ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
Cała prawda o World Trade Center 
Filmik dokumentalny przedstawiający wydarzenia z 11 września 2001 roku. 
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Wezwanie do przebudzenia 
Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem 
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
Cała prawda o ataku z 11 września 
Jeden z filmów usułujących przedstawić prawdę i ataku z 11 września 2001 roku 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Nie dajmy się lobbystom energetyki jądrowej! Wywiad z prof. Mirosławem 
Energetyka jądrowa jest przeżytkiem - nadzieje na tanią energię dawała w latach 60. ubiegłego stulecia, czyli przed pół wiekiem. Okazało się natomiast, że jest kosztowna, niebezpieczna, i nie wiadomo, jak poradzić sobie np. z jej odpadami. Istnieje jednak silne lobby łapówkarskie, które wciska energię jądrową do krajów słabych politycznie i gospodarczo. Nie możemy się mu poddać. 
Folksdojcz 
Fantastyczny zespół - poruszający ważne problemy społeczne stworzył bardzo dosadną piosenkę, będącą miksem wywiadu telewizyjnego z śpiewem zespołu. 
więcej ->

 
 

Rosja ma nową ideę

Igor Panarin

Putin powinien realizować geopolityczną linię
Newskiego-Gro?nego-Stalina

Olesia Jachno dla WWW.glavred.info

Geopolityka, jako nauka i jako forma działalności praktycznej, przeszła w XX wieku wielką transformację.

Wraz z terytorialnym i geograficznym położeniem tego lub innego kraju, jego potęgą wojskową i ekonomiczną, znaczenie uzyskał jeszcze jeden czynnik – informacyjny.

Prawdę mówiąc, kontrola i zarządzanie przestrzenią informacyjną ma coraz większe znaczenie dla zdobycia i utrzymania władzy we współczesnym świecie, a medialne realia często formują prawdziwą rzeczywistość. Właśnie o tym będziemy rozmawiać z rosyjskim ekspertem w tej dziedzinie, autorem książek „Wojna informacyjna. PR i polityka światowa”, „Wojna informacyjna i Rosja”, „Wojna informacyjna i geopolityka” i innych, Igorem Panarinem.

Na pewno część tez i wypowiedzi byłego rzecznika prasowego Federacyjnej Agencji Kosmicznej „Roskosmos” (Panarin pracował na tym stanowisku od kwietnia 2006 do lipca 2007) wywoła protesty czytelników ukraińskich, ponieważ są one typu „jak odbudować Imperium Rosyjskie”. Jednocześnie należy pamiętać, że praktycznie wszyscy rosyjscy politycy i eksperci (i jest to całkowicie zrozumiałe) uważają za główne zadanie na najbliższe lata odbudowanie Rosji jako światowego ośrodka wpływu (inna sprawa, w jakim charakterze i jakimi metodami). Natomiast nasze zadanie polega na pokazaniu wszystkich istniejących we współczesnej Rosji opinii, będących pewnego rodzaju odwzorowaniem rzeczywistej sytuacji i tendencji w kraju.

Moja prognoza – rozpad USA w roku 2010
i odbudowanie Rosji w roku 2012

Igorze Mikołajewiczu, wejście, lub nie wejście, kraju do takiej lub innej przestrzeni informacyjnej określa geopolityczną pozycję całego kraju. W związku z tym mam następujące pytanie: jakie znaczenie w upadku Związku Radzieckiego miała jego przegrana w wojnie informacyjno-ideologicznej z Zachodem i przyjęcie przez Gorbaczowa wartości zachodnich?

Kryzys w Związku Radzieckiego rozpoczął się po śmierci Stalina. Nie mieliśmy już więcej wybitnych liderów, którzy mogliby nie tylko wyprzedzać, lecz i odpowiadać na wyzwania czasu. Rewolucja naukowo-techniczna, która w latach 80-ych zmieniła materialnie świat, ominęła Związek Radziecki. W tym czasie, gdy w USA tworzono silne grupy ekspertów i analityków (na przykład, pod kierownictwem Henry Kissingera), w ZSRR przez długie lata zachowała się stara elita. Stalin, na nieszczęście, nie zdążył przeprowadzić rotacji elit. A wszyscy następni przywódcy ZSRR nie byli do tego zdolni.

A kto wtedy mógł stać się nową elitą?

Na przełomie lat 40-ych i 50-ych w Związku Radzieckim, razem z budową tarczy rakietowo-atomowej, zaczęła powstawać silna szkoła technologiczna, klasa technokratów. To właśnie odbywa się w Chinach w ostatnich latach. Stalin właśnie w tej klasie widział podstawę przyszłej elity. Chciał on zgromadzić tych ludzi pod kontrolą partii, wysunąć na pierwsze miejsca takich ludzi jak Kosygin, Tichonow, Ustinow. Jednakże rządząca góra, bojąc się swojej niekompetencji i w rezultacie – perspektywy pozbawienia się stanowisk, wszelkimi sposobami przeszkadzała w wymianie. W rezultacie, Związek Radziecki zaczął coraz bardziej pozostawać w tyle. Wymiana elity nastąpiła dopiero w końcu lat 80-ch i już w sposób tragiczny – w postaci konfliktów pomiędzy różnymi narodami i zewnętrznej ingerencji informacyjnej. W rezultacie, oczywiście, przegraliśmy.

