ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Jaką kulturę promuje Jacek Majchrowski - Prezydent Krakowa (3) 
4 padziernik 2012      Artur Łoboda
Państwo PiS nie zdało egzaminu. List do Beaty Szydło 
21 grudzień 2016     
Do Kogo Świat Należy Według Noama Chomskyego 
28 padziernik 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Pisowska gra pozorów 
8 listopad 2016     
Nowa książka prof. Andrzeja Nowaka - HISTORIA i POLITYKA 
27 kwiecień 2016      Marcin Dybowski
Harvesting body parts 
12 luty 2011      przysłał ICP
Kto to jest artysta?
Czym jest piękno - czym jest sztuka? (4)
 
10 luty 2014      Artur Łoboda
Ścieżką błotną o literaturze, emigracji, pisarzach, poetach. 
7 padziernik 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Paradoks walki o władzę w USA 
29 grudzień 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Pisudczyki robią przewrót 
2 styczeń 2016      Artur Łoboda
Czy Tusk był wspólnikiem zbrodni? 
28 kwiecień 2010      Artur Łoboda
Przesłanie do "Zmielonych" w Święto Konstytucji Trzeciego Maja 
3 maj 2013      Artur Łoboda
March 10, 1939 The day Stalin propositioned Hitler to share Poland between them 
22 luty 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
"plus" 
7 marzec 2014      Artur Łoboda
Koniec tyranii "trójpodziału władzy" 
5 maj 2017     
Tadeusz Cichocki - List otwarty 
11 listopad 2014      Tadeusz Cichocki
List do Bogusława Maślińskiego 
13 listopad 2011      Artur Łoboda
Wydarzenia na Bliskim Wschodzie nie są dla Polaków żadną nauką 
1 luty 2011      Artur Łoboda
Sto kilkadziesiąt pytań do p. prezydenta A. Dudy i p. premier B. Szydło oraz do władz PiS-u (II)  
15 padziernik 2016      Jerzy Robert Nowak
Dla nich jesteście idiotami 
10 lipiec 2015      Artur Łoboda

 
 

Kulturowe oszustwo XXI wieku Cel - zniszczenie polskiej kultury

W powieści rok 1984 opisany został świat zniewolonych umysłów, którego jedynym celem była władza partyjnej elity nad sponiewieranym społeczeństwem.
Chociaż powieść była fikcją literacką - to do dnia dzisiejszego uznawana jest za najlepszą egzemplifikację komunistycznego zniewolenia człowieka.
Jednak zniewolenie człowieka i zwierzęca żądza władzy - nie jest przypisana do jednego systemu politycznego. Bardziej do określonych predyspozycji psychicznych pewnego typu człowieka.

George Orwell opisywał - jak poprzez zmianę aksjomatów kultury i wiedzy historycznej, doprowadza się do zagubienia jednostki po to - by bezwzględnie nią rządzić.
Temat ten uzupełniła później Naomi Klein w swojej książce "Doktryna szoku".
Zawarła to w słowach: "szoku doznajemy nie tylko wtedy - gdy trafia nam się coś złego, ale także gdy tracimy ciąg narracji, tracimy orientację".
W powieści Orwella ukazane to zostało przez nieustanną manipulację encyklopedią i ciągłą zmianę oficjalnego języka, by poprzez te zabiegi pozbawić obywateli jakiegokolwiek punktu odniesienia.
Dokładnie tak samo jest we współczesnej Polsce.
Wystarczy zestawić ze sobą wypowiedzi przedstawicieli rządzącej Platformy Obywatelskiej sprzed lat i porównać je z obecnymi.
Nie ma w nich żadnego punktu stycznego, a kreowany przez nich język nowomowy służy zagubieniu u potencjalnego wyborcy.
Maltretowany psychicznie - główny bohater powieści "Rok 1984", musi odpowiadać na pytanie: z kim walczy "Oceania"? I tu okazuje się, że w czasie jego uwięzienia, oficjalna propaganda zmieniła status wroga.
Proszę to porównać do polityki Platformy Obywatelskiej: jeszcze dwa lata temu przyjacielem Platformy Obywatelskiej był Putin, a zaciętym wrogiem "moherowe berety".

