maj 2015      Artur Łoboda
Sprawa Piaseckiego 
17 marzec 2011      Artur Łoboda
Meet the Real Adolf Hitler?! 
8 luty 2010      przysłał ICP
Polski minister nareszcie mówił do rzeczy... dla CNN 
3 maj 2010      MG
Te Ptaki wyschnięte w gniazdach... 
8 sierpień 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Gonimy własny ogon 
29 listopad 2016      Artur Łoboda
Kto głosował za CETA (!) 
5 listopad 2016     
Dlaczego nie nalezy denerwowac kobiet 
19 marzec 2010      Goska
Chciejstwo Tuska w Drugim expose 
13 padziernik 2012      Artur Łoboda
Nasz świat powoli odchodzi 
6 marzec 2013      Artur Łoboda
Syndrom Kaliguli 
29 padziernik 2016      Artur Łoboda

 
 

Magiel imienia Zyzaka, czyli plecenie zyzaków

Na karty historii ruchu robotniczego, obok weteranów tegoż ruchu, którzy wespół z Wałęsą obalili komunę, wdarł się pewien szczawik o nazwisku Zyzak, zwany (sic!)... historykiem. Wdarł się ze swoją obrzydliwą cegłą, zwaną... pracą naukową.

Od kilkunastu lat nasz noblista a najbardziej rozpoznawalny w świecie żyjący rodak, zmaga się nie tyle (jak dawniej) z esbekami, czy innymi reprezentantami starego systemu i układu, ale również ze swoimi towarzyszami (ale już byłymi przyjaciółmi) walki o lepszą Polskę. Owszem, trudno powiedzieć, czy Wałęsa i miliony popierających go Polaków, w latach 80. chcieli obalić komunę na rzecz kapitalizmu z dzisiejszą twarzą, czy jednak inaczej sobie wyobrażali wolną Polskę, Polskę bez patologii serwowanych nam przez media przez 20 ostatnich lat.

Trudno ustalić, dlaczego aż tylu współtowarzyszy Wałęsy dowodzi, że ma on aż tyle niegodnych (a nawet haniebnych) uczynków. Jest cały katalog zarzutów – począwszy od zawłaszczenia franków francuskich (taka była kiedyś europejska waluta) po płatną współpracę z tzw. służbami. W imię bezwzględnej prawdy a przy okazji, aby dać upust niezadowoleniu ze swojej niezrealizowanej drogi życiowej?

Ileż trzeba mieć siły i zdrowia, aby szamotać się w sieciach zarzucanych przez pamiętliwych i mściwych współbojowników o lepszą Polskę?! Przecież z powodu wieloletnich zmagań, Lech Wałęsa będzie żył krócej – to musi się odbić na jego zdrowiu. Owszem, w historii zdarzały się podobne napaści na znane osobistości, jednak następowało to wiele lat po zakończeniu doczesnej wędrówki danego króla, działacza, polityka. Świat jest zdumiony – jak można żyjącego bohatera ośmieszać, poniżać, lżyć, wyzywać i to w państwie chlubiącym się JPII i podkreślającym wpływ wiary na życie obywateli i na ich wartości. Nawet jeśli były prezydent ma coś na sumieniu (a któż z nas nie ma?).

Zyzak ma 24 lata i jest... historykiem. To brzmi jak żart. Równie dobrze można byłoby innego młodzika nazywać generałem albo profesorem. W takim wieku można być muzykiem, poetą, aktorem i w ogólności – artystą, zatem umówmy się, że Zyzak jest artystą historykiem, czeladnikiem historykiem, przecież jeszcze nie historykiem! Ale to Polska właśnie – parę lat temu 18-letni (sic!) biznesmen oszukał kilkuset niedoszłych turystów (zebrał kasę od złaknionej lotu do egzotycznych krajów) i tyle go widziano. Takich mamy biznesmenów. Mamy także początkujących kierowców – chłopców lekceważących nie tylko przepisy i bezpieczeństwo własne, ale życie innych użytkowników dróg.

Mając kilkanaście lat można być świetną gimnastyczką, w okolicach dwudziestki doskonałym piłkarzem. Czasy dwudziestoparoletnich dowódców wojskowych bezpowrotnie przeminęły. Jeśli jeszcze ktoś czyta książki o Indianach, to wie, że młodzi skaczą sobie do oczu podczas narady w wigwamie i każdy chce błysnąć przed wodzem swoim temperamentem, sprytem i odwagą, natomiast na koniec – kiedy przychodzi do chłodnej oceny sytuacji – głos zabiera senior rodu, plemienny nestor, który podczas pyskówek nie brał czynnego udziału, jedynie w zadumie wsłuchiwał się w rozmaite głosy młodzieńczych a gorących głów (od najgłupszych po najmądrzejsze wypowiedzi), zafrasował się, pyknął z fai i w paru zdaniach podejmował decyzje zamykające rozgardiasz.