Lecz właśnie Kosygin, Tichonow, Ustinow mieli władzę zarówno w czasach Chruszczowa, jak Breżniewa oraz Andropowa.

Mieli władzę, lecz nie grali pierwszych ról. Lecz i stosunek procentowy nie był odpowiedni. Stalin chciał, żeby inteligencja techniczna dominowała wśród ideologów, żeby technokratów we władzach było 70%, a ich było tylko 10%. Jeśliby Stalin zdołał przeprowadzić rotację elity politycznej, Związek Radziecki by nie upadł. Gorbaczow nigdy by nie rządził. W określonym stopniu, jego dojście do władzy było konsekwencją zwycięstwa grupy niekompetentnych partokratów na czele z Chruszczowem, co, z kolei, warunkowało w przyszłości rozpad ZSRR.

Przez długie lata światowy system i jego informacyjna otoczka w szerokim znaczeniu słowa budowane były na konflikcie dwóch imperiów, jako różnych ideologii, wartości, światopoglądów itd. W jakiej przestrzeni myślowej znajduje się teraz świat? Co jest treścią polityki światowej?

USA są teraz bezwzględnym liderem światowym, w tym, pod względem poziomu wpływów informacyjnych. Lecz tendencja jest taka – Amerykę czeka rozpad, a Chiny już stały się supermocarstwem ekonomicznym. Problem polega na tym, jak zmieni się sytuacja i jak podzielone zostaną w świecie wpływy, które dzisiaj mają Stany Zjednoczone. Moja prognoza – rozpad USA w roku 2010 i odbudowa Rosji w roku 2012, jako silnego geopolitycznego ośrodka wpływów światowych. Dzisiejsza Rosja to jedyny kraj, którego potencjał atomowy jest porównywalny z USA. Chiny zbliżą się do tego poziomu dopiero za 5 lat.

Co jest podstawą Pana prognoz?

Te twierdzenia mają kilka przesłanek. Po pierwsze, nieuchronność konfliktu USA i Chin z powodu Tajwanu. Rosja powinna trzymać się z dala od tego konfliktu, sprzedając być może jedynie broń Chinom i zwiększając swój potencjał. Po drugie, spadek wartości dolara. Amerykanie już przegrali Indię, która nie weszła do systemu dolarowego, i ta tendencja jest kontynuowana. Po trzecie, ogromny dług zagraniczny USA, który wynosi około 50 trylionów dolarów, i jako możliwy wariant rozwiązania – upadek. W tym kontekście, 11 września to określona aluzja na to, że taką decyzję może już przyjęły globalne ośrodki kierownictwa światowego. Uważam, że 11 września to operacja transnarodowych korporacji USA i Brytanii (ten sojusz nazywam „Nowym Imperium Brytyjskim”), przy współpracy amerykańskich i brytyjskich służb specjalnych. Oficjalni właściciele wielkich korporacji, w tym i rosyjskich, to często tylko parawan, za którym stoi światowa elita biznesowa.

A w jaki sposób, według Pana, Rosja będzie wspinać się na geopolityczne wyżyny i przekształcać się w imperium?

Rosja powinna stać się nie imperium, a światowym ośrodkiem siły. Moja propozycja – materializacja doktryny „Moskwa – Trzeci Rzym”, lecz w nowych warunkach historycznych. Jestem zwolennikiem idei Gumiliewa, Trubeckiego, teorii euroazjatyzmu, i popieram wariant Euroazjatyckiej Rusi według schematu UE, do której weszłyby kraje nie tylko byłego Związku Radzieckiego, lecz także Polska, Czechy, Rumunia. Jako sojuszników widzę Indię, Chiny, świat islamski, a w Europie – Francję, Niemcy, Hiszpanię, Włochy. W stosunku do USA powrócimy do polityki Katarzyny II. Rosja powinna od nowa, lecz w przeciągu krótszego okresu, przejść drogę od Aleksandra Newskiego do Iwana Gro?nego. Są to dwie kluczowe postacie w procesie tworzenia Imperium Rosyjskiego. Pierwszy stworzył jego przesłanki, drugi zgromadził wszystkie zasoby. Nie na darmo były zastępca sekretarza stanu USA Strob Talbot mówił, że trzeba zrobić wszystko, żeby Rosjanie jak najrzadziej wspominali o Aleksandrze Newskim. Proces tworzenia takiego związku przewiduje stopniowość, bez sztywnej formy – państwa narodowe zachowają w tym związku swoją niepodległość. Pierwsza trójka, rdzeń nowego tworu międzypaństwowego – Rosja, Kazachstan, Białoruś – połączą się w roku 2012. Po trzech latach przyłączy się Ukraina, a potem inne kraje.

