ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Kompleksowe badania wykazały spójne zmiany patofizjologiczne po szczepieniu szczepionkami anty-COVID-19 
 
Deborah Tavares o broni elektromagnetycznej stosowanej wobec społeczeństw cz I, 13 marca 2021 
Deborah Tavares z portalu StopTheCrime.net i PrimaryWater.org ma liczne filmy na YouTube i niestrudzenie bada dokumenty wypuszczane przez amerykańską administrację.  
"Górale to męczą konie" 
Powiedziałam prezesowi (Kaczyńskiemu), że górale bardzo na nich liczą, to są ich wyborcy, a prezes odpowiedział mi na to: "Górale to męczą konie". Byłam w szoku, że przy tak ważnym temacie gospodarczym mówi takie rzeczy - relacjonuje posłanka. 
Kiedy Zełenski zagrał hymn narodowy przyrodzeniem 
 
Drugi List otwarty prof. Ryszarda Rutkowskiego 
Panie Ministrze, Szanowni Państwo to prawda "że Internet przyjmuje wszystko", ale na szczęście pozwala też przełamywać rządową cenzurę i autocenzurę polskich naukowców i lekarzy, którzy swoim milczeniem autoryzowali i dalej autoryzują wielokrotnie bezzasadne działania rządu (np. w sprawie przymusowego noszenia maseczek). Dzisiaj bowiem w Holandii, Czechach, Szwecji, na Białorusi miliony ludzi chodzą bez maseczek na twarzy, nie chorują i nie umierają. W Polsce zaś, wbrew opiniom naukowców z Australii, czy USA miliony rodaków, w tym młodzież licealna, studenci i schorowani seniorzy muszą narażać swoje zdrowie nosząc "cudowne" bawełniane maseczki i/lub przyłbice 
Hashtag COVID1984 
Szczególnie polecamy:
"Tłum uzbrojonych w miecze Sikhów atakuje policję w Nanded po tym, jak rząd zakazał publicznych procesji w związku z p(L)andemią. Tak się walczy o swoje prawa! "
 
"Służę ludziom, nie instytucjom" 
Główny komisarz policji w Dortmund w przemówieniu do narodu niemieckiego…
I do POLICJI !!

 
Dr. L.Palevsky tłumaczy mechanizm działania szczepionki mRNA i wypływające z niej jej zagrożenia 
Dr. Lawrence Palevsky, certyfikowany pediatra, autor i wykładowca, wyjaśnia, w jaki sposób szczepionka na COVID instaluje instrukcje genetyczne mRNA z białka wypustek SARS-Cov2, które następnie wykorzystuje nasze ciało do powielania się, co powoduje bezpłodność, krzepnięcie krwi i zakażenia przez wydzielanie cząstek białka wypustki dla bliskich członków rodziny poprzez oddech, ślinę, pot i złuszczanie się skóry, którzy z kolei doświadczają objawów krzepnięcia, siniaków i niepłodności, mimo że nie byli zaszczepieni szczepionka na COVID-19. 
Ekspert od COVID-u, okazał się być awatarem stworzonym przez Chińczyków  
 
Polskie firmy nie obsługuja POLICJANTÓW 



 
Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus uczestniczył w ludobójstwie Etiopczyków 
„Amerykański ekonomista David Steinman oskarżył szefa WHO, że w latach 2012-2015 był jedną z osób odpowiedzialnych za ludobójstwo w Etiopii”, informuje portal MailOnline. 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
Syntetyczny patogen - to nie jest szczepionka 
Wstrzykuje się im substancję chemiczną po to, żeby wywołać chorobę, a nie żeby wywołać odpowiedź odpornościową i nieprzenoszenie wirusa. Mówiąc inaczej, nic z tego nie powstrzyma rozprzestrzeniania się czegokolwiek. Tu chodzi o, żebyś się pochorował i o to, żeby to Twoje komórki spowodowały chorobę. 
Klimat i trop finansowy 
To właśnie mega-korporacje i mega-miliarderzy — (...) są głównymi zwolennikami “oddolnego” ruchu dekarbonizacji — od Szwecji przez Niemcy po USA i dalej. 
Po wykrwawieniu starego Hegemona, Syjon sprzymierzył się z Chinami 
 
Dlaczego szczepionki na COVID-19 mogą wpływać na płodność człowieka?  
 
