ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Nunzia Alessandra Schilirò – wicekwestor policji w Rzymie – poddana postępowaniu dyscyplinarnemu 
26 wrzesień 2021     
Otaczająca powierzchowność 
6 sierpień 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Konferencja w sprawie cenzury pod pretekstem pandemii COVID-19 
31 lipiec 2020     
Rockefellerowie stworzyli 990 instytucji, fundacji i grup aktywistów zajmujących się „zmianami klimatu” 
11 lipiec 2024      Elizabeth Nickson
Amechiny i Usrael - dwie symbiozy? 
2 sierpień 2011      Iwo Cyprian Pogonowski
Informacje w TVN dzielą się na: 
5 luty 2019      Alina
Parki Rozrywki Zatorland: Dinozaury ożyły po 65 mln. lat! 
16 sierpień 2014      Zatorland
Obudź się, Polsko 
15 maj 2012     
WOJNA HYBRYDOWA, czyli ostrzeżenie że żyjemy w czasach kiedy rozróżnienie między rzeczywistością REALNĄ a WIRTUALNĄ może być kłopotliwe. 
17 marzec 2016      supertłumacz2
Kowidowcy to gorzej - niż hitlerowcy, to neostalinowcy 
21 marzec 2021      Artur Łoboda
Zygmunt Jan Prusiński ZATOKA INTYMNEGO PRZYMIERZA - część piąta 
9 październik 2021      Zygmunt Jan Prusiński
Śpiąca sprawiedliwość
Obowiązek zakrywania twarzy jest naruszeniem podstawowego prawa gwarantującego godność człowieka, ponieważ stawia pod znakiem zapytania jakość człowieka jako podmiotu
 
19 wrzesień 2020     
Kompromitacja Petru. Listę .Nowoczesnej w okręgu wrocławskim otwiera osoba, która doprowadziła Teatr Polski do ogromnych długów 
24 listopad 2015      Artur Łoboda
Zanim znów to powtórzą 
1 wrzesień 2020     
Odnośnie pyskowania 
2 wrzesień 2020     
Jakim krajom „Bóg” zezwolił na suwerenność? - komentarz MG do tekstu „Czy Rosja sprzeciwi się wojnie?” Izraela Szamira 
9 luty 2011      Izrael Szamir + komentarz MG
Rzygać się chce - gdy czyta się tego kurdupla 
15 sierpień 2009      Artur Łoboda
Kornel Morawiecki - Komentarze, Opinia, Publicystyka 
22 wrzesień 2014      Artur Łoboda
Możemy czuć się "bezpiecznie"  
12 styczeń 2022     
Zbrodnia podwyższenia norm promieniowania elektromagnetycznego. Wypowiedź sprzed wojny kowidowej.  
6 kwiecień 2021      SZUSZUMNA PRODUCTIONS

 
 

Pokolenie bez telewizora zbliża się

Polscy politycy głównego nurtu nie zauważyli, że wraz ze zmianą przyzwyczajeń dotyczących konsumpcji mediów zmienić się musi strategia prowadzenia kampanii wśród dwudziesto- i trzydziestolatków - pisze dr Michał Kuź z "Nowej Konfederacji".

Polacy w wieku 19–35 lat nie są specjalnie mobilizowani przez główne siły polityczne. Oczywiście powodów jest wiele. Jeden wydaje się jednak tyleż prozaiczny, co brzemienny w dość ciekawe skutki. Otóż, polscy politycy głównego nurtu nie zauważyli, że wraz ze zmianą przyzwyczajeń dotyczących konsumpcji mediów zmienić się musi strategia prowadzenia kampanii wśród dwudziesto- i trzydziestolatków. Oczywiście, na razie mogą jeszcze uprawiać politykę głównie w oparciu o starszy elektorat. Ponieważ jednak pewne kluczowe cechy nowego pokolenia raczej nie zanikną wraz z wiekiem, to zmiany będą w końcu nieuchronne. Pytanie tylko, kto zrozumie to pierwszy?

