ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

MARZEC 1968 - wspomnienie - WIESŁAW SOKOŁOWSKI 
9 marzec 2018      www.trwanie.com
Jedni zrobią z nas żydów, inni antysemitów  
25 kwiecień 2013      Artur Łoboda
Polański i "Pianista" 
3 styczeń 2010      Artur Łoboda
Bałałajka 
21 listopad 2012      Artur Łoboda
Spór o Trybunał Konstytucyjny w Polsce - Max Kolonko Mówi Jak Jest  
29 grudzień 2015      Artur Łoboda
Bad Money 
24 grudzień 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Sędzio! Nie kradnij! Nie cudzołóż (z podsądnymi)…  
18 luty 2017      Janusz Sanocki
Definicja idiotki, definicja kretyna 
24 lipiec 2014      Artur Łoboda
40 tysięcy grzywny - przyjazne Państwo PiS 
30 listopad 2016      Artur Łoboda
Miliardy dla Davida Pelega i do kieszeni oszustów 
26 marzec 2010      G. Grzyb
Uran 
15 padziernik 2010      Goska
Na siódmą rocznicę istnienia Portalu 
20 marzec 2009      Artur Łoboda
Polscy kierowcy ciężarówek oddają hołd zamordowanemu w Berlinie koledze  
21 grudzień 2016     
Bo... produkują za dużo mleka! 
29 sierpień 2014      www.polskawalczaca.com
W odpowiedzi recenzentom Dudy 
8 sierpień 2015      Artur Łoboda
Jakie konsekwencje może nieść za sobą Brexit? 
8 czerwiec 2016      www.independenttrader.pl
Wyniki wyborów na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej 2015 
11 maj 2015     
Magiel imienia Zyzaka, czyli plecenie zyzaków 
2 kwiecień 2009      Mirosław Naleziński, Gdynia
Atak rosyjskich hakerów (2) 
2 styczeń 2017      Artur Łoboda
Inaguracja Putina 
11 maj 2012      Iwo Cyprian Pogonowski

 
 

Duchy przodków przyzywam do walki o Polskę

W dzieciństwie - podobnie jak większość ludzi, przejąłem oficjalną - lansowaną przez media i polityków - definicję bohaterstwa.
Za bohatera uznaje się tego: kto nie znając strachu - dokonuje heroicznych czynów.
Jako dziecko czułem frustrację, że nie mogłem się pochwalić wielkimi czynami mojej Rodziny - w czasie II wojny światowej - bo nic wielkiego nie dokonali.
Tak mi się wtedy wydawało.

Badając historię okupacji niemieckiej i bolszewickiej w Polsce - znalazłem prawdziwe przykłady bohaterstwa. Ludzi - którzy przełamując paraliżujący strach, postępowali wbrew niemieckiemu i sowieckiemu antyludzkiemu prawu, zachowując aksjomaty człowieczeństwa.

W czasie Pierwszej wojny Światowej moja Rodzina od strony Babci zamieszkała na chwilę - na Krakowskim Kazimierzu - co wynikało z wojennych problemów finansowych. A ponieważ - po odzyskaniu niepodległości ruszył ruch budowlany na Kazimierzu, mój Dziadek - niedługo po ślubie wpłacił - w 1924 roku Horowitzowi 1200 dolarów na konto mieszkania, które miał w przyszłości otrzymać.
Dlaczego dolary? panowała wtedy hiperinflacja i nikt nie realizował poważnych transakcji w złotówkach.
Obiecanego mieszkania - w planowanym budynku przy ulicy Szerokiej 20 nigdy nie otrzymał. Musiał zadowolić się małą klitką. w przyległym budynku przy ulicy Dajwór 5.
(Na marginesie - w latach siedemdziesiątych odkryto w miejscu nieruchomości Szeroka 20 fundamenty gotyckiej budowli i historycy wysnuli przypuszczenia, że są one pozostałościami pierwotnej siedziby Akademii Krakowskiej, która wedle planów Kazimierza Wielkiego - właśnie na Kazimierzu miała funkcjonować.)

Dzieciństwo spędziłem na Krakowskim Kazimierzu. W tym samym budynku mieszkała moja Babcia i Dziadek, którzy przejęli moje wychowanie - gdy Mama pracowała.
A ponieważ Dziadkowie wychowywali mnie za pośrednictwem przypowieści to wielokrotnie słyszałem wspomnienia o losach Rodziny - począwszy od połowy XIX wieku.
Bardzo dużą część tych opowieści stanowiły wspomnienia o przedwojennym życiu na Kazimierzu.
O latach wojny Babcia niechętnie wspominała.
Dziś wiem, że wykazała się niewyobrażalnym bohaterstwem - za które doznała tylko zdrady i podłości.

