ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Private Central Bank of the United States? 
28 marzec 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Powrócę - wędrówki po poezji 
20 luty 2026      Autor: Zygmunt Jan Prusiński
Ile jest warta polska kultura? 
14 maj 2014      Artur Łoboda
Moim prezydentem nie jest z całą pewnością 
22 maj 2015      Artur Łoboda
Kanciarze z Wall Street 
18 marzec 2012     
Spadkobiercy sowieckiej kultury  
4 wrzesień 2017      Marcin Halaś
Pora rozpocząć przygotowania do wyjścia z Unii Europejskiej 
14 styczeń 2016      Artur Łoboda
Scenariusz kowidowców 
23 październik 2021      Artur Łoboda
Dyktatura ciemniakółw-bis (2) 
12 wrzesień 2010      Artur Łoboda
Ukrywana prawda na mechanizm zbrodni 
22 maj 2015     
Gessler 
22 luty 2011      Artur Łoboda
Handel Złotymi Zębami w Obozie w Sachsenhausen pod Berlinem 
11 styczeń 2011      Iwo Cyprian Pogonowski
Korzystanie z telefonu komórkowego uszkadza KAŻDĄ komórkę ciała!  
15 czerwiec 2026     
Jak rozwiązać wątpliwości w sprawie JOW 
20 sierpień 2015      Artur Łoboda
Porównanie do Polski 
3 sierpień 2016      Artur Łoboda
Koniec Euro w 2011 Roku? 
29 wrzesień 2011      Iwo Cyprian Pogonowski
Z historii choroby Lekarki w wieku średnim /z teki Teatru ESSE/ 
22 styczeń 2014      /-/Ewa Englert-Sanakiewicz
Tragiczna informacja z Syberii o pożarach 3 mln ha lasów 
3 sierpień 2019      Alina
Paweł Kukiz w sprawie wotum nieufności Schetyny dla rządu PiS  
8 kwiecień 2017     
Wojna żydowsko-żydowska na polskich plecach 
24 lipiec 2017      Alina

 
 

Krzyż jako symbol śmierci komunizmu

Krzyż jako symbol śmierci komunizmu

Komentując zbliżającą się 5 rocznicę śmierci Jana Pawła II, włoski „liberalny” filozof Marcello Pera w wywiadzie zatytułowanym „Liberalizm wyrósł z chrześcijaństwa”, udzielonym tygodnikowi „Wprost” nr. 14/15, stwierdził jednoznacznie: „Jana Pawła II działania polityczne na rzecz upadku systemu komunistycznego prowadzone były w sposób przejęty od wielkich papieży, którzy przed wiekami walczyli z barbarzyństwem w Europie. Przeciwko komunizmowi papież wznosił krzyż.” A zatem krzyż, tak jak to było w okresie wypraw krzyżowych oraz krzyżackich rozbojów, należy traktować jako symbol zniszczenia „nie uznających boga Izraela” ustrojów, w szczególności XX-wiecznego komunizmu.

Ponieważ zaś „komuna” to dokładnie po polsku „wspólnota”, więc krzyż jest jednocześnie symbolem zwycięstwa „chrześcijańskiego egoizmu”, zwanego „indywidualizmem”, względnie „wolnością” czyli „liberalizmem”, jak to zauważył cytowany powyżej Marcello Pera (dosł. „Gruszka”). Wcześniej podobne poglądy formułował mój kolega ze studiów fizyki na UJ, Mirosław Dzielski, założyciel w 1988 krakowskiego „Towarzystwa gospodarczego” w którego ideologicznych oparach wyrosła Unia Polityki Realnej i istniejący do dzisiaj tygodnik „Najwyższy Czas” z JKM i St. Michalkiewiczem na czele. Jak ironizował podówczas minister Jerzy Urban, językowy nowotwór Dzielskiego „chrześcijański liberalizm”, to nic innego jak potwór myślowy typu „koto-mysz”. W związku z 5 rocznicą odejścia entuzjasty „chrześcijańskiego gospodarczego indywidualizmu”, Sługi Bożego Jana Pawła II, przytaczam poniżej garść refleksji, zrobionych w kwietniu 2005 roku, na temat historycznego znaczenia jego najdłuższego w dziejach Kościoła pontyfikatu.

