ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Kto jeszcze dziś pamięta Carla Bedermana 
9 marzec 2017      Artur Łoboda
Pod kierownictwem Glińskiego, Ministerstwo Kultury to dalej gniazdo korupcji 
12 styczeń 2016      Artur Łoboda
Współcześni inkwizytorzy 
18 marzec 2015      Artur Łoboda
Lekarz duszy 
11 luty 2018     
Zniewolone umysły (3) 
9 czerwiec 2014      Artur Łoboda
Jak Żydzi kolaborowali z Niemcami 
31 styczeń 2018      Leszek Pietrzak
Dwa komentarze do tekstu "Grunwald/Tannenberg 1410" pióra (tzn. klawiatury) dr MG 
16 lipiec 2010      AQuatro oraz Gasienica
Wszystkiego najlepszego 
23 grudzień 2012     
Łapanka na "polskich rasistów" 
3 grudzień 2016     
Przygotowania do ataku na Koreę Północną 
4 kwiecień 2013      Artur Łoboda
KONWENT NARODOWY POLSKI - jego idea i działalność 
28 kwiecień 2012      Szczęsny Zaleski
Tylko nieco inaczej 
4 maj 2016      Artur Łoboda
Miernik (nie)sprawiedliwości 
17 listopad 2016      Krakowski Klub Wtorkowy
Rozpromieniony Radek Sikorki w Waszyngtonie w czasie żałoby katyńskiej 
29 maj 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Gdańsk nigdy nie był niemiecki! 
31 sierpień 2018     
Why are we really fighting this war in Central Asia? 
22 wrzesień 2010      przysłał ICP
Czy nasze Matki były feministkami? Czy matka Leonarda da Vinci była feministką? 
8 grudzień 2013      Ewa Englert-Sanakiewicz
Kraj naszych marzeń 
27 maj 2016      Artur Łoboda
Przestroga dla PiS 
5 listopad 2015      Artur Łoboda
Przecieranie oczu przed PiS 
7 padziernik 2016     

 
 

Duchy przodków przyzywam do walki o Polskę

W dzieciństwie - podobnie jak większość ludzi, przejąłem oficjalną - lansowaną przez media i polityków - definicję bohaterstwa.
Za bohatera uznaje się tego: kto nie znając strachu - dokonuje heroicznych czynów.
Jako dziecko czułem frustrację, że nie mogłem się pochwalić wielkimi czynami mojej Rodziny - w czasie II wojny światowej - bo nic wielkiego nie dokonali.
Tak mi się wtedy wydawało.

Badając historię okupacji niemieckiej i bolszewickiej w Polsce - znalazłem prawdziwe przykłady bohaterstwa. Ludzi - którzy przełamując paraliżujący strach, postępowali wbrew niemieckiemu i sowieckiemu antyludzkiemu prawu, zachowując aksjomaty człowieczeństwa.

W czasie Pierwszej wojny Światowej moja Rodzina od strony Babci zamieszkała na chwilę - na Krakowskim Kazimierzu - co wynikało z wojennych problemów finansowych. A ponieważ - po odzyskaniu niepodległości ruszył ruch budowlany na Kazimierzu, mój Dziadek - niedługo po ślubie wpłacił - w 1924 roku Horowitzowi 1200 dolarów na konto mieszkania, które miał w przyszłości otrzymać.
Dlaczego dolary? panowała wtedy hiperinflacja i nikt nie realizował poważnych transakcji w złotówkach.
Obiecanego mieszkania - w planowanym budynku przy ulicy Szerokiej 20 nigdy nie otrzymał. Musiał zadowolić się małą klitką. w przyległym budynku przy ulicy Dajwór 5.
(Na marginesie - w latach siedemdziesiątych odkryto w miejscu nieruchomości Szeroka 20 fundamenty gotyckiej budowli i historycy wysnuli przypuszczenia, że są one pozostałościami pierwotnej siedziby Akademii Krakowskiej, która wedle planów Kazimierza Wielkiego - właśnie na Kazimierzu miała funkcjonować.)

