ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
więcej ->

 
 

Cul-Capita/OraNUS, czyli niewidzialny "PAN" Zachodu

POLSKA RZECZPOSPOLITA LOKAJSKA


Jeden z mych korespondentów zaproponował mi, że jak mi się tak na Białorusi podoba, to powinienem się tam przenieść. Przyznaj, iż jest to projekt, który w istocie chodził mi po głowie, ale jest jedno me, genetyczne wręcz „upośledzenie”, które temu się sprzeciwia. Otóż wciąż jestem, pomimo posiadamej Legitymacji Seniora, Człowiekiem Gór. Zatem bez tych, znienawidzonych przez biblijnych proroków, „gór” żyć nie potrafię, podobnie jak ten – też oczywiście znienawidzony przez „boga Izraela” – biblijny Ezaw.

A zatem, wbrew planom „Boga” pod nazwą UE + USA, muszę się starać by w mym rodzinnym ‘domu’ zaszczepić choć trochę „łukaszenkizmu”, w postaci chociażby posprzątanych ulic, dróg o równej nawierzchni i ograniczeniu plagi debilnych reklam oraz bilboardów. Co więcej, ukrywane przed szerszą publicznością statystyki wskazują, iż takie „łukaszenkowskie” reformy znalazłyby w Polsce zwolenników aż u 75 % ludności – bo na tyle wycenił Jarosław Kaczyński, w czasie swego niedawnego wystąpienia w Fundacji Batorego, pozbawioną jakiegokolwiek głosu w państwie, opozycję wobec super-lokajskiej, rządzącej Polską w sposób dyktatorski od lat 16, „solidarnościowo-post-PZPR-owskiej” sitwy.

Poniżej załączam otrzymany dzięki witrynie „Sowa” tekst ilustrujący, jakim to, zasłużonym członkom ZPB, „nasi” lokaje USA + UE odmawiają wizy wjazdowej do ”naszego” (?) kraju. W załączniku zaś przypominam mój tekst „Niewidzialny Pan Zachodu” wskazujący jakiemu to „bóstwu” Polska Rrzczpospolita Lokajska, z wdziękiem solidarnościowej „zawsze dziewicy”, służy. Ponieważ zaś mamy okres Rekolekcji, więc przypominam katolikom, iż projekt „Światowej Republiki Lokajskiej” zaszczepił chrześcijanom ‘najwierniejszy sługa (czyli lokaj) Pana’, znany pod ksywą św. Paweł. Nie tylko nauczał on, iż „słudzy bąd?cie wierni swoim panom”, ale i z dumą opowiadał, że „każda władza pochodzi od boga”. A zatem to od samego Boga pochodzi Władza Pieniądza, jaką mamy u nas dzisiaj.

M.G.



I. Mamon-Oranus jako „stwórca” geopolitycznego potwora zwanego Lewiatan
Gdy zacząłem próbować opublikować, napisany w połowie sierpnia br. "List otwarty w sprawie Grodna oraz Mińska", w polskich gazetach o szerszym zasięgu, usłyszałem odpowied?, której zresztą się spodziewałem: tego nie da się zrobić. Jakiż to zatem „autorytet” wymusza – w sposób na zewnątrz niewidoczny – że ludzie, niby odpowiedzialni za rozpowszechnianie informacji o świecie, są „sterroryzowani od środka” i posłusznie drukują li tylko wskazane im do publikacji kłamstwa? (Przypominam, według Arystotelesa kłamstwo, jako przeciwieństwo prawdy, jest opisem rzeczywistości sprzecznym z wrażeniami, jakich dostarczają zmysły. Jest to tak zwana „realistyczna” definicja kłamstwa.)
Otóż i ja sam się boję, że szersze rozpropagowanie mego „Listu Otwartego” mogłoby spowodować odsunięcie mnie od ?ródła utrzymania, jakim jest ma praca na stanowisku starszego wykładowcy na polskiej państwowej uczelni. A zatem „Byt Najwyższy”, który w sposób na zewnątrz prawie niedostrzegalny dzisiaj w Polsce decyduje, które wiadomości należy rozpowszechniać, a które przemilczać lub nawet zafałszować, jest to starożytne aramejskie (czyli syryjskie) bóstwo Mamon, symbolizujące bogactwo zapewniające ludziom stan ciągłego dobro-bytu. A zatem jest to bóstwo, patrząc powierzchownie „dobre”, jako że pozwala ludziom wygodnie bytować, czyli żyć praktycznie w bezruchu.
To, że Mamon jest, w swej bardziej ukrytej istocie, rodzajem bynajmniej nie dobrego, ale złego, tak zwanego chtonicznego „bóstwa podziemi i ciemności”, rządzącego światem kapitalistycznym od momentu tego świata powstania, było doskonale rozumiane w Kontynentalnej Europie przynajmniej od „Wiosny Ludów” w połowie wieku XIX. W tym właśnie okresie P. J. Proudhon pisał swoje pro-socjalistyczne eseje, próbując udawadniać, że „wszelka (ziemska) własność pochodzi z kradzieży”. Z kolei współautor „Manifestu komunistycznego” z 1848 roku, Karol Marks w eseju „Zur Judefrage” (W kwestii żydowskiej) zapewniał, że „Pieniądz jest tym żarliwym bogiem Izraela, przed którym muszą się ugiąć wszystkie inni bogowie człowieka.” I oczywiście, gdy ludziom Pieniądz-Mamon zaczął się jawić jako „bóg Zła”, to zaczęły powstawać na świecie ustroje otwarcie wrogie „aramejsko-fenickiemu bogu Izraela”. Mam tutaj na myśli narodowy socjalizm oraz komunizm, które przez prawie całe XX stulecie dominowały w części świata nie opanowanej jeszcze przez Anglosasów.
