ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Kalisz w obronie Olszanskiego i Osadowskiego 
 
Nowa książka Sucharita Bhakdiego - przedstawiona w rozmowie z Andreasem Sönnichsenem i Martinem Haditschem 
Profesor Sucharit Bhakdi i jego żona profesor Karina Reiss opublikowali bestseller „Corona False Alarm”. Istnieje wstępny fragment nowej książki zatytułowanej „Corona unmasked”, którą można bezpłatnie pobrać z Goldegg Verlag. W dyskusji wideo zorganizowanej przez RESPEKT PLUS z profesorami Andreasem Sönnichsenem i Martinem Haditschem, Bhakdi przedstawił rozdział o szczepieniach i ich konsekwencjach. Fragment nowej książki „Corona unmasked” jest dostępny do pobrania z Goldegg Verlag  
Warto posłuchać 
Chociaż scyzoryk się w kieszeni otwiera - to musimy zapamiętać takie zdarzenia i przypomnieć przed Trybunałem do spraw zbrodni kowidowych 
Szkodliwe skutki szczepień dały się we znaki pacjentom. Powikłania występują po pewnym czasie 
 
Ludobójstwo COVID- konferencja w Wiedniu 23 październik 2020 
23 października 2020 zespół złożony z Claire Edwards (byłej redaktor pracującej dla ONZ, badaczki i mówczyni), Stevena Whybrow (dziennikarza śledczego, aktywisty, badacza Prawa Naturalnego i mówcy), Lucasa Alexandra (dziennikarza i prowadzącego telewizję internetową Age of Truth) oraz kilku innych osób, doręczył prezydentowi Austrii pismo, które następnie zostało odczytane i wyjaśnione bardziej szczegółowo na konferencji prasowej. 
Izrael jest „TOASTEM” – nikt nie może tego teraz zatrzymać | Pułkownik Douglas Macgregor 
 
Czy w “szczepionkach anty-Covid” znajdują się hydrożele magneto-reaktywne? 
Magnesy i monety są przyciągane przez miejsca “zaszczepienia” 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Obecna powódź w Hiszpanii to skutek działań lewaków z Unii Europejskiej 
W 1957 roku w dorzeczu rzeki Turia przepływającej przez miasto Walencja w Hiszpanii i która spowodowała co najmniej 81 ofiar śmiertelnych.
Ówczesne władze Hiszpanii zbudowały system zapór, które miały chronić miasta hiszpańskie.
Za pieniądze z UE lewacy wyburzyli wiele z tych obiektów, bo były "nieekologiczne".
 
Bruksela już we wrześniu 2019 r. czyniła przygotrowania do pseudopandemii 
 
Jerzy Jaśkowski Pasteryzacja ludzi  
 
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
Dr Michael Yeadon: masowe morderstwa z paszportami szczepionek i szczepionkami uzupełniającymi 
Ten system jest wprowadzany za pomocą kłamstw w jakimś celu, i myślę, że celem jest całkowita totalitarna kontrola. 
Jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać zdrowie 
Dr Zbigniew Martyka, kierownik oddziału zakaźnego w Dąbrowie Górniczej napisał dwa tygodnie temu wpis, w którym ocenił, że "jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać nasz stan zdrowia" pod pretekstem koronawirusa. Wówczas wprowadzano nowe restrykcje i podział na powiaty "żółte" oraz "czerwone". 
Ekspert od COVID-u, okazał się być awatarem stworzonym przez Chińczyków  
 
Zdzisława Piasecka na temat szokujących zmian w polskim systemie edukacji 
O skandalicznych zmianach w polskim systemie edukacji, który wkrótce ma zostać włączony w tzw. Europejski Obszar Edukacji 
Bergolio vel Franciszek nagrodzony przez B’nai B’rith 
Na zdjęciu poniżej widzimy dyrektora generalnego B’nai B’rith International Daniela S. Mariaschina, który wręcza papieżowi Bergoglio złoty kielich ozdobiony żydowskimi napisami i symbolami. Jest to symboliczna nagroda przyznana Franciszkowi za jego stałe wsparcie dla tej żydowskiej organizacji masońskiej. 
TO POWINIEN KAŻDY OBEJRZEĆ! 
David Martin - Wystąpienie w Parlamencie Europejskim na III Międzynarodowym Szczycie Covid  
Damian Garlicki - ratownik medyczny przypomina! 
 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
więcej ->

