ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Nieprawidłowo wystawione akty zgonu: tysiące lekarzy z jedną nogą w więzieniu?  
10 luty 2021     
"Holokaust piknik" też już był 
4 lipiec 2014      Artur Łoboda
Zygmunt Jan Prusiński ŚWIRY - część pierwsza 
11 czerwiec 2022      Zygmunt Jan Prusiński
The Lancet, który oszukał świat, publikując sfałszowane badanie przeciwko iwermektynie, mówi teraz, że zmiana klimatu to „nagły wypadek medyczny” 
31 styczeń 2023      Ethan Huff
"Wiara" w kowida 
18 styczeń 2022     
Niemcy mają dość!
Powołali Komisję śledczą w sprawie koronawirusa
 
22 lipiec 2020     
Kto z Państwa - dał Prokuraturze swoje pełnomocnictwo? 
9 czerwiec 2015      Artur Łoboda
Jaki program Powstania Narodowego? 
24 styczeń 2012      Artur Łoboda
Lista wspólników Grossa 
18 luty 2016     
Wojna przeciwko obywatelom 
20 listopad 2020      Nicolas Riedl , Flavio von Witzleben
Dwadzieścia powodów, dla których obowiązkowe maseczki na twarz są niebezpieczne, nieskuteczne i niemoralne 
15 czerwiec 2021     
Jak Google realizuje pranie mózgów dzieciom, kontroluje politykę publiczną i zmienia wybory 
13 maj 2022     
Loże w Paryżu zbierają się raz na miesiąc, dwa.... 
11 maj 2019      Alina
Morawiecki na wojnie. Wrogiem – gotówka! 
18 kwiecień 2017      Krzysztof Wojczal
Pisowski spektakl "dobrej zmiany" w Kulturze 
13 maj 2017     
Szewc myśli o nowych butach 
22 marzec 2016      Artur Łoboda
Nagła śmierć inż. Marka Zadrożniaka. Opracował szokujący raport o polskiej energetyce, przez co miał problemy z „jakimiś ludźmi”  
13 marzec 2021      nczas.com
KOBIETA Z DOMU OPIEKI OD 10 LAT W ŚPIĄCZCE URODZIŁA DZIECKO 
10 styczeń 2019      Alina
Jak doszło do obecnej wojny przeciwko ludzkości? (4 - podsumowanie) 
5 listopad 2020     
Boje sie 
28 kwiecień 2010      Goska

 
 

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa (21.10.2011)

Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

21.10.2011 02:42


@Mar Canela i Pan Zygmunt Prusiński, plus Pani Jola

Tak mi się wydaje. Jestem po przeczytaniu dwa razy waszego poematu i myślę, że dla dobra poezji Pani Marzeny powinna zrezygnować (złożyć ofiarę) z autorstwa co najmniej z 3/4 swoich wierszy, przypisując je Panu Zygmuntowi. Ja byłem bardzo zauroczony wierszami Pani Marzeny, o których sądziłem, że są tworem mężczyzny, czyli Pana Zygmunta, który, sądziłem, doskonale się potrafił wcielić w rolę i w duszę kobiety, pozostając jednocześnie mężczyzną, w dziwnej kontaminacji uczuć damsko-męskich, które w pewnym momencie mówią: "nie wiem czy jestem mężczyzną czy kobietą" - (poeci tak mają), (w tym wypadku nie potrafił! Przypuszczam Pani Jolu, że przeszkodziła wódka, Krupniczanka, a' 20 zł. 50 gr.)

(Ja Panią chyba naprawdę kocham), (a kogo, skoro nie mam innego do pogadania, bo studenckie siksy się nie liczą), skoro co rusz uciekam się pod Pani skrzydła... chociaż Pani mnie nie chce)!

Nawet pisałem mu gratulacje, że czuje problematykę z filmu "Ja Butterfly, z Jeremim Ironsem w roli głównej (Irons udawał Butterfly i dla niej popełnił samobójstwo - (Pani Jolu proszę mnie ratować, czy aby nie rzucam pereł przed wieprze)?!

Mylne wrażenie było stąd, że Pan Zygmunt zamieszczał wiersze w taki sposób, że można było pomyśleć, że nazwisko autorki jest nazwiskiem damy jego serca dla której ten wiersz jest napisany. (Pani Jolu, czy przyzna mi Pani rację?)