We władzach rosyjskich konkurują dwie grupy
- „stalinowcy” i „trockiści”

Opisał Pan bardzo idealistyczny scenariusz odbudowy wpływów Rosji w świecie. Lecz, jeśli popatrzymy na konkrety, to teoria całkowicie odbiega od praktyki. W ciągu kilku ostatnich lat w przestrzeni poradzieckiej wyodrębnili się, razem z Rosją, jeszcze dwaj liderzy – Ukraina, jako zwolennik wartości zachodnich i Kazachstan, jako lider ekonomiczny. No i rosyjska polityka zagraniczna, w szczególności gazowa, wykazuje, że Rosja nie jest zorientowana na żaden sojusz, nawet z Białorusią.

W danym wypadku wychodzę z tego, że powodów do stworzenia takiego związku jest kilka. Przede wszystkim, ekonomika. Jak wiadomo, poziom potencjału ekonomicznego roku 1991 osiągnęły tylko dwa kraje poradzieckie – najpierw Białoruś, a potem Kazachstan. Inne ważne powody – wzajemne bezpieczeństwo i duchowość. W pa?dzierniku byłem na 5 międzynarodowym forum „Dialog Cywilizacji”, który odbywał się na wyspie Rodos, gdzie były obecne delegacje 62 krajów. Był tam także metropolita środkowoazjatycki, Włodzimierz, który po raz pierwszy publicznie ogłosił koncepcję prawosławnego euroazjatyzmu.

Istnienie tych powodów nie gwarantuje zrealizowania projektu.

Stworzenie takiego związku jest całkowicie realne. Widzę dwa kluczowe kroki, które należy zrobić w tym kierunku. Po pierwsze, przeprowadzić linie kolejowe pomiędzy Rosją i Indią, Południową Koreą, Hamburgiem, i tym samym przekierować podstawowy strumień tranzytowy z transportu morskiego, w którym przewagę ma kapitał brytyjsko-amerykański, na transport kolejowy. Po drugie, utworzyć zintegrowaną rublową giełdę ropy i gazu. Oczywiście, możemy tutaj się natknąć, i już się natknęliśmy, z zewnętrznym oporem, w tym w postaci ataków terrorystycznych.

Co ma Pan na myśli?

Ataki terrorystyczne – to sposób na zademonstrowanie braku stabilizacji w Rosji. Niczego nie chcę twierdzić, lecz proszę zauważyć, że kilka godzin po tym, jak Putin ogłosił rozpoczęcie tworzenia rublowej giełdy ropy naftowej od 1 stycznia 2007 roku, w Sankt Petersburgu zabito Annę Politkowską.

Pan mówi tak, jak gdyby cały problem zależał od sił zewnętrznych. Jeśli Ukraina za wszystkie swoje niepowodzenia obwinia Rosję, „przeklętych Moskali”, to Rosja – USA. Lecz, przede wszystkim, właśnie rosyjska elita, przechowująca swoje aktywa na Zachodzie w euro i dolarach, będzie przeszkadzać przejściu na ruble.

Tak, zgadzam się, że nasza elita w większości nie jest podmiotem, lecz przedmiotem sterowanym z zewnątrz. Wielcy rosyjscy właściciele uważają, że główne niebezpieczeństwo dla ich własności pochodzi z własnego kraju – boją się oni możliwości ponownego podziału własności. Uważam, że przy obecnych warunkach zapewnienia stabilizacji dla złotego miliarda, w który Rosja na pewno nie wchodzi, główne niebezpieczeństwo znajduje się poza krajem.

Jeśli chodzi o utworzenie rublowej giełdy ropy i gazu, ma Pani rację, także wewnątrz kraju ma ona przeciwników. W ostatnich dniach brałem udział w wieczornym programie państwowego kanału „Rosja”, w programie informacyjnym „Wiesti plus”, gdzie argumentowałem za tą inicjatywą. Nie wiem, czy jest to przypadek, lecz już rankiem ogłoszono specjalny komunikat ministra finansów Aleksieja Kudrina, przeciwstawiający się temu, by surowce energetyczne sprzedawać za ruble.

A kto z władz popiera rublową giełdę ropy i gazu?

Przede wszystkim prezydent, który oficjalnie ogłosił tą ideę w liście do Zgromadzenia Federalnego 10 maja 2006 roku. Są i inni. W ogóle, przy władzy są dwie grupy, które ja nazywam „stalinowcami” i „trockistami”. Pierwsi – to ci, którzy popierają silne państwo narodowe i zwrócenie się na Wschód. Drudzy – to ci, którzy popierają bardziej aktywny udział Rosji w procesach globalnych i, odpowiednio, wpuszczenie do kraju światowego globalnego kapitału finansowego. Z punktu widzenia ideologii, te dwie grupy są w stosunku do siebie w opozycji. Lecz dobrze, że są. Publiczna polemika pomiędzy nimi, być może, pozwoli na wypracowanie jakiejś pozycji, którą będzie można przyjąć.