MG, 2.04.2010


NIE LĘKAJCIE SIĘ MAMONA?

Podsumowanie „Rewersu” pontyfikatu JP II

(kwiecień 2005)

dr Marek Głogoczowski

Od śmierci Jana Pawła II upłynął już ponad tydzień, ale Polskie Radio i Telewizja nie ustaje w przypominaniu czynów Zmarłego. Masowe zaś msze-wiece, których fragmenty widziałem osobiście i w Warszawie i w Zakopanem, jeszcze raz potwierdziły, że kult Papieża był i jest i spontaniczny i wszechnarodowy. Wyjątkiem tutaj był znany mi od niedawna polski komunista pochodzenia greckiego, który bezpośrednio po II Wojnie Światowej uciekł przed Amerykanami z własnego kraju i od tego czasu mieszka w Warszawie. W czasie, gdy na placu Zwycięstwa dziesiątki tysięcy Polaków celebrowało mszę za duszę Zmarłego, on, w małym gronie towarzyszy w wieku średnio lat 70, stwierdził, że Polacy to barany. Zgodnie zresztą, jak się od razu zastrzegł, z ortodoksją chrześcijańską, według której ludzie się dzielą na pasterzy oraz na prowadzone przez nich stado baranów.

Najlepszego zaś podsumowania ekonomicznego aspektu ćwierćwiecza pontyfikatu Jana Pawła II, a zarazem i przyczyn, dla których „polskie barany” tak bardzo uwielbiają swego Pasterza Nowego Tysiąclecia, dokonał redaktor Janusz Majcherek w artykule „Awers i rewers” opublikowanym w numerze 15/2005 krakowskiego „Tygodnika Powszechnego”. Majcherek w nim zauważa, że „Dla znawców czy choćby tylko pilnych odbiorców papieskiego nauczania, przesyconego obroną praw i wolności człowieka, nie może być zaskoczeniem afirmacja wolności i praw ekonomicznych. … W „Solicitudo rei socialis” stanął w obronie prawa własności. … Z papieskiego nauczania wynika, że (krytykując liberalizm w czasie ostatniej pielgrzymki do Polski) miał na myśli gospodarczy leseferyzm, darwinizm ekonomiczny, permisywizm, a nie swobodną przedsiębiorczość, uczciwą konkurencję, wolnorynkową wymianę, czy liberalizację światowego handlu.”

Jak podkreśla Majcherek, Papież firmował swym autorytetem popierające rozwój własności prywatnej reformy ekonomiczne w naszym kraju, wyraźnie rezygnując, z dokonywanych jeszcze za pontifikatów Jana XXIII i Pawła VI, prób szukania przez Watykan „III drogi” między kapitalizmem a socjalizmem. Patrząc z perspektywy osiągnięć społeczno-ekonomicznych ostatniego ćwierćwiecza, możemy nieco poetycznie powiedzieć, że tak jak przed wiekami, kiedy to król Kazimierz Wielki „zastał Polskę drewnianą, a zostawił ją murowaną”, tak Jan Paweł II „zastał Europę Środkowo-Wschodnią uspołecznioną, a zostawił ją sprywatyzowaną”.

Te kolejne historyczne, wielkie przemiany nie obyły się bez obcej pomocy. Odnośnie króla Kazimierza, jeden z moich znajomych w Krakowie, do zdania o „Polsce murowanej” dorzuca, że „zrobił to on przy pomocy pieniędzy pożyczonych od Żydów, których w tym celu do Polski sprowadził”. Podobnie było i w przypadku niedawnych przemian, które też zostały bardzo skutecznie wsparte ekspertyzą naukową ściągniętych zza granicy żydowskich specjalistów. By wymienić tu tylko Jeffrey Sachsa pracującego na zlecenie założonej przez bogatego węgierskiego Żyda Fundacji Batorego-Sorosa. Tej ponadnarodowej Fundacji organem prasowym stało się, obok „Gazety Wyborczej”, katolickie pismo społeczne „Tygodnik Powszechny”, z którym kardynał Karol Wojtyła był związany przez całe dziesięciolecia.