Zamordowani lekarze odkryli powodujący raka enzym dodawany do wszystkich szczepionek  
 
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
FDA ogranicza stosowanie szczepionki J&J z powodu powikłań 
Amerykańska agencja zmieniła swoje stanowisko z uwagi na wysokie ryzyko wystąpienia powikłania po przyjęciu preparatu Janssen, czyli zakrzepicy z zespołem małopłytkowości (TTS).  
więcej ->

 
 

Otwieranie puszki Pandory


To, co przydarzyło się mojej rodzinie w czasach wojny, dotyczy prawie każdej polskiej rodziny ze Wschodu.
Profesor Tadeusz Piotrowski urodził się na Wołyniu, pracuje na University of New Hempshire i od kilku lat specjalizuje się w tematyce historii wschodnich ziem Rzeczpospolitej w okresie II wojny światowej. Napisał na ten temat trzy książki: "Venegeance of the Swallows", "Poland's Holocaust" oraz "Genocide and Rescue in Wołyń", wydane przez McFarland and Company, Inc. Publishers (www.mcfarlandpub.com).
Wywiad przeprowadzono podczas niedawnego pobytu profesora Piotrowskiego w Ontario.



Andrzej Kumor: Panie profesorze, holokaust jest tematem "niebezpiecznym", trudno jest o nim spokojnie rozmawiać. Dyskusja taka bywa bowiem sprowadzana do monologu - jednej, ustalonej wersji, która panuje niepodzielnie - zwłaszcza tutaj, na kontynencie amerykańskim.
Pan stara się badać holokaust, badać zagładę, i to nie tylko dotyczącą narodu żydowskiego, ale również innych narodów i grup etnicznych, które zamieszkiwały Europę
Wschodnią. Czy nie spotyka się pan z niechęcią, z przypinaniem etykiety rewizjonisty w tych sprawach?

Tadeusz Piotrowski: Gdy wydałem "Poland's Holocaust", spodziewałem się krytyki, zwłaszcza ze strony tych grup etnicznych, czy też ich części, które wymieniam jako kolaborantów okupanta.
Książka od dwóch lat jest na rynku i nic takiego nie nastąpiło - cisza; absolutnie ogłuszająca cisza. Zastanawiałem się, dlaczego to właśnie ma miejsce, i doszedłem do wniosku, że z pewnością po części dlatego, że moja praca jest bardzo dobrze udokumentowana. Zawsze, gdy coś stwierdzam, podaję ?ródło.
Dlatego trudno jest kogoś oskarżyć o antysemityzm, antyukrainizm czy cokolwiek podobnego, gdy ten ktoś powołuje się na ?ródła.
Inną przyczyną może być to, że rozpoczynanie dyskusji na ten temat to otwieranie puszki Pandory. Zaś bez wiedzy o kontekście
i historii oraz o komplikacjach, jakie zaistniały podczas drugiej wojny światowej, na wierzch wypływają emocje i ludzie zaczynają spierać się na poziomie emocjonalnym, a nie naukowym.
Tak więc nie dotknęła mnie taka krytyka.
Co ciekawe, większość negatywnych opinii, z jakimi się spotkałem - pochodziła ze społeczności polonijnej.

A.K.: Z jakiego powodu?

T.P.: Nie dalej, jak tydzień temu, otrzymałem najgorszy list, jaki kiedykolwiek zdarzyło mi się dostać w życiu, list od SPK w Londynie. List zaczyna się od słów: "Otrzymaliśmy informację na temat Pana publikacji, niestety nie możemy kupić nic, co Pan napisał, nie zamierzamy też zapoznawać się z czymkolwiek, co Pan kiedykolwiek napisał, a to z powodu wykorzystania słowa
"holokaust" w tytule Pana książki: "Poland's Holocaust"".
Autorzy listu zarzucają mi następnie, że przez ten tytuł naraziłem społeczność polską na szkody nie do naprawienia.

A.K.: Czy dlatego, że słowo "holokaust" jest dziś niejako "zawłaszczone" i odnosi się wyłącznie do zagłady Żydów?

T.P.: Odpowiadając na ten list, napisałem, że gdy mój wydawca chciał użyć tytułu "Polish Holocaust", polski holokaust, stanowczo się sprzeciwiłem, bo to mogło właśnie wywołać wiele krytyki, zaś ja nie chcę się wdawać w tę batalię. Dlatego zmieniłem tytuł na "Poland's Holocaust", lub "Holocaust in Poland". Oczywiście, możemy mówić o holokauście w Polsce, holokauście we Francji czy innych krajach, i sądzę, że jest to jak najbardziej uprawniony sposób potraktowania tego tematu.
Główną areną holokaustu była wszak Polska.
Wziąwszy to pod uwagę, starałem się również spojrzeć na to, co działo się w Polsce, przez pryzmat faktu, że 30 proc. obywateli należało do mniejszości etnicznych. I jak ten kraj na przestrzeni dwudziestu lat starał się rozwiązać wszystkie konflikty i spory. Oczywiście, to się nie udało. 20 lat to bardzo mało czasu. Sami w Ameryce nie zdołaliśmy rozwiązać tych konfliktów na przestrzeni dwustu lat.
Na kanwie tego starałem się pokazać, jak niektóre z tych mniejszości etnicznych - choć nie wszystkie - gdy przyszła wojna, obróciły się przeciwko Polsce, stając po stronie Sowietów i Niemców. Włączyłem również rozdział o polskiej kolaboracji, co również wywołało pewne zastrzeżenia w społeczności polskiej. Nikt jednak nie wysunął ich drukiem - wszystko to pojawiło się albo w listach do mnie, albo w rozmowach - nic oficjalnego.