„Jesień Ludów”, która nastąpiła pod koniec wieku XX i która była zaaranżowana osobiście przez likwidatora ZSRR Michała Gorbaczowa, a także przez papieża Jana Pawła II wraz z jego Opus Dei wykształconym przez instruktorów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, oznaczała triumfalny powrót Mamona – czyli „boga Izraela” – na rozległe, leżące na wschód od rzeki Łaby, obszary Euroazji. Dzisiaj wielu ludziom, zwłaszcza tym zamieszkałym w Polsce oraz w USA, wydaje się, iż od tego „Pana Zachodu” nie ma już jakiejkolwiek możliwości ucieczki. By żyć „na poziomie” (wyznaczanym przez sobotni dodatek „Wysokie obcasy” do Gazety Wyborczej) trzeba się przed Mamonem płaszczyć i z nim ochoczo współpracować, tak jak to w Polsce robią co bardziej prominentni dziennikarze, politycy, uczeni-biznesmeni, wojskowi no i oczywiście księża. (Sto lat temu był nawet w Polsce popularny, satyryczny dwuwiersz: „Dla pieniędzy ksiądz się modli, dla pieniędzy lud się podli”. Takie niewygodne dla kleru sprawy zostały dzisiaj, w nowo-katolickiej Polsce, głęboko zapomniane.)
Nie wszystkim udało się zapomnieć, co kilkadziesiąt lat wstecz o tak zwanych „Siłach Kapitału” mówiła stalinowska propaganda. Pochodzący z Nowosybirska matematyk, obecnie mieszkający w Jaffie pisarz Izrael Shamir w swym niedawno wydanym zbiorze esejów „Pardes” (czyli „Raj” w języku żydowskiej kabały), stara się przypominać rzecz wcześniej uprzednio dobrze znaną. Mianowicie ten społeczny (nowo)twór Społeczeństwa Obywatelskiego, który Zjednoczona Prasa Zachodu nakazuje nam czcić jako sam „cymes” Ludzkości, jeszcze nie tak dawno był zwany „cywilizacją Mamona”, co było jak najbardziej pejoratywnym określeniem, znanym już w czasach gdy swe nauki wygłaszał Jezus z Nazaretu, przez chrześcijan traktowany jako Zbawiciel.
Świadom tego, że w dzisiejszej Cywilizacji Konsumpcyjnej, w której po prostu nie da się żyć bez pieniędzy, jest konieczna bardziej „antropomorficzna” – niż złoto, względnie pieniądze – wizualizacja Mamona, Izrael Shamir w jednym ze swych esejów cytuje rosyjskiego, współczesnego pisarza Wiktora Pelevina, który „boga” Dzisiejszego Świata Konsumpcji nazwał „Oranusem”, od łacińskich słów oral + anus, czyli gęba + odbytnica. Według tegoż, nie znanego mi bliżej (w przeciwieństwie do Izraela Shamira) rosyjskiego pisarza:
„Oranus jest to rodzaj małża, względnie jamochłona lub rozgwiazdy, istoty żywej niezdolnej do bardziej złożonych myśli. Ta istota jest pozbawiona uszu, nosa, oczu oraz mózgu. Nie jest ona koncentracją zła. Jest to prymitywny, wirtualny pasożyt, będący na ewolucyjnym poziomie niższym niż jego komórki. Oranus-Mamon składa się z komórek, z których każda jest ekonomiczną, związaną z pieniądzem, projekcją człowieka.”
Otóż bytem, który w pewnym okresie swego rozwoju przypomina wirtualnego pelevinowskiego ”oranusa”, jest ludzki noworodek. Człowiek bowiem, bezpośrednio po swym porodzie – zwłaszcza gdy urodził się jako wcześniak – ogranicza się li tylko do swych konsumpcyjno-wydalniczych funkcji, nie próbując nawet otworzyć swych, nie funkcjonalnych jeszcze, oczu. Jego odruchy polegają w tym krótkim okresie życia na instynktownym ssaniu przedmiotów, które dotknął wargami, wrzeszczeniu gdy jest głodny lub niedogrzany, no i oczywiście na rozlu?nianiu zwieracza jego maleńkiego rectum pod wpływem naciskającego nań, niemowlęcego stolca. Możemy zatem sobie wyobrazić, ze taki właśnie, zgigantyzowany, nie myślący jeszcze ludzki „wcześniak”, na ślepo wysysający swój pokarm z Matki Ziemi i zamieniający Ją w wysypisko nie strawionych do końca odpadów swej zgigantyzowanej Konsumpcji, to jest właśnie ten Oranus – czyli nie kwestionowany Pan Zachodu – budujący już od kilkuset lat swą Cywilizację Dobrobytu ludzi poznawczo (oraz ruchowo) po prostu „uśpionych”.
