ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

wRealu24 
Niezależna Telewizja Marcina Roli 
Veto dla Funduszu Zadłużenia! 
Konferencja Konfederacji:Veto dla Funduszu Zadłużenia! Apel do prezydenta Dudy - 7 maja 2021 r. 
Szczepionkowy stan wojenny w Nowym Jorku 
Nowy Jork inicjuje wprowadzenie medycznego stanu wojennego z użyciem oddziałów wojska, aby przejąć szpitale, z których niezaszczepieni pracownicy służby zdrowia są masowo zwalniani 
Drugi List otwarty prof. Ryszarda Rutkowskiego 
Panie Ministrze, Szanowni Państwo to prawda "że Internet przyjmuje wszystko", ale na szczęście pozwala też przełamywać rządową cenzurę i autocenzurę polskich naukowców i lekarzy, którzy swoim milczeniem autoryzowali i dalej autoryzują wielokrotnie bezzasadne działania rządu (np. w sprawie przymusowego noszenia maseczek). Dzisiaj bowiem w Holandii, Czechach, Szwecji, na Białorusi miliony ludzi chodzą bez maseczek na twarzy, nie chorują i nie umierają. W Polsce zaś, wbrew opiniom naukowców z Australii, czy USA miliony rodaków, w tym młodzież licealna, studenci i schorowani seniorzy muszą narażać swoje zdrowie nosząc "cudowne" bawełniane maseczki i/lub przyłbice 
Lockdown w Anglii 
Była kochanka Borisa Johnsona ujawnia - z kim Premier GB konsultował wprowadzenie stanu wyjątkowego pod pretekstem fikcyjnej pandemii
 

 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Żadna ze 137. instytucji naukowych badających kowida - nie wyizolowała, w czystej postaci SARS-COV-2. NIGDY! 
 
Montanari: Szczepionka to wielki przekręt 
Jeśli prawdziwa choroba nie daje odporności, absurdem jest mieć nadzieję, że szczepionka może to zrobić, co nie jest niczym innym, jak tylko chorobą w postaci atenuowanej. 
The Corbett Report 
Kanał YT niezależnego dziennikarza James'a Corbett'a  
Rosja zrujnowała biznes złodziejom syryjskiej ropy 
... rosyjskie lotnictwo wielokrotnie (60 razy) i niezwykle intensywnie zbombardowało rakietami balistycznymi pozycje Daesh na pustyni syryjskiej..Wydaje się jednak, że sukcesem było zniszczenie na pełną skalę zaplecza i sprzętu handlarzy ropą na terenach okupowanych przez Turków, na północnych syryjskich przedmieściach Aleppo... 
Dr.Coleman szczepionka Covid możne zabić każdego 
Wszystkie zaszczepione istot zaczną umierać jesienią  
"Górale to męczą konie" 
Powiedziałam prezesowi (Kaczyńskiemu), że górale bardzo na nich liczą, to są ich wyborcy, a prezes odpowiedział mi na to: "Górale to męczą konie". Byłam w szoku, że przy tak ważnym temacie gospodarczym mówi takie rzeczy - relacjonuje posłanka. 
Zielony ŁAD zniszczy UE, a wcześniej zniszczy prywatną własność 
 
1984 
Podstawowa lektura dla młodych Polaków 
Rosyjska ruletka, czyli epidemia testów 
Jak jeden mąż przyjęto błędny model matematyczny i zamknięto w domach miliony ludzi wpędzając ich w dodatkowe problemy zdrowotne i finansowe. Zrujnowano gospodarki, zlikwidowano całe branże, przekreślono cały dorobek na temat zdrowego stylu życia. 
Kowidowa żydokomuna szykuje sądy kiblowe 
Reżim kowidowy Morawieckiego zamierza wprowadzić "komisarzy politycznych" dla ścigania wolnego słowa. 
Po tych szczepionkach 12-15 letnie dzieci umierają na krwotoki mózgu, zawały serca, niewydolność serca 

 
 

 
Grzegorz Braun odpowiada na Państwa pytania 
Monika Jaruzelska zaprasza
 
Ekspert od COVID-u, okazał się być awatarem stworzonym przez Chińczyków  
 
więcej ->

 
 

