ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Kiedy hakerzy przejmą dane z KSeF? 
17 sierpień 2026     
Wenecka baśń IV 
13 marzec 2025      Autor: Zygmunt Jan Prusiński
Po latach coraz bardziej aktualna. Piosenka "folksdojcz" 
22 styczeń 2016     
Jak nas NASI ZROBILI W KONIA 
17 wrzesień 2012      Ewa Englert-Sanakiewicz
Krypta 7: ujawniono narzędzia hakerskie CIA 
12 listopad 2020     
Matka Boża Częstochowska 
26 sierpień 2017      Paweł Ziółkowski
ŻYDOWSCY MORDERCY POLAKÓW 
16 grudzień 2018      Alina
Młodzi będą chorować na "kowida" również latem 
21 luty 2022     
Chiny i ‘Great Reset’ 
11 marzec 2021     
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa (25.06.2011) 
2 październik 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Łukaszenko: „Psychoza korony zniszczyła Europę. Mafia miliarderów w branży technologicznej i farmaceutycznej nie zrezygnuje z bilionowych zysków” 
1 luty 2022      Jane E. & John C
Moja propozycja na dziś 
24 sierpień 2017      Artur Łoboda
Adam Słomka wyniesiony z Sądu Najwyższego za okrzyki 
31 maj 2017     
Raport ONZ zachęca RZĄD ŚWIATOWY do „zapobiegania przyszłym pandemiom” 
13 maj 2021     
Czekając na kolejną zdradę 
6 marzec 2016      Artur Łoboda
Autorzy decyzji wkroczenia na Ukrainę 
28 kwiecień 2022     
Brzoza stalowo-tytanowa 
27 styczeń 2013      Artur Łoboda
IRONIA: Elon Musk grozi złożeniem sprawy o zniesławienie przeciwko Anti-Defamation League za prowadzenie bojkotu reklamodawców przeciwko X (Twitter) 
12 wrzesień 2023      Belle Carter
Język globalistów  
12 październik 2021     
Pakt Anty-Kominternowski - Kronika 
30 sierpień 2009      Iwo Cyprian Pogonowski

 
 

Powrót do Jedwabnego

Koniec pewnej historii zawsze jest – jak wiadomo – początkiem innej historii i w tym kontekście, w obliczu kryzysu polsko – izraelskiego na skalę, jakiej nie było od dziesięcioleci, postawię ryzykowną, ale w moim przekonaniu prawdziwą, tezę: to co się stało nie tyle jest tragedią, jak twierdzą niektórzy, co wyzwaniem i szansą, jaka może nie powtórzyć się już nigdy. By jednak ją wykorzystać, potrzeba konsekwencji, determinacji i odwagi – ale po kolei.

Przez dziesięciolecia byliśmy mamieni zapewnieniami o polsko – izraelskiej przyjaźni, dobrych stosunkach i tym podobnymi bzdurami – bzdurami, bo przecież gołym okiem było widać, że fakty przeczą oficjalnej narracji i kto tylko chciał, dostrzegał to doskonale. To bowiem, co w Polsce nazywaliśmy przyjaźnią, ze strony naszych „przyjaciół” było po prostu przebiegłością. Trzeba było naprawdę łusek na oczach, by nie widzieć żydowskiej buty, manii wyższości, a nawet pogardy i przede wszystkim nieustannego pouczania, oczerniania i manipulowania faktami. Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tej sytuacji, który niczym w soczewce pokazuje większą całość, było to, co zrobiono z tragedią w Jedwabnem. Miałem dobry ogląd kulminacyjnej fazy śledztwa prowadzonego w tej sprawie, ponieważ w owym czasie byłem stałym gościem IPN w Lublinie, gdzie prowadziłem szereg rozmów z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, ale także z innymi prokuratorami, którzy z kolei wspierali swoimi działaniami niektóre elementy tegoż śledztwa. Z informacji, jakie na tamten czas mieli moi rozmówcy z IPN wynikało jednoznacznie, że rola Polaków w tej tragedii była drugoplanowa, wina zaś, od początku do końca, leżała po stronie Niemców, faktycznych autorów zbrodni. Wystarczyło tylko postawić kropkę nad „i”, by pokazać to w jasnym świetle i wyłożyć dowody na stole, niczym karty w pasjansie.
Dlaczego zatem zamiast spointowania śledztwa, podjęto decyzję o jego przerwaniu w kluczowym momencie?

