ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Wyżsi hodowcy 
19 lipiec 2021      Eric Markhoff
Nic nie szkodzi, poczekam 
29 maj 2025      Autor: Zygmunt Jan Prusiński
Kolekcja Richmonda 
22 czerwiec 2010      Goska
Faktyczny zwrot, czy tylko techniczna zagrywka? 
18 luty 2019      Artur Łoboda
Pod kierownictwem Glińskiego, Ministerstwo Kultury to dalej gniazdo korupcji 
12 styczeń 2016      Artur Łoboda
Jakubiak zgłupiał kompletnie 
23 grudzień 2025     
Covid 19 – Nowa doktryna szoku 
4 czerwiec 2020     
Siła i Honor 
3 maj 2013      Artur Łoboda
Czy premier Tusk i minister sprawiedliwości Kwiatkowski mają problemy psychiczne 
3 luty 2011      Bogusław
Nie wierzcie przefarbowańcom 
19 listopad 2017     
Raport Health Ranger: dr Sherri Tenpenny przedstawia 4 kategorie OBRAŻEŃ PO SZCZEPIONKACH COVID-19 
21 marzec 2024     
Maurizio Blondet o "Polin" – wczoraj i dziś 
22 listopad 2024     
Doskonała propaganda 
3 październik 2020      Patrick Plaga
OUN / UPA na Ukrainie  
21 wrzesień 2014      www.polskawalczaca.com
12 krajów wycofuje ograniczenia COVID, Izrael znosi „zieloną przepustkę” 
4 luty 2022      Megan Redshaw
Kalifornia wstrzymuje szczepienia przeciwko COVID z serii Moderna związane z „nietypowo wysoką liczbą” działań niepożądanych 
19 styczeń 2021      Obserwator
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa (26.12.2011) 
11 październik 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Delikatny sposób na ślad 
18 kwiecień 2026      Autor: Zygmunt Jan Prusiński
Mowa nienawiści Bogdana Zdrojewskiego 
22 maj 2013      Artur Łoboda
Baza danych CDC V-safe nie przyjmuje już nowych raportów o urazach spowodowanych szczepionką przeciwko Covid-19… dogodny moment w miarę pojawiania się nowych szczepionek 
9 wrzesień 2023     

 
 

Smacznego antybiotyczku

Jest rok 1948. Thomas Jukes pracuje w firmie produkującej antybiotyki i nie lubi, jak coś się marnuje. Robi więc doświadczenie. Kilka dekad później jego wynik stworzy jedno z największych zagrożeń dla ludzkości.

Antybiotyki: poziom podstawowy

W latach 40. XX wieku antybiotyki były już dobrze znane, ale na rynku istniało ich zaledwie kilka. Wytwarzanie antybiotyków było żmudne. Proces przebiegał podobnie do produkcji piwa: weź odpowiednie mikroorganizmy, karm je węglowodanami, dodaj trochę wody, czekaj aż dojdzie do fermentacji. Oddziel z mieszaniny produkt wytworzony przez bakterie (tu: antybiotyk) i wykorzystaj go.

Gdybyście kilka dekad temu pracowali w firmie wytwarzającej antybiotyki według powyższego przepisu, po produkcji zostałoby wam wielkie naczynie wypełnione klejącą, przefermentowaną mazią, w skład której wchodziłyby wymęczone bakterie oraz resztki z procesów, w których brały udział. Większość pracowników utylizowała tę maź. Ale Thomas Jukes, człowiek praktyczny, postanowił, że znajdzie sposób, żeby ją wykorzystać i na niej zarobić [1, 2, 3, 4 - źródła na końcu tekstu].

Antybiotyki: poziom średniozaawansowany

Potencjalnych klientów Jukes widział w hodowcach zwierząt gospodarskich. Postanowił sprawdzić, czy poprodukcyjną breję z jego fabryki można wykorzystać w charakterze suplementu diety dla drobiu. Chciał wiedzieć, czy zwierzęta w ogóle zjedzą to, co im zaoferuje i czy ich właściciel będzie miał z tego jakieś korzyści. Kupił kilka stad kurcząt i zaczął je karmić. Podawał ptakom wszystko, co znalazł na rynku dodatków dietetycznych, a jednemu stadku kurcząt dodał do paszy resztki pozostałe po produkcji antybiotyków [4].