Każdy totalitaryzm potrzebuje wroga zewnętrznego i wroga wewnętrznego. Do tej pory wrogiem wewnętrznym jest dla rządzącej Platformy Obywatelskiej PiS, którego przedstawia się jak bestię z powieści Orwella.
Nie trzeba wiele inteligencji, by zrównać takie zachowanie Platformy Obywatelskiej do nazizmu i bolszewi-komunizmu.


Należy zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie media - łącznie z rzekomo "społeczną" Wikipedią - bardzo dokładnie cenzurują wszelkie niepochlebne Platformie Obywatelskiej publikacje.
To jest terror wprowadzany "miękkimi narzędziami", bo do pozbycia się przeciwników politycznych nie wystawia się brygad policyjnych, ale "seryjnego samobójcę".

Obserwuję te zjawiska od wielu lat i dokumentuję zbrodniczy system w Trzeciej RP. Ale - jak to zawsze ze mną bywa - trafiłem na nie przez przypadek.
Moi bliscy wiedzą, że posiadam intuicję, która zawiedzie mnie w najbardziej nieprawdopodobne miejsca.

Ponad 42 lata temu wstąpiłem na drogę, która doprowadziła mnie do wniosków opisywanych dalej.
Jako przyszły artysta - rozpocząłem wtedy prywatne studia nad historią sztuki. A ponieważ sztuka była dla mnie miłością równie wielką - jak kobiety to i w swojej nauce przejawiałem żar całkowicie obcy typowemu uczniowi.
W tamtych czasach prywatne studia nad historią sztuki były kosztownym zajęciem. Bardzo drogie albumy i niedostępne dla przeciętnego człowieka zwiedzanie zagranicznych galerii - to był dla mnie szczyt marzeń.
I gdy w końcu udało mi się pokonać te bariery, to niczym zgłodniały wilk - całymi miesiącami przebywałem w muzeach analizując prawie każdy obraz.
Starałem sie zrozumieć stan ducha artysty i wynikającego z niego pociągnięcia pędzla. Analizowałem zarówno niuanse laserunków - jak też zmiany wywołane przez czas, albo poczernienie werniksów.
Pisałem już kiedyś, że w wyniku takiego podejścia nie potrafiłem zrozumieć malarstwa Van Gogha. Trudno było zrozumieć jego stan ducha i wynikającą z niego - zastosowaną technikę.
Aż w końcu wyszło na jaw, że większość obrazów przypisywanych temu artyście jest falsyfikatami stworzonymi po jego śmierci.

Moja pamięć jest doskonała. Wynika to z faktu, że wszystko - czego się uczę - muszę zrozumieć. Ale w trakcie poznawania sztuki dwudziestego wieku - pojawiały się u mnie problemy.
Pewnych zjawisk nie mogłem zrozumieć.
Wielokroć zadawałem sobie pytanie: gdzie tu jest sztuka?

I było to pytanie - niezmiennie powtarzane - przez ponad trzydzieści lat.
Jak to jest możliwe że ja - który bardzo dobrze poznałem historię sztuki europejskiej i działałem w wielu dziedzinach sztuki, oraz jako jedyny artysta swojego pokolenia - doskonale operuję w technikach cyfrowych, a nie mogę zrozumieć tego - co wystawiane jest w muzeach i galeriach polskich - w dwudziestym pierwszym wieku?
Jak to jest możliwe, że jakieś "krytyczki sztuki" doskonale "rozumieją" tak zwaną sztukę współczesną, a ja mam z tym problem - jakbym był zapóźniony umysłowo?
I w końcu zrozumiałem co jest tego przyczyną.
To nie są żadne dzieła sztuki, ale kulturowe oszustwa, natomiast rzekome "krytyczki sztuki" to pospolite idiotki, które jak papugi powtarzają treści, przez nie niezrozumiane.
Dowód na tą tezę będzie przedmiotem przyszłych opracowań, bo dziś skupię się na jednym z przejawów wojny kulturowej - jaką przeciwko Narodowi Polskiemu prowadzi neostalinowski Rząd Platformy Obywatelskiej.

