ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

GLOBALISM AS BANKS-IMPOSED GENERALIZED PROSTITUTION 'Doklad' for Moscow's conference "Zivie Zimlju!" 4.12.2009 
22 grudzień 2009      Marek Głogoczowski
Zygmunt Jan Prusiński ZATOKA INTYMNEGO PRZYMIERZA - część jedenasta  
16 listopad 2021      Zygmunt Jan Prusiński
Od Bartka Zwycięzcy do Komuny Paryskiej i do Megalomanii Berlina  
11 październik 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Dla kogo piszemy?
Dla ślepców prowadzących głuchych do huczącej przepaści?
 
7 wrzesień 2021      Mirosław Dakowski
Cały sejm i Senat pod Trybunał do spraw zbrodni kowivowych! 
27 październik 2020     
Edukacja zdrowotna 
23 październik 2025      Artur Łoboda
Grzegorz Braun w sejmie o programie Integracji Romów. Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych 
21 styczeń 2020      Alina
Chodzi o ludzkość! Najlepszy wirusolog Geert Vanden Bossche ostrzega przed masowymi zgonami spowodowanymi szczepieniami koronowymi! 
22 marzec 2021      Obserwator
Rechot historii 
19 kwiecień 2011      Artur Łoboda
O prowokacji Rosjan w sprawie pomnika w Krakowie 
15 październik 2014      Artur Łoboda
Kiedy pseudo "patrioci" stają się ZDRAJCAMI 
19 sierpień 2020     
Dziwki w służbie władzy 
31 marzec 2012      Artur Łoboda
Siatkarki, koszykarze wywalczyli sobie miejsce w sportowej czołówce 
8 wrzesień 2019      Alina
Dyrektor Starego Teatru wybrany przed konkursem? 
9 maj 2017      Leszek Sosnowski
Ostrzegam! bardzo dokładnie kontrolujcie Wybory! 
22 maj 2015      Artur Łoboda
Polak vola Pomož! 
20 styczeń 2017      :)
Dziesięć stanów składa pozew przeciwko „niekonstytucyjnemu i niezgodnemu z prawem” nakazowi Joe Bidena do szczepienia przeciwko COVID-19 dla pracowników służby zdrowia 
16 listopad 2021      Cassie B.
Strefa interesów 
14 grudzień 2023      Artur Łoboda
Bolek 
7 listopad 2011      Bogusław
Święty Jan Paweł II i cierpienie 
17 maj 2020      Paweł Ziółkowski

 
 

Smacznego antybiotyczku

Jest rok 1948. Thomas Jukes pracuje w firmie produkującej antybiotyki i nie lubi, jak coś się marnuje. Robi więc doświadczenie. Kilka dekad później jego wynik stworzy jedno z największych zagrożeń dla ludzkości.

Antybiotyki: poziom podstawowy

W latach 40. XX wieku antybiotyki były już dobrze znane, ale na rynku istniało ich zaledwie kilka. Wytwarzanie antybiotyków było żmudne. Proces przebiegał podobnie do produkcji piwa: weź odpowiednie mikroorganizmy, karm je węglowodanami, dodaj trochę wody, czekaj aż dojdzie do fermentacji. Oddziel z mieszaniny produkt wytworzony przez bakterie (tu: antybiotyk) i wykorzystaj go.

Gdybyście kilka dekad temu pracowali w firmie wytwarzającej antybiotyki według powyższego przepisu, po produkcji zostałoby wam wielkie naczynie wypełnione klejącą, przefermentowaną mazią, w skład której wchodziłyby wymęczone bakterie oraz resztki z procesów, w których brały udział. Większość pracowników utylizowała tę maź. Ale Thomas Jukes, człowiek praktyczny, postanowił, że znajdzie sposób, żeby ją wykorzystać i na niej zarobić [1, 2, 3, 4 - źródła na końcu tekstu].

Antybiotyki: poziom średniozaawansowany

Potencjalnych klientów Jukes widział w hodowcach zwierząt gospodarskich. Postanowił sprawdzić, czy poprodukcyjną breję z jego fabryki można wykorzystać w charakterze suplementu diety dla drobiu. Chciał wiedzieć, czy zwierzęta w ogóle zjedzą to, co im zaoferuje i czy ich właściciel będzie miał z tego jakieś korzyści. Kupił kilka stad kurcząt i zaczął je karmić. Podawał ptakom wszystko, co znalazł na rynku dodatków dietetycznych, a jednemu stadku kurcząt dodał do paszy resztki pozostałe po produkcji antybiotyków [4].