Wymienione powyżej żydo-chrześcijańskie pisma, konkurując uczciwie w przekazie idei z liberalnymi tygodnikami, takimi jak „Wprost” czy „Polityka”, wyspecjalizowały się w odwracaniu uwagi „polskich baranów” od faktu, że zarówno „wolny rynek” (z niemieckiego Frei Markt spolszczone na frymark i pochodne od niego frymarczenie) jak i słowa takie jak prywatyzacja i prywata, bardzo źle się kojarzyły wcześniejszym pokoleniom Polaków. Co więcej, to już w XVI wieku Anglik Thomas Morus napisał książkę o szczęśliwej wyspie Utopii, na której zostało wyeliminowane zło w postaci własności prywatnej. Patrząc z tej minionej kulturowej perspektywy, bardzo wiele zła w naszym kraju powinno się dziać w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. Mówiąc po raz wtóry nieco poetycznie, ostatni pontyfikat był odwrotnością działalności w Izraelu Jezusa z Nazaretu. Ten prorok, próbując zrealizować w swym kraju Utopię, wypędził biczem z jerozolimskiej świątyni rezydujących tam kupców oraz bankierów. Jan Paweł II na odwrót, tych wypędzonych Żydów-przedsiębiorców z powrotem do Świątyni, jaką jest Rzeczpospolita, zaprosił. I właśnie za te gesty pojednania Międzynarodowe Żydostwo tak bardzo o zdrowie i długowieczność Papieża dbało. I to ono oczywiście dbało by tego Super Pasterza jak najczęściej pokazywać coraz to nowym Stadom Zachwyconych Baranów. Którą to próżność nasz pontyfikat najwyraźniej lubił, zgodnie z cierpką uwagą wzmiankowanego powyżej Jezusa, iż „lubią oni pozdrowienia na rynku i pierwsze miejsca przy stołach”.

„Sollicitudo rei socialis et mamonae”?

Nie wszystkim udało się żyć tak długo i owocnie jak JPII. Jego poprzednik, Jan Paweł I, cieszył się swym pontyfikatem tylko dni 35, po czym nagle „z niczego” umarł. Inny znajomy Papieża, polski socjolog i socjalista jeszcze przedwojenny, profesor Jan Strzelecki, którego Międzynarodowy Memoriał W Narciarstwie Wysokogórskim organizuję już od lat kilkunastu, zginął w 1988 roku zamordowany bestialsko przez dwóch opryszków na Wisłostradzie w Warszawie. Dopiero rok temu dowiedziałem się od wdowy po nim, Jadwigi, że jej mąż, który był jednym z głównych doradców mającej objąć wkrótce władzę „Solidarności”, na krótko przed swą śmiercią wrócił ze stypendium w Szwecji i chciał pisać książkę o szwedzkim modelu socjalizmu. Jak twierdzi pani Jadwiga, bardzo mu to odradzały podówczas polskie służby, przygotowujące zmianę ustroju. Rosły wzrostem Strzelecki został zamordowany w kilkanaście minut po tym, jak wyjechał „maluchem” (fiatem 125p) z przyjęcia u swego znajomego, ambasadora Niemiec w Polsce.

Podobnie wyglądały przypadki i innych, wpływowych podówczas jeszcze entuzjastów „III drogi”, o której istnieniu przypomniał Janusz Majcherek. Mniej więcej w tym samym czasie co w Warszawie Jan Strzelecki, w Niemczech został zamordowany, przez „lewackiego terrorystę”, prezes Deutsche Bank, który według opinii Fundacji Schillera nie chciał się zgodzić na wprowadzenie, likwidującego lokalną narodową wytwórczość, planu „reform” Sachsa-Balcerowicza i to nie tylko w Polsce ale i w Jugosławii.

Nic zatem dziwnego, że po takim „przeczyszczeniu terenu”, w centralnym miejscu polskiej stolicy, przy alei Jana Pawła II w Warszawie, gęsto rozgościły się sprowadzone do naszego kraju banki oraz korporacje do tego stopnia obce, że z trudem udaje się na tej Alei Przyszłości wypatrzyć jakiś neon w języku polskim. I gdy widziałem, jak w czwartek wieczór 7 kwietnia młodzi ludzie w zapalili czerwono-pomarańczowe świece wzdłuż całej tej alei, to dla mnie stało się ewidentne, że je zapalają, sami tego nie zauważając, na progach nowoczesnych „świątyń”, jakimi stały się bezduszne banki i związane z nimi „życiodajne”, ponadnarodowe korporacje.

