U mnie we Włocławku w MPK jest dziwna zasada, że MPK (a obecnie UM) nie chciały się skutecznie dogadać z gminami, w kwestii dopłat do biletów podmiejskich tak, aby opłata na wszystkich liniach pomiejskich była jednolita. Czego efektem jest to, że każda z 8 lini podmiejskich ma własne bilety (po 3 dla każdej w zależności od ulgi), zakres cen biletów normalnych wynosi 3,00-3,50 i teraz najważniejsze osoba która na odcinku podmiejskim chce kupić bilet w cenie odpowiadającej opłacie za przejazd tą linią, musi na dzień dobry dopłacić min 38 gr., a w przypadku tej najtańszej aż 88 gr. (bo koszt zakupu biletu u kierowcy co stanowi prawie 1/3 całej ceny biletu.
A znowu automatów biletowych w autobusach nie ma, a gdy krótko były to sprzedawały wyłącznie najdroższe wersje biletów miejskich.
Przez to że dla zaledwie 8 linii mamy aż 24 różne bilety jednorazowe, mamy zjawisko, że nawet w mieście jest cięzko kupić właściwy bilet na określoną linię, a kupno wersji ulgowej tego biletu graniczy z cudem.
W mieście ciężko też kupić niektóre bilety w wersji studenckiej (podczas gdy pozostałe 2 wersje tego biletu są dostępne bez problemu).
|