ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Kanciarze z Wall Street 
Film przedstawia kulisy Wall street . Metody działania , które doprowadziły w ciągu kilku ostatnich lat do wywołania kryzysu finansowego. 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
Cała prawda o World Trade Center 
Filmik dokumentalny przedstawiający wydarzenia z 11 września 2001 roku. 
Wezwanie do przebudzenia 
Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem 
Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Cała prawda o ataku z 11 września 
Jeden z filmów usułujących przedstawić prawdę i ataku z 11 września 2001 roku 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia 
 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Folksdojcz 
Fantastyczny zespół - poruszający ważne problemy społeczne stworzył bardzo dosadną piosenkę, będącą miksem wywiadu telewizyjnego z śpiewem zespołu. 
więcej ->

 
 

Teoretycznie możemy zrobić wszystko

Okrągły stół "Rzeczpospolitej" Eksperci finansowi, biznesmeni i politycy o polskim systemie podatkowym


Teoretycznie możemy zrobić wszystko

W połowie grudnia redakcja "Rzeczpospolitej" zaapelowała o podjęcie publicznej debaty na temat stanu systemu podatkowego w Polsce. Nasza diagnoza jest następująca - wysokie ciężary podatkowe, jakie ponoszą społeczeństwo i gospodarka, a także zagmatwanie i niejednoznaczność prawa podatkowego stały się jednymi z najpoważniejszych barier przedsiębiorczości, a w konsekwencji zahamowania rozwoju gospodarczego kraju.

W ubiegłym tygodniu odbyła się na ten temat redakcyjna dyskusja "okrągłego stołu", w której udział wzięli: Marek Belka - były wicepremier, minister finansów, posłowie: Zyta Gilowska (Platforma Obywatelska) i Kazimierz Marcinkiewicz (Prawo i Sprawiedliwość), Henryka Bochniarz - prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, prof. Witold Orłowski - doradca prezydenta RP, prof. Ryszard Mastalski - członek Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów, Irena Ożóg - była wiceminister finansów, Ryszard Zelwiański - z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Grzegorz Szczodrowski - z Uniwersytetu Gdańskiego, ekspert związany z Centrum im. A. Smitha.

Redakcję reprezentowali Halina Bińczak oraz Krzysztof Bień. Oto obszerny zapis tej dyskusji.


Rz.: Stawiamy państwu pytanie - co można rzeczywiście zmienić w podatkach, kiedy i jak to zrobić? Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie - co?

HENRYKA BOCHNIARZ: - Nasz projekt podatkowy przedstawiamy już od dobrych kilku lat. To, co zrobiliśmy, jest oparte na bardzo szczegółowych badaniach i wyliczeniach. Robiliśmy je wspólnie z pracownikami Ministerstwa Finansów. Stawki obu podatków - PIT i CIT - powinny wynosić 18-procent. Z naszych wyliczeń wynika, że obniżanie PIT i CIT trzeba rozłożyć w czasie, przypuszczalnie na cztery lata.

Najbardziej brakuje stabilności

Często słychać opinie, że CIT został już obniżony, a efektów nie widać. Należy walczyć z takim poglądem. Związkowcy mówią podobnie - zliberalizowaliśmy kodeks pracy, a gdzie są nowe miejsca pracy? Po pierwsze - jedynie marginalna część przedsiębiorstw rozlicza się za pomocą CIT. A po drugie - co ważniejsze - w gospodarce nie ma natychmiastowych efektów. Są opó?nione, w przypadku zmian w systemie podatkowym - nawet o kilka lat.

Następna propozycja dotyczyła likwidacji wszystkich ulg i odstępstw w wymiarze podatku. I tak korzystają z nich przede wszystkim grupy lepiej uświadomione i zamożne, czyli ci, którzy znajdują się w drugiej i trzeciej grupie podatkowej.

Przedsiębiorcom chodzi jednak także o coś więcej, o wpisanie reformy podatkowej w jakąś strategię gospodarczą. Najbardziej brakuje im stabilności, przewidywalności tego, co ustawodawca, co rząd mogą zrobić. Jesteśmy bez przerwy poddawani zmianom, również nastrojów. Ostatnio staje się to szczególnie wielkim problemem. Najlepszym dowodem jest sprawa interpretacji nowego przepisu dotyczącego samozatrudniania. Słyszymy, że podana publicznie interpretacja jest błędna, i nie ma się czego bać. Burza, jaka wokół tej sprawy nastąpiła, utwierdza jednak w przekonaniu, że żyjemy w kompletnie nieprzewidywalnym środowisku. I mnie takie oficjalne wyjaśnienie absolutnie nie zadowala, bo naszym ogromnym problemem jest właśnie tak wielkie pole pozostawione interpretacji.

System, o który nam chodzi, to taki, w którym przedsiębiorcę i podatnika traktuje się jak partnera, a nie kogoś, kogo należy ścigać, kto z założenia jest przestępcą, oszustem i złodziejem. Chcemy mieć system podatkowy, który jest przewidywalny i pozostawia minimalną przestrzeń dla interpretacji, dobrej woli i politycznych działań.