Nie wszystkim się podobają przemiany, jakie zaszły na świecie po elekcji Karola Wojtyły na Papieża. Od znajomej, bardzo aktywnej katoliczki z Gdańska słyszałem, z nutką sympatii dla obcej gazety, że ponoć niemiecki „Der Spiegel” napisał, że w trakcie pontyfikatu nastąpił wyraźny upadek moralności w naszym kraju. Czytałem też dłuższy naukowy artykuł, wydalonego z Polski w 1968 roku profesora socjologii Zygmunta Baumana, który twierdzi, że świat się podzielił w niedemokratycznym stosunku 20:80, przy czym te pierwsze 20 procent zaczęło opływać w zupełnie zbędne i przysparzające chorób luksusy, zaś pozostałe 80 procent znalazło się w biedzie, jakiej jej przodkowie jeszcze nie znali.

Zarówno ten zbędny – ale „dający (Chińczykom) pracę” – luksus życia nad-bogatych, chociażby w Polsce, jak i ta „nowa bieda” zwykłej ludności republik byłego ZSRR, a ostatnio i Iraku, niczego dobrego nie wróżą na przyszłość. Za „komuny” kilkanaście tysięcy Polaków pracowało w Iraku, nieźle tam zarabiając, budując tam autostrady i szpitale, teraz kilka tysięcy naszych żołnierzy tam pilnuje sztucznie upodlonego przez USA kraju, „zarabiając” jednocześnie na nienawiść Arabów do Polaków i do Polski. Kiedyś rząd PRL był w stanie stwarzać dla młodych ludzi i 300 tysięcy nowych miejsc pracy rocznie, obecne rządy RP trzysta tysięcy miejsc pracy to potrafią w Polsce rocznie zlikwidować. Przy czym „Gazeta Wyborcza” otwarcie proponuje młodym ludziom, zwłaszcza tym z dyplomami, by przyszłość sobie organizowali poza granicami ojczystej ziemi.

Nowa ewangelizacja i jej „trąd duchowy”

I to są, jak najbardziej praktyczne skutki „nowej ewangelizacji”, zaś obecnego upadku kulturalnego nie przesłoni nam niebywała ilość zgromadzonych w Polsce za pontyfikatu lśniących samochodów. To spełnienie „solidarnościowych” marzeń Polaków jest zresztą plagą samą w sobie, której to plagi skutki wkrótce zobaczymy na ulicach, w postaci roztycia się – na wzór amerykański – samo-zmuszającego się do ciągłego siedzenia narodu.

Najgorszą jednak rzeczą jest najzwyklejszy „trąd duchowy” który obecnie przenika nie tylko nasz kraj, ale i kraje ościenne, zwłaszcza Ukrainę, której najnowszy prezydent ten nabyty trąd ma wręcz wypisany na twarzy. Jest to choroba bardzo podobna w swych objawach do choroby umysłowej sekty faryzeuszy, którą próbował – bezskutecznie – zwalczać przed dwoma tysiącami lat w Izraelu prorok Jezus. Otóż blisko dwadzieścia lat temu zwiedzałem enklawę trędowatych w miejscowości Puri, w stanie Orissa w Indiach, które to leprozorium prowadzone było przez polskiego księdza. Tam dowiedziałem się, że bakterie trądu zżerają wypustki neuronów, dendryty i aksony, początkowo tylko te, dochodzące do dalej położonych od mózgu części ciała, jak na przykład palców. Pozbawione pobudzania neuronalnego części ciała zaczynają gnić i odpadać, pozostawiając po sobie z czasem gojące się rany. W bardzo podobny sposób po prostu „gniją”, pozbawione przez ustrój liberalny pobudzeń do aktywności, zmarginalizowane części społeczeństwa, które możemy oglądać zwłaszcza w okolicach polskich „gnijących” dworców kolejowych. Też śmierdzą i dość szybko umierają wskutek bezruchu.

