ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

"Walka o pokój" 
20 listopad 2016     
Czuwanie na Jasnej Górze (Gdańsk i Wrocław spotkania by zapobiec fałszowaniu wyborów) 
26 marzec 2015      krucjatarozancowazaojczyzne.pl
Wezwanie Prezydenta Karola Nawrockiego do stworzenia Konstytucji Demokracji Bezpośredniej 
2 listopad 2026     
Kto się boi Magdaleny Ogórek? 
14 styczeń 2015      Artur Łoboda
Nie widzą - bo sami w tym uczestniczą! 
20 lipiec 2016      Artur Łoboda
Podwyższony poziom promieniowania elektromagnetycznego w Krakowie 
5 grudzień 2021     
Syberyjskie pszczoły 
8 maj 2025      Autor: Zygmunt Jan Prusiński
Dokumentacja koronowa 
28 luty 2021     
Boże, strzeż mnie od przyjaciół 
6 sierpień 2019      Artur Łoboda
Polowania na pisowców 
24 maj 2020     
Dlaczego Tusk chce wysłać do szkoły dzieci sześcioletnie? 
7 grudzień 2013      Artur Łoboda
Robert Bąkiewicz o odkryciu dr Anny Mandreli dotyczącym działaczy ONR 
4 luty 2019      Alina
Zygmunt Jan Prusiński Erotyk wonny 
16 listopad 2022      Zygmunt Jan Prusiński
Bójka policyjna z demonstrantami podczas debaty parlamentu na temat zmian w prawie dotyczącym COVID w Berlinie 
21 kwiecień 2021     
Jakubiak przed nowelizacją ustawy o IPN. Radio WNET. 
27 czerwiec 2018     
Mózg jest polem walki w przyszłości. Deklarowanym celem WEF jest „zmiana istoty ludzkiej”  
11 marzec 2024      Peter Koenig
Zniewolone umysły (3) 
9 czerwiec 2014      Artur Łoboda
Co oni knują? 
26 październik 2011      Artur Łoboda
Antypolonizm 
25 luty 2018     
Pojazd monetarny przed koniem geo-ekonomicznym? 
18 maj 2010      Iwo Cyprian Pogonowski

 
 

Stalinowski August Bęc-Walski straszy w czarnej komedii pt. „Rewers”



Reżyser Borys Lankosz (ur. 31 marca 1973 w Krakowie)

Kilka dni temu moja młodsza generacja, której studencka przerwa świąteczna przedłużyła się aż do Trzech Króli, zabrała mnie w Zakopanem do kina. Akurat grali w lokalnym, zbudowanym jeszcze przed wojną kinie „Sokół” nagrodzony „Złotymi Lwami” na zeszłorocznym Festiwalu w Gdyni film „Rewers”, więc się zgodziłem młodszej generacji towarzyszyć. Spodziewałem się bowiem, tak jak to było zazwyczaj za czasów PRL, że będzie to coś ciekawego. Niestety zawiedliśmy się oboje i to pomimo naszej, sięgającej blisko pół wieku, różnicy pokoleniowej. Ja już gdzieś w połowie tego wynagradzanego aż dziesięciokrotnie w Gdyni filmu chciałem z nudów wyjść z kina. Zachwalany przez media „Rewers” okazał się bowiem być czymś w rodzaju namolnego, propagandowego stalinowskiego „produkcyjniaka”, oczywiście ustawionego „w odwrotną stronę”, czyli rodzajem „ubęcwalacza”, charakterystycznego dla ducha nowo-kapitalistycznej Polski. Skąd ten neologizm „ubęcwalacz”? Otóż jak pamiętam, w latach 1950 w krakowskim tygodniku „Przekrój” co tydzień na ostatniej stronie pojawiała się proto-komiksowa postać „hrabiego Augusta Bęc-Walskiego”, który wygłaszał reakcyjne, pro-kapitalistyczne i anty-ludowe sentencje. Zaś w „Rewersie” takie właśnie anty-ludowe sentencje wygłasza starsza wiekiem przedstawicielka klasy przed II Wojną posiadającej, której rolę w filmie odegrała znana krakowska aktorka Anna Polony.

