ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Geje i zboczeńcy 
27 maj 2020     
Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie 
22 listopad 2023     
Biurokracja PiS 
28 czerwiec 2018      Artur Łoboda
Kto sieje wiatr (4) 
25 listopad 2016     
W świecie wyzysku nie ma miejsca na logikę 
19 listopad 2016     
Krótka Historia Niemców i Lechitów 
4 marzec 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Pederaści decydują o polskiej kulturze 
16 lipiec 2012      Artur Łoboda
Powierzchniowe odkażanie warzyw i owoców w gorących krajach 
29 styczeń 2010      tłumacz
Dwie teorie spiskowe
Teoria druga
 
22 czerwiec 2020     
Smacznego antybiotyczku  
27 czerwiec 2020     
Zbrodniczy ochraniarze firmy „Xe” 
20 grudzień 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Pisowska milicja chce zastraszyć Sanockiego 
7 wrzesień 2020     
Choroba współistniejąca 
29 maj 2020      Artur Łoboda
Przyjaciół poznaje się w biedzie  
2 luty 2020      Artur Łoboda
Polityczny establishment III RP i FOZZ 
7 czerwiec 2009      Leszek Szymowski
Eksperci Magdaleny Sroki 
28 grudzień 2015      Artur Łoboda
Co Witkacy zobaczył w Rosji? 
10 kwiecień 2014      www.polskawalczaca.com
Rechot historii 
19 kwiecień 2011      Artur Łoboda
"Mały człowiek" 
22 listopad 2023     
Pozdrawiam Czytelników z Wesołego Miasteczka 
8 grudzień 2020      Zygmunt Jan Prusiński

 
 

Sprawa Papały

25 czerwca 1998 roku, ul. Rzymowskiego na warszawskim Służewcu. Przeciętny złodziej samochodów próbuje ukraść kolejne w tym tygodniu auto. Zapewne średniej klasy Daewoo lub Forda. Jak każdy fachowiec tej branży, nosi przy sobie przebijającą kamizelkę kuloodporną, radziecką tetetkę z tłumikiem, dodatkowo oporządzoną tak, by nie zostawiała łusek.

Foto: Edward Mazur - wspólnik Pawlaka, Millera, Kwaśniewskiego.

Nagle podjeżdża samochód, a z uwagi na ciemną noc i stosunkowo długi parking, jego światła widoczne są z daleka. Za kierownicą siedzi skromnie ubrany mężczyzna, w średnim wieku, o wyglądzie niegroźnego biurokraty. Parkuje. Choć ma ukrytą broń, nie sięga po nią, a spokojnie wysiada opierając lewą nogę o ziemię. Wychyla głowę zza drzwi. Złodziej w ostatniej chwili identyfikuje "śmiertelne zagrożenie". Zamiast odstąpić od kradzieży (nie włączył się alarm samochodowy, nikt nic nie widzi), i uciec w blokowisko niczym profesjonalny zabójca, oddaje z już odbezpieczonego i przeładowanego pistoletu, perfekcyjny strzał w głowę. Generał umiera.

Sprawca zamiast zniknąć lub przemilczeć feralną noc, zostaje świadkiem koronnym, a także na ochotnika informuje o swojej obecności na miejscu zdarzenia. Jako zabójcę wskazuje członków gangu pruszkowskiego. Po 14 latach to jednak on okazuje się nieuchwytnym mordercą, a sprawa z mafijnej zamienia się w banalny przypadek. Oczyszczają jednak ze wszelkich podejrzeń oczekującego na skazanie "Słowika", oraz dotąd typowanego na zleceniodawcę mordu, Edwarda Mazura. Czy w tym świetle teza o winie drobnego złodziejaszka, wyposażonego i przeszkolonego na poziomie zabójcy służb specjalnych, nie wydaje się jeszcze bardziej absurdalna?

Respekt dla gangów

Druga połowa lat 90. to czas prosperity zbrojnych gangów. Do Polski płynęły tony kokainy z Kolumbii, oraz podobne ilości tureckiej i afgańskiej heroiny. Według statystyk roczne uszczuplenie akcyzy na paliwach sięgało kilku miliardów zł, a spółki naftowe chętnie zatrudniały krewnych eseldowskich premierów oraz szefów BOR.