Święte krowy i barbarzyńcy


Gdy w arsenałach średniowiecznych armii sporą popularność zdobyła kusza, przeraziło to ówczesne elity. Uznano ją za narzędzie walki niegodne ludzi szlachetnych i służące do niehonorowych ataków z ukrycia zamiast bezpośredniej konfrontacji w walce. Papiestwo wprawdzie uznało ją w roku 1139 za niegodną rycerza, ale pozwoliło używać w starciach z niewiernymi, którzy jako nie mieszczący sie w ówczesnej wizji świata feudalnego mogli być atakowani na wszelkie możliwe sposoby. Podobną strategie zdają się przyjmować główne "opiniotwórcze" media w Polsce, które jedynie udają że traktują wszystkich uczestników życia publicznego jednakowo. Niektóre grupy są dla nich niemal bez skazy, inne natomiast można atakować nawet stosując ciosy poniżej pasa.

Święte krowy

Pierwszym kryterium wedle którego media szeregują bohaterów swoich serwisów jest ich rola w życiu publicznym. Klasę polityczną można wiec krytykować, ale niezbyt ostro i nie negując całego systemu polegającego na zmianie jednej elity na drugą. Próżno więc szukać w największych mediach elektronicznych czy tytułach prasowych krytycznych głosów o parlamentaryzmie, czy nawet ordynacji wyborczej do parlamentu. Panuje niepisana zasada że na uwagę zasługują tylko wielcy gracze i koniec. O ile jednak polityk może być uznany za głupiego i wyśmiany w niewybredny sposób, o tyle główne media nie pozwalają już sobie na taka swobodę wobec świata biznesu. Składa się on bowiem ze światowych, dobrze wykształconych i kulturalnych ludzi. Tylko jeśli jakiś przedstawiciel owej wyższej klasy wykaże ewidentne chamstwo może liczyć na łagodne połajanki, tak jak właściciel Wisły Kraków i Tele-Foniki - Bogusław Cupiał urządzający pijatyki z kolegami przy okazji meczów oraz zatrudniający płatnych zbirów do atakowania strajkujących. Jakoś nie wypomina mu sie tego co róż w głównych mediach. Najwyra?niej "człowiekowi sukcesu" wolno nawet zachowywać sie jak powszechnie potępiani szalikowcy.

Fakt że głównonurtowe media zakładają że intencje ludzi biznesu są z reguły szczytne widać również w dyskusji nad korupcją. Zjawisku temu jest oczywiście winne rozbudowane państwo i urzędnicy, wymuszający łapówki. Przyznanie że w wielu wypadkach przedsiębiorcy sami z siebie oferują urzędnikom i politykom korzyści majątkowe byłoby tu niebezpieczna herezją, godną radykałów, a nie znanych komentatorów z opiniotwórczych tytułów.

Często łamanie prawa przez biznes jest wręcz pochwalane. Do łamania go wielokrotnie nawoływał pośrednio między innymi tygodnik "Wprost", twierdząc że gdyby stosować przepisy kodeksu pracy, nie powstałoby wiele miejsc pracy. Trudno oprzeć się wrażeniu że redaktorzy tego pisma dla "intelektualistów" najchętniej widzieliby powrót do niewolnictwa, w którym siły roboczej dla bogaczy nie brakowało, a i zatrudnienie było spore.

Były szef Optimusa, Roman Kluska, oskarżony o oszustwa podatkowe stał się dla neoliberalnych mediów niemal męczennikiem wolnego rynku. Gdy okazało sie że obchodził jedynie dziurawe przepisy podatkowe gromy padły nie na ludzi odpowiedzialnych za ich nieścisłość, ale organy ścigania, że w ogóle śmiały cokolwiek Klusce zarzucić. "Poważni" komentatorzy nie ocenili nawet czynu kombinatora pod względem moralnym. Został on natomiast tak wypromowany, że w ostatnich wyborach samorządowych "prosocjalny" PiS chciał nawet wystawić go jako kandydata na prezydenta Krakowa.

Bardzo ważną kategorię "świętych krów" poza lud?mi biznesu z listy najbogatszych są tak zwani "niezależni eksperci" ekonomiczni. W dziwny sposób pochodzą oni zwykle z dwóch organizacji - Busines Centre Club oraz Centrum im. Adama Smitha. W żadnej debacie nie śmiano nawet podważyć ich wiarygodności. Tymczasem ludzie ci są związani z wielkim biznesem i ich oceny zawsze będą podporządkowane interesowi ekonomicznemu tej grupy, korzystającej na przykład na lansowanej tezie o zbawiennym wpływie prywatyzacji. Mówienie tu o jakimś mitycznym "interesie ogółu" czy "społeczeństwa" to tylko formułka, którą każde rzetelne medium bez wielkiego wysiłku mogłoby ośmieszyć podobnie jak robi to z podobnym gołosłowiem polityków.