Dzieciństwo spędziłem na Krakowskim Kazimierzu. W tym samym budynku mieszkała moja Babcia i Dziadek, którzy przejęli moje wychowanie - gdy Mama pracowała.
A ponieważ Dziadkowie wychowywali mnie za pośrednictwem przypowieści to wielokrotnie słyszałem wspomnienia o losach Rodziny - począwszy od połowy XIX wieku.
Bardzo dużą część tych opowieści stanowiły wspomnienia o przedwojennym życiu na Kazimierzu.
O latach wojny Babcia niechętnie wspominała.
Dziś wiem, że wykazała się niewyobrażalnym bohaterstwem - za które doznała tylko zdrady i podłości.

Zanim Niemcy wygnali Żydów z całego Krakowa - do Łagiewnik to robili łapanki wywożąc gdzieś pojmanych Żydów.
Mój Dziadek namawiał żydowskich sąsiadów by uciekali za granicę. Wtedy było to jeszcze stosunkowo łatwe.
Ale oni całymi dniami się modlili. I gdy przychodziło Gestapo to Dziadek kłamał, że Żydów już nie ma.

Kiedy z Łagiwenik przenieśli Żydów do getta w Podgórzu to jeden z uciekinierów przyszedł do Dziadków prośbą o pomoc.
Nie wiem: czy był znany Rodzinie - czy też był obcy. Mama tego nie wiedziała, a obowiązywała zasada, że najlepiej nic nie wiedzieć.
Dziadek umieścił go w piwnicy, która była przedwojenną suteryną.
Było to ogromne zagrożenie - bo w kamienicy zrobiło się wyjątkowo niebezpiecznie.
Naprzeciwko zamieszkała folksdojczka, ale ona nie była chyba groźna.
Piętro wyżej melinę zrobił sobie Gestapowiec, który zbierał pożydowskie mienie. W tym czasie - w Starej Synagodze mieścił się magazyn niemiecki.
Dwa piętra wyżej mieszkał Granatowy Policjant, którego nazywano "bomba" - z racji zachowania - bo zachowywał się jak bomba powodująca zniszczenia.
Kilka razy w tygodniu przychodzili do niego Niemcy na libacje.

Rodzina żyła ze świadomością, że w każdej chwili mogą zginąć.
Najścia Gestapo były częste w tym budynku.
Wynikało to z faktu, że ulica Szeroka była dalej placem targowym. I gdy Niemcy robili łapanki na Szerokiej - to ludzie często ukrywali się w pobliskich domach.
Któregoś dnia pechowo - ktoś uciekający z Szerokiej - ukrył się w piwnicy.
I wtedy Gestapo zrobiło przeszukanie wszystkich piwnic.
Gdy znaleźli ukrywającego sie Żyda to wezwali mieszkańców kamienicy i kazali się przyznać: czyja to piwnica?
Dziadek wystąpił i przyznał się. Ponieważ służył w czasie Pierwszej Wojny Światowej w Armii Austriackiej i znał niemiecki - to kłamał Gestapowcowi, że nic nie wiedział - kto przebywa w piwnicy.
Musiał wzbudzić w Niemcu niepewność - bo ten zmasakrował dziadka kolbą karabinu i odszedł z Żydem.

Wtedy moja Mama jedyny raz zobaczyła swojego Ojca płacącego.
Nie wiem z czego bardziej płakał Dziadek: czy żałując Żyda, czy ze świadomości, że cała Rodzina była o krok - od śmierci.
Pewnie jedno i drugie.

