|
| Skazany za pestki moreli, B17 |
|
| Faszyzm w barwach demokracji |
|
| W grudniu 60 kolejnych sportowców upadło, a 40 zmarło |
|
| Mniej więcej tak samo jak w październiku i listopadzie, kiedy trend osiągnął szczyt. Na dzień 28 grudnia 2020 r., z powodu eksperymentalnych strzałów z powodu zatrucia COVID EUA, 395 sportowców doznało zatrzymania akcji serca i innych poważnych problemów zdrowotnych. Spośród nich zginęło 232 |
|
| Rothschildów apetyt na Chiny |
|
| |
|
| Kto zmasakrował ludność Buczy? |
|
Różni niezależni analitycy wskazywali na rażące dziury i niespójności w dominującej narracji. Wszystkie siły rosyjskie opuściły Bucza w środę 30 marca, zauważa Lauria, powołując się na zgodę wszystkich stron:
rosyjskich i ukraińskich urzędników oraz zachodnich obserwatorów mediów. |
|
| Ludobójstwo covid |
|
| Wywiad z CLAIRE EDWARDS |
|
| Dr.Coleman szczepionka Covid możne zabić każdego |
|
| Wszystkie zaszczepione istot zaczną umierać jesienią |
|
| Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom |
|
| |
|
| Czy polskie wybory są zagrożone? Anomalie, które budzą niepokój |
|
| Jakie anomalia wyborcze wskazują na fałszerstwa? Jak się przed nimi bronić? Podwójne krzyżyki i nie tylko! |
|
| Przemówienie Ławrowa na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ wrzesień 2026 |
|
| |
|
| Ukraińcy umierają walcząc z Rosjanami w interesie żydowskich włascicieli Ukrainy |
|
| |
|
| To tylko... / It's just... |
|
| Jak Nas wganiają w kajdany |
|
| Kanciarze z Wall Street |
|
| Film przedstawia kulisy Wall street . Metody działania , które doprowadziły w ciągu kilku ostatnich lat do wywołania kryzysu finansowego. |
|
| Ameryka: Od Wolności do faszyzmu |
|
| Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. |
|
| GLOBALIZM - Prawdziwa historia |
|
| Jak amerykański historyk Prof. Carroll Quigley odkrył tajny Rząd bankierów |
|
| Izrael jest „TOASTEM” – nikt nie może tego teraz zatrzymać | Pułkownik Douglas Macgregor |
|
| |
|
| Znany brytyjski prezenter radiowy, który nazwał antyszczepionkowców "idiotami", trafił do szpitala |
|
Jego płuca były „pełne skrzepów krwi”. James Whale ujawnia, że ​​otrzymał transfuzję krwi, ale to nie zadziałało.
We wrześniu ubiegłego roku prezenter radiowy napisał, że nie może się doczekać kolejnego zastrzyku. „Wszyscy przeciwnicy szczepień, wszyscy idioci, wszyscy szaleńcy, którzy mnie trollują, wiecie, co możecie zrobić? |
|
| Między piekłem a niebem - sytuacja 1 września 2020 |
|
| Hanna Kazahari z Tokio 1 września 2020. |
|
| Żadna ze 137. instytucji naukowych badających kowida - nie wyizolowała, w czystej postaci SARS-COV-2. NIGDY! |
|
| |
|
| Szkodliwe skutki szczepień dały się we znaki pacjentom. Powikłania występują po pewnym czasie |
|
| |
|
| Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem |
|
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu. |
więcej -> |
|
Własność to złudzenie
|
|
Własność to złudzenie
Tomasz Żuradzki 19-12-2007, ostatnia aktualizacja 19-12-2007 01:02
Niskie podatki i liberalizm gospodarczy to domena najbiedniejszych krajów Europy. A podatek liniowy jest znakiem zacofania i słabości państwa – twierdzi politolog i publicysta
?ródło: Rzeczpospolita
+zobacz więcej
Liberalizm nie jest gro?ny
Widmo niskich podatków krąży nad Polską. PO forsowała pomysł 15-proc. podatku liniowego. Szef PSL ogłosił niedawno, że jest za likwidacją opodatkowania zysków kapitałowych. Poprzedni parlament zniósł na wniosek PiS podatek od dziedziczenia i darowizn w gronie najbliższej rodziny (i tak bardzo niski). Także lewicowe rządy Millera i Belki obniżały obciążenia podatkowe – głównie dla firm.