A.K.: To bardzo ciekawy temat - kolaboracja - dlatego, że dla większości z nas historia drugiej wojny światowej podlega mitologizacji; przedstawiana bywa wyłącznie w heroicznym kontekście.
Pan bada kolaborację środowisk etnicznych, jak by pan porównał te kolaboracje? Kto bardziej kolaborował, z kim i dlaczego?

T.P.: Oczywiście, istnieją różne typy kolaboracji - polityczna, ekonomiczna, społeczna, kulturalna.
W mojej książce staram się nie zajmować indywidualnymi kolaborantami, którzy usiłowali zyskać coś dla siebie, lecz raczej skoncentrować się na kolaboracji ugrupowań, opisać kolaborację
zorganizowaną.
Za wyjątkiem Żydów, we wszystkich przypadkach współpracy z okupantem mamy do czynienia z podobną motywacją. Tym wspólnym tematem jest niepodległość i zjednoczenie danych krajów.
Tak więc, gdy mówimy o Ukraińcach, chodziło o niepodległą i zjednoczoną Ukrainę. W interesie tej ideologii i tego programu podjęli kolaborację z Niemcami, którzy - jak sądzono -
wygrają wojnę i pozwolą na zrealizowanie tego celu. Białorusini mieli podobne idee:
niepodległą i zjednoczoną Białoruś - choć ich kolaborację postawiłbym na szarym końcu. Niektórzy z nich byli szkoleni w wywiadzie i kontrwywiadzie w Niemczech jeszcze przed
wojną.
Mniejszość litewska była w przedwojennej Polsce niewielka. Litwini przede wszystkim chcieli odzyskać Wilno. Więc i tutaj doszło do kolaboracji.
W przypadku Polaków zorganizowana kolaboracja nie miała miejsca. Byli jednak indywidualni kolaboranci. Oczywiście, można również mówić o odpowiedzialności granatowej policji w akcji deportowania Żydów.
Żydzi byli w dziwnej sytuacji, ponieważ sami nie rościli pretensji terytorialnych, jak to miało miejsce w przypadku pozostałych grup etnicznych.
Początkowo, pod okupacją sowiecką, starali się uzyskać tyle korzyści, ile tylko można, i to był główny powód współpracy z Sowietami. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że młodsze pokolenie rzeczywiście było przekonane do ideologii komunistycznej.
Zresztą, nie dotyczyło to wyłącznie Żydów, przecież nawet w Ameryce był ruch komunistyczny, partie... Tak więc ci młodzi Żydzi byli zainspirowani
propagandą komunistyczną i święcie wierzyli, że pod komunizmem będzie im o wiele lepiej niż za polskich rządów. Oczywiście, wkrótce się rozczarowali, wielu z nich - podobnie jak Polacy i inne mniejszości etniczne - zostało deportowanych.

A.K.: Często słyszy się opinie, że kolaboracja Żydów i Ukraińców na wschodzie Polski po 1939 roku miała charakter masowy. Szczególnie znamienne
są tu opowieści tych, którzy doświadczyli obydwu okupacji. Twierdzą oni, że na Wschodzie trudno było o jakikolwiek zorganizowany opór, ponieważ społeczeństwo było tak zastraszone i sterroryzowane - NKWD miało bardzo dobre informacje o wszystkich działaczach i potencjalnych ogniskach ruchu oporu.

T.P.: Gdy Rosjanie najechali wschodnią Polskę, byli tam lud?mi z zewnątrz. Nie wiedzieli, kto jest w administracji, kto jest ziemianinem, a kto urzędnikiem. Oczywiście, podobnie jak hitlerowcy, chcieli oni odciąć "głowę" polskiej inteligencji. Jedynymi lud?mi, którzy mogli dostarczyć im informacji na ten temat, byli miejscowi kolaboranci.
Bardzo szybko Rosjanie dostali listy, wykazy nazwisk i pozycji w społeczeństwie. We wschodniej Polsce listy takie zostały sporządzone przez Ukraińców oraz Ży-dów.
Wiele relacji, które czytałem i które cytuję w mojej najnowszej książce "Genocide and Rescue in Wołyń", mówi, że gdy NKWD przychodziło nocą do domów, często czyniło to w towarzystwie Ukraińca lub Żyda; lub kilku Ukraińców i kilku Żydów - w wielu wypadkach uzbrojonych. Tego rodzaju kolaboracja była bardzo widoczna. Jeśli ktoś był deportowany i widział Rosjanina razem z Ukraińcem czy Żydem, wrzucał ich wszystkich do jednego worka.
Natrafiłem na statystyki mówiące, że ok 30 proc. społeczności żydowskiej we wschodniej Polsce kolaborowało z Sowietami w 1939 roku po najechaniu wschodniej Polski przez ZSRS. To może być zawyżona liczba; sądzę, że 20 proc. jest bliższe prawdy.