Jak zeznał świadek koronny Masa, za ochronę przedsiębiorstw hazardowych należących do SLD odpowiadać miał właśnie gang pruszkowski. Zeznań tych nigdy nie zakwestionowano, a jak wiadomo, wykazanie kłamstwa świadkowi koronnemu, pozbawia go uprzywilejowanego statusu. Śledztwa przemilczały te kwestie, ale Masa koronnym pozostał.

Gen. Papała przejął stanowisko po Stańczyku, którego mocno przygasiło zabójstwo jego córki w Hamburgu. Promowany przez Leszka Millera młody oficer, wspiął się na sam szczyt. Poznał najważniejszych ludzi w kraju, zaprzyjaźnił się z generalicją służb specjalnych - i tych ówczesnych, i historycznej SB. Na krótko przed śmiercią panicznie bał się o swoje życie. Sypiał na działce w podwarszawskim Chotomowie, zmieniał na mieście samochody i choć nigdy wcześniej tego nie robił, zaczął nosić broń. Zabiegał o spotkania ze swym dawnym protektorem - Millerem, a także rozpowiadał, że "rozbije układ", a jacyś ludzie "nie chcą, by pojechał do Brukseli", gdzie pełnić miał funkcję oficera łącznikowego. Tak jak się bał, został zamordowany. Ale przypadkiem.

Mazur

Edward Mazur był głównym podejrzanym o zlecenie mordu. Multimilioner z Chicago słynął znajomościami w kręgach dawnego establishmentu. W pierwszych latach III RP był sąsiadem Aleksandra Kwaśniewskiego, Leszka Millera, Józefa Oleksego i oficera radzieckiego wywiadu Władimira Ałganowa. Jak twierdził później premier Oleksy, kojarzył jego postać jako doradcy premiera Waldemara Pawlaka. Z ludowcami połączył Mazura biznes zbożowy.

To z jednym z najmajętniejszych działaczy PSL Mazur założył spółkę Bakoma. Także na potrzeby amerykańskiego Cargillu, kupował w naszej części globu miliony ton taniego ziarna, lecz najlepsze źródłowe ceny gwarantowały organizowane przez Ałganowa dostawy z Uzbekistanu i Kazachstanu. Obciążenie cłem ochronnym niwelowało zysk, jednak "przez niedopatrzenie" w 1996 roku, na kilka dni, zniesiono cło na ten towar. Również przypadkiem, przy wschodniej granicy oczekiwały już kontenery wypełnione milionem ton zboża. Lukę prawną załatano w chwili gdy ostatni z nich przekroczył granicę.

Importerami okazali się biznesmeni powiązani z przywódcą austriackiej przestępczości - Jeremiaszem Barańskim. pseud. Baranina. Był to krąg wzajemnie wspierających się i wspólnie "biesiadujących" przedsiębiorców.

Uzupełnieniem zaplecza politycznego i biznesowego Mazura były przyjaźnie z generalicją służb specjalnych. Jako tajny współpracownik UOP-u, oraz bywalec bankietów w centrali UOP/ABW przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, miał bliski kontakt z najważniejszymi polskimi oficerami. Podobne serdeczności łączyły go z wpływowymi postaciami Biura Ochrony Rządu, a także z komendantem głównym policji gen. Papałą. Tylko w ten sposób powstawały w tamtych latach fortuny.

Obraz zaradnego przedsiębiorcy i lobbysty splamiły oskarżenia o udział w konferencji, na której wspólnie z Nikosiem, Słowikiem, Kartoflem oraz Iwanem uzgadniać miał szczegóły mordu na "głównym psie". Scenariusz ten od początku wydawał się nieprawdopodobny.

Tajemnicze śmierci

Skłóceni przywódcy konkurencyjnych gangów, trójmiejskiego - Nikoś, oraz pruszkowskiego - Słowik, agent PRL-owskich służb specjalnych, organizujący dawniej przemyt amfetaminy do Szwecji - Kartofel, prymitywny kryminalista z nizin społecznych - Iwan, oraz przyjaciel premierów i generałów - Edward Mazur - przy jednym stoliku. Wspólnie naradzają się nad zbrodnią, oferując za nią śmieszną kwotę 30 000 USD. To nie mogło być prawdą.

