ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Buta Pruska Od Renu Do Władywostoku 
30 maj 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Trzy fundamenalne składniki przemiany ustrojowej Państwa Polskiego  
9 wrzesień 2026     
Mamy wojnę i wszystkie inne sprawy winny zejść na plan dalszy 
30 wrzesień 2020      Artur Łoboda
Sędziowie Ziobry 
17 styczeń 2018      Artur Łoboda
Precz z antybolszewikami 
8 styczeń 2017     
Komunikat Ministerstwa Prawdy nr 479: Buczenie w obronie Demokracji!  
8 sierpień 2015      Słoneczny Grób
Samotna sosna na skarpie 
23 lipiec 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Film „Zastrzelony” opowiada rozdzierające serce historie młodych ludzi, którzy zmarli po szczepieniu na Covid-19 
5 grudzień 2023     
Drugie najsłabsze ogniwo  
28 listopad 2020     
Nieprawidłowo wystawione akty zgonu: tysiące lekarzy z jedną nogą w więzieniu?  
10 luty 2021     
Selekcja na "rampie" życia 
14 maj 2015      Artur Łoboda
Nigdy nie było żadnego kowida (2) 
12 wrzesień 2022     
Chrońmy młodych 
4 lipiec 2017      Artur Łoboda
Zanim opiszę na czym polega OSZUSTWO Uchwały o tak zwanej "Strefie Czystego Transportu" (2) 
24 luty 2026     
PRZYZWOICI BANDYCI cz.3 wywiad z Wiesławem Sokołowskim 
27 grudzień 2013      www.trwanie.com
Krystian Zimerman potępił amerykański faszyzm 
27 kwiecień 2009      PAP
Prokurator Generalny Arizony pozywa administrację Bidena w sprawie autorytarnych nakazów dotyczących szczepień 
19 wrzesień 2021     
Nieudana gra o zwycięstwo Hitlera przeciwko Stalinowi 
26 październik 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Artysta demontowanych pomników 
7 luty 2022     
Skandaliczne premie dla nadzorców budowlanych zostaną kiedyś osądzone 
28 luty 2012      Artur Łoboda

 
 

Co jest gorsze: wirus czy urzędnik?





O tym, że polskie państwo istnieje formalnie, poinformował społeczeństwo nie byle kto, tylko Minister Spraw Wewnętrznych, czyli najbardziej kompetentna osoba, mająca dostęp do wszelkich jawnych i tajnych dyrektyw. Tak więc polemizowanie z tym faktem jest bezsensowne. Można natomiast wskazać liczne przykłady potwierdzające to twierdzenie.

Jednym z nich jest skok na kasę w wykonaniu Ministerstwa Rolnictwa „ręcami” Głównego Lekarza Weterynarii. Jako pretekstu użyto oczywiście choroby wirusowej, zwanej Afrykańskim Pomorem świń, zupełnie nie wiadomo dlaczego, nazywanego z angielska ASF. Podobno Ministerstwo jest jeszcze polskie, a od 1995 roku obowiązuje Ustawa o Języku Polskim. Nieprzestrzeganie tej ustawy przez najwyższe czynniki polityczne już samo w sobie jest dowodem potwierdzającym słowa Ministra Spraw Wewnętrznych. Przecież zupełnie nieprawdopodobnym byłoby twierdzenie, że w Ministerstwie Rolnictwa pracują akurat ludzie mający trudności ze zrozumieniem słowa pisanego, co wykazał odpowiedni Instytut, podając, że tylko 1 promil badanych rozumie słowo pisane. No, jest oczywiście jeszcze druga możliwość, że w ministerstwie tym pracują cudzoziemcy.

Ale od początku. Jak już pisałem przed laty, Główny Inspektor Sanitarny, na podstawie rzekomego znalezienia dwóch padłych łabędzi na wyspie koło Torunia, rozpoznał i ogłosił w Polsce Epidemię ptasiej grypy. Zupełnie nie miało dla niego znaczenia to, że:

1. Ani jedna kura w Polsce nie chorowała.

2. Nie znaleziono chorego ani jednego ptaka innego gatunku. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można stwierdzić, że przy setkach tysięcy martwych w zimie ptaków, znalezienie akurat tych dwóch chorych i wykonanie „odpowiednich” testów, tych właściwych (?), jest mniej prawdopodobne, aniżeli wystrzelenie przez Polskę rakiety międzyplanetarnej. Nie wspominając o kosztach takich badań. Przypomnę, że po roku 2007 już żadnych badań nie wykonywano, a ptaki nadal padały i padają.