Tak czy owak, Pani Marzeno, mogłaby się Pani podpisać tylko pod wierszami w których rymuje (jak w cansonach), (lub próbuje rymować - niekonsekwentnie, jestem, u diabła, profesorem od wersyfikacji, ale proszę tego nie powtarzać i nie nazywać mnie, broń boże profesorem, niech to szlag! A dlatego jestem w tym dobry, bo znam matematykę i logikę, a wersyfikacja jest sztuką logiczną i synkretyczną mającą wiele wspólnego z geometrią wykreślną! Dlatego o tym wspominam, żeby się Pani przypadkiem ze mną nie spierała bezpłodnie, że Pani coś umie pod tym względem (sklecania rymów - męskich i żeńskich - i rytmów), czy potrafi, bo się Pani dopiero dużo musi uczyć. I nie ma w tym powodu do wstydu, po to Pani zaczepiła Pana Zygmunta, żeby się poduczyć - chociaż- Pani wiele umie z poezji kontekstualistycznej, jakie piszą kobiety wykształcone w całej Europie! (ależ zabolało, ależ wkurwiłem! a nie chciałem).

Panie Zygmuncie, nieprzypadkowo kobiecą waginę rysowano jako trójkąt (obrośnięty kudłami) i zarazem boskie oko Opatrzności! Arystoteles był również logikiem i matematykiem!), natomiast wiersze, które by mogły uchodzić za wieszczą kreację psychiczną, stęsknionego mężczyzny (pana Zygmunta), mógłby podpisać pan Zygmunt. Tomik nabrałby metafizycznej głębi. Bo gdy kobieta pisze jak kobieta, to nie jest żadną rewelacją, ale gdy mężczyzna pisze jako Butterfly, to owszem, rzecz jest godna uwagi! (oto za co nienawidziła mnie pierwsza moja żona (której podarowałem mieszkanie!), za przenikliwość i intelektualizm!). Oto kochanek, mężczyzna, który tak kocha daleką, a przecież realnie istniejącą Panią Marzenę, że aż sam imaginuje sobie kobiece części ciała i wielbi je, w zastępstwie tych prawdziwych, istniejących gdzieś w Madrycie. Toby miało sens. Nawet gdyby wiedzieli o tym niektórzy czytelnicy. Zresztą wydaje mi się, że nieuprzedzony czytelnik przyznałby mi rację, że woli myśleć po mojemu, niż po "Marzannemu". Bo myślenie Pani Marzeny będzie takie: że "Nie dam Zygmuntowi ani guzika, bo ja też chcę być sławną poetką". Ale egoizm się mści! Ale sławy przy bladym tomiku nie będzie! W takiej konfiguracji, jaka jest w tej chwili w zawartości wierszy, rzecz bardzo blednie i staje się spowszedniała. A jeszcze jak wywalicie kawę na ławę, że się Pani przyssała (proszę mnie tylko nie nienawidzić, za to co mówię, bo ja również kocham Panią. A co, tylko Pan Zygmunt może? Chociaż Pani ma to gdzieś! Ja po prostu marzę sobie na jawie, że tak by było dobre i korzystnie dla wierszy, bo ile razy czytam Pani wiersze, które powinien był napisać ten leń, czyli Pan Zygmunt, wkładając w Pani usta np. takie słowa: "Drżę jeszcze od twego języka, który mnie tak całuje, że wysycha mi w gardle, a to łzy słone niesie morze i parzy". Czytelnik by pomyślał: "do pioruna, ależ on za nią tęskni, aż dostaje zwidów i może zapaść na zapalnie mózgu". To by było z jego strony zawołanie i odzew, czyli "pełnia", a tak to i po jednej i po drugiej stronie zakrada się banalność. Czyli historia z rodzaju: "To każdy potrafi"! Kobieta po "kobiecemu", mężczyzna po "męskiemu". Natomiast te dziesięć, piętnaście wierszy przypisanych Pani, dodałoby nawet tajemniczości i uroku. A tak, to dowiadujemy się, że Pani ma prawdziwego kochanka, faceta, cielesnego (jak najbardziej) Anioła, z którym się Pani całuje namiętnie przez całe noce, gdy już odwali wreszcie męczącą pracę (orkę) nad wierszami do tomiku Zygmunta (a ten Anioł, Marcello albo Wiktorio Banderas, woła do Pani: "chodźże już za wersalkę, skrzyżujemy oddechy!") , i ta szczerość jest też obniżająca, podniosły i uroczysty ton tęsknot pana-zygmuntowych. Chociaż on, zachowuje się jak ślepy i gdy kochanka mu mówi, że nici z amorów, on jej obiecuje, że na wesele weźmie kredyt na wysoki procent, a potem się powiesi!