Ptaki grzecznie spożywały karmę z suplementami przez kilka tygodni. W pierwszy dzień świąt, 25 grudnia 1948, Jukes powiedział "sprawdzam". Stawiał kolejno wszystkie ptaki na wadze i zapisywał wyniki. A te przerosły jego najśmielsze oczekiwania.

Kurczęta skarmiane resztkami po produkcji antybiotyków były większe od tych z grupy kontrolnej.
Znacznie większe.
Ich masa ciała wynosiła około 200 procent masy osiąganej przez "zwykłe" ptaki [4]. Antybiotykowe kurczęta wyglądały jak przedstawiciele innego gatunku – potężnie zbudowane, wielkie, ciężkie. Mięso na nogach – o to dokładnie chodziło.

Jukes dobrze wykorzystał żyłę złota, na którą trafił. Swoje dodatki do paszy nazwał promotorami lub stymulatorami wzrostu i zaczął je sprzedawać farmerom. W ciągu 5 lat ilość antybiotyków dodawanych do paszy zwierząt w celu przyspieszenia ich wzrostu przekroczyła 220 ton w samych tylko Stanach Zjednoczonych.

"Jukes zaobserwował, że kurczęta skarmiane resztkami po produkcji antybiotyków były większe od tych z grupy kontrolnej. Znacznie większe. Ich masa ciała wynosiła około 200 procent masy osiąganej przez "zwykłe" ptaki".


Współcześnie wartości są znacznie wyższe. Obecnie farmerzy z USA podają zwierzętom około 14 tysięcy ton antybiotyków rocznie, zaś w skali globalnej jest to mniej więcej 119 tysięcy ton [1, 2, 3, 4].
Dla jasności – nie mówimy tu o sytuacji, w której zwierzę jest chore i wymaga podania leku. Chodzi o rutynowe podawanie antybiotyków zdrowym zwierzętom.

W tym miejscu trzeba postawić dwa pytania.

Po pierwsze: dlaczego karmienie zwierząt antybiotykami tak bardzo przyspiesza ich wzrost? Po drugie – co w tym złego?

Ani sam Jukes, ani farmerzy, którym sprzedawał "ambrozję dla zwierząt", nie mieli pojęcia, na czym polega mechanizm antybiotykowego stymulowania wzrostu.
Kto by się jednak przejmował takimi głupotami jak mechanizm działania… Zwierzęta rosły na potęgę, więc leki leciały do paszy jak majeranek do barszczu.

Dziś wiemy, że przyczyn jest wiele. Przede wszystkim antybiotyki modyfikują skład miokrobiomu jelitowego zwierząt (czyli składu bakterii w ich jelitach – red.) i przyczyniają się do lepszego wykorzystania energii pozyskanej ze spożywanego pokarmu. A więcej energii to szybszy wzrost i rozwój.

Dodatkowo, antybiotyki podawane profilaktycznie zapobiegają rozwojowi infekcji u tych zwierząt, które przechodzą je podklinicznie (czyli są chore, ale nie widać u nich objawów) [5, 6, 7, 8]. Gdy poszczególne osobniki żyją w ogromnym ścisku, o infekcje jest bardzo łatwo.

Zwłaszcza, gdy do stłoczenia dojdą fatalne warunki higieniczne. Zamiast więc czekać, aż zwierzę zachoruje (albo sprzątnąć mu odchody spod nóg), "lepiej" podawać mu antybiotyki non stop, żeby do pełnoobjawowej infekcji nigdy nie doszło. Proste?
Proste.

Antybiotyki: poziom zaawansowany

No to teraz zastanówmy się, co w tym złego, że kurczak dostaje antybiotyki na śniadanie, obiad i kolację. Przynajmniej będzie zdrowy, prawda? No, nie do końca.

Antybiotyki stosowane jako stymulatory wzrostu podawane są w znacznie mniejszych jednorazowych dawkach, niż te leki, które daje się zwierzętom chorym. To tak, jakbyście chcieli pokonać hydrę i codziennie ucinali po jednej z jej głów, a potem ze zdziwieniem obserwowali, jak bestia robi się coraz silniejsza.

