Nie mam dostępu ani do polskiej - ani tym bardziej niemieckiej telewizji.
Dlatego zmuszony jestem opierać swoją wiedzę o działaniach tych mediów - na podstawie echa w Internecie.
Jeżeli tym razem jest inaczej - to proszę mnie poprawić.
Po zamachu w Berlinie prowadzona jest medialna taktyka, która budzi bardzo poważne podejrzenia iż mamy do czynienia z zaplanowaną grą operacyjną.
Najpierw niemieckie media chciały zrzucić odpowiedzialność na Polaka - podkreślając po stokroć polską rejestrację ciężarówki i to, że "zabity pasażer był Polakiem".
Już samo użycie słowa "pasażer" - wobec zaatakowanego kierowcy - było obelżywe wobec Polaka!
Normalne media przeprowadziłyby wywiad z przedstawicielem Policji i wyjaśniły wszelkie nieporozumienia. Ale niemieckie media milczą w sprawie kłamliwych doniesień po zamachu!
Nie zrobiły też rzeczy oczywistej w każdym cywilizowanym kraju.
Reporter powinien zjawić się w firmie, która odmówiła odebrania towaru w poniedziałek i zapytać o przyczyny tego zachowania. Bo istnieje też pewna możliwość, że polski kierowca został wystawiony właśnie przez magazynierów tej firmy.
Natomiast polskie media powinny zrobić taki wywiad po to - by zbadać prawdziwość doniesień firm spedycyjnych, że "polscy kierowcy są represjonowani przez Niemców".
A co robią polskie media?
Dokładnie to samo - co robiły po katastrofie w Smoleńsku. Czekają na wynik obcego śledztwa i w żadnym wypadku nie zamierzają podjąć śledztwa dziennikarskiego.
Żadna polskojęzyczna telewizja nie zamierza podjąć śledztwa dziennikarskiego - w sprawie zamachu w Berlinie.
O czym to świadczy?