Wszyscy liczący się politycy uporczywie podtrzymują pewien mit: obciążenia fiskalne są w Polsce za wysokie, a podatki są złem koniecznym, bo zabierają obywatelom to, co uczciwie wypracowali. Zgodnie z takim sposobem myślenia prawo własności to uprawnienie naturalne – własność prywatna jest święta, a państwu od niej wara. Filozoficzne uzasadnienie tego poglądu dał oświeceniowy myśliciel John Locke. Twierdził, że wszelka legalnie zdobyta własność pochodzi z zawłaszczenia rzeczy niczyich przez pracę, która jest częścią nas samych. Ten, kto próbuje przejąć kontrolę nad efektami naszej pracy, próbuje przejąć kontrolę nad nami samymi.Stąd tylko krok do słynnego stwierdzenia Roberta Nozicka, zmarłego w 2002 roku amerykańskiego libertarianina, który w książce „Anarchia, państwo, utopia” pisał: „system podatkowy jest systemem pracy przymusowej”.
Mit własności i wolnego rynku
Taki pogląd to mit. Własność prywatna nie jest żadnym naturalnym uprawnieniem, ale prawną konwencją zdefiniowaną przez system podatkowy. Dwóch filozofów z uniwersytetu nowojorskiego – Liam Murphy i Thomas Nagel – w wydanej przed kilku laty książce „The Myth of Ownership: Taxes and Justice” („Mit własności. Podatki i sprawiedliwość”) trafnie zauważyło, że stopień ingerencji w rzekomo naturalne prawo własności nie może być podstawą oceniania systemów podatkowych, bo sama własność jest wytworem takich systemów. Podatki nie odbierają nam własności, tylko umożliwiają jej istnienie.
To, co posiadamy, nie jest rezultatem zawłaszczenia rzeczy niczyich w stanie natury, w którym nie obowiązywały żadne regulacje prawne – jak chcą naśladowcy Locke’a. Nieruchomości, samochody czy akcje nie mają metafizycznej ceny przyklejonej do swojej istoty. Każda własność prywatna funkcjonuje w jakimś systemie społecznym, którego instytucje utrzymywane są z podatków.
Wartość tego, co posiadamy, a także to, ile rzeczy i usług możemy kupić za zarobione pieniądze, zależy w dużym stopniu od czynników systemowych. Pomyślmy tylko, ile warte były nieruchomości, gdy państwo nie gwarantowało warunków umożliwiających bankom udzielanie tanich kredytów hipotecznych.
Podobnie rzecz ma się z wolnym rynkiem, który nie jest żadnym produktem naturalnym, lecz skomplikowanym systemem utrzymywanym przy życiu dzięki tysiącom przepisów prawa i ciągłej ingerencji instytucji publicznych. Czy naprawdę ktokolwiek wierzy, że 400 mld dol., które w sierpniu bieżącego roku banki centralne najbogatszych państw przeznaczyły na ratowanie systemu bankowego zagrożonego problemami na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych, było skutkiem działania niewidzialnej ręki rynku?
Tymczasem liberałowie gospodarczy zakładają, że rząd, nakładając obciążenia podatkowe, ingeruje w jakiś naturalny system wolnorynkowej wymiany. A ocenić, czy dany system podatkowy jest sprawiedliwy, można jedynie badając zakres jego ingerencji w ową wolnorynkową ekonomię – im jest ona mniejsza, tym lepiej. Zapominają, że to pojęcie jest tylko użyteczną konwencją i nie istnieje nic takiego jak wolna wymiana towarów i usług poza systemem podatkowym.