Strategię kampanijną przyszłości można, jak sądzę, już dziś streścić w trzech punktach. Po pierwsze, następuje zanik umiarkowanego centrum, nowe media wymuszają raczej budowanie koalicji sieciowych „plemion” niż walkę o mitycznego wyborcę środka. Przez plemiona należy tu zaś rozumieć relatywnie małe grupy zainteresowane polityką opartą na konkretnych kwestiach i stosunkowo niszowych tożsamościach, a stroniącą od dawnych wielkich tożsamości (np. socjalizm, nacjonalizm, konserwatyzm); doskonale tę teorię rozwija Michel Maffesoli. Po drugie, grzeczny, politpoprawny przekaz źle się dziś sprzedaje, to typowa estetyka ery telewizji. Obecnie przekaz polityczny musi być wyrazisty i zarazem zniuansowany w zależności od konkretnego środowiska, do którego jest skierowany. Po trzecie, telewizja to medium ludzi starszych i stopniowo będzie tracić na znaczeniu, nie ma więc sensu zbyt wiele politycznego wysiłku w nią inwestować.

Pokolenie bez telewizora

Zacznijmy od punktu ostatniego, czyli od odejścia młodych od telewizji. Z danych Nielsena za rok 2012 wynika, że spada oglądalność telewizji wśród najmłodszych (4–19), choć nie wśród seniorów. Obecnie statystycznie dla grupy 20–34 to trzy godziny i trochę ponad dwie godziny dla grupy 4–19. Dla porównania, seniorzy w grupie 60+ na wpatrywanie się w szklany ekran poświęcają aż sześć godzin dziennie. Trzy godziny to z pozoru nie tak mało. Na podstawie ankiet przeprowadzanych wśród moich studentów nabrałem jednak podejrzenia, że wskaźnik ten mocno spada w przypadku bardziej wykształconych mieszkańców dużych miast. W Warszawie ze świecą muszę dziś szukać tych, którzy w telewizor wpatrują się dłużej niż godzinę. Połowa nie ma odbiornika w ogóle lub też nie planuje go kupować po wyprowadzeniu się od rodziców.

Co ciekawe, młodzi Polacy oglądają znacząco mniej telewizji niż Rosjanie czy też inni mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej, a nawet mniej niż wiele nacji zachodnioeuropejskich. Wydłuża się za to dzienny okres przebywania w sieci. Według danych CBOS, u nastolatków wyraźnie przewyższa on średni czas spędzany przed telewizorem, a w przypadku ludzi młodych – co najmniej się z nim zrównuje. Wszystko wskazuje więc na to, że tak jak weszliśmy w epokę telewizyjnej rewolucji w ślad za Amerykanami, tak również, powielając niektóre z procesów społecznych zza oceanu, obecnie z niej wychodzimy.

Co więcej, badania mogą zawyżać oglądalność, bo uwzględniają również oglądanie telewizji na komputerach. Nie biorą też pod uwagę tego, że coraz więcej osób korzysta z telewizji jak z radia, czyli słucha przekazu jednym uchem podczas innych czynności, często surfowania w sieci. Warto też podkreślić, że ludzie z reguły pozostają wierni mediom, z którymi dorośli. Dzisiejsza młodzież, gdy będzie już w podeszłym wieku, nadal będzie siedzieć na „fejsie” lub czymś podobnym.

W Polsce odejście od telewizji to dla jednych frakcji politycznych problem, dla innych wprost przeciwnie, tworzy to nowe szanse. Pytanie tylko, czy będą umiały ją wykorzystać? PiS i prawica niepisowska nie od dziś narzekają, że nie są pupilami komercyjnych stacji. O tym, że tak samo jest w TVP, gdzie niepodzielnie rządzi Juliusz Braun (notabene stryj Grzegorza), nawet nie wspomnę. W warunkach panującej w Polsce tzw. italianizacji mediów, czyli braku niezależnych ośrodków i powszechnym tworzeniu partyjno-medialnych spółdzielni, taki nierówny rozkład sił musi boleć.

