ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Nanotechnologia w szczepionkach 
PIĄTA KOLUMNA - SPRAWOZDANIE Z PRAC NAD ANALIZĄ ZAWARTOŚCI I DZIAŁANIA "SZCZEPIONEK" NA COVID 
CAŁA PRAWDA O KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ WIDZIANA OCZYMA PILOTÓW !  
Panie Kapitanie Jerzy Grzędzielski,

chylę czoła jako młodszy kolega lotnik, za poniższy tekst. Brakowało mi dotąd głosu, tak doświadczonego pilota, opisującego tragędię smoleńską, tak kompetentnie i fachowo, jak Pan to zrobił. Pozwoliłem sobie zatem, na rozpowszechnienie Pańskiego tekstu, z nadzieją na możliwe szerokie dotarcie do opinii publicznej. Zwracam się do internautów o liczne udostępnienia w internecie stanowiska w tej sprawie, wyrażonego przez świetnego pilota - prawdziwego nie kwestionowanego eksperta lotniczego. 
1984 
Podstawowa lektura dla młodych Polaków 
Rosja zrujnowała biznes złodziejom syryjskiej ropy 
... rosyjskie lotnictwo wielokrotnie (60 razy) i niezwykle intensywnie zbombardowało rakietami balistycznymi pozycje Daesh na pustyni syryjskiej..Wydaje się jednak, że sukcesem było zniszczenie na pełną skalę zaplecza i sprzętu handlarzy ropą na terenach okupowanych przez Turków, na północnych syryjskich przedmieściach Aleppo... 
Powszechny nakaz maskowania nadal jest bezprawny 
Pomimo nowelizacji ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nakaz zakrywania twarzy jest bezprawny. 
Cicha Broń do Cichych Wojen 
 
Awantura w Sejmie o maseczki! 
Terror covidowy przeniósł się na teren Sejmu. Przeciwko temu protestuje Grzegorz Braun.  
Polskie firmy nie obsługuja POLICJANTÓW 



 
Nazwisko Horban na mapie świata 
 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Monika Jaruzelska zaprasza Grzegorz Braun! cz.1 
 
Veto dla Funduszu Zadłużenia! 
Konferencja Konfederacji:Veto dla Funduszu Zadłużenia! Apel do prezydenta Dudy - 7 maja 2021 r. 
Szkodliwe skutki szczepień dały się we znaki pacjentom. Powikłania występują po pewnym czasie 
 
Śledztwo w sprawie zbrodni wojennych w Strefie Gazy  
To "pierwsze w historii ludobójstwo transmitowane na żywo... Jeśli ludzie są nieświadomi, to są świadomie nieświadomi" 
Egzekucja nad dr.Ratkowską wstrzymana 
Patologia w środowisku medycznym 
Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia 
 
Izrael jest „TOASTEM” – nikt nie może tego teraz zatrzymać | Pułkownik Douglas Macgregor 
 
Kompleksowe badania wykazały spójne zmiany patofizjologiczne po szczepieniu szczepionkami anty-COVID-19 
 
CDC ostrzega własnych naukowców CDC, że ich odkrycie dotyczące masek „nie jest naukowo poprawne” 
Wkrótce po wybuchu pandemii CDC zaczęło promować maski, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się Covid-19. Stało się tak pomimo opublikowania przez CDC badania politycznego z maja 2020 r. we własnym czasopiśmie „Emerging Infectious Diseases”, w którym nie stwierdzono „ istotnego wpływu ” masek na powstrzymywanie przenoszenia wirusów oddechowych. 
TAK SIĘ BAWIĄ UKRAIŃCY - KORUPCJA źródłem BOGACTWA? 
Bardzo drogie auta, prywatne odrzutowce, jachty, helikoptery i nieruchomości w luksusowych europejskich destynacjach, przemyt w walizkach kilkunastu lub kilkudziesięciu milionów dolarów i ponad miliona euro tak bawią się ukraińskie elity.  
więcej ->

 
 

Korespondencja z Bagdadu

"KORESPONDENCJA Z BAGDADU WYSŁANNIKA "PRZEKROJU"

MISJA "KOMPROMITACJA"

Nasi żołnierze czekający w Iraku na generała Tyszkiewicza nie mają złudzeń - jesteśmy kompletnie nieprzygotowani do naszej misji. Polacy wolą nie wyjeżdżać z amerykańskiej bazy, bo zamiast karabinów maszynowych dostali od MON zapas pasty do butów.

