ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

"Dziadek Angeli Merkel nazywał się Kazmierczak" 
14 marzec 2013      Artur Łoboda
MIEJSKI MONITORING WIZYJNY – 
26 sierpień 2014      www.polskawalczaca.com
"Atak" na aferyprawa.com 
6 maj 2009      Artur Łoboda
A mogliście żyć i patrzeć na łąki... 
10 kwiecień 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Operacja Anty Polska NKWD 1937-1938 
18 listopad 2014      www.polskawalczaca.com
USA Jako Państwo Policyjne 
10 maj 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Wesołego Bożego Narodzenia i myśli z tym świętem związane 
27 grudzień 2009      Marek Glogoczowski
Czym jest piękno – czym jest sztuka?  
4 listopad 2013      Artur Łoboda
Czy premier Tusk i minister sprawiedliwości Kwiatkowski mają problemy psychiczne 
3 luty 2011      Bogusław
Fałszerze historii 
26 luty 2016      Artur Łoboda
Konfrontacja „kapitalizmu lichwiarskiego” USA i „państwowego” Chin  
18 listopad 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Jeżeli nie można zmienić, to trzeba zlikwidować 
2 grudzień 2015      Artur Łoboda
Odstraszanie Izraela za pomocą rakiet Iranu 
28 wrzesień 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Nowy kodeks sądowy Platformy Obywatelskiej 
20 marzec 2013      Artur Łoboda
Bankierzy i dialog USA z Islamem  
17 kwiecień 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Czy istnieją niezależne media? 
16 maj 2012      Artur Łoboda
Czy to prawdziwy weteran Armii USA? 
5 listopad 2016     
Mój ostatni list do Bogdana Zdrojewskiego 
27 styczeń 2012      Artur Łoboda
Międzynarodowy Czerwony Krzyż oskarża rząd USA o „eksport tortur” 
28 marzec 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Plan zniszczenia polskiej kultury (2) 
16 sierpień 2012      Artur Łoboda

 
 

dr Leszek Skonka: UDZIAŁ KOŚCIOŁA W OBALENIU PRL I TWORZENIU KAPITALISTYCZNYCH RZĄDÓW SOLIDARNOŚCI W POLSCE


W LATACH 90-TYCH XX WIEKU POLSKA ZANOTOWAŁA NAJWIĘKSZY WZROST UBÓSTWA SPOŚRÓD WSZYSTKICH 175 PAŃSTW SKLASYFIKOWANYCH PRZEZ ONZ-TOWSKI PROGRAM ROZWOJU UNDP. KOJARZYŁA SIĘ Z BIEDNYMI KRAJAMI AFRYKI.

Prymas Glemp w roku 2003:

„Solidarność skompromitowała się nie tylko swoją nieudolnością, ale także moralnie. Polacy nie przewidywali powstanie tak nieuczciwych, skorumpowanych i złodziejskich rządów sprawowanych w imieniu i pod szyldem „Solidarności."


Kościół w Polsce dość często powołuje się na zasługi w tworzenie obecnej rzeczywistości, z jej wszystkimi konsekwencjami, pozytywnymi i negatywnymi, ale zachuje się tak, jak swawolni biesiadnicy na rodzinnej lub towarzyskiej libacji, przyjmując postawę, co złego to nie my. Istotnie Kościół odegrał ważną rolę i wpływał skutecznie na kształtowanie obecnej rzeczywistości, sytuacji społecznej , zarówno na jej pozytywy, jak i negatywy. A skutkami, niestety, były także negatywy, wielkie błędy i wypaczenia, których nie można nie zauważać, wypierać się i ukrywać je, albo zwalać na innych; bić się własną pięścią w cudze piersi. Kościół słusznie przypisuje sobie zasługi zniszczeniu poprzedniego systemu, PRL i tworzeniu nowego, władzy obozu (partii) pn. Solidarność. Pierwszym wezwaniem do społeczeństwa było już wystąpienia Papieża JPII w czasie pielgrzymki do Polski w czerwcu 1979 roku. To wtedy wypowiedział charakterystyczne słowa: „i wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II, papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: „niech zstąpi Duch i odmieni oblicze Ziemi, tej Ziemi. (a więc polskiej). (Życie Warszawy” Nr 24-25, 12-13 grudnia 1981r. )