Czy to jednak oznacza, że słabsza strona ma wchodzić w stary wyścig zbrojeń, czy też może powinna raczej zacząć nowy, na własnych warunkach? Prawicowi polityczni przedsiębiorcy mogą oczywiście dalej topić grube miliony w kolejnych Telewizjach Republikach i Telewizjach Trwam. Ale z góry można przewidzieć, że efekty będą mizerne, bo rynek się kurczy, a widownia, nawet jeśli ogląda nieco więcej w przeliczeniu na godziny, jest już leciwa i ma mocno wyrobione gusta, zarówno co do mediów, jak i do polityki. Polityczne karty w tych pokoleniach zostały już rozdane. Rewolucji się raczej z nimi nie zrobi.

Polityczna papka i kuchnia plemienna

Odnośnie punktu drugiego, dotyczącego wymogu większej wyrazistości, warto podkreślić, że to nieprawda, iż młodzi ludzie są apolityczni. Oni są raczej antysystemowi, czyli nie akceptują polityki w dotychczasowym wydaniu. Dowodem są liczne zjawiska i badania przeprowadzane zarówno w Polsce, jak i za granicą. Ruchy protestu i ekscentryczni kandydaci rosną w siłę, a jednocześnie stare partie tracą na znaczeniu. Wzrasta aktywizm młodych, zwłaszcza w sieci, a spada z reguły frekwencja i poparcie dla tradycyjnych partii, których młodzi wyborcy wręcz nie znoszą już na poziomie czysto estetycznym.

To dość zrozumiałe. W czasach mediów szerokiego przekazu, kiedy w ramach swego rodzaju obywatelskiego rytuału niemal wszyscy oglądali wieczorem te same "Wiadomości", polityka musiała trzymać się nudnego środka. Nie wiedząc, kogo mogą urazić, politycy budowali zwykle przekaz ogólnikowo-obywatelski. Partie i gremia decyzyjne na „frontmenów” typowały zaś ludzi o raczej przeciętnych cechach osobowościowych, dobrze trafiających w uśrednione gusta.

Dziś problem polega jednak na tym, że młode pokolenie to tak zwane pokolenie sieci. Media dla tej grupy są z definicji nie masowe, tylko plemienne („ja i moi znajomi to lubimy”). Młodzi ludzie informacje polityczne, które odbierają, przyprawiają tak, jak chcą. Dla nich stary przekaz w stylu wieczornych "Wiadomości" nic już nie znaczy, jest tylko mdłą papką.

Nowe media jako narzędzie polityczne wydają się naturalnie niektórym słabe i niepoważne. Jest tak jednak tylko dopóty, dopóki używamy ich w anachroniczny sposób. Budujemy strony, które wyglądają jak gazety i produkujemy podcasty, które przypominają programy telewizyjne. Tymczasem, jak słusznie zauważa Marshall McLuhan, „środek przekazu sam jest przekazem”. Polityka w sieci, czyli w naturalnym środowisku medialnym ludzi poniżej 35. roku życia, musi być inna niż dotąd, a jednocześnie musi jej być więcej i musi być bardziej przemyślana. Tylko wtedy może młode pokolenie do czegokolwiek zmotywować.

Koronnymi dowodami potrzeby nowej estetyki przekazu politycznego są wyniki kandydatów antysystemowych. Zarówno Kukiz, jak i Korwin pokazali, że można uzyskać całkiem dobry sondażowy wynik właściwie bez specjalnej przychylności tradycyjnych mediów, głównie w oparciu o elektorat zmobilizowany w sieci. Korwinowi dodatkowo popularność w internecie wydatnie pomogła w zbieraniu funduszy na kampanię. Dziś wśród kandydatów planktonowych uchodzi on wręcz za krezusa. Według "Rzeczpospolitej" w kulminacyjnym punkcie swojego „fundraisingu”, tylko w jeden dzień – środę 15 kwietnia 2015 r. – zebrał 200 tys. złotych.