Wolny rynek to skomplikowany wytwór człowieka, który za pomocą rozbudowanych instrumentów prawnych i podatkowych oraz ciągłej interwencji instytucji publicznych pozwala jednym korzystać niemal za darmo z pracy innych. Dlatego wbrew temu, czego chcą liberałowie, nic nie przemawia za tym, by własność była w rękach tych, którzy ją zyskali w warunkach wolnorynkowej ekonomii.
Czy jest coś naturalnego w fakcie, że nauczyciel w państwowej szkole zarabia kilka razy mniej niż przedstawiciel handlowy w prywatnej firmie? Oczywiście, że nie. Istniejącym rozkładem dochodu i własności nie rządzi żadna niewidzialna ręka wolnego rynku. To władza decyduje, że istnieje taki, a nie inny system podatkowy i prawny, w którym czerpiący największe korzyści ze społecznej kooperacji nie muszą odwdzięczać się tym, dzięki którym posiadają swoje bogactwo.
Mit selfmademana
Oto kolejny mit liberałów: ten, kto pracuje więcej, jest sprytniejszy albo po prostu szczęście mu sprzyja, ma prawo do wszystkiego, co sam wypracuje. Że jest to mit, łatwo zobaczyć na prostym przykładzie: czy jeśli prezes wielkiego banku z Londynu znajdzie się nagle w Mozambiku, na koniec roku znów wypełni PIT opiewający na kilka milionów funtów rocznego dochodu? Czy któreś plemię wynagrodzi go tak hojnie za to, że będzie przechowywał nadwyżkę paciorków i udzielał pożyczek pod zastaw kości z upolowanego słonia?
Wolny rynek pozwala jednym korzystać niemal za darmo z pracy innych. Dlatego nic nie przemawia za tym, by własność była w rękach tych, którzy ją zyskali w warunkach wolnorynkowej ekonomii
Oczywiście nie da się precyzyjnie obliczyć, ile procent naszych dochodów zawdzięczamy sami sobie, a ile kapitałowi społecznemu. Ale można przypuszczać, że to, co sami wypracowujemy – szczególnie, jeśli żyjemy w relatywnie dostatnich krajach – to jedynie ułamek naszych realnych dochodów. Same zdolności indywidualne nie pozwoliłyby nam się bogacić, gdyby nie wysoki technologiczno-organizacyjny poziom danego społeczeństwa i sprawna, rozbudowana administracja.
Kto nadal nie wierzy, niech we?mie do ręki listę 100 najbogatszych według „Forbesa” i prześledzi, ilu współczesnych amerykańskich miliarderów zawdzięcza swe bogactwo odkryciom naukowym. To nie oni zapłacili za te odkrycia, były możliwe dzięki zbiorowemu wysiłkowi tysięcy ludzi, także spoza USA. Dlatego ich majątek w dużej części jest dobrem publicznym. Kilku z nich, np. Bill Gates czy Warren Buffett, doskonale to rozumie, większość swego majątku zapisali na cele społeczne i charytatywne.Wniosek jest oczywisty: najlepiej zarabiający powinni płacić proporcjonalnie więcej od tych, którzy nie czerpią tak dużych zysków z funkcjonowania w danym systemie. Liberalni ekonomiści często mitologizują dochód przed opodatkowaniem, czyniąc go jedynym punktem odniesienia dla oceny sprawiedliwości systemów podatkowych. Zapominają, że nie ma niczego takiego jak prawdziwa wartość naszej pracy, która nie byłaby zależna od finansowanych z podatków instytucji publicznych. Istniejący w danym momencie rozdział własności i zarobków nie ma w sobie żadnej magii, a prywatna własność nie jest święta. Jeśli nawet Proudhon się mylił, twierdząc, że każda własność jest kradzieżą, z pewnością można powiedzieć, iż wszelkie bogactwo jest kradzieżą.
