ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Jak najdalej od Kościoła 
2 kwiecień 2012      Artur Łoboda
Hołota w mediach 
9 luty 2018      Artur Łoboda
Czy Giertych jest normalny? 
15 styczeń 2013      Artur Łoboda
Susza bezobjawowa 
24 lipiec 2020     
„Pojedynek” 
17 maj 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Wyjaśnienie wypadku samochodu Prezydenta na Opolszczyźnie 
16 marzec 2016      supertłumacz
Co politycy mieli naprawdę na myśli? 
14 kwiecień 2016      Artur Łoboda
Kultura wypowiedzi 
24 marzec 2009      Artur Łoboda
Ile w Polsce wynosi łapówka? 
29 kwiecień 2015      Artur Łoboda
"Wybory" - kolejne przedstawienie haniebnego cyrku objazdowego 
6 czerwiec 2009      Artur Łoboda
Jak Państwu pasuje 
2 lipiec 2014      Artur Łoboda
Esbecy śpijcie spokojnie. Emerytur wam nie ruszą 
7 luty 2014      www.polskawalczaca.com
Liberalna wolta 
8 styczeń 2016      Artur Łoboda
Noxgate - spisek producentów samochodów 
25 styczeń 2020     
Poznasz głupiego po czynach jego  
31 marzec 2020      Artur Łoboda
Brednie powielane 
17 październik 2020     
Żydostwo Chrystusem narodów? Czyli o tym, jak upadek KOMUNIZMU wywołał eksplozję KRETYNIZMU 
29 czerwiec 2011      Marek Głogoczowski
Czym jest Teatr Narodowy? 
11 luty 2014      Artur Łoboda
Mafia Trzeciej RP 
12 październik 2009      Artur Łoboda
Masoneria i kryzys 
1 czerwiec 2010      Goska

 
 

Odwilż (?) w Polsce, odmorozki w Białorusi i na Kremlu, oraz cuda 9-11 (2001) w USA i 5-13 (1981) w Watykanie

„Odwilż” (?) w Polsce, „odmorozki” w Białorusi i na Kremlu, oraz „cuda” 9-11 (2001) w USA i 5-13 (1981) w Watykanie

W ostatnich dniach otrzymałem (względnie „wygrzebałem na śmietniku mediów”) kilka informacji, którymi warto się szerzej podzielić. Pierwsza z nich – dla mnie przynajmniej – jest „dobra”, gdyż mówi o czymś w rodzaju „odwilży” w Polsce, kolejne jednak nie wyglądają optymistycznie, a nawet mogą „zmrozić krew z żyłach” co bardziej spostrzegawczych ich odbiorców. Zacznijmy zatem od tej „lepszej” (oczywiście jak dla kogo) wiadomości.

I. Mój korespondent „Bruno Drweski”, który przaz dłuższy czas mieszkał we Francji, przysłał mi taki oto letrel (po „polsku” email):

...A tu nagle Olga Lipinska mowi, ze "krol jest nagi" !
No wreszczie ktos ktory nie boi sie wlasnego cienia !!!! Odwilz ? Juz ?


Olga Lipińska w rozmowie o PRL

z Piotrem Najsztubem
(Przekrój, 4.06.2009):

”Krytykowałam PRL i może przyczyniłam się do tego, że byliśmy najweselszym barakiem w obozie – mówi Olga Lipińska – ale kapitalizmu też nie lubię. Ostatnie 20 lat spędziliśmy głównie na pogoni za pieniędzmi. Realny socjalizm rozleciał się, bo tak chciał Gorbaczow, a nie Kościół. A wracając do „zwycięskiego” Kościoła – jest, jaki jest od wieków: trzyma swoje owieczki w ciemnocie i gusłach, ale dlaczego politycy, przywódcy mojego kraju, tak obrzydliwie, bez honoru czołgają się przed biskupami? Bez różnicy z lewa i prawa podlizują się i kłaniają Kościołowi bez żadnego wstydu.