Na kolejnym etapie rozwoju choroby bakterie trądu zaczynają atakować połączenia neuronalne już w samym mózgu, powodując najrozmaitsze zaburzenia psychiczne, a zwłaszcza rozmaite halucynacje u osób, które tracą zdolność do kojarzenia najprostszych faktów. I to jest właśnie ten trąd duchowy, który za czasów pontyfikatu Jana Pawła II objął prawie wszystkie kraje Europy Środkowej oraz Wschodniej. Zablokowanie przekazu informacji między poszczególnymi ośrodkami mózgu otrzymuje się w dzisiejszych czasach poprzez terror tak zwanej „poprawności politycznej”, kiedy każdy boi się pomyśleć, nie mówiąc już o wysłowieniu i przekazaniu innym, swych opinii na temat obecnych elit cywilizacyjnych, które „Odnawiają oblicze ziemi. Tej ziemi.” (By użyć słów Papieża, cytowanych w zamieszczonej przez „Tygodnik Powszechny” klepsydrze, podpisanej przez kandydującego na prezydenta Polski prezydenta Warszawy, Lecha Kaczyńskiego.)

Patrząc nieco tylko odważniej, bez żadnej przesady możemy powiedzieć, że te wszystkie kolejne, „różowe”, „pomarańczowe”, „tulipanowe” oraz inne „rewolucje” w naszej części świata to są po prostu „rewolucje trędowatych”, którzy mają halucynacje, że robią coś wzniosłego, gdy tym czasem, w rzeczywistości zwykłej, li tylko przyspieszają brutalną kolonizację swych krajów przez Międzynarodowe Żydostwo (jakby to Karol Marks określił). Te elity, które dzisiejszym wolnym światem rządzą i które tłumnie niedawno zjechały się do Rzymu na pogrzeb „ojca świata”, są w ukryciu, by użyć celnej przenośni wzmiankowanego wcześniej Jezusa Nazarejskiego, „jak groby pobielane, na zewnątrz ludziom wydają się piękne, a wewnątrz są pełne kości umarłych i wszelkiego plugastwa”.

Już ponad 20 lat temu, pod koniec 1981 roku, miałem możność przeczytać encyklikę „Laborem exercens”. Wtedy poczułem się, jakby mi ktoś od tyłu wepchnął nóż w plecy. Próbowałem nawet o tym napisać w paryskiej „Kulturze”, ale opinia recenzentów (profesorów Leszka Kołakowskiego z Oksfordu i Józefa M. Bocheńskiego z Fryburga) była zbyt trwożliwa, aby Giedroyć odważył się ten „antypapieski” tekst opublikować. O czymż to nasz Papież, skądinąd bliski znajomy przyjaciół mych rodziców, w tej encyklice napisał? O obowiązku zdominowania świata przez pracę, co najlepiej dzisiaj widać w Warszawie, właśnie przy Alei JP II, w postaci monstrualnych banków, „których duch zstąpił i odnowił oblicze ziemi.”? To już studiując w USA, przed ponad trzydziestu laty dostrzegłem, że końcowym wynikiem „humanizującej świat” pracy człowieka jest po prostu gigantyczna kupa śmiecia. I właśnie tę „kupę bogactwa” nasz pontyfikat bardzo do Polski przybliżył. Jeszcze piętnaście lat temu było to niespotykane, by symbolizujące dobrobyt, białe plastykowe woreczki po zakupach wiatr rozrzucał po podwórkach i niewiarygodnie wręcz dzisiaj zaśmieconych ulicach, zawieszając je coraz częściej na drzewach w polskich lasach. Jeśli do tych białych woreczków przypadkowo dołączają się woreczki żółte, po zakupach w „Albercie” czy „Biedronce”, to po lasach spontanicznie wywieszają się flagi wychwalające DUCHA papiestwa.

