ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
Wezwanie do przebudzenia 
Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
więcej ->

 
 

Rosjanie boją się Polski

Rosjanie boją się Polski
Tłumaczenie ze strony: www.pravaya.ru


Swietłana Lurie
Rzeczpospolita nadchodzi

Nikt nie chce zauważyć jak na naszych oczach, w Europie, rodzi się nowe mocarstwo, posiadające niezbędną ideologię, mocne podstawy kulturowe swojego awansu, niezbędną energiczność oraz system wartości, pozwalający na uzyskanie najsilniejszego sojusznika. Chodzi o Polskę.
Gdy mowa jest o powstających na świecie nowych supermocarstwach – przede wszystkim rozumie się pod tym BRIC (Brazylia, Rosja, India, Chiny) – ma się na uwadze ich szybki wzrost gospodarczy. Lecz jakoś nikt nie chce zauważyć, że na naszych oczach, w Europie, rodzi się mocarstwo, które nie wyróżnia się potencjałem ani gospodarczym, ani wojskowym, lecz posiada niezbędną ideologię, mocne podstawy kulturowe swego awansu, niezbędną energiczność i system wartości, pozwalający mu uzyskać najsilniejszego sojusznika. Chodzi o Polskę.
Nie można jej uważać za takiego satelitę Stanów Zjednoczonych, który wyłącznie słucha, co USA ma do powiedzenia. Polska prowadzi samodzielną grę, jej stosunki z Ameryką nie są, oczywiście, równoprawne – de jure, lecz są równoprawne de facto. Polska wykorzystuje Amerykę w swoich interesach nie mniej, niż Ameryka wykorzystuje ją. Tym bardziej, że ich interesy, i, co ma jeszcze większe znaczenie, systemy wartości są w dużej mierze zbieżne. I różnią się od europejskich.
Polska wstępowała do UE, udając „sierotkę Marysię”. I przez długi czas Europa nie zauważała jej, powszechną stała się chyba jedynie postać „polskiego hydraulika” – Europejczycy zaczęli uważać ją za potulne stworzenie, gotowe za mizerną zapłatę wykonywać pracę, za którą „Starzy Europejczycy” żądają całkiem solidnej zapłaty. Należy zauważyć, że Polacy nie oburzyli się i nic nie robili, by ten powszechny symbol zniknął. Dlatego, jak pamiętamy, ten właśnie symbol odegrał niemałą rolę na francuskim referendum w sprawie konstytucji UE. „Polski hydraulik” stał się przedmiotem ogólnego zainteresowania, straszakiem, który, w przypadku przyjęcia konstytucji europejskiej, miał wielu Francuzom przypominać o możliwości wygnania ich z komfortowego i dobrze opłacanego francuskiego rynku pracy.
Przewaga tych wyborców francuskich, którzy powiedzieli „nie” konstytucji europejskiej, nad tymi, którzy powiedzieli „tak”, była bardzo nieduża, tak więc, jest całkiem możliwe, że „polski hydraulik” odegrał tutaj rolę decydującą.
Tymczasem, „polski hydraulik” ugruntował w świadomości Europejczyków obraz Polaka, jako doskonałego robotnika, stworzenia nieszkodliwego a nawet pożytecznego. A oprócz tego – pociesznego.
Polska zaczęła się kojarzyć z krajem pociesznym. Zaczęto zapominać o wspieraniu przez nią operacji USA w Iraku, przede wszystkim dlatego, że nie była w tym osamotniona, a występowała w chórze większości krajów Europy Wschodniej. Dzięki temu konflikt pomiędzy „starą” i „nową” Europą stał się kolektywny. Wprawdzie USA już wtedy wydzieliło polski głos z ogólnego chóru, obiecując jej, że w zwyciężonym Iraku stworzone zostaną trzy strefy nadzoru – amerykańska, brytyjska i polska. Lecz Polacy nie pchali się na rożen. Osiągnęli, co chcieli – zademonstrowali Amerykanom całą siłę swojej przyja?ni i oddania, a jednocześnie i bezinteresowności, ponieważ zakładano, że w kontrolowanym rejonie Polacy mogliby się trochę utuczyć, na przykład, kurdyjską naftą. Jednak problem polegający na tym, że Amerykanie są Polakom za pomoc w Iraku coś winni, pojawił się całkiem niedawno, całkiem w innym kontekście, gdy zaczęto myśleć o umieszczeniu w Polsce elementów amerykańskiego systemy obrony przeciwrakietowej. Gdy Polska zaczęła mówić już trochę innym głosem, jako mająca swoją część władzy nad okrążającym ją światem. I to część znaczącą.
Europejczycy dotychczas uważają Polskę za zabawną. Rządzą w niej jacyś tam dziwaczni bli?niacy, Kaczyńscy. Wiele ich cech drażni Europejczyków: populizm, nacjonalizm, ośli, jak im się wydaje, upór. Lecz mimo to uważa się ich za osoby komiczne. Tacy dwaj grubi wujkowie, otaczający się aureolą kosmicznego cierpienia nieodgadnionej polskiej duszy. Ponadto, wielu Europejczyków jest gotowych zrezygnować ze zrewidowania kwot przy głosowaniu w Unii Europejskiej, zakładając, że cierpiętnicza Polska swoim wielkim męczeństwem zasłużyła sobie mieć trochę więcej głosów, niż jej się należy z punktu widzenia formalnej sprawiedliwości.
Z Kaczyńskimi starają się dogadać, nie rozumiejąc, że oni grają swoją grę, w której dla nich ważny jest jeden głos – ich własny.