Możliwie najprostszy system

GRZEGORZ SZCZODROWSKI: - Co do diagnozy oczywiście jak najbardziej się zgadzamy, obciążenia są niezwykle wysokie. Opowiadamy się za podatkiem liniowym, ale w przyszłości chcielibyśmy iść jeszcze dalej. Co do opodatkowania pracy myślę, by spróbować podatku od funduszu płac. Jeśli chodzi o opodatkowanie działalności gospodarczej, też chcemy iść w kierunku możliwie najprostszego systemu, czyli ryczałtów, szerszego stosowania karty podatkowej. Uważamy, że należałoby zrezygnować z CIT na rzecz podatku przychodowego.

Chciałbym też zwrócić uwagę na bardzo ważną kwestię harmonizacji polskiego prawa podatkowego z prawem Unii Europejskiej. VAT i podatek akcyzowy są harmonizowane w Unii. Pozostają podatki dochodowe, ale i tu są pewne rozwiązania przyjęte dla całej Unii. Gdyby trzymać się litery prawa, to np. zniesienie CIT nie byłoby możliwe. Podatkowi temu poświęcone są dwie dyrektywy europejskie. Ważna jest też praktyka. Irlandia chciała jeszcze bardziej obniżyć CIT, ale się nie udało. Być może możliwe byłoby ustanowienie - to, co proponujemy - podatku od funduszu płac.

Największym jednak problemem jest wysokość obciążeń quasi-podatkowych. Myślę tu o ubezpieczeniach społecznych. Najlepiej byłoby znieść ich przymus. A jeśliby się go zostawiło, to składka powinna być na minimalnym poziomie, gwarantująca minimalne świadczenia. Kto chciałby mieć wyższe świadczenia, mógłby oczywiście skorzystać z oferty firm ubezpieczeniowych czy systemu bankowego.

Rz.: A co z dzisiejszymi emerytami?

GRZEGORZ SZCZODROWSKI: - Zobowiązanie to spoczywałoby nadal na budżecie.

Chciałbym jeszcze dodać zdanie o deklaracjach podatkowych. Powinno w nich być jasno widoczne - to ważne dla świadomości podatników - jaki jest podatek od wynagrodzeń, podatek zdrowotny i emerytalny.

Podatki żyją z gospodarki

RYSZARD MASTALSKI: - Chcemy naprawić dom i dyskutujemy, czy mają być okna plastikowe, czy drewniane. Zacząć natomiast musimy od fundamentów.

Dla mnie reforma podatkowa może być sensowna wtedy, kiedy ustalimy pewne wartości podstawowe, które mają być za jej pomocą realizowane. Czy ma być stawka proporcjonalna, czy progresywna, czy też może zapomniana już międzywojenna stawka degresywna - to kwestia wtórna.

Sprawę widzę na czterech płaszczyznach - gospodarczej, fiskalnej, społecznej i prawnej. Jeżeli dyskutuję o reformie podatkowej, muszę zacząć od relacji podatki a gospodarka i przyjąć jedno założenie. Podatki żyją z gospodarki. Każdy polityk, który bierze się za reformę podatkową, powinien sobie uświadomić, co jest najważniejsze - nie szkodzić gospodarce.

Oznacza to - jest to płaszczyzna fiskalna - że istnieje granica opodatkowania. Polityk musi mieć świadomość, że granicy tej przekroczyć nie może. Potrzeby budżetowe nie wykreują gospodarki, ponieważ zostanie ona, przepraszam za nieeleganckie określenie, po prostu zarżnięta przez zbyt wysokie podatki.

Na płaszczy?nie społecznej trzeba wziąć pod uwagę równomierność opodatkowania. Tu można dyskutować o różnych systemach.

A tak na marginesie tego, co mówił pan Szczodrowski, pański pomysł jest moim zdaniem bardzo oryginalny, ale my już chyba skończyliśmy z prowincjonalizacją opodatkowania. Nie możemy tworzyć systemów podatkowych, jak byśmy byli samotną wyspą w całym świecie.

Wreszcie płaszczyzna prawna. Jako prawnik muszę ubrać w język właściwy dla prawa to, co państwo postanowicie jako ekonomiści. A to jest piekielnie trudne, ponieważ muszę w języku prawnym, przy pojęciach ogólnych i abstrakcyjnych, wyrazić zjawiska ekonomiczne. Proszę mi na przykład pokazać możliwość ustalenia prawnego pojęcia kosztu. Nie ma. Muszę posługiwać się klauzulą generalną - że to są nakłady związane z działalnością przedsiębiorstwa w szerokim rozumieniu. Albo co to jest związek pośredni czy bezpośredni między nakładem a efektem?

Prawo jest fatalnie tworzone

Prawo jest fatalnie tworzone, w sposób opłotkowy, resortowy. Nie pamięta się o innych regulacjach prawnych. Jeżeli ja czegoś w prawie podatkowym nie ureguluję, to znaczy, że zgodnie z zasadą racjonalnego prawodawcy odsyłam do pojęć z prawa cywilnego. Nie mogę natomiast w prawie podatkowym wprowadzać norm karnych, ponieważ wykładnia prawa podatkowego rządzi się innymi regułami.

