ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Odważni eksperci z USA, Rosji i Czech mówią prawdę o szczepieniach  
 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
W grudniu 60 kolejnych sportowców upadło, a 40 zmarło  
Mniej więcej tak samo jak w październiku i listopadzie, kiedy trend osiągnął szczyt. Na dzień 28 grudnia 2020 r., z powodu eksperymentalnych strzałów z powodu zatrucia COVID EUA, 395 sportowców doznało zatrzymania akcji serca i innych poważnych problemów zdrowotnych. Spośród nich zginęło 232 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Powszechny nakaz maskowania nadal jest bezprawny 
Pomimo nowelizacji ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nakaz zakrywania twarzy jest bezprawny. 
Dr Mike Yeadon rozmawia z dr Reinerem Fuellmichem o kłamstwach dotyczących COVID  
„Nie bój się wirusa. To nie jest tak niebezpieczne, jak ci wmówiono.

„Bójcie się swoich Rządów - lub organów, które panują ponad tymi Rządami”. 
Dowody na zbrodnię ludobójstwa szczepionkowego są nawet w bazie VAERS  
To jest artykuł z maja 2013 roku!
i dotyczy wszystkich - wcześniejszych szczepień.  
NIEMIECKI LEKARZ OPOWIADA CIEKAWOSTKI (DNI ŚFIRUSA 4) 
 
CZY ROZUMIESZ SKĄD ZAMIESZKI I PRÓBA WYWOŁANIA WOJNY DOMOWEJ W USA?  
nie podejmuje żadnych interwencji w stosunku do osobników kierujących takimi organizacjami jak „Antifa” i Black Lives Matter – czyli George Sorosowi, Billowi Gates czy Amerykański wirusolog i członek powołanej przez administrację Donalda Trumpa grupy zadaniowej ds. epidemii COVID-19 Anthony Fauci – który jest siłą napędową dla Gatesa i Sorosa w sparawie Covid-19 i szczepionek. – to wszystko, zaprzecza opisom powyższego artykułu. Myślę że czas pokaże co dalej… 
Chasydzki ślub w NY legalny w dobie kowida 
 
Kolejna odsłona protestów w Londynie 
Policja starła się 28 listopada z protestującymi przeciwko blokadom na Oxford Street, gdzie aktywiści rzucali butelkami i szarżowali przez szeregi funkcjonariuszy, co doprowadziło do ponad 60 aresztowań.

Oddolna grupa aktywistów Save Our Rights UK zaplanowała serię demonstracji, które miały odbyć się w ciągu weekendu w Londynie, aby zaprotestować przeciwko drugiej narodowej blokadzie. 
Hashtag COVID1984 
Szczególnie polecamy:
"Tłum uzbrojonych w miecze Sikhów atakuje policję w Nanded po tym, jak rząd zakazał publicznych procesji w związku z p(L)andemią. Tak się walczy o swoje prawa! "
 
Sąd nie chce wysłuchać byłych pacjentów profesora Talara 
Profesor Jan Talar, z powodzeniem przywracający do sprawności pacjentów, którym inni medycy nie dawali szans przeżycia, po raz kolejny stanąć musiał przed Okręgową Izbą Lekarską prowadzącą przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Sprawa została zawieszona do 1 października. 
Czy wirus istnieje? Czy SARS-CoV-2 został wyizolowany?  
Wywiad z Christine Massey. Czy wirus istnieje? Odpowiedzi na te prośby potwierdzają, że nie ma zapisów o izolacji / oczyszczeniu SARS-CoV-2 „wykonanej przez kogokolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek”.  
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Prof. Sucharit Bhakdi: wykład na temat szczepień  
 
Nakaz aresztowania byłego Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego 
 
