ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Polska i USA A Gas Ziemny  
17 wrzesień 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Konstytuanta, czy od razu Dyrektoriat?  
18 luty 2012      Artur Łoboda
Jak poznać prawdę o wypadku w Smoleńsku? 
13 listopad 2010      Artur Łoboda
Źródła homoseksualnej agresji 
3 luty 2013      Artur Łoboda
1922-36 "HOLODOMOR" 
19 maj 2009      James Perloff
Wiesław Sokołowski XVI FESTIWAL SZTUKI NAJNOWSZEJ ZA 2012  
29 sierpień 2012      www.trwanie.com
Co to jest kryzys?  
20 luty 2013      Artur Łoboda
O podpaleniu tęczy i Janie Zamoyskim 
11 sierpień 2014      www.polskawalczaca.com
Przeciek tajnych dokumentów o zbrodniach USA w Afganistanie 
30 lipiec 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Hipokryzja politycznych zbrodniarzy 
1 kwiecień 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Rosja w rekach Lozy 
23 luty 2010      Goska
Definicja idiotki, definicja kretyna 
24 lipiec 2014      Artur Łoboda
Zmiana pokoleniowa 
28 kwiecień 2017      Artur Łoboda
Po latach coraz bardziej aktualna. Piosenka "folksdojcz" 
22 styczeń 2016     
Polska "krajem rozwiniętym" 
8 lipiec 2012      Artur Łoboda
Kolejna próba oszustwa wyborczego 
24 maj 2015      Artur Łoboda
Sprawa Stolzmana 
6 maj 2011      Artur Łoboda
Mobbing w TVN? 
16 luty 2015      Artur Łoboda
ONZ 
6 sierpień 2010      Goska
Włoskie banki na krawędzi bankructwa 
12 lipiec 2016      www.independenttrader.pl

 
 

IPN + Post Scriptum do "13 cudu N(R)D" w Watykanie + Zombi

IPN + Post Scriptum do "13 cudu N(R)D" w Watykanie + Zombi

Zanim przejdę do meritum "13 cudu N(R)D" pozwolę sobie wskazać: 1. Czym zajmuje się IPN dzisiaj, oraz 2. Czym "nie mogło" się zająć IPN wczoraj.

I. Czym zajmuje się Instytut Pamięci Narodowej (IPN) dzisiaj:

W sprawozdaniu z działalności tej niezwykle obecnie użytecznej, państwowej instytucji, znalazł się taki oto wpis:

(www.ipn.gov.pl/download.php?s=1&id=16823)

Zbrodnie przeciwko ludzkości

S 50/08/Zi – śledztwo w sprawie publicznego i negującego fakty zaprzeczania nazistowskim

zbrodniom holocaustu na internetowym forum dyskusyjnym w okresie od 18 grudnia 2007 r.

do 30 czerwca 2008 r. na portalu www.prawda2.info przez osobę podpisującą się Jerzy Ulicki-Rek.

Postępowanie karne wszczęto w wyniku zawiadomienia złożonego przez jednego z internautów

korzystających z portalu. W toku śledztwa zapoznano się z całością materiałów opublikowanych

przez sprawcę i dokonano ich utrwalenia w formie elektronicznej. Ustalono numer IP komputera,

z którego wysyłano materiały, a także fakt, że miejsce nadawania znajduje się poza granicami

Polski. W wyniku wykonywanych czynności śledczych ustalono, że osoba o takim imieniu i nazwisku

była zameldowana na terenie Polski, lecz wyemigrowała. Postępowanie jest nadal prowadzone

i trwają czynności mające na celu wykrycie sprawcy. W chwili obecnej trwają czynności zmierzające

do ustalenia, do którego kraju wyemigrował Jerzy Ulicki-Rek.

Ponieważ nie znany mi osobiście, mieszkający w Australii, pan Jerzy U-R publikuje często me teksty na swym portalu www.polskawalczaca.com , więc napisałem doń o swym "odkryciu istoty IPN" i w odpowiedzi otrzymałem odeń kopię następującego e-listu oficjalnego jaki wysłano do niego 6 czerwca br.:

"Bydgoszcz 2009-06-10
Pan
Jerzy Ulicki Rek

" W związku z przesłanym przez Pana e- mailem do Oddziałowej Komisji
Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku z dn. 29 maja 2009
r. informuję, że w toczącym się postępowaniu, na obecnym jego etapie nie
jest Pan stroną.
Zatem brak przesłanek do udzielenia Panu informacji o zebranych dowodach.

Prokurator
Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni
przeciwko Narodowi Polskiemu
w Gdańsku
Małgorzata Ziółkowska "

Ten list oficjalny z Prokuratury O.K. Gnębienia Narodu Polskiego w Gdańsku pan Jerzy skomentował następująco:

Teraz na mnie kolej.
Zaczalem od tego:

http://www.gopetition.com/online/28795/signatures.html



2. Czym IPN nie może się zajmować.



Sprawa "12 cudów" związanych z zamachem na JPII 13 czerwca 1981, opisana przeze mnie w mym "ogólnym" emailu z 16 czerwca br. (patrz www.zaprasza.net ) zaintrygowała mnie do tego stopnia, że mając kilka dni czasu (emerytura zobowiązuje!) zacząłem przeszukiwać google.pl by coś więcej się dowiedzieć na ten temat. I co się okazało?



