ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Dominująca nonsensowna narracja o koronie 
1 styczeń 2022     
Wyspy pod woda 
25 marzec 2010      Goska
Hucpa ścieków głównego nurtu 
16 sierpień 2017     
Doniesienia filmowe z Kopenhagi 
18 grudzień 2009      tłumacz
JEZIORANY Bajeczka dla niedorosłych Fikcja Literacka 
26 styczeń 2019      Andrzej Suda
Fałszerze historii 
26 luty 2016      Artur Łoboda
Zapytanie do Pani Premier Rządu  
28 listopad 2016      Jacek Bartyzel
Instytut Ignorancji 
17 październik 2021      Susan Bonath
Ostatnia tama 
25 grudzień 2020     
Zapytanie w Trybie Prawa prasowego do Jarosława Jana Pinkasa – Głównego Inspektora Sanitarnego 
12 lipiec 2020     
Nie ma na co czekać! 
3 luty 2021     
Przemówienie pożegnalne europosła brytyjskiego M. Farage'a w PE 
31 styczeń 2020      Alina
Na Śląsk zjeżdżają hippisi z całego świata 
18 styczeń 2016      Artur Łoboda
Składamy wniosek z żądaniem by Policja natychmiast podjęła działania przeciwko przestępczym działaniom Teatru Powszechnego podczas spektaklu "Klątwa" 
17 maj 2017     
O Smoleńsku musimy pamiętać 
11 maj 2015      Artur Łoboda
Platforma Obywatelska winna się modlić - by to z PiSem przegrała wybory 
5 październik 2014      Artur Łoboda
Pora powstać! 
13 kwiecień 2026      Artur Łoboda
Raport na temat studiów przypadków osób, które zgłaszają, że ich zdrowie jest poważnie dotknięte 
2 luty 2022     
Gdy bestia kona to wydaje ostatnie podrygi 
21 maj 2015      Gazeta Wyborcza
Prośba do elektryków o sprawdzenie zjawiska 
15 luty 2021     

 
 

Jak Niemcy rozgrywają Polskę

Nadzorca Bundeswehry, niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen wywołała burzę, oznajmiając 2 listopada w znanym programie niemieckiej rządowej telewizji ZDF Maybritt Illner, że niemiecki rząd musi wspierać ruch oporu w Polsce („Ten zdrowy demokratyczny opór młodego pokolenia w Polsce musimy wspierać”). Von der Leyen zwracała się do siedzących naprzeciwko niej liderów partii, które chcą stworzyć z CDU/CSU rządową koalicję, do Cema Özdemira z Partii Zielonych i Christiana Lindnera z FDP, którzy jej przytakiwali ze zrozumieniem. Rok po nieudanym ciamajdanie w Warszawie mamy do czynienia z niespotykaną w Unii Europejskiej ingerencją w wewnętrzne sprawy europejskiego sąsiada.

Powrót do przeszłości

Po upadku muru berlińskiego mieliśmy wejść w błogi okres miłości i braterstwa w Europie. Szybko okazało się, że czym bardziej świat się zmienia, tym bardziej jest taki sam. RFN przystąpiła szybko do przejęcia NRD (reunifikacji), a następnie stolicę połączonych Niemiec równie szybko przeniesiono z bukolicznego Bonn do pruskiego Berlina. Zaczęło się odbudowywanie Reichstagu, polerowanie Bramy Brandenburskiej, remont byłego Ministerstwa Lotnictwa III Rzeszy i budowa Kanzleramtu (siedziby kanclerza). Tak jakby lata 1945–1991 były tylko nieznaczącą krótką przerwą w historii Wielkich Niemiec. Niewątpliwie alianci ponoszą winę za wydanie lekkomyślnej zgody na przeniesienie stolicy Niemiec z powrotem do Berlina. Bonn było miastem łagodnym, cywilizowanym, z winnicami nieopodal, położonym w katolickiej Nadrenii-Westfalii, blisko innych dużych europejskich miast. Berlin ze swoimi gruzami, pustymi polami w środku miasta i mroczną historią absolutnie nie nadawał się na stolicę nowoczesnych Niemiec, namaszczonych na lidera nowej pokojowej Unii Europejskiej. O ile Bonn idealnie pasowało geograficznie do francusko-niemieckiego motoru Unii, to powrót niemieckich polityków do Berlina przypomniał im na nowo o nieograniczonych możliwościach, jakie oferuje Lebensraum na wschodzie. O utraconych terenach i o ich historycznej konkurencji z Rosją o dominację Europy Środkowej, a w pierwszym rzędzie krnąbrnej Polski.

