ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Współcześni inkwizytorzy 
18 marzec 2015      Artur Łoboda
Więzy etniczne silniejsze od partyjnych 
      tłumacz
Przecieranie oczu przed PiS 
7 październik 2016     
Bogowie i człowiek 
26 wrzesień 2026      Autor: Zygmunt Jan Prusiński
Więzienie za życzenia 
16 styczeń 2025      Artur Łoboda
Walka o respektowanie Prawa w Sądzie Administracyjnym - w Krakowie 
4 marzec 2024     
Węgry zamykają supermarkety... w niedziele 
16 grudzień 2014      www.polskawalczaca.com
Moje motyle na śniegu  
16 listopad 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Równiejsi 
24 lipiec 2019      Artur Łoboda
Oficjalny brytyjski panoptikon tożsamości cyfrowej 
3 luty 2026     
Znany muzyk Krzysztof Sadowski podejrzany o pedofilię 
20 sierpień 2019      Alina
Uspołeczniona służba zdrowia w polskich kurortach. Dowcip z życia wzięty. 
      tłumacz
Sedno sprawy z teczkami "Bolka" 
18 luty 2016      Artur Łoboda
Program sędziowski, kilka sugestii dla programistów 
8 wrzesień 2016      Artur Łoboda
Czy istnienie wirusów i infekcji nie zostało udowodnione? Wywiad z Marvinem Haberlandem z Next Level 
21 kwiecień 2025      www.kla.tv
Czy Braun do końca oszalał? 
17 kwiecień 2020     
Polskie ofiary ratowania Żydów 
10 czerwiec 2015      Artur Łoboda
Polską rządzą ZDRAJCY! 
22 kwiecień 2020     
W jakim stanie jest Polska? 
15 maj 2025      Artur Łoboda
Współudział w zbrodniach Izraela 
23 maj 2024      Artur Łoboda

 
 

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

26.05.2012 23:57


@Zygmunt Jan Prusiński

Panie Zygmuncie, ja chcę parę uwag co do poezji, co do poetów i poetek, co do sensu naszego duchowego (poetyckiego) życia. Ja przeciwko poetom nic nie mam, niech każdy pisze jak umie. W życiu też każdy gada jak umie, każdy orze jak może, każdy żyje jak potrafi. A że niewiele potrafi, to nasze życie jest pełne bezsensu. Przybywa coraz więcej artystów i poetów, przybywa również coraz więcej młodych mężczyzn, wyeksmitowanych ze swych mieszkań, którzy się włóczą po miastach jako bezdomni żebrując o parę groszy. Przecież tak być nie może, tak za tej (podobno nieludzkiej) komuny nie było i tak być nie powinno.

Ale tak być musi i będzie coraz gorzej, kiedy Polakom będzie doradzał pan Feliks Donaldowski, który nie ma żadnego konkretnego programu (tylko czczą gadaninę i słomiany zapał), a co więcej jego wywody mają charakter bałamutny. Bo cóż trzeba zrobić, gdyby wybory wygrała w Polsce opcja patriotyczna? Czy by się wtedy bogaci patrioci (których nie brakuje, bo się obłowili na transformacji) podzieli forsą się z bezdomnymi. Czyż frakcja patriotyczna w Polsce (która też należała częściowo do PZPR-u i do Solidarności) nie kradła i nie kradnie? Czy wykształciuchy zaliczający się do patriotów i nacjonalistów nie sprawują synekur i chlebowych urzędów? A może chodzi o to by dorwać się do władzy i odzyskać dla byłych obszarników lasy? Czy patrioci i nacjonaliści nic nie skorzystali na transformacji? Otóż skorzystali i kradli wspólnie z komuchami, i z solidarnościową górą. Odszukanymi frajerami byli tylko robole. Jak zawsze. To tow. Hilary Minc i tow. Jakub Berman zapewnili robotników na zjeździe spółdzielczości w Katowicach w 1948 r. cytuje słowa z ich referatu z pamięci:

"Robotnik może być pewny, że powrotu do przedwojennych stosunków obszarniczych i kapitalistycznych nie będzie". Obszarnicy i kapitaliści tak bronili swych majątków, lasów, bocznic kolejowych, cukrowni, tkalni i fabryk, tak zażarcie, że trzeba ich było rozstrzelać! Tak jest! Tak jak to robiono z reakcjonistami podczas wielkiej Rewolucji Francuskiej i tak jak robił to Oliver Cromwell w Anglii. I proszę Bermanowi nie brać za złe, że strzelał do polskich "patriotów", bo to nie byli patrioci tylko złodzieje i pasożytujące wszy na ciele polskich biedaków (robotników) i ich bosych dzieci (przecież Pan pamięta, jak w latach pięćdziesiątych wiejskie dzieci boso chodziły do szkoły). I tu jest pies pogrzebany, Panie Zygmuncie!