Bardzo jednoznacznie zachęcał społeczeństwo do walki przeciw panującemu wówczas w Polsce ustrojowi, choć powinien zdawać sobie sprawę ze skutków, które owo zachęcanie mogą spowodować, zwłaszcza w środowisku polskiego ciemnogrodu. W odróżnieniu od Prymasa Stefana Wyszyńskiego, który dostrzegał niebezpieczeństwo spowodowane działaniami nieprzemyślanymi i wyrażał niepokój o losy państwa. Papież natomiast nie troszczył się o przyszłość lecz o osiągnięcie doraźnych skutków: obalenie jednego za i zastąpienie go nowym złem. Nigdy nie wystąpił w obronie ludzi krzywdzonych przez nowych władców kraju, nie apelował o rozsadek, umiar, tolerancje wobec inaczej myślących. Dla niego najważniejsze było obalenie PRL i reaktywowanie kapitalizmu; i to w jego najbardziej prymitywnej , dziwiętnastowiecznej wersji. Dlatego wyraził zgodę na wykorzystanie zdezorientowanego społeczeństwa na przekształcenie związków zawodowych w partię polityczną. Naiwne społeczeństwo rzeczywiście zaufało Mu i spełniło Jego wolę, co w konsekwencji doprowadziło do obecnej sytuacji w kraju. Czy ku zadowoleniu społeczeństwa? Niech ono samo osądzi.

KOŚCIÓŁ OSTRZEGAŁ PRZED KONFRONTACJĄ

Prymas Wyszyński, odmiennie niż JPII, przewidywał negatywne kierunki działania Solidarności pod przywództwem KOR-u i innych awanturniczych i wrogich sił dla Polski. Ostrzegał "Solidarność" przed mogącym nastąpić stanem wojennym. Jednakże buńczuczni , zarozumiali działacze obozu politycznego, któremu przewodzili działacze i sympatycy KOR-u świadomie i konsekwentnie parli do konfrontacji, nie bacząc na zagrożenia i niebezpieczeństwo dla narodu i państwa. To ci, co inspirowali walkę o władzę, „targania się po szczękach”, nie zważając na koszty, powinni także zasiąść na ławie oskarżonych obok odpowiedzialnych za skutki stanu wojennego, za doprowadzenie do śmierci górników na Śląsku. Powinni także być ukarani za śmierć i cierpienia innych niewinnych, zbałamuconych robotników. Ale społeczeństwo nie chciało słuchać ostrzeżeń Prymasa. A oto prawda o faktycznych sprawcach konfrontacji. Trudno Prymasa Polski kardynała Wyszyńskiego posądzić o niewiedzę, niekompetencję, kłamstwo, stronniczość. A on uparcie, do samego końca oskarżał ówczesnych przywódców Związku o dążenie do sprowokowania stanu wojennego. Także Prymas Józef Glemp na kilka godzin przed wprowadzeniem stanu wojennego daremnie ostrzegał przywódców „Salinarności” przed grożącym niebezpieczeństwem.