Na początku swojej artystycznej edukacji założyłem, że wzbogacę własne doświadczenia życiowe w każdym możliwym zakresie. Planowałem między innymi, że poznam życie zakonne, popracuję przez rok jako "robol" i poznam życie ludzi ze społecznego dna - niczym w powieściach Dostojewskiego.
I w związku z tym - któregoś dnia trafiłem do meliny mieszczącej się przy ulicy Brackiej 5, w Krakowie.
Zbierało się w niej bardzo dziwaczne towarzystwo. Byli tam ćpuni i schizofreniczki, ludzie z wszystkimi - możliwymi problemami psychicznymi.
Gospodarz tego pomieszczenia miał problemy z najprostszymi dla normalnego człowieka - zadaniami.. Utrzymywał się ze sprzedaży alkoholu w porze nocnej.
Charakterystyczne jest to, że niektórzy z bywalców tamtego miejsca uważali siebie za artystów - podobnie jak sam gospodarz, który wielokrotnie powtarzał, że właśnie pisze powieść. Ale nie napisał jej nigdy. Chociaż wiele lat wcześniej - coś tram wyskrobał.
Swoje niepowodzenia, odrzucenie społeczne i pobyt w zakładzie psychicznym - tłumaczył rzekomym uczestnictwem w strajkach 1968 roku.
W jego mieszkaniu, a także innych - udostępnianych przez uczestników libacji lokalach, dopuszczano się wielu obscenicznych zachowań. Na porządku dziennym był tam przypadkowy seks z zupełnie nieznanymi osobami, w brudzie i bez skrępowania wobec innych.
Obserwowałem to towarzystwo przez około dwa tygodnie z przekonaniem, że napiszę opowiadanie o upadku człowieka. Ale w pewnym momencie zauważyłem, że pod ich wpływem sam ulegam negatywnym zmianom.
Opuściłem natychmiast to towarzystwo i dla odtrutki odłożyłem na później pomysł napisania powieści. Na szczęście - nigdy do niego nie powróciłem, bo nie pozostałoby to bez szkody dla mojego zdrowia psychicznego.
Prawdziwy pisarz musi wcielić się w psychikę opisywanej postaci, a w przedstawionym wypadku byłoby to szkodliwe.

Blisko czterdzieści lat później - w lipcu 2014 roku prowadzę inspekcję antykulturalnej działalności tak zwanego Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie - MOCAK. I wtedy doznaję szoku!!!
W podziemiach galerii - w miejscu zarezerwowanym dla ekspozycji wszelkich przejawów patologii, trafiam na "wystawę" poświęconą Krzysztofowi Niemczykowi, który prowadził przedstawioną wyżej melinę na ulicy Brackiej.
Zgodnie w orwellowską zasadą nowomowy - dobrano do opisu tego chorego człowieka określenie "sytuacjonista".
A jakże, bez metki stworzonej przez pseudokrytyków sztuki - żaden artysta nie ma prawa istnieć.
Dlatego w rzekomej sztuce XX wieku doszukamy się grubo ponad sto różnorakich - kulturowych "izmów". Są one potrzebnie głównie tym wszystkim "krytykom sztuki", którzy nie rozumieją ani sztuki, ani elementarnych norm kultury, a swoje kwalifikacje opierają na ornamentyce wypowiedzi w bełkocie nowomowy i przywoływaniu wskazanych - kulturowych "izmów".
Do wieku dwudziestego nie było potrzeby ich używania- bo sztuka była sztuką, a nie oszustwem kulturowym.

Artysta nie jest człowiekiem typowym. Musi wykształcić sporą wrażliwość - by zajmować się sztuką. Jednak między wrażliwością, a chorobą psychiczną - jest jeszcze bardzo długa droga.
Charakterystyczne jest to, że w wymienionym Muzeum MOCAK - od samego początku jego istnienia - nie dojrzałem ani jednej wystawy, która warta byłaby oglądnięcia.
Po odrzuceniu tysięcy polskich artystów, w kółko żongluje się tam obiektami stworzonymi przez kilku psychopatów, bądź pośrednich nikiforów kultury. (Bez obrazy dla Nikifora, który o niebo przewyższał ich talentem.)
Zaprezentowanie pseudosztuki Krzysztofa Niemczyka, który ani nie był artystą, ani pisarzem, a co najwyżej osobą usiłującą poznać te dziedziny - jest typowym przejawem działania sekty dążącej do zniszczenia elementarnych norm kultury.
Podstawową metodą ich postępowania jest zapchanie przestrzeni publicznej śmieciami po to - by dla rzeczywistych artystów nie było już miejsca.
Cel tego antyspołecznego działania ujawniam od lat. Jest nim dowiedzenie Polakom, że w dziedzinie kultury na nic nas nie stać.
A skoro w gospodarce jest jeszcze gorzej - to "najlepiej przestać być Polakiem".