Zanim Niemcy wygnali Żydów z całego Krakowa - do Łagiewnik to robili łapanki wywożąc gdzieś pojmanych Żydów.
Mój Dziadek namawiał żydowskich sąsiadów by uciekali za granicę. Wtedy było to jeszcze stosunkowo łatwe.
Ale oni całymi dniami się modlili. I gdy przychodziło Gestapo to Dziadek kłamał, że Żydów już nie ma.

Kiedy z Łagiwenik przenieśli Żydów do getta w Podgórzu to jeden z uciekinierów przyszedł do Dziadków prośbą o pomoc.
Nie wiem: czy był znany Rodzinie - czy też był obcy. Mama tego nie wiedziała, a obowiązywała zasada, że najlepiej nic nie wiedzieć.
Dziadek umieścił go w piwnicy, która była przedwojenną suteryną.
Było to ogromne zagrożenie - bo w kamienicy zrobiło się wyjątkowo niebezpiecznie.
Naprzeciwko zamieszkała folksdojczka, ale ona nie była chyba groźna.
Piętro wyżej melinę zrobił sobie Gestapowiec, który zbierał pożydowskie mienie. W tym czasie - w Starej Synagodze mieścił się magazyn niemiecki.
Dwa piętra wyżej mieszkał Granatowy Policjant, którego nazywano "bomba" - z racji zachowania - bo zachowywał się jak bomba powodująca zniszczenia.
Kilka razy w tygodniu przychodzili do niego Niemcy na libacje.

Rodzina żyła ze świadomością, że w każdej chwili mogą zginąć.
Najścia Gestapo były częste w tym budynku.
Wynikało to z faktu, że ulica Szeroka była dalej placem targowym. I gdy Niemcy robili łapanki na Szerokiej - to ludzie często ukrywali się w pobliskich domach.
Któregoś dnia pechowo - ktoś uciekający z Szerokiej - ukrył się w piwnicy.
I wtedy Gestapo zrobiło przeszukanie wszystkich piwnic.
Gdy znaleźli ukrywającego sie Żyda to wezwali mieszkańców kamienicy i kazali się przyznać: czyja to piwnica?
Dziadek wystąpił i przyznał się. Ponieważ służył w czasie Pierwszej Wojny Światowej w Armii Austriackiej i znał niemiecki - to kłamał Gestapowcowi, że nic nie wiedział - kto przebywa w piwnicy.
Musiał wzbudzić w Niemcu niepewność - bo ten zmasakrował dziadka kolbą karabinu i odszedł z Żydem.

Wtedy moja Mama jedyny raz zobaczyła swojego Ojca płacącego.
Nie wiem z czego bardziej płakał Dziadek: czy żałując Żyda, czy ze świadomości, że cała Rodzina była o krok - od śmierci.
Pewnie jedno i drugie.

Nieco później rozstrzelano na Szerokiej - dwudziestu dziewięciu Polaków.
Z okien mieszkania widać było ciężarówki, które stanęły pod Synagogą.
Moja Ciotka widziała - jak jeden z zakładników uciekł sprzed plutonu egzekucyjnego.
Z dużej odległości został postrzelony serią z karabinu.
Potem Niemcy ciągnęli go za nogi po Szerokiej, a głowa jeszcze żyjącego człowieka podskakiwała uderzając o kocie łby.
Kobieta, która ujrzała tą sytuację z okien - posiwiała naprawdę w jednej chwili.

Taki strach wywołali Niemcy w Polakach.

Niedługo potem - na schodach bramy kamienicy siadła młoda Borsteinowna - córka właściciela kamienicy.
Była wynędzniała - bez wiary w życie - czekała już tylko na śmierć.
Babcia "porwała ją do mieszkania" - patrząc tylko: czy ktoś tego nie widzi.
Przez jakiś czas ukrywała w mieszkaniu, aż dziewczyna ożyła.
Gdy ktoś przychodził do mieszkania to dziewczyna ukrywała się pomiędzy piecem a szafą.
Ponieważ nie było dostatecznie łóżek - to w nocy spała z moją Mamą na jednym łóżku.
Trudno sobie wyobrazić: w jakim Rodzina musiała żyć w strachu - mając w kamienicy Gestapowca i Granatowego Policjanta.
Kiedy Babcia zauważyła, że siostra Granatowego Policjanta przystanęła pod Jej mieszkaniem i nasłuchiwała - to Dziadek szybko wywiózł dziewczynę na wieś.
Kilka dni później pojawili się jacyś tajniacy - poszukujący Żydówki.
Znali wiek dziewczyny i dopasowali sobie moją ciotkę - Marię, która była w wieku Borsteinowny i akurat miała ciemne włosy (choć nie czarne).
Ciotkę zamknęli na Montelupich. Tylko swojemu wujkowi zawdzięczała, że przeżyła.
Wujek zebrał wszystkie pieniądze Rodziny i przekupił kogoś w więzieniu.
Ciotka opowiadała mi - jak w oparciu o znajomość podstawowych kanonów Chrześcijanina sprawdzali: czy jest Polką?