Dziennikarze głównego nurtu sami również nie omieszkali zaliczyć się do świętych krów. Ta hermetyczna i dość nieliczna grupka ma bardzo silne poczucie przynależności do elity. Elita natomiast nie atakuje sie wzajemnie, nie odsłania nierzetelności poszczególnych jej członków itd., itp. Wszelkie ataki na członków dziennikarskiej elity są więc okrzykiwane zamachem na wolność. Przy ciągnących się procedurach sądowych przy dochodzeniu odszkodowań czy bezowocności starań o sprostowania, sprawia to, że elita "czwartej władzy" jest praktycznie bezkarna. Panuje również konsensus co do umiejętności dziennikarskich i bezstronności. Nikt nie powie więc na przykład że poglądy głównych publicystów tytułów takich jak "Wprost" czy "Gazeta Wyborcza" są pochodną ich znacznych zarobków. Nie są więc stronniczy w popieraniu zawsze partii obiecujących najwięcej bogatym.

Przyjaciele świętych krów

Dla głównych mediów klasa polityczna nie jest już częścią układu o którym prawie zawsze pisze sie dobrze. Na poparcie mogą liczyć ugrupowania broniące systemu, czyli neoliberalnego kapitalizmu, rozmontowywania zabezpieczeń socjalnych, zmniejszające podatki najbogatszym itp. Nie bez powodu na głównych mężów stanu kreuje się liderów Platformy Obywatelskiej, których każdy krok jest śledzony przez media i którzy często podczas wywiadów czy debat mogą liczyć na pobłażliwość prowadzących. Za kulturalnych uważa sie też przedstawicieli SLD, po tym jak stworzyli koalicję "Lewica" i Demokraci", usilnie promowaną przez "Gazetę Wyborczą". Sojusz pozbył sie całkowicie resztek zdecydowanie lewicowych postulatów, został więc zaakceptowany jako dodatek do neoliberałów udający lewicę. Nawet neoliberalne skrzydło PiS czy zgadzająca sie z nim minister Zyta Gilowska, mogą liczyć na taryfę ulgową.

Barbarzyńcy

O ile wspomniane siły polityczne częściej są chwalone niż krytykowane, a ich krytyka jest bardzo stonowana, o tyle wobec "barbarzyńców" można stosować wszelkie chwyty. Kto należy do tej grupy? Po pierwsze ci, którzy nie akceptują systemu politycznego. Wszelkie ruchy radykalnej lewicy, czy nawet umiarkowanej lewicy, nie godzące się na neoliberalny zwrot socjaldemokratów.

Demonstracje organizacji pozaparlamentarnych nawet gdy liczniejsze od pikiet Młodych Demokratów i innych prawicowych organizacyjek, są zwykle ignorowane przez "poważne" media. Na przykład 1,5 tysięczna demonstracja grup lewicy przeciwko Romanowi Giertychowi w czerwcu zeszłego roku doczekała się ledwie niewielkiej wzmianki w "Gazecie Wyborczej", zbliżonej objętością do informacji o proteście w tej samej sprawie kilkunastu działaczy Partii Demokratycznej. Nie chodzi więc o oprawę czy temat wydarzenia, ale o kontakty jego organizatorów z elitą dziennikarską.

Wszelkie ciosy są dozwolone również wobec alterglobalistów, co widać było przed antyszczytem Europejskiego Forum Ekonomicznego w Warszawie. "Życie Warszawy" napisało o zbrojeniu się przez nich przed demonstracją. Wszystkie główne tytuły wprowadzały również poczucie zagrożenia. Gdy nic strasznego się nie stało, "poważni" dziennikarze ani słowem nie wspomnieli jak się mylili, bo tłumaczenie się przed "barbarzyńcami" nie leży przecież w ich naturze.