A Putin po czyjej jest stronie, „stalinowców” czy „trockistów”?

Chcę wierzyć, że po stronie tych pierwszych. Świadczy o tym wystąpienie przed jego zwolennikami 21 listopada w „Łużnikach”. Nawiasem mówiąc, wybory parlamentarne w roku 2003 w Rosji pokazały, że te siły, które popierały globalną amerykańską informacyjno-finansową ingerencję, przegrały. Myślę, że na tych wyborach przegrają one na zawsze.

Dzięki brakowi wolności słowa, USA przekształciło się w imperium

Dowolne imperium lub kraj, pretendujący do roli lidera w regionie lub na świecie, prowadzi ekspansjonistyczną politykę informacyjno-ideologiczną. To jest, buduje i broni swoją przestrzeń informacyjną, a także stara się ją rozszerzyć, wciągając w nią ideologicznych zwolenników. To właśnie robił Związek Radziecki, i kontynuuje USA, popularyzując na świecie swój system wartości. Niech Pan powie, czym jest obecnie informacyjna przestrzeń Rosji?

Na światowym polu informacyjnym dominuje obecnie USA, 70% komunikatorów na świecie to komunikatory amerykańskie. Dlatego przed Rosją stoi zadanie stworzenia zasad równowagi informacyjnej. W ciągu ostatnich 8 lat coś się udało zrobić dla odbudowania rosyjskiej przestrzeni informacyjnej. Na przykład, udało się narzucić kontrolę nad wewnętrzną rosyjską przestrzenią informacyjną. Jeśli pamięta Pani, w latach 90-ych w kraju panowały dwa imperia medialne, które w ogóle nie liczyły się z interesami państwa.

Nie mniej ważnym osiągnięciem było zatwierdzenie w roku 2000 Doktryny Bezpieczeństwa Informacyjnego Rosji. W rzeczywistości opracowano ją jeszcze w roku 1997 (wśród innych, ja także uczestniczyłem w opracowaniu), lecz została ona zablokowana przez poszczególnych ludzi. A podpisał ją dopiero obecny prezydent, po tym, jak doszedł do władzy. Stało się to najważniejszym elementem zapewnienia bezpieczeństwa informacyjnego.

Jednocześnie następuje powolne, krok po kroku, wchodzenie Rosji do zewnętrznej przestrzeni informacyjnej – już półtora roku pracuje kanał telewizyjny „Russia Today”, początkowo w języku angielskim, a teraz jest także arabska redakcja. Rosja zaczyna powoli posuwać się po informacyjnym polu, chociaż nie można tego porównywać z USA i Europą.

Całkowita kontrola władzy wewnątrz rosyjskiej przestrzeni informacyjnej często (poza granicami i wewnątrz kraju) uważana jest za brak wolności słowa. Niech Pan powie, czy Rosji jest w ogóle potrzebna wolność słowa? Jako czynnik, element, który sprzyja wzmocnieniu i rozwojowi kraju? Czy też jest to coś, co narzuca Zachód w celu destabilizacji sytuacji w Rosji?

Ja myślę, że żadnej wolności słowa w USA nie ma. Więcej, dzięki jej brakowi, USA stało się imperium. Amerykanie realizują najbardziej rygorystyczną kontrolę informacji, jakiej nie było nawet w Związku Radzieckim. W USA, jeszcze w roku 1948, zgodnie z ustawą o informacji, działa ograniczenie, że obywatel innego państwa może mieć nie więcej niż 25% akcji dowolnego środka masowej informacji. W Rosji ograniczenie takie wprowadzono dopiero w roku 2003, ale i tak zezwala się mieć do 50% akcji. Przy tym nie dokonano ponownej rejestracji wszystkich działających środków masowej informacji. Tak więc, dzisiaj wielka część środków masowej informacji w Rosji bezpośrednio, lub poprzez podstawione osoby, kierowana jest z zagranicy. Wolność słowa w USA rozumiana jest jako możliwość oddziaływania na pole informacyjne Rosji. Wolność słowa w Rosji, według Amerykanów, może być tylko amerykańska. Dlatego Rosja powinna jak najszybciej wyzwolić się spod informacyjnych wpływów USA.

Lecz jest także europejski wariant rozumienia wolności słowa i publiczności procesu.

Europa też jest pod wpływem USA. Suwerennością informacyjną cieszy się w świecie tylko kilka krajów – Francja, częściowo Niemcy, Chiny, India. Ukraina, jak i cała Europa Wschodnia, jej nie mają.

Tworzona przestrzeń informacyjna Rosji, o której Pan mówi, zawsze związana jest z systemem wartości. A jak można mówić o obronie i nawet ekspansji, popierając wartości innej przestrzeni informacyjnej, na przykład USA? I robi to przede wszystkim właśnie elita kraju.