W czasie ostatniego posiedzenia Komisji Krajowej Lech Wałęsa otrzymał list od Prymasa, w którym pisał:
"Dotychczasowe wielkie osiągnięcia nie mogą być zniweczone przez
nierozwagę, która nazywa się konfrontacją. Trzeba podjąć dialog, który dotychczas tak trudny, nie jest bezowocny. Ufam, że styl dialogu podjęty podczas rozmowy w dn. 4 listopada br. (1981 r. przyp. LS) będzie modelem do dalszych rozmów i będzie obejmował dalsze kręgi społeczne". List ten rozdany został uczestnikom na ostatnim posiedzeniu KKK 12 grudnia 1981 r. ( kilka godzin przed wprowadzeniem stanu wojennego, przyp. L.S) Jednakże Wałęsa nie chciał i nie potrafił już nakłonić buńczucznych uczestników spotkania do rozsądku i zastosowania się do rady Prymasa. Nie może więc nikogo dziwić, że Prymas Glemp od samego początku świetnie rozumiał, iż gen. Jaruzelski wprowadzając stan wojenny, nie działa na zlecenie sowieckiego hegemona, a celem jego działania nie jest tym bardziej doprowadzenie do rekomunizacji Polski. Lecz zadaniem tym była "obrona państwa" i zapobieżenie groźbie sowieckiej interwencji. Swoje obawy, niepokój i ostrzeżenia wyraził Prymas publicznie 13 grudnia o godz. 9.00 ( w pierwszym dniu stanu wojennego, przyp. L.S) wobec młodzieży akademickiej mówiąc: "Stan, który przeżywamy (..) domaga się mądrości.(..) Tu musi pracować głowa, rozum, według jego przeznaczenia, a nie wolno popełniać czynów szaleńczych, bo czyn szaleńczy może oznaczać zawsze przegraną" (Kazanie do młodzieży akademickiej na Jasnej Górze, 13 grudnia 1981).

Wieczorem tego dnia Prymas powiedział w Warszawie: "Pozostaje wszakże sprawa najważniejsza: ratowanie życia i obrona przed rozlewem krwi (...) To nic, że ktoś może Kościół oskarżać o tchórzostwo, o rozładowywanie radykalnych nastrojów (...)
Dlatego sam będę wzywał o rozsądek, nawet za cenę narażania się na zniewagi, i będę prosił, nawet gdybym miał boso iść i na kolanach błagać: nie podejmujcie walki Polak przeciwko Polakowi". (Kazanie w sanktuarium 13 grudnia 1981, w: tamże, s. 103-104.)
Dziwne, że tekstu tego nie ma w zbiorze opracowań u Petera Rainy (naukowca hinduskiemu działającego wówczas w Polsce, przyp. L.S)
17 grudnia Prymas , zaś napisał do wiernych: "Tylko opanowanie siebie i wyciszenie gniewów może dziś ocalić naród i działający w tym narodzie Kościół" (Słowo Prymasa Polski do wiernych po ogłoszeniu stanu wojennego, Gniezno, 17 grudnia 1981).

Warto przypomnieć, że od początku były problemy z publikacją tych dwóch dokumentów. 5 maja 1982 r., na posiedzeniu Komisji Wspólnej, Aleksander Merker, sekretarz strony rządowej (relacja z posiedzenia Komisji Wspólnej) mówił: w „Wiadomościach" Archidiecezji Warszawskiej nie chciano, przed naszą interwencją, wydrukować kazania z 13 grudnia 1981 i listu ks. Prymasa zamiast komunikatu Rady Głównej. Dokumenty te traktowane są jako wstydliwe dla kościoła".
Generał Jaruzelski wspomina: "Byli tacy, którzy chcieliby, aby prymas, jak ksiądz Skorupka, z krzyżem w ręku ruszył na KC",
(Jaruzelski, Stan wojenny - dlaczego, s.388).
Ale "W tych tragicznych dniach Prymas Polski w imieniu Kościoła zaangażował cały swój autorytet, by ocalić naród od
rozlewu krwi" (Nitecki, jw., s.119.).
Z najwyższym uznaniem o stanowisku zajętym przez Prymasa w dniu 13 grudnia pisze też Kazimierz Barcikowski: "Problemem najwyższej wagi było odniesienie się Kościoła do stanu wojennego.
Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że właśnie w Kościele znajduje się przycisk, przy którego użyciu można było tego dnia zdetonować Polskę. Znaleźli się potem ludzie niedowarzeni politycznie, atakujący episkopat i prymasa Józefa Glempa za to, że nie zrobił użytku z tego przycisku i wezwał wiernych do spokoju, a nie do walki" (Barcikowski, jw., s. 312).

