ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Meredith Miller - Trauma w relacjach ludzi z rządem. Psychologiczne aspekty operacji „Covid-19”  
Jak robi się z ludzi idiotów czy zmanipulowane marionetki i jak ludzie robią to sobie sami !
 
Los Angeles - piekło na ziemi 
Ubóstwo w Kalifornii. Zrujnowana gospodarka najbogatszej kiedyś części świata.
To czeka nas jutro.
 
Szczepienia pełne kłamstw 
To szczepionki, a nie wirusy, powodują choroby.
Wirusy pobudzają proces zdrowienia. Nie są naszymi wrogami, stoją po naszej stronie.
Wybuch epidemii świńskiej grypy z 2009 roku ma swoje korzenie w inżynierii genetycznej i jest wynikiem działania człowieka. 
Zamordowani lekarze odkryli powodujący raka enzym dodawany do wszystkich szczepionek  
 
Wzrost o 6000% zgonów spowodowanych szczepieniami w pierwszym kwartale 2021 r. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2020 r 
Jak można się spodziewać, gdy nowe eksperymentalne „szczepionki”, które nie zostały zatwierdzone przez FDA, otrzymają zezwolenie na stosowanie w nagłych wypadkach w celu zwalczania „pandemii”, która ma obecnie ponad rok, liczba zgonów po zastrzykach tych zastrzyków gwałtownie wzrosła w Stanach Zjednoczonych. populacji o ponad 6000% na koniec pierwszego kwartału 2021 r., w porównaniu do odnotowanych zgonów po szczepionkach zatwierdzonych przez FDA na koniec pierwszego kwartału 2020 r. 
Jedyna rozsądna analiza początku wojny przeciwko Iranowi 
Nagła Eskalacja Wojny i Trzęsienie Ziemi w Iranie. Przypadek… Czy Sygnał Czegoś Większego? 
Wygadał się 
Bush junior zrównał napaść na Irak z wojną na Ukrainie
"Decyzja jednego człowieka o przeprowadzeniu całkowicie nieuzasadnionej i brutalnej inwazji na Irak. Chodzi mi o Ukrainę." 
Imperium KLAUSA SCHWABA i jego marionetki. DAVOS 2022. 
 
Konzentrationslager Fuehrer  
Niemcy - obóz koncentracyjny dla niewierzących w wirusa 
Atak pistapo w Gdańsku 
Atak "policji" na proteście w czasie przemowy Krzysztofa Kornatowicza - Gdańsk - 10.10.2020r.  
WHO to zbrodnicza organizacja terrorystyczna, należy ją zniszczyć 
Obecnie dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie pracuje nad ujawnieniem prawdy o WHO i rozpowszechnianiem informacji o jej zbrodniczych działaniach 
Uzasadnienie haniebnego wyroku Izby Lekarskiej przeciwko dr Zbigniewowi Martyce 
Przestępcy z Izby Lekarskiej pozostawili dowody na przyszły proces przeciwko nim 
W pierwszej kolejności powinno zostać ustalone, kto za to odpowie? 
Niektórzy mówią, że jest to wirus, który ma zlikwidować Christmas w Wielkiej Brytanii oraz w całej Europie – unieruchomić kraj w momencie, kiedy chrześcijanie obchodzą jedno z dwóch najważniejszych świąt w ciągu roku 
Żadna ze 137. instytucji naukowych badających kowida - nie wyizolowała, w czystej postaci SARS-COV-2. NIGDY! 
 
Papież błogosławi strażników de Rotschild  
To nie jest pomysł Dana Browna na nową powieść, ale wydarzenie, które umknęło uwadze mediów w Polsce, a oznacza wsparcie Watykanu dla potężnych postaci świata finansów i przemysłu, deklarujących działania na rzecz przemiany systemu gospodarczego współczesnego świata.  
Grzegorz Braun odpowiada na Państwa pytania 
Monika Jaruzelska zaprasza
 
