ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Majowe maratony 
2 maj 2017      Artur Łoboda
Sprawdzona strategia Tuska 
17 czerwiec 2014      Artur Łoboda
Dlaczego Bodnar nie postawił przed Sądem całego Rządu Morawieckiego? 
4 czerwiec 2025     
Jak Platforma Obywatelska kontroluje media 
20 luty 2015      Artur Łoboda
Duch narodowy 
13 kwiecień 2012      Artur Łoboda
Komu potrzebny jest Omikron?  
28 listopad 2021      Leszek Śmieszek
Protest gegen Eu-Nazis 
21 styczeń 2016      Artur Łoboda
Te dwie dziewczynki bardzo potrzebują Waszej pomocy 
22 wrzesień 2020      Marta Łuczak
Anthony Fauci „nie ma pojęcia ani autorytetu, by wykładać o tym, co jest dobre dla Indii”  
14 maj 2021      Colin Todhunter
Dokąd sięgają macki NWO? 
27 październik 2016     
Pochodne pieniądza i ich złe skutki 
25 styczeń 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz podał się do dymisji 
20 sierpień 2020      Alina
Nieuczciwość 
18 maj 2012      Artur Łoboda
Mózg jest polem walki w przyszłości. Deklarowanym celem WEF jest „zmiana istoty ludzkiej”  
11 marzec 2024      Peter Koenig
Czy Miszalski zatopi Tuska? 
1 marzec 2026      Artur Łoboda
300 ciał kobiet zamordowanych w willi Bermana w Otwocku. "Szokujące info! Zbrodnie Żydów na Polakach. Berman i ukradzione Uzdrowisko! Krajski i Kornaś!" 
4 grudzień 2018     
Andrzej Duda: "Zdecydowałbym się zaszczepić każdą szczepionką w Polsce", ale nie wie: kto odkrył SARS CoV-2? 
26 marzec 2021     
Partnerstwo publiczno prywatne (1) 
3 czerwiec 2022      Artur Łoboda
Poststalinowskie zbiry prawnicze w Kanale zero 
14 listopad 2025      Artur Łoboda
Zygmunt Jan Prusiński ZBUDZISZ WE MNIE ROZKWIT DŹWIĘKÓW - część piąta 
1 lipiec 2021      Zygmunt Jan Prusiński

 
 

Kłamstwa ppłk. Lecha Kowalskiego

Moja trzyletnia wojna sądowa z autorem paszkwili

Toczyły się wojny 30-letnia, a nawet 100-letnia. Mnie wypadło toczyć boje w wojnie znacznie krótszej, bo zaledwie trzyletniej, ale równie wyczerpującej.

Ppłk Lech Kowalski, autor książki „Jaruzelski. Generał ze skazą” (RYTM, Warszawa 2012), zamieścił w swoim dziele m.in. informację, że na zebraniu organizacji partyjnej w Sztabie Generalnym w lipcu 1967 r. poddano krytyce moją wypowiedź, że do wybuchu wojny izraelsko-arabskiej w czerwcu 1967 r. doprowadziły prowokacje państw arabskich. Wspomniał też o tym, że za niewłaściwą (zdaniem organizacji) ocenę przyczyn wspomnianego konfliktu ukarano mnie partyjną naganą. Do relacji z tego zebrania dodał jednak od siebie fałszywą informację, że jestem oficerem pochodzenia żydowskiego, co było ewidentnym naruszeniem moich dóbr osobistych, gdyż jestem Polakiem.

Nie chciałem wdawać się w długotrwały proces. Ograniczyłem się do wzmianki w moim artykule opublikowanym w „Głosie Weterana i Rezerwisty” (grudzień 2002) wkrótce po ukazaniu się pierwszego wydania wspomnianej książki.

Lech Kowalski nie zareagował i fałszywą informację powtórzył w drugim wydaniu (Zysk i S-ka, Poznań 2012). Tym razem wysłałem do autora list z żądaniem usunięcia fałszywej informacji i przeproszenia mnie za naruszenie moich dóbr osobistych.