Niech się Pan nie daje robić w prymitywnego patriotę, który będzie przyklaskiwał nowemu bogaceniu się nowych pseudo-patriotów. Robole poszli na bruk i dostali eksmisję, natomiast magisterkowie, wszyscy posrani intelektualiści, ustawili się zupełnie nieźle (bo państwo nie ma obowiązku stwarzać warsztatu pracy dla robola, ale ma obowiązek dostawić biurko dla gryzipiórka), jako nowi funkcjonariusze nowego kapitalistycznego ustroju. Nacjonaliści ani "patrioci" nie mają prawa płakać, że im źle pod rządami Tuska. Płakać to mogą wyeksmitowani robole, którzy nie dając sobie rady z opłatą mieszkań, zostali z nich wyeksmitowani przez współmałżonki (kochane matki Polki) albo przez właścicieli, którzy jak to patrioci i przedwojenni nacjonaliści (lub ich spadkobiercy) odzyskali swoje własności.

Zupełnie nie widzę sensu w gadaninie pana Feliksa Donaldowskiego. Owszem, zdobywanie władzy poprzez działania parlamentarne miałoby sens, gdyby do każdego mieszkania, w którym żyje facet posiadający dochód trzykrotnie lub więcej przekraczający średnią krajową domeldować mu jednego bezdomnego. To by miało polityczny i wychowawczy sens. Jak we Francji podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej, jak w Ameryce, gdy w czasie powstawania USA wyrzynano Indian wsadzając w ich ziemię i miejsca (woda, ziemia w indiańskim pueblo) bezdomnych przybyszy z Anglii i z Niemiec, jak wreszcie w bolszewickiej Rosji. Wzorce są stare i sprawdzone. Co kilka lat musi się odbywać rewolucyjne obieranie złodziejom tego, co zagrabili w procesie ewolucyjnych transformacji i przemian.

Ale mniejsza z tym, ja nie o tym, ja chcę o poezji i to będzie poniżej.
Panie Zygmuncie, my tak sobie tylko gadamy o tej poezji, w próżnię, o tym, że poezja robi w naszym życiu same dobre rzeczy, że jest potrzebna jak chleb, że dzięki niej stajemy się lepsi itp. Otóż tak nie jest. Rozmyślam o poezji w tę i wewtę i nijak mi nie wychodzi, tylko tak, że społeczeństwo powinno się cofnąć do epoki magicznej, w której ludzie nie wiedzieli, że ziemia jest kulą.

Poetycka naprawa świata i to, że pisanie wierszy ma sens (również przez Pana i takich jak Pan) musiałaby się zacząć od zabiegu, jakiego dokonał Pol Pot w Khmerlandii. Pol-Pot napisał doktorat na Sorbonie, że aby zacząć odnowę cywilizacji trzeba zniszczyć radio, drogi, pieniądze, urzędy, szpitale (szpitale w których "leczą" nas zbrodniczy i zakłamani ludzie nazywający siebie bezczelnie lekarzami - a to są wydrwigrosze i oszuści - wspólnicy mafii i narkobiznesu). A wszystkich nauczycieli posłać z motykami na wieś, na dwa-trzy lata, żeby się nauczyli sadzić groch i proso. Praca doktorska Pol-Pota zdobyła uznanie Sartre,a i francuskich uczonych. Jak Pol-Pot postulował, tak uczynił. Zniszczył drogi w całym Królestwie Khmerów, zamknął szkoły (miejskie) i nauczycieli wysłał na wieś, zlikwidował pieniądze i opróżnił z inteligencji stolicę. Otóż na pięć milionów obywateli-khmerów, w stolicy zamieszkiwało dwa miliony urzędników, nauczycieli i inteligentów (pasożytów). Wszystko (ci inteligenci pasożyty) to było na usługach amerykańskich i zachodnio-europejskich zbrodniarzy (politycznych i burżuazyjnych pasożytów) zwanych szumnie demokratami, liberałami, klasą polityczną, mieszczaństwem, klasą średnią etc. Gdy w Khmerlandii zabrakło benzyny, gdy stanęły samochody, gdy zamilkło radio, gdy przestały być ważne pieniądze ludzie musieli się nauczyć samodzielnego wypieku chleba i podcierania sobie tyłka. W najgorszej sytuacji byli darmozjady z miasta, którzy pasożytowali na nędzy wiejskich biedaków. Już nie było po co ani gdzie zaciągać kredytów na amerykańskie samochody, ani japońskie telewizory. Człowiek musiał się zwrócić do drugiego człowieka i zacząć z nim rozmowę. Uczyć się rozmawiać z drugim człowiekiem od nowa. Oczywiście wielu inteligentów podczas prób takich "rozmów" poniosło śmierć z rąk wieśniaków. Bo taka rozmowa, zaczynająca się od ty wiejski chamie wyczyść mi buty, musiała się dla inteligenta źle skończyć. Inteligentów ponosiła wobec wieśniaków pańska (złość i) dezynwoltura, a tym razem za bezczelnością pańską nie stał żołnierz z karabinem, żeby u chama wymusić posłuch. Dlaczego?