 
 

Własność to złudzenie

Własność to złudzenie
Tomasz Żuradzki 19-12-2007, ostatnia aktualizacja 19-12-2007 01:02

Niskie podatki i liberalizm gospodarczy to domena najbiedniejszych krajów Europy. A podatek liniowy jest znakiem zacofania i słabości państwa – twierdzi politolog i publicysta

?ródło: Rzeczpospolita
+zobacz więcej
Liberalizm nie jest gro?ny

Widmo niskich podatków krąży nad Polską. PO forsowała pomysł 15-proc. podatku liniowego. Szef PSL ogłosił niedawno, że jest za likwidacją opodatkowania zysków kapitałowych. Poprzedni parlament zniósł na wniosek PiS podatek od dziedziczenia i darowizn w gronie najbliższej rodziny (i tak bardzo niski). Także lewicowe rządy Millera i Belki obniżały obciążenia podatkowe – głównie dla firm.

Wszyscy liczący się politycy uporczywie podtrzymują pewien mit: obciążenia fiskalne są w Polsce za wysokie, a podatki są złem koniecznym, bo zabierają obywatelom to, co uczciwie wypracowali. Zgodnie z takim sposobem myślenia prawo własności to uprawnienie naturalne – własność prywatna jest święta, a państwu od niej wara. Filozoficzne uzasadnienie tego poglądu dał oświeceniowy myśliciel John Locke. Twierdził, że wszelka legalnie zdobyta własność pochodzi z zawłaszczenia rzeczy niczyich przez pracę, która jest częścią nas samych. Ten, kto próbuje przejąć kontrolę nad efektami naszej pracy, próbuje przejąć kontrolę nad nami samymi.Stąd tylko krok do słynnego stwierdzenia Roberta Nozicka, zmarłego w 2002 roku amerykańskiego libertarianina, który w książce „Anarchia, państwo, utopia” pisał: „system podatkowy jest systemem pracy przymusowej”.

Mit własności i wolnego rynku

Taki pogląd to mit. Własność prywatna nie jest żadnym naturalnym uprawnieniem, ale prawną konwencją zdefiniowaną przez system podatkowy. Dwóch filozofów z uniwersytetu nowojorskiego – Liam Murphy i Thomas Nagel – w wydanej przed kilku laty książce „The Myth of Ownership: Taxes and Justice” („Mit własności. Podatki i sprawiedliwość”) trafnie zauważyło, że stopień ingerencji w rzekomo naturalne prawo własności nie może być podstawą oceniania systemów podatkowych, bo sama własność jest wytworem takich systemów. Podatki nie odbierają nam własności, tylko umożliwiają jej istnienie.

To, co posiadamy, nie jest rezultatem zawłaszczenia rzeczy niczyich w stanie natury, w którym nie obowiązywały żadne regulacje prawne – jak chcą naśladowcy Locke’a. Nieruchomości, samochody czy akcje nie mają metafizycznej ceny przyklejonej do swojej istoty. Każda własność prywatna funkcjonuje w jakimś systemie społecznym, którego instytucje utrzymywane są z podatków.

Wartość tego, co posiadamy, a także to, ile rzeczy i usług możemy kupić za zarobione pieniądze, zależy w dużym stopniu od czynników systemowych. Pomyślmy tylko, ile warte były nieruchomości, gdy państwo nie gwarantowało warunków umożliwiających bankom udzielanie tanich kredytów hipotecznych.

Podobnie rzecz ma się z wolnym rynkiem, który nie jest żadnym produktem naturalnym, lecz skomplikowanym systemem utrzymywanym przy życiu dzięki tysiącom przepisów prawa i ciągłej ingerencji instytucji publicznych. Czy naprawdę ktokolwiek wierzy, że 400 mld dol., które w sierpniu bieżącego roku banki centralne najbogatszych państw przeznaczyły na ratowanie systemu bankowego zagrożonego problemami na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych, było skutkiem działania niewidzialnej ręki rynku?