3. Nie przebadano innych padłych ptaków. Wiem to z autopsji, ponieważ nad morzem co roku w ziemie pada masa ptaków. A w szczególnie w dużych ilościach padają ptaki wokoło Gdańskich Zakładów Nawozów Fosforowych, emitujących fluor, w ilości przekraczającej kilkadziesiąt razy dopuszczalne normy, oraz pierwiastki radioaktywne. Przypomnę, że nawozy fosforowe są głównym źródłem skażenia środowiska pierwiastkami promieniotwórczymi w czasie pokoju. Wszelkie próby zawiadomienia sanepidów o padłych ptakach kończyły się odkładaniem słuchawki. Przez cały okres kampanii medialnej o ptasiej grypie nigdy nie zaobserwowaliśmy akcji Sanepidu zbierania padłych ptaków. No, chyba że w asyście telewizji. Przypomina mi to filmowanie świńskiej grypy w Mexico City przed katedrą. Także stał na placu tylko jeden stary baner i namiot, które filmowali operatorzy rozmaitych stacji telewizyjnych, a „polska prasa” opowiadała bajki o epidemii świńskiej grypy w Meksyku. Śledziłem to codziennie poprzez internet i udokumentowałem artykułem internetowym.

4. Nie wyjaśniono do dnia dzisiejszego, dlaczego, jeżeli padły łabędzie, to wybijano kurczaki? Gęsi i indyków nie ruszano. Największym zaopatrzeniowcem w mięso drobiowe Europy jest Izrael, który nie musi przestrzegać unijnych norm hodowli drobiu. Jest to szczególnie istotne przed Świętami Bożego Narodzenia. Izrael gęsi nie hoduje.

5. Nie wyjaśniono do dnia dzisiejszego, dlaczego, jeżeli padły łabędzie w województwie kujawsko-pomorskim, to wybijano kurczaki w województwie mazowieckim, będącym rynkiem zaopatrzeniowym dla Miasta Stołecznego Warszawy, tudzież w okolicach Wrocławia i Szczecina. Czyli aglomeracji, w których istnieją duże cudzoziemskie hipermarkety.

Policzmy: dwa zabite, nie wiadomo przez kogo, łabędzie, według cennika sądowego to strata dla budżetu państwa około 2000 złotych. Na tyle, swego czasu, skazał Wysoki Sąd chuligana, który zabił łabędzia (1000 zł x 2). Akcja wybijania kur, a jak podała prasa, szczególnie GW, to wybito ich 5 milionów (5 000 000), po około 15 złotych za sztukę, spowodowała straty rzędu 75 milionów złotych. Straty budżetu państwa z powodu „nadgorliwości urzędników” wyniosły około 75 000 000 złotych, a do kwoty tej należy dodać 50 000 000 złotych, które Rząd przeznaczył na walkę z ptasia grypą, na przykład na szmaty z lizolem, rozkładane na drogach. Miało to olbrzymie znaczenie, bowiem jak wszyscy wiedzą, ptaki, szczególnie w zimie, chodzą po asfaltowych drogach i szosach. Ale czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Sposób na szmaty był wpajany przed laty w sowieckiej epidemiologii. Sam to widziałem jeszcze w 1978 roku. Za 5 rubli do ręki można było chodzić obok szmat. Buty bowiem po lizolu strasznie śmierdziały, a jak się było w sandałach, to i skarpetki były mokre. Czyli ten okrutny wirus, to straty 2000 złotych, a ci dobrzy urzędnicy i ich pseudodziałalność, to straty dla budżetu państwa ok. 120 000 000 złotych.

Urzędnik : wirus = 120 000 000 zł : 2000 zł

To powiedz mi, proszę, Szanowny Czytelniku, kto tu był większym szkodnikiem, wirus, czy urzędnik? Oczywiście, urzędnik wyciągając te pieniądze, dobrze się zabezpieczył. Sam przecież te idiotyczne przepisy wymyślił.

