ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Pogrzeb Włodka Kulińskiego 
4 lipiec 2016      Gajowy Marucha
Dyktatura ciemniakółw-bis (2) 
12 wrzesień 2010      Artur Łoboda
Nie żyje prof. Jerzy Przystawa, twórca Ruchu na rzecz JOW 
8 listopad 2012      zmieleni.pl
Gruppenführer KAT - kto nim jest?  
1 lipiec 2010      Rebel
W książce "Mein Kampf" Hitler zapowiadał, co zamierza zrobić.  
18 marzec 2012     
Bogarodzico Dziewico 
14 styczeń 2014     
Szczyt BRIC przy okazji... 
16 czerwiec 2009      tłumacz
18 lipca 2013 
18 lipiec 2013      Artur Łoboda
List do Bogusława Maślińskiego 
13 listopad 2011      Artur Łoboda
Zamiast hurtem wsadzić ich do więzień 
4 marzec 2017      Artur Łoboda
Ścieżką błotną o literaturze, emigracji, pisarzach, poetach. 
7 padziernik 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Wezwanie do podania informacji publicznych przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego 
20 wrzesień 2011      Artur Łoboda
Głupota pomieszana z podłością 
9 grudzień 2016     
Casus Polańskiego 
1 padziernik 2009      Artur Łoboda
Quo vadis debile  
28 grudzień 2009      Artur Łoboda
Kilka wątków z historii Żydów w Polsce 
10 marzec 2013      Artur Łoboda
Szambo teatralne pod mecenatem Glińskiego 
3 marzec 2017     
Rozdrapywanie starych ran: Katyń w oczach wrogów Imperium Obłudy 
13 kwiecień 2009      Marek Głogoczowski
Niedługo zniknę na dłużej 
21 sierpień 2016      Artur Łoboda
Siła rozumu, a nie argument siły 
23 czerwiec 2013      Artur Łoboda

 
 

O tym, dlaczego Pan Świata nie zezwoli nam na odrodzenie "res socialis"


Pan Lech Biegalski z Kanady, autor interesującej witryny Kozidryngiel (http://kozidryngiel.wordpress.com/ ) przesłał mi, w związku z mym artykułem „Grunwald-Tannenberg”, następujący e-list:

"Historia, za każdym razem potwierdza, że władza kapitalistów prowadzi do wyzysku i ucisku. Zaś władza sjonistów szybko zmieniłaby świat w globalną Gazę. Muszę przyznać, że po 26 latach życia na Zachodzie z sentymentem wspominam moją młodość w socjalistycznej Polsce. Było biednie, ale w wielu dziedzinach życia, było lepiej. Ludzie mieli dostęp do kultury i rekreacji, do dobrej i darmowej edukacji, do służby zdrowia, sanatoriów, wczasów pracowniczych, itd. Nikt nie ważył się wyprzedawać dobra narodowego i własności społecznej. Nie wolno było krytykować partii – na zachodzie można ale nikt nie słucha, więc nie ma różnicy. Wybieraliśmy z list ustalanych przez partię, ale na Zachodzie też normalny człowiek się nie przebije – tylko bogatych stać na kampanię wyborczą lub tych, którzy są finansowani przez bogate grupy interesów, którym po wyborach muszą służyć. Znów, praktycznie nie ma różnicy. I ludzie byli jacyś bardziej normalni, przyjaźni, mieli czas na prywatne życie, na wakacje z rodziną, na rozrywkę. Na Zachodzie każdy goni za pieniądzem, nikt nie ma czasu, ludzie konkurują między sobą zamiast współpracować. Ludzie żyją po to by pracować zamiast pracować po to żeby żyć. W Nowym Porządku Świata taka nam właśnie rola jest przeznaczona – rola mrówek i pszczółek. Tyle tylko, że ten miód będziemy produkować nie dla siebie, a dla elity.

Jakie wyjście? Jak zapewnić, że będzie jakaś społeczna sprawiedliwość? Dziś w Polsce opluwa się pojęcie „socjalizm”, bo kojarzy się ono z komunizmem i nie sprzyja wizji Nowego Porządku Świata. Osobiście, nic nie miałbym przeciwko socjalizmowi typu szwedzkiego z lat 70-tych. O tym się nie mówi. Dlaczego? Czy ludzie już tak dalece dali się „zaprogramować” propagandzie?"