Lenno niemieckie

Wszystko było poukładane po myśli Berlina, dopóki Polską rządziły potulne ekipy, które oczekiwały tylko na poklepanie po plecach. Pierwsze 25 lat tzw. naszej wolności przyzwyczaiły Niemców do łatwej i taniej kontroli terenu nad Wisłą. Partia CDU prowadziła Platformę Obywatelską, a SPD lewicę. Donald Tusk jako premier RP dostawał co rok jakiś medal lub nagrodę pieniężną, Radosław Sikorski wygłaszał płomienne przemówienia w Berlinie, apelując do Niemców o leadership, prowadzenie Europy (tzw. hołd berliński), Władysław Bartoszewski obcmokiwał pojednanie, a Lech Wałęsa głosił wprost, że Polska i Niemcy powinny się połączyć. Polska była grzecznym politycznym satelitą Berlina, tanią montownią dla niemieckiej gospodarki i rynkiem zbytu na niemieckie produkty, w tym stare czołgi Leopard 2A, które zawalały magazyny Bundeswehry. Niemieckie konglomeraty przejęły lwią część polskiego rynku prasy, a Bundeswehra umieściła swoje pionki w Szczecinie w ramach tzw. Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego, który zastąpił wcześniejszy niemiecki korpus LANDJUT (jednostka niemiecko-duńska) działający w latach 1961–1999.

Raj utracony

No, ale zdarzyło się nieszczęście, które zachwiało odgórnie ustaloną miłością i braterstwem pomiędzy sąsiadami znad Odry. Wybory w Polsce w 2015 r. wygrał nie ten, kto powinien wygrywać w starannie ustawionej demokracji, czyli PiS. Napięcia zaczęły się od przepychanek osobowych. Kiedy ambasador RP przy Unii Europejskiej (a wcześniej w Berlinie) Marek Prawda został odwołany, to Niemcy posadzili go w Biurze Komisji Europejskiej w Warszawie. Tak się szczęśliwie składa, że dobra znajoma Marka Prawdy z czasów studiów w NRD, Cornelia Pieper, jest konsulem generalnym Niemiec w Gdańsku. Potem Niemcy strasznie oburzali się na reformę Trybunału Konstytucyjnego i sądownictwa. I wściekli się, kiedy rząd PiS odmówił przyjęcia 12 tys. muzułmańskich migrantów. Działo się to w czasach, kiedy Berlin trząsł całą Unią Europejską, wtedy ówczesny francuski prezydent Hollande dreptał potulnie za Angelą Merkel na unijnych szczytach i był pogardliwie nazywany przez Marine Le Pen (cytat) „wicekonsulem na Francję”.

Każda akcja wywołuje reakcję. Od czasu wyborczej wygranej PiS byliśmy więc świadkami festiwalu oczerniania rządu PiS w niemieckich mediach, instrukcji niemieckich wydawców dla polskich dziennikarzy, jak mają pisać o rządzie PiS, i groźnych pomruków niemieckich polityków. Wachlarz podjętych działań rozciągał się od złośliwych karykatur Jarosława Kaczyńskiego na karnawałowych defiladach w Kolonii do równie karnawałowego ciamajdanu w Warszawie w grudniu ubiegłego roku.

Jak Polska śmie się stawiać?

Myśleliśmy, że niemiecki rząd, zajęty swoimi własnymi problemami po wrześniowych wyborach (wciąż nie ma nowej koalicji), pofolgował sobie trochę w atakowaniu Polski. Wypowiedź von der Leyen obudziła nas z naiwnej drzemki. Dlaczego von der Leyen (nazywana rezerwową kanclerz Niemiec) rzuciła hasło wspierana ruchu oporu w Polsce podczas telewizyjnej dyskusji z liderami partii FDP i Zielonych, którzy są potencjalnymi koalicjantami rządowymi CDU/CSU? Chlapnięcie językiem, poniesienie emocjami czy wyrachowany test?