Przywołałem tylko fragmenty z dziejów mojej Rodziny - w czasie wojny.
Dziadek cały czas działał w kolportażu prasy podziemnej.
Babcia przyprowadzała nocą uciekinierów z obozu przejściowego na Wąskiej i ukrywała przez noc - do rana.

Aby nie pozostawić żadnej wątpliwości - przedstawiam osoby, o których piszę.

Dziadkowie: Jadwiga i Julian Solarz.
Ciotki i wujkowie: Maria, Julian Irena, Michał, Jadwiga - moja Mama - z domu Solarz.
A działo się to przy ulic Dajwór 5.

W 2001 roku przeprowadziłem rozmowę z moją Mamą, którą zarejestrowałam na magnetofonie.
Zadałem retoryczne pytanie: czy nie bali się w czasie wojny?
Bali się i to bardzo - odpowiedziała Mama.
To dlaczego to robili? - zapytałem siebie retorycznie - bo nie powiedziałem tego głośno.

Po wojnie dla tych - którzy nie uczestniczyli w PRL-owskim systemie bezprawia - życie było ciężkie.
Niewiele było radości dnia codziennego.
Mama cały czas marzyła o podróży po świecie i zwiedzaniu zabytków kultury.
Szczególnym marzeniem była podróż do Paryża.
Ale zanim do tego doszło - dzięki gierkowskim reformom - Polacy mogli wyjechać do Jugosławii.
Jak wszyscy Rodacy zabraliśmy z Mamą z Polski towary do sprzedania - by pozwoliły opłacić pobyt i zrobić sobie jakieś zakupy.
W Jugosławii Mama kupiła sobie kilka motków włóczki moherowej - która w konkurencji do zgrzebnych surowców tworzonych w Polsce - była wtedy towarem luksusowym.
Z tej włóczki zrobiła sobie sweter. A gdy została resztka moheru to dorobiła beret.
Być może - jako pierwsza osoba w Polsce miała beret z moheru. Był to 1972, albo 73. rok.

Po śmierci Mamy - w 2001 roku - znalazłem w Jej rzeczach bardzo dużo dowodów wpłat na charytatywne cele - między innymi na Radio Maryja.
Ale Mama rzadko chodziła do Kościoła - tylko w największe święta.
Po śmierci Mamy napisałem następujący nekrolog: - prezentujący całe Jej życie: "w miłości i pięknie poszukiwała Boga".


Dziesięć lat później - na początku kwietnia 2011 roku przeprowadzono w Warszawie antypolską prowokację - sygnowaną przez rzekomo "Narodową Galerię Sztuki "Zachęta".
Awanturnicy z tej patologicznej instytucji realizowali antypolski paszkwil mający dowieść, że starsi Polacy są jakimiś "faszystami". W szczególności do "faszystów" zaliczono "moherowe berety", a więc również moją Mamę.
To jeden z elementów - długofalowej kampanii zniszczenia aksjomatów polskiej kultury, która jest podstawową strategią tak zwanego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdana Zdrojewskiego.
Dowody na potwierdzenie tego oskarżenia zbieram od wielu lat.

Wychodząc z założenie, że każdy może się mylić - kilkakrotnie dawałem Bogdanowi Zdrojewskiemu szansę na naprawienie ewentualnych błędów.
Odpowiedzią były działania MKiDN nacechowane jeszcze większą patologią i pogardą do elementarnych norm kultury.

Gdy przedstawiłem Żonie postępowanie mojej Babci - w czasie wojny - to usłyszałem słowa: "twoja Babcia nie była normalna".
"A czy ja jestem normalny" - odpowiedziałem?
Normalność to zgoda na plugastwo tego świata i korzystanie z możliwości kradzieży - gdy tylko jest taka okazja.
"Nienormalność" była zawsze związana z wiernością podstawowym aksjomatom człowieczeństwa.

W przeciwieństwie do mojej Rodziny - ja się nie boję!
Bydło, które rządzi Polską od 23 lat - zabiło to - o czym marzyłem w młodości.
A marzyłem o wolnej Polsce.
Nie spocznę - nim Zdrojewski i wszyscy jego zausznicy - nie odpowiedzą a zbrodnie wobec polskiej kultury!


Prolog


W nagrodę za ratowanie Żydów w czasie wojny - mój Dziadek został oskarżony w 1952 roku przez żydowskiego prokuratora o rzekome "szkodnictwo gospodarcze".
Świadkiem oskarżenia był między innymi konfident Gestapo. Natomiast żydowski sędzia skazał mojego Dziadka na obóz pracy przymusowej w Mielęcinie".
Dziadek miał wtedy blisko 60 lat.
W 1956 roku został zrehabilitowany, ale utraconego w obozie zdrowia - nikt Mu nie zwrócił.