Jak na opowieść o życiu w Polsce anno domini 1952 przystało, zamiast wizerunków Papieża, częstokroć dekorujących ważne dzisiaj placówki kultury duchowej, w tym i witryny internetowe (patrz np. portal wirtualnapolonia.com), na filmie gabinet redaktora naczelnego czasopisma „Poezja” przyozdabia (rzeczywiście wtedy obowiązkowy) portret prezydenta Bieruta, zaś w sekretariacie redakcji umieszczony został (nie obowiązkowy wtedy) portret Karola Marksa. No i przez pierwszą – bez przesady – połowę filmu, jego młoda, z „dobrej rodziny” bohaterka, którą gra Agata Buzek, się męczy nad sposobem ukrycia, przed Władzą Ludową, złotej – chyba 20? – dolarówki, z symbolicznym napisem „Liberty” czyli „Wolność”. Tę złotą monetę, symbolizującą rozwydrzenie amerykańskiego kapitalizmu, ówczesna obrzydliwie totalitarna władza rodzinie o dobrych ziemiańskich korzeniach chciała oczywiście zarekwirować. I tu zachodzi historyczna nieścisłość. Otóż z tych odległych dzisiaj czasów jako dziecko zapamiętałem, że moja dalsza litewska, ziemiańska rodzina – a pochodził z niej przecież najlepszy as wywiadu „średniego” PRL, kapitan Andrzej Czechowicz, który pod koniec lat 1960 „rozpracował” redakcję Wolnej Europy w Monachium – rzeczywiście kamuflowała otrzymywane z USA papierowe dolary w wypełnionych mąką puszkach po darach z UNRA. Natomiast nasze rodzinne post-burżuazyjne precjoza, w tym i te ze złota, nie interesowały władz, istniały wtedy przecież sklepy „Jubilera”, w których można było legalnie takie przedmioty kupić względnie sprzedać.

Aby ukryć tę ponoć trefną za Stalina, złotą (20?)-dolarówkę, młoda redaktorka miesięcznika „Poezja” zastosowała znaną od tysiącleci metodę polegającą na połykaniu i ukrywaniu w przewodzie pokarmowym cennych, małych przedmiotów. (Według źródeł historycznych ta metoda była tak popularna wśród Żydów uciekających z Jerozolimy po jej zdobyciu przez Rzym w 135 roku, że rzymscy żołnierze „na żywo” rozcinali uciekinierom trzewia, by wydobyć ukryte w ich wnętrzu kosztowności.) Ta dobrze znana i współczesnym przemytnikom metoda nadaje się do względnie krótkotrwałego ukrycia nie rozpuszczalnych przez kwasy żołądkowe przedmiotów, natomiast staje się ona kompletnie absurdalna gdy trefny obiekt trzeba ukrywać przez długie okresy czasu. Na pozór rewelacyjny zatem pomysł autora scenariusza, by w ten antyczny sposób kamuflować, przez całe miesiące, posiadanie złotych monet, pasuje zatem jak ulał do tekstów satyrycznej rubryki „Przygody rodziny Augusta Bęc-Walskiego” w krakowskim „Przekroju” lat 1950-tych. Ponieważ po kilku dniach złoty symbol „amerykańskiej wolności” był przez bohaterkę filmu z konieczności wydalany wraz ze stolcem, więc po jego odszukaniu w odchodach (czego na szczęście w kinie nie pokazywano), trzeba go było dokładnie opłukać i połknąć po raz wtóry. I na fotogenicznych zdjęciach dokonywanej cyklicznie w łazience przed lustrem, czynności oczyszczania i połykania złotej „hostii”, zbiegała w zasadzie pierwsza połowa filmu „Rewers”, mająca przedstawiać zabawno-straszne sceny z życia we wczesnym PRL-u.

Dopiero następnego dnia po obejrzeniu tego osiągnięcia młodej polskiej kinematografii zacząłem kojarzyć, że sceny z połykaniem złotej monety były celowo wydłużone jako „wprowadzenie ideologiczne” do głównego wątku „Rewersu”. Otóż eksponowany na ścianie redakcji „Poezji”, brodaty Karol Marks, w krótkim artykule „Zur Judefrage” z roku 1844 („W kwestii żydowskiej”, patrz I tom „Dzieł” K. Marksa i F. Engelsa) postulował, że pieniądz i złoto to „prawdziwy bóg żydowski”, który stał się „bogiem świata”. A zatem i połykana przez młodą aktorkę z nabożeństwem, przed lustrem złota „hostia” z napisem „Liberty”, to było nic innego jak powtarzanie w filmie znanych z kościoła aktów przyjmowania komunii, w tym wypadku komunii z „bogiem” kapitalizmu, o którego powrocie marzył, na łamach „Przekroju” przed 50 laty, hrabia August Bęc-Walski. Co więcej, od mego francuskiego, pochodzącego z żydów sefardyjskich kolegi Jeana Abou, którego znałem jeszcze z czasów naszych graduate studies na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, dowiedziałem się, przy okazji mego kolejnego pobytu w Paryżu w latach 1990-tych, że dla wczesnych chrześcijan pieniądz i złoto po prostu kojarzyły się z ...gównem. A zatem i nie uwidocznione na taśmie „Rewersu”, konieczne dla rzetelności scenariusza, sceny wydobywania przez bohaterkę – w realu córkę obecnego Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka – złota z jej własnych odchodów, też mogą być traktowane jako ilustracje marksistowsko-freudowskiej teorii wielbienia przez burżuazję oralno-analnych kontaktów seksualnych z tejże burżuazji „bogiem”.