Przedstawienie osoby która nie umiała ani pisać, ani malować - Krzysztofa Niemczyka - jako artysty to platformowe spełnienie "doktryny szoku".
Równie nieudolnych pisarzy i malarzy - było dziesiątki tysięcy. Ale nikt ich nie wystawiał - bo nie propagowali patologii.
Pod rządami Donalda Tuska - im więcej rynsztoku wprowadzi się w życie publiczne - tym bardziej osłabi Naród Polski.

Taki - kulturowy rynsztok jest przedmiotem ekspozycji w wielu polskich instytucjach wystawienniczych.
Poza mną - nikt nie protestuje przeciwko zaplanowanemu niszczeniu Kultury Narodu Polskiego.
Ale motłoch, który prowadzi deprecjację polskiej kultury - pogubił się w rachubach. I gdy odważył się zaatakować religię Polaków - to wywołało bunt wśród osób wierzących.
Podkreślam wyraźnie, że plugastwo w polskich galeriach dotyczy wszelkich możliwych dziedzin! Ale tylko ataki na chrześcijaństwo spotkały się ze społecznym oporem.

Wynikające z buntu społecznego zagrożenia - zrozumiał eksminister Bogdan Zdrojewski i rakiem wycofał się z finansowania patologicznej wystawy w Centrum Sztuki Współczesnej - Zamek pod tytułem "British British Polish Polish: Sztuka krańców Europy, długie lata 90. i dziś". Po czym zrejterował do Brukseli.

Naznaczył jednak na swoje miejsce kobietę tyleż samo zdemoralizowaną - co infantylną.
Podejmując drugą poważną próbę ataku na Chrześcijaństwo - wsparła ona prowokację podczas tak zwanego "Malta Festival-Poznań", na którym planowano dokonać kolejnego ataku na elementarne normy kultury - zapraszając argentyńskiego psychopatę, którego spektakl - jak żywo przypomina mi wydarzenia meliny u wspomnianego powyżej Krzysztofa Niemczyka.
Podkreślę wyraźnie: "spektakl" ten był głównym punktem "festiwalu" w Poznaniu i wokół niego stworzono ponad sto innych wydarzeń, których celem było jedynie ugruntowanie zaprezentowanej patologii.

Bardzo dobrze, że patologia ta spotkała się z buntem społecznym ale źle, że tylko ona.
Dzięki temu motłoch zarządzający dziś polską kulturą wydał dyspozycje dla usłużnych pseudokrytyków sztuki, by głosili, że "w Polsce rodzi się państwo wyznaniowe" i grozi to (rzekomo) wolności sztuki, oraz wolności obywatela.
W polskiej kulturze rzeczywiście mamy do czynienia z sektą. Ale jest to "pomiędzynarodówka agresywnego durnia i nadętego półgłówka", które zawładnęły prawie wszystkimi instytucjami wystawienniczymi w Naszym Kraju.

Ci - którzy sprawują rzeczywistą władzę nad Polską doskonale wiedzą, że najlepsza metodą rządów jest usadowienie kompletnych idiotów na najważniejszych stanowiskach w Państwie.
Względem Donalda Tuska nikt już nie ma złudzeń, ale ja chcę tu ujawnić prawdziwe oblicze - tak zwanej "Minister Kultury i dziedzictwa Narodowego" - Małgorzaty Omilanowskiej.
Kontynuując antyspołeczne działania opisane przez Naoim Klein w słowach: "szoku doznajemy nie tylko wtedy - gdy trafia nam się coś złego, ale także gdy tracimy ciąg narracji, tracimy orientację",
Omilanowska usiłowała wmówić Polakom, że autor śmiecia pod nazwą "Golgota piknik" "polemizuje z chrześcijaństwem, ale nie wychodzi poza jego krąg. Jestem przekonana, że chrześcijaństwo jest gotowe do polemiki na swój temat".