Ta 20-letnia wolność nie jest wolnością dla przeciętnego człowieka, jemu było dużo lepiej w PRL, tylko on się do tego nie przyznaje, a jak może, to pluje na ten PRL, bo taka jest moda. Nie jestem apologetką PRL, ale paradoksalnie ta wolność, którą pan świętuje 4 czerwca, była dla przeciętnego Polaka wolnością właśnie w PRL. Wtedy był wolny od myślenia o trzymanie swojej rodziny, od strachu, że go z mieszkania wyrzucą, był wolny od bojaźni, że straci pracę, że bank zabierze mu wszystko, miał pełne poczucie bezpieczeństwa. I ten brak strachu się skończył. Pojawiła się trwoga i ze strachu – do Boga. Ja w ogóle nie lubię tego ustroju. Pracowałam w kapitalizmie w telewizji francuskiej i nawet miałam tam naprawdę sukces. Proponowano mi pozostanie na stanowisku reżysera realizatora. Nie chciałam. Wróciłam do domu po dłuższym pobycie i powiedziałam do męża: jak to dobrze, że u nas nie ma kapitalizmu. Widziałam, co się tam dzieje, widziałam pośpiech, ten wyścig szczurów, ludzi, którzy wyrywali sobie włosy z głowy z rozpaczy i strachu, że stracą pracę. U nas tego nie było. Wręcz przeciwnie, był na wszystko czas i ciągły „brak ludzi do pracy”. W 21 postulatach gdańskich nie było mowy o kapitalizmie, one mówiły o poprawieniu twarzy socjalizmu. Myślę, że gdyby stoczniowcy wiedzieli dziś, że wylecą w powietrze, to nawet tamte postulaty podarliby na strzępy.”

Ale czy jedna „jaskółka” może uczynić jakąś Wiosnę w Środkowej Europie? Czy nie był to tylko, ledwo słyszalny w Polsce „łabędzi śpiew” zgorzkniałego pogrobowca PRL, duchowo podobnego autorowi niniejszego tekstu?

II. Drugą Istotną Wiadomość,

tym razem o nastrojach na Wschód od Buga, wyłuskałem już sam z rosyjskiego portalu www.km.ru . Przy okazji czytania artykułu o tym, że Rosja wywiesiła „białą flagę” (w piątek 12 czerwca) w Wojnie Mlecznej z Białorusią, jaka wybuchła dwa tygodnie temu, udało mi się dotrzeć do prawie nie znanego publiczności w Polsce wywiadu, jaki udzielił prezydent Łukaszenko rosyjskim mediom, po swej sprzeczce z ministrem finansów Rosji Kudrinem, którego „czci” musiał następnie oficjalnie bronić sam Prezydent Rosji Miedwiediew. Ten wywiad „niezależne media” streściły w następujący sposób:
„Niezależni komentatorzy przypominają, że w ostatnich tygodniach białoruski prezydent raczej krytycznie wypowiadał się na temat kontaktów Mińska z Moskwą. Aleksander Łukaszenka krytykował Rosję za niedotrzymywanie umów i stosowanie polityki nacisków ekonomicznych dla osiągnięcia celów politycznych. Prezydent Białorusi wyrażał również wielokrotnie opinię, że - lepiej układają się kontakty z Brukselą niż z Moskwą. Niezależni komentatorzy zauważają, że zdanie Łukaszenki zmieniło się po tym jak Rosjanie zapowiedzieli wznowienie importu białoruskiego nabiału i nie wykluczyli wypłacenia Mińskowi 500 milionów dolarów kredytu.”

„Odwilż” na linii Mińsk-Moskwa trwała tylko dwa dni. W sobotę 13 czerwca rosyjski minister finansów Kudrin wrócił ze spotkania „Grupy G8” najbogatszych (bez Chin) krajów świata, gdzie najwyraźniej otrzymał od „Boga” (ang Godfather) instrukcje nakazującą Rosji kontynuację ekonomicznego „duszenia” Białorusi. Już zatem w niedzielę 14 bm. portale rosyjskie oraz białoruskie podały, że Moskwa całkowicie zablokowała dostawy do Rosji 1200 asortymentów białoruskiego (i ponoć tylko białoruskiego) mleka oraz nabiału. W rewanżu Łukaszenka nie tylko nie pojechał do Moskwy podpisywać, wraz prezydentem Kazachstanu, traktat o wojskowym Układzie Bezpieczeństwa, ale dodatkowo nakazał ustanowić na granicy z Rosją posterunki celne takie same jakie ustawiła tam Federacja Rosyjska – tak iż przedostanie się przez granicę wschodnią Białorusi trwa już dzisiaj godzin kilka, podczas gdy odprawa celna na granicach z Unią Europejską oraz Ukrainą trwa zaledwie kilka minut.