Ursula von der Leyen jest od urodzenia częścią niemieckiej elity, która rządzi krajem, jej ojciec był przez 14 lat premierem landu Dolnej Saksonii. Leyen pełni nieprzerwanie od 2005 r. funkcje ministerialne w rządzie Merkel. Wcześniej była ministrem w rządzie Dolnej Saksonii, kiedy premierem tego rządu był Christian Wulff. To ważny detal, ponieważ kiedy Christian Wulff został prezydentem Niemiec w 2010 r., zaczął agitować na rzecz islamu w Niemczech, wygłaszając słynne zdanie „Islam jest częścią Niemiec” („Islam gehört zu Deutschland”). Projekt islamizacji Niemczech był przygotowywany na długo przed słynnym zaproszeniem migrantów do Niemczech przez Merkel w 2015 r. Według niemieckiej prasy von der Leyen już w 2014 r. przyjęła pod swój dach syryjskiego migranta. Nic dziwnego, że odmowa polskiego rządu wejścia w niemiecki projekt systematycznej islamizacji Europy musiała wywołać u Leyen szok i niedowierzanie. Jak Polska śmie się stawiać?

Wszczęcie dyskusji o niemieckich reparacjach wojennych dla Polski nie poprawiło sytuacji. A rozpad niemieckiej wielkiej koalicji po wrześniowych wyborach i wejście AfD do Bundestagu wywołało wśród niemieckiej elity od dawna nieznane poczucie bezsilności i bezradności. Publiczny atak na Polskę przeprowadzony 2 listopada przez minister von der Leyen był więc owocem narastających frustracji wśród berlińskiej elity. Nic tak nie buduje wewnętrznego wsparcia jak wspólny zewnętrzny wróg. Adolf Hitler to dobrze rozumiał.

Oporniki Bundeswehry

Czy Berlin ma praktyczne możliwości wykreowania i wsparcia ruchu oporu w Polsce? Niestety ma. Niemiecki rząd ma dużo pieniędzy (nadwyżki budżetowe) i posiada w Polsce co najmniej cztery kanały wpływu: szeroką sieć niemieckich mediów (prasa regionalna, krajowa oraz internet), sieć niemieckich fundacji kształtujących opinię publiczną, kanały partyjne wspierające polskich polityków opozycji, takich jak np. Grzegorz Schetyna (CDU), Ryszard Petru (FDP), Robert Biedroń (SPD) i strumień finansowy dla polskich fundacji, stowarzyszeń, samorządów i prywatnych szkół wyższych. Mniejszym kanałem wpływu jest bezpośrednie niemieckie rządowe wsparcie dla Luteranów w Polsce oraz dla tzw. mniejszości niemieckiej, cokolwiek ona znaczy.

Oprócz tego Niemcy mają rozbudowany wywiad cywilny i wojskowy, który dba o ekonomiczne i polityczne interesy Berlina. Już parę miesięcy temu zwróciłem uwagę na pracownika departamentu politycznego Ambasady Niemiec w Warszawie Marca Gutekunsta, specjalistę od outsourcingu kampanii wyborczych. Marco Gutekunst spędził wcześniej jako student semestr na Uniwersytecie Koźmińskiego w Warszawie, potem obronił w Niemczech doktorat z outsourcingu kampanii wyborczych, został przyjęty do akademii niemieckiego MSZ i po krótkich stażach szkoleniowych w innych departamentach powrócił do Warszawy od razu na stanowisku nr 2 w departamencie politycznym. Kiedy zacząłem się interesować bliżej Gutekunstem, jego nazwisko znikło ze strony internetowej ambasady, a kiedy opublikowałem jego zdjęcie wzięte z jego publicznego profilu na Facebooku, Gutekunst zaskarżył to i Twitter zablokował moje konto. W międzyczasie konto Gutekunsta na Facebooku znikło.

W odróżnieniu od Niemców polski rząd nie ma żadnych kanałów wpływów w Niemczech. Co prawda, Polacy stanowią największą mniejszość narodową w Niemczech w kategorii posiadaczy podwójnych paszportów, ale są obywatelami drugiej klasy, bez znaczenia politycznego. Z Niemiec docierają do nas tylko wiadomości o zabieraniu polskich dzieci rodzinom przez niemiecki Jugendamt lub o możliwym zabraniu kościoła polskiej wspólnocie katolickiej. Merkel już składa życzenia noworoczne po arabsku, składać ich po polsku nie potrzebuje, bo Polacy w Niemczech są niewidoczni. Do tego jeszcze istniejąca sieć polskiej dyplomacji została przetrzebiona przez Radosława Sikorskiego, który z uporem maniaka dopiął swego i sprzedał historyczny budynek konsulatu RP w Kolonii, zamieniając go na anonimowe pomieszczenia w biurowcu w coraz niebezpieczniejszej części miasta. A działka pod budowę nowej polskiej ambasady w Berlinie na prestiżowej alei Unter den Linden od dekad porasta trawą. Tak jakby ktoś uzgodnił z Berlinem, że Polska w Niemczech będzie przysłowiową myszą pod miotłą.