Nieco później rozstrzelano na Szerokiej - dwudziestu dziewięciu Polaków.
Z okien mieszkania widać było ciężarówki, które stanęły pod Synagogą.
Moja Ciotka widziała - jak jeden z zakładników uciekł sprzed plutonu egzekucyjnego.
Z dużej odległości został postrzelony serią z karabinu.
Potem Niemcy ciągnęli go za nogi po Szerokiej, a głowa jeszcze żyjącego człowieka podskakiwała uderzając o kocie łby.
Kobieta, która ujrzała tą sytuację z okien - posiwiała naprawdę w jednej chwili.

Taki strach wywołali Niemcy w Polakach.

Niedługo potem - na schodach bramy kamienicy siadła młoda Borsteinowna - córka właściciela kamienicy.
Była wynędzniała - bez wiary w życie - czekała już tylko na śmierć.
Babcia "porwała ją do mieszkania" - patrząc tylko: czy ktoś tego nie widzi.
Przez jakiś czas ukrywała w mieszkaniu, aż dziewczyna ożyła.
Gdy ktoś przychodził do mieszkania to dziewczyna ukrywała się pomiędzy piecem a szafą.
Ponieważ nie było dostatecznie łóżek - to w nocy spała z moją Mamą na jednym łóżku.
Trudno sobie wyobrazić: w jakim Rodzina musiała żyć w strachu - mając w kamienicy Gestapowca i Granatowego Policjanta.
Kiedy Babcia zauważyła, że siostra Granatowego Policjanta przystanęła pod Jej mieszkaniem i nasłuchiwała - to Dziadek szybko wywiózł dziewczynę na wieś.
Kilka dni później pojawili się jacyś tajniacy - poszukujący Żydówki.
Znali wiek dziewczyny i dopasowali sobie moją ciotkę - Marię, która była w wieku Borsteinowny i akurat miała ciemne włosy (choć nie czarne).
Ciotkę zamknęli na Montelupich. Tylko swojemu wujkowi zawdzięczała, że przeżyła.
Wujek zebrał wszystkie pieniądze Rodziny i przekupił kogoś w więzieniu.
Ciotka opowiadała mi - jak w oparciu o znajomość podstawowych kanonów Chrześcijanina sprawdzali: czy jest Polką?

Przywołałem tylko fragmenty z dziejów mojej Rodziny - w czasie wojny.
Dziadek cały czas działał w kolportażu prasy podziemnej.
Babcia przyprowadzała nocą uciekinierów z obozu przejściowego na Wąskiej i ukrywała przez noc - do rana.

Aby nie pozostawić żadnej wątpliwości - przedstawiam osoby, o których piszę.

Dziadkowie: Jadwiga i Julian Solarz.
Ciotki i wujkowie: Maria, Julian Irena, Michał, Jadwiga - moja Mama - z domu Solarz.
A działo się to przy ulic Dajwór 5.

W 2001 roku przeprowadziłem rozmowę z moją Mamą, którą zarejestrowałam na magnetofonie.
Zadałem retoryczne pytanie: czy nie bali się w czasie wojny?
Bali się i to bardzo - odpowiedziała Mama.
To dlaczego to robili? - zapytałem siebie retorycznie - bo nie powiedziałem tego głośno.

Po wojnie dla tych - którzy nie uczestniczyli w PRL-owskim systemie bezprawia - życie było ciężkie.
Niewiele było radości dnia codziennego.
Mama cały czas marzyła o podróży po świecie i zwiedzaniu zabytków kultury.
Szczególnym marzeniem była podróż do Paryża.
Ale zanim do tego doszło - dzięki gierkowskim reformom - Polacy mogli wyjechać do Jugosławii.
Jak wszyscy Rodacy zabraliśmy z Mamą z Polski towary do sprzedania - by pozwoliły opłacić pobyt i zrobić sobie jakieś zakupy.
W Jugosławii Mama kupiła sobie kilka motków włóczki moherowej - która w konkurencji do zgrzebnych surowców tworzonych w Polsce - była wtedy towarem luksusowym.
Z tej włóczki zrobiła sobie sweter. A gdy została resztka moheru to dorobiła beret.
Być może - jako pierwsza osoba w Polsce miała beret z moheru. Był to 1972, albo 73. rok.