O łącznym traktowaniu prawa niestety się nie pamięta. I macie państwo choćby w tej chwili problem z hipoteką łączną małżonków. Regulacja podatkowa spowodowała, że nagle w bankach wstrzymuje się udzielanie kredytów, ponieważ nie pamiętano o tym, że prawo podatkowe na zasadzie zwrotnej oddziaływuje również na prawo cywilne.

Jestem zwolennikiem, co przyznaję, stawki proporcjonalnej, ale nie dlatego, że jest ona lepsza. Według mnie stawka proporcjonalna może być elementem uproszczenia systemu podatkowego. Nie należy jednak zaczynać dyskusji od tego, czy podatek ma być progresywny, czy proporcjonalny, czy podatki przychodowe, czy też dochodowe. Najpierw trzeba ustalić pryncypia.

ZDJĘCIA JAKUB OSTAŁOWSKI

Podatki są po to, by dostarczać pieniędzy

PROFESOR MAREK BELKA: - System podatkowy i prawo podatkowe zawsze będą trudne, skomplikowane i nie do końca jednoznaczne, bo życie gospodarcze jest bardziej skomplikowane niż najbardziej finezyjne prawo, a prawo nie jest w stanie opisać wszystkich sytuacji.

Cokolwiek byśmy uczynili z naszym systemem podatkowym, muszą być przestrzegane dwie zasady - co najmniej neutralności budżetowej zmian i ich niesprzeczności z systemem unijnym. Według mnie podatki są po to, żeby dostarczyć państwu pieniędzy. Gadanie na przykład o tym, że mają stymulować gospodarkę, to mydlenie sobie oczu.


Rz.: A wyrównywać różnice socjalne?

MAREK BELKA: - Jeżeli społeczeństwo uznaje, że jest to uzasadnione, to tak.

Pewien poziom wydatków sektora publicznego i wielkość wpływów podatkowych jest przez to zdeterminowana. W 2003 roku wydatki sektora publicznego to 368 miliardów złotych. Możemy ograniczyć skalę wydatków, i pozwoli to na ograniczenie skali obciążeń podatkowych. Ponieważ jednak w najbliższych latach mamy o połowę zmniejszyć wielkość deficytu budżetowego, kwestia neutralności budżetowej staje się szczególnie istotna.

Oczywiście wiadomo, że wpływy podatkowe wyniosłyby zero zarówno wtedy, kiedy podatek jest zerowy, jak i wtedy, kiedy wyniósłby 100 proc. Gdzieś po środku osiąga się maksimum wpływów podatkowych, ale gdzie jest ów środek, można określać tylko intuicyjnie.

ZYTA GILOWSKA: A przykład obniżki akcyzy na alkohol nie jest pouczający? (akcyza spadła, a wpływy podatkowe wzrosły - przyp. red.)

MAREK BELKA: - Ta decyzja też była intuicyjna, a jaki będzie skutek, jeszcze nie wiadomo. Nie mamy i nie będziemy mieli żadnych "twardych" dowodów na to, żeby stwierdzić, czy polskie obciążenia podatkowe są łącznie tak wysokie, że ich obniżenie przyniesie wzrost aktywności ekonomicznej, który po pewnym czasie - nie wiadomo zresztą jakim - spowoduje wzrost wpływów budżetowych. Musimy się zatem trzymać zasady neutralności budżetowej, a jednocześnie spełnić kryterium Maastricht.

To jest pierwsza bariera. Drugą stanowi nasza przygoda unijna. Nie możemy pozwalać sobie na wprowadzenie zmian, które w sposób oczywisty będą sprzeczne z nasilającym się dążeniem do harmonizacji prawa podatkowego w Unii Europejskiej. Wziąwszy pod uwagę te ograniczenia, poza tym teoretycznie możemy zrobić wszystko.


Rz.: Czyli niewiele.

MAREK BELKA: - To opinia dyskusyjna. Uważam, że powinniśmy od tego zacząć. A tu ktoś z Centrum Smitha zaproponował podatek obrotowy zamiast VAT. On jest oczywiście z pozoru prostszy, ale w większym stopniu pozwalałby na uciekanie od podatku. To byłby dopiero koszmar dla fiskusa. VAT jest bowiem jak wędzidło dla każdego przedsiębiorcy. Zmusza do płacenia. Unia Europejska, chcąc sobie zapewnić dojną krowę podatkową, wprowadziła VAT i nie ma co dyskutować, że my od niego odejdziemy. Miejsca na egzotykę podatkową nie ma.

HENRYKA BOCHNIARZ: - Akurat teraz w Unii toczy się dyskusja na temat przymusu podatkowego. To, jaką będziemy mieli w tej sprawie koncepcję, powinno się przekładać na nasze stanowisko w Unii. Oczywiście nie będziemy tam krajem decydującym, ale będziemy jednak mogli na ten system wpływać. Jeżeli takiej dyskusji nie odbędziemy w kraju, trudno nam będzie zająć wspólne stanowisko w Unii.