Sekwencja wydarzeń oraz fakty - które jak wiadomo są jakie są i nie pozostawiają miejsca na interpretację - pokazują, że gdy śledztwo weszło w decydującą fazę, do akcji przystąpiła gmina żydowska, która metodami presji wymusiła na ówczesnym ministrze sprawiedliwości, Lechu Kaczyńskim, decyzję o zaniechaniu ekshumacji i de facto - o przerwaniu śledztwa. Decyzja ta wywołała szok i niedowierzanie u moich rozmówców, bo prawda była w zasięgu ręki, ale klamka zapadła i nic nie można było na to poradzić. Czas pokazał, jak bardzo dalekosiężne skutki miały opisane tu wydarzenia.
Jedwabne, wskutek oszczerstw Tomasza Grossa powielonych na całym świecie na tysiące sposobów (także w kinematografii polskiej w filmie "Pokosie", nawiązującym nie wprost, ale jednak, do tamtych wydarzeń) stało się symbolem rzekomych polskich zbrodni popełnianych na Żydach, a rabin Warszawy Michael Schudrich - ten sam, który wcześniej naciskał na wstrzymanie ekshumacji stwierdzając, iż „szacunek dla kości naszych ofiar jest dla nas ważniejszy niż wiedza, kto zginął i jak, kto zabił i jak” – przesądził o winie Polaków (na jakiej podstawie ?!) orzekając, iż „mówienie o tym, że nie jest jasne, kto zabił Żydów w Jedwabnem jest czymś równie bolesnym, jak dla Polaków kwestionowanie zbrodni katyńskiej.” Innymi słowy - najpierw dołożył starań, by sprawy nie wyjaśniono, a następnie orzekł, że wszystko jest jasne - powiedzieć w tym kontekście, że to podłość i cynizm w najczystszej postaci, to tyle, co nic nie powiedzieć. Kropka.
A jednak przez dziesiątki lat strona polska milczała i nie protestowała. Kolejni polityczni decydenci przyjmowali z pokorą połajanki, kolejni medialni idioci piszczeli z zachwytu, gdy tylko któryś z izraelskich notabli rzucił od niechcenia ochłap w postaci nic nie kosztującej pochwały i nawet pan prezydent „dobrej zmiany” cieszył się jak dziecko, że „coraz więcej kultury żydowskiej w Polsce”, a na koniec minionego roku obwieścił o zapaleniu chanukowych świec, których płomień miał „świecić na Rzeczpospolitą dając radość, ciepło i poczucie wspólnoty” (chyba zapomniał, że Polacy, to jednak w większości katolicy i jako takim, większe poczucie wspólnoty dałoby np. wspólne uczestnictwo w roratach) – jednym słowem było tak „pięknie”, aż nagle ktoś krzyknął, że król jest nagi, bańka mydlana pękła i pojawiło się pytanie: „co dalej?”
Odpowiedź - jak już pisałem - nie jest łatwa, ale paradoksalnie jest prosta i niech nas ręka boska broni przed słuchaniem wszelkiej maści Węglarczyków - „zmienić w Senacie zapisy ustawy”, „wydać polecenie politykom partii rządzącej, by wstrzymali się publicznie od krytyki Izraela” i tym podobne bzdury - czy Zybertowiczów - „prawda jest tylko jednym z instrumentów polityki, powinniśmy pamiętać, że realna polityka ma inne priorytety niż prawda” - bo jak widać, to ludzie z zupełnie innego świata wartości, niż – chcę w to wierzyć – większość naszych Rodaków.
Innymi słowy, zgodnie z sugestią wspomnianych panów, którzy bynajmniej nie są w swoich bredniach osamotnieni, w imię poprawy relacji z Żydami nie zarzucajmy łgarzom łgarstw, a zamiast tego przyznajmy się do rzeczy, których nie było: to my mordowaliśmy Żydów ramię w ramię z Niemcami (pardon – z nazistami, z którymi, jak wiadomo, Niemcy nie mieli nic wspólnego), to my stworzyliśmy obozy koncentracyjne, to wreszcie my generalnie odpowiadamy za holokaust Żydów. Cały świat już to wie i tylko my udajemy, że było inaczej, przyznajmy więc to wreszcie i wypłaćmy Żydom te 65 mld dolarów roszczeń, a schłodzone relacje z Izraelem z pewnością z miejsca ulegną ociepleniu - i znów będziemy „przyjaciółmi”.