Mit podatku liniowego
Takie podejście do własności i wolnego rynku ma poważne konsekwencje praktyczne. Jedyne, co powinno się liczyć przy ocenianiu danego systemu podatkowego, to jego rezultat: czy rozkład własności będący jego wynikiem odzwierciedla nasze poczucie sprawiedliwości.
W jaki sposób można sprawić, by bogaci oddali innym – przynajmniej w części – to, co są im winni? Oprócz opodatkowania konsumpcji (bogaci kupują więcej) powszechnie przyjętym sposobem jest podatek progresywny. Wyobra?my sobie, że nauczycielka zarabiająca miesięcznie 2 tys. zł brutto może przeznaczyć na sprzątanie ulic tylko 20 zł (1 proc.) swoich dochodów. Szef firmy zarabiający 20 tys. zł brutto, który ma już luksusowy dom, dwa eleganckie samochody i jacht, jest przygotowany na to, że na sprzątanie ulic pójdzie z jego dochodów 1000 zł (5 proc.), bo chce cieszyć się swoją własnością w przyjemnym otoczeniu. Dla nauczycielki każda złotówka ma więc znacznie większą wartość niż dla dobrze opłacanego menedżera.
Co się jednak dzieje w sytuacji, gdy na sprzątanie ulic wystarczyłoby pobrać od każdego tylko 1 proc. jego dochodów? Ci, którzy są za podatkiem liniowym, twierdzą, że właśnie w ten sposób powinniśmy ustalić opodatkowanie. Nie ulega jednak wątpliwości, że w takiej sytuacji byłaby to jawna niesprawiedliwość: nauczycielka zostałaby obciążona maksymalną kwotą, jaką gotowa była zapłacić, zaś menedżer znacznie poniżej swoich możliwości (200 zamiast 1000 zł).
W naszym przykładzie bardziej sprawiedliwy byłby system, w którym każdy płaciłby np. połowę maksymalnej kwoty, jaką jest gotów zapłacić za tę usługę (ostateczne wyliczenie zależałoby od rozkładu dochodów w społeczności): nauczycielka zapłaciłaby 0,5 proc. swoich dochodów brutto, a menedżer 2,5 proc. Podatek progresywny jest więc bardziej sprawiedliwy niż podatek liniowy, a to samo rozumowanie można zastosować przy wyliczaniu opłat za inne dobra publiczne i społeczne: bezpieczeństwo, system sprawiedliwości, edukację, badania naukowe itd.
Niektórzy argumentują, że podatek liniowy sprawi, iż część bogatych, którzy wcześniej ukrywali swoje dochody, zacznie płacić podatki. To możliwe. Ale jeśli tak miałoby być, powiedzmy wprost: podatek liniowy to jedynie przejściowy sposób zwiększenia obciążeń podatkowych, a konieczność jego wprowadzenia to rezultat nieudolności państwa.
Mit wysokich podatków
Kolejny mit głosi, że w Polsce podatki są zbyt wysokie. Premier Donald Tusk mówił, że Polacy, którzy wyjechali do Wielkiej Brytanii, „wybrali wolny rynek, prywatną własność, prywatyzację, czyli liberalizm gospodarczy” i „uciekają od pozostałości socjalizmu”. To oczywista nieprawda. Całkowite obciążenia podatkowe w Wielkiej Brytanii, liczone jako odsetek produktu krajowego brutto, są wyższe niż Polsce – stanowią 37 proc. PKB, przy 34,2 proc. w Polsce (dane Eurostatu za rok 2005). Znaczy to, że Polacy, którzy wyjechali do Londynu, wybrali nie tylko wyższe zarobki, ale także wyższy poziom opieki społecznej.