Dyrektorzy Moderny i AstraZeneca obwiniają Rządy za niebezpieczne szczepionki 
Chciałbym poznać datę, jeśli to możliwe, kiedy rozszyfrowaliście całą sekwencję DNA tego wirusa, czy też opieraliście się wyłącznie na sekwencji dostarczonej przez rząd chiński?
Czy podczas prób na ludziach umierali u was ludzie, a jeśli tak, to na jaką chorobę umierali? 
CDC ostrzega własnych naukowców CDC, że ich odkrycie dotyczące masek „nie jest naukowo poprawne” 
Wkrótce po wybuchu pandemii CDC zaczęło promować maski, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się Covid-19. Stało się tak pomimo opublikowania przez CDC badania politycznego z maja 2020 r. we własnym czasopiśmie „Emerging Infectious Diseases”, w którym nie stwierdzono „ istotnego wpływu ” masek na powstrzymywanie przenoszenia wirusów oddechowych. 
Emerytura dla Ukraińców za jeden dzień pracy 
 
Znany brytyjski prezenter radiowy, który nazwał antyszczepionkowców "idiotami", trafił do szpitala 
Jego płuca były „pełne skrzepów krwi”. James Whale ujawnia, że ​​otrzymał transfuzję krwi, ale to nie zadziałało.
We wrześniu ubiegłego roku prezenter radiowy napisał, że nie może się doczekać kolejnego zastrzyku. „Wszyscy przeciwnicy szczepień, wszyscy idioci, wszyscy szaleńcy, którzy mnie trollują, wiecie, co możecie zrobić?  
więcej ->

 
 

Finis Poloniae?

http://www.obywatel.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=8809

"Porzućcie wszelką nadzieję" - to znakomite podsumowanie wyników wyborów.

Ów slogan widniejący nad bramą piekieł w „Boskiej komedii” Dantego dobrze opisuje sytuację, którą mamy w Polsce po 21 pa?dziernika. I bynajmniej nie mam na myśli przede wszystkim zwycięstwa opcji skrajnie liberalnej, choć i to musi budzić niepokój. Wynik wyborów oraz związane z nim zjawiska obrazują problemy dużo poważniejsze niż to, że przez kilka lat będą rządzić „aferałowie”.

Wybory świadczą przede wszystkim o umacnianiu się polityczno-medialnej oligarchii. Nie, nie tej bynajmniej, którą PiS straszył w wystąpieniach swoich liderów. Nie chodzi o żaden „powrót III RP”. Jest coś znacznie gorszego. Mamy do czynienia z postępującą monopolizacją sceny politycznej przez kilka podmiotów, które zasilane ogromnymi dotacjami z budżetu już na starcie, bez żadnej dyskusji programowej, zyskują ogromną przewagę nad wszelką konkurencją – po prostu zasłonią ją billboardami i zagadają spotami wyborczymi. W dodatku to właśnie im sprzyjają wielkie media. Wszelkie ugrupowania spoza układu, zwłaszcza „radykalne” i „awanturnicze”, nie mają żadnych szans, by choć trochę poważniej zaznaczyć swoją obecność na scenie politycznej. „Wielka polityka” będzie się więc coraz bardziej kręciła w zaklętym kręgu tych samych dobrze znanych, od lat zużytych postaci oraz ich wiernych przybocznych, swoistych następców tronu w partyjnych dynastiach. Wszelkie ruchy będą się odbywały w obrębie tego środowiska – „nową jakością” będą kolejne wersje UW-bis, PC-bis, KLD-bis i PZPR-bis.

Wybory z 21 pa?dziernika okazały się triumfem polityki reklamowo-telewizyjnej oraz tzw. dobrego wrażenia, jakie na głosujących zrobili liderzy poszczególnych partii. Jeszcze bardziej niż we wszystkich poprzednich wyścigach o elekcję ważne było to, czy przywódca partii jest miły i „wyważony”, a spór programowy bazował na tandetnych sloganach. PiS straszył powrotem liberałów, tak jakby sam przez dwa lata w poważniejszym stopniu odszedł od wytycznych polityki liberalnej. PO obiecywała drugą Irlandię, tak jakby sukces Zielonej Wyspy miał cokolwiek wspólnego z polską syntezą prymitywnego liberalizmu gospodarczego i peerelowskiej spuścizny. PSL jak zwykle obiecywał, że dogada się z każdym, tak jakby jego elektoratowi – głównie rolnikom i mieszkańcom prowincji – było obojętne, jakie rozwiązania przyjmie nowy parlament. A główne media i LiD straszyli triumfem autorytaryzmu i wzywali do „obrony demokracji”, tak jakby coś wspólnego z demokracją miało kilkanaście lat III RP, w której niepodzielną władzę w gospodarce i świecie opinii sprawowała świta Michnika.