W referacie, jaki przygotowałem na konferencję w Kijowie, w czerwcu br. poświęconą zagrożeniu świata przez syjonizm, zaproponowałem nieco podobną do pelevinowskiego Oranusa, inną alegorię „Istoty Najwyższej”, pod której ‘opieką” przyszło nam dzisiaj żyć w Zjednoczonej Europie. Cytuję:
„Sytuacja, w której motorycznie bardziej aktywne, spostrzegawcze i zdolne do kojarzenia faktów jednostki są w jakiś sposób przymuszone by służyć istotom od nich bardziej nieruchawym, o gorszej jakości zmysłów oraz ich aparatu skojarzeniowego, nazywamy klasycznym pasożytnictwem. To pasożytnictwo mamy w przyrodzie, gdy ustroje o niższym stopniu organizacji odżywiają się kosztem tych o organizacji wyższej, a zatem (w optyce ordo vivendi św. Augustyna),gdy żyją one kosztem gatunków bardziej szlachetnych. Przykładem takiego, bardzo prostego, praktycznie pozbawionego zmysłów oraz narządów ruchu pasożyta, jest długi na kilka metrów, żyjący w ludzkim przewodzie pokarmowym robak zwany tasiemcem. Gdy temu nieskomplikowanemu ustrojowi uda się zagnie?dzić we wnętrznościach największego choćby bohatera, to będzie ten robak żył i wzrastał w spokoju, wywołując u swego żywiciela uczucie ciągłego głodu, połączone z tego żywiciela wyra?na deterioracją fizyczną.”
I dalej:
„W nowoczesnych społeczeństwach takimi pasożytniczymi, monstrualnymi „tasiemcami” są ślepe i nieruchawe instytucje bankowe, które cechuje niezwykle prosta budowa, jeśli chodzi o organizację ich działalności zarobkowej. Jak to jest w przypadku wszystkich innych „wegetatywnych” organizmów, jedynym celem poczynań kierujących tymi instytucjami bankierów jest tworzenie nowych oddziałów ich banków we wszystkich dostępnych, dla penetracji przez Kapitał, punktach na Ziemi (a jak to się stanie możliwym, także i w kosmosie). Ludzie żyjący w krajach zdominowanych przez podobne do monstrualnych pasożytów instytucje finansowe, muszą z konieczności tracić swą spontaniczną skłonność, charakterystyczną dla wszystkich zwierząt wyższych, do ciągłego doskonalenia swych zmysłów, swych organów ruchu oraz organów konstruujących w ich umysłach bardziej pogłębiony obraz świata. Bankowe monstrum, poprzez systematyczne okradanie, za pomocą procentu składanego, swych dłużników, wywołuje u uzależnionych od zaciągniętych pożyczek ludzi hipertrofię ich „cupiditas naturalis”, czyli pędu za pieniądzem, który to odruch nabyty staje się dla nich po prostu warunkiem przeżycia.”
To postępujące zdominowanie ludzkich zachowań przez „cupiditas naturalis” (naturalną chciwość) dobrze zauważył Thomas Hobbes, już w pierwszej fazie rozwoju angielskiej bankowości w Anglii XVII wieku, kiedy to banki wywołały gorączkową industrializację tego, uprzednio pięknego, kraju. Powstający podówczas ustrój przemysłowy Hobbes nazwał imieniem biblijnego, morskiego potwora „Lewiatan”. Ten produkt chorej fantazji starożytnych Hebrajczyków doskonale się pokrywa, w swej charakterystyce, z (post)modernistyczną koncepcją „Oranusa” Wiktora Pelevina cytowaną kilka akapitów wcześniej. Co więcej, Thomas Hobbes, widząc wokół siebie bezwzględną „bellum omnia contra omnes” (walkę każdego z każdym) o te same bogactwa oraz zaszczyty, domagał się, na pozór racjonalnie, by rodzący się podówczas na jego wyspie (nowo)twór „Lewiatana” został koniecznie zwieńczony dziedziczną „koroną”. Argumentował, że bez takiego „Najwyższego autorytetu” wolni obywatele, walcząc zajadle o te same stanowiska i bogactwa, po prostu pozabijają się nawzajem.
Jeśli przypomnimy w tym miejscu, że „Oranus” Pelevina charakteryzuje się mniejszym złożeniem strukturalnym jako „całość” niż pojedyncze jego „komórki”, to logicznym wnioskiem będzie – założywszy równoważność pojęć Oranusa i Lewiatana – że symbolizująca „summum informacji” tego hobbesowsko-biblijnego potwora, jego dziedziczna „elita” (korona) winna reprezentować sobą niższy poziom zrozumienia świata niż poszczególne jego „komórki” – czyli zwykli ludzie – którzy na tego Lewiatana-Oranusa się składają! Mówią obrazowo, w koronowanej „głowie” (po lacinie capita) Lewiatana winno być mniej samodzielnych odruchów myśli niż u jego podstawy, t po łacinie określanej jako cullus, czyli tradycyjna polska d…..