Młody historyk? Miał parę latek, kiedy szliśmy na wybory 4 czerwca 1989? Przecież to śmiechy ze wszystkich, którzy zmagali się z życiem w komunie i bezczelna obelga rzucona w Polaków walczących czynnie z ówczesnym systemem! Ale Polska to przecież idiotyczne państwo absurdów, wszak to u nas sędziowie wysłali do ministra skargę na swego szefa, a tenże (inteligentny?) minister odesłał pismo do rozpatrzenia (podobno zgodnie z procedurami) do... ich przełożonego. Równie dobrze folksdojczów mógłby krytykować dzisiejszy chłopaczek, który pracuje i mieszka w Niemczech pośród swoich serdecznych niemieckich przyjaciół; taki młodzian nie ma żadnego wkładu w rozwój Polski (nie licząc przywożonych i wydawanych u nas zarobionych europów) a feruje wyroki – jacy oni byli sprzedajni podczas okupacji. Łatwo się wydaje wyroki, jednak jeśli się to czyni dla rozgłosu i kasy, to nie nazywajmy tego naukowym posłannictwem!

Świeżo upieczony magister historii pisze zatem książkę o naszym nobliście... Ma dostęp do archiwów i w parę miesięcy kseruje dokumenty, przy których pozyskaniu nie ryzykował utratą nawet paznokcia. Te papiery są okupione pracą milionów Polaków cierpiących biedę i upokorzenia w nieprzyjaznym (a dla wielu – koszmarnym) systemie społeczno-politycznym. Naród płacił wymierne złotówki wszystkim rodakom zwalczającym opozycję. Utrzymywał ich wbrew sobie, na niezłym poziomie życia, zaś po upadku komuny – hojnie ich obdarzał wysokimi emeryturami. W przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze, to to pewnie miliardy dolarów (za te pieniądze można było budować choćby autostrady). Te stare dokumenty przechowywane są w dalszym ciągu dzięki podatkom płaconym przez Naród. Koszty te, wraz z tzw. wnikliwymi badaniami naukowymi, szacowane są na ćwierć miliarda złotych w tym roku. I taki Zyzak włazi z buciorami do narodowego archiwum, bierze państwowe pieniądze za jakąś tam swoją pracę przy kopiarce, zaś przy okazji odwala prywatną robotę i "tworzy dzieło” (zwane przez wielu gniotem) zafundowane przez Naród, które jest... antynarodowe. Takie tematy można opracowywać po kilkudziesięciu latach, ale zajmowanie się plotkami przez pseudonaukowców za pieniądze podatników, to już jest skandal!

Magister historii niech zapyta – w jaki sposób wydałby swoją ceglastą księgę za komuny. Gdyby była po linii PZPR, to papier dla niego wydobyto by nawet spod ziemi, ale gdyby była sprzeczna z linią, to już na początkowym etapie zbierania materiałów przez Zyzaka, odwiedzaliby go rodzice (czy mają sobie coś do zarzucenia?) w celi, zaś Wolna Europa rozsławiałaby naszego magistra na całym kontynencie. Dużą winę mają kolorowe pisma i tabloidy – pokazują kariery młodych ludzi, którzy sobie na to nie zasługują, podglądają także wipów zamieszczając plotkarskie materiały w swoich medyjkach. Zdecydowana większość naukowców gardzi metodami rodem z magla, jednak magli coraz mniej, zatem młodzi ludzie nie tylko nie znają technicznej strony owego wynalazku, ale również nie orientują się w pozatechnicznych aluzjach do wyrazu „magiel”.

Profesor Nowak, promotor pracy magisterskiej Zyzaka oraz omawianej jego książki, jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego, którego notowania w świecie nie są wysokie, zaś teraz spadną jeszcze bardziej. Nowak przysłużył się swej uczelni podobnie jak książka Zyzaka rozdartemu społeczeństwu, które zamiast skupić się na kryzysie i walką z bieżącą degrengoladą, ma dodatkowe problemy do rozważania. Szkoda drzew na papier na takie „dzieła”!

Krytykowana Doda, dzięki talentowi i własnej pracy, robi karierę i ma dodatni wpływ na polską muzykę, ale Zyzak? Ma ujemny wpływ na polską historię i na współczesne społeczeństwo, zatem zamiast ksywy Doda (Plus), raczej nosiłby Ujma (Minus) i tak większość Polaków uważa – p. Zyzak przynosi ujmę tak historykom, jak i całej Polsce. Za społeczne pieniądze napisał książkę opluwającą narodowego bohatera, owszem, trudnego, prostodusznego, czasami nieznośnego, ale naszego – polskiego!