Ludobójstwo COVID- konferencja w Wiedniu 23 październik 2020 
Znieść wolności obywatelskich,
Zniszczyć gospodarki,
Zamknąć małe i średnie przedsiębiorstwa,
Oddzielić, izolować i terroryzować członków rodziny,
Zubożyć ludzi, w tym zniszczyć miejsca pracy,
Usunąć dzieci z ich rodzin,
Internować dysydentów do obozach koncentracyjnych,
Udzielać immunitetu urzędnikom rządowym do popełnienia przestępstw: zabójstwo, gwałtu i tortur (Wielka Brytania),
Wykorzystać policję, wojsko i najemników do kontroli populacji,
Zmusić populacje do szczepień niemedyczną szczepionką zawierającą mechanizmy kontroli populacji bez ich świadomej zgody  
Dyrektorzy Moderny i AstraZeneca obwiniają Rządy za niebezpieczne szczepionki 
Chciałbym poznać datę, jeśli to możliwe, kiedy rozszyfrowaliście całą sekwencję DNA tego wirusa, czy też opieraliście się wyłącznie na sekwencji dostarczonej przez rząd chiński?
Czy podczas prób na ludziach umierali u was ludzie, a jeśli tak, to na jaką chorobę umierali? 
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
więcej ->

 
 

Niemedialne tematy


Medialny temat, to informacja, którą dziennikarz po krótkiej obróbce może dobrze sprzedać. Najlepiej sprzedają się skrajności, najgorzej szara rzeczywistość. Dzięki pracy dziennikarzy Polacy zyskują dość sporą wiedzę o elitach finansowych, politycznych, artystycznych i przestępczych. Romanse, przekręty, afery, skandale, duże pieniądze, życie ponad stan, upadki i „bohaterskie” wzloty lubianych lub znienawidzonych idoli.

Codzienna, dostarczana wprost do domów porcja „wiedzy o świecie”, przełożona sporą ilością wiadomości sportowych i zanurzona w ogromnej, niezrozumiałej dla ogółu masie szczegółów ekonomicznych i politycznych. Wydaje się, że relacje „ z prac rządu, sejmu, senatu, komisji...itd.” i rozbudowane komentarze do nich, redakcje zamieszczają wyłącznie w celu dodania znaczenia i powagi swojemu medium, bo z pewnością nie one decydują o „sprzedawalności” i zyskach.

A potem w polskich domach toczą się gorące dyskusje, zażarte spory a nawet ostre kłótnie wzorowane na całych sekwencjach z polskich seriali, całkowicie abstrakcyjne i nie mające żadnego odniesienia do realiów, w jakich żyją i funkcjonują mieszkańcy tych domów. Żyjąc w szumie medialnym, między informacją, reklamą, serialem, filmem, widowiskiem sportowym – tak naprawdę żyjemy w kręgu spraw, które nas nie dotyczą.

Dlaczego? Bo ukrywamy nasze lęki, nasz ból, naszą nędzę, nasz wstyd.

Przecież nie mówi się:

Część pierwsza - O zimnie;
O setkach tysięcy Polaków marznących w niedogrzanych mieszkaniach. O chorobach dzieci i dorosłych spowodowanych niedożywieniem i niedogrzaniem organizmów. O absencjach w szkołach i miejscach pracy. O kosztach z tym związanych, które ponosi społeczeństwo.
Społeczeństwo, które płaci jedne z najwyższych w świecie opłaty za prąd i gaz. Pochłaniają one znaczącą kwotę w domowych budżetach. Tak bardzo znaczącą, że nie stać nas na ogrzewanie, czy dogrzewanie naszych mieszkań. Ci, którzy decydują się mimo wszystko, ryzykują, że jeśli nie za-płacą w terminie, elektrownia wyłączy im prąd. Brutalnie, bezwzględnie, bez względu na zagrożenie ich życia i zdrowia, bez względu na dzieci, ludzi starych czy chorych. I bez względu na to, że przecież prędzej czy pó?niej zapłacą.

Powie ktoś: prawo rynku. Nie! Nie prawo rynku, ale prawo kaduka! Prawem kaduka firmy, które przejęły elektrownie sporządzają półroczne prognozy i żądają opłat z góry. Prawem kaduka w kraju, w którym jakoś prawa rynku nie dotyczą przeciętnych pensji, rent i emerytur, o zasiłkach wszelkiego typu nie mówiąc, kolejne rządy sprawujące nadzór nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa, zwłaszcza o charakterze strategicznym - a takimi firmami są elektrownie i inni dostarczy-ciele energii - nie korzystają ze swoich uprawnień w zakresie równoważenia cen i pozwalają na horrendalne zdzierstwo.