Poniżej podaję kilka, pochodzących głównie z dzisiejszej Polski przykładów, ilustrujących fakt, że u „głowy” naszego państwowego „Lewiatana” znalazły się elity, które mają wyra?nie uboższe pojęcie o tym, co dobre a co złe, niż przeciętni, średnio wykształceni tego państwa obywatele:
1. Otóż normalni nauczyciele, starający się u swych wychowanków rozbudzić ducha poznania świata, dobrze wiedzą, że im szerszy jest program prowadzonych przez nich zajęć, tym lepszą będą mieli ich wychowankowie, w wieku dorosłym, orientację w otaczającej ich rzeczywistości. Natomiast „na górze”, czyli w Ministerstwie Edukacji Narodowej, dominuje duch o wiele uboższy od tego, jaki reprezentują szeregowi wychowawcy młodzieży. Jak to autorytatywnie stwierdziła w „Głosie Nauczycielskim” z 22.06.2005, wiceminister Anna Radziwiłł (prominentny członek Fundacji Batorego-Sorosa) „Nie może tak być, żebyśmy wciąż uczyli za dużo informacji, a za mało mądrości (?), musimy się zdecydować na cięcia z zakresu materiału rzeczowego.” Otóż ludzi, nie dysponujących rzeczową wiedzą nazywa się ignorantami i to już w głębokiej starożytności Sokrates (według wyroczni delfickiej „najmądrzejszy z Greków”) utrzymywał, że wszelkie zło na świecie rodzi się po prostu z ignorancji – czyli dokładnie z takiego „programu edukacji” jaki stara się realizować w Polsce minister Anna Radziwiłł z Fundacji Batorego.
2. Ludzie normalni wychowują swe dzieci po to, aby te kontynuowały co bardziej szlachetne tradycje swej rodziny, swej grupy etnicznej i swego narodu. A tymczasem „na górze” mądrościowo postanowiono, że im więcej młodych ludzi opuści Polskę „za chlebem”, to tym godniej się będzie reprezentował nasz naród jako „malejąca liczbowo całość”. Ten kretynizm, obowiązkowy obecnie we wszystkich polskich ministerstwach, doprowadził do tego, że np. Ministerstwo Obrony Narodowej w ogóle nie przygotowywuje Wojska Polskiego do obrony kraju (obrony także przed klęskami żywiołowymi, takimi ja ta niedawna w Nowym Orleanie), ale do „misji pokojowych” i „walki z terrorem”, czy to w Azji Środkowej czy wręcz na Półkuli Południowej. (O tym ostatnim projekcie słyszałem w czasie prelekcji ‘wyedukowanego” w USA młodego polskiego komandora!)
3. W nauce „normalnej” badania nad jakimś problemem prowadzi się w celu lepszego zrozumienia (a zatem i opanowania w przyszłości), danego zjawiska. Dzięki zdobytej w trakcie tych badań wiedzy możemy lepiej dany przedmiot wykorzystać. (Np. Prawa Newtona wykorzystuje się do obliczeń trajektorii rozmaitych rodzajów pocisków, co zezwala na precyzyjne przewidywanie miejsca ich upadku.) Natomiast w naukach o charakterze społecznym, ich cel wydaje się być zupełnie odwrotny w porównaniu z klasycznym przyrodoznawstwem. W czerwcu wziąłem udział w konferencji naukowej, w trakcie której zarówno kolega omawiający najnowszą, protestancką „Teologię procesu” (jakiego procesu? czyżby chodziło o proces zanikania kory mózgowej u elit Zachodu?), jak i kolega referujący najnowsze „Aporie myśli liberalnej” przyznali, że ustalenia omawianych przez nich gałęzi wiedzy nie zezwalają na wysnuwanie jakichkolwiek wniosków na temat przyszłych zachowań się, czy to dominujących w USA sekt protestanckich oraz ugrupowań liberalnych. Co logicznie wskazuje, że omówiona przez mych kolegów „wiedza religijno-społeczna”, dominująca zarówno na prawym jak i lewym skrzydle spektrum polityczno-religijnego USA, jest po prostu zwykłą ignorancją tego, co się będzie na świecie działo w całkiem nieodległej przyszłości!
4. Najciekawszy pod względem poznawczym jest jednak trening „poprawności politycznej” (pp), zabijający w zarodku jakąkolwiek samodzielność myśli (to właśnie ten trening minister Radziwiłł nazywa „uczeniem młodzieży mądrości”). Otóż na zachodzie Europy, od czasów podboju tego Zachodu przez USA pod koniec II Wojny Światowej, stało się normą, że im bliżej znajdujemy się elit rządzących, tym reguły pp są sztywniejsze i bardziej podobne do tych dyktowanych przez CIA, B’nai Brith, Fundację Sorosa i tak dalej. Na przykład normalny, średnio wykształcony człowiek, widząc w telewizji sposób, w jaki zapadły się obie wieże WTC w Nowym Yorku 11 września 2001, ma tendencję do podejrzewań, że zostały one fachowo wysadzone w powietrze – w którym to podejrzeniu umacnia go informacja, że obie wieże „zapadły się” w czasie zaledwie 8-10 sekund, czyli z prędkością kamienia spadającego, lotem wolnym, z najwyższego piętra tych wież, znajdującego się 400 m nad ulicą. (Co da się łatwo obliczyć korzystając z Prawa Newtona.) W tej sytuacji naturalnym jest – dla nie wytresowanego w pp człowieka – podejrzenie iż sam rząd USA maczał swe palce w wydarzeniach sławnego 11 września. Im jednak bliżej się znajdujemy obowiązkowo proamerykańskich elit Zachodu, tym głośniej się słyszy opinię, iż taka interpretacja to „spiskowa teoria dziejów”, a zatem nie mamy w ogóle o czym rozmawiać. Co z kolei informuje nie tak znowu rzadkich „wolnomyślicieli”, że starające się nie dostrzegać ewidentnych spisków, elity intelektualne naszej części świata mają po prostu trudności „w powiązaniu razem trzech idei”, jak to ironizował Łamarck już dwieście lat temu.