O „socjalizmie w szwedzkim wydaniu” marzył też 22 lata temu mój starszy kolega, profesor socjologii, narciarz i taternik Jan Strzelecki, którego Memoriały w ski-alpinizmie organizuję do dzisiaj. Jak się dowiedziałem dopiero w roku 2003 od jego, zmarłej dwa lata temu żony Jadwigi, Strzelecki, który był jednym z głównych doradców wczesnej “Solidarności”, na dwa miesiące przed jego zamordowaniem (w lipcu 1988 na Wisłostradzie w Warszawie w trakcie powrotu “maluchem” z przyjęcia w ambasadzie Niemiec), powrócił ze stypendium naukowego w Szwecji i zamierzał napisać książkę zachwalającą “szwedzką drogę do kapitalistycznego socjalizmu z ludzką twarzą”. Jak wiemy, w zaledwie piętnanaście miesięcy po „wyeliminowaniu” tego doradcy, rząd Mazowieckiego rozpoczął “reformy”, które z “ludzką twarzą” socjal-demokratycznego kapitalizmu nie miały nic wspólnego.

Na początku lat 1990 o socjalizmie w stylu szwedzkim w Polsce intensywnie zapomniano, nagle pojawili się „mędrcy” w stylu Janusza Korwina-Mikke, którzy zaczęli śpiewać chwałę wolności kapitalizmu z wilczą twarzą. I zgodnie z planem "boga”, któremu na imię USA, żaden „bezbożny” socjalizm uż se ne vrati. (Jeśli chodzi o „szwedzki model socjalizmu” to jego najwybitniejszy przedstawiciel premier Olof Palme został zamordowany na ulicy w Sztokholmie w 1986 roku, prawdopodobnie w ramach przygotowań do „liberalizacji” Zjednoczonej (z USA) Europy. Natomiast prezes Deutsche Bank Alfred Herrhausen, który ponoć nie chciał dopuścić do wdrożenia „Planu Balcerowicza” – w Polsce i Jugosławii jednocześnie 1 stycznia 1990 – został zamordowany w listopadzie 1989 roku. Wyjątkowo zatem szybko i skutecznie, natychmiast po usadowieniu Michaiła Gorbaczowa na Kremlu, polikwidowano co bardziej wpływowych entuzjastów socjalizmu w Europie.)

By nikt już nie miał pro-socjalistycznych, kolektywistycznych ciągotek, skutecznie wyeliminowano już wcześniej wszelkie teorie socjobiologiczne, wskazujące na dobrodziejstwa kolektywnego trybu życia, zarówno roślin jak i zwierząt. To stąd się wzięła taka nienawiść „Naukowego Zachodu” do Trofima Łysenki, który „zanegował jedną z podstawowych zasad darwinizmu, mianowicie twierdzenie o konkurowaniu między osobnikami tego samego gatunku o dostęp do ograniczonych zasobów. W tym celu Łysenko ogłosił, iż osobniki nie konkurują, lecz współpracują, co zyskało uznanie w radzieckiej partii komunistycznej jako zgodne z założeniami bolszewizmu.”
Mój lipcowy artykulik o Łysence, opublikowany na portalu www.zaprasza.net (na którym to portalu zapisuję większość moich el-tekstów), czytelnik podpisujący się jako „tłumacz” skomentował w następujący sposób:

"Wracając do łysenkizmu, jego propagatorów i krytyków. W moim odczuciu błąd łysenkistów polegał na nieświadomości dużej liczby pokoleń koniecznych do wyeksponowania na nowe warunki dla osiągnięcia pożądanych zmian. Pomijano również istnienie praktycznie nieprzekraczalnych barier, czego odpowiednikiem w chemii jest powiedzenie: z kwasu nie otrzymasz zasady. Krytycy łysenkizmu arbitralnie marginalizowali wpływ zmian środowiskowych szyderczo podkreślając istnienie nieprzekraczalnych barier - wyrastanie gruszek na wierzbie. Jednych i drugich odsyłam do nauki podstaw statystyki. Nie próbowano uściślić przedmiotu sporu. Nigdzie nie spotkałem choćby rzędu wielkości modyfikacji pokoleniowych koniecznych dla otrzymania nowego GATUNKU, czy choćby ODMIANY."