Przede wszystkim, Polska stara się osiągnąć pełną kontrolę nad całą działalnością Unii Europejskiej, a poprzez nią pełną kontrolę uzyska Ameryka. Nie przypadkowo Ameryka w ostatnim czasie przestała skłócać różne kraje europejskie, a stara się pokazać, że jest zainteresowana w Europie zintegrowanej i silnej. Jeszcze całkiem niedawno Ameryka próbowała walczyć z rodzącym się konkurentem, starając się pogrążyć go w niekończących się sporach i kłótniach, wyławiając z ogólnej masy potrzebnych jej sojuszników. Teraz linia Ameryki gwałtownie się zmieniła. Na niedawno zorganizowanym szczycie USA-UE Ameryka podkreśliła, że chce współpracować z Unią Europejską jako całością, jako znaczącą i ideologicznie bliską jednostką, pragnie w miarę możliwości nawet zlikwidować konkurencję gospodarczą. Przez cały zeszły rok, co najmniej, Ameryka nawet namawiała Europejczyków zakończyć wewnętrzne kłótnie, i w każdej najmniejszej sprawie mówić wspólnym głosem.
Próżna Angela Merekel uważa zaistniałą zmianę za swoją zasługę. Przecież ona od samego początku celem swego kanclerstwa, a następnie półrocznego przewodnictwa w UE, ogłosiła osiągnięcie maksymalnie przyjaznych stosunków z Ameryką. Tymczasem, Ameryka ma całkiem inny cel w stymulowaniu jednomyślności w Unii Europejskiej. W systemie, gdy każdy kraj UE ma prawo veta, Ameryce wystarczy mocniej wbić Europejczykom do głowy dotychczas niewygodną dla niej ideę europejskiej solidarności, wystarczy wtedy kontrolować jeden głos.
Powstał system, przypominający rządy w Polsce w XVIII wieku. Oto jak opisuje sytuację w Unii Europejskiej łotewska gazeta „Neatkarigas Rita Avize”. „Bez zreformowania proces przyjmowania decyzji upodobni UE do Polski w XVIII wieku. Jedną z przyczyn upadku państwa polskiego w XVIII wieku było prawo absolutnego veto dla szlachty. Aby nie dopuścić do przyjęcia dowolnej decyzji wystarczyło, by cudzoziemscy ambasadorowie namówili (podkupili) jednego szlachcica, który wykorzystał swoje prawo veta. Faktycznie analogicznym problemem obarczona została przyszła UE. Dopóki ilość członków wynosiła około dziesięciu, gro?ba zastosowania veto była dobrym sposobem zmuszającym do szukania i osiągania kompromisów, na które mogliby zgadzić się wszyscy. Gdy ilość uczestników zbliża się do trzydziestu, w epoce poważnych problemów i globalnych sprzeczności, prawo veta może zablokować przyjęcie dowolnej decyzji. Wystarczy, że dowolne inne państwo namówi (podkupi) rząd jednego członka UE, i rząd taki, podobnie jak i polski szlachcic w XVIII wieku, wykorzysta swoje prawo veta i zablokuje rozwiązanie problemu. Jeśli taki mechanizm podejmowania decyzji zostanie zachowany, UE nie ma szans na długą perspektywę”.
Należy wziąć problem polskiego veto na początek rozmów o tworzeniu nowej umowy o strategicznym partnerstwie UE i Rosji. Chodzi o to, że Ameryka uznała za zagrożenie dla siebie rozpoczęcie wzmacniania się rosyjsko-europejskich związków (w tym i w energetyce). Potencjalny sojusznik (Europa) wpada w zależność od potencjalnego (lub już realnego) konkurenta, w osobie Rosji. Któż wie, czego będzie dotyczyć ich umowa? W okresie poprzedzającym wojnę iracką, między kilkoma krajami „Starej Europy”, prowadzono nawet rozmowy na temat określonego sojuszu wojskowego z Rosją. Rosja uparcie proponowała i proponuje utworzenie ogólnoeuropejskiego niestrategicznego systemu przeciwrakietowej obrony teatru działań wojennych. I chociaż wydaje się, że „Stara Europa” poszła w zapomnienie i Rosja nie ma już wiernych przyjaciół wśród europejskich przywódców, Ameryka uważa, że puszczenie sprawy na żywioł będzie niebezpieczne. Przypominamy, że w pierwszych latach prezydentury Włodzimierza Putina nie miał on w Europie twardszego oponenta niż Jacque Chirack. Lecz czym się to skończyło? Teraz, aby nie dopuścić do zbliżenia Europy z Rosją, Ameryce wystarczy mieć jeden jedyny polski głos, żeby nowa umowa o rosyjsko-europejskim partnerstwie nie powstała nigdy.
I tutaj interesy Polski i Ameryki są całkowicie zbieżne. Nie należy uważać Polski za amerykańską marionetkę. Wszystko, co robi ona dla Ameryki, robi ona także dla siebie.
Wydaje się, że w danym momencie, cała wrogość Polski skierowana jest jedynie na Rosję. Lecz przyjdzie czas, gdy umiejętnie splatając swoje interesy z interesami Ameryki, zacznie ona po cichu rozprawiać się i z innymi krajami. W pierwszym rzędzie są Niemcy, które Polska nienawidzi prawie tak samo jak Rosję, i których jeszcze bardziej się boi. Ten strach jest całkowicie nieracjonalny. Popularna w Rosji polska pisarka Joanna Chmielewska napisała z dziesięć powieści, których akcja dzieje się właśnie na terytorium byłych Prusów Wschodnich, na przykład, na Mazurach. Powieści te radykalnie różnią się od pozostałej twórczości pisarki, obdarzonej subtelnym humorem i optymizmem. Lecz wystarczy akcję przenieść do Prus Wschodnich, jak bohaterowie zaczynają podlegać złowieszczym zmianom, wpadają w dziwne pułapki, rzeczy okazują się czymś całkiem innym, nie tym, za co uważają je bohaterowie powieści. Ogólnie – jest to przestrzeń-pułapka. Jedynym sposobem pozbycia się kłopotów to zwycięstwo nad Niemcami, co najmniej, moralne.