Ptaki grzecznie spożywały karmę z suplementami przez kilka tygodni. W pierwszy dzień świąt, 25 grudnia 1948, Jukes powiedział "sprawdzam". Stawiał kolejno wszystkie ptaki na wadze i zapisywał wyniki. A te przerosły jego najśmielsze oczekiwania.

Kurczęta skarmiane resztkami po produkcji antybiotyków były większe od tych z grupy kontrolnej.
Znacznie większe.
Ich masa ciała wynosiła około 200 procent masy osiąganej przez "zwykłe" ptaki [4]. Antybiotykowe kurczęta wyglądały jak przedstawiciele innego gatunku – potężnie zbudowane, wielkie, ciężkie. Mięso na nogach – o to dokładnie chodziło.

Jukes dobrze wykorzystał żyłę złota, na którą trafił. Swoje dodatki do paszy nazwał promotorami lub stymulatorami wzrostu i zaczął je sprzedawać farmerom. W ciągu 5 lat ilość antybiotyków dodawanych do paszy zwierząt w celu przyspieszenia ich wzrostu przekroczyła 220 ton w samych tylko Stanach Zjednoczonych.

"Jukes zaobserwował, że kurczęta skarmiane resztkami po produkcji antybiotyków były większe od tych z grupy kontrolnej. Znacznie większe. Ich masa ciała wynosiła około 200 procent masy osiąganej przez "zwykłe" ptaki".


Współcześnie wartości są znacznie wyższe. Obecnie farmerzy z USA podają zwierzętom około 14 tysięcy ton antybiotyków rocznie, zaś w skali globalnej jest to mniej więcej 119 tysięcy ton [1, 2, 3, 4].
Dla jasności – nie mówimy tu o sytuacji, w której zwierzę jest chore i wymaga podania leku. Chodzi o rutynowe podawanie antybiotyków zdrowym zwierzętom.

W tym miejscu trzeba postawić dwa pytania.

Po pierwsze: dlaczego karmienie zwierząt antybiotykami tak bardzo przyspiesza ich wzrost? Po drugie – co w tym złego?

Ani sam Jukes, ani farmerzy, którym sprzedawał "ambrozję dla zwierząt", nie mieli pojęcia, na czym polega mechanizm antybiotykowego stymulowania wzrostu.
Kto by się jednak przejmował takimi głupotami jak mechanizm działania… Zwierzęta rosły na potęgę, więc leki leciały do paszy jak majeranek do barszczu.

Dziś wiemy, że przyczyn jest wiele. Przede wszystkim antybiotyki modyfikują skład miokrobiomu jelitowego zwierząt (czyli składu bakterii w ich jelitach – red.) i przyczyniają się do lepszego wykorzystania energii pozyskanej ze spożywanego pokarmu. A więcej energii to szybszy wzrost i rozwój.

Dodatkowo, antybiotyki podawane profilaktycznie zapobiegają rozwojowi infekcji u tych zwierząt, które przechodzą je podklinicznie (czyli są chore, ale nie widać u nich objawów) [5, 6, 7, 8]. Gdy poszczególne osobniki żyją w ogromnym ścisku, o infekcje jest bardzo łatwo.

Zwłaszcza, gdy do stłoczenia dojdą fatalne warunki higieniczne. Zamiast więc czekać, aż zwierzę zachoruje (albo sprzątnąć mu odchody spod nóg), "lepiej" podawać mu antybiotyki non stop, żeby do pełnoobjawowej infekcji nigdy nie doszło. Proste?
Proste.

Antybiotyki: poziom zaawansowany

No to teraz zastanówmy się, co w tym złego, że kurczak dostaje antybiotyki na śniadanie, obiad i kolację. Przynajmniej będzie zdrowy, prawda? No, nie do końca.

Antybiotyki stosowane jako stymulatory wzrostu podawane są w znacznie mniejszych jednorazowych dawkach, niż te leki, które daje się zwierzętom chorym. To tak, jakbyście chcieli pokonać hydrę i codziennie ucinali po jednej z jej głów, a potem ze zdziwieniem obserwowali, jak bestia robi się coraz silniejsza.

Podobnie dzieje się, gdy poddajemy bakterie częstemu działaniu niewielkich dawek antybiotyków. Farmaceutyk zniszczy wprawdzie te mikroorganizmy, które były najbardziej wrażliwe, ale za to pozostawi całą armię opornych na jego działanie "głów hydry".