Nie róbmy z podatków choinki

RYSZARD MASTALSKI: Profesor Belka patrzy na podatki od strony budżetu, bo sam musiał się tym zajmować. Musimy sobie uświadomić, że każdy polityk ma większy czy mniejszy apetyt na środki publiczne, bo pieniądze to władza. Jednak polityk musi przecież wybrać, szukać kompromisu między potrzebami budżetu a zdolnością gospodarki do ich zaspokojenia. I kiedy stwierdzi, że gospodarka nie jest w stanie ich zaspokoić, musi zdecydować, że "po pierwsze - gospodarka". I zrobić cięcia budżetowe, wszystko jedno jakie.

Mówiłem o socjalnym elemencie podatków. Nie róbmy jednak z podatków choinki, bo to już przerabiano w Niemczech czy w Skandynawii wiele lat temu. Jeśli chcemy dokonywać jakichś wyrównań o charakterze społecznym, róbmy to przez wydatki, a nie przez podatki. Przecież wszystkie ulgi podatkowe to nic innego niż wydatki z budżetu.

WITOLD ORŁOWSKI: - Politycy zdecydowanie wolą je finansować przez podatki, bo wtedy pozornie nie pojawia się fundator.

MAREK BELKA: - Myślę, że chcemy dyskutować nie w sposób akademicki, lecz o realnych możliwościach reformy podatkowej w Polsce w roku 2003. Politykowi łatwiej abstrahować od gospodarki niż od budżetu. W dzisiejszych czasach praktyczne ramy reformy podatkowej są nakreślone przez konieczności budżetowe. Trzeba obniżać wydatki i tylko w tym zakresie można zmniejszać obciążenia podatkowe. Jestem przeciwny tezie, którą kiedyś sformułował Friedman, a którą, jak się wydaje, podziela Leszek Balcerowicz - obniżcie podatki, a wydatki będą musiały się do tego dostosować. Po pierwsze rośnie deficyt, po drugie zmienia się na gorsze struktura wydatków. Dlatego jestem zdania, że nie można zacząć od obniżania podatków, nie myśląc o obniżaniu wydatków.

Dochody muszą być osiągnięte

PROFESOR WITOLD ORŁOWSKI: - Problemem jest czas, o jakim mówimy. Pewne sprawy w gospodarce, które są prawdziwe w krótkim okresie, w długim mogą wyglądać odwrotnie. Zgadzam się, że w ciągu najbliższych trzech czy czterech lat musimy dostosować wpływy podatkowe do wydatków. Na dalszą metę istotne jest pytanie, jakie funkcje państwa musi finansować sektor publiczny. Bardzo łatwo jest wymienić trzy obszary - bezpieczeństwo, obrona narodowa, administracja. Czy natomiast służbę zdrowia musi finansować sektor publiczny? To już zależy od decyzji społeczeństwa.

Kilka słów o ograniczeniach unijnych. Wydaje mi się, że trochę je mitologizujemy. Unia w wielu dziedzinach narzuca tylko pewne generalne rozwiązania. Musimy mieć VAT, ale już jeśli chodzi o jego egzekucję, Unia nie każe nam robić dokładnie tak, jak to robimy. A jeśli chodzi o podatki bezpośrednie, naprawdę Unia wiele nie wymaga.

Na dalszą metę musimy się nastawić na zmniejszenie proporcji wydatków publicznych do produktu krajowego brutto. Co w związku z tym można zrobić? Trzeba zastanowić się, co można poprawić, a także jak - zaczynając od obniżenia wydatków - dojść do niższych podatków. Nieskuteczne wydaje mi się natomiast wyrywanie z całości problemów podatkowych jakiegoś jednego elementu, który notabene najlepiej się sprzedaje medialnie. Na przykład podatek liniowy. Ile już bzdur na ten temat słyszałem i ze strony jego krytyków, i zwolenników. Na przykład, że rosyjski PKB zaczął rosnąć szybciej w efekcie wprowadzenia podatku liniowego.

Z całą pewnością system podatkowy powinien być prostszy, mniej pracochłonny, tańszy, mniej zachęcający do ucieczki w szarą strefę. Najtrudniejsza jest zmiana ze skomplikowanych podatków na proste, dlatego że nie ma takiej złej rzeczy w gospodarce, na której jakieś lobby by nie korzystało. I są duże grupy w Polsce, które z tego, że podatki są skomplikowane, znakomicie sobie żyją, i będą robiły wszystko, żeby nie dopuścić do wprowadzenia prostszego podatku.

Naprawdę mamy tylko jedną rezerwę w systemie podatkowym. Jest to szara strefa. Jeśli potrafimy zmusić ludzi do powrotu do strefy białej, warto się w to angażować. Tylko w taki sposób, przy dobrym systemie podatkowym, możemy osiągnąć znacznie wyższy wzrost przychodów podatkowych niż wynikałoby to z samego wzrostu gospodarczego.

Ale powiadam - jeśli. Pamiętajmy bowiem, że pewien dochód musi być osiągnięty.