W tej sytuacji następuje obniżenie poziomu artystycznego, na którym Pani zależy. Niestety powstaje sytuacja, że nie można zjeść ciasteczka i zachować go. Muszę też oddać Pani sprawiedliwość, że moim zdaniem Pani się więcej narobiła i wykazała inwencji. Pan Zygmunt (Pędziwiatr) czasem się nadmiernie spieszył i w niektórych strofach "odpieprzał robotę" (co mu wolno). Z tym "odpieprzaniem to jest również tak, że frustracja z powodu tęsknoty za Panią się w tym odbijała. On zdaje się, podczas pisania mocno wierzył w przedmiot swej miłości i łatwo się zakochuje do tego stopnia, żeby oddał wszystkie pieniądze. Panie Zygmuncie, gdy to Pan czyta, niech się Pan nie złości, niech się Pan uśmiecha. Ja nie jestem nieżyczliwy albo złośliwy. Ja ludzi lubię i szanuję, ale nade wszystko szanuję prawdę. Oczywiście mogę się mylić i moje zdanie jest podobne do samogwałtu, o którym jak wspomniałem, jeden franciszkanin powiedział mi przy spowiedzi: "jeśli zwalisz konia, to świat się nie zawali". Tak jest, świat się nie zawali od takiej czy innej redakcji książki. Moim zdaniem powinna to być dla Pana nauczka, żeby być śmielszym we wchodzeniu w rolę, czyli przebieranie się w psychiczne szmatki kobiety, dziecka, starcza, kurwy, księdza itp. Jest to nieodzowne dla poety, który chce udzielać sprawiedliwości "widzialnemu światu". To nie sztuka mądrzyć się nad wierszami Norwida. Sztuką jest próbować ocenić, poezję powstającą dziś.

Pani Canela w poprzednim odcinku do mnie napisała, że wiersz jest poezją, czy że można postawić znak równości między nimi. Otóż nic podobnego. Wiersz nie jest poezją. Poezja zależy od okoliczności i "bywa" od czasu do czasu. Wiersz można napisać zawsze, poezję niekiedy.

Panie Zygmuncie, Pan się też para krytyką, słyszał Pan zapewne, że "świat nauki o literaturze" na całym globie, zwariował na punkcie czegoś co się nazywa kontekstualizmem. Czyli, że każdy pisarz i każdy autor listu, do rodziny, kochanki, przyjaciela etc., również każdy dziennikarz itd., nie może już napisać samodzielnego tekstu, wyrwanego z ogólnego "kontekstu" kultury, która determinuje rozumienie poszczególnych słów. Wszakże tekst odsyła do kontekstu, a mechanizm oparty na historycznym rozumieniu poprzednich znaczeń powoduje, że w nowych testach powiela się stare teksty i nie ma na to rady. Kontekst jest tak szeroki i wszechwładny, że nic bez niego obejść się nie może.

To byłoby na tyle, co złego to nie ja.


Zygmunt Jan Prusiński Złap mój księżyc

6 listopad 2020

Zygmunt Jan Prusiński 

  

Komentarze

  

Archiwum

Granice krytyki polityków
marzec 18, 2008
PAP
Lokacyjny sukces
sierpień 15, 2007
Dziennikarzom brakuje szacunku dla prawdy
październik 27, 2008
Artur Łoboda
Chomsky: Sprawiedliwa wojna? Wątpię
czerwiec 6, 2006
Noam Chomsky
Wcale nie pada deszcz
grudzień 17, 2005
Artur Łoboda
Czy poza UE nie ma zbawienia
marzec 31, 2003
ks. Czesław Bartnik
Hubris pani Sarah Palin
wrzesień 12, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Głupota czy agentura
marzec 28, 2007
Artur Łoboda
Ekonomiczny apartheid
grudzień 18, 2002
Tygodnik "Forum" / Die Welt - 2002.11.28
"Atak" na rabina Schudricha Karol, kogoś ty popsikał!
lipiec 10, 2006
Ivo Sosnowski
Nie dajmy się zwrariować
luty 28, 2004
przesłała Elżbieta
Polityczna poprawność
lipiec 12, 2008
Elzbieta Gawlas Toronto
Nas nie wygonią
kwiecień 9, 2003
słowa Marek Błaszczyk
Jestem Polakiem
grudzień 10, 2002
Jaka gospodarka?
grudzień 5, 2006
bez podpisu, lub b.p.
PO ma dwa już razy więcej zwolenników, niż PiS
styczeń 11, 2008
PAP
Polsat na różowo
czerwiec 4, 2004
Kobylanski to jednak hitlerowski kolaborant
sierpień 2, 2006
stan
Muzeum "Tysiąclecia" Żydów w Polsce
styczeń 18, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Kiepscy
grudzień 4, 2003
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2024 Polskie Niezależne Media