Najbardziej gorzkie jest to, że znamy tę zależność od samego początku, a jednak nadal popełniamy te same błędy. W 1945 roku Alexander Fleming otrzymał Nagrodę Nobla za odkrycie penicyliny i został – jak każdy noblista – poproszony o wygłoszenie przemowy. Trzy lata przed eksperymentem Thomasa Jukesa, noblista ostrzegł: "istnieje niebezpieczeństwo, że jakiś człowiek wykazujący się ignorancją zastosuje zbyt małe dawki leku, które będą niewystarczające żeby zabić bakterie, ale uczynią je opornymi" [9].

Idę o zakład, że Fleming w najgorszych koszmarach nie przewidywał, jak wielkim lekceważeniem wykaże się nie jeden ignorant, lecz cała ludzkość. Flemingowska klątwa Kasandry ziściła się na nieprawdopodobną skalę.

Wyobraźcie sobie dwuszalkową wagę, która w magiczny sposób potrafi "zważyć czas". Na jednej z szalek kładziecie kilkadziesiąt lat, a na drugiej… kilka miliardów lat. Ta waga, to my i bakterie. One biorą udział w biochemicznej wojnie od początków życia na Ziemi; my – od lat czterdziestych minionego wieku. Przez te wszystkie miliardy lat mikroorganizmy konkurowały ze sobą w ten sam sposób: jedne wytwarzały broń biochemiczną (antybiotyk), inne się na nią uodparniały. Pojawienie się na scenie człowieka nie zmieniło zwyczajów bakterii. Nadal reagują tak samo - my próbujemy je zabić, one wykształcają oporność [4].


Penicylina została odkryta w 1943 roku. Już w 1945 zanotowano pierwsze oporne na nią szczepy. Wankomycyna pojawiła się w 1972 roku, bakterie odpowiedziały opornością 16 lat później. Daptomycyna - jeden z najnowszych antybiotyków na rynku, została pozyskana w 2003, a doczekała się pierwszego opornego szczepu już rok po pierwszym zastosowaniu [4].

Za każdym razem, gdy stosujemy jakiś antybiotyk, ponosimy ryzyko. Kiedy lek podawany jest z powodu choroby, stawiamy na jednej szali zdrowie i życie osoby chorej, a na drugiej szali - potencjalną oporność. Ważymy te dwie wartości. Zdrowie i życie przeważa, dlatego decydujemy się na zastosowanie leku. Ale kiedy podajemy antybiotyki zdrowym zwierzętom gospodarskim, szala ryzyka uderza z trzaskiem o podłoże. Tu nie ma korzyści. Jest tylko ryzyko. No chyba, że, zamiast przeprowadzić bilans zysków i strat, posłuchamy zwykłej chciwości - niepohamowanego pragnienia, by mieć jeszcze więcej, jeszcze szybciej, jeszcze taniej, jeszcze częściej.

Antybiotyki: poziom polskiego cwaniaka

Jaka jest skala tego zjawiska? Od 2006 roku w całej Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz podawania zwierzętom antybiotyków w celach innych, niż lecznicze. A zatem, od 14 lat powinno być wszystko w porządku, tak?
Nie bardzo. Wiele krajów (przede wszystkim Stany Zjednoczone, Rosja, Chiny) nadal lekką ręką sypie antybiotyki do paszy. Zużywają do tego celu tak wiele leków, że 80% całej produkcji ląduje właśnie w korytkach i poidłach zwierząt przeznaczonych na ubój.

No tak, ale my mieszkamy w Europie, więc nie dokładamy kolejnej zapałki pod ten stos…
Oficjalnie – zgadza się. Niestety, praktyka pokazuje, że wciąż nie zrozumieliśmy, z jak wielkim zagrożeniem mamy do czynienia. Lekarze weterynarii pracujący w terenie nie pozostawiają złudzeń: w produkcji zwierzęcej panuje wolna amerykanka.