Z dyskusji niewiele wynika

Rz.: Smutna twarz prezydent Bochniarz wskazuje, że argumentacja ta nie przekonuje przedsiębiorców.

HENRYKA BOCHNIARZ: - Rozumiem wszystkie te uwarunkowania, o których państwo mówią. Mam jednak wrażenie, jak bym oglądała antyczną tragedię. Tu jest scena, a tu stoi chór i mówi: zabiją ją, zabiją ją. No i w końcu ją zabiją.

Byłaby to całkiem fajna dyskusja, gdyby nie to, że mamy 20 procent bezrobocia, przedsiębiorstwa są na granicy rentowności, a nastroje wyjątkowo pesymistyczne. Jeżeli będziemy myśleć właśnie w ten sposób, trzymając się reguł i niesamowitej racjonalności, to nie będzie już z czego zaspokoić potrzeb budżetowych ani spełnić wymogów Unii.

Najwyższy czas, żebyśmy myśleli o reformie systemu podatkowego jako elemencie, który musi wszystkich ludzi, którzy produkują i płacą podatki, przekonać, że warto coś robić. Jak chcecie to zrobić? No, jak?

ZYTA GILOWSKA: - Pani prezydent dosadnie to powiedziała. Mam podobne odczucia. Państwo macie bardzo dobre samopoczucie, a nie ma do tego zupełnie podstaw. Państwo jest chore. Finanse publiczne są chore i system podatkowy także jest zupełnie chory.

WITOLD ORŁOWSKI: - Jeśli przez zbyt śmiałe eksperymenty, starając się ulżyć przedsiębiorstwom, doprowadzimy do utraty kontroli nad finansami publicznymi, to obawiam się, że cena, którą przedsiębiorstwa zapłacą, będzie znacznie, znacznie większa.

Zachłanne państwo

ZYTA GILOWSKA: - Zdecydowanie nie zgadzam się z sugestią, że należy wziąć pod uwagę pulę niezbędnych wydatków i do tego dostosować instrumenty zaspokojenia popytu władz publicznych na pieniądz, ponieważ doświadczenie historyczne - nie tylko nasze - dowodzi, że nie ma granicy zachłanności państwa na pieniądze obywateli. Nie zgadzam się również z sugestią, że jeśli poszerzylibyśmy bazę podatkową, to być może szybko przeszliby do niej ci z szarej strefy.

Chcę państwa namówić, by nie wpadać w pułapkę neutralności systemu podatkowego względem budżetu. To jest neverending story.

I kwestia integracji z Unią Europejską. Dopóki nie przyjęliśmy na siebie zobowiązań, a nie mamy ich - z wyjątkiem VAT - dopóty powinniśmy robić wszystko, żeby obniżyć te podatki, które się da.

KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ: - Nie mamy kontroli nad finansami publicznymi - jestem co do tego przekonany. Nie można rozmawiać o zmianie systemu podatkowego, nie biorąc pod uwagę całego systemu finansów publicznych. Można, oczywiście, sobie założyć, że będziemy mieszali między różnymi podatkami, po to, by dochody budżetu państwa były takie same, ale to nie zmieni naszej sytuacji. Niski poziom oszczędności, niska stopa inwestycji - to wskazuje bardzo wyra?nie, że nie mamy szans wejścia na szybszą drogę rozwoju.

Trzeba przygotować projekty

Rz.: Może Ministerstwo Finansów coś jednak przygotowuje?

IRENA OŻÓG: - Proszę nie zmuszać mnie, żebym zaczynała od tego, co się dzieje w ministerstwie.

Przewijają się dwa nurty, które odpowiadają dwóm pytaniom: Czy system dochodów sektora finansów publicznych - bo nie możemy mówić tylko o podatkach - ma odpowiadać założonym wydatkom? Czy może odwrotnie?

Profesor Belka i profesor Orłowski mówią, że mamy do sfinansowania określony poziom wydatków i pod te wydatki musimy zgromadzić określone dochody. Prezydent Bochniarz mówi z kolei, że powinno się obniżyć podatki i do założonych wpływów dostosować wydatki. Powstaje pytanie, czy polityków stać na obniżanie niektórych wydatków? Bo jest rzeczą oczywistą, że tak zwanych sztywnych wydatków obniżyć nie można.

ZYTA GILOWSKA: - Trzeba zmienić prawo.

IRENA OŻÓG: - No tak. Konstytucję też. Ale do czego to ma prowadzić?

W dyskusji nad reformą systemu podatkowego też przejawiają się dwa wątki: długookresowy i krótkookresowy. Realia wskazują, że chyba nie uda nam się - niezależnie od opcji - doprowadzić do takiego obniżenia wydatków budżetowych, które dałoby podstawę obniżenia ciężarów podatkowych.

O poziomie wydatków decydują politycy. Co można więc zrobić w podatkach? Trzeba przygotować system prawny, projekty ustaw podatkowych. Tam, gdzie mają być stawki - na razie je wykropkować, czekając, aż politycy zdecydują się na wysokość wydatków.

Podatki nigdy nie będą proste, ale mogą być prostsze i stwarzać warunki dla stabilizacji. Ja oczywiście nie powiem, co przygotowywano w ministerstwie, już zapomniałam.