Takich, przeniesionych w czasy stalinowskie, zachowań się współczesnego społeczeństwa hiper-burżuazyjnego, było pokazanych na filmie więcej. Mianowicie tak zwane „służby” – w 1952 to było UB, później SB, dziś to CBA, ABW i im podobne – w „Rewersie” aż dwa razy aresztowały i wyprowadzały poza plan, w domyśle do aresztu, prominentne postacie ówczesnego reżymu: raz to był jakiś popularny generał, którego wieczorem wyciągnięto z łóżka, drugi raz naczelny redaktor „Poezji”, któremu ten afront uczyniono w biały dzień, w obecności wszystkich pracowników redakcji oraz pilnujących budynku redakcji cieci. Pierwowzorami dla tych scen było niewątpliwie wyciągnięcie 3 lata temu z łóżka – co prawda nie o 10 wieczór ale o 6 rano – przez UB, przepraszam ABW, śląskiej posłanki Barbary Blidy; w biały zaś dzień, w obecności pracowników Sejmu (oraz zapewne specjalnie na tą okazję ściągniętych dziennikarzy TV), miało nastąpić spektakularne aresztowanie przez CBA wicepremiera Leppera 2,5 roku temu. W życiu jednak nie wszystko wychodzi tak gładko jak w filmie, posłanka Blida w łazience, zamiast połknąć kompromitujące ją dokumenty, naprawdę sama sobie strzeliła w komorę serca, której usytuowanie w piersi wcześniej musiała dokładnie poznać, by się długo po tym zabiegu nie męczyć; wicepremier Lepper naprawdę został przez kogoś ostrzeżony, że do jego gabinetu „służby” wniosą mu czarną walizkę z 3 milionami złotych. I jak to przez następne pól roku wałkowano w telewizji, z przygotowanego przez SB – przepraszam, przez CBA – spektaklu „złapaliśmy w Rządzie złodzieja” wyszły spektakularne nici.


Jednak prawdziwym cymesem „Rewersu” jest męska postać przystojnego i fizycznie sprawnego agenta SB, którego zachowanie się reżyser najwyraźniej modelował na wizerunku medialnym tak zwanego „agenta Tomka”. To właśnie oglądając na filmie, powtarzające się kilkukrotnie sceny przynoszenia, przez tajemniczego amanta o imieniu „Bronisław”, dla jego wybranki kwiatów, zacząłem się zastanawiać, że ja te sceny z kwiatami, całkiem niedawno widziałem w polskiej telewizji. I przypomniałem sobie, że były to zrobione ukrytą kamerą zdjęcia fachowego „podrywania” Beaty Sawickiej przez pracownika CBŚ o kryptonimie „Tomek”. W „czarnej komedii”, jaką reklamuje się być „Rewers”, agentowi SB o kryptonimie „Bronisław” nie udaje się jednak skorumpować rozkochanej w nim dziewczyny, przez matkę i babkę iście po Bęc-walsku ponaglanej by nareszcie wyszła za mąż. W wyniku tego służbowego niepowodzenia agent „Bronek” ginie w okropnych, fachowo odegranych na filmie męczarniach, otruty przez specjalizującą się w połykaniu i odzysku złotych monet przedstawicielkę zdeklasowanej burżuazji. W realu natomiast z roku 2007, agent „Tomek” tak skutecznie symuluje miłość, że udaje mu się przekonać byłą nauczycielkę, posłankę PO – a dzięki jej współpracy i burmistrza miasteczka Hel – do wzięcia łapówki 250 tysięcy zlotach. I zapewne za ten swój wyczyn playboya, którego miłosne „podchody” kosztowały Państwo Polskie ponoć aż 100 tysięcy złotych, „agent Tomek” ogłoszony został formalnie, w prawdziwym realu Polski roku 2009, „człowiekiem roku”.