Po śmierci Mamy - w 2001 roku - znalazłem w Jej rzeczach bardzo dużo dowodów wpłat na charytatywne cele - między innymi na Radio Maryja.
Ale Mama rzadko chodziła do Kościoła - tylko w największe święta.
Po śmierci Mamy napisałem następujący nekrolog: - prezentujący całe Jej życie: "w miłości i pięknie poszukiwała Boga".


Dziesięć lat później - na początku kwietnia 2011 roku przeprowadzono w Warszawie antypolską prowokację - sygnowaną przez rzekomo "Narodową Galerię Sztuki "Zachęta".
Awanturnicy z tej patologicznej instytucji realizowali antypolski paszkwil mający dowieść, że starsi Polacy są jakimiś "faszystami". W szczególności do "faszystów" zaliczono "moherowe berety", a więc również moją Mamę.
To jeden z elementów - długofalowej kampanii zniszczenia aksjomatów polskiej kultury, która jest podstawową strategią tak zwanego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdana Zdrojewskiego.
Dowody na potwierdzenie tego oskarżenia zbieram od wielu lat.

Wychodząc z założenie, że każdy może się mylić - kilkakrotnie dawałem Bogdanowi Zdrojewskiemu szansę na naprawienie ewentualnych błędów.
Odpowiedzią były działania MKiDN nacechowane jeszcze większą patologią i pogardą do elementarnych norm kultury.

Gdy przedstawiłem Żonie postępowanie mojej Babci - w czasie wojny - to usłyszałem słowa: "twoja Babcia nie była normalna".
"A czy ja jestem normalny" - odpowiedziałem?
Normalność to zgoda na plugastwo tego świata i korzystanie z możliwości kradzieży - gdy tylko jest taka okazja.
"Nienormalność" była zawsze związana z wiernością podstawowym aksjomatom człowieczeństwa.

W przeciwieństwie do mojej Rodziny - ja się nie boję!
Bydło, które rządzi Polską od 23 lat - zabiło to - o czym marzyłem w młodości.
A marzyłem o wolnej Polsce.
Nie spocznę - nim Zdrojewski i wszyscy jego zausznicy - nie odpowiedzą a zbrodnie wobec polskiej kultury!


Prolog


W nagrodę za ratowanie Żydów w czasie wojny - mój Dziadek został oskarżony w 1952 roku przez żydowskiego prokuratora o rzekome "szkodnictwo gospodarcze".
Świadkiem oskarżenia był między innymi konfident Gestapo. Natomiast żydowski sędzia skazał mojego Dziadka na obóz pracy przymusowej w Mielęcinie".
Dziadek miał wtedy blisko 60 lat.
W 1956 roku został zrehabilitowany, ale utraconego w obozie zdrowia - nikt Mu nie zwrócił.

Przy ulicy Dajwór 5 mieszkał na stałe mój Brat.
Pod koniec lat osiemdziesiątych - wyjechał za granicę i wtedy gwałtownie zmarła moja Ciotka.
Chciałem zachować dla Rodziny to mieszkanie i wystąpiłem o to do Sądu.
Przeciwko moim roszczeniom wystąpiła Żydówka - podobno rodzina ukrywanej w czasie wojny Borszteinowny.
Jako swoich świadków wzięła dwie rodziny, które współpracowały Niemcami w czasie wojny. Między innymi od Granatowego Policjanta - "bomby", bo ten uciekł w 1945 roku - gdy Rosjanie zbliżali się do Krakowa.

Gdy oddawałem mieszkanie - to wraz zawartością piwnicy.
A w niej były rzeczy, które pozostawili żydowscy sąsiedzi na przechowanie mojej Rodzinie - gdy Niemcy wygnali ich do Łagiewnik.
Niestety, nikt się po nie nie zgłosił.
Ale Rodzina nie miała śmiałości - by je wyrzucić. I zalegały piwnicę - aż do śmierci Dziadków i Ciotki.
Według oszczerstw degenerata o nazwisku Gross - takie rzeczy to "majątek", który Polacy przejęli po Żydach.