Skoro kolejne rządy poprzez system fiskalny świadomie utrzymują wysokie bezrobocie, między innymi po to by nie rosły płace, dlaczego sankcjonują nieuprawnione bogacenie się dostarczycieli energii, a kosztami ich gangsterskiej działalności ponownie obarczają nas?
To my pó?niej ponosimy koszty leczenia setek tysięcy przeziębionych ludzi, ich nieobecności w pracy, naprawy tysięcy zamarzniętych i pękających rur, walących się dachów ?le ogrzanych budynków i pogrzebów setek (!!!) zamarzniętych ludzi.
Tej zimy zamarzło w Polsce 350 osób. Proszę sobie wyobrazić: to jedna, PEŁNA sala kinowa! To sześciokrotna liczba ofiar tragedii zawalenia się dachu w Katowicach!!! Powie ktoś: to wina wódki. Tak, tylko że ta wódka to jedyny, dostępny sposób na trochę ciepła, a kosztuje mniej niż ogrzanie mieszkania.

Ale przecież stara kobieta, która zamarzła we własnym mieszkaniu, bo wyłączono jej prąd zasilający piec elektryczny – wódki nie piła. Matka z chorymi dziećmi, nad którą zlitowali się dobrzy ludzie i zapłacili rachunek w elektrowni niemal w ostatniej chwili, ratując rodzinę przed zamarznięciem – wódki nie pije. Mój sąsiad, wychowujący trzy córki, które powinny codziennie ćwiczyć, bo chodzą do szkoły muzycznej, ogrzewa tylko malutki pokoik, w którym dziewczynki opatulone w koce, zgrabiałymi rękami piszą swoje wypracowania, ponieważ w pozostałej części mieszkania elektrownia wyłączyła prąd – wódki nie pije.



Ja - wódki nie piję! Z poczucia patriotyzmu krakowskiego, mieszkając kilkadziesiąt metrów od Uniwersytetu Jagiellońskiego, w trosce o zabytki i własny komfort zainstalowałam (jak zresztą wszyscy mieszkańcy naszej kamienicy) ogrzewanie elektryczne, zwane ekologicznym. Płacę za nie niebotyczne kwoty. Czasem z opó?nieniem, tracąc czas na bieganie do elektrowni, stanie w kolejkach, wędrówki po różnych panach i paniach kierownikach, dyrektorach, w których mocy jest rozkładanie moich należności na raty.
A i tak zdarza się, że zastaję po powrocie do domu wyłączony prąd.

Jeśli zastosować do mnie i moich sąsiadów kryteria rynkowe, to jesteśmy bardzo dobrymi klientami elektrowni, przynoszącymi niezłe dochody tej firmie. Żadna firma, której klienci zalegają z płatnościami, ale co do których na podstawie dotychczasowej praktyki ma pewność, że zapłacą rachunki nie ośmieliłaby się na działania tak radykalne w obawie utraty tych klientów.. Ale monopolista takich obaw nie ma. Monopolista traktuje swoich klientów jak niewolników i z poczuciem udzielania łask i dobrodziejstw egzekwuje prawa w jakie został wyposażony przez polski rząd i polski parlament.

Pytam zatem: W czyim imieniu i na czyją rzecz działa polski rząd i polski parlament?

Część druga – O niedożywieniu;
Czyli jak przeżyć za pensję, emeryturę czy rentę. O zasiłkach nie piszę, bo za nie da się przeżyć nawet paru dni. Można co najwyżej kupić sobie wódkę i upić się z rozpaczy.
Co zapłacić w pierwszej kolejności, a czego nie płacić i na jakie ryzyko wystawić siebie i swoją rodzinę. „Super Express” drukuje wyniki badań na temat głodu w Polsce. Dane są przerażające. Połowa obywateli Polski zaznała i zaznaje głodu. Większość moich znajomych osiąga przychody w granicach 1200 zł miesięcznie. W większości znanych mi rodzin przychody zapewnia tylko jedna osoba w rodzinie, ponieważ w Polsce, dzięki kolejnym rządom, praca stała się luksusem trudnym do zdobycia. Są też choroby i inne przyczyny uniemożliwiające zwiększenie wpływów do domowego budżetu.


Są spłaty kredytów i innych długów powstałych np. na skutek nieudanego „brania spraw we własne ręce”, czyli niepowodzenia w prowadzeniu działalności gospodarczej. (to zresztą jest temat na osobny artykuł – śmiem twierdzić, że przeciętny Polak nie ma najmniejszych szans bez oszukiwania państwa, prowadzić własnego biznesu i osiągać z tego przychody, wystarczające na utrzymanie.)