Marginalizowanie sukcesów wrogów neoliberalnego konsensusu również leży w naturze głównych mediów. "Gazeta Wyborcza" strasząca zjadającym niemal dzieci i "prowadzącym kraj ku ruinie" prezydentem Wenezueli Hugo Chavezem, po jego zeszłorocznym zdecydowanym zwycięstwie nad "demokratyczną" opozycją w kolejnych wyborach prezydenckich, poświeciła temu wydarzeniu jedynie krótką notkę.

O ile przeciwników systemu można jednak zlekceważyć, a informacje z zagranicy przekręcać i bezkarnie nimi manipulować, to najtrudniejsze zadanie "opiniotwórcze" media mają z barbarzyńcami działającymi w ramach systemu. Głównymi celem ataku stała się ostatnio Samoobrona. PiS dostosowuje się do systemu neoliberalnego, LPR to już partia odchodząca na polityczny śmietnik i tak na prawdę przy całym swym bogoojczy?nianym zadęciu niespecjalnie szkodząca systemowi. Samoobrona pomimo "ucywilizowania" oraz przejścia od ugrupowania protestów do kolejnej politycznej kliki rozdającej stołki swoim ludziom, zachowała jednak resztki niezależnego działania. Nadal pojawiają się w niej niebezpieczne dla elity pomysły takie jak wprowadzenie podatku obrotowego czy minimalnego dochodu gwarantowanego. Dlatego nie dziwi ciągły medialny atak na to ugrupowanie. Tygodnik "Wprost" uhonorował swego czasu jej przywódcę wizerunkiem na okładce, na której był przedstawiony jako Hitler. Coś co powinno wywołać skandal poprzez przekroczenie zasad dobrego smaku zostało uznane jedynie za dowcip.

Prawdziwy popis "rzetelności" głównych mediów ma jednak miejsce dopiero obecnie, przy okazji tak zwanej "afery seksualnej". "Gazeta Wyborcza" zamieściła materiał o molestowaniu seksualnym działaczek Samoobrony, którego dopuszczali się jej liderzy. Relacje te oparto wówczas w całości na rewelacjach Anety K. - politykierki Samoobrony zrażonej do tej partii faktem że nie otrzymała stołka. Zrobiono z niej biedną ofiarę, podczas gdy jest ona byłą radną i osobą zarabiającą swego czasu po kilka tysięcy złotych miesięcznie. Nie jest to majątek, ale takie postawienie sprawy to jednocześnie plucie w twarz wszystkim uczciwym ludziom muszącym utrzymać się za o wiele mniejsze pieniądze a jednocześnie z podatków utrzymującym ludzi pokroju pani Anety.

W "Gazecie Wyborczej" od razu ukazały się komentarze że nie może chodzić o żadne zaszłości osobiste i ambicjonalne, bo w sprawie oskarżeń o molestowanie należy zawsze wierzyć kobiecie. Temat podchwyciły inne "opiniotwórcze" tytuły wsparte przez wypowiedzi neoliberalnych feministek z SLD, które z pozycji pań z salonu krytykowały wiejskie chamstwo wyłażące z Samoobrony. Z problemy molestowania seksualnego, nie wnikając w to czy działacze Samoobrony się go dopuszczali, bo o tym musi zadecydować niezawisły sąd i jeśli molestowanie miało miejsce skazać winnych, uczyniono kartę w rozgrywce politycznej, co zwłaszcza ze strony "GW" jest posunięciem wyjątkowo obrzydliwym. Poza tym tytuły, które zapałały największym oburzeniem jakoś zapomniały, że molestowania najczęściej dopuszczają się ich ukochani pracodawcy. Należą oni jednak do grona "świętych krów" i mogą być napiętnowani tylko w skrajnych przypadkach, których nie da się już pominąć.

O wysokim mniemaniu o sobie dziennikarzy podsycających aferę świadczy fakt, że po tym jak okazało się że Stanisław Łyżwiński nie jest ojcem dziecka Anety K., która w tej sprawie po prostu kłamała, nie padło ani słowo przeprosin za niesprawdzone oskarżenia i ferowanie wyroków.