Utrzymanie przez nowego Prymasa zasad polityki swego Wielkiego Poprzednika - nie obyło się bez oporu ze strony części hierarchów. 15 grudnia 1981 r. odbyło się posiedzenie Rady Głównej Episkopatu Polski.
W przyjętym komunikacie możemy przeczytać: "Boleść nasza jest boleścią całego Narodu, sterroryzowanego siłą
militarną" (Komunikat Rady Głównej Episkopatu Polski w związku ze stanem wojennym, Warszawa, 15.XII.1981, w: Raina, Kościół.., tom III, s.251)
Komunikat Rady Głównej miał być odczytany we wszystkich kościołach w Polsce.
Spotkało się to z protestem gen. Jaruzelskiego. W oświadczeniu rządowym przedstawionym przez bpa Dąbrowskiemu stwierdzono, że jeżeli komunikat będzie odczytany i opublikowany, zostanie to uznane za "akt nieprzyjazny i podburzający".
Na koniec zaś podkreślono: "Myślimy, że i Kościół jest zainteresowany tym, żebyśmy sami i suwerennie przeszli
przez tę ciężką próbę. Polskiej władzy dla pokonania tych trudności i kłopotów są potrzebne, nie takie słowa, lecz pomoc" (Sprawozdanie z rozmowy z ministrem Jerzym Kuberskim, 16 grudnia 1981, w: Raina, Arcybiskup Dąbrowski..., s.406,408).
Niedawno na ten temat wypowiedział się Lesław Dudek (Aksamitny stan wojenny, "Dziś", nr 12/2000, s.66) dorzucił jeszcze jeden ciekawy szczegół, dotyczący tej sprawy: "Otóż ówczesny arcybiskup Glemp, witając przybyłych, zastanawiał się, czy rozmowa w ogóle może mieć jakiś sens, jeżeli w tej chwili tysiące przetrzymywanych ludzi marznie na stadionach. Gen. Ryba odrzekł, że dysponuje śmigłowcem (...) i że mogą się udać na każdy wskazany stadion, aby ustalić naocznie, kto tam przebywa.
Na tym problem "kaźni na stadionach" został wyczerpany".
Odczytanie z ambon komunikatu zostało odwołane. Górę wzięła jeszcze raz troska o stabilizację wewnętrzną nad chęcią
dania opozycyjnego świadectwa, co wcale nie oznacza porzucenia sprawy "Solidarności", o czym mieliśmy się szybko przekonać. Barcikowski ocenia, że w tym momencie na nowo zostaje sformułowana prymasowska polityka stabilizacji i opozycji: "z jednej strony uspakajający wpływ na wybujałe dążenia i ambicje polityczne, a z drugiej wspieranie dążeń do zniesienia stanu wojennego i obrona "Solidarności" jako idei i organizacji" (Barcikowski, jw., s. 31).