Mimo całej masy powodów do nienawiści wobec Żydów - do dziś promuję to - co najwartościowsze w kulturze żydowskiej.
A gdy sfrustrowani Rodacy pozwalali sobie na uogólnienia to najpierw tłumaczyłem, a potem nawet grzmiałem na osobników, którzy przekraczali granice krytyki.
Z tego powodu nazwano mnie nawet "żydowskim prowokatorem z Kazimierza".
Ja jednak twardo stoję na gruncie honoru, godności i prawdy.
I w tym tkwi różnica pomiędzy kulturą polską a poziomem rozwoju innych narodów.


4 stycznia 2012 napisałem do Bogdana Zdrojewskiego następujące słowa:
"To my jesteśmy moralnymi spadkobiercami kultury polskiej - następcami Chopina, Mickiewicza, Matejki, Wyspiańskiego, Herberta!
A kim Pan jest?"

Realizując antypolską politykę kulturalną - Bogdan Zdrojewski dostatecznie dowiódł: kim jest.

Z wielką niechęcią przywołałem "duchy przodków" - niczym w dramatach Wyspiańskiego - by świadczyły o wielkości Tego Narodu.
Narodu, który od wielu lat plugawi neostalinowska hołota i żydohołota.



10 maja br dałem Bogdanowi Zdrojewskiemu ostatnią szansę na rehabilitację ostrzegając, że ruszę z kampanią informacyjną o jego przestępstwach.
Termin ultimatum minął.

Foto: człowiek, który upodobał sobie niszczenie polskiej kultury - tak zwany Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdan Zdrojewski.

Artur Łoboda
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu
20 maj 2013

Artur Łoboda 

  

Komentarze

  

Archiwum

Ballada Wałbrzyska
luty 19, 2003
"Jak sępy czarne chorągwie na śmierć prowadzą zastępy"
luty 21, 2003
PAP
List otwarty do Prezesa Rady Ministrów Pana Jarosława Kaczyńskiego
sierpień 28, 2006
Wisława Szymborska
- czyli od Stalina do Unii

czerwiec 12, 2003
Prawdziwe "zawracanie kijem Wisły" Proces pułkownika Ryszarda Chwastka
grudzień 6, 2002
Lech Michałowski
Wpływy z Unii Europejskiej. Koszty aneksji do UE (6)
marzec 28, 2003
Włodzimierz Bojarski
USA legalizuje tortury dorosłych i dzieci!
wrzesień 30, 2006
Dorota Szczepańska
Singer to stand down as President of Claims Conference
czerwiec 17, 2007
przysłał ICP
Koniec amerykańskiego snu
maj 27, 2006
Robert Fisk
Niebo
sierpień 20, 2003
Andrzej Kumor
SZYKUJE SIĘ COŚ BARDZO POWAŻNEGO!
styczeń 30, 2007
zaprasza.net
Budujmy Polski Narodowy Front
wrzesień 19, 2008
Dariusz Kosiur
Przekręt w koloratce
styczeń 7, 2004
http://trybuna.com.pl
Prawnicze szambo
marzec 18, 2005
PAP
Szaron Profanacja
luty 5, 2006
Bogusław Maśliński
2008.02.23. Serwis wiadomości zagranicznych w 3ch językach
luty 25, 2008
tłumacz
Rozszerzenie UE - teraz, albo nie wiadomo kiedy
czerwiec 27, 2002
PAP
Hitler chciał namówić Polaków do wspólnego ataku na Sowiety
sierpień 13, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
"Przybliżanie istoty całej sprawy" według Olejniczaka
luty 5, 2006
PAP
Niewolnictwo w historii USA
marzec 26, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media