Na przykład coś takiego:



> „Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Leon Kieres 30 marca 2005 roku zapowiedział, że materiały IPN, dotyczące zamachu na papieża zostaną udostępnione publiczności”, a już w dwa tygodnie potem 13 kwietnia 2005, powiedział, że "w posiadanych przez Instytut dokumentach SB nie ma informacji dotyczących zamachu na Jana Pawła II".



Niewątpliwie jest to interesujący przykład wybiórczych luk pamięci w Instytucie "Pamięci Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu". Co więcej, przez google.pl dowiedziałem się, że i następca Kieresa na stanowisku Prezesa IPN, Janusz Kurtyka też zapowiedział, na wiosnę 2006, otwarcie akt dotyczących sprawy zamachu na papieża i... "cud" się powtórzył, nie znalazłem już żadnych śladów aby ta zapowiedź miała jakieś praktyczne następstwa.



Jednak sprawa, którą podniosła niedawno prasa włoska, mianowicie że "(według) sędziego Rosario Priore, który prowadził dochodzenie w sprawie zamachu na polskiego papieża 13 maja 1981 r ... Wanda Półtawska ... znała "najbardziej straszliwe tajemnice tego pontyfikatu". (patrz www.zaprasza.net "Teksty źródłowe"), a także słyszane przeze mnie, w TVP1, stwierdzenie kardynała Dziwisza, że "w aktach SB dotyczących Kościoła ukryta jest bomba atomowa", nie dawały mi spokoju. Zwłaszcza że znam panią Wandę osobiście (ona kiedyś nazwała mnie, zapewne po lekturze mej "Wojny Bogów", "agresywnym ateistą") i coś niecoś wiem na temat "utajonych struktur" rządzącej we Włoszech mafii. Z cytowanej powyżej wzmianki gazetowej domyśliłem się, iż jest to jest wręcz "błaganie" sędziego Priore, aby stojąca na grobem 98-letnia staruszka ujawniła to, co wie nie tylko SB, kard. Dziwisz, włoski sąd oraz szefowie policji, ale i zapewne obecny papież Benedykt XVI, według którego „nie ma wątpliwości, że zamach na Papieża 13 maja 1981 roku odmienił dzieje Kościoła”.



Rozmawiałem w ostatnim tygodniu o tym zamachu ze wieloma znajomymi, w tym i z emerytowanym proboszczem z Wrocławia, który zgodził się ze mną, że pontyfikat JPII, to był okres niezwykłej "judaizacji" katolicyzmu – w nowym super-sanktuarium w Łagiewnikach w Krakowie na ołtarzu zamontowano nawet kopię "bezlistnego krzaka", zapewnie tego biblijnego, zza którego Mojżesz na pustyni usłyszał istotną wiadomość od "Boga" iż "jestem, który Jestem". Co zatem spowodowało, że Karol Wojtyła, który choć będąc , tak jak ja w młodosci, typowym krakowskim "antykomunistą" (ktory jednak nigdy by się nie zgodził na prywatyzację w Polsce prawie wszystkiego), w ciągu ostatnich kilkunastu lat swej kadencji na Stolicy Apostolskiej firmował, swoją osobą Ojca Świętego, wszystkie gigantyczne przekręty, finansowe oraz własnościowe, jakie miały miejsce we Wschodniej Europie?



"Shock and Awe" socjotechnika ‘łamania osobowości’ narodów oraz ich przywódców



Kardynał Dziwisz, który asystował papieżowi feralnego 13 maja 1981 na placu Św. Piotra w Watykanie w ten sposób zrelacjonował pierwsze chwile po zamachu: „zobaczyłem, że Ojciec Święty został zraniony. Chwiał się, ale nie było widać ani krwi ani ran. Zapytałem: gdzie? Odpowiedział: w brzuch. Spytałem jeszcze: czy bardzo boli? A on odpowiedział: tak. Stojąc za Ojcem Świętym podtrzymywałem go, żeby nie upadł. Półleżał w aucie oparty o mnie i tak dojechaliśmy do ambulansu koło centrum sanitarnego wewnątrz murów watykańskich.” Czytając tę relację, w pierwszej wersji „13 cudu w Watykanie” sugerowałem, że stalowo-ołowiane kule pistoletowe, którymi niby strzelono do papieża były podmienione na gumowe, podobne do tych, którymi obecnie w Polsce rozpędza się manifestacje, strzelając z karabinów gładkolufowych. Ale później przypomniałem sobie, iż już od lat 1970 ochroniarze pasażerskich samolotów zostali wyposażeni w normalne, kaliber 9 mm pistolety, strzelające specjalnymi kulami, w formie plastykowego „woreczka” wypełnionego drobniutkim śrutem ołowianym. Wskutek ruchu obrotowego, nabranego w lufie pistoletu, te „woreczki” w locie zamieniają się „dyski” o średnicy ok. 2 cm, których uderzenie jest bardzo bolesne, dosłownie ‘zbija z nóg’, nie powodując jednak na zewnątrz krwawiącej rany w osłoniętych odzieżą częściach ciała (i oczywiście taki „dysk” nie jest w stanie przebić kadłuba samolotu). Uderzenie takimi „mini-dyskami” odpowiadały by przytoczonej powyżej relacji Dziwisza o zachowaniu się papieża w pierwszych minutach po zamachu. Dlaczego jednak, zamiast do ambulatorium i sali operacyjnej odległego o kilkaset metrów szpitala Santo Spirito w Watykanie, w którym był zgromadzony zapas krwi pobranej od JPII niezbędnej do ewentualnej transfuzji, przewieziono „rannego” (na zewnątrz tylko w palec) papieża do odległej o kilka kilometrów kliniki Gemelli, w której zakażono go, ponoć w trakcie transfuzji krwi „publicznej” (?), żółtaczką typu B?