- [Hodowcy] podają wszystko jak leci, nie tylko antybiotyki i nie tylko jako promotory wzrostu - mówi lekarz weterynarii Grzegorz Brudnicki, który od kilku lat pracuje w terenie.
Ceftiocyl [antybiotyk trzeciej generacji z grupy cefalosporyn] żeby łożysko lepiej odeszło, Shotapen na "wzmocnienie" maciory po porodzie albo dla własnego widzimisię to norma.
Raz byłem u gościa, który miał flaszkę amoksycyliny L.A. i stosował ją u krów na infekcję dróg oddechowych. Tyle, że dawał im po 2,5 ml dziennie na krowę 650 kg [podczas, gdy prawidłowe dawkowanie to około 1 ml na 10 kg masy ciała].

- Niestety, zgodzę się – dodaje lekarka weterynarii, która pragnie pozostać anonimowa. - U mnie na terenie jest "hurtownia" wszelkich leków dla zwierząt gospodarskich. Jak otworzyłam lecznicę, klienci byli bardzo podejrzliwi - czemu chcę paszport krowy [do którego wpisuje się szczegóły leczenia]. I wyszło, że w tej drugiej lecznicy kupują.

"Jeśli kurom podaje się lek, to mówię rolnikom, że jaja są do wyrzucenia, ale oni i tak robią swoje. Podają tony badziewia. Zero karencji. Nikt tego nie kontroluje"


Skoro stosowanie antybiotyków w celach innych, niż terapeutyczne, jest zakazane w Unii Europejskiej, to jakim cudem tony niebezpiecznych substancji lądują w organizmach zwierząt?
Niby leki na receptę (a do takich należą antybiotyki) nie mogą być kupowane przez dowolnych chętnych. Ale jak ktoś się potrafi "zakręcić", bez trudu dostanie lek – na przykład poprzez znany chiński serwis sprzedażowy. Drugie źródło to postępujące nieetycznie lecznice weterynaryjne.

- Kontrole można o kant d..y rozbić, bo handlarze wypadają na nich najlepiej. Mają czas przygotowywać papiery na szóstkę z plusem - mówi lek. wet. Przemysław Sosnowski. - Dramatem są też technicy weterynarii, którzy leczą [mimo, że nie mają do tego ani odpowiedniej wiedzy, ani uprawnień]. Rolnicy już sami nie wiedzą czasem kto jest kto, bo i ten doktór i ten. Do wielu hodowców nie dociera, że im mniej leków pakują w zwierzęta, tym lepiej dla portfela. Jest trochę hodowców świadomych. Wielkość gospodarstwa nie ma tu znaczenia. Mamy klientów posiadających kilka zwierząt, u których profilaktyka i dobrostan stoją na światowym poziomie. Są też postPGRrowskie gospodarstwa, gdzie leczeniem zwierząt zajmują się… oborowi”.

Kto traci?
Wszyscy.


Tracą zwierzęta, którym podaje się leki, mimo że wcale nie są chore.

Tracą konsumenci, bo wraz z kolejnymi nieuprawnionymi podaniami antybiotyków wzrasta ryzyko, że pozostałości leków znajdą się w produkcie spożywczym.

Traci ludzkość, która lada moment zmarnuje najcenniejszy lek, jaki kiedykolwiek odkryto, bo wszystko, co żyje, wykształci oporność na antybiotyki. I powrócą czasy, w których ludzie umierali na proste infekcje bakteryjne.

Antybiotyki: poziom mistrzowski

- Nie wierzę, że cokolwiek się zmieni, póki kontrole lekarzy powiatowych nie będą widziały zwierząt stojących po brzuchy w gównie, parapetów pełnych leków i tłumów pod niektórymi lecznicami - mówi mi pragnący zachować anonimowość lekarz weterynarii.

- Jeśli dobrze przeanalizujemy, co się dzieje w hodowli zwierząt, to nie jest wesoło - uzupełnia lek. wet. Szymon Nowaczyk, który od kilku lat prowadzi program "Raised without antibiotics". - W wielu krajach europejskich w tym momencie działają programy rejestrujące zużycie produktów przeciwbakteryjnych. O tym, że u nas taki program ma być również wprowadzony, wiemy od kilku lat, a niewiele się w tym kierunku dzieje. Rejestracja zużycia może ukrócić nadużycia ze strony lecznic-hurtowni, ale i hodowców, którzy zamiast poprawiać jakość utrzymania zwierząt biorą z takiej zaprzyjaźnionej hurtowni kilka kg doksycykliny...