Moim zdaniem musimy napisać całkiem nowe ustawy podatkowe, w zasadzie wszystkie. Musi być nowa ustawa o podatku od towarów i usług. Trzeba wyeliminować wszystkie specyficznie polskie definicje niektórych rodzajów czynności. Bo po co nam one?

Należy wyeliminować wszystkie biurokratyczne ograniczenia. I prace takie - to mogę zdradzić - pod moim jeszcze niedawnym kierownictwem były bardzo zaawansowane. Co z nich dalej wyjdzie? Nie wiem. Proszę popatrzeć, jaki mamy zagmatwany VAT przez powiązanie go z akcyzą. Po co? Ma być nowa ustawa o podatku akcyzowym.

Jest jeszcze jedna istotna okoliczność. Mamy niespójne z naszą rachunkowością prawo podatkowe. A przecież przełożenie przepisów o rachunkowości na podatki jest ogromne. Jeszcze do niedawna - bo nie wiem, jak będzie dalej - w ministerstwie pracowaliśmy nad tym, żeby wprowadzić jednolite zasady opodatkowania biznesu, bez względu na formę własności i formy organizacyjno-prawne. Nie widzę przeszkód, aby wprowadzić dalsze uproszczone formy opodatkowania, szczególnie dla małego i średniego biznesu, na przykład w postaci proporcjonalnych czy ryczałtowych kosztów uzyskania przychodu. Wiadomo, jaka jest rentowność i przychodowość podmiotów gospodarczych.

W rezerwie mamy jeszcze jeden podatek - choć nie chcę powiedzieć, że będzie on wprowadzony - od wartości nieruchomości.

Reasumując, są duże rezerwy w kształtowaniu systemu podatkowego. O ustaleniu rodzaju podatków, o ich wysokości muszą jednak zdecydować politycy.

Podatnicy będą nas kląć

RYSZARD ZELWIAŃSKI: - W pełni się zgadzam z doktor Ożóg, że trzeba uprościć wszystkie ustawy podatkowe. U nas - o czym stale zapominamy - obowiązuje przecież system samoopodatkowania, samoobliczania, samokorygowania i samoodpowiadania za każdy błąd i za interpretację prawa. Jeśli się więc tego nie zrobi, podatnicy będą nas po prostu kląć.

Pierwsze zadanie to przejrzenie wszystkich aktów prawnych, przede wszystkim ustaw podatkowych, i zobaczenie, co z tej głupoty powyrzucać. Chciałbym zwrócić uwagę na różne niebezpieczeństwa, jakie kryją się w ustawach podatkowych. Na przykład w ustawie o kontroli skarbowej. Dziwię się nawet, że przedsiębiorcy w tej sprawie nie reagowali. To, co zostało wprowadzone, to już nie jest kontrola skarbowa. Co to za kontrola skarbowa, w której preferowany jest wywiad skarbowy za pomocą środków operacyjnych. Ci, którzy go prowadzą, mają prawo do broni, do zastosowania przymusu bezpośredniego, do przeszukania pomieszczenia, osoby, do podsłuchu telefonicznego, listowego. Zawsze tak jest, że kiedy zaczynają się trudności gospodarcze, państwo szuka środków parapolicyjnych, by je zmniejszyć. Mnie dziwi, że państwo z tym się zgodzili.

ZYTA GILOWSKA: - Ja głosowałam przeciw.

RYSZARD ZELWIAŃSKI: - A dodam jeszcze, że z tej ustawy nie wynika, według jakiej procedury mają postępować kontrolerzy i komu ta nowa policja skarbowa ma podlegać. Nie dziwcie się państwo, że elementy tej ustawy będą zaskarżane przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Mówię o tym dlatego, żeby zwrócić uwagę na brak poprawności legislacyjnej aktów podatkowych zarówno materialnych, jak i procesowych.

Uspołecznić legislację

Rz.: Wszystko, co państwo powiedzieliście, wskazuje, że sporo wiadomo o tym, co trzeba zrobić. Pytanie jak?

RYSZARD MASTALSKI: - W wielu krajach dyskutuje się nad podatkami, które mają być wprowadzone dopiero za rok czy jeszcze pó?niej. Są publikowane projekty, komentarze do nich, wszyscy się wypowiadają - a politycy wybierają. Wydaje mi się, że potrzeba nam uspołecznienia procesu legislacyjnego. Niech się zderzą różne interesy. Wtedy trudniej będzie politykom, zwłaszcza posłom, ulegać naciskom pewnych lobby.


Rz.: Punktem wyjścia powinno być napisanie projektów.

RYSZARD MASTALSKI: - Raczej założeń do projektów, które trzeba poddać dyskusji.


Rz.: Kto powinien wyjść z taką inicjatywą - posłowie, może Rada Legislacyjna?

RYSZARD MASTALSKI: - Rząd. To on bowiem zawsze odpowiada za prawo.


Rz.: Nie widać, by obóz rządzący się do tego palił. Co wobec tego? Czy parlamentarna opozycja może coś zaproponować?