Proces „powrotu” naszej elity do narodowego łożyska to zadanie najważniejsze. Według mnie, to Piotr I jest głównym winowajcą procesu formowania się antynarodowej elity – w roku 1721 zlikwidował on patriarchat. W ten sposób, prawosławie przestało być duchową podstawą elity, pozostając duchową podstawą dla ludu. W rezultacie, rozpoczął się proces odchodzenia elity od narodu – cała szlachta Imperium Rosyjskiego zaczęła mówić po francusku, a lud oczywiście mówił po rosyjsku. Proces ten trwał 200 lat. Patriarchat utworzono ponownie dwa tygodnie po Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Pa?dziernikowej. Bardzo dużo dla „nacjonalizacji” elity i odbudowy geopolitycznej doktryny Imperium Rosyjskiego zrobił Stalin.

Jest Pan po prostu apologetą stalinizmu.

Postępował on konsekwentnie – wznowił ordery Newskiego, Kutuzowa, Suworowa, zmił hymnu kraju z Międzynarodówki. Według mnie, zwycięstwo w Wielkiej Wojnie Ojczy?nianej nastąpiło nie dzięki ideologii marksistowsko-leninowskiej lub partii komunistycznej, a w wyniku zwrócenia się Stalina do narodu 3 lipca 1941 roku. Nawiasem mówiąc, dwa dni przed tym, z wezwaniem do obrony ojczyzny wystąpił patriarcha, i wiele jego idei i myśli Stalin wykorzystał w swoim wystąpieniu.

Mówi Pan praktycznie o wznowieniu przez Stalina ideologicznej formuły Rosji czasów Mikołaja I, wymyślonej wtedy przez ministra oświaty Uwarowa - samodzierżawie, prawosławie, ludowość.

I właśnie dlatego wygraliśmy wojnę. Lecz po wojnie zaczęły przeciwdziałać siły zewnętrzne i wewnętrzne, które nie były w tym zainteresowane. Po śmierci Stalina, jak już mówiłem, radziecki system ideologiczny okazał się nieskuteczny. A po upadku ZSRR – tym bardziej. Przecież właśnie za Chruszczowa, który mówił „my jeszcze zobaczymy ostatniego popa”, zniszczono najwięcej świątyń. Dlatego dzisiaj, razem z ogłoszeniem nowej doktryny w polityce zagranicznej, powinniśmy wzmocnić duchowe podstawy elity. W związku z tym uważam, że bardzo pozytywnym faktem było 45-minutowe wystąpienie patriarchy Aleksieja z okazji 90-lecia wznowienia patriarchatu w Rosji w Świątyni Chrystusa Zbawiciela, gdzie kilka dni temu zebrała się najwyższa elita polityczna Rosji.

Wirtualnie, w kraju, Imperium Rosyjskie stworzono

Czy zgadza się Pan, że Rosja istnieje w postaci imperium typu public relation wewnątrz Rosyjskiej Federacji (być może, jako sposób na samoidentyfikację obywateli), natomiast jest zwykłym krajem na zewnątrz, dla całego pozostałego świata?

Większość obywateli Rosji żałuje, że Związek Radziecki upadł. Lecz nie mają na myśli konstrukcji ideologicznej, a wielki kraj, który był silnym ośrodkiem geopolitycznym w świecie. Wraz z upadkiem ZSRR nastąpiło poddanie się Rosji we wszystkich dziedzinach, w tym w geopolityce – opuściliśmy Europę Wschodnią, nie uzyskawszy za to niczego. Rosja poparła kampanię USA w Afganistanie w roku 2001, chociaż w nagrodę ”sojusznicy” naruszyli przyjęte przez nich zobowiązania. Lekko licząc, w ciągu ostatnich 20 lat Zachód i USA nie spełnili żadnej swojej obietnicy – na przykład, obietnicy nie rozmieszczania wojsk w Europie, lub nie rozszerzania NATO. Przed Rosją stoi skomplikowane zadanie – jak adekwatnie reagować, jeśli mamy dzisiaj o wiele mniej sił niż Związek Radziecki

Niestety, Rosja dzisiaj nie jest ośrodkiem siły w świecie. Lecz wirtualnie, wewnątrz kraju imperium to rzeczywiście stworzono. I bardzo dobrze, jest to zasługa urzędującego prezydenta. Następne zadanie – jak tą kampanię typu public relation przenieść poza granice Rosji? Nie zawsze się to nam udaje, mamy bardzo mało pozytywnych przykładów.

Istniejące mity, dzielące Ukrainę i Rosję, dotyczące sytuacji ogólnej i poszczególnych zdarzeń w obu krajach, to wynik celowej polityki informacyjnej, lub też, na odwrót, jej braku?