Historia przypomina nam, że Niemcy mają doświadczenie w rozgrywaniu przeciwników. Wysłanie Lenina pociągiem do Rosji spowodowało rozwiązanie kwestii rosyjskiej w końcówce I wojny światowej, a jednostronne uznanie niepodległości Słowenii rozpoczęło proces rozpadu Jugosławii. Dzisiaj, oprócz kanałów wpływów w Polsce, Berlin dysponuje propagandowym narzędziem kontrolowanej przez Niemców Unii Europejskiej, w której w ramach hasła „obrona europejskich wartości” można w teorii zrobić wszystko. Niemcy mają swoich ludzi na kluczowych pozycjach w brukselskiej biurokracji, aż po gabinet Jeana-Claude’a Junckera, którym kieruje członek partii CDU Martin Selmayr.

Wymachiwanie hasłem „obrony europejskich wartości” już było wielokrotnie używane w ostrych unijnych atakach na polski rząd. Na szczęście dla nas unijna armia nie istnieje. Słowa niemieckiej minister obrony i nadzorcy Bundeswehry, wypowiedziane 2 listopada, nie są przypadkowe. Von der Leyen od 12 lat funkcjonuje w rządzie Merkel, ma więc głęboką wiedzę o niemieckich planach i strategii na Polskę, szczególnie po dojściu do władzy PiS. Ten atak został przeprowadzony na użytek niemieckiej widowni i szefów dwóch partii siedzących naprzeciwko Leyen w studiu. Prawdopodobnie Leyen nie spodziewała się, że jej słowa zostaną dostrzeżone w Polsce. Na pewno nie wyłowiłyby je kontrolowane niemieckie media lub polskie media mainstreamu. Ale w dobie technologii i internetu słowa minister Leyen zostały dostrzeżone przez internautów i w ciągu 24 godzin wywołały burzę w Polsce, wraz z reakcjami MON i MSZ.

Wyjmowanie z kontekstu

Wkrótce potem ruszyła kampania odkręcania słów minister Leyen przez Ambasadę Niemiec w Warszawie, niemiecki MON, rządową „Deutsche Welle”. Szybko ustalono linię obrony, która wytrzymała dwie doby: „Słowa minister Leyen zostały wyjęte z kontekstu i częściowo zmienione”. Drugą linią frontu obrony było stwierdzenie w komunikatach „Deutsche Welle”, że (cytat): „Na platformach społecznościowych rozgorzała dyskusja na ten temat, głównie mało rzeczowa i obraźliwa. Wynikało z niej, że komentatorzy nie mają pojęcia, o co chodzi, nie znają języka niemieckiego, nie słuchali dyskusji i wyławiali z kolportowanych tekstów to, co im pasowało. Podsycano uprzedzenia i niechęć do Niemiec, twierdząc wręcz, że »Niemcy chcą z powrotem swoje ziemie wschodnie«”. Czyli po prostu zwalono winę na głupich Polaków, którzy nie rozumieją niemieckiego, nie znają kontekstu, a do tego jeszcze są pełnymi uprzedzeń ksenofobami.

Ruszył też front obrony słów minister Leyen w Polsce. Specjaliści od językoznawstwa przekonywali, że Leyen nie mówiła o wspieraniu „ruchu oporu”, tylko o wspieraniu „oporu”, co miało być okolicznością łagodzącą. W języku niemieckim słowo „opór” (Widerstand) w ustach polityków kojarzy się od razu z Widerstand gegen den Nazionalsozialismus, czyli z ruchem oporu przeciwko faszyzmowi. Mało tego, w języku niemieckim istnieje odrębne pojęcie Passiver Widerstand, czyli „opór pasywny” (jaki na przykład stawiali strajkujący niemieccy robotnicy w czasie francuskiej okupacji Ruhrgebietu w 1923 r.). Skoro istnieje wyodrębniona definicja Passiver Widerstand, jasne jest, że przez prostą opozycję definicja Widerstand oznacza opór aktywny, ruch.