Po przeczytaniu, znalezionej przeze mnie w Internecie (po wielu godzinach poszukiwań) szczegółowej analizy zamachu, dokonanej przed blisko trzema laty przez autora „easy_rider”, hipoteza „ogłuszenia” JPII kulami używanymi do obezwładniania porywaczy samolotów, stała się jeszcze bardziej prawdopodobna.



Ale zacznijmy od fałszywego tropu poszukiwań organizatorów zamachu, tak zwanego „bułgarskiego śladu”, za którym z uporem podążały i włoskie oficjalne służby wywiadowcze i najwyraźniej dominująca te służby CIA. W końcu „bułgarski ślad” zupełnie porzucono, ale zarówno CIA jak i włoska policja musiały zapewne dociekać, kto je wpuścił, w bardzo szczegółowo opracowaną (m. innymi współautor zamachu, Omar Celik miał uciec z Włoch przygotowaną w tym celu bułgarska ciężarówką dyplomatyczną) ślepą uliczkę. A zatem szefowie tych dwóch, nawzajem blisko powiązanych, wielkich przedsiębiorstw wywiadowczych MUSZĄ WIEDZIEĆ kto przygotował „bułgarski ślad” – a więc logicznie i cały zamach 13 maja 1981. Jakiemu celowi zatem mógł służyć bardzo bolesny wstrząs i wywołane nim oszołomienie, jakiego Karol Wojtyła musiał doznać uderzony znienacka w brzuch, tak iż w ogóle chyba nie dostrzegł, że zraniony został także w palec? Otóż mój znajomy, emerytowany pułkownik Special Services of US Army (a jednocześnie i profesor filozofii) Robert Hickson napisał w roku ubiegłym recenzję z opublikowanej, także i w Polsce, książki Naomi Klein „Doktryna szoku” („The Shock Doctrine: The Rise of Disaster Capitalism”). Opisuje on w tej recenzji (patrz załącznik) amerykańskie psychologiczno-militarne metody osiągania totalnej dominacji i to zarówno nad całymi, poddanymi „terapii szokowej” narodami, jak i nad użytecznymi (do pokierowania „zszokowanymi narodami”) idiotami-przywódcami. Te metody „łamania osobowości” zostały w szczegółach opisane w wydanym w 1996 roku podręczniku dla CIA, pod tytułem „Shock and Awe: Achieving Rapid Dominance” (Szok i przerażenie, osiąganie szybkiej dominacji). Czy przypadkiem, w trakcie długiej, trwającej 5 godzin „operacji” w klinice Gemelli, nie wykorzystano wiedzy psycho-wojskowej CIA do „zmiękczenia osobowości” papieża z Polski, przygotowywanego podówczas do odegrania roli „zombi” bezwolnie wykonującego polecenia sterującego nim Centrum, które nazwałbym symbolicznie G-P2.



('Gladio' – czyli ‘Tarcza’ – oraz 'Propaganda 2' to są nazwy tajnych, militarno-masońskich organizacji zainstalowanych we Włoszech bezpośrednio po zdobyciu tego kraju przez USA w II Wojnie Światowej. Odpowiednikiem G-P2 w Polsce dzisiaj jest zapewne CBA. Celem tych sekretno-jawnych organizacji miała/ma być obrona, wraz z współpracującą z nimi mafią, Włoch, Polski oraz UE przed komunizmem. Określenie 'G-P2' można także odczytać jako Giovanni-Paolo 2).



O tym, jak Władcy Świata sterują zachowaniem się, kontrolowanych przez rozmaite mutacje G-P2/CBA, przywódców „wolnych” narodów, pisał szerzej John Perkins w książce „Wyznania ekonomicznego killera” (Confessions of Ekonomic Hitman), też niedawno opublikowanej w Polsce. „Albo będziesz robił to, co ci wskażemy i wtedy będziesz chodził po złotych kobiercach, albo samolot z tobą na pokładzie ulegnie katastrofie”. Czy w klinice Gemelli, w rocznicę „cudu w Fatimie”, po spreparowaniu przywiązanego do stołu operacyjnego, wciąż oszołomionego bólem papieża odpowiednimi zastrzykami, "lekarze" nie zrobili mu przypadkiem propozycji nie do odrzucenia: „Albo będziesz robił to, co Ja Pan Twój, ci wskażę i wtedy sława Twoja będzie rosnąć aż po krańce świata, albo uśniesz na wieki jeszcze w trakcie tej „operacji”; przypomnij sobie jak spokojnie zasnął na wieki, trzy lata temu, Twój poprzednik i imiennik Giovanni Paolo I.” I czy ktoś postawiony w takiej sytuacji zrobiłby coś innego niż musiał zrobić, po prostu "aby wyżyć", nasz krakowski antykomunista, nieustraszony orędownik hasła „Nie lękajcie się”? Na wszelki wypadek, by Karol Wojtyła przypadkiem nie wymknął się spod kontroli G-P2, wszczepiono mu wirusa żółtaczki, a zapewne i jakieś inne świństwo podobne do AIDS-a, wymagające stałej "opieki" lekarskiej i pomocy w formie zestawu leków o tajnym składzie.



