ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Kolor skóry 
6 styczeń 2018      Artur Łoboda
Naiwność wyborców 
9 listopad 2016     
Kompromitacja Petru. Listę .Nowoczesnej w okręgu wrocławskim otwiera osoba, która doprowadziła Teatr Polski do ogromnych długów 
24 listopad 2015      Artur Łoboda
Ludzie mysla, ze to duch 
28 czerwiec 2010      Goska
"Sprawiedliwi" bali się UB 
16 luty 2016      Artur Łoboda
Teksty źródłowe do „Cudów” w USA oraz w Watykanie 
16 czerwiec 2009      Marek Głogoczowski
Czy będzie wojna w Iranie? 
20 grudzień 2009      tłumacz
Polska reakcja, jak ją sobie wyobrażam 
22 luty 2018      Adam Śmiech
Cannes 2018 
21 maj 2018     
Why are we really fighting this war in Central Asia? 
22 wrzesień 2010      przysłał ICP
Pamiętam stan wojenny 
5 grudzień 2016      Alina
Stanowisko Grecji to dla nas wielka szansa 
30 czerwiec 2015      Artur Łoboda
MARSZ ROTMISTRZA PILECKIEGO I ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH BRZEG, 13 MAJA 2012  
8 maj 2012      Dorota Kuśmierzak
Kto sieje wiatr (4) 
25 listopad 2016     
Listy do Ministranta - Część VI 
10 marzec 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Zdobywanie serc i umysłów Afganów mimo nocnych włamań? 
21 marzec 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Liberalny totalitaryzm 
13 luty 2011      źródło "Nowe Państwo"
Gangsterska polityka Obamy 
1 grudzień 2011      Roger Cohen
Żydofobia - przykłady 
13 grudzień 2015      Artur Łoboda
Indie a spadek potęgi USA w erze Barack’a Obamy 
25 listopad 2009      Iwo Cyprian Pogonowski

 
 

Powrót do Jedwabnego

Koniec pewnej historii zawsze jest – jak wiadomo – początkiem innej historii i w tym kontekście, w obliczu kryzysu polsko – izraelskiego na skalę, jakiej nie było od dziesięcioleci, postawię ryzykowną, ale w moim przekonaniu prawdziwą, tezę: to co się stało nie tyle jest tragedią, jak twierdzą niektórzy, co wyzwaniem i szansą, jaka może nie powtórzyć się już nigdy. By jednak ją wykorzystać, potrzeba konsekwencji, determinacji i odwagi – ale po kolei.

Przez dziesięciolecia byliśmy mamieni zapewnieniami o polsko – izraelskiej przyjaźni, dobrych stosunkach i tym podobnymi bzdurami – bzdurami, bo przecież gołym okiem było widać, że fakty przeczą oficjalnej narracji i kto tylko chciał, dostrzegał to doskonale. To bowiem, co w Polsce nazywaliśmy przyjaźnią, ze strony naszych „przyjaciół” było po prostu przebiegłością. Trzeba było naprawdę łusek na oczach, by nie widzieć żydowskiej buty, manii wyższości, a nawet pogardy i przede wszystkim nieustannego pouczania, oczerniania i manipulowania faktami. Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tej sytuacji, który niczym w soczewce pokazuje większą całość, było to, co zrobiono z tragedią w Jedwabnem. Miałem dobry ogląd kulminacyjnej fazy śledztwa prowadzonego w tej sprawie, ponieważ w owym czasie byłem stałym gościem IPN w Lublinie, gdzie prowadziłem szereg rozmów z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, ale także z innymi prokuratorami, którzy z kolei wspierali swoimi działaniami niektóre elementy tegoż śledztwa. Z informacji, jakie na tamten czas mieli moi rozmówcy z IPN wynikało jednoznacznie, że rola Polaków w tej tragedii była drugoplanowa, wina zaś, od początku do końca, leżała po stronie Niemców, faktycznych autorów zbrodni. Wystarczyło tylko postawić kropkę nad „i”, by pokazać to w jasnym świetle i wyłożyć dowody na stole, niczym karty w pasjansie.
Dlaczego zatem zamiast spointowania śledztwa, podjęto decyzję o jego przerwaniu w kluczowym momencie?