Zadatki na to już są tworzone. Przede wszystkim dotyczy to rosyjsko-niemieckiego gazociągu pod Bałtykiem Nord Stream (północny strumień), który Polska porównała z paktem Ribbentrop-Mołotow. W obietnice Angeli Merkel, gwarantujące dostawy gazy do Polski, Polska po prostu nie uwierzyła. Polska nie wierzy także NATO. Polscy politycy otwarcie mówią, że obrona NATO – nie jest tą obroną, o jakiej marzyli. NATO nie będzie bronić Polski przed Rosją, a tym bardziej przed Niemcami.
Polska przede wszystkim pragnie zemsty. Z określoną samoironią pisze o tym polska gazeta „Nie”. „Polska nie ma żalu do Wysp Bożego Narodzenia, Gabonu, Sri Lanki, Dominikany, Malty i Monaco. Pozostałe kraje najeżdżały Polskę, okupowały, rozbierały lub, co najmniej, lekceważyły i osamotniały. Za te dziejowe krzywdy władający Rzplitą bli?nięta inkasować będą zapłatę. Rządy wszystkich państw przyjąć muszą żądanie Polski, aby jej interes stawiać ponad własnym. Nazywamy to polską polityką historyczną... Nasze dziejowe nieszczęścia to Rosja, Niemcy, Francja, Szwecja, Litwa, magnaci, powodzie, potopy i zalewy, liberum veto, komunizm, hitleryzm, Napoleon, klęska wrześniowa i pod Maciejowicami, masoni, Krzyżacy, kozacy, zabory, rozbiory, wolna elekcja, esbecja, Turcy i Ukraińcy, UPA, KGB, NKWD, ZNP i GG, stalinizm, postkomunizm, stan wojenny i Stan Tymiński, Miller, gruba kreska, Targowica i hala targowa w Katowicach... Krzywdy, doznane cierpienia przodków dają Polsce trwałą przewagę moralną nad innymi zwykłymi krajami. Rosja chce przeciw Polsce kłaść rurę pod Bałtykiem, my jej na to twardo powiadamy: Katyń, Katyń, Katyń i powtarzać będziem tak długo, aż Kremlowi rura zmięknie. Niemiecka frau kanclerz mówi, że konstytucja europejska muß sein. My jej na to: Oświęcim, Oświęcim i jeszcze raz Oś”.
Lecz na zemście sprawa się wcale nie kończy. Rzućmy okiem na dokumenty, wydane przez Unię Europejską z okazji jej 50-lecia. Są one dziwnie pozbawione treści. Tak, Unia Europejska to wielkie osiągnięcie krajów europejskich, choćby tylko z tego powodu, że przestały one ze sobą walczyć. Lecz jeśli chodzi o jej ogólne podstawy i cele – w dokumentach tych prawie wcale niczego nie ma. Unia Europejska nie ma wspólnej aktywnej i dynamicznej polityki, tym bardziej, że już dawno zapomniała ona o pojęciu geopolityki. Nawet projekty gazociągów omijających Rosję wymyśla za nią Ameryka. Sami Europejczycy zdolni są tylko w różnych częściach świata mówić o „zachodnich wartościach”, przede wszystkim o tolerancji.
***
Polska – jedyny kraj europejski, który uparcie rozgrywa swój paradygmat kulturowy. Ma ona swoją własną, określoną przez jej historię, geopolitykę, która jest całkowicie odmienna od ogólnoeuropejskich dominant i którą ona całkiem świadomie aktywnie realizuje, umiejętnie tłumacząc ją na specyficzne terminy ogólnoeuropejskie, i podstępnie, lecz planowo narzucając Unii Europejskiej. Podstawą jej geopolityki jest wyobrażenie o Rzeczpospolitej i każde jej działanie nakierowane jest na odrodzenie tego wyobrażenia. Na Ukrainie, na Białorusi – celem polskich emisariuszy nie jest banalna propaganda integracji z Zachodem, który dla Polaków nie jest niczym więcej niż narzędziem. Wszędzie chcą oni jednego – odrodzenia Rzeczpospolitej.
Teraz Rzeczpospolitej służy cała Unia Europejska, i dlatego nie mamy szans na pojednanie się z Unią. Na współczesną rzeczywistość przenosi się dawna wrogość. I to w paradoksalny sposób przekształciło się w punkt odniesienia dla naszych stosunków z Europą. Jeśli na europejskiej arenie chcemy grać aktywną rolę, i doprowadzić do sprzeciwienia się amerykańskim planom wojskowym w Europie, przez chociażby kilka krajów europejskich, jeśli chcemy kiedykolwiek przestać być symbolem imperium zła, powinniśmy nie pozwalać by konkretne kraje europejskie były wciągane do gry prowadzonej polskimi paradygmatami kulturowymi, musimy wyciągać je z grząskiego i ciężkiego polskiego mirażu.
Rzeczpospolita nie jest opozycją dla amerykańskich planów geopolitycznych. Ponieważ (i narazie!) w najgorszym wypadku Amerykanie mogą tym procesem sterować.
Teraz już praktycznie nie warto mówić o „Starej” i „Nowej” Europie, wysługując się polskiej dominancie kulturowej integruje się cała Europa. I jeśli w Europie czasami pojawia się buntownik, to zawsze jest to związane ze zbyt jawnymi materialnymi pożytkami z odstąpienia od planu Rzeczpospolitej, jak stało się to z Węgrami, które chciały przedłużyć do swoich granic „Niebieski strumień”, uważając plan „Nabucco” za nierealistyczny. Lecz „Nabucco” jest częścią projektu Rzeczpospolitej, wśród Europejczyków właśnie Polacy są autorami wspólnej polityki energetycznej, która ma na celu naruszyć interesy Rosji.