Liberalni ekonomiści zapominają, że nie ma niczego takiego jak prawdziwa wartość pracy, która nie byłaby zależna od finansowanych z podatków instytucji publicznych
Co więcej w ostatnich dziesięciu latach obciążenia podatkowe w Polsce liczone jako procent PKB znacząco spadły – jeszcze w 1995 roku wynosiły 37,1 proc. Dziś mamy podatki należące do najniższych w Europie, niższy od nas poziom fiskalizmu mają tylko państwa bałtyckie, Rumunia, Słowacja i Irlandia. Nie tylko średnia ważona obciążeń podatkowych całej Unii (39,6 proc.), ale nawet średnia dla dziesięciu nowo przyjętych w 2004 roku państw jest wyższa niż w Polsce (35,2 proc. – dane za rok 2004).Wniosek jest prosty: niskie podatki to domena najbiedniejszych krajów Europy (jedynym wyjątkiem jest Irlandia). Kraje Unii o najwyższych podatkach (w kolejności: Szwecja, Dania, Belgia, Francja, Finlandia, Austria) to jednocześnie jedne z najbogatszych krajów Europy pod względem PKB na osobę (Austria, Dania i Belgia są w pierwszej szóstce).
Można zrozumieć ludzi, którzy – tak jak szefowie PO – przywiązani są do lektur swojej młodości, do pięknej epoki Reagana i Thatcher, do epoki śmiałych eksperymentów neoliberalnych. Zapominają jednak, że od czasów ich młodości minęło już ćwierć wieku. Dziś niskie podatki i liberalizm gospodarczy to domena najbiedniejszych krajów Europy. A podatek liniowy to znak zacofania i słabości państwa, a nie narzędzie sprawiedliwości.
Autor jest politologiem i filozofem, absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego i London School of Economics, doktorantem w Instytucie Filozofii UJ
¬ródło : Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/77985.html
Dwa komentarze ze strony http://www.korespondent.pl/forum/viewtopic.php?p=893
Jak widać żadna profesura nie zastąpi solidnej podstawówki. Tomasz Żuradzki, ktokolwiek to jest został wpisany na moją prywatną listę myślących inaczej (w czasach wolności słowa napisałbym "debilów")
Gość napisał swego czasu w GW artykuł "Patriotyzm jest jak rasizm", ale był tak denny, że go nawet z archiwum gazeta.pl zdjęli.
|
|
6 lipiec 2008
|
|
przesłał .
|
|
|
|
Demokracja na sprzedaż - kultura korupcji
listopad 5, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Komentarz na komentarz
luty 4, 2005
Gregory Akko
|
Wyposazenie wojska do Afganistanu
maj 25, 2007
Goska
|
Lipcowa deflacja wyniosła 0,5%
sierpień 19, 2002
PAP
|
Hausner chce "zgody" z NBP i RPP
styczeń 24, 2003
Artur Łoboda / PAP
|
KODEKS PRAWDZIWEGO KIEROWCY
listopad 22, 2002
ia
|
Monarchia czyli mafia
październik 18, 2003
Artur Łoboda
|
Szaron i "Mocarstwo Izrael"
styczeń 6, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Bruksela odmawia. Finisz w złym stylu
styczeń 29, 2003
http://www.rzeczpospolita.pl/
|
Jerzy "I: na celowniku prokuratury na
marzec 9, 2006
przysłał Zygmunt Jan Prusiński
|
Lepper się nie nadaje
styczeń 15, 2006
PAP
|
Mali i duzi
sierpień 5, 2003
Andrzej Kumor
|
Nie dezerterzy
czerwiec 26, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
|
Zmiany w Kodeksie Pracy po 01.01.2003
marzec 3, 2003
|
Generał Michał Gutowski nie żyje (2)
wrzesień 4, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Palestyna: Wojna domowa Elliota Abramsa
styczeń 10, 2007
Piotr Chmielarz
|
Deja vu : Papież wyraził pełną solidarność z Żydami
styczeń 28, 2009
PAP
|
Traktat akcesyjny. Miller nie ma obaw ale ja mam
kwiecień 10, 2003
Piotr Mączyński
|
Żądza władzy
czerwiec 2, 2003
przesłała Elżbieta
|
Procedura instalacji na Ukrainie "Istoty Najwyższej" Zachodu
czerwiec 19, 2005
Marek Głogoczowski
|
więcej -> |
|