Przemiana osobowości JPII – to kolejny cud N(R)D



No i oczywistym jest, że po takiej „Shock and Awe” dwu-fazowej, binarnej operacji (‘szok’ na placu Św. Piotra, a po nim 'awe', czyli ‘przerażenie’ na stole operacyjno-egzekucyjnym w klinice Gemelli) papież „zmiękł”, już nigdy nie odzyskał swego uprzedniego wigoru, zaufaniem zaczął darzyć tylko swą „siostrę Dusię” i niestety do końca swego długiego życia musiał już grać (był przecież z zamiłowania aktorem) wyznaczoną mu rolę ZOMBI, którego publicznym zachowaniem sterowała bardzo nieprzyjazna i Polsce i Światu („urbi et orbi”) Koalicja Psychopatów znana jako Adon Olan, "Pan Świata". Jeśli zaś chodzi o tę Niepokalaną Dziewicę, do której papież się żarliwie modlił po zamachu nań 13 maja 81, to jej „niepokalanie”, odkryte przez Kościół dopiero w 1864 (!) roku, oznacza iż została ona „bez Grzechu Pierworodnego Poczęta”. Ten biblijny, wmawiany nam przez księży Grzech Pierworodny, który jest nieobecny zarówno w antycznej kulturze helleńskiej jak i w nowożytnej „herezji” islamu, to nic innego jak „Wiedza o tym, co Dobre a co Złe”. Takiej wiedzy nie posiadają jeszcze małe dzieci i dopiero wraz z doświadczeniem życiowym – często bardzo bolesnym – tę wiedzę, znamionującą posiadanie ROZUMU, ludzie w sobie konstruują, zgodnie z teorią rozwoju osobowości Jeana Piageta. Skrót N(R)D oznacza zatem Niepokalaną (Rozumem) Dziewicę. Gdy uwzględnimy ten fakt, to logicznym się staje, że jak papież się modlił, w stresowej dlań sytuacji, do "Bogini-bez-Rozumu", to i wymodlił, urbi et orbi, pojawienie się kolejnego "maryjnego cudu", jeszcze bardziej imponującego niż ten w Fatimie, gdzie lud widział "wirujace słońce". Mianowicie "cudu" tego, że żyjemy obecnie, w Polsce i w Świecie, jak sterowane "niewidzialną ręką" Adon Olan (MFW, G-P2, IPN, CPN/CBA) kukły, czyli ZOMBI. I nie ma tu się śmiać z czego.



MG, Zakopane, 25 czerwiec 2009



Proszę zatem poczytać, co na temat zamachu na papieża wykrył i opisał, już dwa i pól roku temu, autor maskujący się jako „easy-rider” na portalu


www.Prawda2.info/viewtopic.php?t=216

Cytuję:

"Wszelkie wątki, a szczególnie tzw. ślad bułgarski, okazały się fikcją. Stąd też pozwolę sobie wysunąć tezę, że zamach ten był mistyfikacją, zorganizowaną przez Watykan, prawdopodobnie przy pomocy CIA. Dzisiaj, kiedy jesteśmy mądrzejsi o wiedzę związaną z kłamstwami na temat lądowania na Księżycu oraz wydarzeń z 11 września 2001 r., taka hipoteza nie powinna być czymś szokującym. Ponadto, w związku z wysuniętymi kilka lat po zamachu zarzutami prawdopodobnego zabójstwa Jana Pawła I przez otrucie, nie powinna dziwić żadna niegodziwość ze strony Watykanu. W końcu, jest to tylko jeden ze światowych ośrodków władzy (jakkolwiek by ją rozumieć) i jego mechanizmy rządzenia nie są inne niż w przypadku mocarstw światowych.

Swoje wątpliwości i przemyślenia na ten temat przedstawiam w kolejnych punktach.

Strzały, rany i zamachowcy.

Agca strzelił 2 razy, co sam potwierdził, a trzeci raz mu pistolet nie wypalił . Jednocześnie, papież odniósł 3 rany: w brzuch, prawy łokieć i lewy palec wskazujący. Należałoby więc założyć, że ta sama kula, która przeszła przez brzuch, zraniła wcześniej łokieć lub palec, gdyż „W chwili gdy oddano strzały Jan Paweł II machał ręką do zebranych pielgrzymów" [1]. Spróbujmy teraz w wyobraźni przeprowadzić linię strzału od zamachowca stojącego na ziemi w kierunku brzucha papieża stojącego na samochodzie i odpowiedzmy sobie na pytanie, czy ręce wzniesione w geście pozdrowienia znalazłyby się na linii strzału? Jest to niemożliwe zarówno w odniesieniu do kciuka, który jest w tym momencie uniesiony wysoko, jak również łokcia, który jest co prawda niżej, ale za to odsunięty w bok od tułowia.