Jednak wyborcy dali się na to nabrać – i to wyjątkowo licznie jak na polskie realia. Efektem jest brak w nowym parlamencie ugrupowań „skrajnych”. Totalną klęskę poniosły Samoobrona i LPR, które w stosunku do czasów swej świetności zanotowały mniej więcej dziesięciokrotnie mniejsze poparcie. Mimo szumnych zapowiedzi swych liderów, sromotnie przegrała także Polska Partia Pracy, po raz kolejny zyskując wynik niespełna 1-procentowy. I bynajmniej nie ma się z czego cieszyć, nawet jeśli – jak niżej podpisany – nie sympatyzujemy zbytnio z żadną z tych partii. Wbrew potocznej opinii, serwowanej głównie przez zwolenników liberalizmu politycznego, zdrowa demokracja nie jest bowiem taką, w której nie ma miejsca na „skrajności”. Wręcz przeciwnie – obecność w dyskursie publicznym partii podważających konsensus pokazuje, że z demokracją wszystko jest w porządku, bo toczy się w niej ożywiona debata, artykułowane są sprzeczne stanowiska i postulaty, pojawiają się nowe idee i propozycje, a różnorodne grupy społeczne mają wyrazicieli swoich poglądów. Skrajności i radykalizmu można było – i należało to czynić – bać się w czasach, gdy naziści i komuniści wprost postulowali samą likwidację parlamentaryzmu i swobód obywatelskich, ale w dzisiejszej Europie takie obawy i porównania są zupełnie ahistoryczne i pozbawione sensu, świadcząc bąd? to o kretynizmie, bąd? o cwaniactwie tych, którzy się nimi posługują.

Obecność Samoobrony, LPR i PPP w parlamencie byłaby oznaką znakomitego zdrowia polskiej sceny politycznej, nie zaś jej choroby. Byłoby tak również dlatego, że partie owe wnosiły jako jedyne jakieś merytoryczne treści i postulaty do toczonej debaty. Nie zawsze mądre i merytorycznie uzasadnione, lecz bazujące na czymś więcej niż slogany; stawiające ważkie pytania, nawet jeśli udzielające kiepskich odpowiedzi. Można nie zgadzać się np. z pomysłem szkolnych mundurków autorstwa Romana Giertycha, ale oznacza to spór o wartości i metody wychowawcze. Można nie podzielać anachroniczno-gierkowskiej wizji gospodarki proponowanej przez PPP, ale jest ona wyłomem w jednomyślnym naśladowczym liberalizmie. Można nie mieć zaufania do programu Andrzeja Leppera, streszczonego w haśle „Balcerowicz musi odejść”, ale jego partia była przynajmniej symbolicznym reprezentantem tych warstw społecznych i środowisk, których zadowoleni ideolodzy i propagandyści „polskiej drogi do kapitalizmu” w ogóle nie raczyli dostrzegać jako współobywateli. Gdyby te trzy partie nie znalazły się w Sejmie dlatego, że przegrały uczciwą debatę o celach i sposobach rozwoju Polski, nie byłoby problemu. One przegrały jednak z billboardami, sloganami, ładnymi i łatwymi skojarzeniami, z chamskimi nagonkami i ironiczno-głupkowatymi komentarzami, z przemilczaniem i marginalizowaniem, z medialnymi zarządcami masową wyobra?nią.