Tymczasem liberałowie gospodarczy zakładają, że rząd, nakładając obciążenia podatkowe, ingeruje w jakiś naturalny system wolnorynkowej wymiany. A ocenić, czy dany system podatkowy jest sprawiedliwy, można jedynie badając zakres jego ingerencji w ową wolnorynkową ekonomię – im jest ona mniejsza, tym lepiej. Zapominają, że to pojęcie jest tylko użyteczną konwencją i nie istnieje nic takiego jak wolna wymiana towarów i usług poza systemem podatkowym.

Wolny rynek to skomplikowany wytwór człowieka, który za pomocą rozbudowanych instrumentów prawnych i podatkowych oraz ciągłej interwencji instytucji publicznych pozwala jednym korzystać niemal za darmo z pracy innych. Dlatego wbrew temu, czego chcą liberałowie, nic nie przemawia za tym, by własność była w rękach tych, którzy ją zyskali w warunkach wolnorynkowej ekonomii.

Czy jest coś naturalnego w fakcie, że nauczyciel w państwowej szkole zarabia kilka razy mniej niż przedstawiciel handlowy w prywatnej firmie? Oczywiście, że nie. Istniejącym rozkładem dochodu i własności nie rządzi żadna niewidzialna ręka wolnego rynku. To władza decyduje, że istnieje taki, a nie inny system podatkowy i prawny, w którym czerpiący największe korzyści ze społecznej kooperacji nie muszą odwdzięczać się tym, dzięki którym posiadają swoje bogactwo.

Mit selfmademana

Oto kolejny mit liberałów: ten, kto pracuje więcej, jest sprytniejszy albo po prostu szczęście mu sprzyja, ma prawo do wszystkiego, co sam wypracuje. Że jest to mit, łatwo zobaczyć na prostym przykładzie: czy jeśli prezes wielkiego banku z Londynu znajdzie się nagle w Mozambiku, na koniec roku znów wypełni PIT opiewający na kilka milionów funtów rocznego dochodu? Czy któreś plemię wynagrodzi go tak hojnie za to, że będzie przechowywał nadwyżkę paciorków i udzielał pożyczek pod zastaw kości z upolowanego słonia?

Wolny rynek pozwala jednym korzystać niemal za darmo z pracy innych. Dlatego nic nie przemawia za tym, by własność była w rękach tych, którzy ją zyskali w warunkach wolnorynkowej ekonomii

Oczywiście nie da się precyzyjnie obliczyć, ile procent naszych dochodów zawdzięczamy sami sobie, a ile kapitałowi społecznemu. Ale można przypuszczać, że to, co sami wypracowujemy – szczególnie, jeśli żyjemy w relatywnie dostatnich krajach – to jedynie ułamek naszych realnych dochodów. Same zdolności indywidualne nie pozwoliłyby nam się bogacić, gdyby nie wysoki technologiczno-organizacyjny poziom danego społeczeństwa i sprawna, rozbudowana administracja.

Kto nadal nie wierzy, niech we?mie do ręki listę 100 najbogatszych według „Forbesa” i prześledzi, ilu współczesnych amerykańskich miliarderów zawdzięcza swe bogactwo odkryciom naukowym. To nie oni zapłacili za te odkrycia, były możliwe dzięki zbiorowemu wysiłkowi tysięcy ludzi, także spoza USA. Dlatego ich majątek w dużej części jest dobrem publicznym. Kilku z nich, np. Bill Gates czy Warren Buffett, doskonale to rozumie, większość swego majątku zapisali na cele społeczne i charytatywne.Wniosek jest oczywisty: najlepiej zarabiający powinni płacić proporcjonalnie więcej od tych, którzy nie czerpią tak dużych zysków z funkcjonowania w danym systemie. Liberalni ekonomiści często mitologizują dochód przed opodatkowaniem, czyniąc go jedynym punktem odniesienia dla oceny sprawiedliwości systemów podatkowych. Zapominają, że nie ma niczego takiego jak prawdziwa wartość naszej pracy, która nie byłaby zależna od finansowanych z podatków instytucji publicznych. Istniejący w danym momencie rozdział własności i zarobków nie ma w sobie żadnej magii, a prywatna własność nie jest święta. Jeśli nawet Proudhon się mylił, twierdząc, że każda własność jest kradzieżą, z pewnością można powiedzieć, iż wszelkie bogactwo jest kradzieżą.