Broń precyzyjna i koniec centrum

Odnośnie punktu trzeciego, czyli budowania koalicji plemiennych, należy podkreślić, że jest to sztuka, której jeszcze nikt w Polsce w pełni nie opanował. Nawet udane kampanie antysystemowców wciąż pokazują brak pogłębionej refleksji nad metodami komunikacji politycznej w sieci. Korwin, który ilością „lajków”, „szerów”, „memów” i wszystkich innych wyznaczników internetowej popularności bije innych kandydatów na głowę, to jednak wciąż jeszcze przykład kogoś, kto organizuje kampanię spontanicznie, a nie systematycznie. Spontanicznie w sieci jest zaś łatwo zaistnieć, wystarczy być mocnym i brutalnym. Tak, aby przebić się przez zwały wszelakiego „kontentu”, codziennie zalewającego sieć w danym kraju.

Znacznie trudniejsza jest sieciowa kampania przeprowadzona systematycznie. W walce o urząd najlepiej udokumentowanym przykładami takiej kampanii są oba starty Baracka Obamy oraz kampania obecnej prezydent Brazylii Dilmy Rousseff. W promowaniu swojej polityki zagranicznej bardzo dobrze wykorzystał nowe media Władimir Putin.

Na czym polega systematyczność? Po pierwsze, na bardzo dokładnym ilościowym zbadaniu gdzie, kiedy i na kogo musimy wpłynąć, by osiągnąć pożądany rezultat. Niezwykle użyteczne są tutaj tak zwane cyfrowe dane polityczne, które zdaniem niektórych specjalistów dają znacznie „czystsze” informacje na temat politycznych preferencji danych grup niż zwykłe sondaże przeprowadzane na tych samych grupach.

Czym są te dane? W skrócie są to zagregowane informacje o aktywności internetowej różnych osób – a dokładniej ich adresów IP. Na tej podstawie można bowiem wyciągnąć daleko idące wnioski co do ich preferencji, gustów, sytuacji rodzinnej, majątkowej itp. Na szeroką skalę wykorzystują to już dziś internetowi handlowcy. Na podstawie tego, co dany użytkownik wyszukuje, specjalne algorytmy odgadują jego potrzeby, by potem podsuwać mu odpowiednio sprofilowane produkty w formie wyskakujących reklam czy też „sidebarów”. Jakże często zdarza się, że na naszej ulubionej stronie atakuje nas, niby to przypadkiem, reklama akurat tego, czego od jakiegoś czasu szukamy? Jak to jest, że pani Ania, odwiedzając tę samą stronę, widzi z boku reklamy torebek, a pan Adam sprzętu wędkarskiego?

Dlaczego w ten sam sposób nie reklamują się politycy? Dlaczego spot narodowców nie uderza do klientów internetowego sklepu znanego ze sprzedaży odzieży patriotycznej? Albo inaczej: jeśli PiS wie, że aby wygrać w Wielkopolsce, musi, dajmy na to, walczyć o głosy matek z klasy średniej w Poznaniu, to dlaczego reklamówka z jakimś ciepłym prorodzinnym przekazem PiS-u nie wyskakuje, kiedy tylko pochodzące z Poznania panie wchodzą np. na ulubione strony informacyjno-poradnikowe? To jest, można powiedzieć językiem Maleszki, „bardzo dobre pytanie”. W USA po przewrocie Obamowskim takie zarządzanie reklamami politycznymi to już standard.

W przypadku Putina podobny efekt miał strategicznie zaplanowany atak popierających go trolli. Został on przeprowadzony przez związane z Kremlem wyspecjalizowane firmy zatrudniające setki pracowników i uderzające w kluczowe miejsca w internetowej strukturze Rosji i innych państw europejskich oraz USA.

Jednym słowem, nowe media pozwalają na niebywałą precyzję w docieraniu do dokładnie tych wyborców, do których polityk chce w danej chwili dotrzeć i niuansowaniu przy tym swojego przekazu. Zestawienie takiej nowo medialnej kampanii z kampanią w tradycyjnych mediach „szerokonadających” (broadcastingowych) przypomina trochę porównanie inteligentnej rakiety z bombardowaniem dywanowym.

Działania sztabu Obamy przyczyniły się też walnie do ostatecznego obalenia mitu politycznego centrum, do którego polityk bezwzględnie musi dążyć. Przed wyścigiem wielu speców nie wróżyło bowiem senatorowi z Illinois świetlanej przyszłości. Czarny o muzułmańsko brzmiącym imieniu i raczej lewicowych poglądach po prostu nie trafiał w preferencje statycznego centrum. A mimo to wygrał. Jak?