Warto wspomnieć też o nowym fetyszu powyborczych komentatorów, czyli wysokiej frekwencji. Mamy tu ciekawy paradoks. Te same media, które niejednokrotnie potępiały populizm np. Leppera, teraz zachwycają się faktem, że spora ilość Polaków ruszyła do urn właśnie po wyjątkowo populistycznie brzmiących zachętach. Całe elita polityczno-kulturowa straszyła nas niemalże końcem świata, jeśli nie zagłosujemy. Albo nadal miał rządzić zamordystyczny PiS, a szwadrony śmierci z CBA wciąż rozstrzeliwać posłanki opozycji, albo cała armia tajnych współpracowników SB znów pieczołowicie tkać nitki ledwo co naderwanego Układu. Nic dziwnego, że trochę więcej ludzi niż zwykle ruszyło na wybory.

Pytanie jednak samo ciśnie się na usta: i co z tego? Wyższa frekwencja byłaby czymś godnym uwagi i pochwały, gdyby oznaczała większe zaangażowanie w życie publiczne. Tymczasem każdy, kto zajmuje się tą „działką” w Polsce, może stwierdzić coś dokładnie przeciwnego. Rośnie liczba ludzi zdegustowanych polityką. Partie przyciągają nie sympatyków-idealistów, lecz karierowiczów, a te z nich, które nie oferują personalnych profitów, najczęściej przypominają sektę z nieomylnym guru na czele i zaślepionymi, „betonowymi” wyznawcami. Organizacje pozarządowe – poza kilkoma rozreklamowanymi przez media i zajmującymi się tematyką „chwytającą za serce” – tchną martwotą, będąc miejscem etatowej pracy garstki ich liderów, nie zaś ośrodkiem koncentracji społecznej energii i zaangażowania. Stale maleje ilość czasopism ideowo-politycznych wszelkich opcji – stare upadają, nowe szybko kończą żywot, a spora część istniejących zamienia się w blade kopie wysokonakładowych dzienników i tygodników, zamiast być miejscem pogłębionej debaty i refleksji. Dużych czasopism o wyrazistej linii politycznej też jest coraz mniej, a ich nakłady spadają – mamy za to wciąż potężniejszy „klan” nijakich, niezbyt różniących się od siebie wielkich gazet, w których zresztą można przeczytać teksty tych samych autorów. Na spotkania dyskusyjne czy pokazy „zaangażowanych” filmów przychodzi w dużych miastach po kilkadziesiąt osób, z których znakomitą większość stanowią emeryci i studenci. Podobne ilości uczestników gromadzą demonstracje i pikiety, poza tymi, które odgórnie zrobi jakaś wielka partia lub centrala związkowa. Do tego dochodzi swoista specjalizacja – co z tego, że ileś osób w całym kraju robi sensowe rzeczy, skoro nie wyściubiają oni nosa poza swoje opłotki ani nie próbują współpracować; często zresztą nie mają nawzajem pojęcia o swoim istnieniu. Ekolodzy są tylko od ekologii, działacze rolniczy widzą jedynie problemy upraw i hodowli, związkowców interesują prawa pracowników w ich zakładzie, ale już nie w sąsiednim, katolicy nie dogadają się z ateistami, a feministki ze środowiskiem, które nie rozpatruje każdego problemu przez pryzmat płci. Nie ma też elementarnej solidarności. Kto dziś jest w stanie uwierzyć, że ćwierć wieku temu w kraju nad Wisłą górnicy strajkowali w imieniu lekarzy, aby tamci nie musieli odchodzić od łóżek chorych – dziś lekarze odchodzą od tych łóżek bez wahania, a górników mają za roszczeniowy motłoch, który ciągle chce coś zabrać „podatnikom”.

W efekcie niemal cała działalność publiczna jest mizerna, z wyjątkami, które dotyczą spraw „niekontrowersyjnych” (czyli nie naruszają niczyich interesów) lub są na rękę wielkim graczom – co to komu szkodzi, że Owsiak kupi sprzęt szpitalowi, a Caritas nakarmi bezdomnych, skoro w ten sposób państwo będzie miało mniej „klientów” na głowie. Nie ma w Polsce żadnego ożywienia politycznego, choć tak orzekli pożal się Boże analitycy, dla których wyznacznikiem aktywności społecznej jest to, że Polacy w ostatnich miesiącach często rozsyłali e-mailowo żarty o Kaczorach, Donaldzie i Aleksandrze Filipińskim. Mamy natomiast marazm i atrofię publicznego zaangażowania – i z każdym rokiem zjawisko to przybiera większe rozmiary.