Wracając do afrykańskiego pomoru świń. Podkreślić i przypomnieć wypada, że jak to podało Ministerstwo, wirus ten absolutnie nie jest groźny dla ludzi. Wirusa, tj. chciałem napisać, dzika z wirusem, podrzucono przy granicy z Białorusią w połowie lutego. Co do tego, że podrzucono, nie ma żadnej wątpliwości, ponieważ byli świadkowie, którzy widzieli jak czarny, nieoznakowany helikopter zrzucił dwa zamarznięte na kość dziki. Od tygodnia w tamtym rejonie nawet w nocy nie było przymrozków. Minister Kalemba z wielką gorliwością udał się po instrukcje do Brukseli, przecież jesteśmy państwem tylko formalnie, i ogłosił epidemię. Teoretycznie nie mógł tego zrobić ponieważ:

Po pierwsze: Skąd niby miał wiedzieć, że trzeba od razu robić testy na wirusa afrykańskiego pomoru świń. Przecież dzik mógł paść ze 100 różnych przyczyn. Po drugie: jak to możliwe, że dzik padł akurat na drodze i to pod kołami prawie przejeżdżającego pracownika Sanepidu. Przecież szczególnie w zimie, pracownicy inspekcji sanitarnej nie spacerują po lesie. Dodatkowo, każde zwierzę, jak pada, to chowa się w jakiejś kryjówce, a nie leży na drodze, jeszcze z napisem AFS. Można oczywiście powiedzieć, że zostało „one” potrącone przez samochód. Ale z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można stwierdzić, że taki dzik nigdy by nie trafił do Sanepidu, ale wylądował na stole myśliwego. Skąd Instytut w Puławach wiedział, że ma robić testy akurat na afrykański pomór świń? Przede wszystkim, wszelkie testy, jak to podano na zjeździe Medycyny Pracy w 1995 roku, są w około 75% fałszywie dodatnie. Na przykład testy prowadzone przez USA w Sierra Leonne, dotyczące wirusa Ebola, były w tak wysokim odsetku fałszywe, że prezydent tego kraju zakazał dalszych badań. Nie ma żadnych publikacji, że Instytut w Puławach wyhodował wirusa, zaszczepił jakiejś świni i wystąpiły objawy afrykańskiego pomoru świń. Do tego trzeba byłoby miesiąca co najmniej, a nie dwóch dni. Najciekawsze jest to, że o rzekomym znalezieniu w Polsce AFS wiedzieli Duńczycy na targach w Moskwie już dwa tygodnie wcześniej.

Reasumując, 13 lutego pobrano próbki od podrzuconych dzików, a już 18 minister Kalemba ogłasza w Brukseli epidemię Afrykańskiego Pomoru Świń. Trzeba przyznać, że to wielki człowiek, z jeszcze większą wyobraźnią. Niestety, nie został właściwie doceniony, ponieważ musiał opuścić stanowisko. Ale że coś było na rzeczy, świadczy fakt złożenia doniesienia na początku kwietnia do ABW i prokuratury, o możliwości podrzucenia dzika. Niestety, chociaż minęło pół roku, nie znamy rezultatów pracy tej jednostki. Trudno się dziwić, że obie Instytucje nie uznały tej sprawy jako priorytetu. Dwa padłe dziki, to nie wojna.