Odpowiedź mnie zaskoczyła. Autor dzieła stwierdził, że żądanie jest bezzasadne, i próbował mnie od wytoczenia mu procesu odstraszyć: „Jednocześnie nadmieniam, że będę również żądał od Pana upoważnienia do przeprowadzenia kwerend archiwalnych we wszystkich dostępnych instytucjach cywilnych i religijnych związanych z pana osobą (…), będę musiał babrać się w pana osobistym życiu i pańskiej rodziny sięgając do pokoleń” (pisownia oryginalna). Nie pozostało mi nic innego, jak przekazać sprawę do sądu.

W sądzie okręgowym

Miałem nadzieję, że proces się zakończy już na pierwszym posiedzeniu sądu, bo do pozwu załączyłem archiwalne urzędowe dokumenty świadczące o tym, że jestem Polakiem. Niestety, przeciągnął się, bo mój przeciwnik za zgodą sądu przeprowadzał zapowiedziane kwerendy. Spędził wiele czasu w różnych archiwach, ale dowodów mojego rzekomo żydowskiego pochodzenia nie znalazł, bo takowe nie istnieją.

Nie mogąc się powołać na autentyczne dowody, Lech Kowalski zaatakował mnie jak desperat, operując argumentami, które – z pewnością wbrew intencjom – ujawniły, że jego kwalifikacje jako historyka pozostawiają wiele do życzenia. Świadczą o tym jego pisma procesowe. Przeglądając moje akta personalne, ujrzał wpis, że moimi rodzicami byli Antoni i Tekla. W mgnieniu oka ustalił, że moja matka była Żydówką, a ja jestem Żydem, o czym poinformował mnie w odpowiedzi na pozew: „W społeczności żydowskiej pochodzenie narodowościowe przejmuje się po matce a nie po ojcu. Odsyłam do bogatych zasobów biblioteki (80 tys. woluminów) Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma w Warszawie. Imię matki powoda o brzmieniu Tekla uważam za trop w pożądanym kierunku celem wyjaśnienia pochodzenia narodowościowego powoda. Stąd wnoszę o przedłożenie metryki urodzenia matki powoda wraz z imionami rodziców matki i nazwiskiem rodowym babki powoda”.

Wbrew zaleceniom Kowalskiego uznałem, że wizyta w bibliotece ŻIH jest pozbawiona sensu, bo Tekla jest świętą Kościołów katolickiego i prawosławnego równą apostołom.

Aby przekonać przeciwnika, że jestem Polakiem, mimo że moja matka miała na imię Tekla, przedstawiłem w sądzie świadectwa mojego urodzenia i chrztu w obrządku katolickim, a także świadectwo gimnazjalne z 1939 r. Dla Lecha Kowalskiego nie miało to żadnego znaczenia. Oto jak w odpowiedzi na pozew potraktował te dwa dokumenty: „Odniosę się teraz do dwóch kolejnych dokumentów. Pragnę wyjaśnić, iż w okresie okupacji tysiące jak nie setki tysięcy obywateli narodowości żydowskiej dla ratowania się przed wysłaniem do obozów koncentracyjnych nabywało te dwa dokumenty mające poświadczać o narodowości polskiej i wyznaniu rzymskokatolickim”.

Stwierdził, że są to fałszywki, mimo że doskonale wiedział, że w czasie okupacji Polski przebywałem początkowo na Syberii, a potem byłem żołnierzem 1. Armii WP. Jest o tym nawet wzmianka w książce „Jaruzelski. Generał ze skazą” – w tej samej, w której zamieścił fałszywą informację o moim pochodzeniu.



Niedorzeczne są również inne argumenty, którymi Kowalski, odpowiadając na wezwanie do usunięcia fałszywej informacji, uzasadnił uznanie mnie za Żyda: „Analizując przebieg zebrania partyjnego, na którym Pana linczowano, oraz wskazania płk. Adama H., który nie miał wątpliwości, że jest Pan oficerem narodowości żydowskiej (…) miałem prawo do zakwalifikowania Pana jako oficera narodowości żydowskiej”.