Proszę odpowiedzieć, czy warszawski inteligent dogada się z wieśniakiem ze zlikwidowanego pegeeru spod Koszalina? Gdyby zabrać warszawskiemu inteligentowi jego samochód, jego karty bankowe etc. i kazać mu plewić buraki cukrowe na kołchozowym polu, to wojna miasta ze wsią gotowa. Warszawski inteligent odmówi takiej roboty, bo do wyższych celów jest stworzony, mianowicie do pisania wierszy i wygłaszania tyrad, że "człowiek brzmi dumnie". Oczywiście "człowiek z miasta", za którego wszystkie czarne roboty robi cham. On tylko temu chamowi doradza, w którym banku korzystnie zaciągnie nowe kredyty! Otóż tu mamy do czynienia z oszustwem, które polega na tym, że jedna część pracuje za jedną setną lub dziesiątą wartości rzeczy znajdujących się w handlowym obrocie, a druga część to oszuści i kombinatorzy. To dla tych oszustów prasa drukuje gazety, moda wymyśla kroje ubrań, poeci piszą wiersze, felietoniści starają się przyciągnąć ich uwagę. I w ten sposób buduje się fałszywy świat, w którym w obronie przed buntującymi się masami nowoczesnych niewolników, wygenerowanych procesem tzw. rozwoju cywilizacji fabrycznej, stają uzbrojone po zęby formacje policyjne i wojskowe.

Taki jest nasz świat obecnie i poeta taki jak Pan, musi ze swoimi wierszami-pierdołkami stanąć bezradnie, z opuszczonymi rękami pod ślepą ścianą. I będzie dobrze, już jest dobrze, że nie stoi za Panem drab w mundurze wojskowym, w wycelowaną w Pański kark lufą pistoletu. A wszytko dlatego, żeby obronić dotychczasowe koleiny i procedury, w których poeci piszą swoje głupoty, a burżuazja żre dobre kąski i żeruje na darmowej pracy tzw. niewykształconej hołoty. Chociaż trzeba dodać, że żeruje również na robocie hołoty "wykształconej" i utytułowanej gównianymi magistrami.

Może taki poeta spotykać się z innymi poetami, gdzieś w pipidówce, bo może nawet sam Adam Zagajewski z Adamem Ziemianinem dyskutować o poezji w salonie Pałacu pod Baranami albo w Kolegium Maius, to i tak nie zmieni sytuacji, że poezja jest jakimś dziwnym, niepotrzebnym (i szkodliwym) gadaniem. Śmieszną wyliczanką jakby u dzieci: ene-due-rabe. "Poeta" za te swoje przekręcanie wyrazów nie ponosi żadnej odpowiedzialności a z tego "przekręcania wyrazów" również idzie całe społeczne zło, przyczyniające się do zbabrania współczesnego mózgu.
Bo w polityce i w historii jest jak w logice arystotelesowskiej, że jeśli wszystkie A są wszystkimi B, to wszystkie B muszą być A. (Dzięki temu kapitaliści mają swoją kasę a księgowym domyka się bilans). Jednakże sens z logiki jest taki, że jeśli wszyscy politycy są "mordercami" to wszyscy "mordercy" są politykami. (Piszę o mordercach w cudzysłowie, bo przecież politycy mordują w białych rękawiczkach).