Na cześć konstruktora Diesla mamy silniki (dizle), na „cześć” Judasza mamy drzwiowe wzierniki (judasze). Co wniesie nam do języka polskiego pan magister historii Paweł Zyzak? Jeśli nobliwi historycy, literaci, medycy trafią na równie nieopierzonego młodzieńca (lub dziewczę) o zamiłowaniu do pisania bzdur na bazie infantylnej metodologii, to takie banialuki, androny, farmazony, żenujące intelektualne zygzaki, będą określane jako... zyzaki.

Nawet jeśli Wałęsa - mając kiedyś tyle lat, co dzisiaj Zyzak - był gawroszem, który jako stoczniowiec ośmieszał wodzów komuny i walczył z ówczesnym systemem, to była to właściwa, odważna i ryzykowna droga robotnika, który walczył z patologiami ówczesnych czasów. Można dyskutować, czy się to udało. Zyzak, który niemal wszystko zawdzięcza Wałęsie i "Solidarności", wyciąga jakieś (mniej czy bardziej sprawdzone) fakty w sposób iście prostacki. Można go także uznać za gawrosza, ale naukowcowi nie przystoi ta nazwa - swoją inteligencję i pracowitość mógłby spożytkować dla jednoczenia Narodu, nie zaś dla jego dzielenia. Z pewnością lepiej zna języki obce, lepiej się wysławia, lepiej posługuje się komputerem. Za 50 lat Wałęsa nadal będzie bohaterem, zaś Zyzak (jeśli ktokolwiek jeszcze będzie go pamiętać) będzie postrzegany jedynie jako koniunkturalny i jednostronny krytyk wielkiego Polaka. Może ktoś otworzy magiel im. Pawlika Morozowa Zyzaka, może powstanie kabaret „Zyzaki” albo plotkarskie działy (zyzaki) w kolorowych pismach, wszak mamy wolność słowa, nieprawdaż?
2 kwiecień 2009

Mirosław Naleziński, Gdynia 

  

Komentarze

 

o ile dobrze zrozumiałem, "historię" powinno się uzgadniać z Wałęsą, albo z jego klakierami ...

... swoją drogą, wychodzi na to, że o Wałęsie będzie można pisać tylko na klęczkach ...

http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/2614/

2009-04-03
Aleksy

 

Nie Aleksy
Autor artykułu ma w pewnym sensie rację.
Ludzie - którzy nie żyli w tamtej epoce nie potrafią zrozumieć - czym było obalenie komunizmu.
W latach 70. opowiadano dowcip:
Podczas modlitwy człowiek pyta : "Panie Boże - kiedy upadnie komunizm".
Na co Bóg się rozpłakał i powiedział - "to już nie za mojej kadencji".
Tworząca tamten system - ludzka podłość - zdawała się niezniszczalna.
Czy Wałęsa sam zdecydował się walczyć z komunizmem - czy był pionkiem jakiejś reformatorskiej frakcji SB tego nie wiem.
Niezależnie od wszystkiego dziękuję mu za rolę - którą odegrał.
Rozumienie historii doprowadzi Cię kiedyś do wniosku że ta sama podłość Polaków - która była fundamentem PRL, po 1989 roku doprowadziła do upadku Polski. A obcy to wykorzystali.
Dziś winni są wszyscy inni ale nie sami Polacy.
Czy słyszałeś by jakikolwiek Polak stanął w obronie ludzi wyrzucanych na bruk?
W obronie głodnych dzieci - rodziców pozbawionych źródeł utrzymania?

2009-04-04
Artur Łoboda

 

to nie tak ...

Zgadzam się z Tobą kiedy piszesz, że w obiegowej opinii dominuje (zupełnie błędne, wręcz "tragiczne")przeświadczenie o tym, że "winni są wszyscy inni tylko nie Polacy" ...
Otóż ...w tej kwestii zgadzam się z Tobą ...nawet pisałem o tym na innym portalu (co zostało przyjete z niesmakiem) ...

nie należę do tych, którzy doszukują się winy u "obcych" i wszędzie węszą spiski.... (tutaj myślę, że nie ma między nami większych różnic)

ale nie o tym chciałem ...

Osobiście nie tyle ważne jest dla mnie kim był, ale kim jest i co (kogo) reprezentuje Wałęsa.
Uważam nawet, że skupianie się na jego niejasnej przeszłości jest tematem zastępczym.

Niezaleznie od tego jak i dlaczego upadł "komunizm" nie widzę powodu dla którego miałbym byc wdzięczny akurat temu człowiekowi, który było nie było był jednym z "filarów" fatalnej dekady lat 90-tych.