A.K.: Ale byli również Żydzi deportowani...

T.P.: Nie od razu. Żydzi byli wywożeni przeważnie w trzeciej fali deportacji w czerwcu 1940 roku. I nie byli to miejscowi Żydzi, lecz ci, którzy uciekli spod okupacji hitlerowskiej. Tych deportowano, a nie miejscowych Żydów, kolaborantów.
Oczywiście, wraz z najazdem hitlerowskich Niemiec na Sowiety wielu Żydów dobrowolnie uciekło na wschód przed
niemiecką armią.
Trzeba sobie również uświadomić, że społeczność żydowska na Kresach Polski była bardzo liczna - ok. miliona dwustu tysięcy osób - więc, jeśli mówimy o 20 czy 30 procentach, to to jest olbrzymia grupa ludzi. Dlatego właśnie odnosimy wrażenie, że kolaborowała większość z nich. Moim zdaniem, kolaborowali głównie młodzi, i to oni
są odpowiedzialni za liczne deportacje. Doniesienia o tym bardzo szybko rozeszły się po wschodniej Polsce, a następnie przeniknęły do środkowej i zachodniej. Rezultatem tego były przypadki, kiedy generałowie AK odmawiali przyjmowania Żydów ze wschodu do partyzantki. Przypomnę raport Bora-Komorowskiego, w którym stwierdzał, że nie będzie się akceptowało Żydów ze Wschodu w szeregach, ponieważ nie
są godni zaufania. Oczywiście, przyjmowano Żydów z Polski środkowej i zachodniej.

A.K.: Dzisiaj tego rodzaju opinie polskiego dowództwa podziemnego traktowane są jako przejaw antysemityzmu.
Jak pan ocenia ten czynnik - polski antysemityzm? Jak wpłynął on na wydarzenia pod okupacjami -
sowiecką i niemiecką?

