wokół mnie mnóstwo wirusów
czarne brązowe jasne nawet z pasemkami
ujadają niczym psy na uwięzi
zero uprzejmości
zapewne domowe wychowanie z poluzowania
fruwają prawie jak ćmy
pomiędzy światłami sygnalizacji
kto pierwszy porwie zainfekowany koszyk
dziecięcym glutem z brokatem
wokół mnie mnóstwo wirusów
znów kogoś przywieźli i odwieźli
ci w strojach z odległego marsa
zabezpieczeni od dołu do góry
na wypadek czegoś nieprzewidzianego
a my stoimy znów z dziwnej kolejce
do nieba czy do piekła
kto wie za jakie grzechy trzeba pokutować
nieświadomość pod respiratorem
bądź świadomość naznaczona milczeniem
by z parą jednego wydechu
nie wyszła na jaw najprawdziwsza prawda