II. Dlaczego Cullus – czyli Siedzenie – stało się „Centrum Rozumu im. Adama Smitha”?
Naszkicowane powyżej zjawisko znikania procesów asocjacyjnych kory mózgowej, w miarę posuwania się wzwyż na „drabinie społecznej” państw określanych dzisiaj jako „Zachód”, ma swe dość proste wytłumaczenie na gruncie psychologii rozwojowej, opracowanej przez Szkołę Epistemologii Genetycznej Jeana Piageta w Genewie. Otóż według badań tej Szkoły, zgodnie z „Prawem Biologii” Lamarcka, (oczywiście nie uznawanym na wyższych szczeblach „drabiny naukowej” u nas), u zwierząt wyższych bardziej wysublimowane i złożone organy rozwijają się dopiero po wykonaniu przez te zwierzęta, w tak zwanym „okresie krytycznym” ich wzrostu, odpowiednich ćwiczeń tych organów zalążków. (Na przykład, u coraz rzadziej znajdywanych obecnie dzieci, wychowanych od niemowlęctwa przez dzikie zwierzęta, stwierdzano że po przekroczeniu przez te dzieci 7-10 roku życia, bez możliwości naśladownictwa przez nie ludzkiej mowy, te „dzikie dzieci” już do końca życia nie były w stanie mówić, wskutek niedokształcenia ich strun głosowych. Podobnie kocięta, które przez trzy pierwsze miesiące życia były hodowane z zaszytymi powiekami ich oczu, do końca już ich życia pozostają funkcjonalnie ślepe. Itd.)
Te dane z zakresu psychologii oraz fizjologii rozwojowej ssaków, warto zestawić z danymi dotyczącymi wychowania tak zwanych „elit przywódczych” świata dzisiaj. Oczywiście chodzi tutaj o elity finansowe dość precyzyjnie kierujące polityką krajów określanych jako „demokratyczne”. Otóż w tym środowisku najwyższą warstwę społeczną stanowią ci, którzy samo zaistnienie biznesu umożliwiają, czyli bankierzy pożyczający, oczywiście na procent, pieniędzy na najrozmaitsze, handlowo-przmysłowe przedsięwzięcia. Bankier (po polsku „ławkowicz”) jest typem człowieka, który w ramach swych zawodowych czynności W OGÓLE nie musi się poruszać: to do niego przychodzą klienci, czy to prosząc o wsparcie ich przedsięwzięć, czy też oddając (z odpowiednią nawiązką) zaciągnięte długi.
Ta bankierska, w znacznym stopniu dziedziczna (jak Rotszyldowie) i zamknięta w swych ścisłych gronach Elita Zachodu nie posiada, wskutek totalnie „siedzącego” stylu pracy jakiej się oddaje, bardzo istotnych, społecznych bod?ców niezbędnych by w pełni wykształcić swe organy poznania oraz swe organy ruchu. (Endogenne, wewnętrzne potrzeby tych organów ruchu bardzo przecież utrudniają wykonywanie jakiejkolwiek nowoczesnej, nie tylko bankierskiej i handlowej, ale także naukowej, pracy – co autor niniejszego tekstu bardzo dobrze pamięta z okresu swej młodości.) A jak człowiek nie ćwiczy swych organów poznania, to te organy ulegają u niego, dziedzicznej z czasem, jak chociażby krótkowzroczność, atrofii.
Umocnieni w swych poczynaniach wskazanym w ST „Prawem bożym” (V Mój. 15.5) bankierzy, jako bardzo spójna grupa społeczna o charakterze pan-światowym, stanową coś w rodzaju arystotelesowskiego „Nieruchomego Poruszacza”, nadającego kierunek biegu dziejów świata. Jednocześnie są oni z konieczności jednostkami, które wskutek swego bezruchu, muszą mieć bardzo ubogą w połączenia międzyneuronalne korę mózgową. Z tego powodu ustrój społeczny, który w głowie (capita) swej elity ma tyle samo – lub nawet mniej – myśli niż komórki znajdujące się u jego podstawy (cullus), warto nazwać „Cul-kapitalistycznym”.