Mieliśmy spokój aż do lipca, kiedy to nam się epidemia rozszerzyła o kilka kolejnych dzików. W sumie przez 8 miesięcy zanotowano aż 10 padłych dzików. Oczywiście, mądre świnie wiedziały gdzie padać. Nie tam gdzieś w leśnych ostępach, ale na drogach, aby panie z sanepidów mogły je od razu lokalizować. Mają przecież tyle innej, równie ciekawej pracy, a nie tam włóczyć się po ostępach leśnej głuszy, w poszukiwaniu padłego dzika. Żeby chociaż miały te zwierzaki GPS… Innymi słowy, ta straszna zraza w populacji 2000 – 3000 dzików w powiecie, wykosiła 8 sztuk. Dla Głównego Lekarza Weterynarii to prawdziwa tragedia. Do tej pory nigdzie nie znaleziono martwych warchlaków, tylko dorosłe sztuki. Przecież to jest sprzeczne z całą wiedzą na temat zakażeń. Powinny najpierw padać warchlaki, potem stare sztuki, a nie w pełni dojrzale. Powtarzam, ta straszna choroba nie zabija małych?!? Jak to się dzieje, że chociaż dziki chodzą w watahach, urzędnicy znajdują zawsze pojedyncze sztuki? Jaka to epidemia, kiedy na 3000 dzików w województwie pada kilka. Może padły ze śmiechu? Nie, nie, co to, to nie, pan Stanisław Kalemba żadnej partyzantki nie robił. Oficjalnie poprosił w Brukseli Komisarza Dacjana Ciolosa. Tak, tak, nie mylić komisarza z NKWD. Stanisław Kalemba oparł się także na dyrektywie Unii Europejskiej art. 15 dyrektywy 2002/60/WE. Działania Ministerstwa uspokoiły trochę środowisko, ale dały pretekst sąsiadom do ustanowienia embarga na polskie mięso. To nic, że Duńczycy, czy Austriacy, mogli kupować polskie świnie i przewozić je do Rosji z papierkiem Brukseli. Musisz pamiętać chłopku: „Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”. Nie po to wymyśliliśmy pomór, byś ty się bogacił. Dzięki odpowiednim ekspertom sprawa ruszyła dalej. Taki prof. Zygmunt Pejsak z Puław namawia do wprowadzenia stanu wyjątkowego w Polsce. Coś się przypomina jednak starszym panom. Dwa padłe dziki i nie tylko epidemia, ale i stan wojenny. Podkreślam, że w żadnej hodowli normalna świnia jeszcze nie zachorowała. Chociaż nie wykluczam takiej możliwości, ponieważ przy obecnych sposobach podrzucenia czegoś, to nie problem. Wyraźnie o tym pisała prasa białoruska, jak to podrzucono do chutoru za wsią padłą świnię, a potem chciano wybijać stada.

Dlaczego wybija się świnie u indywidualnych rolników, kiedy to rzekomo chorują dziki. Przecież sprawa indywidualnego rolnika, to jego prywatna rzecz. Jak to mówili podczas powodzi? „Mógł się ubezpieczyć”. Proszę zauważyć, kiedy naprawdę potrzebna była interwencja Rządu w czasie powodzi, to Rząd ustami swoich przedstawicieli zachęcał do ubezpieczeń, nie pomagając materialnie poszkodowanym. Obecnie, kiedy indywidualni rolnicy nie mają problemu z rzekomym wirusem, Rząd wybija im świnie, podobnie jak poprzednio kury. Czyli ewidentnie chodzi o oczyszczenie rynku i udostępnienie go innym producentom. Przecież odbudowa stad to kilka lat co najmniej.
Przypominam wirus nie jest groźny dla ludzi.Więc ingerencja Rządu jest…

Kto korzysta? Stara zasada rzymska „cui prodest” mówi: patrz, kto korzysta z danego procederu. Wyraźnie widać, że na wybiciu świń w Polsce skorzystają Niemcy, którzy masowo budują świniarnie po drugiej stronie Odry, zatrudniając polskich parobków. Dlatego Ministerstwo Oświaty obniża systematycznie poziom edukacji. Parobkowi wiedza niepotrzebna. Już korzystają na „naszej” epidemii Duńczycy, Holendrzy, czy Austriacy, omijając tzw. embargo nałożone na Polskę. Robią to oczywiście za zgodą Brukseli. Przecież jesteśmy w Unii.