Gdy piszę te słowa to nieuchronnie przychodzi my na myśl porównanie pomiędzy sytuacją - jaką obserwowałem blisko czterdzieści lat temu w melinie przy ulicy Brackiej, a śmieciem - nazwanym "Golgota piknik".
W tamtych czasach potrzebowałem trochę czasu, by powrócić do normalności. Ale doświadczenie to wzmocniło mnie i dzięki temu nie daję się nabierać oszustom kulturowym.
Ale jak taki śmieć kulturowy może wpływać na młodych - nieuformowanych ludzi, którzy widząc logo Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyjmą za pewnik, że prezentowana patologia jest przejawem kultury.
Motłoch rządzący Polską od 1989 roku zniszczył już dwa pokolenia Polaków. Zdemoralizował i pozbawił orientacji w sprawie kultury młodzież, przez co ta nie potrafi upomnieć się o własne prawa.
To perfidna i zaplanowana taktyka.
Dwa miesiące temu "pałeczkę" w tej "sztafecie" nikczemności przejęła Małgorzata Omilanowska i z marszu pokazała, że albo jest skończoną idiotka, która powtarza po innych bez zastanowienia idiotyczne wypowiedzi, albo jest współczesną "Heleną Wolińską" oddelegowaną do zadań w świecie kultury.
W czasie - gdy Wolińska katowała więzionych - w najlepsze budowano "Pałac Kultury i Nauki" - "jako dar zaprzyjaźnionego Narodu Radzieckiego" . Nie przeszkadzało to w eksterminacji Kultury Narodu Polskiego.
Dokładnie to samo robi neostalinowki Rząd Platformy Obywatelskiej. Za pieniądze unijne buduje filharmonie i muzea.
Ale w nich znajdą Polacy tylko przejawy patologii, bo rzeczywista kultura Narodu Polskiego jest eksterminowana.

Artysta i teoretyk kultury
Artur Łoboda
Polskie Niezależne Media
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu

P.S.
Ponieważ ten tekst dociera również do członków PiS to oświadczam, że po przejęciu władzy musicie dokonać w końcu dekomunizacji polskiej kultury!
Wszystkie - najważniejsze instytucje wystawiennicze okupuje dziś zgraja neostalinowskich degeneratów, którzy za publiczne pieniądze - wprowadzają w przestrzeń publiczną wszelkie możliwe patologie.
Tych ludzi nie da się uzdrowić. Są jak "zombie", które ukąszeniem zarażają kolejnych uczestników kultury.
Jedynym wyjściem jest całkowite uwolnienie instytucji kultury od tych ludzi.
Stopień zagrożenia dla Polski jest porównywalny z - na przykład wirusem ebola i nikt nie powinien przejawiać rozterek wobec tych ludzi!
29 lipiec 2014

Artur Łoboda 

  

Komentarze

  

Archiwum

Bij Żyda, Europo! WP
listopad 4, 2003
LPR w sprawie Jedwabnego
lipiec 17, 2002
PAP
Skopana ustawa, czyli koniec IV RP
maj 12, 2007
Marek Olżyński
Szantażyści z Wiejskiej
padziernik 19, 2004
Marcin Król / 2004-10-24
Nagroda za plac Bohaterów Getta
maj 9, 2006
Nieruchawi Bryci
maj 19, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Chomsky: Sprawiedliwa wojna? Wątpię
czerwiec 6, 2006
Noam Chomsky
Bóg się rodzi, moc truchleje w Palestynie giną ludzie
grudzień 26, 2002
PAP
POLSKA - UNIA 10
listopad 24, 2002
Prof. Jerzy Nowak
Aktualne " Przestrogi dla Polski"
maj 6, 2003
przesłała Elżbieta
Nocna zmiana – czy nocna zdrada?
kwiecień 26, 2006
Mgr inż. Józef Bizoń
Dymać Policję!
styczeń 6, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Pl.jokes .. O tej niemożnosci ,wiecej.ciut..
grudzień 1, 2007
Znachor
Dehumanizacja pieniądzem
luty 14, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Oferta dostaw do Afganistanu przez Rosję nie wygodna dla USA?
marzec 16, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Lepiej zlikwidować
grudzień 6, 2003
Dziennik Polski
Ta sama sekta
luty 28, 2007
PAP
SYSTEM BANKOWY (Polska potrzebuje pilnie poważnej naprawy cz.3)
wrzesień 23, 2007
Dariusz Kosiur
Dziennikarzom brakuje szacunku dla prawdy
padziernik 27, 2008
Artur Łoboda
Na arbeit do Reichu
sierpień 28, 2003
Andrzej Kumor
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media