Ponieważ zaś na języki słowiańskie łacińskie określenie „cul-capita” tłumaczy się bardzo obrazowo jako „Żopogław”, więc takie właśnie pojęcie warto wprowadzić do cierpiących na chroniczny brak nowych idei współczesnych nauk o Życiu. Taka bowiem nazwa Niewidzialnego „Pana” Zachodu stanowi doskonałe „pojęcie chwytne” (jak to mówili stoicy) pozwalające w bardzo adekwatny sposób opisać kolejne fazy rozwojowe cul-kapitalizmu. (Czyli kapitalizmu, w którym kapitaliści – głównie w formie ławkowiczów, czyli bankierów – przebywają w zasadzie w pozycji siedzącej, swym zachowaniem doskonaląc swój cullus, czyli przysłowiową d….) A oto kilka interesujących wniosków, jakie samorzutnie się narzucają, jak tylko odważymy się zacząć stosować te ‘politycznie niepoprawne’ określenie ‘KUL-KAPITALIZM’ do rzeczywistości w jakiej żyjemy dzisiaj:
Wniosek 1. Gdy zbliżamy się, w celach badawczych, do prac naukowych ludzi uznanych dzisiaj za najwybitniejszych przedstawicieli Zachodu (by wskazać tutaj na dziełka von Hayeka, Sorosa, Derridy, Jacoba, Monoda czy nawet Karla Poppera), to należy być przygotowanym, że zaczniemy się pogrążać w oparach myśli o zapachu podobnym do tego, jaki się wyczuwa w pobliżu „junk-jadłodajni” należących do konsortium MacDonald. Przyznaję, iż „świeżość” tego zapachu „jadła made in USA” przypomina mi trochę zapach, jaki wydają pampersy lub pieluszki nasycone bio-twórczością niemowlęcia. Gdyż to jest właśnie zapach „pożywienia intelektualnego” przygotowywanego nam przez postmodernistycznych filozofów, będących „na topie” dzisiaj.
Wniosek 2. Te wszystkie pozorne „dziwactwa” kultury Zachodu – począwszy od oralno-analnych (oral + anus) skojarzeń Zygmunta Freuda, poprzez łyse „jak pupcia dziecięcia” głowy skinheadów, aż do przypominającego trochę paralityczny „taniec św. Wita”, ekstatycznego „tańca milości”, polegającego na gorliwym potrząsaniu głową oraz zadkiem, w czasie para-religijnych festynów New Age zwanych Love Prade, to są przecież elementy rozkwitającego obecnie coraz wspanialej kultu Żopoglawa, czyli Cul-Capita!
Wniosek 3. Także te wszystkie „różowe”, „tulipanowe” oraz „pomarańczowe” rewolucje, jakie nękają w ostatniej dekadzie kraje byłego Bloku Socjalistycznego, zostały zorganizowane przez wysokopłatnych specjalistów od zbiorowego bezmyślenia, z celowym wykorzystaniem niedokształcenia struktur neuronalnych młodych, wychowanych w wielkich miastach ludzi, którzy dzięki ich odpowiednio liberalnej „edukacji” (patrz pkt. 1) mają mniej więcej tyle samo funkcjonalnych połączeń neuronalnych w korze ich półkul mózgowych, co w skórze, ich podobnie półkulistych, zadków!
Wniosek 4. Ponieważ Oranus – czyli Mocarz Zachodu – jest bóstwem równie potężnym od strony swej działalności konsumpcyjnej jak i wydalniczej, więc w krajach zdominowanych przez tego „Pana” automatycznie musiały zacząć się gromadzić, bez żadnej przesady, góry po-konsumpcyjnego śmiecia, nad którymi się unosi coraz gęstsza warstwa po-konsumpcyjnego kurzu oraz smogu. I to jest właśnie ta „Nowa Ziemia i Nowe Niebo”, o których nadejściu marzył już 2,5 tysięcy lat temu prorok Izajasz (a za nim, w encyklice „Laborem exercens” nasz „prawdziwie polski” papież)!
Wniosek 5. Dochodzimy do spraw najważniejszych. Otóż wskutek rzeczywistej – lub też udawanej – niewydolności kory mózgowej elit, którym udało się usadowić u „głowy” państw takich jak Polska, Litwa a od niedawna i Ukraina, także i doły społeczne muszą z czasem przesiąkać „zapachem” Żopy przesiąkającym, dzięki mediom, od „góry” społecznej na dół. Nie stymulowane do aktywniejszego życia, odżywiane intelektualną papką typu „junk food” masy, muszą zatem z czasem ulegać coraz większej, zarówno fizycznej jak i umysłowej degradacji, co najlepiej widać w USA, uważające się za Światło Przewodnie („the beacon”) Światowej Cywilizacji. Ludność zatem – i to na wszystkich szczeblach drabiny społecznej – powinna coraz bardziej brzydnąć, jej kształty winny się zaokrąglać od ciągłego siedzenia i to tym bardziej ten proces się musi nasilać, im bardziej dany kraj przez technikę (oraz kult Pieniądza) zostanie opanowany.