Jest to wynik nieprofesjonalnego dialogu pomiędzy naszymi krajami i profesjonalnego wtrącania się z zewnątrz. Jeśli by stworzono rosyjsko-ukraińską grupę ekspercką, to na pewno 80% mitów by upadło.

Często bywa tak, że jak tylko zbiorą się nawet nie politycy, a rosyjscy i ukraińscy eksperci, to od razu powstają problemy, kto, w jakim języku mówi itd.

Nie ma to żadnego związku z rzeczywistą polityką.

Pozycja Rosji w stosunku do krajów jej byłych wpływów, przede wszystkim poradzieckich, jest następująca: cieszmy się z niepowodzeń i przedstawiajmy dowolną inicjatywę polityczną jako fiasko. Nie ma pozycji wyważonej, proponującej jakąś alternatywę. Można to w szczególności zobaczyć, obserwując reakcję na wydarzenia na Ukrainie i w Gruzji. Czy uważa Pan takie podejście za usprawiedliwione?

W stosunku do Ukrainy, Gruzji, w ogóle Wspólnoty Niepodległych Państw, istnieje jedna polityka. Problem polega na tym, ze w naszych oficjalnych dokumentach jest zapisane, że na pierwszym priorytetowym miejscu jest WNP, a, na przykład, konflikt arabsko-izraelski, problemy Iraku i Iranu, w ogóle nie mieszczą się w pierwszej piątce priorytetów. Lecz z informacyjnego punktu widzenia, położenie jest diametralnie inne. Tak nie powinno być.

Proszę powiedzieć, jaki był sens takiej pokazowej kampanii informacyjnej z rosyjsko-ukraińskiej wojny gazowej w latach 2005-2006? Nawet, jeśli było to obliczone na Zachód, aby pokazać, kto jest najważniejszy na poradzieckim terytorium, to Rosja i tak to przegrała - pokazując, że nie jest niezawodnym partnerem.

Na Ukrainie działa kilku graczy geopolitycznych – Rosja, USA, UE. W ogóle, Ukraina, jak w określonym zakresie i Gruzja, to ofiara ich interesów. Na przykład Rosja, jest ona reprezentowana zarówno przez państwo, mające swoje interesy geopolityczne, jak i jej elity biznesowe, które mają interesy, czasami przeciwstawne państwu. Z punktu widzenia państwa, na razie nie możemy skutecznie prowadzić operacji informacyjno-strategicznych. Widać to z analizy wydarzeń na Ukrainie, w Gruzji, Estonii. Istnieje problem braku koordynacji działań różnych resortów, lecz nie ma publicznej osoby odpowiedzialnej za tą koordynację. Uważam, że w Rosji należy utworzyć specjalną strukturę, która zajmowałaby się operacjami informacyjnymi. I nie tylko w stosunku do krajów poradzieckich. Na przykład, gdy zdarzy się atak terrorystyczny, zbierają się wszystkie siłowe resorty kraju w celu omówienia dalszych działań. Lecz nigdy nie ma tam ludzi, odpowiedzialnych za informacyjne zabezpieczenie dalszych działań, czyli kierownictwa kanałów telewizyjnych.

A po co? Im potem przekażą z administracji prezydenta, jak trzeba sprawę przedstawić.

Nie wiem kto, co i komu przekazuje. Lecz jest oczywisty problem – brakuje scentralizowanego systemu sterowania strumieniami informacyjnymi w państwie. Właśnie w Stanach Zjednoczonych jest Rada Dyplomacji Publicznej, jest konkretny człowiek – zastępca sekretarza stanu ds. dyplomacji publicznej, któremu podporządkowano zasoby informacyjne kraju.

Być może brak polityki informacyjnej to wynik braku polityki jako takiej i świadectwo braku precyzyjnego określenia interesów Rosji?

I to też. Problemu ideologicznego, od momentu upadku ZSRR, nie rozwiązano. Kilka razy, jeszcze za Jelcyna, specjalne grupy wchodzące w skład administracji prezydenta podejmowały próby sformułowania podstawowych zasad idei narodowej, interesów geopolitycznych, które byłyby podstawą polityki wewnętrznej i zagranicznej. Na to przeznaczono niemałe środki, jednak produktu na wyjściu nie doczekano się. Problem braku silnych ośrodków informacyjno-analitycznych, które by opracowywały niezbędne dokumenty, istnieje także obecnie. Tak więc, połączenie wewnętrznego nieprofesjonalizmu i zagranicznego profesjonalizmu blokuje wszelkie próby opracowania wyra?nej doktryny polityki zagranicznej Rosji.

A nie uważa Pan, że nieprofesjonalizm rosyjskich ekspertów, jak Pan to nazywa, związany jest z tym, że nie czują się współuczestnikami procesu politycznego? Dotyczy to też partii politycznych. Oni nie współuczestniczą w wypracowywaniu decyzji, które pó?niej podejmuje władza, a więc – nie czują konieczności własnych opracowań ekspercko-analitycznych.