Sekwencja wydarzeń oraz fakty - które jak wiadomo są jakie są i nie pozostawiają miejsca na interpretację - pokazują, że gdy śledztwo weszło w decydującą fazę, do akcji przystąpiła gmina żydowska, która metodami presji wymusiła na ówczesnym ministrze sprawiedliwości, Lechu Kaczyńskim, decyzję o zaniechaniu ekshumacji i de facto - o przerwaniu śledztwa. Decyzja ta wywołała szok i niedowierzanie u moich rozmówców, bo prawda była w zasięgu ręki, ale klamka zapadła i nic nie można było na to poradzić. Czas pokazał, jak bardzo dalekosiężne skutki miały opisane tu wydarzenia.
Jedwabne, wskutek oszczerstw Tomasza Grossa powielonych na całym świecie na tysiące sposobów (także w kinematografii polskiej w filmie "Pokosie", nawiązującym nie wprost, ale jednak, do tamtych wydarzeń) stało się symbolem rzekomych polskich zbrodni popełnianych na Żydach, a rabin Warszawy Michael Schudrich - ten sam, który wcześniej naciskał na wstrzymanie ekshumacji stwierdzając, iż „szacunek dla kości naszych ofiar jest dla nas ważniejszy niż wiedza, kto zginął i jak, kto zabił i jak” – przesądził o winie Polaków (na jakiej podstawie ?!) orzekając, iż „mówienie o tym, że nie jest jasne, kto zabił Żydów w Jedwabnem jest czymś równie bolesnym, jak dla Polaków kwestionowanie zbrodni katyńskiej.” Innymi słowy - najpierw dołożył starań, by sprawy nie wyjaśniono, a następnie orzekł, że wszystko jest jasne - powiedzieć w tym kontekście, że to podłość i cynizm w najczystszej postaci, to tyle, co nic nie powiedzieć. Kropka.
A jednak przez dziesiątki lat strona polska milczała i nie protestowała. Kolejni polityczni decydenci przyjmowali z pokorą połajanki, kolejni medialni idioci piszczeli z zachwytu, gdy tylko któryś z izraelskich notabli rzucił od niechcenia ochłap w postaci nic nie kosztującej pochwały i nawet pan prezydent „dobrej zmiany” cieszył się jak dziecko, że „coraz więcej kultury żydowskiej w Polsce”, a na koniec minionego roku obwieścił o zapaleniu chanukowych świec, których płomień miał „świecić na Rzeczpospolitą dając radość, ciepło i poczucie wspólnoty” (chyba zapomniał, że Polacy, to jednak w większości katolicy i jako takim, większe poczucie wspólnoty dałoby np. wspólne uczestnictwo w roratach) – jednym słowem było tak „pięknie”, aż nagle ktoś krzyknął, że król jest nagi, bańka mydlana pękła i pojawiło się pytanie: „co dalej?”
Odpowiedź - jak już pisałem - nie jest łatwa, ale paradoksalnie jest prosta i niech nas ręka boska broni przed słuchaniem wszelkiej maści Węglarczyków - „zmienić w Senacie zapisy ustawy”, „wydać polecenie politykom partii rządzącej, by wstrzymali się publicznie od krytyki Izraela” i tym podobne bzdury - czy Zybertowiczów - „prawda jest tylko jednym z instrumentów polityki, powinniśmy pamiętać, że realna polityka ma inne priorytety niż prawda” - bo jak widać, to ludzie z zupełnie innego świata wartości, niż – chcę w to wierzyć – większość naszych Rodaków.
Innymi słowy, zgodnie z sugestią wspomnianych panów, którzy bynajmniej nie są w swoich bredniach osamotnieni, w imię poprawy relacji z Żydami nie zarzucajmy łgarzom łgarstw, a zamiast tego przyznajmy się do rzeczy, których nie było: to my mordowaliśmy Żydów ramię w ramię z Niemcami (pardon – z nazistami, z którymi, jak wiadomo, Niemcy nie mieli nic wspólnego), to my stworzyliśmy obozy koncentracyjne, to wreszcie my generalnie odpowiadamy za holokaust Żydów. Cały świat już to wie i tylko my udajemy, że było inaczej, przyznajmy więc to wreszcie i wypłaćmy Żydom te 65 mld dolarów roszczeń, a schłodzone relacje z Izraelem z pewnością z miejsca ulegną ociepleniu - i znów będziemy „przyjaciółmi”.