Ograniczenia w stosowaniu antybiotyków w celach "profilaktycznych" i ścisłe kontrolowanie zużycia leków to działania konieczne, które trzeba wprowadzić tu i teraz. Bo jeszcze moment, a bakterie odzyskają teren, który należał do nich przez miliardy lat, a który utraciły ledwie na kilka dekad.


Bibliografia

1) Dibner, J. J., & Richards, J. D. (2005). Antibiotic growth promoters in agriculture: history and mode of action. Poultry science, 84(4), 634-643.
2) Jones, F. T., & Ricke, S. C. (2003). Observations on the history of the development of antimicrobials and their use in poultry feeds. Poultry science, 82(4), 613-617.
3) Hume, M. E. (2011). Historic perspective: prebiotics, probiotics, and other alternatives to antibiotics. Poultry science, 90(11), 2663-2669.
4) McKenna, M. (2016). What do we do when antibiotics don’t work any more? TED.
5) Dibner, J. J., & Richards, J. D. (2005). Antibiotic growth promoters in agriculture: history and mode of action. Poultry science, 84(4), 634-643.
6) Castanon, J. I. R. (2007). History of the use of antibiotic as growth promoters in European poultry feeds. Poultry science, 86(11), 2466-2471.
7) Miles, R. D., Butcher, G. D., Henry, P. R., & Littell, R. C. (2006). Effect of antibiotic growth promoters on broiler performance, intestinal growth parameters, and quantitative morphology. Poultry Science, 85(3), 476-485.
8) Huyghebaert, G., Ducatelle, R., & Van Immerseel, F. (2011). An update on alternatives to antimicrobial growth promoters for broilers. The Veterinary Journal, 187(2), 182-188.
9) Fleming, A. (1945). Penicillin. Nobel Lecture, 11.12.1945.
10) Dzierżawski, A., Cybulski, W. (2012). Potrzeba racjonalnego stosowania antybiotyków w praktyce weterynaryjnej. Życie Weterynaryjne, 2012, 87(4), 316-321.
27 czerwiec 2020

Marta Alicja Trzeciak 

  

Komentarze

  

Archiwum

Weszła w życie nowelizacja samorządowej ordynacji wyborczej
sierpień 10, 2002
PAP
Zbrodnia przeliczana na pieniądze
grudzień 10, 2007
PAP
Brońmy integralności terytorialnej mordowanej Serbii !!!
luty 19, 2008
w.w.
Odmitologizowanie II Wojny Swiatowej.
listopad 14, 2006
PAP
Ile wydajemy na ochronę zdrowia? jeden z wodzów komunizmu mówił ...nie istotne jak ludzie głosują ważne kto głosy liczy...
maj 12, 2006
Adam Sandauer
*Nowy Dzień* daje 5 milionów!
luty 26, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
BCP może wycofać się z BIG BG i PZU
sierpień 3, 2002
Ł. Świerżewski, B. Tomaszkiewicz Puls Biznesu
"Oko za oko ..."
marzec 17, 2004
PAP
IV RP jest ideą bałamutną
listopad 4, 2006
Hołd muzyczny dla polskich partyzantów
maj 14, 2006
Cyprian
Problem uregulowania kwestii wizowych między Polską a USA -rozwiązania stosowane wobec obywateli USA przez inne kraje
marzec 26, 2008
tłumacz
Marshall McLuhan ORAZ 30 LAT ISTNIENIA AUTORSKIEJ GALERII „ZA” IM. MARIANA BOGUSZA
luty 16, 2006
Agnieszka (Jaga) Sokołowska
Opowieść wigilijna 2005
grudzień 23, 2005
Marek Olżyński
Były naciski, by zatuszować zbrodnię Katyńską
sierpień 7, 2004
Językowa patologia
lipiec 16, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
"Milczenie owiec"
wrzesień 5, 2004
Artur Łoboda
Polska jej dobro ich nie obchodzi
grudzień 5, 2007
PAP
Pamięci oszczędnego przedwojennego Fiskusa
marzec 31, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Brytyjski Żyd będzie nadzorował treningi policji w całej Unii Europejskiej, w zakresie tzw. przestępstw nienawiści i antysemi
grudzień 11, 2006
BIBUŁA - pismo
Rozpoczął się proces Germara Rudolfa z okarżenia o "negowanie Holokaustu"
listopad 16, 2006
bibula
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media