Lecz chodzi nie tylko o to, że aktywność Polski, uwarunkowana jej imperialistycznymi motywami, jest pożyteczna dla Ameryki. Mamy do czynienia z poważniejszą sprawą. Ameryka widzi w Polsce rzeczywistego sojusznika, którego kulturowe dominanty splatają się z dominantami amerykańskimi.
Bush, gdy został prezydentem, na początku idealnie określił warunki sojuszu z Rosją, podstawą była znana rozmowa o krzyżyku noszonym na piersiach przez Putina. Ameryka jest krajem chrześcijańskim. Nie jest ona chrześcijańska tylko nominalnie, jak Europa, lecz jest krajem, gdzie są silne żywe odczucia religijne. W warunkach, kiedy, z jednej strony, wzmacnia się cywilizacja ateistyczna, której nośnikiem jest Europa, gdzie coraz bardziej wolność przejawia się tak, że tradycyjny światopogląd Rosjan nie może tego przyjąć, z drugiej strony – wzmacnia się cywilizacja islamska, stając się coraz bardziej ekstremistyczną i ukierunkowaną na ekspansję, mieliśmy z Ameryką określone podstawy wspólnej polityki, odpowiadającej istocie rzeczy cenionych przez nasze kraje.
Lecz Rosja była wtedy zrujnowana, i musiało przejść jeszcze dużo czasu, abyśmy zrozumieli, że najmocniejszym oparciem dla działań politycznych i współpracy są dominanty kulturowe, i nigdy nie należy ignorować ich wzajemnego przeplatania się, jeśli takie przeplatanie ma miejsce.
I Ameryka zaczęła wykorzystywać polski paradygmat kulturowy, który przeciwstawia się naszemu (ponieważ Prawosławie i Katolicyzm agresywnie konkurują ze sobą, co jeszcze bardziej widać w ich polskim i rosyjskim wariancie). Lecz polski paradygmat kulturowy posiada widoczne punkty przeplatania się z amerykańskim paradygmatem konserwatywno-republikańskim (dla którego współzawodnictwo Prawosławia i Katolicyzmu – abstrakcja). Dominanta chrześcijańska przeciwstawia Polskę Europie, lecz łączy z Ameryką.
Polska spróbowała narzucić swój religijny paradygmat Unii Europejskiej, upierając się, by w jubileuszowym akcie, poświęconym 50-leciu UE, wspomniano w wspólnych chrześcijańskich korzeniach Europy, lecz została gwałtownie skontrowana przez Angelę Merkel, która, jak się wydaje, wraz z całą Europą, straciła w oczach Polaków ostatki szacunku. I tym wyra?niej na wiosnę Polska zaczęła przedstawiać siebie jako kraj katolicki. W niej (na złość całej Europie) zabroniono nie tylko propagandy homoseksualizmu, lecz zwykłej konstatacji homoseksualności, na przykład, w instytucjach oświatowych. W polskim parlamencie o mało nie przeszło (i najprawdopodobniej przejdzie) prawo, zabraniające dokonywania aborcji we wszystkich przypadkach – czy będzie to przypadek gwałtu czy zagrożenie życia kobiety. W Polsce nie można nawet poddać pod dyskusję problemu eutanazji. Ze szkolnych programów będzie, oczywiście, usunięta teoria Darwina. Polska w sposób jawnie totalitarny sprawdza czy jej obywatele nie współpracowali z tajnymi służbami komunistycznych reżymów. To jest, Polska postępuje tak nietolerancyjnie (a tolerancja na marcowych uroczystościach ogłoszona została główną wartością europejską), że trudno zrozumieć, jak Europa na to się zgadza. Tak więc, Polsce w jakiś sposób udało się narzucić Europie taki styl stosunków pomiędzy krajami członkowskimi, przy którym dowolna publiczna wzajemna krytyka jest zabroniona, jako mogąca naruszać integralność UE.
Oto podstawowa sprzeczność współczesnej Europy, całkiem całej: przyjęła ona narzuconą jej Polską formę stosunków wzajemnych, lecz będzie dla niej samobójstwem przyjęcie proponowanych przez Polskę treści. Ponieważ byłaby to całkiem inna Europa. I, być może, nie tak wygodna dla Polski.
***
Natomiast Ameryka Busha patrzy na polskie reformy wewnętrzne z zachwytem. To jest to, co Bush chciałby zrealizować w swoim kraju, lecz nie może. I dopóki jest przy władzy, będzie wspierał Polskę, w szczególności, za pomocą gro?by pokłócenia się z tymi krajami europejskimi, które będą sprzeciwiać się Polsce.
Dzieje się to na naszych oczach. Elementy amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej bardzo drażnią społeczeństwo europejskie. Lecz Ameryka przyjęła tak twardy kurs, że sprowadziła całe niezadowolenie do nieartykułowanych szemrań. Pomimo wszelkich prób Rosji, których w ostatnim czasie było bardzo dużo, wyjaśnienia Europejczykom, jak poniżające jest dla nich amerykańskie kacykowstwo na ich kontynencie, żaden z europejskich krajów nie śmiał odmówić pryncypialnej akceptacji obecności amerykańskiej maszyny wojskowej na kontynencie.