Warto zatem wskazać na czym polega, według Łukaszenki, to duszenie” Białorusi, wyraźnie wzorowane na amerykańskim systemie zwanym „anakondą”, który był praktykowany przez przez wiek cały w stosunku do krajów Ameryki Łacińskiej. Otóż jak podały to portale http://www.charter97.org/ru/news/2009/6/10/18999/ oraz http://www.charter97.org/ru/news/2009/6/5/18851/, w wywiadzie wydrukowanym w całości tylko przez rosyjskie „narodowo-antysemickie” pismo „Zawtra”, warunkiem zezwolenia na wwóz produktów mlecznych do Rosji okazała się być „prywatyzacja białoruskich mleczarni z udziałem kapitału rosyjskiego”. Co więcej, można się z tego wywiadu dowiedzieć, że Rząd FR ostrzegł wszystkich gubernatorów tego ogromnego kraju, że w wypadku gdy podległe im gubernie zakupią jakieś białoruskie traktory, to gubernatorzy mogą utracić swe posady. Ponieważ zaś na początku czerwca br. prezydent Putin w Mińsku deklarował wobec Łukaszenki, że Rosja nie robi żadnych utrudnień w dostępie rosyjskich towarów na swój rynek, więc z tego zestawienia informacji dość jasno wynika, że „Nowi Rosjanie” dość sprawnie przejęli od Anglosasów dobrze znaną, także Polakom (np. w Jałcie w 1943 roku) zasadę Podwójnej Twarzy w stosunkach między zaprzyjaźnionymi narodami.

Trzeba przyznać, że i w tego rodzaju polityce „przyjaźni” Łukaszenka nie okazał się być oficjelom FR dłużny. Przypomniał on Rosjanom, że licząca 10 milionów mieszkańców i mająca znaczne terytorium Białoruś jest naturalną „tarczą anty-NATOwską” na przedpolach Moskwy. A za posiadanie „tarczy” trzeba przecież płacić – bo innym wypadku (tak jak to się praktykowało przy umowach o wynajęciu wojsk zaciężnych przed 400 laty - MG), kierunek tej „tarczy” można będzie odwrócić… Zaś coś, co najbardziej zdenerwowało „rosyjskiego” ministra Kudrina, to określenie go epitetem „odmrozok” (odmrożenie), czyli gorączkująca, ropiejąca rana, która nie leczona grozi gangreną całego organizmu. Co to są, według Łukaszenki, te „odmrozki”, czyli zmartwiałe od przemrożenia części organizmu, prezydent Białorusi wytłumaczył w ten sposób: „U nas w Białorusi, nasze ‘odmrozki’ (to znaczy tak zwana opozycja - MG) choć ona jest niewielka, 2-3%, ale ona jest bardzo aktywna, bardzo ‘odmrożona’. Niech ich będzie 10 tysięcy. Oni są gotowi rozpocząć wojnę „narodowo-wyzwoleńczą”. Im potrzeba pretekstu. Wy myślicie, że nie będą oni mieli czym wojować? Im już jutro przywiozą broń, z Ukrainy, z krajów bałtyckich, z Polski. Rozpoczną się zamachy bombowe, oni zdestabilizują ustrój i wielu obywateli pomyśli: oni walczą o niepodległość, o wolność. Czy wy chcecie mieć tutaj jeszcze jedną Czeczenię?”

Zobaczymy zatem, w najbliższych miesiącach, w jakim kierunku te „odmrożenia” się w Białorusi i w Moskwie rozwiną. Ktoś w komentarzu na portalu www.tut.by dowcipkował, że ponieważ UE domaga się, aby oficjele Białorusi przyjechali na najbliższe posiedzenie „Judenratu UE” – czyli Komisji Europejskiej – w towarzystwie „opozycjonistów”, to tych oficjeli koniecznie trzeba będzie wyposażyć w bardzo grube ‘szuby’ czyli płaszcze ochronne, by się od towarzyszących im ‘odmorozków’ sami nie nabawili ‘odmrożeń’. I na pokrycie kosztów tych ‘szub’ pójdą zapewne wszystkie obiecywane Białorusi przez „Judenrat” UE pieniądze. (Celne określenie „Judenrat” dla określenia soc-demokratycznych władz Francji, wymyślił już w 1925 roku radziecki, pochodzenia żydowskiego pisarz Ilia Erenburg w zakazanej w ZSRR książce „Trust DE”, czyli „Korporacja Zniszczenia Europy”.)