Żałośnie brzmią słowa prof. Zygmunta Pejsaka z Puław o rzekomych kosztach, jakie poniosła Hiszpania w czasie „epidemii” wirusa. A kto te koszta generuje? Puławy (czyli p. prof. Z. Pejsak?) z kilkuset badań rocznie zaplanowały !! wykonanie ich ponad 80 000. Proszę to przemnożyć przez koszt jednego badania (vide niżej). P.prof. mgr Lidia Brydak z PZH wyceniała jedno badanie na wirusa grypy na około 300 złotych. Dodatkowo w samym województwie podlaskim sugeruje się konieczność wybicia 120 000 świń za 600 złotych/sztuka. Czyli wirus spowodował straty w gospodarce krajowej oceniane na od 4000 do 6000 złotych, a urzędnicy pod pretekstem epidemii wyłudzili z budżetu ponad 100 000 000 złotych. Czyli mamy wynik…

Urzędnik : wirus = 100 000 000 zł : 6000 zł

Testy (badania) 80 000 x 200 zł = 16 000 000 zł

Wprowadzone embargo na polskie produkty podwyższyło straty o kolejny miliard złotych nieuzyskanego dochodu, czyli zmniejszenia podatków do budżetu.

Zupełnie niezrozumiałe jest dlaczego, skoro wirus nie powoduje zachorowań u ludzi, leśnicy wybijający dziki muszą mięso utylizować. Powiększa to straty o kolejne miliony złotych. Prognozują bowiem odpowiedni urzędnicy (nie wiem, czy w Polsce czy w Brukseli) konieczność wybicia w jednym tylko województwie ponad 2000 dzików.

Wynika więc jednoznacznie, że lekarstwo jest gorsze od choroby.

Autor: dr Jerzy Jaśkowski


BIBLIOGRAFIA

1. http://www.pzh.gov.pl/page/fileadmin/user_upload/cenniki/cennik_2014.pdf

2. http://www.piwet.pulawy.pl/



http://wolnemedia.net/zdrowie/co-jest-gorsze-wirus-czy-urzednik/



-
27 sierpień 2014

www.polskawalczaca.com 

  

Komentarze

 

O ile pamiętam, to te dwa chore łabędzie źle się poczuły i poszły na SOR (żart). Tam padły, zrobiono im sekcję zwłok i otrąbiono w Toruniu całkowity longdown*! Musielibyście widzieć co tu się działo na tzw. rogatkach 'miasta'. I policja i 'pacjęci' kulali się ze śmiechu, ale mus to mus. Tak nas przyzwyczajano do obecnego potulnego milczenia. Że niby mus to mus.

A przecież wcale nieee... w mordę jeża i cześć! No baaa... kto się na to odważy..

2021-03-17
hens

  

Archiwum

¬ródła neoliberalnej propagandy...
grudzień 22, 2006
pnlp
Trzy karty
lipiec 18, 2008
Artur Łoboda
Zdrowych, radosnych świąt Bożego Narodzenia dla wszystkich Rodaków
grudzień 26, 2006
zaprasza.net
The Conspiracy Behind the European Union
maj 8, 2008
przeslala Elabieta Gawlas Toronto
Po strzałach na Westerplatte i bombach na Wieluń
wrzesień 1, 2007
Marek Olżyński
Iran twierdzi, że Al-Qaeda była narzędziem Mossadu w 9/11
kwiecień 28, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Dwie miary
luty 3, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Wojna przeciwko Irakowi "zbrodnią przeciwko pokojowi"
luty 24, 2003
PAP
Sierpniowa Rocznica Hieroszimy i Nagasaki
sierpień 10, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Alarm back to YELLOW?
styczeń 10, 2005
NEXUS - Bronie do zdalnej manipulacji mozgu
czerwiec 20, 2008
Goska
Świat się śmieje, czyli deja wu
marzec 7, 2004
Artur Łoboda
DO MEDIÓW W KRAJU I ZA GRANICˇ...
maj 3, 2006
Czy Rząd Bush’a Jest Niebezpieczny dla Amerykanów?
grudzień 1, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Imiona Wolności zamocowane na warkoczu
grudzień 26, 2006
Zygmunt Jan Prusiński
PiS nie wepchnal Polski do jewRopejskiego kolchozu, nie uchwalil budzetu na rok 2006, ani nie podpisal porozumienia wyslania
czerwiec 17, 2006
jasiek z toronto
PODKUWANIE ŻAB czyli SZANSA NA SUKCES
maj 28, 2008
Marek Jastrząb
Prokreatorzy i ich prokreatory
wrzesień 4, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Bez polemiki: Świat nie jest taki zły
kwiecień 29, 2007
Marek Olżyński
USA: bezrobocie nie rośnie, ale nie jest dobrze
sierpień 3, 2002
IAR
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media