|
We?my piły we własne ręce
|
|

***Edward Wo?niak z Sulęcina wciąż walczy z przydrożnymi drzewami. Tym razem wystosował apel na ten temat do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Zwraca się w nim z prośbą o interwencję w związku z - jego zdaniem - nieprzestrzeganiem przepisów chroniących życie ludzkie, przed zagrożeniami jakie tworzą drzewa rosnące przy drogach publicznych.*** - 'Interia' (11 grudnia 2005).
Dzisiaj w nocy wyemitowano dokumentalny film o katastrofie pod Gdańskiem w dniu 2 maja 1994. Zginęły wówczas 32 osoby. Czy był kiedykolwiek i gdziekolwiek tragiczniejszy wypadek pojedynczego autobusu po wjechaniu na przydrożne drzewo? Koszmarny film. Ci ludzi żyliby do dzisiaj (jak i my; pomijając oczywiście pó?niejsze losy), gdyby nie owo pechowe drzewo! Kierowca nie mógł uniknąć wypadku (pękło ogumienie). W ostatnim kursie zabierał do wozu wszystkich chętnych i jeśli dobro może być złem wynagrodzone, to mamy właściwy a okropny przykład. Jeśli ktokolwiek często je?dził PKS-em, to wie, że kierowcy mogliby nie brać wielu pasażerów z powodu przeciążenia, ale usłyszeliby wiele złorzeczeń pod własnym adresem, a i dyrekcja długo nie trzymałaby w pracy zbyt gorliwego a regulaminowego pracownika. Zresztą dobrze utrzymany autobus powinien bezpiecznie je?dzić mimo znacznego przeciążenia.
Ongiś znany polityk zachęcał rodaków, aby brali sprawy we własne ręce. Co uczyniłaby (szeroko pojęta) władza, gdyby zdesperowani użytkownicy dróg chwycili piły tarczowe w dłonie i ruszyli na przydrożne drzewa kładąc je pokotem? Po nagłośnieniu sprawy (i ośmieszeniu Polski w Unii przez nasze media) problem w końcu załatwiono by pozytywnie, a kilku ludzi nie ginęłoby codziennie w zderzeniu z tymi wielkimi roślinami!
Kilka dni temu NIK ogłosiła, że jedynie co setny metr naszych dróg spełnia normy unijne. Kiedy NIK poinformuje, że za śmierć wielu ludzi (dziennie!) odpowiada konkretny urząd? Kiedyś "Dziennik Bałtycki" podjął próbę znalezienia winnych za brak autostrad i także wskazywano na wielką liczbę ofiar w wypadkach drogowych na beznadziejnych szosach. Niestety, na próbie się skończyło.
Parę lat temu, po tragicznej powodzi, ustalono urzędników odpowiedzialnych za brak właściwej reakcji - za zaniedbania w dziedzinie ochrony życia mieszkańców (w świetle obowiązujących przepisów). A jeśli ranni oraz rodziny ofiar śmiertelnych masowo będą wykazywać brak właściwego działania (nie)odpowiedzialnych urzędników za stan dróg? A jeśli przy okazji będą procesować się o wysokie odszkodowania? Wystarczyłoby udowodnić, że roślinny powód tragedii nie spełnia już obowiązujących przepisów (o odległości od szosy). Obecnie podnoszone są również wysokie koszty wycinania niebezpiecznych drzew. Zatem, dla dobra proponowanej akcji, niezbędne jest wydanie kilku wyroków przyznających znaczne odszkodowania, co w rachunku ekonomicznym wskaże na właściwe rozwiązanie sprawy, skoro trudno przeliczyć wartość życia. Zresztą - czy towarzystwa ubezpieczeniowe nie mogą ujawnić całkowitej wartości odszkodowań wypłacanych za zabitych, rannych i za uszkodzone mienie? A może obniżenie kwoty odszkodowań nie jest dla nich korzystne? Jeśli zmniejszy się liczba wypadków, to również kwota pobieranych składek zmaleje (w warunkach rozwiniętej konkurencji)? A jakie straty ponosi gospodarka narodowa z powodu zwolnień lekarskich, zaś resort zdrowia z powodu kosztownego leczenia?