ZYTA GILOWSKA: - Kilka osób powiedziało tu, że w krótkim czasie zrobić się wiele nie da, ale w długim - jak najbardziej. W życiu jednak krótkie okresy tworzą okres średni i długi. My, mówię o Platformie Obywatelskiej, stoimy na stanowisku, że absolutne minimum, które trzeba zrobić w najbliższym czasie, to uproszczenie niektórych przepisów. Zwłaszcza w podatkach bezpośrednich coraz bardziej wybija się niesłychanie kazuistyczne podejście. Przeciętny obywatel ma prawo nic z tego nie rozumieć. Nie opowiadajmy też, że trzeba przeglądać wiele przepisów, bo mniej więcej orientujemy się, co w poszczególnych podatkach jest wyjątkowo zawiłe.

Drugą pilną sprawą jest powrót do cech, które powinien mieć każdy system podatkowy i każdy podatek z osobna: do równości, powszechności i "taniości". Podatki powinny obciążać podatników równo, choć naturalnie różna może być interpretacja tego słowa. Powinny być powszechne, a tymczasem nawet podatek od dochodów od osób fizycznych nie jest powszechny. I powinny być wreszcie "tanie" w poborze - a nie są.

Co, zdaniem PO, można zrobić szybko? Wprowadzić elementarny ład w tych częściach ustaw o PIT i CIT, które dotyczą kosztów uzyskania przychodu. Po drugie, ośmielić się i zejść na jedną stawkę w podatku dochodowym od osób fizycznych. To można zrobić bardzo szybko. Wówczas do rozważenia jest ujednolicenie stawek CIT i PIT. Wyobrażamy sobie, że w podatku od osób fizycznych tą stawką będzie 18 proc. Nie sądzimy, aby były jakieś duże straty, zwłaszcza że efektywna stawka opodatkowania wcale nie jest duża.

Następna rzecz, którą trzeba naprawdę szybko załatwić, to obniżenie stawki podstawowej VAT i jej upowszechnienie. Do spraw, które powinny być szybko przygotowane, szybko wprowadzone, należy podatek od wartości nieruchomości.

Rz.: Jak to widzą politycy Prawa i Sprawiedliwości?

KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ: - Trudno rozmawiać o systemie podatkowym, nie mówiąc o całym systemie finansów publicznych, bo jedno jest elementem drugiego. Co do podatków, to do ich spisu warto dodać jeszcze jeden - "podatek korupcyjny". Wielu sądziło, że jego stawka wynosi 1 - 3 proc., ale ostatnio okazało się, że sięga 5 procent.

W Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych co dwa lata robi się ankietę wśród inwestorów zagranicznych na temat warunków działania w Polsce. Zdecydowana większość twierdzi, że w ciągu ostatnich dwóch lat pogorszyły się one znacząco. Jako główny czynnik inwestorzy wskazali właśnie "podatek korupcyjny". To także jest jeden z powodów, dla których podatki muszą być prostsze i "tanie" dla podatnika, a także dla państwa.

Jeżeli dzisiaj mówimy, że koszty pracy są w Polsce wysokie, to dlatego, że w nich mieści się - choć nieoficjalnie - także i to, że nawet jednoosobowa firma nie da rady funkcjonować bez obsługi finansowej. Mówimy także o wyżu demograficznym, częściowo zatrzymanym na uczelniach. Ci młodzi ludzie, wchodząc w obecny system podatkowy, nie są w stanie założyć firmy. Dlatego system podatkowy musi być uproszczony.

Vacatio legis ustaw podatkowych - to kolejna kwestia - powinno być co najmniej roczne. Takie posunięcia jak ubiegłoroczne ze stawką CIT są niemoralne. Stawki podatku dochodowego dla przedsiębiorców powinny być zrównane i obniżone. Ulgi powinny pozostać jedynie inwestycyjne i częściowo rodzinne.

Potrzebna kodyfikacja

Rz.: Ciągle nie ma odpowiedzi na pytanie, jak powinno być zmieniane prawo podatkowe? Jak zagwarantować lepszą jego jakość?

RYSZARD MASTALSKI: - Słabością naszego państwa - mówię to z pełnym przekonaniem - jest brak służb legislacyjnych. Nie każdy prawnik potrafi tworzyć prawo. Nawet najlepsze kancelarie prawnicze nie są w stanie napisać projektu aktu prawnego. Czym innym jest stosowanie prawa, korzystanie z niego, a czym innym napisanie go -tu trzeba mieć wyobra?nię i widzieć tworzone prawo jako część istniejącego porządku prawnego.

Prawo tworzy się w ten sposób, że powołuje się komisję kodyfikacyjną. Zawsze tak się robiło - w przypadku prawa cywilnego, karnego, administracyjnego. Prawo muszą napisać specjaliści. Niech neutralni fachowcy przedstawią swoje wizje, a politycy dokonają potem wyboru. Przed wojną nowe prawo przygotowywała komisja kodyfikacyjna, a wprowadzał je w życie prezydent. Sejm nie mógł niczego zmienić - albo przyjmował w całości, albo odrzucał. Dziś nie jest to możliwe. Jedyne, co można, to postulować, wymuszać, czyścić ustawy.