III. „Mrożące krew w żyłach” odkrycie kolejnego „cudu Mamona” jaki miał miejsce 9-11-2001 w USA

Mój wieloletni korespondent Peter Myers z Australii (http://mailstar.net/index.html) rozesłał abonentom swych e-listów informację o odkryciu kolejnego „cudu” jaki towarzyszył atakowi „islamskich terrorystów” na nowojorskie wieże WTC oraz na Pentagon. (Patrz link http://www.serendipity.li/wot/holmgren_interview.htm, jego istotny fragment zamieściłem w załączonych tekstach źródłowych.) Otóż część z tych „cudów” była mi dobrze znana wcześniej – jak na przykład to, że posiadające stalową konstrukcję wysokie na 400 metrów wieże WTC „zapadały się” z prędkością spadającego z wysokości 400 metrów kamienia, jak gdyby nie posiadały w swym wnętrzu żadnego podpierającego je stalowego korpusu. Ale tego, że aż dwa z czterech samolotów pasażerskich, biorących udział w tym sławnym zamachu na Stany Zjednoczone, to były „samoloty widma”, których start W OGÓLE NIE ZOSTAŁ ZGŁOSZONY w federalnym Bureau of Transportation Statistics (BTS), to było dla mnie „cud”, o którym dotąd nie wiedziałem. Przecież pracownicy linii lotniczych oraz dyrekcje lotnisk mają zapisy jakie samoloty z ich aeroportów startują! Skąd zatem pochodziła informacja, że to były pasażerskie Boeingi, zarejestrowane jako lot AA (American Airlines) 11 oraz 77, które według oficjalnych danych wbiły się, nie pozostawiając po sobie śladów, odpowiednio w północną wieżę WTC oraz w Pentagon? Nie ma bowiem żadnych dokładnych zdjęć dokumentujących te dwa zdarzenia, zaś te, które zostały zrobione na ścianie masywnego budynku Pentagonu i (przypadkowo, przez francuską ekipę telewizyjną) w momencie uderzenia „czegoś” w Wieżę Północną WTC, sugerują iż to były latające bomby typu „Cruise”, którymi dwa lata wcześniej NATO precyzyjnie burzyło rządowe wysokościowce w Belgradzie.

Odpowiedź na pytanie, jak dało się przez tak długi okres, ukryć nawet przed niezależnymi badaczami historii 9-11, fakt braku zapisów zgłoszenia do startu lotów AA 11 i 77, przyszła mi do głowy gdy przypomniałem sobie przetłumaczony przeze mnie na polski wywiad jaki były niemiecki minister ds. „służb specjalnych” Andreas von Bülow, udzielił berlińskiemu dziennikowi „Tagesspiegel” 13 stycznia 2002 roku (patrz www.zaprasza.net/mglogo kat. GWOT). Otóż bezpośrednio przed 11 września 2001 (ang. 9-11-2001) na nowojorskiej giełdzie zaobserwowano wielkie przesunięcia finansowe, na których niektóre linie lotnicze – a w szczególności American Arlines – zarobiły zaraz po 9-11 krocie! A zatem to był patronujący Nowojorskiej Giełdzie starożytny, aramejski BÓG MAMON, który skutecznie zamknął usta dyrekcjom lotnisk, z których startowały samoloty-widma, a także założył knebel na usta renomowanym dziennikarzom oraz sędziom federalnym, którzy nie dostrzegli, że największy w historii atak terrorystyczny został dokonany przez nie istniejące gigantyczne boeingi o „kabalistycznych” numerach lotów AA 11 i AA 77. (Takie ‘parzyste’ oznaczenia odpowiadają „złym” liczbom we wzorowanej na starożytnych przesądach pitagorejskich masońskiej kabale; sama data 9-11 też do takich „złych” liczb należy, jest to numer alarmowy policji w USA.)