Wniosek 6, bardzo już marksistowski. W ustroju liberalnym, zwanym inaczej „społeczeństwem obywatelskim”, wielka własność w sposób automatyczny musi się skupiać w rękach trudniących się lichwą mafii bankowych. W takim zatem, coraz bardziej „globalistycznym” ustroju, muszą w sposób trwały istnieć gigantyczne napięcia społeczne między tymi, którzy się wzbogacili i tymi, którzy dali się okraść. Mafijne elity zatem, by odwrócić uwagę upodlonej sztucznie ludności od swych ukrytych „spiskowych” poczynań – a jednocześnie by nadal się bogacić bez końca – od dziesiątków już lat bardzo skutecznie organizują gigantyczne konflikty narodowo-własnościowo-religijne, na wzór I i II Wojny Światowej (które to wojny zostały „wykreowane” przez Międzynarodówkę Żydowskich Bankierów). Należy zatem oczekiwać, już w niezbyt odległej przyszłości, celowo nie przewidywanej przez „liberałów” i „teologów Procesu” (patrz pkt. 3), kolejnych aktów zbiorowego barbarzyństwa, przy których i Oświęcim i holokaust (czyli całopalenie) Hamburga, Drezna oraz Hiroszimy po prostu zbledną.
I tak dalej, na drodze rozkwitu globalnego „Lewiatana”, którego elity, kontrolowane przez „madrość pp”, z konieczności mają nie wiele więcej myśli w swych głowach niż w zadkach, na których ustawicznie siedzą. To planowe „zniszczenie świata przyrody” zostało już zapowiedziane bardzo dawno, zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie, w tak zwanych „objawieniach” proroczych. I właśnie za wyjawienie Zakrytego Imienia „Pana”, który inspirował pisma rozsławionych przez Biblię „proroków ślepych”, został ukarany Jezus z Nazaretu, zgodnie z II Przykazaniem Dekalogu (patrz poniżej). Ten to żydowski heretyk, na długo przed Karolem Marksem, odważył się nazwać ‘niby-boga’ swych współplemieńców Mamonem. Z tym to przecież „Żopogławem” komunikował się prorok Mojżesz na górze Synaj, o czym najdobitniej świadczy przyniesiony przezeń Dekalog (patrz poniżej).
Tutaj, na wstępie do unowocześnionej wersji tego „Pisma od niby-Boga”, pozwolę sobie przypomnieć, że od pierwszego dnia jego ogłoszenia, ponoć ponad trzy tysiące lat temu, ten sławny Dekalog stał się odbijającą wszelkie podejrzenia „tarczą ochronną”, pod osłoną której ruszały na podbój świata kolejne zastępy hipokrytów, złodziei, psychopatów oraz seryjnych morderców. Nie zapominajmy zatem, że współczesny Jezusowi, rzymski filozof Seneka określił Żydów (wraz z ich Dekalogiem) jako „najbardziej zbrodnicze plemię”, a inny rzymski pisarz Celsus (cytowany przez Orygenesa), omawiając rytuały wczesnych chrześcijan zauważył z obrzydzeniem, iż „oni czczą trupa” (czyli ukrzyżowanego Chrystusa) i że „znowu z Judei wylęgła się kolejna zaraza”.



Addendum. Dekalog czcicieli Niby-Boga o zakrytym imieniu Cul-Capita względnie Mamon
I. Nie będziesz miał Panów innych niż JA nade mną. Nie będziesz się zachwycał ani ptakami śpiewającymi w przestworzach, ani elegancją koni, antylop oraz saren biegających po polach, ani delfinami pląsającymi w wodzie. Bo JA JESTEM KTÓRY JESTEM, twój PAN ZAZDROSNY i karzę do trzeciego i czwartego pokolenia wszystkich tych, którzy odważą się wielbić drzewa, góry, zwierzęta oraz ciała niebieskie. To wszystko przecież JA TWÓJ PAN przeznaczyłem by służyło Tobie, a nie byś ty temu służył. Nie będziesz zatem, tak jak robią to te bezbożne zwierzęta, doskonalić swych organów ruchu oraz zmysłów, których to organów JA TWÓJ PAN, NIBY-BÓG ORANUS (oral + anus) przecież nie posiadam.
II. Nie wyjawiaj nierozważnie imienia Mego, zakrytego jak imię mafijnego Capo, czyli ‘niby-boga’ Twego; albowiem ja Pan, czyli twój Don albo Capo, nie zostawi bez kary tego, kto nadużywa imienia jego.
III. Będziesz dzień święty sabbath–sobotę święcił, modląc się do mych Opere Dei – czyli „Dzieł Bożych”. Będziesz to robił w zbudowanych przez mych wiernych „domach bożych” czyli supermarketach, najlepiej w tych należących do szczególnie błogosławionej przezemnie firmy Wal-Mart. Będziesz te me Dzieła (niby) Boże na siebie zakładał i dumnie się z nimi po świecie obwoził, zachwalając wszystkim jakość i użyteczność tych mych osiągnięć Techniki oraz Rozumu – tak jak to robią moi misjonarze, wożąc ze sobą wszędzie Krzyż oraz Biblię, zachwalając nieustannie, nie znającym tej Prawdy poganom, jakość oraz użyteczność mego podstawowego Opus Dei, czyli Dzieła Ukrzyżowania (niby) Bożego.
IV. Czcij Biblię, jako Ojca Twych (bez)myśli i jako Matkę Narodu Wybranego do panowania nad całą Ziemią, a zatem i nad Tobą.