Wyjątkowy popis "dobrych manier" dała natomiast dziennikarka "GW", Dominika Wielowieyska, gdy w TVN 24 spotkała się w debacie z posłem Samoobrony Krzysztofem Filipkiem. Dziennikarka zachowała sie niczym hrabianka oburzona samym faktem że musi rozmawiać z wiejskim kmiotem niegodnym jej stanu, który powinien znać swoje miejsce i pracować na roli - najlepiej na jej utrzymanie. Stwierdziła bowiem że w obecności posła czuje sie bezpiecznie tylko dlatego że jest na wizji. Tego typu wyskoki każą postawić pytanie czy chamami są politycy Samoobrony, czy może komentatorzy "Gazety Wyborczej". Gdyby w podobny sposób dziennikarz odniósł się do przedstawiciela partii neoliberalnej, musiałby przecież grubo się tłumaczyć. Warto przypomnieć, że gdy w 2005 roku, należąca do dziennikarskiej kliki Monika Olejnik za bardzo przycisnęła swojego rozmówcę Jana Marię Rokitę, to została przywołana do porządku przez innych komentatorów za agresywną postawę.

To nie spisek

Zachowanie głównych mediów często jest interpretowane przez ludzi stających się obiektem ich ataku jako spisek. Andrzej Lepper mówi wręcz o próbie zamachu stanu. Problem w tym że sytuacja nie jest taka prosta. Mediami nie kieruje żadne tajemnicze centrum. Fakt że największe media wybrały opcję neoliberalną jest po prostu wynikiem interesów ekonomicznych ich właścicieli oraz głównych dziennikarzy, którzy również należą do uprzywilejowanej klasy wyższej. Klasa wyższa sprawia natomiast wrażenie jednego ośrodka dlatego że w imie wspólnych zysków w naturalny sposób wyznacza sobie granice. W świecie mediów tymi granicami jest funkcjonowanie w ramach szeroko pojętej opcji neoliberalnej i promowanie różnych związanych z nią ugrupowań. Warto zauważyć że nie tylko PO jest przecież ulubieńcem mediów. Część z nich promuje neoliberalne skrzydło PiS, a "GW" ratuje przed odejściem na polityczny śmietnik koalicję "Lewica" i Demokraci". Nawet Leszek Miller swego czasu odsądzany od czci i wiary za stwierdzenia o poszukiwaniu przez biednych żywności w śmietnikach po nawróceniu może zamieszczać swoje mądrości w tygodniku "Wprost". Całej afery seksualnej po prostu by nie było, gdyby Samoobrona zaakceptowała neoliberalny konsensus.

Fakt że nie istnieje żaden spisek nie znaczy że sytuacja jest zdrowa. Przedstawiciele "czwartej władzy" chcą przecież zamiast komentować sami kreować system polityczny i niszczyć jego przeciwników. To między innymi oni dbają teraz aby wszystko opierało się na zamianie jednej kliki rządzącej na drugą i aby demokracja tak na prawdę była pustym sloganem.
11 styczeń 2007

Piotr Ciszewski 

  

Archiwum

Kapitalizm (2)
kwiecień 29, 2004
Artur Łoboda
Bush nie chce zakazu tortur
październik 6, 2005
PAP
Czy społeczeństwo polskie zacznie myśleć?
wrzesień 22, 2003
Artur Łoboda
BANKI WYWOŻˇ Z POLSKI MILIARDY ZŁOTYCH
luty 17, 2009
Dariusz Kosiur
Front białoruski
marzec 14, 2006
Marek Czarkowski
Aby Kwaśniewscy mogli popisywać się swoją "dobroczynnością"
luty 13, 2004
PAP
"Na początku było słowo"
luty 26, 2004
Ojczyzna.pl
Dzisiaj zakupujemy sprzęt wojskowy od maleńkiej Finlandii
grudzień 20, 2002
zaprasza.net
Szef NBP kontra prezydent
marzec 8, 2006
Chiny wykorzystują echa zimnej wojny
marzec 24, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Powrócą pod ojczystą banderę?
lipiec 18, 2006
marduk
Tytus de ZOO powrócił
kwiecień 27, 2003
Artur Łoboda
unity w pubach Dublina
lipiec 3, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Wspomnienie z dzieciństwa
listopad 26, 2007
Artur Łoboda
POLSKA - UNIA 1
listopad 24, 2002
Prof. Jerzy Nowak
Iluministyczna propaganda zwyrodnień
kwiecień 17, 2003
przesłała Elżbieta
Irak
czerwiec 8, 2003
przesłala Elżbieta
Sekty - psychomanipulacja
maj 15, 2008
www.psychomanipulacja.pl
ponad 90 % ...
luty 18, 2005
Kaszub
Skutki Ataku Na Iran
luty 17, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2024 Polskie Niezależne Media