T.P.: Jednym ze sposobów spojrzenia na historię żydowską jest metoda porównująca i biorąca pod uwagę ówczesny kontekst. Nie możemy dokonywać oceny tego, co się działo w latach międzywojennych, jedynie koncentrując się na sytuacji w Polsce. Musimy spojrzeć na Amerykę, Związek Sowiecki, Kanadę, aby ocenić sytuację, w jakiej wówczas byli Żydzi.
I jeśli przyjrzymy się Ameryce, okaże się, że w tym okresie - w latach 20. i w latach 30. - było bardzo wiele antysemityzmu. Nie jestem pewien, czy tak samo było w Kanadzie, ale podejrzewam, że było podobnie. To samo w Europie, całej Europie. Polska więc nie stanowiła wyjątku. Nie było trudno natrafić w Polsce na enklawy antysemityzmu. Jednak, w przeciwieństwie do niemieckiego, nie był to antysemityzm rasowy; sądzę, że miał on raczej podłoże ekonomiczne. Polacy postrzegali Żydów, którzy - oczywiście - mieli od lat sprawdzone, tradycyjne sposoby prowadzenia interesów, jako przeszkodę na drodze modernizacji.
Mamy więc oto nową, demokratyczną Polskę, która pragnie modernizacji, która chce być podobna do nowoczesnych społeczeństw kapitalistycznych, które podziwia, a tu na drodze
stoją tradycyjne metody mniejszości ży-dowskiej, które nie przystają do nowoczesnego społeczeństwa.
Sądzę, że z tego właśnie powodu wzięło się wiele antysemickich przekonań. Antysemityzm nie miał rasowego podłoża i to jest ważny fakt. Polska nie jest tu wyjątkiem.
Dlatego odnoszenie się w tym wypadku wyłącznie do Polski i podawanie Polski jako przykładu antysemityzmu w okresie międzywojennym to wprowadzanie w błąd opinii publicznej. Odnosząc się do Żydów, musimy brać pod uwagę historię - co działo się w danym okresie.
Mówiąc o porównaniach z innymi krajami, sytuacja w Polsce w Międzywojniu była dobra.
Oczywiście, w tymże czasie Polska znajdowała się w zasięgu hitlerowskiej propagandy.Od momentu uchwalenia ustaw norymberskich w roku 1935, od Kryształowej Nocy w roku 1938, rosły w Niemczech poważne nastroje antysemickie, które następnie były "eksportowane" do innych krajów.
Mamy więc do czynienia z niemiecką propagandą, która - jestem pewien - przemawiała do mas. Więc mamy i ten element. Oczywiście, to już było na podłożu rasistowskim.
Antysemityzm istniał zatem w Polsce okresu międzywojennego. Czy był to antysemityzm gwałtowny i dziki? Nie sądzę.
Pogromy z lat 1918 i 1919 wydarzyły się w kontekście wojny. Starając się wybić na niepodległość, Polska była jednocześnie zaangażowana w pięć różnych wojen. Walczono z Rosjanami, walczono z Ukraińcami, wiele ludzi w tym okresie straciło życie. Żydzi nie byli tu wyjątkiem. Jeśli zaś przyjrzymy się pogromom, to okaże się, że jedynie dwa z nich wydarzyły się w granicach polskiego terytorium po ogłoszeniu niepodległości. Inne miały miejsce wzdłuż granic w strefie wojennej.
W czasie drugiej wojny antysemityzm nałożył się na niemiecką propagandę. Poza tym doniesienia o tym, co stało się na Wschodzie, o Żydach kolaborujących z okupantem sowieckim i pomagających przy deportacjach dotarły do Polski zachodniej i centralnej. To na długo i poważnie zatruło stosunki polsko-żydowskie. A mimo to znale?li się ludzie, którzy kierując się motywami humanitarnymi czy chrześcijańskimi, narażając własne życie i życie własnych rodzin, pomagali i ukrywali Żydów. I to w kraju, gdzie taka pomoc karana była śmiercią! To był heroizm!
W książce "Poland's Holocaust" piszę, że heroizm nie jest czymś, czego wymaga norma humanitarna czy chrześcijańska.
Heroizm znacznie wykracza poza to, czego oczekuje się od ludzi. Dlatego ci, którzy ratowali, czynili coś wyjątkowego, czego nie można żądać od wszystkich.
Dzisiaj słyszę często, że wszyscy powinni byli wówczas wyciągnąć rękę i ratować Żydów. Nie zgadzam się z takim podejściem! Heroizm jest dla bohaterów. Powinniśmy tych bohaterów docenić i podziwiać, ale nie możemy wymagać bohaterstwa od wszystkich.

A.K.: Nie mamy prawa domagać się, by całe społeczeństwo było heroiczne...
Dlaczego heroizm ten nie jest dziś głównym tematem w stosunkach polsko-żydowskich, podkreśla się natomiast przypadki wydawania Żydów i kolaboracji Polaków, notabene karane śmiercią przez Polskie Państwo Podziemne?

T.P.: Żydzi uznają bohaterstwo tych, którzy ich ratowali, zawsze mają przy tym jednak pewne "ale":
mówią: "ale przecież można było uratować więcej, gdyby tylko Polacy pomogli". Docenia się heroizm i poświęcenie tych, którzy ratowali, ale istnieje też poczucie, że powinno się było uczynić więcej, i że można było uczynić więcej.
Osobiście nie sądzą, aby faktycznie istniała taka możliwość. Biorąc pod uwagę obecność Niemców, okupację, obozy; nie sądzę, że można było coś więcej zrobić. A.K.: Czy dodatkowo nie komplikuje tu sprawy fakt kolaboracji części społeczności żydowskiej z okupantem sowieckim, co z kolei wzmagało antagonizm polsko-żydowski?
Dziś wiele osób, które wówczas były po stronie sowieckiej, z partyzantami sowieckimi walczącymi z AK, czy też byli w bandach leśnych, przedstawia tamtą sytuację w kontekście antysemickim; przekonują, że fakt, iż wówczas do nich strzelano, był związany z polskim antysemityzmem, a nie z walką o niepodległość czy walką z komunistycznym okupantem.