Skąd się wzięła ta sytuacja, że prawie wszystkie sceny z filmu zrealizowanego w latach 2008-2009, na taśmie czarno-białej i dzięki temu podbudowanego prawdziwymi zdjęciami filmowymi ulic Warszawy A.D. 1952, są odbiciami zdarzeń nagłośnionych przez polskie mass media roku 2007? W „Rewersie” widzimy przecież obowiązkowe obecnie dla każdego filmu sceny kopulacji (jak przystało na moralność lat 1950-tych, w prawie pełnym ubraniu), z których migawka w gabinecie dyrektora oczywiście przywodzi na myśl szeroko omawiane w mediach seksualne wyczyny pracownicy biura „Samoobrony” Anety K. Tą swą „pracą u podstaw” skutecznie doprowadziła ona do uwięzienia posła Łyżwińskiego, a premier Lepper ledwo się wtedy wybronił przed „kiciem” przy pomocy (nie znanych w latach 1950) testów DNA. Ponieważ moja młodsza generacja ma niezdrowe ciągoty – najwyraźniej i po ojcu i po dziadku, profesorze UJ – w kierunku filozofii, więc zobowiązany jestem do bardziej ogólnego spojrzenia na zjawisko „małpowania”, przez młodego reżysera „Rewersu”, rzeczywistości w której zwykł on przebywać. Otóż papugi, gdy słyszą powtarzane po wielokroć w ich obecności słowa, czy nawet całe frazy, to wręcz automatycznie zaczynają imitować słyszane glosy, oczywiście nie rozumiejąc, co w istocie one oznaczają. To zjawisko „asymilacji” otoczenia zaobserwowali już filozofowie starożytności i od samego Arystotelesa wywodzi się stwierdzenie „nihil est in intelectu quod prius fuerit in sensu” (nie ma nic w umyśle czego nie było wcześniej w zmysłach), które później rozpropagowane zostało przez angielskiego empirystę Locke’a. I właśnie z tej prostej, czysto fizjologicznej przyczyny, mający lat zaledwie 16 w momencie upadku „komuny” Borys Lankosz nafaszerował swą „czarną komedię”, usytuowaną w latach 1950, znanymi mu dobrze z telewizji wydarzeniami dekady lat 2000.

Poważny problem tkwi jednak w tym, że na dobrą sprawę nikt z dopuszczanych do głosu w mediach, przedstawicieli starszego pokolenia twórców kultury, tego ewidentnego „przekrętu” historycznego nie odważył się młodemu reżyserowi wytknąć. Na odwrót, korupcję poznawczą młodego Borysa Lankosza (jego ojciec, sadząc po nazwisku, był jednym z mych młodszych szkolnych kolegów) uhonorowano w Gdyni „Złotym Lwem” i nawet zaproponowano, by tym osiągnięciem współczesnej polskiej sztuki filmowej koniecznie podzielić się z resztą Europy. Otóż, wracając do filozofii, już ponad dwa wieki temu, bardzo religijny filozof-gnostyk Emanuel Swedenborg (1688-1772) zauważył (rozwijając przytoczoną powyżej myśl Arystotelesa), że „to widzisz, kim jesteś”. A zatem wystarczy przeczytać króciutkie krytyki „Rewersu” zamieszczone w pierwszym, tegorocznym numerze tygodnika „Przegląd” by sobie wyrobić opinię o stanie umysłów dzisiejszych polskich autorytetów kulturalnych. Na przykład Tomasz Jastrun (poeta, publicysta, ur. w 1950) stwierdził: „’Rewers’ jest fala idąca przez młode pokolenie. To po prostu dobre kino, a właśnie ono jest najlepszym ambasadorem kraju”; także zdaniem Hanny Bakuły (malarki i publicystki, ur. też w 1950) „’Rewers’ to perła z mega-utalentowanymi bohaterkami. Śmiałam się ogromnie, ale niestety byli ze mną Amerykanin i Francuzka mówiący po polsku i nie bardzo się zachwycili”. Natomiast Barbara Hoff (urodzona w Katowicach co najmniej kilka lat wcześniej niż ja w Zakopanem, w 1942 roku) stwierdziła: „’Rewers’ to całkowite nieporozumienie. Źle zagrane, zły scenariusz i chwilami nudne. Nie wiem dlaczego takie halo.” Z kolei doświadczony publicysta i krytyk kulturalny „Polityki”, Zdzisław Pietrasik (ur. 1947) skwitował „Rewers” politycznie poprawnym milczeniem, zauważając tylko, iż „Młodzi atakują z impetem (czego dowodem ostatni festiwal w Gdyni), lecz mistrz (Andrzej Wajda ze swym „Tatarakiem”) ciągle w formie. Nagroda w Berlinie i FIPRESCI za… poszukiwanie nowych dróg dla sztuki filmowej!”