Miejscowi na nasz widok przeciągają palcem po gardłach, jakby chcieli je poderżnąć, choć są też tacy, którzy nas pozdrawiają i zapraszają do domów - mówi dowódca polskiego patrolu w al Hilla, 60 kilometrów od Bagdadu. Twarzy kapitana Jarosława Żywickiego nie widać zza mocno wciśniętego na głowę hełmu i wielkich okularów przeciwsłonecznych. W upale sięgającym 50 stopni w cieniu śluzówka rozgrzewa się tak, że każde zmrużenie oka parzy powieki. Spod szczelnie zapiętego munduru kapitana widać tylko usta. Brodę opina pasek od hełmu. Niżej jest jeszcze 12-kilogramowa kamizelka kuloodporna.
Żywicki dowodzi plutonem, który z bronią gotową do strzału strzeże tego, co w przyszłości ma się stać polskim garnizonem w Iraku. Kiedyś w al Hilla były koszary irackiej armii. Teraz stoją tylko gołe mury. Wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, już dawno zostało złupione. Ze ścian wyrwano instalacje, z podłogi zniknęły płytki, po oknach też ani śladu. Wokół budynku przywiezieni przez polskich żołnierzy Irakijczycy udają, że pracują. Amerykanie płacą im po dwa dolary dziennie za porządkowanie terenu pod przyszłe polskie koszary. Kilka dni temu na drodze, którą codziennie przejeżdżają polscy żołnierze, ktoś zniszczył amerykańskiego hummera.
Stojący w cieniu żołnierze z niepokojem wypytują o sytuację w Bagdadzie. Zastanawiam się, co im powiedzieć. Przy wje?dzie do irackiej stolicy powitał nas bijący w niebo słup czarnego dymu. To szabrownicy podpalili kolejny splądrowany budynek. Nad miastem raz po raz przelatują amerykańskie śmigłowce.
Za dnia toczy się normalne życie, ale o zachodzie słońca ulice pustoszeją. Miejska sieć energetyczna działa tylko w niektórych dzielnicach, i to kilka godzin dziennie. Gdy zawiodą spalinowe generatory, robi się kompletnie ciemno, a zza okna słychać pojedyncze strzały.