Podobnie dzieje się, gdy poddajemy bakterie częstemu działaniu niewielkich dawek antybiotyków. Farmaceutyk zniszczy wprawdzie te mikroorganizmy, które były najbardziej wrażliwe, ale za to pozostawi całą armię opornych na jego działanie "głów hydry".

Najbardziej gorzkie jest to, że znamy tę zależność od samego początku, a jednak nadal popełniamy te same błędy. W 1945 roku Alexander Fleming otrzymał Nagrodę Nobla za odkrycie penicyliny i został – jak każdy noblista – poproszony o wygłoszenie przemowy. Trzy lata przed eksperymentem Thomasa Jukesa, noblista ostrzegł: "istnieje niebezpieczeństwo, że jakiś człowiek wykazujący się ignorancją zastosuje zbyt małe dawki leku, które będą niewystarczające żeby zabić bakterie, ale uczynią je opornymi" [9].

Idę o zakład, że Fleming w najgorszych koszmarach nie przewidywał, jak wielkim lekceważeniem wykaże się nie jeden ignorant, lecz cała ludzkość. Flemingowska klątwa Kasandry ziściła się na nieprawdopodobną skalę.

Wyobraźcie sobie dwuszalkową wagę, która w magiczny sposób potrafi "zważyć czas". Na jednej z szalek kładziecie kilkadziesiąt lat, a na drugiej… kilka miliardów lat. Ta waga, to my i bakterie. One biorą udział w biochemicznej wojnie od początków życia na Ziemi; my – od lat czterdziestych minionego wieku. Przez te wszystkie miliardy lat mikroorganizmy konkurowały ze sobą w ten sam sposób: jedne wytwarzały broń biochemiczną (antybiotyk), inne się na nią uodparniały. Pojawienie się na scenie człowieka nie zmieniło zwyczajów bakterii. Nadal reagują tak samo - my próbujemy je zabić, one wykształcają oporność [4].


Penicylina została odkryta w 1943 roku. Już w 1945 zanotowano pierwsze oporne na nią szczepy. Wankomycyna pojawiła się w 1972 roku, bakterie odpowiedziały opornością 16 lat później. Daptomycyna - jeden z najnowszych antybiotyków na rynku, została pozyskana w 2003, a doczekała się pierwszego opornego szczepu już rok po pierwszym zastosowaniu [4].

Za każdym razem, gdy stosujemy jakiś antybiotyk, ponosimy ryzyko. Kiedy lek podawany jest z powodu choroby, stawiamy na jednej szali zdrowie i życie osoby chorej, a na drugiej szali - potencjalną oporność. Ważymy te dwie wartości. Zdrowie i życie przeważa, dlatego decydujemy się na zastosowanie leku. Ale kiedy podajemy antybiotyki zdrowym zwierzętom gospodarskim, szala ryzyka uderza z trzaskiem o podłoże. Tu nie ma korzyści. Jest tylko ryzyko. No chyba, że, zamiast przeprowadzić bilans zysków i strat, posłuchamy zwykłej chciwości - niepohamowanego pragnienia, by mieć jeszcze więcej, jeszcze szybciej, jeszcze taniej, jeszcze częściej.

Antybiotyki: poziom polskiego cwaniaka

Jaka jest skala tego zjawiska? Od 2006 roku w całej Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz podawania zwierzętom antybiotyków w celach innych, niż lecznicze. A zatem, od 14 lat powinno być wszystko w porządku, tak?
Nie bardzo. Wiele krajów (przede wszystkim Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny) nadal lekką ręką sypie antybiotyki do paszy. Zużywają do tego celu tak wiele leków, że 80% całej produkcji ląduje właśnie w korytkach i poidłach zwierząt przeznaczonych na ubój.

No tak, ale my mieszkamy w Europie, więc nie dokładamy kolejnej zapałki pod ten stos…
Oficjalnie – zgadza się. Niestety, praktyka pokazuje, że wciąż nie zrozumieliśmy, z jak wielkim zagrożeniem mamy do czynienia. Lekarze weterynarii pracujący w terenie nie pozostawiają złudzeń: w produkcji zwierzęcej panuje wolna amerykanka.