Komentując to ostatnie „odkrycie” w sprawie 9-11, Peter Myers podkreślił, że „wszystkie ślady organizacji ataków 9-11… prowadzą do najwyższych poziomów rządu USA. … A to wskazuje, że rząd Stanów Zjednoczonych jest w rękach psychopatycznych zbirów i morderców” (US government is led by psychopathic thugs and murderers). Nie trzeba chyba dodawać, że mająca ambicje światowładcze, mafia rządząca USA nie zwykła się „cackać” ze swymi przeciwnikami. By ukryć prawdziwych zleceniodawców zamachu na prezydenta Kennedy’ego dodatkowo zabito aż blisko 150 osób, kulisy tej sprawy dopiero po 40 latach zaczynają być odsłaniane; znam osobiście amerykańskiego miliardera Jimmy Walter’a (www.reopen911.com ), który zbyt zaangażował się w wyjaśnianie sprawy 9-11 i obecnie ukrywa się, przed swymi „kolegami miliarderami” gdzieś w Austrii; niedawno czytałem wywiad z innym znanym kontestatorem oficjalnej wersju 9-11, byłym pracownikiem francuskiego wywiadu Thierry Meyssan’em, któremu koledzy z pracy, po dojściu do władzy we Francji Nicolasa Sarkozy, poradzili aby poszukał sobie bezpiecznego miejsca gdzieś poza zasięgiem NATO. W rezultacie tych ostrzeżeń, po peregrynacjach do Caracas, Moskwy i Damaszku, Thierry Meyssan – niewątpliwie francuski narodowiec i agnostyk związany z Reseau Voltaire (www.voltairnet.org) – „oddał się do dyspozycji Ruchu Oporu”… w Libanie, czyli zapewne do dyspozycji Hezbollachu, w znacznej mierze sponsorowanego przez Iran. Nie należy tutaj zapominać, że Meyssan utrzymuje, że Sarkozy’ego „ustawili” na prezydenturze we Francji Amerykanie, podobnie jak według gen. Kiszczaka to CIA usadziło Karola Wojtyłę na Stolicy Apostolskiej 30 lat temu.

IV. 13 „cud maryjny” w Watykanie 5-13-1981

Tutaj dochodzimy do sprawy, która bardzo zaintrygowała mnie, gdy przeglądałem najświeższe numery polskiej prasy codziennej, w której zaczęły się pojawiać przepisywane z prasy włoskiej informacje na temat dobrze znanego mi, bez przesady od dziecka, środowiska krakowskiej inteligencji katolickiej. Otóż pochodząca z Warszawy Olga Lipińska stwierdziła w swym wywiadzie dla „Przekroju”, że zmianę ustroju w Europie Wschodniej zorganizował Gorbaczow (ponoć oryginalnie ‘Garber’), mieszkający obecnie w USA i że w tym „powrocie Polski na łono Mamona” Kościół nie ma żadnej zasługi (patrz pkt. 1). Innego zdania są publicyści na Zachodzie, o czym świadczy opublikowana w Polsce dwa lata temu książka Johna O'Sullivan’a o „antykomunistycznym spisku” R. Reagana, K. Wojtyły i M. Thatcher, pod tytułem „Prezydent, papież, premier. Oni zmienili świat”. W kontekście tego „spisku anglosasko- watykańskiego warto przypomnieć dziwne rzeczy jakie się działy w Watykanie w okresie ostatnich trzech dekad, nagłą śmierć, po miesiącu na Stolicy Apostolskiej Jana Pawła I, „powieszenie się” pod mostem na Tamizie w 1982 roku „bankiera Boga” Roberto Calvi, ściśle powiązanego z mafią oraz lożą P2, strzelaninę w 1998 roku wśród watykańskiej Gwardii Szwajcarskiej, w trakcie której dokonano egzekucji 2 (trojga licząc z żoną dowódcy), należących do Opus Dei, członków tej straży przybocznej papieża.

W kontekście tych zabójstw się zapytać na czym polega ta „straszliwa tajemnica pontyfikatu JPII”, którą ponoć zna dr Wanda Półtawska? (Patrz załącznik) I na czym polega ta „bomba atomowa”, która wg. kardynała Dziwisza jest ukryta w posiadanych przez IPN tajnych dokumentach? I dlaczego obecny papież Benedykt XVI, podówczas jeszcze jako kardynał Joseph Ratzinger, w kilka lat po zamachu na swego poprzednika stwierdził publicznie, iż „nie ma wątpliwości, że zamach na Papieża z 13 maja 1981 roku odmienił dzieje Kościoła’"? To stwierdzenie obecnej głowy Kościoła Katolickiego jakoś dziwnie przypomina stwierdzenia Waszyngtonu, że „zamach na WTC i Pentagon 11 września 2001 odmienił dzieje świata”. Zacząłem zatem szukać bardziej szczegółowych materiałów na temat zamachu na papieża blisko 30 lat temu.