V. Nie będziesz karał śmiercią błogosławionych przezemnie seryjnych morderców, takich jak Mojżesz, (prez.) Wilson, Begin czy Szaron. Na odwrót, jeśli to będzie możliwe, będziesz się ich starał odznaczać Nobla Nagrodą Pokoju. Nie będziesz usuwał osób niepełnosprawnych na margines Społeczeństwa Obywatelskiego. Na odwrót, będziesz się starał te kaleki wystawiać na widok publiczny, integrować je w życie Twych szkół oraz domów kultury. Bo przecież takie właśnie jednostki, poprzez swe psycho-motoryczne upośledzenie, MNIE ORANUSA-ŻOPGŁAWA, NIBY-BOGA TWEGO i wzorca postępowania Twego, najbardziej przypominają.
VI. Nie będziesz w cudzych łożach spał i kochał się, nie płacąc za to odpowiednio moim kapłanom. Będziesz gardził tą przeklętą przezemnie ludzką bestią (666), zwierzęciem Ezawem, który niedość, że lubił spać, kochać się i polować, nie płacąc za to, to jeszcze nie chciał się posługiwać nawet namiotem, który ja Pan Twój oferuję, za śmieszną doprawdy, promocyjną opłatą, mym wiernym gromadzącym się co sobotę (a nawet i w niedzielę) w halach shopping centrum w Jankach pod Warszawą.
VII. Nie kradnij tego, co odebrał poganom Lud mój umiłowany. Nie będzie ci się marzyć re-nacjonalizacja sprywatyzowanych, przez mój Naród Wybrany, pół, lasów, kopalin, fabryk, banków, szpitali oraz kamienic. Pamiętaj, własność prywatna to rzecz naprawdę święta!
VIII. Pamiętaj, że pożądanie wiedzy, innej niż nauczają moi kapłani, to zbrodnia śmiercią karana. Ciekawość bowiem to pierwszy stopień do piekła. Pamiętaj, że poznanie tego, co złe a co dobre, to „owoc zakazany”, za którego kosztowanie Twój PAN, ŻOPOGŁAW skazał na śmierć Pierwszych Ludzi a potem i Sokratesa i Jezusa i Jana Husa i wszystkich innych śmiertelników, którzy się raczyli urodzić. Pamiętaj, IGNORANCJA TO POTĘGA!
IX. W twych naukowych instytutach nie będziesz praktykował żadnych obrzydliwości w rodzaju arystotelesowskich nauk o ‘celach’, czyli finalizmie postępowania istot żywych, a zwłaszcza nie będziesz kwestionował etyki Narodu, który został przezemnie do Żłoba Wybrany. Ja ORANUS-ŻOPOGŁAW nie posiadam organu zwanego wyobra?nią oraz serca przepełnionego empatią, a zatem i Ty takowe organy winieneś się starać u siebie wytrzebić, dla swojego (czyli Mojego) dobra.
X. Nie pożądaj żadnych rzeczy, które zgromadził w swych bankach i pałacach Naród do Panowania nad Światem Wybrany. Swe oranusjańskie (oral + anus) pożądania kieruj natomiast w kierunku narodów nie znających MNIE, CUL-CAPITA jako Pana. Te kraje pogan JA NIBY-BÓG TWÓJ MAMON daję Ci w posiadanie, abyś się tam mógł nakraść, nagwałcić, nażreć i oczywiście nasrać do syta.
Powyższej kompilacji „świateł przewodnich” Pisma Świętego dokonał
Mglogo/Gasienica
Autor „Wojny Bogów” w 1995 roku
10 kwiecień 2006

Marek Głogoczowski 

  

Archiwum

Strach przed własnymi myślami
styczeń 4, 2007
Artur Łoboda
Wiersze. które chcę zabrać ze sobą
czerwiec 3, 2007
Wiesław Sokołowski Redakcja pisma literackiego &
Na krawędzi wojny ostatecznej
grudzień 27, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Paranoja Izraela, Gruzja i atak na Iran?
wrzesień 7, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
"Szara strefa"
marzec 18, 2006
Renata Rudecka-Kalinowska
Hausner chce "zgody" z NBP i RPP
styczeń 24, 2003
Artur Łoboda / PAP
Lipcowa deflacja wyniosła 0,5%
sierpień 19, 2002
PAP
Czy kara śmierci ograniczyłaby skalę przestępczości?
wrzesień 22, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Nauka, to potęga!
maj 17, 2008
Marek Jastrząb
Berlusconi zapowiada walkę z antysemityzmem
marzec 14, 2008
PAP
Nadzieja Kwaśniewskiego
grudzień 12, 2002
Artur Łoboda
Przepraszacze
czerwiec 11, 2005
przesłała Elzbieta
Poszkodowani pacjenci a pakt stabilizacyjny
luty 5, 2006
Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia
Zaproszenie do Mackiewicza
luty 2, 2004
Andrzej Kumor
Czy Libanowi Grozi Nowa Krucjata?
marzec 12, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Stwórca wiecznych praw przyrody?
wrzesień 3, 2007
Marek Głogoczowski
Polak - prostak i cham
padziernik 29, 2005
Artur Łoboda
Miasto wielkie i kameralne
styczeń 12, 2008
www.krakow.pl
Spadek wartości dolara
styczeń 11, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Strajk lekarzy - "jestem za, a nawet przeciw"
maj 21, 2007
Ewa.I. Gołąb - Kosiur, Dariusz Kosiur
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media