Przy ulicy Dajwór 5 mieszkał na stałe mój Brat.
Pod koniec lat osiemdziesiątych - wyjechał za granicę i wtedy gwałtownie zmarła moja Ciotka.
Chciałem zachować dla Rodziny to mieszkanie i wystąpiłem o to do Sądu.
Przeciwko moim roszczeniom wystąpiła Żydówka - podobno rodzina ukrywanej w czasie wojny Borszteinowny.
Jako swoich świadków wzięła dwie rodziny, które współpracowały Niemcami w czasie wojny. Między innymi od Granatowego Policjanta - "bomby", bo ten uciekł w 1945 roku - gdy Rosjanie zbliżali się do Krakowa.

Gdy oddawałem mieszkanie - to wraz zawartością piwnicy.
A w niej były rzeczy, które pozostawili żydowscy sąsiedzi na przechowanie mojej Rodzinie - gdy Niemcy wygnali ich do Łagiewnik.
Niestety, nikt się po nie nie zgłosił.
Ale Rodzina nie miała śmiałości - by je wyrzucić. I zalegały piwnicę - aż do śmierci Dziadków i Ciotki.
Według oszczerstw degenerata o nazwisku Gross - takie rzeczy to "majątek", który Polacy przejęli po Żydach.

Mimo całej masy powodów do nienawiści wobec Żydów - do dziś promuję to - co najwartościowsze w kulturze żydowskiej.
A gdy sfrustrowani Rodacy pozwalali sobie na uogólnienia to najpierw tłumaczyłem, a potem nawet grzmiałem na osobników, którzy przekraczali granice krytyki.
Z tego powodu nazwano mnie nawet "żydowskim prowokatorem z Kazimierza".
Ja jednak twardo stoję na gruncie honoru, godności i prawdy.
I w tym tkwi różnica pomiędzy kulturą polską a poziomem rozwoju innych narodów.


4 stycznia 2012 napisałem do Bogdana Zdrojewskiego następujące słowa:
"To my jesteśmy moralnymi spadkobiercami kultury polskiej - następcami Chopina, Mickiewicza, Matejki, Wyspiańskiego, Herberta!
A kim Pan jest?"

Realizując antypolską politykę kulturalną - Bogdan Zdrojewski dostatecznie dowiódł: kim jest.

Z wielką niechęcią przywołałem "duchy przodków" - niczym w dramatach Wyspiańskiego - by świadczyły o wielkości Tego Narodu.
Narodu, który od wielu lat plugawi neostalinowska hołota i żydohołota.



10 maja br dałem Bogdanowi Zdrojewskiemu ostatnią szansę na rehabilitację ostrzegając, że ruszę z kampanią informacyjną o jego przestępstwach.
Termin ultimatum minął.

Foto: człowiek, który upodobał sobie niszczenie polskiej kultury - tak zwany Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdan Zdrojewski.

Artur Łoboda
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu
20 maj 2013

Artur Łoboda 

  

Komentarze

  

Archiwum

To się w pale nie mieści ....
styczeń 30, 2008
PAP
Nastepca F-16
grudzień 6, 2006
Goska
Zmarł profesor Tomasz Strzembosz
padziernik 16, 2004
PAP
Zawodowi macherzy od losu
padziernik 18, 2007
.
Komu przeszkadzają Prasłowiańscy Bogowie
grudzień 15, 2005
Artur Łoboda
UE nie będzie powtarzać sondażu, który oburzył Izrael
listopad 5, 2003
PAP
USA, Iran – a sprawa polska
maj 8, 2006
Janusz Korwin-Mikke
Lepper się nie nadaje
styczeń 15, 2006
PAP
Kolejna bitwa o Polskę przegrana
listopad 28, 2006
Artur Łoboda
Jak wymawiać polskie słowo *Śahd?ahanpur*?
maj 25, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Piąta kolumna Papieża Polaka
maj 5, 2003
Artur Łoboda
Zniewolenie prezydentury USA?
padziernik 29, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Dlaczego Pan Akko uważa, że powinniśmy ratyfikować konstytucję UE
czerwiec 4, 2005
Gregory Akko
Wyposazenie wojska do Afganistanu
maj 25, 2007
Goska
Cechy charakterystyczne u antysemity
styczeń 15, 2007
dorek
... pomniejszają rolę szczytu G8, a zwłaszcza Rosji i Putina ...
czerwiec 7, 2007
tłumacz
Dynamicznie o Krakowie
listopad 16, 2004
Unijna pomoc dla polskiej rodziny
styczeń 31, 2008
PAP
Znowu sukces, dobra passa trwa
styczeń 13, 2009
Dariusz Kosiur
Dzielni Polacy
styczeń 17, 2006
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media