W ramach polityki stabilizacji i opozycji Prymas Glemp bardzo zaangażował się w próbę budowy systemu ograniczonego pluralizmu politycznego, którego instytucjonalnym wyrazem byłoby istnienie Frontu Porozumienia Narodowego.
Nie udało mu się jednak nakłonić do udziału w tym procesie "Solidarności". Trafnie napisze Barcikowski:
"To, co było nieuchronne w grudniu, zostało spowodowane zaprzepaszczeniem szans wcześniejszych, właśnie szans porozumienia." (Tamże, s.303).
Konieczności wprowadzenia stanu wojennego nie była w stanie zapobiec gwałtowna akcja polityczna, jaką nowy Prymas podjął na początku grudnia 1981 r. 13 grudnia 1981 r. Prymas Glemp okazał się wiernym uczniem swego Wielkiego Poprzednika: przede wszystkim liczy się stabilizacja sytuacji wewnątrz i wokół Polski. A dopiero potem można walczyć o inne sprawy, w tym również o reaktywowanie "Solidarności". Walka ta zakończyła się 8 października 1982 r. niepowodzeniem, chociaż stało się to nie z winy Prymasa. (O polityce ekipy stanu wojennego wobec NSZZ "Solidarność" w okresie między 13 grudnia 1981 r. a 8 października 1982 r., a więc od momentu wprowadzenia stanu wojennego do podjęcia decyzji o delegalizacji związku, pisze Lech Mażewski : PZPR wobec "Solidarności","Dziś", n8/2000, s.76-79.).
Czy oznacza to, że prymasowska polityka stabilizacji i opozycji źle służyła Polsce?
To jest oczywiście pytanie retoryczne - chociaż na początku stanu wojennego niektóre opozycyjne elity polityczne ostro krytykowały Prymasa Glempa. Prymas wiedział wcześniej o dacie stanu wojennego
Trafnie zauważył Bronisław Geremek, że "Prymas został poinformowany o stanie wojennym wcześniej niż część członków Biura Politycznego, którzy usłyszeli o tym przez radio" (Rok 1989. Geremek opowiada, Żakowski pyta, Warszawa 1990, s.132).
Potwierdzają to w rozmowie odbytej na początku stanu wojennego z przedstawicielami resortu obrony NRD polscy generałowie (Najważniejsze treści rozmów z polskimi towarzyszami podczas pobytu roboczej delegacji Ministerstwa Obrony Narodowej w Warszawie - 4 marca1982. Cyt. za Tomasz Mianowicz, „Towarzysze radzieccy naglili, "Rzeczpospolita (Plus-Minus)", nr 49/2000): "Godzinę przed ogłoszeniem stanu wyjątkowego poinformowano arcybiskupa Glempa. Nie był tym zachwycony, przyjął jednak te informacje ze zrozumieniem". To świadczy o skali przewrotu, jakim było wprowadzenie stanu wojennego. Od tej chwili ostatecznej marginalizacji ulega PZPR, a władza przechodzi w ręce wojska i policji, ale nie tylko.
22 grudnia 1981 r. – na pierwszym, po wprowadzeniu stanu wojennego, posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR - gen. Jaruzelski mówi, że "mogą być trzy modele stosunków między państwem a Kościołem: model walki, model fraternizacji i model konstruktywnego współdziałania.
Powinniśmy wybrać ten ostatni. W tym roku uczyniono wiele na korzyść Kościoła i trudno się będzie z tego wycofać"
(Protokół nr 20 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR, 22 grudnia 1981 r. w: Włodek, jw., s.586).
Oznacza to zastąpienie przed grudniowego dualizmu: Państwo -"Solidarność" - pogrudniowym dualizmem Państwo-Kościół, w którym masowy ruch związkowy zanika, a opozycyjne elity odgrywają marginalną rolę.

Fraternizacja
Zupełnie niedawno dowiedzieliśmy się, że bardzo ścisła współpraca między przedstawicielami władz stanu wojennego a Kościołem – wręcz "fraternizacja", o której mówił Generał - miała miejsce od samego początku stanu wojennego.
Czynniki kościelne miały bowiem swój udział w uzgodnieniu ostatecznego kształtu dekretu o stanie wojennym. Ujawnił ten fakt obecny biskup łowicki - ks. Alojzy Orszulik. Otóż wieczorem 13 grudnia 1981 r. doszło do spotkania między nim, bpem Bronisławem Dąbrowskim i prof. Andrzejem Stelmachowskim, a Kazimierzem Barcikowskim i min. Jerzym Kuberskim, którzy poprosili o naniesienie poprawek do projektu dekretu o stanie wojennym. W rzeczywistości chodziło o ledwo co uchwalony przez Radę Państwa dekret o stanie wojennym, który mógł być nowelizowany tylko w drodze przewidzianej przez Konstytucję PRL, a więc jak to w ogóle było możliwe z konstytucyjnego punktu widzenia? Wspomina Orszulik: "Nanieśliśmy poprawki, czyli wykreśliliśmy z projektu niektóre przepisy restrykcyjne wobec Kościoła. (...) Był tam przepis z okresu stalinowskiego,
z dekretu z 1953 r., że władze państwowe mają wpływ na obsadę stanowisk kościelnych i zwalnianie duchownych".
Charakterystyczne, że nie ma wzmianki o tym zdarzeniu we wspomnieniach Kazimierza Barcikowskiego, który bardzo dokładnie opisuje wszystko, co robił w dniu wprowadzenia stanu wojennego.
Trudno jednak wymagać, aby członek Rady Państwa przyznawał się do tak jawnego łamania obowiązującej ustawy zasadniczej.
Relację biskupa łowickiego w całej pełni potwierdza gen. Czesław Kiszczak: "Dotychczas strona rządowa nie nagłaśniała faktu, że ostateczna wersja dekretu Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego [chodzi o dekret z 13 grudnia 1981 r. o stanie wojennym - dop. LM] była współredagowana przez przedstawicieli Kościoła" (Czesław Kiszczak, Dziś nie wypada pamiętać, "Gazeta Wyborcza", 16 marca
Papież Jan Paweł II przyznał się przed śmiercią do popełnionego błędu, ale 20 lat za późno.