ATMOSFERA OBLĘŻENIA
Polscy żołnierze nie wypuszczają się do stolicy. Worek z pocztą - pierwszy, jaki dotarł do Bagdadu od miesiąca - przez tydzień leżał gdzieś w zakamarkach polskiej ambasady, bo nie było nikogo, kto by go odebrał lub zawiózł do bazy marines w Babilonie, gdzie mieszkają polscy żołnierze.
Dyplomaci boją się wypuszczać poza teren placówki z tych samych przyczyn, dla których żołnierze nie wystawiają nosa poza najbliższe okolice Babilonu. Budynku ambasady strzegą brodaci żołnierze GROM-u, jest ich jednak zbyt mało, żeby zapewnić Polakom bezpieczeństwo poza placówką.
Zresztą konwój z ochroną od razu zwraca uwagę i staje się łatwym celem ataku. - Pan podróżuje prywatnym irackim samochodem, ale nasze auta są od razu na celowniku - mówi konsul Tomasz Giełżecki, gdy proponujemy, że zawieziemy żołnierzom pocztę. Konsul ma powody do obaw. Amerykanie ogłosili, że wszyscy dyplomaci, którzy przebywają w mieście, czynią to na własną odpowiedzialność.
W prowizorycznych polskich koszarach w Babilonie żołnierze roztrząsają najnowsze informacje o wojnie. Wiadomość o poczcie z kraju rozlu?nia atmosferę, ale poza listami nie mamy dobrych wieści. Iracki kierowca, który przywiózł nas z Bagdadu do bazy w Babilonie, opowiadał, że w nocy obudził go wybuch. Tuż pod jego domem ktoś ostrzelał z wyrzutni rakietowej amerykański patrol. Zginęło dwóch żołnierzy.
- Na ulicy żaden z nas nie miałby szans - mówi kapitan Żywicki. Inżynier po Politechnice Łódzkiej przyjechał z jednostki logistycznej z Opola pomagać w instalowaniu polskiego kontyngentu. Teraz odbywa normalne patrole bojowe w pełnym rynsztunku. Żywicki zdaje sobie sprawę, że broń, kamizelka i hełm, w których zalewa się potem, dają tylko złudzenie bezpieczeństwa.
Kapitan nie może się doczekać powrotu z koszar w al Hilla do amerykańskiej bazy w Babilonie. Jest jedynym spośród tysięcy stacjonujących tam żołnierzy, na którego czeka żona. Daria Żywicka, uśmiechnięta szatynka w stopniu kapitana, jest tłumaczem polskiego oddziału w Babilonie i regularnie korzysta z maila u Amerykanów. Gdy żołnierze zabierają się do czytania listów, jej mąż pierze mundur.
Dla wojskowego małżeństwa to już druga wspólna misja zagraniczna. Dzięki zarobionym wcześniej w Libanie pieniądzom Żywiccy kupili sobie mieszkanie. W wolnych chwilach, których w czasie służby w ONZ nigdy nie brakowało, zwiedzali zabytki Bliskiego Wschodu i planowali kolejne wyprawy. - Pociągał nas ten dreszczyk emocji i możliwość zwiedzania świata - wspomina Daria Żywicka.
Dziś, gdy w obozie położonym tuż pod murem odrestaurowanego przez Saddama pałacu Nabuchodonozora Daria Żywicka czeka na powrót męża, nie w głowie jej turystyka. Zwłaszcza że dowództwo już zapowiedziało, iż o urlopach przed zakończeniem zmiany nie ma co marzyć.
W klimatyzowanym kontenerze Żywiccy mają namiastkę domu: komputer, biurko i dwie polówki, które zastępują małżeńskie łoże. - Mamy już dosyć pieniędzy i przygód. To będzie nasz ostatni wyjazd, czas pomyśleć o dziecku - mówi kapitan Daria.