Na premierze „Rewersu” w Krakowie był obecny jeden z mych kolegów, który opowiadał mi, że po projekcji filmu na widowni zapanowała cisza, nikt nie klaskał, ktoś zapytał nawet, obecną na premierze Annę Polony, co ją skłoniło do wzięcia udziału w realizacji tego dzieła. Mająca lat trochę ponad 70 aktorka nic na to pytanie nie odpowiedziała, pytanie bowiem było retoryczne, czyli samo narzucające odpowiedź. Mej młodszej, mającej niezadługo wejść w życie zawodowe generacji, zobowiązany jestem w tym miejscu przypomnieć, że już sto lat temu, a więc w Polsce jeszcze kapitalistycznej, czyli przed-komunistycznej i przed-solidarnościowej, znany był dwuwiersz:
„Dla pieniędzy ksiądz się modli,
Dla pieniędzy lud się podli”
Jak to sprawdziłem w Wikipedii, nazwisko „Polony” jest niewątpliwie arystokratyczne i w dodatku blisko związane z nazwiskami Zamoyskich. A zatem w realu lat 2000, w którym monetaryzm z napisem „Wolność” stał się nie kwestionowanym „Panem Świata”, nie tylko kler oraz lud, ale także (była) arystokracja zrozumiała, że by (za)istnieć „w świecie”, temu Panu Świata trzeba służyć, gdyż właśnie na takiej „służbie” polega sens życia w Globalnej Cywilizacji…


dr Marek Głogoczowski, fizyk, literat i filozof, w latach 1968-69 współorganizator przerzutów do Polski, przez Tatry, książek paryskiej „Kultury”; przez całą dekadę lat 1970 na emigracji publikował w tejże giedroyciowej „Kulturze” swe „antyamerykańskie” artykuły.

11 styczeń 2010

Marek Glogoczowski 

  

Komentarze

  

Archiwum

Mydlenie Oczu na Temat Iraku
listopad 30, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Królowie
styczeń 13, 2007
Radio Kraków
ZIMOWE ALELLUJA WIELKANOCNE
marzec 20, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
Ludzie o. Rydzyka wystartują z list PiS
listopad 19, 2008
Podpowied?
czerwiec 16, 2004
Kosowo na zawsze serbskie!!!
luty 18, 2008
Redakcja portalu Jednodniówka Narodowa
Wyznawcy mamony, czy prawdziwe oblicze Kościoła?
grudzień 17, 2005
PAP
"Zła gospodarka wynika ze złej prywatyzacji"
marzec 25, 2004
PAP
USA (obiecują że) zainwestują prawdopodobnie m.in. w samochody i ratownictwo
luty 6, 2003
PAP
Niebo
sierpień 20, 2003
Andrzej Kumor
Inteligenci jadą do Stoczni Gdańskiej (jak powstała grupa "ekspertów" MKS)
czerwiec 2, 2002
Tadeusz Kowalik
Lichwarscy "cudotwórcy"
marzec 11, 2005
PAP
Fałsz, obłuda i zakłamanie
styczeń 28, 2008
Artur Łoboda
O obronę kawałka Rzeczplitej jakim jest ZAPRASZ.NET
grudzień 2, 2006
luzak
Obud? się Polski Narodzie !
marzec 31, 2004
Elzbieta
Józef Piłsudski
Wezwanie do zgody i jedności

grudzień 10, 2002
zaprasza.net
Szanowni Wielbiciele Platformy JKM.
czerwiec 7, 2005
Lewy Stoss
Hołd ofiarom grudnia 13.XX.1981 Dla mojego brata Antoniego Browarczyka
grudzień 13, 2005
Grażyna Browarczyk
Program / haslo UE - czym gorzej dla Polski, tym lepiej
czerwiec 4, 2003
Papież cacy kiedy zwalcza komunę. Papież be, kiedy sprzeciwia się agresji
luty 1, 2003
zaprasza.net
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media