JPII wiązał wielkie nadzieje z powstaniem Solidarności. Liczył, że ten ruch związkowy rozwinie się w przyszłości i rozpocznie stopniowe społeczne, postępowe zmiany w Polsce. (…) Mówił: „Owszem były próby zniszczenia tego dzieła”.(…) Bogu dziękuję, że w dniu 19 kwietnia 1989 roku mogłem wypowiedzieć takie słowa: „Maryjo, polecam Twojej macierzyńskiej trosce Solidarność, która znowu może działać po ponownej legalizacji w dniu 17 kwietnia. Papież wierzył, że doświadczenie stanu wojennego nauczyło wiele społeczeństwo. Mylił się jednak.
Jan Paweł II przyjął 11 listopada 2003 r. ponad 2,5 tysiąca działaczy Solidarności na audiencji w Watykanie. Mówił już jednak po raz pierwszy krytycznie o Solidarności , o jej błędach i wypaczeniach … Przypomniał, że Solidarność powstała z potrzeby pełnego zabezpieczenia godności i skuteczności ludzkiej pracy poprzez uwzględnienie wszystkich osobowych, rodzinnych i społecznych uprawnień każdego człowieka: podmiotu pracy. (…) Dobro wspólne bowiem społeczeństwa sprowadza się ostatecznie do tego, kim w owym społeczeństwie jest każdy człowiek – jak pracuje i jak żyje. Stąd też Wasza samorządna działalność posiada – i zawsze posiadać powinna – wyraźne odniesienie do całej moralności społecznej. Przede wszystkim do moralności związanej z dziedziną pracy, ze stosunkiem pomiędzy pracownikiem a pracodawcą, ale także z tylu innymi dziedzinami moralności: osobistej, rodzinnej, środowiskowej, zawodowej, politycznej.
Uważamy ludowładztwo za zasadę, od której nie wolno odstępować. Ludowładztwo nie może być władzą stawiających się ponad społeczeństwem grup, które przypisują sobie prawo orzekania o potrzebach oraz reprezentowania interesów społeczeństwa. Społeczeństwo musi mieć możność przemawiania pełnym głosem, wyrażania różnorodności poglądów społecznych i politycznych; musi mieć możność organizowania się w taki sposób, który zapewnia wszystkim sprawiedliwy udział w materialnych i duchowych dobrach narodu oraz wyzwolenie wszystkich jego możliwości i sił twórczych.(…)
Dziś, z powodu zmiany systemu gospodarczego, zainteresowania skupiły się wokół człowieka interesu, tego, który daje pracę. Problemy robotników zeszły na dalszy plan. W 1981 roku zarówno Papież, jak i „Solidarność” z równą troską pochylały się nad zagadnieniem godności człowieka i jego pracy. W rzeczywistości wolnego rynku nastąpił odwrót od idei solidarności z roku 1981 oraz wskazań Laborem exercens.