Jeśli przyjmiemy, że kilkuosobowa rodzina potrzebuje dziennie:
dwa bochenki chleba ......3,-zł
dwa litry mleka...............2,-zł
paczkę margaryny...........3,-zł
jarzyny na zupę...............2.-zł
dwa kilogramy kartofli....2,-zł
po dwa jajka na osobę, albo po malutkim kawałeczku najtańszego mięsa....3.-zł
dodajmy do tego jeszcze jakąś herbatę, cukier, mąkę, ryż czy kaszę,
to powstaje nam kwota około 20.-zł dziennie, czyli 600.- zł miesięcznie.

Przyjrzyj się Czytelniku uważnie. Czy znajdujesz na tej liście jakieś luksusy? Czy z czegoś w tym najskromniejszym z jadłospisów można Twoim zdaniem zrezygnować? Czy wiesz jak bardzo są „wyliczone” porcje pożywienia przygotowanego z tych produktów? Czy znane jest Ci zjawisko gdy mężczyzna oddaje część swoich porcji dzieciom, a kobieta oddaje i dzieciom i mężczy?nie? A jednak ludzie rezygnują! Bo trzeba kupić choćby najtańsze obuwie dla dzieci, jakąś odzież, niechby i w „ciucholandach”, jakieś mydło, proszek do prania, zeszyty, podręczniki dla dzieci...
Bo nie daj Boże, choroba w domu – potrzebne są lekarstwa. A czasem dzieciom oglądającym ze łzami w oczach i gorzkim skurczem serca bezczelnie nachalne reklamy smakołyków, trzeba kupić jakiś owoc czy cukierek. Opłaty za prąd, za gaz – czasem już na nie starczy. Czynsz – niemal zawsze nieopłacony, bo i z czego?
Powiedz mi czytelniku – czy człowiek żywiący się opisanymi produktami może wydajnie pracować? Czy dziecko może się intensywnie uczyć? Czy organizmy tych ludzi mogą być odporne na choroby?

Kto ponosi i będzie ponosił koszty złej pracy, niedouczenia, chorób tych ludzi? Kto ponosi i będzie ponosił koszty ich niechęci do państwa, braku motywacji do pracy, szukania możliwości rekompensaty na drodze przestępczej?


A przecież państwo na pracy osoby zarabiającej 1200.-zł netto miesięcznie, zarabia nie tylko 600.- zł potrącone z poborów na podatek i ZUS. Przecież jeszcze wyciąga rękę po VAT – od wyżej wymienionych produktów niech on wyniesie tylko średnio 10% , ale od prądu, gazu i czynszu to jest już 22%! Jednym słowem państwo zagrabia przykładowej rodzinie dużo WIĘCEJ pieniędzy niż wydaje ona na jedzenie – nie dając jej nic w zamian!

Ludzie boją się i wstydzą się. Przecież niezapłacony prąd czy gaz w końcu kiedyś muszą zapłacić. Strach przed eksmisją też każe jakieś kwoty na poczet czynszu, nawet symboliczne, zapłacić.
I wtedy jest głód. I rozpacz. I wstyd.
A przecież mówimy o ludziach pracujących!!!

Nie mówimy o kilku milionach ludzi, którzy nie mają żadnych przychodów, żadnej pracy, czasem nawet żadnych zasiłków.

Głód! Hańba i największy wstyd Polski!

Kilkadziesiąt milionów złotych przeznaczonych przez nasz, demokratycznie wybrany prześwietny Senat na dofinansowanie kancelarii Prezydenta, Sejmu i Premiera w kontekście głodu setek tysięcy dzieci jest nawet nie policzkiem, jest ciosem w brzuch Polaków.
Miliony, jeśli nie miliardy marnotrawione na różne, służące nielicznym cele – bez trudu znajdują swoje miejsce w budżecie państwa - są dowodem pogardy dla tych, którzy nie potrafili się „załapać”, a których elity (tak o sobie mówią, i tak się czują ci, którzy umieli „dorwać się do kasy”) nazywają: CIEMNA MASA.