Warszawska „Rzeczpospolita” napisała 12 czerwca br., że w pierwszych tygodniach po zamachu nań, JPII izolował się w Watykanie w małym kręgu polskich swych współpracowników i że w tym okresie udało się zrobić, teleobiektywem, jakieś jego „dziwne zdjęcie” na tarasie zamku Św. Anioła. Wcześniejsze artykuły na rozmaitych katolickich portalach wymieniają ponoć aż „12 cudów maryjnych”, które towarzyszyły zamachowi na Jana Pawła I i jego szybkiemu powrotowi do zdrowia (patrz załącznik dr Wanda Półtawska). Jeden z tych „cudów” polegał na tym, że strzelającemu z bardzo bliska, z odległości 2-3 metrów Ali Agcy, już po drugim wystrzale zaciął się „niezawodny” pistolet, i ta druga wystrzelona przezeń kula, odbiwszy się od ramienia papieża raniła rykoszetem jeszcze dwie stojące w pobliżu osoby. Czyżby „niewidzialna ręka” która dostarczyła Agcy niesprawny pistolet oraz spowodowała i inne, obficie opisywane w prasie katolickiej „cuda”, nie podmieniła także kul stalowo-ołowianych na gumowe, łatwo się odbijające nawet od miękkich przedmiotów? I czy nie był to przypadkiem „13 cud Matki Bożej, Niepokalanej Dziewicy”, która w ten sposób ochroniła życie swego na ziemi Wielkiego Misjonarza? (Interesującym jest, że liczba „13” występuje nie tylko w dacie zamachu na papieża, dokonanego dokładnie w rocznicę „cudu w Fatimie”, ale jest także sumą liczb daty jego zgonu 2.04.2005 i dwukrotnością liczby 26 PEŁNYCH lat, jakie spędził on na Stolicy Piotrowej, jak to ktoś wyliczył na jednym z portali.)

Otóż już wcześniej słyszałem – w co nie chciałem wierzyć – że pierwszy zamach na papieża był sfingowany. Jednak w świetle „straszliwej tajemnicy”, którą zna i kardynał Dziwisz i dr Wanda Półtawska oraz najwyraźniej także Benedykt XVI, taka „spiskowa” interpretacja „cudów” które towarzyszyły zamachowi na Placu Św. Piotra w Watykanie zaczęła nabierać prawdopodobieństwa. Co więcej, przypomiałem sobie „niewiarygodną” ponoć historię udanego zamachu, w roku 1995, na premiera Izraela Itzhaka Rabina, którą nam opowiedział, w trakcie dość elitarnego spotkania naukowego, w Wiedniu pod koniec 2002 roku, starszy wiekiem, turecki wysoki rangą urzędnik ONZ (jego nazwisko mam gdzieś w mych papierach). Otóż by podwyższyć swą spadającą popularność w Izraelu Itzhak Rabin sam zorganizował pozorowany zamach na swą osobę, dopuszczony przez jego ochronę do stanięcia bezpośrednio za nim młody zamachowiec miał do niego go strzelić „ślepakami”. Ktoś jednak podmienił kule w jego pistolecie i zamiast pozoracji OKRUTNY BÓG-PSYCHOPATA IZRAELA JAHWE spowodował, że niezbyt przykładający się do realizacji planów pan-syjonistycznych, premier został efektywnie zamordowany. Otóż wszystkie te trzy zamachy (w Watykanie w 1981, w Izraelu w 1995 i w USA w 2001) miały bardzo podobny długofalowy rezultat. O możliwości jakiegoś porozumienia z Palestyńczykami po zamachu na Rabina przestano w ogóle mówić, zwłaszcza od czasu gdy premierem Izraela został „rzeźnik z Bejrutu” z 1982 roku Ariel Sharon. Właściwie dopiero po opublikowaniu, podpisanej przez papieża wkrótce po zamachu nań encykliki „Laborem exercens” w jesieni 1981 roku, rozpoczęła się reaganowska „krucjata antykomunistyczna” Solidarności w Polsce, a w trzy lata później i Gorbaczowa/Garbera „pierestrojka” w ZSRR; także super-zamach 9-11 w USA był sygnałem do rozpoczęcia euro-atlantyckiej „krucjaty antyislamskiej” w Afganistanie, Iraku i (ponoć wkrótce) w Iranie.