T.P.: Polska stała w obliczu trzech wrogów, poza Rosją sowiecką i Niemcami - był również wróg wewnętrzny, kolaboranci.
Związek Sowiecki był postrzegany jako równie złowrogi co Niemcy hitlerowskie. Mimo że istniał sojusz między
Polską a Sowietami, mający na celu wspólną walkę z Niemcami, nie był to sojusz łatwy. Od roku 1943, od czasu potajemnego odbudowania przez Sowietów partii komunistycznej na ziemiach polskich - stało się jasne, jakie
są powojenne intencje ZSRS, że nie tylko chodzi im o przepędzenie Niemców, ale również o oczyszczenie terytorium z potencjalnych elementów powojennego oporu. To oznaczało eliminację polskiej partyzantki.
Mamy więc do czynienia z prowadzeniem przez Sowiety walki nie tylko z Niemcami, ale również z polskim ruchem oporu - od roku 44 systematycznie aresztowano, deportowano i rozstrzeliwano polskich oficerów. Oczywiście, w starciach czasami brali udział Żydzi, gdyż wielu z nich było wśród rosyjskich partyzantów. AK nie zamierzała siedzieć z założonymi rękami, więc wobec tej planowo przeprowadzanej eksterminacji polskiego podziemia pojawiła się zbrojna opozycja. Niektórzy Żydzi w tych potyczkach zginęli. Teraz często przedstawia się to jako wystąpienia antysemickie, podczas gdy faktycznie były to wystąpienia antysowieckie.
Jeśli zaś chodzi o bandy, w lesie żyło wiele osób, nie tylko partyzanci i nie tylko Żydzi. Grupy te
siłą odbierały na wsi żywność, ponieważ chłopi nie zawsze dobrowolnie zgadzali się ją oddawać. To była plaga. Z tą plagą trzeba sobie było jakoś radzić. Nie była to żydowska plaga, litewska, białoruska czy ukraińska, lecz plaga ludzi, którzy żyli w lasach i aby przeżyć, musieli wziąć to, co było im potrzebne.
To całkiem zrozumiałe.
Wydano więc rozkazy, by zwalczać takie bandy rabujące ludność. Nie tyle szeregowych ich członków, co pociągać do odpowiedzialności dowódców. W rozkazach tych nie wyszczególnia się Żydów, choć z
pewnością do nich również te rozkazy się stosowały.
I znów, to nie był antysemityzm, lecz próba ochrony ludzi przed wyzyskiem i niebezpieczeństwem, przed jakim stawali w konfrontacji z partyzantami, którzy - z drugiej strony - usiłowali przeżyć w lesie. Tego rodzaju konflikt był nieuchronny.

A.K.: Losy pana własnej rodziny są w tym okresie bardzo tragiczne, a pan bada właśnie ten okres historii ziem, z których pańska rodzina pochodzi.
Jak to możliwe, aby odnosić się z naukową bezstronnością do tragedii, która ukształtowała również i pański los?

T.P.: Zacząłem badania od historii rodziny. Nigdy nie zamierzałem tego publikować, chciałem po prostu zostawić coś dla własnych dzieci, aby się czegoś dowiedziały o naszym pochodzeniu, o mnie, o moich rodzicach, a ich dziadkach. Wgłębiając się w historię tamtych ziem, rozmawiając z lud?mi, uświadomiłem sobie, że usiłuję zgłębić coś, o czym się wcześniej szeroko nie mówiło. Mam tu na myśli czystkę
etniczną przeprowadzoną przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej. Na ten temat nie znalazłem prawie żadnych materiałów drukowanych.
Tymczasem słyszałem opowieści o tym od moich rodziców i od braci i sióstr. Pomyślałem więc, że być może, jest to coś, co przydarzyło się jedynie naszej rodzinie lub naszej wiosce, nie uświadamiałem sobie, że było to zjawisko powszechne w całej (wschodniej) Polsce.
Zacząłem przeprowadzać rozmowy z lud?mi, z moją rodziną, wertować materiały historyczne - oczywiście, na ten temat nic nie było po angielsku, dotarłem jednak do materiałów polskich, które właśnie
ujrzały światło dzienne, i oto - nagle - wyłoniła się cała zapomniana era - jeden z zapomnianych epizodów wojny.
To, co przydarzyło się mojej rodzinie w czasach wojny, dotyczy prawie każdej polskiej rodziny ze Wschodu.
Sekwencja wypadków była prawie zawsze taka sama: zaskoczenie inwazją sowiecką, wywózka na wschód do Związku Sowieckiego. Mojej rodziny to akurat nie spotkało - urodziłem się 10 lutego w noc pierwszej deportacji. Byliśmy liczną rodziną - chłopami, których Sowieci - w założeniu - przyszli wyzwalać. Ponoć nawet nam coś dali - 800 rubli, by kupić jakieś ubrania. Tak więc, nas zostawili w spokoju. Pó?niej, oczywiście, nasz dom został spalony przez nacjonalistów ukraińskich, podobnie jak wszystkie domy w sąsiedniej Leonówce. Mieszkaliśmy w Kolonii Ryświanka. Ryświanka była wioską ukraińską, Kolonia Ryświanka miała polskie domy, był żydowski sklepikarz... Jak wiele innych polskich rodzin, musieliśmy uciekać. Czyli ci, których nie zabito, musieli uciekać, około pół miliona ludzi uciekło. Dokąd?
Zazwyczaj do najbliższego miasta, gdzie czekały niemieckie wagony i auta, aby zabrać do obozów pracy przymusowej w Niemczech. To właśnie się nam przydarzyło. Do końca wojny pracowaliśmy jako przymusowi robotnicy w Essen. Potem 5 lat spędziliśmy w obozach DP, zanim ostatecznie wyemigrowaliśmy do Ameryki.
Tak się zaczęło - od napisania historii rodziny.
Postanowiłem wówczas napisać więcej o czystkach przeprowadzanych przez ukraińskich nacjonalistów, ale nie odbyło się to tak od razu - z Polski zaczęły bowiem napływać nowe informacje; zaczęły się ukazywać nowe książki - w gazetach trwała batalia między obu stronami ówczesnego konfliktu.
Zainteresowałem się wówczas kolaboracją. Jeśli ukraińscy nacjonaliści kolaborowali z Niemcami i Sowietami, to jak zachowały się inne grupy etniczne? Wszak 30 proc. obywateli przedwojennej Polski stanowiły mniejszości.
Pó?niej w trzeciej książce wróciłem do kampanii ukraińskich czystek etnicznych. Zrobiłem to, kreśląc najpierw dokładnie tło historyczne, a następnie zamieszczając opowieści świadków. Każda z tych opowieści zawiera przykład Ukraińców ratujących Polaków. (...) Uczyniłem to rozmyślnie, bo chciałem pokazać Polakom i Ukraińcom, że nie całe 5 milionów Ukraińców było nacjonalistami; nie wszyscy brali udział w czystkach etnicznych; ci, którzy wzięli, stanowili mniejszość.
Wielu pomagało Polakom. Tak, jak niektórzy Polacy pomagali Żydom, tak Ukraińcy ratowali Polaków przed swymi rodakami. Ta rzecz do tej pory nigdy nie została oficjalnie uznana przez polski rząd.
Mam wielką nadzieję, że to kiedyś nastąpi, że osoby, które z narażeniem własnego życia ratowały Polaków, zostaną uznane.