Rana w brzuchu i dziwny tor kuli.

Jeden z pocisków zranił wskazujący palec Jana Pawła II, przeszył jamę brzuszną i spadł do samochodu, pod nogi papieskiego sekretarza ks. Stanisława Dziwisza. (...) Jego Świątobliwości wydało się jasne, iż to "macierzyńska ręka kierowała torem pocisku", pozwalając umierającemu Papieżowi zatrzymać się na progu śmierci - mówił w Fatimie watykański sekretarz stanu kard. Angelo Sodano [2].
Przyjaciele papieża wspominali, że Jan Paweł II zamach potraktował w kategoriach mistycznych. Nie było dla niego przypadkiem, że wydarzył się on w rocznicę pierwszych objawień fatimskich. Nie miał wątpliwości, że uratowała go Matka Boska. - Jedna ręka strzelała, ale inna prowadziła kulę – mówił [6].

Kula, „prowadzona ręką NMP", raniąc brzuch, ominęła główną tętnicę i kręgosłup. Dziwne, że ta ręka nie poprowadziła kuli w ten sposób, aby w ogóle nie doszło do zranienia? Następnie, kula ta przeszła przez ciało i tak jakoś sobie wypadła na podłogę w samochodzie, potem Dziwisz ją podniósł i schował (później została zostawiona w Fatimie). Pomijam tutaj aspekt psychologiczny sytuacji, który każe wątpić w możliwość koncentracji w takiej chwili na kuli, która rzekomo opadła na podłogę samochodu. Czy technicznie jest to prawdopodobne, aby kula przechodząc przez ciało nie była w stanie przebić elementów samochodu? Jak to możliwe, że jedna z kul zamachowca przebiła łokieć papieża i zdołała zranić jeszcze 2 stojące za nim turystki, a kula, która przeszła przez miękkie tkanki nie miała już wystarczająco dużo energii kinetycznej, tylko akurat tyle, aby opaść na podłogę samochodu? W innej relacji Dziwisz podaje, że kula mogła przebić 8 osób [6]. Tym bardziej dziwne są te zakrętasy, które kula rzekomo dokonywała w ciele Wojtyły, omijając ważne organy.

Ręka z pistoletem na zdjęciu.[3]

Agca strzelał z bliska - z dwóch, trzech metrów. Na przypadkowo zrobionym zdjęciu widać w tłumie rękę z pistoletem wycelowanym w Papieża. Twarz zamachowca, choć nieostra, robi wrażenie uśmiechniętej[2]. Ten tekst prawdopodobnie mówi o tym samym zdjęciu, które poniżej skomentuję.

Nie tylko, że nie widać żadnej twarzy, to można odnieść wrażenie, że ręka widoczna na zdjęciu nie należy do żadnej osoby, gdyż powinien być widoczny co najmniej zarys głowy właściciela tej ręki, tym bardziej, że Agca jest raczej wysokiego wzrostu. Nie jest to też odległość 2-3 metrów,
lecz co najmniej 5 m. Dłoń trzymająca pistolet wydaje się być nieproporcjonalnie większa niż osób stojących bliżej i nie wiadomo, czy nie jest to w związku z tym fotomontaż? Taki efekt może też mieć miejsce w przypadku wykonywania zdjęcia przez teleobiektyw, ale wtedy zdjęcie musiałoby być wykonywane z dużej odległości i w sposób raczej nieprzypadkowy – tak, aby uchwycić akurat ten moment. Natomiast gdyby zamachowiec się schylił, ukrywając twarz i trzymając pistolet w górze, to w tej pozycji nie byłby w stanie celować. Potwierdza to jakby linia strzału, która jest skierowana raczej w nogi papieża, a na linii strzału znajdują się jeszcze turyści. Pojawia się wątpliwość, dlaczego ta ręka nie kieruje pistoletu w głowę papieża, tylko w kierunku dolnej części jego ciała, jeżeli jego celem byłoby zabicie? Wątpliwość tym bardziej zasadna, że Agca podobno był strzelcem wyborowym. Możliwy jest też wariant z chwilowym ukazaniem przez kogoś makiety ręki z pistoletem, tak aby akurat ktoś wykonał teleobiektywem zdjęcie, w którym trudno byłoby wtedy wykryć fotomontaż.

Ręka, widoczna na zdjęciu, jest ubrana w czarną marynarkę lub sweter, z jakimś białym wzorem na przedramieniu. Czy Agca w chwili ujęcia miał akurat taki ubiór na sobie? Ze zdjęcia, opublikowanego w galerii TVP [5] (jeżeli przedstawia ono moment ujęcia) wynika, że nie, gdyż Agca ma wtedy na sobie marynarkę koloru szaro-niebieskiego .

Dziwna reakcja zakonnicy.

Zakonnica stojąca w pobliżu tak jakoś nagle, z refleksem agenta ochrony podbiła rękę Agcy z pistoletem, a następnie obezwładniła zamachowca, powalając do na ziemię. Czy jest to normalna reakcja kobiety-zakonnicy, czy też była ona agentką specjalnie przygotowaną na tę okazję?

Upadek papieża.