Ci, którzy opisywali potem jego kampanię medialną – zwłaszcza tę internetową – podkreślali umiejętność łączenia różnych środowisk, lepienia z nich całości, a raczej ich w całość zszywania. Kiedy tylko pojawiały jakieś oddolne inicjatywy promujące zbliżone do kampanii Obamy treści, jego stratedzy natychmiast takie grupy, grupki i indywidua wciągali na pokład. Strona mybarackobama.com przypominała wręcz swoistego Facebooka.

Oczywiście konkretne techniki będą różne w różnych krajach. W Polsce np. nie od dziś wiadomo, że blogosfera i twitterownia są raczej prawicowe. Wystarczyłoby z tego skorzystać. Co by na przykład było, gdyby strona PiS, zamiast wyglądać jak stronka powiatowego liceum, zaczęła bardziej przypominać Salon24, otworzyła się bardziej na użytkowników od dołu? Co by było, gdyby kandydat Platformy w wyborach prezydenckich umiał pokazać w sieci coś więcej niż żenującą ustawkę na popularnym podcaście?

Płynne koalicje

Nie twierdzę, że droga Obamy to jedyne rozwiązanie, warto natomiast zrozumieć samą ogólną strategię, bo jest ona uniwersalna. A sens tej strategii streszcza się w odrzuceniu „sięgania po centrum”. Centrum już nie ma, są tylko płynne koalicje plemion. Współczesny polityk, niczym feudalny lord, by wygrać, musi pracowicie zszywać całość z różnych kawałków i kawałeczków, nie gardzić nawet tymi najmniejszymi.

Oczywiście cały powyższy wywód może się wydać nieco cyniczny. Polityka to jednak nie miejsce dla nieuzbrojonych proroków, jakby to ujął Machiavelli. Także największy idealista musi wiedzieć, za pomocą jakiego oręża już wkrótce będzie się w jego kraju toczył bój polityczny. Nawet ktoś, kogo plemienny i neofeudalny charakter współczesnej polityki głęboko przeraża, musi nauczyć się z taką polityką sobie radzić.
21 maj 2015

Michał Kuź 

  

Komentarze

  

Archiwum

Marek Pol, minister infrakłamstwa
grudzień 23, 2002
zaprasza.net
Nowa książka Grossa
czerwiec 27, 2006
RMF
Zreformować system karny!
październik 1, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Wagonowy Business – Businessmana
czerwiec 10, 2006
Dariusz Adamczewski
Marzec 68 - dwa swiadectwa
marzec 6, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas
Papież apeluje o pokój
grudzień 26, 2004
opolskoma
Demokracja made in Poland
sierpień 31, 2007
Colas Bregnon
Dysproporcja nuklearna między Izraelem i Iranem
luty 3, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Alkaida w Iraku i w Afganistanie
czerwiec 1, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Gosiewski o korupcji przy naborze na aplikacje
luty 19, 2006
PAP
Historia syna marnotrawnego.
czerwiec 27, 2004
Artur Łoboda
Rekomendacje
marzec 15, 2008
Artur Łoboda
Bp. Głód?: Kotański miał iskrę Bożą
sierpień 20, 2002
PAP
"Czy Papież przeprosi ofiary Solidarności" (6)
listopad 14, 2003
Anna Kozioł
W niecałe 24 godziny z 27 na 28 lutego 2008 Żydzi zamordowali 30 Palestyńczyków. 10 z nich to niemowlęta i dzieci - wideo
luty 29, 2008
uruknet
Ja mam tego dość, a Wy?
lipiec 21, 2003
Artur Łoboda
Anonimowe komentarze naruszają dobre imię!
styczeń 15, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Dorota Doda Rabczewska - famous Polish singer
listopad 1, 2007
ALEKS
Parlament Europejski przeciwny "jednostronnej akcji militarnej" w Iraku
styczeń 31, 2003
PAP
Zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło w maju o 2,8%
lipiec 22, 2002
PAP
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media