Teraz Polska chce czegoś więcej. „Polacy, - jak pisze „Guardian”, - oświadczają Ameryce, że nie boją się Iranu, jednakże wyczuwają niebezpieczeństwo ze strony Rosji Włodzimierza Putina i czują, że trzeba koniecznie stworzyć tarczę broniącą tego kierunku. Rakiety Patriot pomogłyby Polsce obronić się przed rosyjskimi rakietami średniego i małego zasięgu. Wymagania Polski są prowokacyjne. Napewno umocnią one Rosję w przekonaniu, że nowe amerykańskie bazy w Europie Środkowej zorientowane są przeciwko niej”. Polska, już poczuwszy siłę swoich wpływów, zaczyna zmuszać Amerykę do zrealizowania projektu Rzeczpospolitej.
George Bush jest w trudnym położeniu. Życzy on sukcesu Polakom, lecz nie chce rzucać na szalę resztek partnerskich stosunków z Włodzimierzem Putinem. Prawdopodobnie, będzie on, jak najdłużej, zwlekał z odpowiedzią, aż do zakończenia swojej prezydentury. Z kolei Polacy śpieszą się. Dla przyszłej demokratycznej administracji USA projekt Rzeczpospolitej sam w sobie wartości nie posiada, a pożyteczny jest tylko w tych punktach, które zmuszają Europejczyków do śpiewania antyrosyjskich pieśni na jeden głos. Nie jest wykluczone, że demokraci będą chcieli bardziej przysłuchać się tej Europie, której dewizą jest „tolerancja”, i w wyniku tego zwiększą rozbieżności poglądów w Europie, co samo w sobie będzie dla Rosji wygodne. Dlatego też Polacy powinni uzbroić się przeciwko Rosji właśnie w ciągu najbliższych miesięcy. Mogą przy tym starać się zaszantażować Busha, grożąc zrezygnowaniem z rozmieszczenia na swoim terytorium elementów amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej. A za nimi podążą Czesi, którzy pojedynczo w proamerykańską grę grać nie będą. A jeśli Polakom uda się dogadać się z Bushem, administracja demokratyczna, tradycyjnie nastawiona na wstrzymywanie Rosji, nie znajdzie powodu dla sprzeciwiania się Polakom.
Rosja będzie musiała czekać. Bush zbyt dużo postawił na polską kartę.
***
Na początku prezydentury Putina i Busha Rosja straciła swoj szansę. Rosja nie ma co sobie wyrzucać. Dla Rosji wszystko stało się zbyt wcześnie, i przed momentem, gdy znowu poczuła się w roli wielkiego mocarstwa, powstając jak Feniks z popiołów Dominacja polskiego paradygmatu kulturowego zarówno w Europie, jak i w stosunkach z Ameryką, już się zaczęła. Natomiast Rosja organicznie nie może, tak jak Polska, kłaniać się i długo grać rolę młodszego partnera.
Pomimo tego to, co zaszło, jest to ważna lekcja dla Rosji na przyszłość. Polska świetnie przeprowadza swój kulturowy paradygmat, nie mając niczego z namacalnych cech siły, a tylko dziurę w kieszeni, olśniewająco wystąpiła na światowej arenie w roli globalnego gracza politycznego, uzbrojona jedynie w wartości, z dziedziny historii i moralności. Wielkie im od nas brawa.
Polski paradygmat wśród swoich składowych, przede wszystkim tradycyjnej moralności chrześcijańskiej, jawnie przeplata się z rosyjskim paradygmatem kulturowym (dzięki czemu umożliwiło to Amerykanom dokonanie wyboru). Rosja może się od Polski nauczyć, jak w sposób celowy realizować te składowe w rzeczywistości. Lecz tragedia polega na tym, że nie możemy współpracować z Polakami, istota naszych rozbieżności religijnych jest zbyt duża, a nasze historyczne współzawodnictwo, jak pokazało zachowanie się Polski w ciągu ostatnich lat, już dawno przekształciło się w głęboką przepaść. I pomimo, że Polska swoją bezkompromisowością nie może nie wywoływać pewnych naszych sympatii – jesteśmy wrogami.
Mamy więc do czynienia z wrogiem zdecydowanym, który, aby nas zniszczyć, gotowy jest pójść na wielkie ryzyko. Jeśli wielką wojnę jądrową pomiędzy Rosją i Ameryką uda się komuś sprowokować, to będą to Polacy. Dlatego, dopóki problem jest wciąż jeszcze rozpatrywany, nasz punkt widzenia powinien być przekazany Georgowi Bushowi. Na pewno nie zna on wszystkich szczegółów i odcieni stosunków polsko-rosyjskich, a więc i związanych z tym niebezpieczeństw, po prostu nie uzmysławia sobie.
Gdyby nie to niebezpieczeństwo, to Rosja mogłaby spokojnie obserwować postępy na „wielkich budowach” w Polsce i Czechach, dumnie odmawiając Amerykanom współpracy w proponowanych przez nich dziedzinach, i rozmyślając nad asymetryczną odpowiedzią. Lecz w sytuacji, gdy w światowej grze politycznej swoją własną rolę grają Polacy, musimy za wszelką cenę doprowadzić do obecności naszych obserwatorów na obiektach we Wschodniej Europie, a szczególnie na obiektach w Polsce.
Musimy także nauczyć się sprytnie, jak Polacy, realizować swoje kulturowe paradygmaty. Musimy ponownie, na poziomie symbolicznym, rozgrywać bitwę, dzięki której uzyskaliśmy Ukrainę i Białoruś, i dzięki której staliśmy się wielkim mocarstwem.
Kiedy rosyjskie władze kilka lat temu ogłosiły 4 listopada Dniem Jedności Ojczyzny, to miały na myśli, że w bitwie przeciwko cudzoziemcom brały udział różne narody mieszkające w Rosji, i dla naszych władz nie znaczenia, że jest to data zwycięstwa właśnie nad Polakami. Teraz ta ostatnia okoliczność jest dla nas tak samo ważna jak pierwsza.