Bardziej komicznych analiz słów minister Leyen dostarczył na antenie TVN24 niemiecki korespondent Radia Zet Wojciech Hernes. Zaczął od tłumaczenia, że był to tylko prywatny pogląd minister Leyen, potem przekabacił „ruch oporu” na „opieranie się trendom”, a na koniec stwierdził, że nic się nie stało, bo tak właściwie to minister Leyen nawet „nie jest ministrem”, bo „nie ma nowego rządu”. Radiu Zet gratuluję korespondenta. Do akcji wkroczył też były korespondent „Wyborczej” w Berlinie Bartosz Wieliński, wyjaśniając, że minister Leyen nie powiedziała tego, co powiedziała, a z czasem, kiedy sytuacja stała się beznadziejna, zakrzyknął w rozpaczy na Twitterze (cytat): „Czy faktycznie jest o co się awanturować?”.

Ruch oporu w Polsce wspierany przez nadzorcę Bundeswehry to bardzo poważna sprawa. Ale kabaretowa kampania odkręcania słów minister von der Leyen warta jest sama w sobie pracy magisterskiej z dziennikarstwa, ba, może nawet pracy doktorskiej. Żyjemy niestety w ciekawych, ale też czasami wesołych czasach.
6 grudzień 2017

Stanislas Balcerac  

  

Komentarze

 

JAK SWIAT SWIATEM NI MOZE NIEMIASZEK POLAKOWI BYC BRATEMMM,NI MOZE I JUZ ..
NIEMIASZKOW PRAC KTO W BOGA WIERZY
KIEMLICZE
NIEMIASZKOW INO PRAC..PRAC ..PRAC..JAK NIE DZIS TO PRZYNAJMNIEJ PSYCHOLI MCIAREWITZOW
PRZESTROIC NA NIENAWISC ZE WSCHODU NA ZACH ...NA JUTRO ..
TEZ PSYCHOL WEUS

2017-12-06
wues

 

A przedstawmy taką hipotezę.
Amerykanie (wojsko) w Polsce nie są po to, aby bronić wschodniej flanki NATO, a po to, by bronić zachodniej flanki WNP.
Dalej, Korea Północna nie zamiaruje walczyć z USA, a jedynie przejść pod jej kuratelę.
Może w Europie odbywa się proces wdrażania ochrony Rosji, jako podmiotu, który przyjmie na siebie, jako pierwszy ciosy z Chin?
Zdarzenia zdają się nabierać tempa.
Rewolta na półwyspie i w Arabii Saudyjskiej, deklaracja Trumpa o przeniesieniu ambasady USA w Izraelu z Tel Awiwu do Jerozolimy, impas parlamentarny w Niemczech, Brexit i obecne perturbacje w naszej Ojczyźnie, wskazują, że następuje eskalacja zdarzeń.
Myślę, że postępuje rozłam na linii Rosja - Niemcy, niezależnie od tego, kto w tych państwach sprawuje rzeczywistą władzę.



2017-12-07
Magellan

 

Bardzo karkołomna teza.
Ale. Na tym świecie wszystko jest możliwe.

2017-12-07
Artur Łoboda

  

Archiwum

Jaruzelski: papież najwybitniejszym Polakiem XX wieku
sierpień 14, 2002
PAP
Biznesmeni - oszuści pod kluczem
sierpień 27, 2002
IAR
Odrodzenie patriotyzmu Liga Slowian Polski!
wrzesień 23, 2006
Bogdan Trzy Radla
Innej drogi nie ma...
styczeń 25, 2003
Politycy na front
styczeń 31, 2003
zaprasza.net
A która wojna była straszliwsza?
wrzesień 1, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
W. Pawlak będzie ministrem gospodarki
październik 30, 2007
Manipulacja w sprawie Kobylańskiego
sierpień 6, 2004
Jerzy Achmatowicz
Iran Celem Głównym Wojny na Bliskim Wschodzie?
wrzesień 2, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
"Ale na dnie z honorem lec ..."
sierpień 31, 2004
Wcześniejsze wybory - czyj to spryt?
maj 26, 2008
Dariusz Kosiur
„Islamizacja Bałkanów” a Konkurencja USA z Rosją
marzec 30, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Polsce grozi gwałtowne wstrzymanie kredytowania
grudzień 12, 2008
PAP
Oszukują przy wyborach w następujący sposób:
październik 18, 2007
Anna
Zionists Made A Deal With The Devil
styczeń 11, 2007
przysłał ICP
Mamianie Poloni. Spotkanie Millera z przedstawicielami Polonii USA
luty 7, 2003
zaprasza.net
Kulisy przymierza Polska-USA w Iraku
kwiecień 25, 2004
PAP
Swen czy Sven?
listopad 8, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
. - fakty sprawdzic każdy może
maj 16, 2006
Jeremiasz
APEL O UCZCZENIE PAMIECI OFIAR STALINZMU
marzec 17, 2003
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media