To nie tak. Przecież pomysł i próba wciągnięcia ekspertów do opracowywania kursu strategicznego była, w tym ze strony Putina. Właśnie w tym celu, w przeddzień wyborów prezydenckich 2000 roku, był stworzony Ośrodek Opracowań Strategicznych. Planowano, że w czasie kampanii przedwyborczej Ośrodek przygotuje dalszy program działań na 4 lub 8 lat, który prezydent wykorzysta zaraz po wyborach. Okazało się, że program nie był gotowy do marca. Jego publikację przeniesiono na lipiec. Pó?niej z tego programu pozostała jakaś maleńka część, która przekształciła się w jeden z kierunków działalności rządu. Nawiasem mówiąc, ja uważam, że należy tutaj wymagać osobistej odpowiedzialności od ludzi, którzy otrzymali to zadanie i którego nie zdołali zrealizować. Należało ich wymienić, czego dotychczas nie zrobiono.

A kto to jest?

Powiedzmy tak, Ośrodkiem Opracowań Strategicznych w tym czasie kierował Herman Gref.

Gdyby Putin zrobił teraz 4 lub 5 zmian kadrowych,
wiele spraw poszłoby inaczej

Jak Pan uważa, czy aktywnie propagowana przez Putina i jego grupę myśl, że pozostanie on przy władzy to prawda, czy trick PR - aby jak najdłużej pozostawać główną osobą w kraju i powstrzymywać elity przed walką?

Jest i tak, i tak. Myślę, że obecnie ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęto. Widzimy chaotyczność i zbiór kilku scenariuszy – premier, narodowy lider, możliwe są także inne warianty. W pewnym sensie, 2 grudnia będzie jakimś punktem odniesienia, określony zostanie wtedy stopień reagowania społeczeństwa i możliwość sterowania nim. Jeśli jednak jest to trick PR, to ma na celu wzmocnienie stabilizacji kraju i służy jako określone poparcie dla samego prezydenta.

W Rosji prawie każdy polityk mówi o pewnej stabilizacji. A na czym ona polega, jeśli w kraju jest tak wiele problemów?

Mamy na myśli stabilizację w stosunku do lat dziewięćdziesiątych, kiedy nastąpił całkowity upadek na wszystkich kierunkach, a na Kremlu rządzili oligarchowie. Oczywiście, dzisiejsza sytuacja nie jest kardynalnie inna, mamy, jak poprzednio, wiele problemów. Lecz zmieniła się tendencja, i lud to widzi. Pozytywnie zmienił się stosunek społeczeństwa do państwa. Oligarchów z Kremla usunięto, niektórzy są w Czycie, niektórzy w Londynie. Sytuacja ekonomiczna polepszyła się w porównaniu do lat 90-ych i nawet ostatnich lat 80-ych, gdy dług zewnętrzny kraju za Gorbaczowa zwiększył się 5 razy, a ilość złota zmniejszyła się 8 razy. Jednocześnie odbudowywana jest zdolność bojowa sił zbrojnych.

Czy nie uważa Pan, że „odrodzenie wojskowe” to mit, stworzony przez Kreml? Więcej, mit popularny i kopiowany na Zachodzie, ponieważ pozwala on uzasadniać wydatki na wojsko i wyjaśniać różnego rodzaju operacje wojskowe? Co świadczy o odbudowie zdolności bojowej sił zbrojnych?

Zdolność do produkowania nowej techniki, rakiet, zestawów przeciwlotniczych C-400, helikopterów „Czarny Rekin” itd. Prawda, nie produkuje się ich dziesiątkami i setkami, jak w ZSRR, lecz zachowany jest potencjał technologiczny, a w latach 90-ch stawiano zadanie jego zlikwidowania.

Być może Putinowi, jako prezydentow,i poszczęściło się? Przy polepszeniu sytuacji na zewnątrz, w kraju pozostało wiele poważnych problemów polityki wewnętrznej i zagranicznej, na które w ciągu wielu lat udawało się nie dawać odpowiedzi. Lecz jego następcy prawdopodobnie się to nie uda. Czy jest Pan pewny, że Rosja nie rozleci się?

Jestem absolutnie pewny. Uważam, że dolny punkt przeszliśmy 9 maja 2005 roku. Spadaliśmy 20 lat, od momentu przyjścia do władzy Gorbaczowa. 9 maja, w dzień 60 rocznicy zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczy?nianej, wahadło zaczęło iść w górę. W danym wypadku kluczową sprawą jest ten sam problem rotacji kadr. W kraju dotychczas pozostała przegrana elita jelcynowska, a nawet pó?noradziecka.

W jaki sposób Putin może wymienić elitę, która zgodziła się by został następcą Jelcyna?

Putin jest zwolennikiem płynnej rotacji elit. Myślę, że po wyborach 2 grudnia, proces ten się rozpocznie. Chociaż, w roku 2000 wystarczyłoby zrobić 2 zmiany kadrowe, i sytuacja rozwijałaby się inaczej.