Oto reakcje rosyjskich internautów na artykuł:

Nina:
[...] Przeciwko projektowi Rzeczpospolitej na razie są jeszcze recepty. Po pierwsze, mówić o tym jak najgłośniej otwartym tekstem. W tym Putin jest bardzo dobry. [...] Bać się utraty służby pańskiej nie ma czego, to są wrogowie, nikt nie będzie bezpośrednio bronił ich projektu, tym bardziej, że na razie walczą tylko na słowa, nie ma żadnych sankcji. Główne – jak sami uczą, cały czas bić w te same bolące miejsca: Odra, Gdańsk, Lwów, Wilno, Grodno... I głośniej, i jeszcze, jeszcze, i specjalnie dla Galicji, dla Wołynia, dla Niemiec... Zmusić do głośnej obrony: oszczerstwo, jaka Rzeczpospolita, jesteśmy biednymi krewnymi, my nawet w myślach nie myśleliśmy o Lwowie... Niech spróbują wymówić te słowa, a jeśli nie wymówią, niech wypowie je wróg, aby tylko ktoś je wymówił... A system obrony przeciwrakietowei i gazociagi nie mają nic do tego – co wy, my tylko o prawach człowieka... Och, nie lubią oświeconych, którzy pokazali swoją grę – popatrzcie na historię Polski. Przecież oni naprawdę chcieli pomagać Niemcom za kawałek Ukrainy, prawda, Niemcy pożałowali im tego kawałka – i „wyszło jak zawsze”, i tym samym się skończyło.