A.K.: Czyż nie jest to bardzo ważny element budowy współczesnego porozumienia polsko-ukraińskiego?

T.P.: Absolutnie! Musimy określić winę i wskazać winnego. A tym winnym nie jest naród ukraiński, lecz ukraińscy nacjonaliści.
Znaczną część mojej książki zajmuje dokumentacja - dokumenty polskie, ukraińskie, sowieckie, niemieckie. Wszystkie, na jakie udało mi się natrafić, zasadniczo potwierdzają relacje świadków, ale w sposób bezosobowy.

???
Chciałbym jeszcze wrócić do pańskiego wcześniejszego pytania, mianowicie, jak ja sam mogę obiektywnie pisać o czymś, co jest tak głęboko osobiste, co tak bardzo zaważyło na życiu mojej rodziny i mym własnym?
Tę możliwość daje mi wykształcenie i doświadczenie akademickie. Zostałem wykształcony jako zawodowy socjolog, a
częścią tego wykształcenia jest nauka obiektywnego podejścia do danych; w sposób opisowy, nie zawierający oceny, pozwalający przemawiać samemu materiałowi.
Starałem się zatem na podstawie tych wszystkich materiałów, jakie mogłem uzyskać, oprzeć historię, która stanowi odbicie swoich czasów - tak obiektywne, jak to tylko możliwe.
Dlatego nie zamierzam udawać, że wszyscy Polacy byli bohaterami, a wszyscy Ukraińcy nacjonalistami. Czy też, że wszyscy Żydzi byli bohaterami albo kolaborantami.
Różni ludzie i różne grupy ludzi miały odmienne motywacje dla swych poczynań. Niektóre z tych motywów były egoistyczne, niemoralne i
zasługują na potępienie, inne były bardzo szczytne: walka o niepodległość własnego kraju to bardzo szczytny motyw! Ameryka została zbudowana na tej zasadzie. Nie można winić ukraińskich nacjonalistów o to, że chcieli wywalczyć własne terytorium państwowe, że chcieli zjednoczyć "swoje" ziemie. Mówię swoje w cudzysłowie, ponieważ oczywiście tereny te przed rozbiorami należały do Polski.
Tak więc, z jednej strony, jestem w stanie zrozumieć, dlaczego są oni nazywani bohaterami i bojownikami o wolność przez własnych rodaków. Nie winię ich nawet za kolaborację z Niemcami. Wiele osób kolaborowało z Niemcami, ale podejmując kampanię czystek etnicznych, nacjonaliści przekroczyli
pewną granicę, granicę, którą należy zachować nawet w czasach wojny; nie można masakrować niewinnych ludzi; kobiet, dzieci, starców, w taki sposób, jak to miało miejsce w Polsce, i utrzymywać, że robi się to w imię jakiegoś wyższego dobra. Cel nie usprawiedliwia tutaj środków. - Przecież właśnie dlatego obarczamy Niemców
odpowiedzialnością za ich zbrodnie. Nie twierdzimy, że są odpowiedzialni za bitwy, które przegrali, czy żołnierzy, których zabili; winimy ich za egzekucje cywilów, za obozy śmierci, za obozy koncentracyjne i obozy pracy przymusowej.
Wojny powinny być prowadzone między żołnierzami i ludność cywilna nie powinna być wciągana do walki, tymczasem dokładnie tak się stało, kiedy ukraińska "armia" podjęła walkę przeciwko cywilnej ludności, armia, która została wyszkolona i wyposażona przez Niemców, a następnie "wypuszczona" na bezbronne kobiety i dzieci. To jest najbardziej skandaliczny aspekt. Rozumiejąc, dlaczego to zrobili, nie mogę, nikt nie może, zaakceptować metod, jakie stosowali.
A.K.: Nie sądzi pan, że władze współczesnej Polski powinny przywiązywać większą wagę do zbadania holokaustu na terenach wschodniej Polski i większy nacisk kłaść na promowanie wiedzy o tym holokauście?
Jest to przecież wiedza praktycznie nieobecna w świadomości społecznej.
Czy nie uważa pan, że podobnie jak społeczność żydowska, powinniśmy zobowiązać się, że o tym holokauście będziemy zawsze pamiętać, ku przestrodze?