„Pragnę Pana zapewnić, że nie sprzeniewierzyłem się zasadom warsztatowym obowiązującym historyka, analizę przeprowadziłem zgodnie z obowiązującymi zasadami metodologii postępowania w takim przypadku”.

Lech Kowalski nie zna zasad, o których pisze, albo usiłuje ze mnie zakpić. Czy analiza przebiegu zebrania może zastąpić lub unieważnić urzędowe dokumenty dotyczące narodowości danego człowieka?

Nie mogą być dowodem również mityczne „wskazania” płk. Adama H., których Kowalski sądowi nie przedstawił. Adama H., oficera pochodzenia żydowskiego, represjonowanego w 1967 r., poznałem na spotkaniu kombatantów, będąc już emerytem. Nie bawiłem się z nim w dzieciństwie w piaskownicy. Nie miał żadnych podstaw, aby powiedzieć Kowalskiemu, że jestem Żydem. Już dawno zmarł. Owe „wskazania” to po prostu informacja z Agencji JPP (Jedna Pani Powiedziała), z której usług Kowalski, opracowując książkę „Jaruzelski. Generał ze skazą”, bardzo często korzystał.



Mój przeciwnik był tak pewny swoich racji i skuteczności ataków na mnie, że tuż przed zamknięciem rozprawy w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga zamieścił w piśmie procesowym apel: „Apeluję więc do Powoda i Pani Pełnomocnik o pójście po rozum do głowy i wycofanie tej sprawy z wokandy sądowej”. Sprawy nie wycofaliśmy.

Sąd okręgowy wyrokiem z dnia 21 października 2015 r. orzekł zakaz sprzedaży książki „Jaruzelski. Generał ze skazą” do czasu usunięcia z niej fałszywej informacji o moim pochodzeniu i zobowiązał Lecha Kowalskiego, aby tę informację z książki usunął. Zobowiązał go również do przekazania mi przeprosin listem poleconym.

Nie mogłem zaakceptować takiej formy przeprosin i wniosłem apelację do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

W sądzie apelacyjnym

Ponadroczny okres oczekiwania na rozprawę w sądzie apelacyjnym Kowalski wykorzystał do dalszych bezpardonowych ataków na mnie. Aby udowodnić, że zarzut naruszenia moich dóbr osobistych jest bezzasadny, w odpowiedzi na apelację powołał się nawet na kremlowskie kuranty. „Świat powoda pełen matrioszek i kremlowskich kurantów zawalił się wraz z Polską Ludową i powód to strasznie przeżywa. W tej nowej Polsce nigdy się nie odnalazł, stąd atakuje wszystkich, którzy nie podzielają minionego światopoglądu”.

O kremlowskich kurantach nigdy nie myśleliśmy – ani ja, ani moi krewni. W naszej pamięci tkwi coś zupełnie innego.

Mój ojciec Antoni Bielejewski bił się z bolszewikami w 1920 r. Był ranny w bitwie pod Radzyminem. Jako osadnika wojskowego na Kresach Wschodnich II RP i wroga ZSRR w 1940 r. deportowano go wraz z rodziną na Syberię.

Starszy brat ojca Stanisław, oficer WP, walczył z bolszewikami w obronie Warszawy. W 1944 r. jako żołnierz AK na Wileńszczyźnie został aresztowany przez NKWD. Ślad po nim zaginął. Jego akta personalne są w Centralnym Archiwum Wojskowym.

NKWD „zainteresowało się” także młodszym bratem ojca Józefem. Data i miejsce jego śmierci są nieznane.

Los oszczędził mojego ojca. Nie został zakatowany tak jak jego bracia przez NKWD. Przeżył syberyjską gehennę, a po niej jako żołnierz 1. Armii WP walczył z niemieckim najeźdźcą na Polskę na froncie wschodnim. W maju 1945 r. ojciec, weteran wojny z bolszewikami, wraz ze mną i moim bratem Edwardem uczestniczył w szturmie na Berlin.