Podczas ostatniego spotkania z pielgrzymką członków „Solidarności” 11 listopada 2003 r. powtórzył swoje przesłanie z 1981 r., kiedy to uczył, że związek zawodowy nie może być partią polityczną, że podstawową zasadą jest dbałość o dobro wspólne. Niepokoił się zjawiskiem bezrobocia i nieszanowaniem ludzkiej pracy. Surowo ocenił, że jego wychowankowie sprzeniewierzyli się jego naukom: Wydaje się, że właśnie upolitycznienie związku – być może spowodowane historyczną koniecznością – doprowadziło do jego osłabienia. Jak bowiem pisałem w Encyklice Laborem exercens, ten, kto dzierży władzę w państwie,
jest pośrednim pracodawcą, którego interesy zazwyczaj nie idą w parze z potrzebami pracownika.
„Solidarność”, wkraczając na pewnym etapie bezpośrednio w świat polityki i podejmując odpowiedzialność za rządzenie krajem, siłą rzeczy musiała zrezygnować z obrony interesów pracowników w wielu sektorach życia ekonomicznego i publicznego. Niech mi będzie wolno powiedzieć, że dziś „Solidarność”, jeśli prawdziwie pragnie służyć narodowi, winna wrócić do swoich korzeni.

Prymas Józef Glemp
Chyba po raz pierwszy tak mocno i wyraźnie Kościół ustami ks. Prymasa Glempa skrytykował i ocenił negatywnie „Solidarność”, mówiąc, że „ Kościół może czuć się zraniony i mieć żal do "Solidarności", że gdzieś po drodze zatraciła swoje ideały”. Jest to surowe oskarżenie tego obozu wspieranego od samego początku jego powstania przez Kościół w Polsce i przez Papieża. „Solidarność skompromitowała się nie tylko swoją nieudolnością, ale także moralnie. Polacy nie przewidywali powstanie tak nieuczciwych, skorumpowanych i złodziejskich rządów sprawowanych w imieniu i pod szyldem „Solidarności. Nic, zatem dziwnego, że dziś Kościół próbuje się odciąć od tego ruchu i od odpowiedzialności za ogram zła jakie wyrządził on narodowi i Państwu. Oczywiście jedno zdanie, choć ważne, wyrażone przez Prymasa nie wystarczy. Naród, który na zalecenie Kościoła wspierał ten obóz oczekuje szerszej i głębszej opinii.
Solidarności bardzo się nie podobało to wystąpienie Papieża i Prymasa Glempa, dlatego cenzura w kraju okroiła bardzo te teksty. Nie podobały się zwłaszcza słowa dotyczące odpolitycznienia Związku i przekształcenie go w organizację pro pracowniczą. Działacze Solidarności nie mieli bowiem zamiaru rezygnować z przywilejów i korzyści jakie daje sprawowanie władzy politycznej. Trafnie to wyraził Aleksander Małachowski mówiąc o rządzących, że „tak im ryje przyrosły do koryta, że teraz trzeba by siekierami je odrąbywać”. A tak na marginesie: Papież miał szczęście, że za takie wystąpienie krytyczne nie został uznany za agenta SB , czy KGB.

W Polsce posierpniowej każdy kto się sprzeciwiał Solidarności, upolitycznieniu jej, przekształceniu w partię polityczną był pomawiany o powiązania z SB i wypędzany z kraju. Sam zostałem pomówiony o to, a ponieważ nie zgodziłem się na emigrację z kraju skazany zostałem publicznie na karę śmierci cywilnej w październiku 1980 roku przez Solidarność we Wrocławiu, za głoszenie identycznych poglądów co Papież i zastosowano wobec mnie tzw. metodę Berufsverbote (wilczy bilet uniemożliwiający wykonywanie zawodu , a nawet wszelkiej pracy). Oczywiście Kościół milczał i nie reagował na tego rodzaju masowe bezprawie. Jan Paweł II miał szczęście, że nie zdążyło Go dotknąć, podobne pomówienie i nie spotkał go podobny los, jak mnie i tysięcy innych niepokornych, uczciwych, obywateli.