Świetnie to widać nie tylko wtedy, gdy owa „aktywność” sprowadza się do chwilowych zrywów, najczęściej niewiele kosztujących (kartka wrzucona do urny, SMS wysłany „w szczytnym celu”, nałogowe bicie piany na forach internetowych), ale także po stosunku społeczeństwa do różnych inicjatyw. Chyba jeszcze nigdy w historii Polski nie było tak jak dzisiaj, gdy różnej maści społecznicy są powszechnie uważani albo za frajerów, albo wręcz oskarża się ich o utajone niecne interesy – „bo przecież za darmo by tego nie robili”. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest mnóstwo, podobnie jak winnych, lecz nie zmienia to faktu, że nie istnieje u nas żadne społeczeństwo obywatelskie, a nawet jego silne zalążki. Wszelkie inicjatywy, poza stworzonymi przez elitę i/lub namolnie reklamowanymi przez wielkie media, toną w bagnie obojętności, podejrzliwości, malkontenctwa i krytykanctwa.

Wybory Anno Domini 2007 są nie tyle przełomem, co raczej ostatnim gwo?dziem do trumny. Oznaczają one zablokowanie – finansowe, medialne, kadrowe –kanałów artykulacji interesów społecznych. Nie ma co liczyć nawet na tak elementarny bunt społeczny, jak obrona interesów ekonomicznych. Niezadowoleni – i często najbardziej aktywni – wyjadą do pracy zagranicę, środki pomocowe z Unii zapchają usta pozostałym, a postępująca atomizacja społeczna, liberalna propaganda i atmosfera wzajemnej podejrzliwości sprawią, że niezadowoleni będą usiłowali wyrwać coś ze wspólnej kasy dla siebie kosztem reszty – czy to wspólnie (jak grupy branżowe), czy w pojedynkę. Bardziej wymagającym lub wrażliwym zaserwuje się banialuki o „pokoleniu JP2”, „wartościach rodzinnych” albo „europejskiej modernizacji” i „nowoczesnych standardach”.

Chciałbym się mylić.
8 listopad 2007

Remigiusz Okraska 

  

Archiwum

Takich mamy kretynów w Kościele
wrzesień 11, 2007
PAP
Izraelski rabin za rozstrzeliwaniem buntowników
lipiec 18, 2002
PAP
"Antysemicka" Europa
listopad 1, 2003
Gaza
styczeń 15, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
Dać chłopu zegarek....
lipiec 16, 2002
PAP
Koniec amerykańskiego snu
maj 27, 2006
Robert Fisk
Asymetryczna Wojna Hezbollahu Przeciwko Izraelowi z Winy USA
lipiec 28, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
W pogoni za pewnym zyskiem, czyli "gospodarka" spekulacji
lipiec 5, 2002
Zbigniew Żukowski
Cechy charakterystyczne u antysemity
styczeń 15, 2007
dorek
Sąd nad Rządem, czy Rząd nad Sądem
grudzień 13, 2008
Witold Filipowicz
Parada Równości
Związki homoseksualne równoprawną alternatywą małżeństwa?

czerwiec 12, 2005
Adam Sandauer
Unia Europejska odrzuca większość polskich postulatów
grudzień 10, 2002
PAP
Pożar Reichstagu już był
Czy potrzebna będzie prowokacja z radiostacją Gliwice

kwiecień 14, 2003
PAP
Aktualne światowe trendy migracji Żydów - według "tłumacza"
marzec 19, 2008
tłumacz
Boja?liwi redaktorzy
wrzesień 22, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Szósta rocznica ataków rządu amerykańskiego na budynki World Trade Center 1, 2 i 7. Nowy Jork 11 września 2001
wrzesień 11, 2007
Dorota Szczepańska
Prawdziwe oblicze Wirtualnej Polski
październik 26, 2005
Wojskowa dyktatura
wrzesień 4, 2003
Stanisław Tyminski
Piaskownica
wrzesień 9, 2007
Marek Olżyński
Urban a „sprawa polska”.
wrzesień 3, 2002
Artur Łoboda
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media