Otóż problem tkwi w tym, że oczywiście istnieją obfite dane statystyczne, wskazujące jak po kilku pokoleniach roślin i zwierząt hodowanych w silnie zaburzonych, stresowych warunkach egzystencji „wybuchają” ich najrozmaitsze mutacje (dawniej zwane „zmiennością”, variation), ale te dane są skrzętnie ukrywane przed publicznością, karmioną przez neodarwinistów ignoranckim bełkotem o tym, że mutacje są przypadkowe. Przecież to już Karol Darwin zatytułował swe główne naukowe dzieło „The variation of animals and plants under domestication (Zmienność zwierząt i roślin w stanie kultury)”, w którym podkresla, że by otrzymać nowe typy kwiatów oraz warzyw, trzeba zazwyczaj „dwóch, trzech lub czterech pokoleń hodowanych w nowych warunkach”. Zaś przeprowadzone już w latach 1886–1889, przez odkrywcę zjawiska mutacji genetycznej Hugo de Vriesa, doświadczenia z hodowlą rośliny zwanej wiesiolek Lamarcka, dostarczyły bardzo ścisłych danych statystycznych na temat tego, opóźnionego wypadku wiesiołka o 2-3 pokolenia/lata od momentu zmiany środowiska, „skokowego” pojawiania się nowych podgatunków tej rośliny (Patrz Louis Blaringhem “Les transformations brusques des êtres vivant” – Skokowe transformacje bytów ożywionych, Flammarion 1911, a także załącznik „Niezwykła historia cech nabytych”.)

Dlaczego neodarwiniści nie chcą wiedzieć, że organizmy („byty ożywione” po francusku) przez swą aktywność „walki” z niesprzyjającymi ich „byciu” warunkami, rozwijają organy ułatwiające im to „bycie”? Te wzmocnione, wskutek ich ćwiczenia organy są dziedziczone dokładnie tak samo, jak dziedziczy się choroby cywilizacyjne, polegające na przedwczesnej atrofii organów nie ćwiczonych wskutek zbyt łatwego, nie zmuszającego do aktywności „bycia”. Od blisko 30 lat już twierdzę, że takie patologiczne, neodarwinowskie (nie)widzenie świata jest pochodną żydo-chrześcijańskich teorii „predestynacji”, według których to zewnętrzny „bóg” – a nie sam „byt ożywiony” poprzez swą działalność w świecie – decyduje, że pewne „narody” oraz jednostki są „wybrane” do społecznej dominacji. Bo gdyby się okazało, że to na przykład „spartańskie” warunki mieszkaniowe powodują uodpornienie się na powaby nieustającego komfortu życia, to przecież dostarczające tego komfortu Grupy Biznesowe („M-KGB”) utraciły by swą rację bytu, a zatem ich Chciwi Właściciele przestali by być Narodem do Panowania Wybranym.

No i właśnie wskutek tych, nakazanych przez Pismo Święte wysiłków, mających na celu „panowania nad ziemią”, mamy całe to gigantyczne zatrucie środowiska produktami ludzkiej pracy, a także i zjawisko globalizacji, ujednolicenia świata, które automatycznie przecież wynika z prób jak najwydajniejszego nasycenia planety „ułatwiającymi bytowanie” przedmiotami – co bardzo pięknie, w iście poetyckim stylu, opisał Karol Marks w „Manifeście komunistycznym” z 1848 roku, po łysenkowsku współpracując w tego Szatańskiego Manifestu redakcji z Fryderykiem Engelsem.

Życząc zatem wszystkim odetchnięcia, wraz z wakacjami, od „walki o byt”, wyjeżdżam na kilka tygodni w Alpy, by popatrzyć jeszcze raz na strome ściany masywu Mont Blanc, w którym to masywie już w bardzo siermiężnych czasach gomułkowskiego socjalizmu dokonywałem całkiem ambitnych przejść taternickich.