POSPOLITE RUSZENIE
Chemicy z Brodnicy na razie mogą tylko marzyć o takim luksusie jak klimatyzacja. W ciągu dnia pełnią służbę lub po prostu nudzą się w obezwładniającym upale. W nocy temperatura spada do 35 stopni i żołnierze wsiąkają powoli w swoje polówki, nasłuchując odgłosów strzelaniny gdzieś na skraju bazy.
- Tych, którzy przyjadą po nas, będą z Iraku wywozić w workach - mówią żołnierze z Brodnicy. Z 40 chemików, którzy zgłosili się na ochotnika na wyjazd do Iraku, tylko dziewięciu chce przedłużyć pobyt o kolejne sześć miesięcy. Żołnierze twierdzą, że w niektórych przypadkach ich wyjazd nie był całkiem dobrowolny. - Kilku z nas kończyły się kontrakty. Gdybyśmy się nie zgłosili, nikt by nam ich nie przedłużył - mówi oficer z Brodnicy. Nie poda swojego nazwiska, bo, jak sam mówi, nie chce się żegnać z wojskiem. Koledzy z jego jednostki też boją się podawać nazwisk i stopni, ale chętnie opowiadają o tym, w jakich bólach rodzi się polska strefa stabilizacyjna.
Wiosną tego roku chemicy trafili do Jordanii jako polskie wsparcie dla wojsk amerykańskich atakujących Irak. Gdy po obaleniu Saddama Husajna gruchnęła wiadomość o tworzeniu polskiej strefy w Iraku, w Warszawie zaczęto gorączkowo szukać oddziału, który choć symbolicznie mógłby zaznaczyć obecność Polski w siłach okupacyjnych. Komandosi z GROM-u byli zajęci ochroną instalacji naftowych na południu, daleko od wyznaczonej Polsce strefy. Wybór padł więc na chemików z Brodnicy, którzy byli najbliżej. Jednostka logistyczna z Opola, w której służą Żywiccy, miała wspomóc oddział z Brodnicy, ale żołnierze nie mieli nawet czym dolecieć na Bliski Wschód. Samolotu użyczył im prezydent Kwaśniewski.
Sklecona naprędce z dwóch jednostek grupa wynajęła w Jordanii ciężarówki i ruszyła w stronę granicy z Irakiem. Konwój 50 aut chroniony przez uzbrojonych w ręczną broń speców od usuwania skażeń chemicznych i organizowania zaplecza przez dwa dni brnął przez rozpaloną pustynię. W czasie nocnego postoju przy autostradzie Żywiccy znale?li romantyczną chwilę dla siebie. - Nad nami było niebo pełne gwiazd, a pod głową mieliśmy przeładowane pistolety - mówi Daria.
Polacy nie wiedzieli nawet, gdzie jest najbliższa amerykańska jednostka. - W końcu znale?liśmy okopane na pustyni czołgi. Amerykanie poważnie się zdziwili na nasz widok. Nie bardzo wiedzieli, co z nami zrobić - opowiada jeden z żołnierzy.
W klimatyzowanym budynku u stóp pałacu obalonego dyktatora jest już miękki fotel dla generała Tyszkiewicza. Kuwejcka firma pracująca na zlecenie Amerykanów postawiła też klimatyzowane namioty dla ekipy, która pojawi się w Babilonie razem z generałem. Ma być 200 osób, w tym 70 oficerów.
- Tu potrzeba żołnierzy do konkretnych zadań, a nie kolejnego skoku na kasę - mówią żołnierze z Brodnicy. Ich zdaniem do Iraku trafiają w większości ludzie z układami, którzy od lat jeżdżą na lukratywne misje zagraniczne. Młodsi, lepiej wykształceni i lepiej mówiący po angielsku oficerowie mają małe szanse na taki wyjazd. Żołnierze skarżą się, że ich misja bardziej przypomina pospolite ruszenie niż operację wojskową w kraju ogarniętym pełzającą wojną domową.
Gołym okiem widać, że pomysł sklecenia na poczekaniu grupy z kilku różnych jednostek nie wypalił już w fazie przygotowań. Drobne sprawy w obliczu zagrożenia życia urastają do rozmiarów apokaliptycznych konfliktów, których nikt nie potrafi na razie rozwiązać.
Dowódcy mówią o potrzebie stabilizowania kraju i uczenia Irakijczyków demokracji. Brzmi to jak pusty frazes z propagandowych materiałów US ARMY, bo miesiąc po zainstalowaniu Polaków na południu Iraku ciągle nie ma nikogo, kto potrafiłby nawiązać kontakt z miejscowymi przywódcami. 30 tłumaczy ma przyjechać z generałem Tyszkiewiczem, jednak są wątpliwości, czy sobie poradzą. - Ci ludzie w większości znają język literacki, a nie dialekt, którego używa się na południe od Bagdadu - mówił mi jeszcze w Warszawie Grzegorz Zasada z Ośrodka Studiów Wschodnich. Jego placówka z pomocą mieszkających w Polsce Irakijczyków przygotowała dla polskich żołnierzy rozmówki, w których znalazły się zwroty charakterystyczne dla tej części świata arabskiego. Na razie żołnierze uczą się podstawowych słów od dzieci kręcących się po koszarach w al Hilla.