- [Hodowcy] podają wszystko jak leci, nie tylko antybiotyki i nie tylko jako promotory wzrostu - mówi lekarz weterynarii Grzegorz Brudnicki, który od kilku lat pracuje w terenie.
Ceftiocyl [antybiotyk trzeciej generacji z grupy cefalosporyn] żeby łożysko lepiej odeszło, Shotapen na "wzmocnienie" maciory po porodzie albo dla własnego widzimisię to norma.
Raz byłem u gościa, który miał flaszkę amoksycyliny L.A. i stosował ją u krów na infekcję dróg oddechowych. Tyle, że dawał im po 2,5 ml dziennie na krowę 650 kg [podczas, gdy prawidłowe dawkowanie to około 1 ml na 10 kg masy ciała].

- Niestety, zgodzę się – dodaje lekarka weterynarii, która pragnie pozostać anonimowa. - U mnie na terenie jest "hurtownia" wszelkich leków dla zwierząt gospodarskich. Jak otworzyłam lecznicę, klienci byli bardzo podejrzliwi - czemu chcę paszport krowy [do którego wpisuje się szczegóły leczenia]. I wyszło, że w tej drugiej lecznicy kupują.

"Jeśli kurom podaje się lek, to mówię rolnikom, że jaja są do wyrzucenia, ale oni i tak robią swoje. Podają tony badziewia. Zero karencji. Nikt tego nie kontroluje"


Skoro stosowanie antybiotyków w celach innych, niż terapeutyczne, jest zakazane w Unii Europejskiej, to jakim cudem tony niebezpiecznych substancji lądują w organizmach zwierząt?
Niby leki na receptę (a do takich należą antybiotyki) nie mogą być kupowane przez dowolnych chętnych. Ale jak ktoś się potrafi "zakręcić", bez trudu dostanie lek – na przykład poprzez znany chiński serwis sprzedażowy. Drugie źródło to postępujące nieetycznie lecznice weterynaryjne.

- Kontrole można o kant d..y rozbić, bo handlarze wypadają na nich najlepiej. Mają czas przygotowywać papiery na szóstkę z plusem - mówi lek. wet. Przemysław Sosnowski. - Dramatem są też technicy weterynarii, którzy leczą [mimo, że nie mają do tego ani odpowiedniej wiedzy, ani uprawnień]. Rolnicy już sami nie wiedzą czasem kto jest kto, bo i ten doktór i ten. Do wielu hodowców nie dociera, że im mniej leków pakują w zwierzęta, tym lepiej dla portfela. Jest trochę hodowców świadomych. Wielkość gospodarstwa nie ma tu znaczenia. Mamy klientów posiadających kilka zwierząt, u których profilaktyka i dobrostan stoją na światowym poziomie. Są też postPGRrowskie gospodarstwa, gdzie leczeniem zwierząt zajmują się… oborowi”.

Kto traci?
Wszyscy.


Tracą zwierzęta, którym podaje się leki, mimo że wcale nie są chore.

Tracą konsumenci, bo wraz z kolejnymi nieuprawnionymi podaniami antybiotyków wzrasta ryzyko, że pozostałości leków znajdą się w produkcie spożywczym.

Traci ludzkość, która lada moment zmarnuje najcenniejszy lek, jaki kiedykolwiek odkryto, bo wszystko, co żyje, wykształci oporność na antybiotyki. I powrócą czasy, w których ludzie umierali na proste infekcje bakteryjne.

Antybiotyki: poziom mistrzowski

- Nie wierzę, że cokolwiek się zmieni, póki kontrole lekarzy powiatowych nie będą widziały zwierząt stojących po brzuchy w gównie, parapetów pełnych leków i tłumów pod niektórymi lecznicami - mówi mi pragnący zachować anonimowość lekarz weterynarii.

- Jeśli dobrze przeanalizujemy, co się dzieje w hodowli zwierząt, to nie jest wesoło - uzupełnia lek. wet. Szymon Nowaczyk, który od kilku lat prowadzi program "Raised without antibiotics". - W wielu krajach europejskich w tym momencie działają programy rejestrujące zużycie produktów przeciwbakteryjnych. O tym, że u nas taki program ma być również wprowadzony, wiemy od kilku lat, a niewiele się w tym kierunku dzieje. Rejestracja zużycia może ukrócić nadużycia ze strony lecznic-hurtowni, ale i hodowców, którzy zamiast poprawiać jakość utrzymania zwierząt biorą z takiej zaprzyjaźnionej hurtowni kilka kg doksycykliny...