Luksus stwarzany notablom państwowym i samorządowym przez ten sam Sejm, który długo dywaguje czy podnieść emeryturę lub rentę o kilka złotych. Te limuzyny, gabinety i ich często zmieniane wyposażenie, kelnerzy ( ostatnio na liście zamówień sejmowych znalazły się smokingi dla kelnerów!!!), kwiaty, prezenty i prezenciki, stada darmozjadów kręcących się przy naszych, demokratycznie namaszczonych „paniskach”, kuracje tlenowe, specjalni lekarze, obsługa, itp. – to dowód lekceważenia milionów współobywateli, podkreślany dodatkowo tymi wszystkimi „akcjami pomocy”, kiedy to rzuca się ludziom ochłapy z „pańskiego stołu”, zapominając, że ten „pański stół” należy przecież do obywateli.

Ustawienie tabeli płac przez Balcerowicza na początku „ transformacji ustrojowej” na tak dra-stycznie niskim poziomie, przy równoczesnym zdzierstwie państwa, niesprawiedliwie i niemoralnie wysokich podatków trwa do dziś. I nikt nawet nie zająknie się, że chleb przed niedawną przecież wymianą pieniędzy kosztował w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze 50 groszy, a dziś kosztuje trzy, cztery razy drożej. A mówi się, że w najbliższym czasie podrożeje i to znacznie.

Pytam zatem: w czyim imieniu i na czyją rzecz działa polski rząd i polski parlament?

Część trzecia – O długach;
Od wieków pukanie czy dzwonek do drzwi polskiego domu oznaczało „gość w dom, Bóg w dom”. Były czasy, kiedy nie zamykano drzwi na klucz i wystarczyło po zapukaniu nacisnąć klamkę, by zostać miło i serdecznie powitanym.
Brutalizacja obyczaju, nędza, narkotyki i inne patologie społeczne każą nam dziś porządnie ryglować drzwi. I dobrze przyglądać się, kto stoi za progiem, zanim zdecydujemy się przekręcić klucze, odsunąć zasuwy i otworzyć drzwi. I nie tylko boimy się o nasze fizyczne bezpieczeństwo. Boimy się też o nasz, pożal się Boże, dobytek. Bo jak skromny by nie był, stanowi dorobek naszego całego życia a jego wartości nie liczy się w wymiernych pieniądzach, jakie można by za niego uzyskać, lecz w pieniądzach, na jakie nas już nigdy nie będzie stać, by choćby część z niego ponownie zakupić. A za drzwiami może stać komornik, lub egzekutor Urzędu Skarbowego, lub jakiś inny windykator naszego długu.

Długi mamy wszyscy! Możliwości ich spłacenia już nie wszyscy. Różne są przyczyny powstawania długów. Różne też są powody ich niespłacenia. Można żartobliwie powiedzieć, chcąc wyrazić różnorodność sytuacji związanych z zadłużeniem: „co człowiek, to dług”. Można, gdyby nie ludzkie dramaty, tragedie, gdyby nie potworny strach przed przedstawicielami prawa, którzy przyjdą nas zniszczyć, ograbić ze wszystkiego, wtrącając w otchłań absolutnej niemożności nie tylko spłaty zadłużenia, ale niemożności nawet najmarniejszej egzystencji.

Egzekwowanie długów nie ma na celu pozyskania pieniędzy po to by zwrócić je wierzycielowi. Egzekwowanie długów jest karą samą w sobie. Egzekutorzy, dokonując zajęć co wartościowszych przedmiotów, nie starają się o faktyczne zabezpieczenie tego co po spieniężeniu może stanowić choćby część spłaty długu. Akt zajęcia przedmiotu jest tylko psychologicznym oddziaływaniem na przerażonego dłużnika, mającym na celu wymuszenie działań, które spowodują, że „oblecimy” wszystkich możliwych znajomych i rodzinę, a zdobyte żebraniną i błaganiami pieniądze zaniesiemy do urzędu, w którym tenże egzekutor, z należną stanowisku surowością przyjmie je od nas, strasząc nas zabraniem „fantu”, jeśli w wyznaczonym przez niego terminie nie przyniesiemy następnej porcji banknotów. Egzekutorzy nie zamierzają się przecież bawić w sprzedaż nic niewartych przedmiotów, które dla nas mają wartość nie tylko użytkową, emocjonalną, ale często stanowią jakiś punkt zaczepienia naszej egzystencji, irracjonalną opokę, bez której, jesteśmy przekonani, nasze życie straci sens. Więc biegamy, staramy się jak możemy zdobywać pieniądze, odejmujemy sobie i rodzinie od ust, żeby tylko mieć co zanieść, a jeśli nie uda nam się na czas zdobyć pieniędzy, idziemy błagać o prolongatę terminu i najczęściej ją otrzymujemy. Sprawa wygląda nieco inaczej, jeśli bystre oczko egzekutora dojrzy jakąś rzecz, która po prostu spodoba mu się. Wtedy nie ma mowy o prolongatach, o ratach. Wtedy jest zabranie przedmiotu z zapowiedzią bliżej nieokreślonego terminu licytacji. Licytacje to osobny temat. Wyznaczanie w prasie ich terminów, zawiadamianie potencjalnych uczestników – dotyczy tylko przedmiotów o dużej wartości, samochodów i nieruchomości.