Ta „zbieżność celów” nasuwa dość istotne pytanie. Czy przypadkiem cała ta „Trójca” sławnych „bóstw”, które patronowały najważniejszym, sfingowanym (oraz rzeczywistym) zamachom ostatnich trzech dekad, czyli MAMON, JAHWE i NIEPOKALANA DZIEWICA nie jest, w sposób tajny, powiązana ze sobą wspólnym, zapisanym już na pierwszej stronie Biblii, planem „Panowania nad ziemią i nad wszystkim co się na niej porusza” (1 Moj. 1, 28)?

M.G. 16.06.2009

16 czerwiec 2009

Marek Głogoczowski 

  

Komentarze

 

Proszę popatrzeć, co na temat zamachu na papieża ma do powiedzenia autor "Easy_Rider" w artykule, który znalazlem na portalu

Prawda2.info/viewtopic.php?t=216

ten "Easy_Rider" prawie rok temu, w komentarzu do swego artykulu, opublikowanego już w styczniu 2007, w lecie ub. roku, napisał:

"Jak już zaznaczyłem, artykuł był redagowany pierwotnie ponad 2 lata temu, a na Forum Prawdy opublikowany 1,5 roku temu. Od tego czasu nie aktualizowałem linków. Sądzę, że zdjęcia są nadal dostępne, tylko mogły się pozmieniać adresy. Najciekawsze jest to, gdzie na ujęciu rannego papy od tyłu nie widać na szatach najmniejszych śladów krwi."

Komentarz M.G. Po rozmwie z kilkoma znajomymi, najbardziej prawdopodobnym jest, że do papieża strzelono "kulami" jakich ochrona samolotów używa przeciw ewentualnym ich porywaczom: sa to małe, wykonane z ulra-wytrzymałego plastyku (mylaru?) "woreczki" zawierające b. drobny śrut ołowiany. W lufie normalnego pistoletu nabierają one ruchu wirowego, a więc po wylocie zamieniają się w "dyski" o średnicy ok. 2cm. Uderzenie z bliska takim "ołowianym dyskiem" jest bardzo bolesne, pozbawia uderzona przeń osobę równowagi (co opisał kard. Dziwisz w wypadku zamachu na papieża) ale w wypadku gdy jest ona grubo ubrana, taki "dysk" nie przebija ubrania - ani tym bardziej aluminiowej kabiny samolotu.

2009-06-22
Marek Głogoczowski

  

Archiwum

Iluministyczna propaganda zwyrodnień
kwiecień 17, 2003
przesłała Elżbieta
Co mamy dalej robic ?
marzec 31, 2005
Henryk Wesolowski
Zwycięstwo Na Niby
grudzień 26, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Punkt widzenia a miejsce siedzenia
czyli "poczucie przyzwoitości wedle Millera"

czerwiec 5, 2003
red. Krzysztof
O Iraku za czasów Prezydenta Hussaina...Myślę że to prawda
luty 28, 2004
antycenzor
Przyszedł Michnik do Sejmu
luty 10, 2003
http://www.rzeczpospolita.pl/
Prezydent odpoczywa służbowo
czerwiec 6, 2003
Dariusz Kucharski http://www.se.com.pl
" Przeminął czas "
kwiecień 30, 2003
przesłała Elżbieta
Poslowie platformy Tuska
październik 3, 2007
.
Tablica „Hanoar Hacijoni”.
lipiec 21, 2004
Jan Lucjan Wyciślak
Rozliczenie "Solidarnosci"
maj 19, 2006
przeslala Elzbieta
POLSKA według PiS, czy według PO
marzec 10, 2007
Dariusz Kosiur
Paniczna wyprzedaż złotego przez zagranicę
lipiec 5, 2002
PAP
POLSKO - OBUDZ SIE
maj 28, 2003
Andrzej Komor
Monitor Polski i przeniesiony list z odpowiedzia
listopad 24, 2006
mik4
The Babylonian Brotherhood
sierpień 1, 2007
enki
KRRiT: monitoring programowy Radia Maryja PAP
grudzień 3, 2002
PAP
Jest szansa dla Polski. Nawet użyteczni durnie zaczynają myśleć
wrzesień 9, 2008
Wyborów samorządowych ciąg dalszy<. Odbijanie piłeczki za 25 mln. złotych
grudzień 28, 2002
PAP
“Niezależne” media
październik 17, 2007
Artur Łoboda
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2021 Polskie Niezależne Media