Ale zaraz, zaraz - dlaczego mamy ten doskonały i jakże skuteczny sposób budowania międzynarodowych przyjaźni ograniczyć tylko do Izraela, skoro schłodzeniu uległy ostatnio także nasze relacje z Rosją i Ukrainą? Przyznanie oczywistego faktu, że to Polacy sami do siebie strzelali w Katyniu i nabijali na widły na Wołyniu z pewnością przyniesie poprawę także w relacjach z naszymi wschodnimi sąsiadami, a najważniejsze przecież, byśmy ze wszystkimi żyli w zgodzie, prawda? Co prawda, tak rozumiane „zaślubiny” odbędą się na trupie prawdy, ale to przecież nic nie znaczy, bo każdy światły człowiek już to wie (a przynajmniej od kilku dni wiedzieć powinien), że „realna polityka ma inne priorytety niż prawda”. Jest oczywiście kwestia tych niedouczonych, którzy jeszcze tego nie wiedzą, czyli oszołomów, którym tacy, jak autor owych słów, profesor Zybertowicz – było nie było doradca prezydenta RP – będą przywodzić na myśl adresatów złotej myśli nieodżałowanego doktora Strosmajera ze „Szpitala na peryferiach”, z jego słynnym „gdyby głupota miała skrzydła, fruwałby pan, niczym gołębica” – ale kto tam z ludzi światłych zwracałby uwagę na niedostosowanych do realiów frustratów?
Co pozostaje tym niedostosowanym (a jestem dziwnie przekonany, że jest ich wielu)? Opinia publiczna, to wielka siła, i być może jedyna, z którą muszą liczyć się wszyscy. Zwłaszcza w perspektywie trzech lat wyborczych, które przed nami - zwłaszcza w obliczu wydarzeń, które rozstrzygną nie tylko o następnej kadencji, ale też o losie następnych pokoleń. Dlatego teraz – zawsze, ale teraz naprawdę uważnie - powinniśmy patrzeć politykom na ręce, przyglądać się biegowi wydarzeń i wyciągać wnioski. Oczywiście opinią publiczną można manipulować – niedoścignionym mistrzem był tu Donald Tusk – ale jak mawiał Abraham Lincoln, można oszukiwać wszystkich przez pewien czas, a niektórych przez cały czas, ale nie da się oszukiwać wszystkich przez cały czas.
Nie mam wątpliwości, że w omawianej tu sprawie trzeba postąpić dokładnie odwrotnie, niż wskazali to dwaj wymienieni wcześniej panowie: żadnego ulegania naciskom, koniec z polityką prowadzoną na kolanach i obrona prawdy ponad wszystko inne, jednym słowem - non possumus. Ten kryzys - powstały z winy arogancji i kłamstw strony izraelskiej i to trzeba mówić jasno – paradoksalnie stanowi dla nas szansę na wypracowanie nowych, partnerskich, relacji z Izraelem. Oczywiście nie będzie to łatwe, bo przez dziesięciolecia „przyjaciele” przyzwyczaili się do zupełnie innego rodzaju relacji - ale jeśli kiedykolwiek zmiana tej sytuacji była możliwa, to właśnie teraz, kiedy widzimy jasno, jak się rzeczy mają i kiedy prawda o stosunku Żydów do Polaków wyszła na wierzch, niczym podszewka spod kurtki. Nowe otwarcie powinno być zbudowane na prawdzie, a do tego konieczna jest nie tylko dobra wola obu stron, ale także powrót do niewyjaśnionych historii z przeszłości - w imię przyszłości. A w tym zakresie, w naszych relacjach, nie ma ważniejszej sprawy, niż Jedwabne, które zyskało miano symbolu. Dodajmy – symbolu zbudowanego na kłamstwie. To prawdziwy test dla rządzących i prawdziwa odpowiedź na pytanie o naszą suwerenność. Stawka jest wysoka, najwyższa z możliwych, bo albo teraz powstaniemy z kolan, albo będziemy krajem na niby, z którym nikt nie będzie się liczył, w dodatku pogardzanym narodem nazistów i zbrodniarzy, który bez końca będzie ponosił konsekwencje (wizerunkowe, ale także te finansowe) nie popełnionych win, a jeśli tak, to, mówiąc wprost - już nas nie ma.


sumlinski.pl
31 styczeń 2018

Wojciech Sumliński 

  

Komentarze

  

Archiwum

Trzy lata pó?niej
wrzesień 11, 2004
Z tarczą na ramieniu ...
styczeń 17, 2008
Gregory Akko
Liniowy - błędny i szkodliwy
sierpień 2, 2003
prof. Jerzy Żyżyński
Ksiazka, ktora warto przeczytac
czerwiec 13, 2007
Wieslaw Kwasniewski
"Chrześcijańska" etyka złodziejska
grudzień 29, 2008
onet
Dysproporcja nuklearna między Izraelem i Iranem
luty 3, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
"Czerwony książe" uciekł .....
maj 6, 2004
Rząd zajmie się strategią
Dla polskiego sektora energetycznego śmierć

styczeń 24, 2003
Adam Zieliński
... pomniejszają rolę szczytu G8, a zwłaszcza Rosji i Putina ...
czerwiec 7, 2007
tłumacz
Szaron anulował porozumienie w sprawie Hebronu
listopad 17, 2002
AFP
Trąd wolnej mowy
sierpień 8, 2003
Andrzej Kumor
Tak w Polsce umiera bohater
listopad 13, 2004
Andrzej Walentek
Moralność a la moralność
padziernik 27, 2005
Piotr
Cimoszewicz: popełniłem błąd
lipiec 30, 2005
pap
Przywrócić Polakom nadzieję. DO POLAKÓW I ŻYDÓW W POLSCE I NA ŚWIECIE
marzec 15, 2003
Polska wypowiada wojnę Irakowi !!!
luty 26, 2003
TOPR gospodarzem Kongresu IKAR-CISA
padziernik 12, 2004
"Reformy"
marzec 3, 2004
Ala
Polska będzie płacić Żydom.
padziernik 14, 2006
Dorota
Polski suweren unijnego prawodastwa
padziernik 15, 2005
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media