T.P.: Polska przez długi czas była pod butem sowieckim, kiedy o tych rzeczach nie wolno było pisać. Dziś, gdy Polska jest wolna, sądzę, że musi do tego wrócić, że jest to naglące
zadanie dla polskich historyków, nauczycieli, intelektualistów - wrócić do historii II wojny światowej i uporządkować ją, spisać wojenną historię polskich ziem wschodnich. Przecież ci ludzie byli polskimi obywatelami! Dlatego jest to zadanie dla Polski - włączyć te wydarzenia do własnej historii raz i na zawsze, tak aby można było o nich nauczać i uniknąć powtórki.
Sądzę, że może to być obiektywna lekcja, dla wszystkich państw, które mają mniejszość w obrębie swych granic, mam tu na myśli m.in. Amerykę i Kanadę.
Gdyby kiedykolwiek Ameryka była okupowana i znalazła się w sytuacji podobnej, jak Polska wówczas, ciekaw jestem, ile dzisiejszych mniejszości stałoby się wewnętrznymi wrogami - Afroamerykanie, Amerykanie hiszpańskojęzyczni, Indianie i inne grupy, które
są przeświadczone o niesprawiedliwości amerykańskiego społeczeństwa. I ciekaw jestem, jak wiele z nich związałoby swe nadzieje z obcym mocarstwem?
Dlatego w interesie samych państw leży rozwiązanie wszystkich problemów etnicznych, nie ze względu na mniejszości, lecz ze względu na własny interes, tak aby w czasach trudnych ich obywatele nie zwracali się przeciwko państwu w imię demokracji, wolności, sprawiedliwości czy równości.

A.K.: Dziękuję bardzo za rozmowę.
9 wrzesień 2003

 

  

Archiwum

Zagadka
maj 18, 2005
Bez komentarza
Zapisy w Konstytucji RP Polska potrzebuje pilnie poważnej naprawy cz.2
wrzesień 16, 2007
Dariusz Kosiur
Za mordę niepokornych
styczeń 14, 2008
interia.pl
Drang nach Osten
wrzesień 17, 2002
Tajemnica czasu (nordycka interpretacja Vikernesa)
marzec 22, 2007
marduk
Polska skazana na porażkę
grudzień 10, 2002
zaprasza.net
Wybory w Rosji
luty 2, 2008
. bez podpisu
POLSKA - UNIA 13
listopad 24, 2002
Prof. Jerzy Nowak
Projekt Społeczny Polska 2005. Komentarz 1
grudzień 16, 2002
Jakub Mariawicz
Zaginiona nie(!)poszukiwana ?
kwiecień 17, 2006
zn
Szokujący Moment w Historii Demokracji USA
grudzień 18, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
I jest cacy
lipiec 4, 2003
Alina
Przyczyny ubóstwa Rzeczypospolitej
styczeń 5, 2006
przeslala Elzbieta
Uśmiechnij się
kwiecień 15, 2003
przesłała Elżbieta
To nie jest nasza wojna!
APEL RADNYCH KROSNA

marzec 30, 2003
Reguła symbiozy
kwiecień 21, 2005
Witold Filipowicz
"Restrukturyzacja" = likwidacja
styczeń 11, 2003
zaprasza.net
emajl
luty 21, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Zniszczenie Świata
listopad 12, 2004
Wina ministrów
sierpień 27, 2007
Marek Olżyński
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2022 Polskie Niezależne Media