Licytacje małych przedmiotów, a zwłaszcza elektroniki, to temat dla Ministra Sprawiedliwości i Ministra Finansów razem wziętych z dołączeniem do nich Prokuratora Generalnego. To jest krynica i zdrój najczystszy, z którego mogą pić do woli „krewni i przyjaciele króliczka”.

Oczywiście czarno-biały telewizor zabrany starej kobiecie za jakiś kilkudziesięciozłotowy dług nie był przeznaczony dla nikogo konkretnego, toteż całymi tygodniami w korytarzach urzędu przesuwano go spod nóg pokornych petentów – kolejkowiczów z jednego kąta w drugi. Byłam świadkiem łez i błagań tej kobiety, by jej nie zabierano tego telewizora, bo ona nic więcej nie ma. Nie ma też rodziny, ani znajomych i to jej jedyne okno na świat, jedyna radość w życiu. I widziałam twarze egzekutorów, ludzi, których zdążyłam poznać z imienia i nazwiska.

Może na dwóch twarzach widziałam jakiś cień zawstydzenia, zażenowania. Reszta miała „ubaw”! Widziałam ogromną maszynę jakimś cudem wniesioną, wwiezioną (?) na VI piętro urzędu, którą z każdą moją wizytą w tymże urzędzie znajdowałam coraz mniejszą, coraz mniejszą, aż w końcu zniknął ostatni kawał blachy.

Widziałam zabieranie towaru ze sklepu spożywczego, kiedy w jednym koszu wynoszono towar policzony starannie i spisany, a w drugim alkohole, które jakoś policzyć i spisać w pośpiechu „zapomniano”. Słyszałam jak „ostrzono sobie zęby” na właściciela kawiarni, czy restauracji, która miała być następnego dnia w całości rozbierana i zabierana. Bardzo interesowano się urządzeniami kuchennymi i przeglądano uważnie ich listę, podając ja sobie z rąk do rąk. Największe zainteresowanie budził grill. Chodziło też o to, by właściciela zaskoczyć wcześnie rano, żeby nie zdążył wpłacić żadnych pieniędzy. Jeden z egzekutorów powiedział mi kiedyś, że ich „rekiny” nie interesują. Tam są portiernie, jest ochrona, trudno się dostać. Oni wolą takie płotki jak ja czy moja przyjaciółka, które łatwo „namierzyć”.

Przeżyłam kilkadziesiąt spotkań z egzekutorami. Przeżyłam próby licytacji maszyny dającej skromne utrzymanie czterem rodzinom, dla których ta praca była jedynym ?ródłem dochodów. Znam pełen wachlarz zachowań egzekutorów. Od butnego, brutalnego chamstwa, po zwyczajnie, po ludzku wykonywaną paskudną przecież pracę. Jak wszędzie, tak i wśród egzekutorów są „ludzie i ludziska”. Chociaż „ludzi” jest wśród nich jakby mniej. Większość pracuje od kilkudziesięciu lat w tym samym miejscu.

Dziś i ja i moja przyjaciółka nie mamy już firm, nasi pracownicy przeszli na utrzymanie państwa. Nasze długi w większości pospłacałyśmy. Ale został w nas lęk. I nie mamy już zwyczaju biec radośnie do drzwi, gdy słyszymy dzwonek lub pukanie. W ogóle nie otwieramy drzwi, jeśli ktoś wcześniej nie umówił się z nami telefonicznie.