Jednak pech nie opuszczał domniemanych spiskowców. Nikoś zginął od kul niezidentyfikowanego egzekutora. Kartofel zmarł, a Iwan - który został świadkiem i ujawnił prokuratorom intrygę - popełnił w więzieniu samobójstwo. Przed śmiercią ujawnił jednak fakty, które znać mógł tylko ktoś naprawdę zorientowany w sprawie Papały. Podobno do spiskowców dzwonić miał z Wiednia Baranina, i przekazywać wieści od gangsterów śledzących generała. Informacje te zostały potwierdzone - Papała faktycznie przebywał we wskazanym czasie w szkole języków obcych, o podanej nazwie.

Osoba mająca obserwować Papałę została kilka tygodni później zastrzelona, przez nieznanych sprawców. Baranina zlecił jeszcze wiele innych zabójstw, m.in. ministra sportu Jacka Dębskiego, a najprawdopodobniej też rozstrzelanych w barze GAMA na warszawskiej Woli przywódców Wołomina - Lutka i Mańka, oraz dziesięciu ludzi zgładzonych w masowej egzekucji w Bratysławie. Barański został aresztowany przez austriacką policję pod zarzutem zlecania zabójstw, dowodzenia zbrojną grupą przestępczą i korumpowania oficerów tamtejszej służby specjalnej EDOK. Nie doczekał procesu. Po tym jak nagrano jego rozmowę, w trakcie której groził ujawnieniem powiązań polityków z międzynarodową przestępczością, został znaleziony powieszony w celi. Identyczny los spotkał jego zaufanego egzekutora Saszę.

Podobny pech prześladował inne osoby powiązane ze sprawą Papały i z Mazurem. Jak podejrzewano, niedługo przed domniemaną gangsterską konferencją, prokuratur Regulski zorganizować miał zwolnienie Kartofla ze szwedzkiego więzienia. Powodów tej interwencji nie mógł wyjaśnić ani zmarły niedługo później Kartofel, ani pozbawiony życia samobójczym strzałem w głowę prokurator. Kolejny ze świadków - były antyterrorysta - zaginął w Egipcie. Przy życiu pozostali nieliczni.

Andrzej Z. - pseud. Słowik, obecnie oczekuje na wyrok w sprawie podżegania do zabójstwa generała. Wraz z nim oskarżony został Ryszard Bogucki, który miał obserwować ul. Rzymowskiego w noc zabójstwa. Rozpoznać miał go złodziej samochodów, dziś będący głównym podejrzanym. Boguckiemu towarzyszyć miał, również rozpoznany przez tego samego świadka, Krzysztof Weremko. Lecz i on nie złoży zeznań. Zginął w wypadku samochodowym zaraz po śmierci Papały. Przesłuchany w charakterze świadka Ałganow, odmówił odpowiedzi na pytania dotyczące śmierci generała twierdząc, że mogą go narazić na odpowiedzialność karną. Edward Mazur konsekwentnie twierdzi, że jest niewinny. Wszyscy mogący go obciążyć, świadkowie - za wyjątkiem oskarżonego Słowika - dziś już nie żyją.

Po latach...

27 lutego 2002 roku Edward Mazur został zatrzymany przez prokuraturę. Po kilkuletnim śledztwie zgromadzono materiał umożliwiający postawienie zarzutu zlecenia zabójstwa Papały. Sprawę prowadził doświadczony prokurator Jerzy Mierzewski, który wsławił się rozbiciem gangu pruszkowskiego. W wyniku zwołanej narady najważniejszych polskich prokuratorów zapadła decyzja o natychmiastowym zwolnieniu Mazura. Opinię prowadzącego śledztwo Mierzewskiego zmarginalizowano.

W tym czasie adwokata dla zatrzymanego organizował, wpływowy w środowiskach lewicy, pułkownik SB - Hipolit S. Wprost z aresztu biznesmen pojechał do warszawskich Łazienek, na bankiet z udziałem szefa MSWiA Krzysztofa Janika, odpowiadającego za nadzór nad policją sekretarza stanu MSWiA Zbigniewa Sobotki oraz doradcy ministra i byłego zastępcy Papały gen. Romana Kurnika. Wśród gości był też Zdzisław S., przyjaciel Waldemara Pawlaka, a w latach 90-tych zastępca szefa UOP. Wkrótce potem Edward Mazur wyjechał z Europy. Po zmianie politycznych zwierzchników prokuratury ponownie stał się głównym podejrzanym, wydano za nim międzynarodowy list gończy.