ZYTA GILOWSKA: - Absolutnie zgadzam się z profesorem Mastalskim, że trzeba powołać grupę niezależnych fachowców. Z tym, że zmiany w prawie podatkowym trzeba rozdzielić na dwa stadia. Najpierw należy szybko wyczyścić istniejące ustawy. Jeśli zaczniemy pracę legislacyjną nad całym nowym systemem, to nam miną lata.

IRENA OŻÓG: - Również czyszczenie musi być dokonane przez napisanie nowych ustaw. Muszą być wszystkie kompatybilne, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie. Co nagle, to po diable, i nadal będziemy mieć to, co dziś.


Rz.: Dużo sobie powiedzieliśmy, ale niestety mamy wrażenie, że niewiele da się zrobić - ani szybko, ani w dłuższym czasie.

ZYTA GILOWSKA: - Nikt nie chce. Nie ma woli politycznej.

Rz.: Nie ma żadnej woli, dostrzegamy to. -


KOMENTARZ
Niemoc podatkowa


Wysokie ciężary podatkowe, jakie ponosi społeczeństwo i gospodarka, a także zagmatwanie i niejednoznaczność prawa podatkowego, stały się jednymi z najpoważniejszych barier przedsiębiorczości. W konsekwencji prowadzi to do hamowania rozwoju gospodarczego kraju. Dlatego od połowy grudnia staramy się na łamach "Rzeczpospolitej" przekonywać, że konieczna jest gruntowna reforma podatkowa.

Wszyscy się z tym werbalnie zgadzają, udzielają nawet - jak premier - poparcia. Diagnozy są nawet podobne. Niewiele z tego w praktyce wynika i pewnie długo jeszcze nie wyniknie. Wśród polityków i ekonomistów związanych z obecnym obozem rządzącym nie widać woli dokonania gruntownych porządków i zmian. Nie ma gotowych programów i projektów. Tworzenie i wykonywanie prawa podatkowego przypomina stajnię Augiasza.

W budżetach domowych panuje żelazna zasada - wydatki przymierzane są do dochodów. W budżecie państwa jest odwrotnie - dochody, czyli podatki, dostosowywane są do mnożących się wydatków. W skali państwa też się jednak nie da w nieskończoność gospodarzyć pieniędzmi inaczej niż w domu. W przeciwnym razie będzie rósł fiskalizm i potęgować będzie się inflacja prawa podatkowego.

Politycy na ogół zdają sobie sprawę z płynących stąd zagrożeń dla gospodarki i państwa. Apelujemy, by ich nie lekceważyli. Dobry system podatkowy to gospodarczy fundament, na którym powinno w równym stopniu zależeć politykom obecnie rządzącym, jak i znajdującym się w opozycji. W tej sprawie trzeba jak najszerszego porozumienia "ponad podziałami".

Krzysztof Bień
28 styczeń 2003

http://www.rzeczpospolita.pl/ 

  

Archiwum

W końcu Niemcy płacą za krew Polaków - płaćmy i my!
padziernik 5, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
"Upiór Iraku" na potkaniu u szczytu w Rydze
grudzień 6, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Prawa pacjenta - kierunek zmian Mylić się jest rzeczą ludzką, ale ukrywanie błędów jest okrucieństwem
kwiecień 18, 2005
Adam Sandauer
Kołodko zostaje
Miller też

grudzień 19, 2002
Adam Zieliński
Wpływ paradygmatu neo-darwinowskiego na upowszechnianie się osobowości komercyjno-konsumpcyjnej
padziernik 31, 2003
Marek Głogoczowski
CI, KTÓRZY ZDRADZILI POLSKĘ !
czerwiec 26, 2008
Frajerzy, czyli - "Nasi zapomniani sojusznicy"
grudzień 28, 2003
Marek Głogoczewski
Wolna Polska
czerwiec 28, 2003
Ewa Polak-Pałkiewicz
Smutna historia z Parczewa
grudzień 11, 2005
Marek Komorowski
Amerykański działacz przeciw amerykańskim inwestycjom w... Polsce
maj 30, 2004
IAR
30 milionów durniów?
grudzień 15, 2002
Artur Łoboda
O promowaniu ślepoty inteligencji polskiej, czyli jak się tworzy „przyzwolenie bez zgody”
luty 5, 2008
J. Duranowski
Czy ryży ma prawo do wypowiedzi?
grudzień 9, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Chavez, Hazardzista w Wenezueli
luty 10, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Jeśli Bóg o nas zapomniał
maj 27, 2005
Wojciech Kozłowski
Recenzja ksiazki Jana Grossa "Strach"
luty 5, 2008
...
Kwestie wiary
listopad 6, 2007
Artur Łoboda
Redaktor "kadyceusz" czyli Bubel w Samoobronie
wrzesień 16, 2002
PAP
Agresja ze wschodu
wrzesień 17, 2007
Marek Olżyński
USA wypałowują durną Europę bez wysiłku
kwiecień 10, 2008
marduk
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media