Has:
„Nie ma straszniejszego potwora od Polski...”
Polska. Piękny kraj, który kupią na pniu, już właśnie jest kupowany, za dziesięć lat nikt nie będzie wspominał Kaczyńskich, tych komicznych KACZORÓW.
Jaka Polska, o czym piszecie miły autorze?
Jak Polska może przejąć rolę Niemiec, odepchnąć je? Pomyślcie sami! Co wy?
Powiedzą mi Katyń, odpowiem: „było takie smutne wydarzenie”. No i co? Mniej refleksji. Nie jesteśmy Polakami, aby poddawać się refleksjom. Dlatego będą oni śpiewać do samego swojego końca... – „Jeszcze Polska nie zginęła...”.
Zawsze na krawędzi ... wkrótce zginą, a autor chce zrobić z nich hegemona Europy.

Dymitr Korczyński:
Zgadzam się, że z Polski nie warto robić hegemona Europy. Bardziej realne jest, że Polska stanie się niezawodnym amerykańskim sojusznikiem w Europie Wschodniej. Będzie na różne sposoby wciągać w projekt Rzeczpospolitej Ukrainę, Białoruś i Litwę (kulturowo, ideologicznie, ekonomicznie, a następnie politycznie i wojskowo). Było to już przy Piłsudskim. Wszystko polega na popieraniu tego projektu przez USA i na nieumiejętności i/lub niechęci Rosji do popierania prorosyjskich sił w rejonie bałtycko-czarnomorskim.

Gość strony:
Czy wiecie, kto rządzi Ameryką? Tak więc, rządzą oni także Polską! Najbardziej zażydzony słowiański naród, i dlatego tak dla nas straszny! Kładą już głowę, lecz Rosji, jako depozytariuszowi Prawdy, będą szkodzić do ostatka.
Korczyńskiemu: to wszyscy odszczepieńcy [...]!
Podstawową motywacją ich działań w stosunku do Rosji są: po pierwsze Nienawiść, a po drugie Zemsta. Całkowicie zgadzam się i jestem wdzięczny Autorowi.
Hasowi: Lepiej słuchaj, gdy dorośli rozmawiają, i zapamiętuj sobie, za jakiś czas zmądrzejesz. Przecież jest ruskie przysłowie – Milcz durniu – wezmą cię za mądrego.

Przechodzący obok:
O Polsce i Polakach - Publikację Swietłany Lurie można całkowicie zaliczyć do działu popularnej damskiej fantastyki. Przypomnijmy tylko, że Polska pozostaje jednym z najbiedniejszych krajów UE, że podstawowe zajęcie Polaków w Starej Europie to praca najemna, prostytucja, spekulacja itd. Oczywiście, że kraj ten miał i ma swój honor, lecz nie ma potencjału, męstwa, wytrwałości i innych zalet narodu, który mógłby wpływać nie tylko na procesy światowe, lecz i na regionalne. Obecni jej wodzowie (bli?niacy Kaczyńscy) są tak samo karykaturalni w swojej grozie, co sama Polska. Miła Swietłano, czy była Pani w Polsce? [...] Podejrzewam, że Pani tekst, prorokujący Polakom taką optymistyczną przyszłość i gratulujący pięknej tera?niejszości, zdziwi nawet ich samych.