Minęło 10 lat. Najważniejsi świadkowie zbrodni nie żyją. Wśród oskarżonych w sprawie Papały znaleźli się jedynie dwaj gangsterzy przed laty rozbitej tzw. mafii pruszkowskiej. Postawienie ich przed sądem, w obliczu znikomego materiału dowodowego, było przedmiotem krytyki dziennikarzy śledczych i byłych policjantów pracujących dawniej nad sprawą. Nie wyjaśniono żadnego z istotnych wątków politycznych w sprawie pruszkowskiej, czynności rozdrobniono, a na mizerne wyroki skazywano głównie pomniejszych przestępców.

Najważniejsze śledztwa dot. działalności tzw. mafii paliwowej zostały umorzone przez prokuratorów nieznających akt sprawy (Zielona Góra), a główni oskarżeni, którzy wcześniej nawet przyznali się do winy, zostali uniewinnieni przez sąd (Szczecin). Jak się okazuje, nie istnieje żaden odgórnie zorganizowany syndykat przestępczy, jedynie drobne, kilkunastoosobowe gangi szybko rozbijane przez CBŚ. I tylko przypadkiem, od 20 lat w całym kraju niezmiennie dostępne są wszystkie rodzaje popularnych narkotyków, choć organizacja ich importu wymaga międzynarodowych struktur przestępczych i gigantycznych nakładów finansowych. Ale one na pewno nie istnieją, inaczej już dawno zostałyby wykryte przez służby specjalne.

Podobnie, niczym innym jak przypadkiem, są liczone już w dziesiątkach zgony świadków w śledztwach paliwowych, czy w sprawie Papały. Przecież wszystkie te sprawy się wyjaśniły. Mafii nigdy nie było. Papałę zabił przypadkowy złodziejaszek. Zagrożenie korupcją i powiązaną z władzą przestępczością zorganizowaną nigdy nie istniało. A Polska przez te lata zmieniła się nie do poznania. Wicepremierem jest Waldemar Pawlak. Szefostwo SLD objął Leszek Miller. Wiceszefem ABW jest przyjaciel Pawlaka, Zdzisław S.

Udało się. Postawiono zarzuty winnemu. Wszyscy inni okazali się czyści jak łza. Ostatnie czego należy oczekiwać od Temidy, to już tylko rehabilitacja pruszkowskich gangsterów i wysokie odszkodowania za niesłuszne oskarżenia.

1 maj 2012

Kazimierz Turaliński  

  

Komentarze

  

Archiwum

Wnioski są zatrważające
grudzień 16, 2002
Piotr Mączyński
Edukowanie starego idioty
styczeń 24, 2006
Klaudiusz Wesołek
Któraż to Dalila obcięła Samsonowi brodę pozbawiając go mocy?
czerwiec 27, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Wywiad M.G. dla pisma narodowo-radykalnego "Tygodnik Ojczyzna"
sierpień 27, 2006
Moralna odpowiedzialność za POLSKĘ
kwiecień 29, 2003
przesłała Elżbieta
Nowy VAT: 24 proc.?
luty 28, 2003
Krzysztof Tomaszewski http://www.gazetaprawna.pl/
Czy Polacy są kretynami?
lipiec 10, 2008
Artur Łoboda
Politycy na front
styczeń 31, 2003
zaprasza.net
WP jak TPSA
październik 17, 2003
Tomasz Sęk
Matki a żony zbrodniarzy
kwiecień 7, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Nauczyciel to nie zawod!
listopad 25, 2006
mik4
Niewolenie ludzi przez manipulacje mediów
luty 24, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Głupcy, kiedy ich bieda dosięgnie, w przeciwieństwa uciekają
czerwiec 16, 2003
Artur Łoboda
Pierwiastek kłamstwa.
czerwiec 13, 2007
bez podpisu
Europa chora na raka
czerwiec 4, 2005
przesłała Elżbieta
Pruska Unia Europejska, PRUSKIE POWIERNICTWO - NSDAP XXI WIEKU Jerze Skoryna
grudzień 26, 2006
Jerzy Skoryna
Niemcy o faux pas minister Fotygi
lipiec 7, 2006
PAP
Wywczasy
maj 19, 2008
Marek Jastrząb
Teoretycznie możemy zrobić wszystko
styczeń 28, 2003
http://www.rzeczpospolita.pl/
Trzymamy się zasad(y) - Jak kraść to miliony
wrzesień 3, 2007
Marek Głogoczowski
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media