Na zakończenie pozwolę sobie dodać, że ten, zmaterializowany w postaci coraz większych zwałów śmiecia, „trąd duchowy” promieniujący z Watykanu nie powstał bynajmniej na drodze przypadku. Mam u siebie w domu książkę „Dzieje biblijne” z 1912 roku napisaną prze ks. Wilhelma Michalskiego, posiadającą „imprimatur” kościelnej cenzury. W tej książce ks. Michalski pisze „Otóż według Józefa Flawiusza, w ten sposób miał opisać Maneto (kapłan egipski, żyjący w V wieku pne) historyę wyjścia Żydów z Egiptu. Mianowicie Faraon Amenofis, pokonawszy Hiksosów, zamknął 80 .000 trędowatych w obozie Awaris w delcie Nilowej. Tam zorganizowali się, trędowaci, t.j. Hiksosi, pod naczelnictwem kapłana Mojżesza. Ufortyfikowali miasto, które jednak Egipcjanie zdobyli i wtenczas to pozwolono trędowatym wywędrować z ziemi egipskiej.”

Mający halucynacje (rozmawiał z „Bogiem”) trędowaty kapłan Mojżesz pod górą Synaj otrzymał od „Boga” Kamienne Tablice z Prawem. Po podstępnym zabiciu, wraz ze swym elitarnym klanem Lewitów, trzech tysięcy swych „braci i synów” jako ofiarę założycielską Izraela, trędowaci Żydzi (vel Hiksosi) pod dowództwem Mojżesza ruszyli zwycięsko na podbój Ziemi Obiecanej. I ta biblijna historia zdaje się powtarzać obecnie, w skali całego Globu. Dnia 11 września 2001, Nowi Lewici w USA podstępem zabili w wieżach WTC, walących się „z szybkością wolno spadającego kamienia”, blisko trzy tysiące Czcicieli Złotego Cielca, którzy wskutek swej nadgorliwości przyszli przed czasem do pracy. Po złożeniu tej „ofiary założycielskiej” Światowego Izraela, post-modernistyczne Civitas Dei – czyli „miasto trędowatych” – ruszyło już na podbój całej Planety. Bo właśnie „panowanie nad ziemią i nad wszystkim, co się na niej porusza” to jest przecież wskazany w „Laborem exercens” cel Ewangelizacji.

Post Scriptum. Powyzszy tekst redaktor Stanisła Michalkiewicz skomentował w następujący sposób:

"Szanowny Panie Doktorze!
Sam cymes! Komunizm jako "wspólnota". Chyba dupy z batem. I Pan między żałobnikami nieutulonymi w żalu? Gratuluję!
Stanisław Michalkiewicz


2 kwiecień 2010

Marek Głogoczowski 

  

Komentarze

  

Archiwum

Demokracja po żydowsku
listopad 4, 2007
Mariusz Piskorski
Sądy traktują podejrzanych nierówno
październik 24, 2005
Marek Komorowski
To była kiedyś nadzieja ......... dla frajerów
listopad 24, 2008
PAP
Majaczenia Korwina
czerwiec 15, 2007
Eastern Europe: Manufacturing of a "Catholic" Docility
listopad 25, 2006
Marek Glogoczowski
Strajkują sędziowie, prokuratorzy ze średnią dochodów 8tys. zł - kiedy zastrajkują emeryci i renciści żyjący za 650zł miesięc
wrzesień 24, 2008
ZR
Chłop w amoku
marzec 15, 2004
Ewa
Bp. Głód?: Kotański miał iskrę Bożą
sierpień 20, 2002
PAP
Bezrobocie mlodych
sierpień 27, 2005
przeslala Elzbieta
Lewe interesy ex radnych Krakowa a mieszkańcy bulą podatki
listopad 18, 2003
www.dziennik.krakow.pl
Abp Gocłowski: grzeszy ten, kto uważa, że przed 1989 było lepiej
listopad 11, 2002
PAP
Zabójstwo Kennedy'ego: kolejne dowody na spisek?
maj 9, 2007
marduk
Zdrowych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia
grudzień 25, 2007
zaprasza.net
Zespół chorych budynków - wielkie zagrożenia naszego środowiska.
czerwiec 10, 2005
Jan Lucjan Wyciślak
Naukowa konferencja na temat Holokaustu w Iranie
grudzień 7, 2006
bibula
Czy religia pomaga politykom?
styczeń 5, 2008
Gregory Akko
Odpowiedzialność za słowo
czerwiec 3, 2005
przesłała Elżbieta
Pisane nad ranem
styczeń 29, 2003
Magdalena
tytulik
listopad 5, 2006
ja
Papierowe apele
sierpień 28, 2002
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media