Mit podatku liniowego

Takie podejście do własności i wolnego rynku ma poważne konsekwencje praktyczne. Jedyne, co powinno się liczyć przy ocenianiu danego systemu podatkowego, to jego rezultat: czy rozkład własności będący jego wynikiem odzwierciedla nasze poczucie sprawiedliwości.

W jaki sposób można sprawić, by bogaci oddali innym – przynajmniej w części – to, co są im winni? Oprócz opodatkowania konsumpcji (bogaci kupują więcej) powszechnie przyjętym sposobem jest podatek progresywny. Wyobra?my sobie, że nauczycielka zarabiająca miesięcznie 2 tys. zł brutto może przeznaczyć na sprzątanie ulic tylko 20 zł (1 proc.) swoich dochodów. Szef firmy zarabiający 20 tys. zł brutto, który ma już luksusowy dom, dwa eleganckie samochody i jacht, jest przygotowany na to, że na sprzątanie ulic pójdzie z jego dochodów 1000 zł (5 proc.), bo chce cieszyć się swoją własnością w przyjemnym otoczeniu. Dla nauczycielki każda złotówka ma więc znacznie większą wartość niż dla dobrze opłacanego menedżera.

Co się jednak dzieje w sytuacji, gdy na sprzątanie ulic wystarczyłoby pobrać od każdego tylko 1 proc. jego dochodów? Ci, którzy są za podatkiem liniowym, twierdzą, że właśnie w ten sposób powinniśmy ustalić opodatkowanie. Nie ulega jednak wątpliwości, że w takiej sytuacji byłaby to jawna niesprawiedliwość: nauczycielka zostałaby obciążona maksymalną kwotą, jaką gotowa była zapłacić, zaś menedżer znacznie poniżej swoich możliwości (200 zamiast 1000 zł).

W naszym przykładzie bardziej sprawiedliwy byłby system, w którym każdy płaciłby np. połowę maksymalnej kwoty, jaką jest gotów zapłacić za tę usługę (ostateczne wyliczenie zależałoby od rozkładu dochodów w społeczności): nauczycielka zapłaciłaby 0,5 proc. swoich dochodów brutto, a menedżer 2,5 proc. Podatek progresywny jest więc bardziej sprawiedliwy niż podatek liniowy, a to samo rozumowanie można zastosować przy wyliczaniu opłat za inne dobra publiczne i społeczne: bezpieczeństwo, system sprawiedliwości, edukację, badania naukowe itd.

Niektórzy argumentują, że podatek liniowy sprawi, iż część bogatych, którzy wcześniej ukrywali swoje dochody, zacznie płacić podatki. To możliwe. Ale jeśli tak miałoby być, powiedzmy wprost: podatek liniowy to jedynie przejściowy sposób zwiększenia obciążeń podatkowych, a konieczność jego wprowadzenia to rezultat nieudolności państwa.

Mit wysokich podatków

Kolejny mit głosi, że w Polsce podatki są zbyt wysokie. Premier Donald Tusk mówił, że Polacy, którzy wyjechali do Wielkiej Brytanii, „wybrali wolny rynek, prywatną własność, prywatyzację, czyli liberalizm gospodarczy” i „uciekają od pozostałości socjalizmu”. To oczywista nieprawda. Całkowite obciążenia podatkowe w Wielkiej Brytanii, liczone jako odsetek produktu krajowego brutto, są wyższe niż Polsce – stanowią 37 proc. PKB, przy 34,2 proc. w Polsce (dane Eurostatu za rok 2005). Znaczy to, że Polacy, którzy wyjechali do Londynu, wybrali nie tylko wyższe zarobki, ale także wyższy poziom opieki społecznej.

