ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Zygmunt Jan Prusiński ZATOKA INTYMNEGO PRZYMIERZA - część piąta 
9 październik 2021      Zygmunt Jan Prusiński
"Nadciśnienie, miażdżyca, alergie, astma - czy na pewno do końca życia?" 
9 grudzień 2018      Alina
Precz z cenzurą! 
20 czerwiec 2020      KlejNuty
Szacunek dla czytelnika 
23 sierpień 2017     
The Crime of The Partitioning of Poland Led to Both World Wars 
19 maj 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Wielkie norweskie zaproszenie dla psychopatycznych morderców  
24 sierpień 2012      Artur Łoboda
Polskie ofiary ratowania Żydów 
10 czerwiec 2015      Artur Łoboda
40 tysięcy grzywny - przyjazne Państwo PiS 
30 listopad 2016      Artur Łoboda
Syjonizm jest dokładnym przeciwieństwem duchowości 
19 marzec 2025     
Dlaczego zginął? 
4 grudzień 2017      Artur Łoboda
Szokująca prawda o porozumieniu monachijskim z 1938 r. 
28 styczeń 2022      Matthew Ehret-Kump i Alex Krainer
Minister zdrowia nie zajmuje się chorymi 
13 czerwiec 2020     
Tyrania przed nami 
9 luty 2022     
Projekt CIA „Artichoke”: Leki i szczepionki do kontroli umysłu 
5 marzec 2026     
Sekta, która chce wymordować Ludzkość 
26 styczeń 2023     
CDC cofnie autoryzację użycia w sytuacjach awaryjnych na test RT PCR, ponieważ nie można odróżnić SARS-CoV-2 od grypy 
3 sierpień 2021     
Ziobrowe deja vu 
14 grudzień 2016     
Czy „Tajne Akta JFK” Trumpa wskażą palcem na Izrael?  
26 listopad 2024     
Pożegnania: br. Zygmunt Prusiński OFMCap  
30 lipiec 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Czy Rezerwa Federalna rozbije światowe rynki finansowe, aby wprowadzić swój „wielki reset”? 
19 grudzień 2021      F. William Engdahl

 
 

Kolejna śmiertelna ofiara banksterów

Pochodził z Kalwarii Zebrzydowskiej, z rodziny stolarzy, producentów mebli. Prowadził salon meblowy w Krakowie, przy ul. K. Wyki, choć, kiedy się poznaliśmy, była to już właściwie końcówka egzystencji sklepu. Większe firmy niszczyły mniejsze. Polacy od dawna nauczyli się kupować zagraniczne, seryjne, tandetne produkty. W najlepszym wypadku – produkty polskich firm sieciowych. Romek próbował ekonomicznie odnaleźć się na nowo w tej rzeczywistości. Nie wytrzymał. W 2014 r. zlikwidował sklep i wyjechał do Szwecji. Lecz po niespełna roku wrócił. Wiedziałem, że w związku z kredytami (frankowymi) cierpi na poważną depresję. Miał do spłacania comiesięczne raty po prawie pięć tysięcy złotych. W pewnym momencie – nie mając już pieniędzy – przestał je regulować, słusznie przekonany o tym, że stał się obiektem bankowego oszustwa. Tę prawdę starał się przekazać innym. Skarżył się, że niewiele osób chce go w ogóle słuchać, a jeśli nawet słucha, nie chce wierzyć, że jest ofiarą bezprawia, a nie kombinatorem, któremu tym razem się nie powiodło. Zamknął się w sobie. Ale z drugiej strony postanowił podjąć z bankami nieustępliwą i twardą wojnę . Miał zamiar zaskarżyć je przed polskim wymiarem sprawiedliwości i wnieść żądanie o duże sumy odszkodowawcze. Zwierzył mi się, że podjął taką decyzję po długim modlitewnym namyśle. Swoim prześladowcom chciał zarzucić uprzedmiotowienie człowieka, spowodowanie bólu i cierpienia, wyzysk i bezwzględną kradzież mienia. Był typem samotnego szermierza walczącego o słuszną sprawę.


Po wyborach w 2015 roku odżyły jednak jego nadzieje na ustawowe rozwiązanie sprawy. Bardzo liczył na Andrzeja Dudę i PiS. Był przekonany, że zarówno nowy prezydent, jak i zwycięska partia dotrzymają obietnic wyborczych i szybko rozwiążą problemy ludzi uwikłanych w oszukańcze kredyty, tragiczne w skutkach dla dłużników.

Nie mieściło mu się w głowie, że mogą w ogóle istnieć, a przede wszystkim legalnie prowadzić działalność tak perfidni, zakłamani ludzie, którzy wymyślili bankowe przekręty i że nie traktuje się ich jak pospolitych przestępców – naciągaczy, doprowadzających podstępnie innych ludzi do niekorzystnego rozporządzania mieniem. Wielokrotnie w rozmowach podkreślał, że nie może uwierzyć w to, że zarówno on sam, jak i siedemset tysięcy Polaków (plus ich rodziny) dało się aż tak straszliwie oszukać. A przecież banki były kiedyś uważane za instytucje zaufania publicznego.