Za skutki tego co się stało odpowiada cała formacja tzw. "Solidarności" niezaleznie od tego która z koterii ile wyrwała dla siebie przy i po okragłym stole.

Ten ruch i jego "przywódcy" (razem z Wałęsą) ma w sobie silny pierwiastek destrukcji.

Dlatego nigdy nie będąc komunistą (co by to słowo nie oznaczało w polskich warunkach) nie przyłozyłem ręki dla poparcia Lecha Wałęsy i tego co (i kogo) reprezentował.

Być może nie jest to czas i miejsce na rozwodzenie się nad tym dlaczego w tej kwestii mamy akurat odmienne zdanie, bo nie zaleznie od tego ile wylalibyśmy z siebie słów, zalów i pretensji nie przekonamy się dlaczego akurat jedni upatrują w nim (Wałęsie) bohatera (co moze mieć zwiazek z silną potrzebą kultu "autorytetu"), a inni zaś nic szczególnego, albo kogoś kogo zasługi zostały przecenione ...

W kazdym bądź razie jego "agenturalna" przeszłość obchodzi mnie dużo mniej, a nizeli to że ten człowiek ma tupet wyrzekac się własnego potomstwa, co samo przez się stawia go w szeregu innych moralnie podejrzanych osobników,

Zawsze raziła mnie u Wałęsy jego megalomania (słynne "Ja wam dałem, Ja ... to i tamto), pycha, buta i nie umiejętność przyznania się do błędu ...
Pomijam tutaj kwestię zacierania śladów swojej przeszłości, co nie tyle jest karygodne (ja nie wiem jak zachowałbym się na jego miejscu) ale świadczy o tym, że nie był (i jak wielu z nas..prostych ludzi) nie jest w stanie samodzielnie stawić czoła poważnym problemom....

Dlatego (i z wielu innych jeszcze względów) uważam, że niedobrze się stało, że "historia" akurat jego wyniosła na prezydencki stolec, ...to zaś że wczesniej był przywódcą Solidarności to juz zupełnie inna brocha ...bo jak Ty Arturze uważam, że w tamtych warunkach i w tamtym czasie spełnił swa rolę nienajgorzej, kanalizując nadciagający konflikt jak chociażby po wydarzeniach bydgoskich ...

I chociaż przeczy to temu co napomniałem o elemencie destrukcji w solidarnościowym ruchu, to w przypadku Wałęsy (i wielu innych) jeżeli nie dał on znac o sobie w latach 80-81, to uaktywnił się dekadę później ...

no ale to już odrębny temat ...


p.s.
ważne jest równiez to w jaki sposób, przez kogo i w jakim stylu próbuję się zamknąć ustata różnym "Zyzakom" ...


Pozdrawiam ...

2009-04-04
Aleksy

 

Generalnie zgadzam się z Tobą. Więc dalsza dyskusja jest zbędna.

2009-04-04
Artur Łoboda

  

Archiwum

USA będą w styczniu gotowe do ataku na Irak
grudzień 8, 2002
Umieć nadąrzyć za Ameryką?
padziernik 28, 2008
Gregory Akko
Złodzieje z lepszych sfer
kwiecień 24, 2003
Konrad Markowski
Zapytajmy prościej o Unię
luty 13, 2003
Ewa Kluczkowska http://www.rzeczpospolita.pl/
Zrozumieć, zapamiętać, przekazać innym
marzec 17, 2008
przesłała Elżbieta Gawlas
Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich otrzymał od władz Gdańska prawo własności do działki w mieście o powierzchni ponad 3,6 h
wrzesień 6, 2007
Interia, PAP
Ciasna Linda
wrzesień 13, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Petersburg stolicą Obwodu Leningradzkiego
grudzień 20, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Rosja jako potęga regionalna
wrzesień 14, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
"¬le księgowała"
lipiec 6, 2002
PAP
Zachłyśnięcie szmirą, czyli sukces po Polsku
listopad 18, 2007
Marek Olżyński
Deklaracje bez pokrycia
sierpień 3, 2004
www.dziennik.krakow.pl
Watykan przeciwko amerykańskiemu awanturnictwu
styczeń 18, 2003
IAR
Koszty kapitulanctwa (2)
czerwiec 18, 2003
prof. Jerzy Robert Nowak
Dziewczyna? Do ilu lat?
lipiec 14, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Putin dla Time Magazin
grudzień 20, 2007
.
Unikam
marzec 7, 2006
Julian Tuwim
Zapomniane strajki
sierpień 9, 2003
przesłała Elżbieta
Niektórzy nazywają to absurdami
maj 30, 2008
Artur Łoboda
Uczył Marcin Marcina ...
padziernik 31, 2005
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media