Zastanawiamy się często, jaki sens mają działania przedstawicieli polskiego prawa, których wymiernym efektem jest zastraszenie człowieka, brutalne pozbawienie go możliwości pracy i zarobienia pieniędzy, skazanie go na upokorzenie, nędzę, zabranie przedmiotów, za które nikt nie da złamanego grosza – skoro dług pozostaje jaki był, bo odsetki stale przyrastają, a wierzycielowi nic się nie zwraca, bo w pierwszej kolejności pokrywane są koszty egzekucji.

Jaki sens ma obciążenie państwa kosztami utrzymania kolejnych bezrobotnych, którzy tracą pracę, bo albo oni sami albo ich pracodawcy popadli w nieszczęście długu. Zwłaszcza, że najczęściej jest to dług wobec Skarbu Państwa, powstały na skutek niemożności wywiązania się z zobowiązań narzuconych przez państwo. Twórcy polskiego prawa finansowego z góry wiedzieli i wiedzą, że jest to prawo gangsterskie, lichwiarskie. Wiedzą, że państwo w ten sposób produkuje bezrobocie, choroby psychiczne, ciężkie depresje, samobójstwa z przyczyn ekonomicznych i finansowych. Oni o tym wiedzą, ale my za to płacimy.

Pytam zatem: W czyim imieniu i na czyją rzecz działa polski rząd i polski parlament?

W Polsce nie ma wolnego rynku. Jest rynek państwa, sterowany przy pomocy ostrego fiskalizmu i biurokratycznych przepisów.

W Polsce nie ma wolności. Jest niczym nieograniczona wolność rządzenia.

Wszystkie narzędzia czyniące człowieka wolnym pozostają nadal w dyspozycji nie obywatela a państwa. Obowiązek posiadania dokumentów, obowiązek meldunkowy, rejonizacje, niepewność możliwości leczenia się, niemożność z przyczyn finansowych swobodnej zmiany miejsca zamieszkania, podległość obywatela wobec rozlicznych urzędów.

Brutalność służb państwa wobec obywateli, prawo bezpośredniej ingerencji w prywatność, coraz szerzej rozprzestrzeniający się nadzór i kontrola różnych organów, wyposażanie coraz większej liczby ciał w nadzwyczajne uprawnienia, pozwalające na łamanie praw jednostki w imię „wyższej racji”. Brak poczucia bezpieczeństwa i nienaruszalności sfery prywatnej mieszkania.

W Polsce niemal połowa obywateli żyje w zastraszeniu, upodleniu, nędzy i głodzie, w poczuciu, że największym wrogiem jest własne państwo.

Pytam zatem: W czyim imieniu i na czyją rzecz działa polski rząd i polski parlament?

5 marzec 2006

Renata Rudecka-Kalinowska 

  

Archiwum

Bieg im. Bogdana Włosika
październik 8, 2005
Bush wprowadza nadzwyczajne Trybunały Wojskowe
luty 24, 2007
tezlav von roya
Polska na dnie
październik 28, 2005
przeslala Elzbieta
Pewnego razu, Gomułka ...
luty 20, 2004
El
"Największa na świecie kolacja wigilijna"
grudzień 24, 2004
zaprasza.net
Każdego dnia...
wrzesień 3, 2002
Artur Łoboda
Kolowrotek
październik 30, 2007
Sloneczny Zegar
Unia Europejska odrzuca większość polskich postulatów
grudzień 10, 2002
PAP
List Otwarty do Prezydenta George W. Busha
sierpień 17, 2004
Przesłał Marek Rowicki
Kto się boi moherowej rewolucji(?)
listopad 12, 2005
Marek Olżyński
Wyzysk Przez "Korporacje" Zagrożony w Ameryce Łacinskiej?
styczeń 17, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Co się Kołodce marzy w roku bieżącym
styczeń 4, 2003
Artur Łoboda / IAR
Profesor kłamstwa
wrzesień 28, 2004
Najbardziej znany polski idiota
październik 30, 2006
Artur Łoboda
"Polsko, Twoja zguba w..."
grudzień 21, 2003
Marek Głogoczowski
Nie w naszym imieniu
marzec 24, 2003
zaprasza.net
Platforma anty-winietuje
wrzesień 3, 2002
Art
PODKUWANIE ŻAB czyli SZANSA NA SUKCES
luty 23, 2008
Marek Jastrząb
Kaczyński na tropie układu
marzec 9, 2006
2008.07.19. godzina 1200 serwis wiadomości
lipiec 19, 2008
tłumacz
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2022 Polskie Niezależne Media