Wygląda na reżyserowany, wręcz „filmowy" (Wojtyła miał doświadczenie aktorskie), wyraz twarzy nie wyraża bólu, lecz jakieś ni to zdziwienie, ni to zażenowanie [8]. Dziwisz relacjonuje przy tym, że w tym stanie Wojtyła wygłaszał jakieś akty strzeliste do Maryi [2], co - w razie rzeczywistego postrzału – jest raczej psychologicznym nieprawdopodobieństwem.

Utrata krwi.

W artykułach piszą, że papież do chwili operacji stracił 3,5 l krwi, co po prostu obraża rozum ludzki. Podręczniki medyczne podają, że utrata nawet w ciągu kilku godz. ok. 1,5-2 l krwi u dorosłego człowieka powoduje zazwyczaj śmierć. To jeszcze nie koniec absurdu. Kardiolog, który operował Wojtyłę stwierdził, że w brzuchu było ok. 3 litry krwi, a przecież nie była to ta sama krew, którą stracił wcześniej, gdyż miało to być „przed operacją". Z powyższego wynika, że Wojtyła musiałby stracić w sumie 6,5 litra krwi, podczas gdy normalny człowiek ma w organiźmie 5 l krwi. Dziwne, że taka ilość krwi znajdującej się w jamie brzusznej nie wypłynęła ani trochę na zewnątrz przez otwór po kuli kal. 9 mm, nie plamiąc nawet białej szaty.

Brak śladów krwi na ubraniu papieża.

Na białym pasie od sutanny pojawiła się plama krwi, ale ks. Dziwisz jeszcze jej nie widział [2]. W przypadku broni kal. 9 mm jest to trudne do zrozumienia – wypływ krwi powinien nastąpić w ciągu kilku sekund. Natomiast na wszystkich opublikowanych zdjęciach nie widać jakichkolwiek śladów krwi na szatach Wojtyły [4] [8]. Również - co jest zupełnym nieprawdopodobieństwem - na jednym zdjęciu w galerii TVP [9] zrobionym od tyłu. Przecież kula, która trafiła w brzuch,
musiałaby znaleźć wylot w tylnej części ciała, bo przecież inaczej Dziwisz by jej nie znalazł w samochodzie. Równie trudnym do zrozumienia jest brak na białej przecież sutannie jakichkolwiek śladów krwi od ran w łokciu i na palcu wskazującym.

Zranienie dwóch turystek.

Druga kula raniła Papieski łokieć i dwie przypadkowe osoby z drugiej strony samochodu. (...) dwie ranne kobiety. Jedna z nich, Ann Odre, Amerykanka polskiego pochodzenia, urodziła się w Wadowicach, tego samego dnia co Karol Wojtyła. Trafiona została kulą, która przeszyła na
wylot ramię Papieża i ciężko ją zraniła. Drugą była Jamajka, Rose Hall.[2] Prawda, jaki dziwny przypadek z tą datą urodzenia i Wadowicami? Ponadto, tutaj pojawia się dziwne stwierdzenie, że kula przebiła ramię papieża - to coś nowego, bo chyba nie można utożsamiać ramienia z łokciem.
Natomiast inne źródło podaje co innego: (...) Wiedzą, że pierwsza z wystrzelonych kul trafiła go w brzuch, raniąc potem ciężko stojącą po drugiej stronie papieskiego Jeepa Amerykankę Ann Odre i że drugi pocisk drasnął łokieć Papieża i lekko ranił 20 letnią mieszkankę Jamajki Rosse Hall [7]. To w takim razie którą kulę podniósł Dziwsz z podłogi samochodu, jeżeli było ich tylko dwie i obie ugodziły w turystki?

Równie dziwna wydaje się być trajektoria kul, które zraniły turystki. Zamachowiec, kierując broń z poziomu ziemi do papieża stojącego na samochodzie (stromy tor strzału) nie mógł jednocześnie zranić turystek stojących na tym samym poziomie, obok samochodu papieża. W takim razie, turystki musiałyby unosić się nad ziemią, aby znaleźć się na linii strzału.

Rana w łokciu.

Pierwsza kula trafiła w prawą rękę powyżej łokcia [1]. To dziwne, gdyż na zdjęciu Dziwisz podtrzymuje go właśnie za tę zranioną rękę. W tej sytuacji, krew wyciekająca z rany na uniesionym łokciu musiałaby poplamić białą szatę, czego w ogóle nie widać na zdjęciu. Ponadto,
gdyby kula przeszła przez łokieć, papież miałby unieruchomioną całą rękę, a w konsekwencji – być może niedowład w zginaniu ręki, ale później nic o tym nie mówiono, nie widać było również żadnej niesprawności w tym zakresie u poszkodowanego. W każdym razie, na zdjęciu z kliniki wkrótce po operacji [10], nie widać śladów gipsu czy innego sposobu unieruchomienia żadnej ręki. Łokieć prawy w ogóle nie jest zabandażowany tak, jak wynikałoby ze sposobu zranienia - bandaż sięga zbyt nisko, jakby rana była na przedramieniu. Nie bardzo wiadomo, dlaczego analogicznie zabandażowany jest też łokieć lewy, który nie był zraniony.

Rana kciuka.

Sprawa rannego kciuka – na jednej fotografii [8] dokonanej tuż po strzałach Wojtyła trzyma rękę swobodnie opartą na fotelu, z łagodnie wyciągniętą dłonią, co jest nieprawdopodobieństwem w przypadku rzeczywistej rany – wtedy człowiek w odruchu bólu przyciąga rękę do siebie i unosi w górę krwawiący palec.