Oponenci pomysłu p. Wo?niaka podnoszą estetyczne i przyrodnicze walory urokliwych drzew oraz eksponują winę poszkodowanych. Niewątpliwie, drzewa są ozdobą, a kiedyś był nawet wymóg zadrzewiania dróg (ukrywanie przez wrogimi lotnikami przemieszczania się wojsk), jednak czasy znakomicie się zmieniły - auta są szybsze, jest ich znacznie więcej, a gro?ba wojny - zażegnana. Nawet setki drzew nie są warte ceny krwi płaconej przez użytkowników dróg, a przecież za każde wycięte można posadzić dwa nowe drzewka w innym miejscu. Unia zapewne poprze inicjatywę i to nie tylko oklaskami. Ponadto, co zauważyli już zwolennicy idei p. Edwarda - zamiast twardych obecnych rozwiązań, należałoby szosy obsadzać miękkimi krzewami - i bezpieczniej, i równie zielono, i także dotlenianie naszego otoczenia. Zresztą jakoś nikt z miłośników przyrody nie postuluje wpuszczenia dzikich zwierząt na tereny miast i wsi, a przecież kiedyś nasi przodkowie rozprawili się z nimi w bardziej drastyczny sposób.
I jeszcze gdyby na drzewach ginęły wyłącznie osoby nieodpowiedzialne, ale wspomniana katastrofa dowodzi, że większość ofiar to zupełnie niewinni ludzie. Pomijając etyczny aspekt - czy za błąd w sztuce prowadzenia samochodu, właściwą karą jest śmierć?
|
|
11 grudzień 2005
|
|
Mirosław Naleziński
|
|
|
|
Stalin, Lenin & kompani
luty 17, 2005
Wisława Szymborska
|
Reformy bez głowy
grudzień 21, 2003
przesłała Elżbieta
|
Fragmenty skarg ofiar stalinowskich (1)
wrzesień 9, 2004
|
Jedno państwo - jeden głos lub unijny geszeft
czerwiec 22, 2007
Dariusz Kosiur
|
The Pogrom of Kielce
lipiec 19, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Festiwalu Sztuki Najnowszej
czerwiec 17, 2004
|
M.G. na Mount Mc Kinley (6194 m) 36 lat temu
grudzień 31, 2006
Marek Głogoczowski
|
Kiedy Polacy zaczną mówić prawdę?
lipiec 29, 2008
Artur Łoboda
|
Za Putinu!
styczeń 9, 2008
MAREK BARAŃSKI
|
Litwinienko był płatnym agentem MI6 !
październik 27, 2007
marduk
|
MF chce emisji zagranicą w 2003 roku w wysokości 11,6 mld zł
wrzesień 20, 2002
MF
|
Za zwierzaka można iść do więzienia
marzec 4, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Fundacja Sorosa dyskryminowana w Rosji
lipiec 30, 2002
PAP
|
Polacy, to istni... masochiści !
czerwiec 1, 2006
Zygmunt Jan Prusiński
|
Przewlekłe śledztwo w sprawie zbrodni w Katyniu....
sierpień 4, 2004
Adam Sandauer
|
Jak wymawiać polskie słowo *Śahd?ahanpur*?
maj 25, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Nauczyciel to nie zawod!
listopad 25, 2006
mik4
|
Tyle lat minęło a społeczeństwo jak było głupie takim pozostało
ZA MOWIENIE PRAWDY 10 LAT WIEZIENIA
luty 5, 2003
Siemaszko
|
Miał prawo zastrzelić, ale nie może oplakatować
lipiec 25, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Wywiad z US(Army)rakiem i wynikająca zen nauka (dla koscioła)
lipiec 24, 2004
Marek Głogoczowski
|
więcej -> |
|