Ale zaraz, zaraz - dlaczego mamy ten doskonały i jakże skuteczny sposób budowania międzynarodowych przyjaźni ograniczyć tylko do Izraela, skoro schłodzeniu uległy ostatnio także nasze relacje z Rosją i Ukrainą? Przyznanie oczywistego faktu, że to Polacy sami do siebie strzelali w Katyniu i nabijali na widły na Wołyniu z pewnością przyniesie poprawę także w relacjach z naszymi wschodnimi sąsiadami, a najważniejsze przecież, byśmy ze wszystkimi żyli w zgodzie, prawda? Co prawda, tak rozumiane „zaślubiny” odbędą się na trupie prawdy, ale to przecież nic nie znaczy, bo każdy światły człowiek już to wie (a przynajmniej od kilku dni wiedzieć powinien), że „realna polityka ma inne priorytety niż prawda”. Jest oczywiście kwestia tych niedouczonych, którzy jeszcze tego nie wiedzą, czyli oszołomów, którym tacy, jak autor owych słów, profesor Zybertowicz – było nie było doradca prezydenta RP – będą przywodzić na myśl adresatów złotej myśli nieodżałowanego doktora Strosmajera ze „Szpitala na peryferiach”, z jego słynnym „gdyby głupota miała skrzydła, fruwałby pan, niczym gołębica” – ale kto tam z ludzi światłych zwracałby uwagę na niedostosowanych do realiów frustratów?
Co pozostaje tym niedostosowanym (a jestem dziwnie przekonany, że jest ich wielu)? Opinia publiczna, to wielka siła, i być może jedyna, z którą muszą liczyć się wszyscy. Zwłaszcza w perspektywie trzech lat wyborczych, które przed nami - zwłaszcza w obliczu wydarzeń, które rozstrzygną nie tylko o następnej kadencji, ale też o losie następnych pokoleń. Dlatego teraz – zawsze, ale teraz naprawdę uważnie - powinniśmy patrzeć politykom na ręce, przyglądać się biegowi wydarzeń i wyciągać wnioski. Oczywiście opinią publiczną można manipulować – niedoścignionym mistrzem był tu Donald Tusk – ale jak mawiał Abraham Lincoln, można oszukiwać wszystkich przez pewien czas, a niektórych przez cały czas, ale nie da się oszukiwać wszystkich przez cały czas.
Nie mam wątpliwości, że w omawianej tu sprawie trzeba postąpić dokładnie odwrotnie, niż wskazali to dwaj wymienieni wcześniej panowie: żadnego ulegania naciskom, koniec z polityką prowadzoną na kolanach i obrona prawdy ponad wszystko inne, jednym słowem - non possumus. Ten kryzys - powstały z winy arogancji i kłamstw strony izraelskiej i to trzeba mówić jasno – paradoksalnie stanowi dla nas szansę na wypracowanie nowych, partnerskich, relacji z Izraelem. Oczywiście nie będzie to łatwe, bo przez dziesięciolecia „przyjaciele” przyzwyczaili się do zupełnie innego rodzaju relacji - ale jeśli kiedykolwiek zmiana tej sytuacji była możliwa, to właśnie teraz, kiedy widzimy jasno, jak się rzeczy mają i kiedy prawda o stosunku Żydów do Polaków wyszła na wierzch, niczym podszewka spod kurtki. Nowe otwarcie powinno być zbudowane na prawdzie, a do tego konieczna jest nie tylko dobra wola obu stron, ale także powrót do niewyjaśnionych historii z przeszłości - w imię przyszłości. A w tym zakresie, w naszych relacjach, nie ma ważniejszej sprawy, niż Jedwabne, które zyskało miano symbolu. Dodajmy – symbolu zbudowanego na kłamstwie. To prawdziwy test dla rządzących i prawdziwa odpowiedź na pytanie o naszą suwerenność. Stawka jest wysoka, najwyższa z możliwych, bo albo teraz powstaniemy z kolan, albo będziemy krajem na niby, z którym nikt nie będzie się liczył, w dodatku pogardzanym narodem nazistów i zbrodniarzy, który bez końca będzie ponosił konsekwencje (wizerunkowe, ale także te finansowe) nie popełnionych win, a jeśli tak, to, mówiąc wprost - już nas nie ma.


sumlinski.pl
31 styczeń 2018

Wojciech Sumliński 

  

Komentarze

  

Archiwum

Zapraszamy do Toronto
kwiecień 4, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas
Krakowskie Dziedzictwo Kultury Technicznej i Przemysłowej
luty 21, 2005
www.krakow.pl
Polityczna niepoprawność
kwiecień 16, 2008
Marek Jastrząb
Nowy "Rurociag Pokoju"
czerwiec 26, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
List A. Sołżenicyna do Serbów...
luty 26, 2008
marduk
Generał Michał Gutowski nie żyje (2)
wrzesień 4, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Artyści przeciw wojnie
luty 7, 2003
A@A
Religijne korzenie liberalizmu
grudzień 7, 2006
Izrael Szamir
Spadek Cen Nieruchomości w USA Grozi Kryzysem
styczeń 26, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Spor o "Wiarogodnosc Holokaustu" Ormian w latach 1914-1923
marzec 3, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Spadkobiercy "Solidarności"
styczeń 16, 2005
ks. Czesław S. Bartnik
(Ostrzeżenie) Samoobrona za Geremkiem
lipiec 15, 2004
Wiedza aprioryczna
sierpień 31, 2006
Stanisław Michalkiewicz
Głupota czy agentura
marzec 28, 2007
Artur Łoboda
Żal kumpla z Magdalenki
maj 1, 2008
Bogusław
Do umundurowania wystąp
lipiec 20, 2007
Marek Olżyński
LIBERAL = PHILOCRIMINAL Part III
styczeń 2, 2009
Marek Głogoczowski
Kupne studia
maj 11, 2006
Na marginesie procesu dr Mirosława G.
grudzień 1, 2008
Adam Sandauer
Najbardziej zabezpieczony majątek w Polsce
sierpień 6, 2002
PAP
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media