Liberalni ekonomiści zapominają, że nie ma niczego takiego jak prawdziwa wartość pracy, która nie byłaby zależna od finansowanych z podatków instytucji publicznych

Co więcej w ostatnich dziesięciu latach obciążenia podatkowe w Polsce liczone jako procent PKB znacząco spadły – jeszcze w 1995 roku wynosiły 37,1 proc. Dziś mamy podatki należące do najniższych w Europie, niższy od nas poziom fiskalizmu mają tylko państwa bałtyckie, Rumunia, Słowacja i Irlandia. Nie tylko średnia ważona obciążeń podatkowych całej Unii (39,6 proc.), ale nawet średnia dla dziesięciu nowo przyjętych w 2004 roku państw jest wyższa niż w Polsce (35,2 proc. – dane za rok 2004).Wniosek jest prosty: niskie podatki to domena najbiedniejszych krajów Europy (jedynym wyjątkiem jest Irlandia). Kraje Unii o najwyższych podatkach (w kolejności: Szwecja, Dania, Belgia, Francja, Finlandia, Austria) to jednocześnie jedne z najbogatszych krajów Europy pod względem PKB na osobę (Austria, Dania i Belgia są w pierwszej szóstce).

Można zrozumieć ludzi, którzy – tak jak szefowie PO – przywiązani są do lektur swojej młodości, do pięknej epoki Reagana i Thatcher, do epoki śmiałych eksperymentów neoliberalnych. Zapominają jednak, że od czasów ich młodości minęło już ćwierć wieku. Dziś niskie podatki i liberalizm gospodarczy to domena najbiedniejszych krajów Europy. A podatek liniowy to znak zacofania i słabości państwa, a nie narzędzie sprawiedliwości.

Autor jest politologiem i filozofem, absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego i London School of Economics, doktorantem w Instytucie Filozofii UJ
¬ródło : Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/77985.html

Dwa komentarze ze strony http://www.korespondent.pl/forum/viewtopic.php?p=893
Jak widać żadna profesura nie zastąpi solidnej podstawówki. Tomasz Żuradzki, ktokolwiek to jest został wpisany na moją prywatną listę myślących inaczej (w czasach wolności słowa napisałbym "debilów")

Gość napisał swego czasu w GW artykuł "Patriotyzm jest jak rasizm", ale był tak denny, że go nawet z archiwum gazeta.pl zdjęli.

6 lipiec 2008

przesłał . 

  

Archiwum

Dr Andrzej Leszek Szcześniak nie żyje
marzec 17, 2003
MR
Przyjazne przesiadki
styczeń 6, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Oskarżeni i oskarżeni
maj 10, 2005
Adam Zieliński
Śmierdziel
listopad 13, 2004
Deska w pejzażu
luty 4, 2007
Zygmunt Miedziński
Kraków: Proces o rekordowe odszkodowanie
październik 7, 2004
Mełłaby dwa dolce na sekundę
marzec 18, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
LIBERAL = PHILOCRIMINAL
grudzień 6, 2008
Marek Glogoczowski
Protestuję przeciwko światowemu terroryzmowi
marzec 14, 2004
Artur Łoboda
Christians in Jerusalem want Jews to stop spitting on them
listopad 14, 2007
przysłał ICP
Argumenty przeciw Unii
kwiecień 21, 2003
przesłała Elżbieta
Próby Judaizacji Oświęcimia i Sprawa Jedwabnego
kwiecień 4, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Sprawy płk. Chwastka ciąg dalszy.
listopad 24, 2002
PAP
VII rocznica agresji NATO na Jugosławię
marzec 23, 2006
Tadeusz Samitowski
Aż taka ciemnota?
marzec 18, 2004
cywilizowany
Wystąpienie Colina Powella podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania
sierpień 2, 2004
PAP
„Zapytanie obywatelskie”
październik 5, 2008
Dariusz Kosiur
Nie dajmy się zwrariować
luty 28, 2004
przesłała Elżbieta
Wiesel krytykuje wypowied? Papieża o Izraelu
listopad 17, 2003
PAP
Eksperci od manipulacji
marzec 8, 2008
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media