We wszystkich pismach procesowych Lech Kowalski twierdził, że zarzut naruszenia moich dób osobistych jest tylko zasłoną dymną: „Narodowość jest (…) jedynie pretekstem, powodowi chodzi o zdyskredytowanie pozwanego, autora piszącego książki”. Odpowiadając na apelację, Lech Kowalski zarzucił mi, że domagam się ogłoszenia przeprosin w prasie po to, aby go „dopaść i zniszczyć (…) skompromitować w oczach czytelników jako autora nierzetelnego”.

Nie chciałem i nie chcę go „zniszczyć”. Żądałem jedynie usunięcia skutków naruszenia moich dóbr osobistych, które Kowalski ma w nosie. Sprzeciwiał się ogłoszeniu przeprosin w prasie, bo nie chce, by czytelnicy dowiedzieli się, że jest autorem niewiarygodnym. Pragnie uchodzić za wybitnego historyka i biografa, aby nadal mógł bezkarnie deptać godność i naruszać dobra osobiste ludzi, o których pisze, bo to mu sprawia niewysłowioną wręcz radość. Świadczą o tym nawet jego pisma procesowe.



Niezwykle mocne uderzenie w wojnie ze mną ppłk Lech Kowalski wykonał na rozprawie w sądzie apelacyjnym 10 marca 2017 r. W ostatniej chwili – 20 minut przed ogłoszeniem wyroku – przedstawił sądowi nowe dowody. Były to kserokopie dwóch artykułów opublikowanych w tygodniku „Do Rzeczy”, tekstu Sławomira Cenckiewicza „Generał bez skazy?” (nr 30/181 z 25 lipca 2016 r.) i wywiadu z Lechem Kowalskim przeprowadzonego przez Wojciecha Wybranowskiego (nr 31/182 z 1 sierpnia 2016 r.). Cenckiewicz pisze o dożywotnim wpływie gen. Jaruzelskiego na sytuację w kraju, a Wybranowski o szykanach, które dotknęły Kowalskiego po ukazaniu się jego książki.

We wniosku o włączenie tych publikacji do akt sprawy jako dowodów Kowalski, powołując się na ich treść, napisał: „W świetle powyższego złożona przez Powoda apelacja jest tym bardziej bezzasadna i nie zasługuje na uwzględnienie”.

Za sformułowaniem „W świetle powyższego” kryła się jednak absolutna pustka. W świetle czego sąd miałby moją apelację odrzucić? To nie gen. Jaruzelski polecił Kowalskiemu zamieścić w książce informację, że jestem oficerem pochodzenia żydowskiego. Mój frontowy kolega Wojciech Jaruzelski dobrze mnie znał i wiedział, że jestem Polakiem. Zamieszczenie fałszywej informacji o moim pochodzeniu to suwerenna decyzja Kowalskiego. Nie miały z tym nic wspólnego ani kremlowskie kuranty, ani gen. Jaruzelski.

Nie ma żadnego związku z przedmiotem procesu także opowieść Kowalskiego o szykanowaniu go z powodu wydania przez niego biografii gen. Jaruzelskiego. Fałszywą informację o mnie zamieścił przed szykanami, które go podobno dotknęły.

Nowe „dowody” sąd apelacyjny odrzucił i moją apelację uwzględnił. Wyrokiem z dnia 10 marca 2017 r. zmienił formę przeprosin określoną przez sąd okręgowy. Ppłk Lech Kowalski ma przekazać mi przeprosiny nie listem poleconym, lecz zamieszczając stosowne ogłoszenie na łamach „Gazety Wyborczej”.

Prawomocny pozostaje wyrok sądu okręgowego z dnia 21 października 2015 r. zobowiązujący Kowalskiego do usunięcia z książki „Jaruzelski. Generał ze skazą” fałszywej informacji, że jestem oficerem pochodzenia żydowskiego, i orzekający zakaz sprzedaży tej książki do czasu usunięcia z niej wspomnianej informacji.