Nie potrafił też wytłumaczyć sobie tego, jak to możliwe, że mogą współistnieć w Polsce z jednej strony uczciwi – jak on sam – przedsiębiorcy, prowadzący swoje firmy rzetelnie, biorący na siebie wszystkie wynikłe z działania straty, rozpatrujący reklamacje na korzyść klienta, itd. i że nikt ich nie wspiera, a wprost przeciwnie – traktuje z lekceważeniem. A z drugiej strony, że spokojnie i dostatnio egzystują w Polsce bankierzy i inni jawni i tajni naciągacze, wyzyskiwacze, oszuści i cwaniacy, gromadzący na swoich kontach gigantyczne, złodziejskie fortuny, którzy mogą liczyć za strony państwa na wszelką możliwą przychylność, ulgi podatkowe, a co najmniej – na życzliwą tolerancję Jak to możliwe, że państwo polskie, politycy, parlamentarzyści, sędziowie tego nie widzą? Że akceptują tę bezmyślną, krótkowzroczną, a dalszej perspektywie katastrofalną dla Polaków niesprawiedliwość? Że skala oporu społecznego jest tak znikoma? Że w małej Islandii ludzie zdobyli się na walkę o swoje prawa i wygrali, a w Polsce prawie nikomu nie chce się nawet o tym wspominać.

Ten motyw ciągle powracał w naszych rozmowach. Kiedy pojawiły się w mediach pierwsze informacje na temat bankowych przestępstw i ludzi pokrzywdzonych przez banki, kiedy informacje te zaczynały być obecne w obiegu społecznym, Romek mówił, że zaczyna „odzyskiwać swoją godność”, że teraz „może popatrzeć ludziom w oczy”.

Myślę, że tak naprawdę, choć pośrednio, zabili go właśnie przedstawiciele owych ciemnych finansowych sił – windykatorzy i komornicy – bezustannie i bez żadnej litości pastwiący się nad nim od długiego czasu. Prawdziwi oprawcy – modnie i nienagannie ubrani zabójcy – współczesne, podstępne kanalie, hieny wielkich korporacji. Ludzie bez sumienia i zasad moralnych. Albo – być może – dobrowolni niewolnicy diabelskiego systemu.

Prosiłem Romka, aby w chwilach załamania psychicznego zawsze kontaktował się ze mną. Tym razem nie zrobił tego. Ostatnią rozmowę odbyliśmy dwa lub trzy dni przed wizytą Donalda Trumpa w Polsce, na spotkanie z którym miałem zamiar zabrać Romka do Warszawy. Liczyłem na to, że pojedzie. Nie chciał, nie czuł się dobrze w tłumie, zapewniał, że się odezwie, jeśli na wyjazd jednak się zdecyduje. Nie zadzwonił. Trzy miesiące wcześniej, w kwietniu, udało mi się wyciągnąć go do Częstochowy na spotkanie stowarzyszenia „Nasze Jerycho”, organizacji osób przyznających się do wiary, a pokrzywdzonych przez banki. Pojechaliśmy. To był bardzo udany wyjazd i w pełni szczęśliwy dzień, choć na siedemset tysięcy osób posiadających w Polsce oszukańcze kredyty zjawiło się na Jasnej Górze co najwyżej siedemdziesiąt – i to nie tysięcy, a pojedynczych osób.


Miał 41 lat, pozostawił 17 – letnią córkę. O swojej przeszłości nie wspominał wiele, niechętnie do niej wracał. Od roku 2005 był wdowcem, żona, wcześniej koleżanka z klasy w liceum w Kalwarii, zmarła w wieku zaledwie dwudziestu dziewięciu lat . Opowiadał mi o tym wszystkim, kiedy wracaliśmy w nocy, 3 kwietnia, z Jasnej Góry. Mówił cicho, ze smutkiem, dużym namysłem – powoli, starannie i ostrożnie dobierając słowa, czasami delikatnie się uśmiechając. Ale nawet kiedy się uśmiechał, na twarzy widać było wypisane cierpienie.

Staliśmy tego samego dnia obok siebie w czasie mszy św. na Jasnej Górze, na dziedzińcu, przed kaplicą Cudownego Obrazu. Było późne popołudnie, słońce zbliżało się do horyzontu. Serdecznie uścisnęliśmy sobie dłonie w czasie przekazania znaku pokoju. W czasie Agnus Dei popatrzyłem na niego z boku. Miał zamknięte oczy, pomyślałem, że ma skłonności do kontemplacji, a może nawet mistycyzmu. Widać było jednak, że rozgrywa się w nim jakaś nerwowa, dramatyczna walka. Nie przypuszczałem wtedy, że jej finał i wypełnienie są aż tak blisko.