Szybkie przebaczenie.

Dlaczego papa już po kilku dniach przebaczył zamachowcowi („bratu, który do niego strzelał")? Czy była to tylko demonstracja chrześcijańskiej miłości bliźniego, czy też świadomość, że był on tylko narzędziem zorganizowanej mistyfikacji? Dziwne, że dla Wojtyły ten, który do niego strzelał był dla niego „bratem", ale braćmi nie byli już teolodzy głoszący odmienne poglądy lub przedstawiciele teologii wyzwolenia?

Motywy.

Jaki interes polityczny miał Watykan w mistyfikacji zamachu? Postarajmy się odtworzyć ówczesną sytuację polityczną. Trwa nadal „zimna wojna", a urzędujący od jesieni 1980 r. prezydent USA Reagan ogłasza krucjatę przeciwko „Imperium Zła", czyli ZSRR. Ponieważ Watykan ma też interes w obaleniu komunizmu, dochodzi do zacieśnienia istniejących już wcześniej jego związków z CIA w tym "zbożnym" dziele. Jednym z kierunków działań jest wpływanie na nastroje społeczeństwa polskiego, czego przykład mieliśmy już w 1979 r. podczas pierwszej wizyty JPII w Polsce. Jego tzw. homilie były przykładem kunsztu socjotechniki w wydaniu religijnym, przy wykorzystaniu elementów aktorskich. Ponieważ nie przyniosło to jeszcze oczekiwanego skutku, należało zainscenizować wydarzenie, które gwałtownie przyspieszy bieg wydarzeń, a takim był mógł być sfingowany zamach. Skierowanie całego odium zamachu na ZSRR spowodowałoby przyspieszenie buntu w Polsce, stanowiącej strategiczny kraj bloku wschodniego, bez względu na koszty ludzkie takiej operacji.

Inną przyczyną, dla której zorganizowanie zamachu było dla Watykanu korzystne, była sprawa tzw. trzeciej tajemnicy fatimskiej. Sprawa opublikowania tej tajemnicy wisiała nad Watykanem od wielu lat jak miecz Damoklesa i odpowiednie wykorzystanie okoliczności zamachu
było pomocne w opublikowaniu watykańskiej wersji tej tajemnicy, nie mającej nic wspólnego z wersją rzeczywistą.

Ponadto - prawdopodobnie już wtedy o tym myślano - taki zamach polepsza notowania „ofiary", gdyż uznanie JPII za męczennika, skutkuje przyspieszeniem procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego.

W głośnej książce "Czas morderców" amerykańska dziennikarka Claire Sterling starała się udowodnić, że za zamachem stało KGB [2]. Wymieniona Claire Sterling była w rzeczywistości rzymską rezydentką CIA i w tym kontekście nie dziwi tego rodzaju oskarżenie.

W Polsce chyba niemal wszyscy za inspiratorkę zamachu uznali Moskwę. Podobne podejrzenia żywią kręgi kościelne. Zasugerował to zresztą sam Jan Paweł II w swojej ostatniej książce "Pamięć i tożsamość": "Wróćmy do zamachu. Myślę, że był on jedną z ostatnich konwulsji ideologicznych XX wieku. Przemoc była stosowana zarówno przez faszyzm, nazizm jak i przez komunizm" [6].

Uważam, że ZSRR nie był zainteresowany zamachem, gdyż stanowiłoby to politycznie niebezpieczny element destabilizacji systemu, szczególnie w Polsce. Oczywiście, przywódcy na Kremlu cieszyliby zapewne się ze śmierci JPII, ale czy sami byliby w stanie zorganizować zamach? KGB uśmiercając przeciwników nie działała poprzez otwarte zamachy, raczej dyskretnie i nie wobec znanych osobistości.

Nie rozwiązana jest również zagadka porwania w 1983 r. 15-letniej Emanueli Orlandi, córki świeckiego pracownika Watykanu. Za życie dziewczynki porywacze zażądali uwolnienia Agcy. Później kontakt się urwał. Emanueli nigdy nie odnaleziono [2]. To prawdopodobnie też element mistyfikacji, którego celem jest skierowanie uwagi na zewnętrznych mocodawców Agcy. „Porwana" być może żyje gdzieś na drugim końcu świata, ze zmienioną tożsamością.

Próba rekonstrukcji.

Ustalono więc plan – miał być „zamach", ale „nieudany". Specjalnie wybrano termin 13 maja (pierwsze objawienia w Fatimie, tj. niewyjaśniona do dzisiaj prawdopodobnie manifestacja obcej inteligencji), aby powiązać zamach ze sprawą trzeciej tajemnicy fatimskiej.
Podobnie, jak dzisiaj CIA utworzyła fikcyjną organizację Al Kaida dla uzasadnienia "wojny z terroryzmem", podobnie wówczas stworzono dla Agcy fikcyjną organizację terrorystyczną Szare Wilki, być może również zamach na tureckiego biznesmena był elementem tej gry, mającej za zadanie stworzenie Agcy odpowiedniego życiorysu zamachowca. Turcja była wówczas krajem niezwykle silnie przesyconym agenturą CIA, stąd też nie było trudno wyciągnąć Agcę z więzienia. Równie usilnie postarano się o przypisanie Agcy legendy, jako niezłomnego fanatyka religijnego. Legendy, która miała być szczelną zasłoną dla jego prawdziwych mocodawców. Sfinansowano jego podróże po całej Europie i krajach śródziemnomorskich w okresie przed zamachem, w tym, m. in. był on również w Sofii - czy nie chodziło o stworzenie pretekstu do tzw. śladu bułgarskiego?