Tak się zakończyła moja trzyletnia wojna z tow. ppłk. Lechem Kowalskim. Była zbyt długa, bo autor książki „Jaruzelski. Generał ze skazą”, mimo że pisał o ludziach, nie znał pojęcia dobra osobiste człowieka i nie wiedział, że pozostają one pod ochroną prawną. Jakże trafnie ocenił to dzieło prof. dr hab. Wojciech Wrzesiński, były prezes Polskiego Towarzystwa Historycznego, w recenzji dla wydawnictwa RYTM: „Praca jest tylko pozornie o charakterze naukowym. (…) W rzeczywistości książka w obecnej formie stała się publicystycznym paszkwilem (…), niektóre sformułowania i oceny pojedynczych osób, nie tylko Wojciecha Jaruzelskiego, doprowadzą zapewne do procesów sądowych”. I tak się stało.

Mam nadzieję, że porażka w procesie sądowym skłoni Lecha Kowalskiego do wyciągnięcia właściwych wniosków i jego kolejne publikacje zyskają oceny znacznie lepsze aniżeli dzieło jego życia – książka „Jaruzelski. Generał ze skazą”.

Autor jest płk. dypl. w st. spocz., sybirakiem, uczestnikiem szturmu na Berlin, kawalerem Orderu Wojennego Virtuti Militari
8 luty 2020

Czesław Bielejewski  

  

Komentarze

 

Zadam pytanie, po co ten wpis?
Czy, aby wyjść naprzeciw "towarzyszce panience?"
I się uwiarygodnić?
W sumie to są rozgrywki ludzi, którzy są po drugiej stronie lustra.

2020-02-11
Magellan

 

Ten wpis ja zamieściłem.


Tak się składa, że kilka lat temu zarejestrowałem spotkanie z Lechem Kowalskim.
Ale później zaczęły do mnie docierać o nim różne informacje łącznie z tym, że w LWP był politrukiem.
Wiele z wątków jego wypowiedzi to propaganda.
A ten tekst został dołączony przez kogoś do mojego filmu.

Napisałem kiedyś, że zawsze staram się mówić prawdę - jaką znam.

Nie ulega wątpliwości, że w 1967 roku to Egipt szykował się do rozprawy z Izraelem. Razem z Syrią został dozbrojony przez Rosjan i czuł się pewnie.
Izrael był wtedy jeszcze słaby, bo dopiero później został wzmocniony o oficerów z LWP.

Autor tekstu chce tylko tego, by Kowalski nie nazywał go żydem.
I ma do tego pełne prawo - niezależnie od własnej przeszłości w LWP.

2020-02-11
Artur Łoboda

  

Archiwum

Przygotowac sie do referendum
maj 27, 2003
Zenon Baranowski
"Pełzający przewrót"
październik 18, 2004
Rezerwy Federalnej - ?ródła jej pochodzenia, historii i obecnej strategii
czerwiec 30, 2008
Russian-Jewish Mafia Revealed
styczeń 4, 2007
Przesłał ICP
Najpierw naprawic krzywdy
luty 13, 2007
przesłała Elżbieta
Szef rady programowej PO
styczeń 25, 2004
Panie Prezydencie!
wrzesień 8, 2006
mik4
Rosja zapowiada, że uderzy w terrorystów na całym świecie
wrzesień 8, 2004
Stabilne perspektywy wiarygodności polskich banków
grudzień 3, 2002
PAP
Doktryna Breżniewa po amerykańsku
czerwiec 7, 2003
Iwo Cyprian Pogonowski
Pro domo sua
Dzieci maja '68

maj 30, 2003
Ewa Polak-Palkiewicz
Unikam
marzec 7, 2006
Julian Tuwim
Dziwne ceny usług w USA
luty 10, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Wszyscy rodzimy się uczciwi, ale tylko nieliczni umierają jako przyzwoici
marzec 15, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Śmiertelne strztrzały w Haditha
grudzień 23, 2006
Tłum: T.v.R
"NATO na Balkanach"
luty 20, 2008
Piotr Bein
Co trzecia firma przynosi straty
październik 17, 2005
PAP
Co straciliśmy?
Co jeszcze stracimy?

grudzień 10, 2002
Artur Łoboda
Co takiego kryje przeszłość, że zamyka usta historykom IPN?
styczeń 31, 2008
Marek Olżyński
11 Listopada – spotkanie patriotyczne przed Pomnikiem Ofiar Stalinizmu we Wrocławiu
listopad 10, 2004
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media