Jakie mianowicie?

Przenieść Aleksandra Wołoszyna ze stanowiska szefa Administracji Prezydenta na stanowisko prezesa zarządu RAO „Jednolite Systemy Energetyczne Rosji” Anatolija Czubajsa. Jednak zmiana ta została dokonana, po pierwsze, po kilku latach – w roku 2003, po drugie, w 50% - Wołoszyn został szefem Rady Dyrektorów RAO „JSE Rosji”. Gdyby Putin dokonał teraz 4 lub 5 zmian kadrowych, wiele spraw poszłoby inaczej.

Recepta uratowania kraju poprzez zmiany kadrowe potwierdza opinię, że polityka w Rosji jest budowana i opracowywana przy istnieniu konfliktów między różnymi grupami elity, a lud nie ma z tym żadnego związku.

Tak, polityka opracowywana jest przez grupy elit, i nie tylko w Rosji. Jestem zwolennikiem Machiavellego, w tym sensie, że naród nie uczestniczy w opracowywaniu decyzji. W USA działa taka sama zasada. Po prostu Amerykanie zdołali interesy grup skierować w łożysko interesów państwa.

W świadomość społeczną obecnie wdrażane są takie lingwistyczne konstrukcje, jak „lider narodowy” i „plan Putina”. Jak je Pan rozumie? Czy jest celowe stwarzanie mitologii, aby uspokoić elity i masy, przecież wszystko jest w porządku, czy jest w kraju lider i jakaś procedura przekazywania władzy, czy nie?

Trudno mi powiedzieć. Ja w tym nie uczestniczę. Widzę Putina w roli lidera Rusi Euroazjatyckiej. Rola Teng Siao Pinga nie pasuje do niego, dlatego, że my nie mamy ideologii, jak w Chinach (nawiasem mówiąc, Chińczycy przyjęli za podstawę ideologię stalinowską, przede wszystkim schemat rotacji wyższej elity, i przystosowali ją do warunków chińskich). Dlatego Teng Siao Ping mógł być gwarantem przekazania władzy, pozostając członkiem Biura Politycznego i będąc równocześnie przewodniczącym Radu Wojskowej KPCh.

„Jedna Rosja” dzisiaj – to jawnie nie KPCh i nie KPZR, i mechanizmu wpływania na władzę ze strony partii nie ma. Dlatego dla Putina, według mnie, wariantem do przyjęcia jest stanięcie na czele integracji euroazjatyckiej. Widzę Putina w roli nowego Aleksandra Newskiego, który skieruje Rosję na Wschód. W ciągu 8 lat prezydentury uzyskał on niezbędne doświadczenie, i teraz powinien wykazać się jako nowy władca XXI wieku. Putin powinien odbudować przestrzeń geopolityczną Imperium Rosyjskiego i zrealizować geopolityczną strategię Newskiego-Gro?nego-Stalina w nowych warunkach.

Tłumaczył z www.panarin.com: Roman Łukasiak
30 listopad 2007

Igor Panarin 

  

Archiwum

The National Newspaper Association
marzec 29, 2003
Paniczna wyprzedaż złotego przez zagranicę
lipiec 5, 2002
PAP
Tłumaczenie z polskiego
wrzesień 10, 2007
Artur Łoboda
Wrażliwi, delikatni, tolerancyjni
czerwiec 16, 2006
Marek Miśko
OŚWIADCZENIE EMIGRACJI POLSKIEJ
padziernik 28, 2006
"Zdrowa" zachodnia żywność
padziernik 8, 2003
Kongres Polski Suwerennej żyje!
grudzień 24, 2008
Paweł Ziemiński
Nie jesteśmy
luty 28, 2003
zaprasza.net
Kontynuatorzy z SLD (7)
czerwiec 26, 2003
Paweł Siergiejczyk
Koniec eksmisji na bruk?
grudzień 4, 2002
PAP
Gówniarz, nie prezydent
kwiecień 1, 2004
PAP
Pacyfikacja Polski Przez NKWD a Nowy Film o Jedwabnem
kwiecień 24, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
WŁOSKIE "obozy koncentracyjne" zapraszają POLAKÓW
wrzesień 13, 2006
tatar
Dług publiczny do 2006 nie przekroczy 55 proc. PKB
listopad 28, 2002
PAP
Giertych: czy ktoś w MSZ zna angielski?
sierpień 26, 2002
PAP
Polskę odnale?ć w sobie
czerwiec 15, 2008
Artur Łoboda
Sowińska chce zabronić seksu 17-latkom
marzec 25, 2008
Artur Łoboda
Kryzys Banku Centralnego USA, Zagrożenie Inflacją
luty 3, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Wizyta George W. Bush'a Gość w dom…
czerwiec 8, 2007
Kazimierz Murasiewicz
Czekiści w natarciu
lipiec 14, 2006
Stanisław Michalkiewicz
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media