Uważam, że Agca działał pod wpływem hipnozy (podobnie jak zabójca Roberta Kennedy'ego), w którym to stanie otrzymał polecenia dokonania zamachu, ale kazano mu zapomnieć, kto mu to polecenie wydał. Stąd też, jak ktoś policzył, 128 razy zmieniał zeznania.

Agca w ostatniej chwili przed zamachem otrzymał broń, zawierającą ślepe naboje, bo rzeczywiście mógłby zabić papę. Co do turystek – jeżeli nie był to element mistyfikacji, mógł strzelać do nich ktoś inny, może z dalszej odległości strzelec wyborowy, aby uwiarygodnić zamach. Resztę zrobiły triki z arsenału techniki filmowej, w połączeniu z doświadczeniem aktorskim Wojtyły.

Charakterystyczne, że tuż po zamachu Watykan w ogóle przestał oficjalnie wypowiadać się na ten temat, tak jakby nie był zainteresowany w ujawnieniu organizatorów tego spisku. Dziwne, że do dzisiaj nikt nie podjął się próby analizy tego zamachu w ten sposób, jak podejmowane są w świecie niezliczone próby dojścia prawdy na temat zamachu na Kennedy'ego lub wydarzeń z 11 września 2001 r. Czyżby wszystko było aż tak oczywiste? Nie dziwię się, że nie dzieje się to w Polsce, ale gdzie indziej na świecie nie było bałwochwalczego stosunku do JPII. Być może, powodem był brak ofiar, których nie było w sensie bezpośrednim. Ale jeżeli zamach ten, w wersji ficjalnej, przyczynił się do wzmocnienia nastrojów antykomunistycznych i antyrosyjskich w Polsce, a tym samym do tzw. obalenia komunizmu, to ofiarami są dzisiaj miliony Polaków, doprowadzonych do nędzy przez zmanipulowanę transformację systemową. Natomiast beneficjentami są oczywiście watykańczycy i państwo reprezentowane przez CIA jako wspólnika tej mistyfikacji.


Easy_Rider


Materiały źródłowe:

[1] http://www.rmf.pl/akcje.html?akcja=p&art=misja
[2] http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34275,271222.html
[3] http://www.rzeczpospolita.pl/teksty/dodatek1_050405/dodatek1_a_7-2.F.jpg
[4] http://bi.gazeta.pl/im/0/271/z271420N.jpg
[5] http://www.wiadomosci.tvp.com.pl/tvppl/images/2003/10/09/52541/img85.jpg
[6] http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/dodatek1_050405/dodatek1_a_7.html
[7] http://www.polska.pl/aktualnosci/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=42022
[8] http://www.rmf.pl/akcje/papiez/img2/zamach.jpg
[9] http://www.wiadomosci.tvp.com.pl/tvppl/images/2003/10/09/52538/img85.jpg
[10] http://www.adonai.pl/cuda/graph/p5.jpg

26 czerwiec 2009

M. Głogoczowski + Easy_Rider 

  

Komentarze

  

Archiwum

Dublińska niedola (językowa)
sierpień 25, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Moje post scriptum
kwiecień 3, 2006
Romuald Szeremietiew
Powstanie uratowalo UE
lipiec 18, 2004
przesłała Elżbieta
Rosja jako " przyjaciel" Polski
sierpień 20, 2008
Jacobsdamm Warszawa.
Kara śmierci za handel mrówkami
marzec 20, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Moga wracac !
maj 27, 2003
Henryk Przemyski, Nasz Dziennik, 2002-07-20
Nieustający festiwal sitcomu
luty 20, 2006
Marek Olżyński
Przekazanie spisu nazwisk z listy IPN. Gratuluję odwagi Panu Bronisławowi Wildsteinowi.
styczeń 31, 2005
Adam Sandauer
Reguła symbiozy
kwiecień 21, 2005
Witold Filipowicz
Podszewka demokratycznej kapoty
grudzień 19, 2006
luzak
Leszek Miller zachwycony polską gospodarką
grudzień 23, 2003
Nieznana w Polsce Białoruś
marzec 1, 2008
tłumacz
2003-01-13
styczeń 12, 2003
zaprasza.net
Prawda historyczna
maj 15, 2003
przesłała Elżbieta
2008.07.19. godzina 1200 serwis wiadomości
lipiec 19, 2008
tłumacz
Narody zaczynają rozumieć - Szewardnadze oskarża Sorosa o wspieranie przewrotu
listopad 29, 2003
Co zmieni Traktat UE
wrzesień 8, 2007
Goska
2+2=
luty 13, 2003
Artur Łoboda
Kiedy kurator działa inaczej
marzec 15, 2006
Marek Olżyński
Obniżyć, czyli podwyższyć
maj 14, 2005
Stanisław Michalkiewicz
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media