27 lipiec 2010

GMarek Głogoczowski 

  

Komentarze

 

Życzę przyjemnego wypoczynku. Zazdroszczę Panu. Domyślam się że nie tylko będzie Pan patrzył, ale pokusi się Pan o pokonanie mniej lub bardziej ambitnej trasy. Niestety, mimo nienajgorszej kondycji jestem przynajmniej 50 kg za ciężki. Pochwalę się że kiedyś kilka razy towarzyszyłem popularnemu taternikowi amatorowi prof. Krzysztofowi Tatarkiewiczowi (UW, matematyk, równania różniczkowe) w jego mozolnych włóczęgach po Tatrach, a był już po 50-ce... Natomiast moja nadwaga umożliwia kilkugodzinne sesje nurkowania powierzchniowego w Morzu Czerwonym bez obawy wychłodzenia organizmu. A przecież solankę stosuję się w technice jako medium chłodnicze!

Co do łysenkizmu, a zwłaszcza odnośnie liczby pokoleń wyeksponowanych na drastycznie odmienne środowisko koniecznej do wykształcenia się nowego gatunku czy odmiany. Nie można całego świata ożywionego traktować łącznie. Należy się spodziewać rażąco innej liczby pokoleń dla prostych organizmów roślinnych takich jak kwiaty, a innej dla wysoko zaawansowanych zwierząt takich jak ssaki. O ile w tym pierwszym przypadku można mówić o obfitym materiale statystycznym (publikatory często donoszą o wyhodowaniu nowej odmiany róży dla uczczenia kogoś), o tyle w przypadku ssaków brak nawet szacunków.

Wracając do mego przykładu niedźwiedzia białego (polarnego) szacuję że wykształcenie się tego gatunku zajęło nie mniej niż kilkanaście tysięcy lat co oznacza przynajmniej kilkaset pokoleń.



tłumacz

  

Archiwum

Świat się śmieje, czyli deja wu
marzec 7, 2004
Artur Łoboda
„Polskie Termopile”bitwy pod Zadwórzem –Dytiatynem
sierpień 31, 2006
Jan Lucjan Wyciślak
Korporacyjna globalizacja
styczeń 2, 2006
Goska
Pakiet antykryzysowy Kołodki
lipiec 17, 2002
PAP
Komu do śmiechu?
styczeń 18, 2006
tadeusz
"Czy Papież przeprosi ofiary Solidarności" (9)
KTO ROZLICZY WAŁĘSĘ I "SOLIDARNOŚĆ ?

listopad 14, 2003
Leszek Skonka
III Kongres Polski Suwerennej - z nadzieją w Nowy Rok 2005
styczeń 4, 2005
Paweł Ziemiński
S.P.Q.R.
maj 11, 2008
Artur Łoboda
Rodzaje upojenia alkoholowego (znane tylko z opowieści!):
styczeń 4, 2004
Wojskowa współpraca dwóch agresorów
kwiecień 11, 2005
cywilizowany
2008.03.09. Aktualna wizyta Donalda Tuska w USA
marzec 10, 2008
tłumacz
Rasowy analfabeta
luty 20, 2006
Zygmunt Jan Prusiński
Wszyscy posłowie przed komisje sejmowe
listopad 12, 2003
slawek
Putin i inni
luty 5, 2005
zaprasza.net
Czy Putin Przegrał w Bukareszcie?
kwiecień 13, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
US sends more arms to Georgia – Israeli media - USA wysyła więcej broni do Gruzji - Żydowskie media
sierpień 15, 2008
hgw
Buchanan’s pro-German and anti-Polish book The Unnecessary War
marzec 15, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
Radio Erewań odpowiada
lipiec 12, 2005
Andrzej Kumor Mississauga
Zachłyśnięcie szmirą, czyli sukces po Polsku
listopad 18, 2007
Marek Olżyński
"Ale na dnie z honorem lec ..."
sierpień 31, 2004
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media