CHCEMY DO DOMU
- Często pytają nas: "Ilu Irakijczyków zabiłeś?". To mówi wiele o tym, jak nas widzą - opowiada Żywicki. Mundur - bez względu na to, jakie flagi są naszyte na rękawie - działa na Irakijczyków jak płachta na byka. - W przeciwieństwie do Amerykanów, którzy poruszają się solidnie uzbrojonymi konwojami, my planujemy lekkie, nierzucające się w oczy patrole - mówi dowódca oddziału z Babilonu, pułkownik Janusz Adamczak. Jednak żołnierze, którzy muszą codziennie je?dzić do al Hilla, woleliby mieć zamontowany na dachu chociaż jeden karabin maszynowy. - Zamiast tego mamy cały kontener z czarną pastą do butów, która roztapia się w tym upale - mówi jeden z żołnierzy, pokazując buty z jasnego zamszu, jakie noszą tu wszyscy polscy żołnierze.
Na razie setce Polaków udaje się unikać kłopotów. Nieuchronnie zbliża się jednak moment, kiedy do Iraku przyjedzie więcej polskich żołnierzy, zaczną się regularne patrole i trzeba będzie stanąć oko w oko z tutejszą rzeczywistością. Młodym junakom, którzy myśleli o wielkiej przygodzie na pustyni, zrzedły miny. - Mam już dosyć wojny, wolę wrócić do domu - słyszymy na pożegnanie.
Iracki kierowca pogania nas, bo robi się pó?no i możemy nie zdążyć do Bagdadu przed zmrokiem. W mijanych po drodze miasteczkach nikt już się do nas nie uśmiecha. Przeciskający się przez stojące w korku samochody Arabowie bębnią rękami w karoserię naszego auta. W uszach d?więczy mi pytanie, które usłyszałem w drodze do Bagdadu od członka ekipy telewizji NBC: - Amerykanie tracą dwóch żołnierzy w ciągu nocy. Co zrobi wasz rząd, gdy przyjdzie kolej na polskich żołnierzy?

JAKUB MIELNIK, BAGDAD"

i jeszcze tekst pod jednym ze zdjęć:

"- Tu potrzeba żołnierzy do konkretnych zadań, a nie kolejnego skoku na kasę. Poziom naszej armii jest taki, że w amerykańskiej stołówce niektórzy nasi przełożeni pchają się bez kolejki, podczas gdy za nami na swój obiad czeka trzygwiazdkowy amerykański generał - polscy żołnierze w Babilonie" - Ech, reprezentacja polskiej armii... Szkoda słów.

5 lipiec 2003

http://www.przekroj.com.pl 

  

Archiwum

Wyzysk proletariatu w Szwajcarii i w Polsce
wrzesień 6, 2005
Mirnal
Kiedy przygłup próbuje coś tłumaczyć
maj 24, 2008
Artur Łoboda
Dyrektorzy o sukcesie "Nocy Muzeów w Krakowie"
czerwiec 9, 2004
Putin zza wschodniej granicy
grudzień 30, 2007
zebrał i przesłał . (kropka)
Od piwa głowa krzywa
kwiecień 17, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas
Lech Wałęsa za światowym rządem
wrzesień 30, 2004
Ostatni ludzie to my Zderzenie cywilizacji na końcu historii
styczeń 8, 2007
Sławoj Zizek
PODRÓŻE Z RYSZARDEM KAPUŚCIŃSKIM
maj 8, 2008
Marek Jastrząb
Plan Kołodki
kwiecień 13, 2003
One for oil and oil for one
marzec 8, 2005
Przysłał prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Kadry IV Rzeczpospolitej
styczeń 17, 2007
copy/paste malgorzata
Prawo łaski
styczeń 20, 2006
Andrzej Grabowski
Rozpoczął się proces Germara Rudolfa z okarżenia o "negowanie Holokaustu"
listopad 16, 2006
bibula
Kontrakt Społeczny Samobójczego Terrorysty
grudzień 12, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Co nas czeka w 2003?. Rozmowa z Jadwigą Staniszkis i Tomaszem Żukowskim Nowy rok, nowy rząd, nowy premier
styczeń 2, 2003
http://www.rzeczpospolita.pl/
"Strażnicy dobra wspólnego"
maj 1, 2005
Witold Filipowicz
Teoretycznie możemy zrobić wszystko
styczeń 28, 2003
http://www.rzeczpospolita.pl/
Sprzeciw wobec roszczen niemieckich
lipiec 4, 2006
przesłała Elzbieta
Portal internetowy za 7,1 mln złotych
luty 19, 2003
zaprasza.net
Kartki z historii USA i Polski
październik 11, 2008
Dariusz Kosiur
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media