(dr) Leszek Skonka

Współorganizator Wolnych Związków Zawodowych przed sierpniem 1980 r. współorganizator i współkierujący strajkiem w sierpniu 1980 roku we Wrocławiu .
Członek prezydium w pierwszym składzie Zarządu Regionu Dolnośląskiego NSZZ. Organizator i prowadzący pierwsze kursy ( jeszcze w czasie strajku) na temat organizowania i działania związkowego, a następnie w MKZ po zakończeniu strajku, dla działaczy i organizatorów nowych związków.
Sprzeciwiał się wprowadzaniu KOR-u, upolitycznieniu Związku, zrywaniu Umowy Gdańskiej z sierpnia 1980 r., awanturnictwu politycznemu Kuronia, Michnika, Modzelewskiego, Wałęsy, Frasyniuka, Mazowieckiego…
Chciał by Związek (późniejsza Solidarność”) nie wychodził poza swój statut pracowniczy i bronił ludzi pracy. Za swą postawę oskarżony i spotwarzony publicznie, bez jakichkolwiek podstaw, o sympatie i poglądy komunistyczne, rzekome sprzyjanie PZPR, działanie na szkodę Związku, współpracę z SB.
Usunięty ze wszystkich funkcji, również ze Związku i potępiony , bez prawa do obrony, skazany publicznie, na wiecu na Politechnice Wrocławskiej w październiku 1980 r. na karę śmierci cywilnej nie odwołanej do dziś.
Założyciel i przewodniczący istniejącego od 1988 roku Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu i Komitetu Ofiar Solidarności”, zbudował we Wrocławiu w 1989 roku pierwszy w Polsce i na świecie Pomnik Ofiar Stalinizmu.


29 marzec 2010

wstawil "Gasienica" 

  

Komentarze

  

Archiwum

Kto zna, kto widział?
luty 7, 2003
A@A
Globalizacja - inna wojna
marzec 7, 2006
Dariusz Kosiur
Wyznawcy mamony, czy prawdziwe oblicze Kościoła?
grudzień 17, 2005
PAP
Sejm uczcił minutą skupienia pamięć Ryszarda Kapuścińskiego
styczeń 25, 2007
ZYGMUNT JAN PRUSIŃSKI
Emisje w euro, frankach i jenach
grudzień 23, 2003
Katarzyna Siwek
Szósta rocznica ataków rządu amerykańskiego na budynki World Trade Center 1, 2 i 7. Nowy Jork 11 września 2001
wrzesień 11, 2007
Dorota Szczepańska
Ministerstwo Finansów będzie skupować waluty
grudzień 6, 2002
IAR
Osiągnięcia kulturalno-cywilizacyjne "naszego sojusznika" należy promować!
maj 2, 2004
Judasz z Warszawy
kwiecień 19, 2004
Artur Łoboda
Czego nie wiemy ?
lipiec 16, 2003
przesłala Elżbieta
Agresja ze wschodu
wrzesień 17, 2007
Marek Olżyński
Belka zadowolony z obniżki stóp
czerwiec 27, 2002
PAP
Gaz Ziemny, Ukraina i Rosja
styczeń 10, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Nowe podatki, które udają opłaty
luty 19, 2003
http://www.rzeczpospolita.pl/
"Demokratyczny fundamentalizm" a potęga nafty
sierpień 9, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Public Relations – kształcenie ogłupiałego motłochu
luty 26, 2006
zbigniew jankowski
polnische Schweine
padziernik 22, 2005
Artur Łoboda
Wpóść "polskiego" ekonomistę na Sacharę to piasku zabraknie
kwiecień 16, 2003
PAP
Odpolitycznianie prokuratury
luty 22, 2003
http://www.rzeczpospolita.pl/
Działalność osi USA-Izrael Przeciwko "Irańskiej Giełdzie Paliwa?"
luty 8, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media