Oleg:
Dobrze byłoby oddać Polakom Zachodnią Ukrainę, czyli odciąć objętą gangreną część Rosji.

Ajrapietow S.A.
Stosunki Polski i Rosji – Dużo mówiło się o tym, że w antyradzieckich (czytaj antyrosyjskich) knowaniach nad rozwaleniem ZSRR widać żydowski ślad. Może i tak, lecz wyra?niejszy jest ślad polski, czego naród rosyjski wcale nie podejrzewa. Można tutaj wspomnieć papieża Jana Pawła II i Brzezińskiego. Polacy, jak żaden inny naród na Ziemi, mogą wyliczyć i usystematyzować wszystkie rosyjskie wady i wykorzystać je w swojej grze. A ich gra polega nie tyle na zemście na Rosji za dawne tragedie, ile na daniu jej lekcji w celu wychowania jej w duchu europejskim (można – katolickim). Rosja była przyczyną wielu nieszczęść narodu polskiego i należy z tego powodu współczuć Polakom. Wyjście z tej nieprostej sytuacji widzę w zmianie opinii o Rosji w społeczeństwie polskim. Obejście Polski gazociągiem – najważniejszy element wspomnianego wychowania, byleby pieniądze na rurę się znalazły. Polacy sami powinni zrozumieć, że w swoich zatwardziałych antyrosyjskich poglądach pozostają w tyle za rozwijającym się światem i Rosją. Nie jest to sprawa jednego roku, lecz teraz, być może, oziębienie stosunków z Polską jest racjonalne. Nawiasem mówiąc, podejrzewam, że za tera?niejszym stylem stosunków Rosji z Polską stoi patriarcha Aleksiej II. Wydaje mi się, że poradził on rosyjskiemu kierownictwu trzymać się danej linii postępowania. Myślę, że w przyszłości Polska stanie się znaczącym graczem politycznym w Europie, lecz w stosunku do Rosji jest nim ona już dawno.

Tłumaczył ze strony: www.pravaya.ru
Roman Łukasiak
26 maj 2007

Tumaczył: Roman Łukasiak 

  

Archiwum

Nalezy sie bac
lipiec 31, 2008
...
Nie przenoście nam Lenina do warszawki
luty 9, 2007
Remigiusz Okraska
Tezy do działania w ramach Programu Społecznego Polska 2005
marzec 24, 2003
Jakub Mariawicz
Marek G's ravings on Belarus and Ilya Ehrenburg "Cracow/Lvov's Plot"
lipiec 18, 2005
Marek Głogoczowski
Kontrola rezerw Iraku przez USA za pomocą wojska
lipiec 28, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Biada doroslym
luty 2, 2009
Elzbieta Gawlas Toronto
Na miejsce jednego kłamcy, wybrali drugiego...
marzec 4, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
"Wesołość z tego powodu ogarnia mnie pusta, gdy sobie pomyślę, że oszust, oszukał, oszusta"
luty 8, 2003
Michnik/PAP
"Przedsiębiorcy powinni nauczyć się zasad unijnego gospodarowania"
grudzień 27, 2002
PAP
Three Zoological Allegpries of Philo’s of Alexandria “Allegories of (Hebrew) Law”
czerwiec 6, 2005
Marek Głogoczowski
Po raz pierwszy sami sobie wybierzemy wójtów
sierpień 21, 2002
PAP
Wersalu i IV Rzeczypospolitej nie będzie, kończy się sezon polowań i nadciąga stan permanentnych wyborów zarażonych na władzę
sierpień 1, 2007
Gregory Akko
Czy istnienie ONZ jest zagrożone?
styczeń 31, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Stalexport chce przenieść na spółkę zależną koncesję na A4
sierpień 20, 2002
PAP
Zadłużenie Skarbu Państwa wzrosło
czerwiec 27, 2002
PAP
SLD przy ołtarzu
maj 23, 2003
Andrzej Kumor
Zaciskanie pasa, czyli o co chodzi bli?niakom
lipiec 6, 2007
Marek Olżyński
Prasa finansowa i emisje akcji | Jaka wiarygodność?
czerwiec 15, 2005
Andrzej Sielecki
"się"
listopad 19, 2004
Mirosław Naleziński
Pensje
maj 14, 2003
red. Krzysztof
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media