Tak powinno być w realnym życiu, w religii i w twórczości poetyckiej, a tymczasem dzięki twórczości poetyckiej tak nie jest, bo poeci twierdzą, za pomocą przekręcania wyrazów i sensów, że nie każde A jest B. Że często stół jest "stoltem-toltem", nienawiść "nienawiściątkiem-niewieściątkiem", krzywda "krzywką" a miłość "mliwością". Wynika z tego, że nie ma polityków morderców, tylko są "politykusy-moldowani-moldkościowi-moldecy". Taka loskosna zabawecka w ukladanecki slowno-slowice, za ktole sie nalezy dac naglody nobla pani symbolskiej i zajejeskiewicusowi, bo my psecies jestesmy loskosni poetci.

Tomasz Man w "Józefie i jego braciach", pisze, że gdy Putyfara namawiała Józefa do zamordowania swego męża, to mówiła dziecinnym językiem: że "psecies musimy go zabits". Udawała idiotkę, rozkoszną, zakochaną poetkę albo to, że ugryzła się w język.

Udawała poetkę - tylko nie morderczynię. A mnie wychodzi na to, że współcześni poeci są pomagierami urzędowych, politycznych morderców.
Poezja współczesna też jest wprzęgnięta w proces urabiania opinii publicznej, że "dobrze jest gdy Obama zabija Kadafiego". O czym więc poeta współczesny powinien bałakać w swoich wyliczankach? Bo jeśli nie o "miłości", o której zwykle nie ma pojęcia, to o czym? A no właśnie, powinien się zastanowić dwa razy, dopóki raz napisze. Sądzę, że powrót do myślenia magicznego jest możliwe na każdym szczeblu rozwoju. Sądzę też, że poezja współczesna nie ma nic wspólnego z "realizmem magicznym", bo ona go tylko udaje i małpuje. Miłosne tokowanie do kochanki jest "zapytywaniem piętra czy parter jest wolny". Natomiast z prawdziwą miłością, z magicznym traktowaniem jedności międzyludzkiej i braterstwa między kochankami jest tak, jak w ewangelicznym przykazaniu u św. Pawła: "swoje brzemiona wzajemnie sobie noście".

Niech Pan powie, czy w rodzinie gdzie jest pięć samochodów, pięć telewizorów, kupa nienawiści o pieniądze i troje ludzi (w tej pseudo-rodzinie), czy tacy troglodyci mogą wzajemnie swoje brzemiona nosić?

Do kogóż więc może się odnosić apel o odrodzenie szczerości poetyckiej mowy?


Zygmunt Jan Prusiński Mandoliny na rosie... część I
5 wrzesień 2026

autor Zygmunt Jan Prusiński 

  

Komentarze

  

Archiwum

Za, a nawet przeciw
listopad 25, 2008
Artur Łoboda
Sumy Babilońskie
kwiecień 19, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Czemu służy upokażanie Mel’a Gibson’a?
sierpień 6, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Antypolonizm żydowski to nic nowego...
lipiec 6, 2003
Mirosław J. Wiechowski
Tarcze nie ochronią Polski przed gospodarczą katastrofą
maj 6, 2007
Instytut Schillera
Kiedy w Polsce pojawi się rozum .........
lipiec 8, 2008
Artur Łoboda
Mniejsze zło
luty 15, 2008
Artur Łoboda
Nie dezerterzy
czerwiec 26, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
Mózgowcy z Samoobrony
czerwiec 8, 2004
Nacjonalizm, czy kosmopolityzm?
lipiec 21, 2008
Dariusz Kosiur
Deja vu
maj 1, 2003
Ewa Polak-Palkiewicz
Czy Ukraina jest krajem o newralgicznym znaczeniu dla Polski?
grudzień 31, 2004
Gregory Akko
Koniec z jarmarkami na krakowskim Rynku
wrzesień 5, 2007
Westchnienie do Boga
wrzesień 8, 2003
E. Kleber
Ekonomia bogiem
sierpień 13, 2003
Sebastian Karczewski
Ukryta potęga - Kapłan przed plutonem egzekucyjnym
listopad 5, 2007
...
Obama - check Judicial Index
lipiec 31, 2008
przysłał ICP
Ludzie o. Rydzyka wystartują z list PiS
listopad 19, 2008
Wielkanocne cuda
marzec 18, 2008
Dariusz Kosiur
Zmarł gen. Antoni Heda-Szary
luty 16, 2008
PAP
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media