Ograniczenia w stosowaniu antybiotyków w celach "profilaktycznych" i ścisłe kontrolowanie zużycia leków to działania konieczne, które trzeba wprowadzić tu i teraz. Bo jeszcze moment, a bakterie odzyskają teren, który należał do nich przez miliardy lat, a który utraciły ledwie na kilka dekad.


Bibliografia

1) Dibner, J. J., & Richards, J. D. (2005). Antibiotic growth promoters in agriculture: history and mode of action. Poultry science, 84(4), 634-643.
2) Jones, F. T., & Ricke, S. C. (2003). Observations on the history of the development of antimicrobials and their use in poultry feeds. Poultry science, 82(4), 613-617.
3) Hume, M. E. (2011). Historic perspective: prebiotics, probiotics, and other alternatives to antibiotics. Poultry science, 90(11), 2663-2669.
4) McKenna, M. (2016). What do we do when antibiotics don’t work any more? TED.
5) Dibner, J. J., & Richards, J. D. (2005). Antibiotic growth promoters in agriculture: history and mode of action. Poultry science, 84(4), 634-643.
6) Castanon, J. I. R. (2007). History of the use of antibiotic as growth promoters in European poultry feeds. Poultry science, 86(11), 2466-2471.
7) Miles, R. D., Butcher, G. D., Henry, P. R., & Littell, R. C. (2006). Effect of antibiotic growth promoters on broiler performance, intestinal growth parameters, and quantitative morphology. Poultry Science, 85(3), 476-485.
8) Huyghebaert, G., Ducatelle, R., & Van Immerseel, F. (2011). An update on alternatives to antimicrobial growth promoters for broilers. The Veterinary Journal, 187(2), 182-188.
9) Fleming, A. (1945). Penicillin. Nobel Lecture, 11.12.1945.
10) Dzierżawski, A., Cybulski, W. (2012). Potrzeba racjonalnego stosowania antybiotyków w praktyce weterynaryjnej. Życie Weterynaryjne, 2012, 87(4), 316-321.
27 czerwiec 2020

Marta Alicja Trzeciak 

  

Komentarze

  

Archiwum

Tablica „Hanoar Hacijoni”.
lipiec 21, 2004
Jan Lucjan Wyciślak
Lichwa uber alles ... czyli "patriotyczny obowiązek" wobec żydowskich gangsterów
luty 7, 2004
Bojownicy o "wolność"
kwiecień 7, 2007
Piotr Ciszewski
Gruba kreska Solidarności
kwiecień 25, 2005
Leszek Skonka
NASZE MATKI POLKI TO SZTANDARY
maj 27, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
Co i z czym kojarzy się Adamowi Michnikowi
wrzesień 4, 2007
Izabela Grelowska
Procedures - sequel of 'Medallions'
wrzesień 12, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
"Oko za oko ..."
marzec 17, 2004
PAP
Energetyczny rozbior i kolonizacja Polski
maj 4, 2007
przeslala Elzbieta
Lepper zawiedziony spotkaniem z Kołodko
lipiec 24, 2002
PAP
Ujawniać dane podejrzanych i przestępców!
wrzesień 17, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Aktor Dustin Hoffman: Bush manipuluje faktami dotyczącymi 9/11
grudzień 4, 2006
bibula.com
Aktualna sytuacja w Gruzji wg ?ródeł rosyjskich, tureckich, chińskich, izrealskich 2008.08.09. godzina 1000
sierpień 9, 2008
tłumacz
paranoja
wrzesień 30, 2005
Rezerwy Federalnej - ?ródła jej pochodzenia, historii i obecnej strategii
czerwiec 30, 2008
Iluzja pomocy
styczeń 14, 2004
przesłała Elżbieta
Dobry żart na dzień dobry
sierpień 26, 2003
Wnioski są zatrważające
grudzień 16, 2002
Piotr Mączyński
Protest poszkodowanej przed Sądem w Białymstoku. Kobieta przykuła się do barierki przed drzwiami sądu
styczeń 13, 2007
Adam Sandauer
Poszkodowani pacjenci a pakt stabilizacyjny
luty 5, 2006
Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media