Był wartościowym, cichym i spokojnym człowiekiem, obdarzonym dużym taktem w obcowaniu z ludźmi. Miał miły, ujmująco uprzejmy sposób wyrażania się, naturalny, ciepły tembr głosu. Nigdy nie słyszałem, aby mówił inaczej niż zawsze – wolno i spokojnie, nawet gdy niekorzystnie o kimś się wypowiadał. Nawet bezwzględnych bankierów – tych, którzy zniszczyli mu życie – nie potępiał i nie przeklinał. Kierował się w życiu, jak mi się wydaje, wysokimi wartościami. Myślę, że miał w sobie jakiś pierwiastek szlachetności, może nawet prawdziwego szlachectwa. Szanował ludzi i też chciał być przez nich szanowany. Na pewno był idealistą. Na pewno nie pasował do dzisiejszego, zdegenerowanego świata. T.Z.

——————————-

W Polsce sprawa kredytów frankowych i innych oszukańczych instrumentów finansowych do tej pory nie została rozwiązana.

Jak pisze Jerzy Robert Nowak w książce „Węgierska droga do zwycięstwa”, premier Orbán już 11 dnia po objęciu władzy ogłosił podatek bankowy i zastosował go wobec banków, ubezpieczycieli, firm leasingowych. Żaden z bankierów zagranicznych, mimo wcześniejszych pogróżek, nie opuścił Węgier. Węgierski urząd konkurencji bardzo ostro karze banki stosujące niedozwolone klauzule w umowach z klientami i zawyżające spready walutowe.

Reagując na podwyżki kursu franka szwajcarskiego w stosunku do forinta, Orbán oskarżył banki o jawne oszustwo – stosowanie kredytów walutowych w celach spekulacyjnych. Powiedział wprost: „Nie pozwolimy, by hieny przejęły kontrolę nad naszym rynkiem nieruchomości”. Natychmiast zamrożono kurs franka i wynegocjowano z bankami umowę korzystną dla kredytobiorców. Przeforsowano też zakaz eksmisji z mieszkań za niespłacenie zaciągniętych kredytów. W dwa lata później w 2014 roku w kolejnych negocjacjach z bankowcami ustalono przewalutowanie kredytów frankowych (oraz zaciągniętych w innych walutach) na forinty po sztywnym, korzystnym dla obywateli kursie.


We wrześniu 2014 roku weszła w życie ustawa o rozliczeniu banków za jednostronne, nieuczciwe modyfikacje umów kredytowych. Sprawy sądowe wobec nierzetelnych banków prowadził w imieniu klientów Węgierski Bank Narodowy. Na przebadanych 130 instytucji finansowych w około 60 wykryto nadużycia. Nierzetelne banki musiały oddać pokrzywdzonym kredytobiorcom zawłaszczone pieniądze.

A co u nas? Jak pokazuje przykład ś.p. Romana Dańki, co najwyżej można się zabić.

/Krystyna Górzyńska/

http://3obieg.pl/smierc-frankowicza-prezydentowi-monitum
25 sierpień 2017

Alina 

  

Komentarze

  

Archiwum

Wszyscy rodzimy się uczciwi, ale tylko nieliczni umierają jako przyzwoici
marzec 15, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Mrzonki a rzeczywistość w kryzysie globalnym
maj 1, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Parlament Europejski przeciwny "jednostronnej akcji militarnej" w Iraku
styczeń 31, 2003
PAP
Polska będzie płacić Żydom.
październik 14, 2006
Dorota
Polski piesek, do nogi
kwiecień 4, 2006
PAP
Kaczyński: przychylność dla bossów
sierpień 9, 2002
PAP
Verheugen wzywa Czechów uczynią gest pojednania
lipiec 2, 2002
PAP
Śmierć opozycyjnego wobec Moskwy reportera
wrzesień 2, 2008
PAP
Masoneria (2)
ILUMINACI - TAJNE BRACTWO LOSU

listopad 25, 2003
"jasiek z toronto"
Plemiona z południa Iraku dołączają do zbrojnego oporu
styczeń 29, 2007
Dahr Jamail
Przeciętny wyborca PO
wrzesień 16, 2008
AS
Nie lubimy odmienności
grudzień 15, 2003
DZIEŃ OJCA I LIZAK NA PATYKU !
maj 28, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
Lausanne Conference For One Democratic State in the whole of Palestine/Israel
czerwiec 12, 2004
Israel Shamir
Herezja Amerykańska i Narzucanie Subordynacji
czerwiec 27, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Zaproszenie na odsłonięcie pomnika Romana Dmowskiego
listopad 9, 2006
/-/narodowcy
Czy Polska Staje Się Państwem Buforowym?
luty 28, 2008
J.Ł
Mimister ROSTOWSKI bez obywatelstwa polskiego
listopad 19, 2007
boukun
Wnioski po wypowiedzi prof.OHMA
styczeń 25, 2009
mik
Unijny Rozbiór Serbii Kosowo oddane islamistom
luty 19, 2008
Robert Wit Wyrostkiewicz
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media