|
USA, Iran – a sprawa polska
|
|
Wypowiedzi polityków amerykańskich zaczynają przypominać takie same wypowiedzi przed atakiem na Irak. Co oznacza, że szykują się do interwencji w Iranie... albo, że specjalnie udzielają takich samych zwrotów, by przestraszyć Persów. Na dwoje babka wróżyła - podobnie jak u nas 1981 roku: "Wejdą? - Nie wejdą?...".
Powód do interwencji jest oczywisty: "Bo tak nam się podoba!". Amerykanom nie podoba się, że Iran może mieć broń jądrową. Dlaczego jednak nie miałby jej mieć? Iran sąsiaduje z Pakistanem, z którym ma spór o Beludżystan - a "Paki" broń jądrową mają... Dlaczego nie mieliby jej mieć Persowie???
Odpowied?, powtarzam, brzmi: "Bo Iran nam się nie podoba". Dlaczego się nie podoba? Bo może wywołać wojnę... Tymczasem Iran wojnę toczył wyłącznie Irakiem p.Saddama Husseina (uzbrojonym przez USA...) - natomiast Pakistan i toczył, i nadal gotów jest toczyć wojnę z Indiami. Rok temu nieunikniona wydawała się kolejna wojna - ale "jakoś" się rozeszło. Przyczyna jest jasna: obie strony mają broń jądrową i wiedzą, że (a) jeśliby wojna się zaczęła, nic nie powstrzymałoby strony przegrywającej od jej użycia; (b) druga strona też użyłaby jej w odwecie (c) w gęsto zaludnionych krajach skutki byłyby dramatyczne - i ludność próbowałaby powiesić władze, które do Armageddonu dopuściły...
W takim razie dla stabilizacji w rejonie byłoby korzystne, by Iran tę broń miał!
To wszystko przy założeniu, że Amerykanie mają swoje cele w Iranie. Najprawdopodobniej jednak rację mają Autorzy "Raportu" zamieszczonego u nas przed dwoma tygodniami: Biały Dom realizuje politykę Państwa Izrael, a nie Stanów Zjednoczonych. A rakiety z perskimi bombami mogą dosięgnąć Izraela, zaś pakistańskie - nie. Trzeba więc zniszczyć tylko perskie... Jednak z prawdopodobieństwem 95% broń jądrową posiada Izrael. A przynajmniej Persowie są o tym przekonani. Więc nie przestaną się zbroić.
Mogłoby się wydawać, że gdy USA mają potencjał wojskowy równy sile sumy 38 następnych armii, dzisiejsza polityka przypomina zabawę w piaskownicy: można walnąć inne dziecko łopatką, ale już za sypnięcie piaskiem w oczy obrywa się od guwernantki - ale jest to złudzenie. Potencjał Pentagonu jest jednak ograniczony - i wykorzystywany, jak każdy potencjał państwowy, nieefektywnie. Jestem absolutnie przekonany, że prywatna armia o sile 1/10 sile USArmy zrobiłaby z niej drobną kaszkę - bo siłami zbrojnymi USA rządzą politycy, a ci z kolei zależni są od wyborców. Iran świetnie o tym wie - i wie, że w sytuacji, w której panuje powszechne (wśród połowy Republikanów też!) przekonanie, że pobyt w Iraku jest błędem, inwazja na Iran jest niemożliwa. Ponieważ zaś Teheran ma za sobą poparcie Moskwy i Pekinu, gdzie słusznie uważa się, że trzeba się przeciwstawić hucpie, z jaką Waszyngton poczyna sobie na scenie międzynarodowej - więc spokojnie gra Amerykanom na nosie.
Judeo-konserwatystom, trzęsącym obecnie Białym Domem, trudno będzie wytłumaczyć klasie politycznej, że jakiś-tam Iran, położony na antypodach, jest realnym zagrożeniem dla Stanów. Z kolei tzw. opinia publiczna jest sterowana przez Demokratów, dyszących chęcią pozbycia się tej ekipy, więc odwołanie się do Głosu L**u będzie nieskuteczne. Jednak i nowy gabinet w Tel Awiwie, i organizacje syjonistyczne żyjące z popierania Izraela będą nalegały na skuteczną akcję: p.Jehuda Olmert potrzebuje poparcia w Knessecie, a te organizacje muszą mieć jakiś sukces. Mówi się więc o zbombardowaniu Iranu z powietrza, w najlepszym XX-wiecznym stylu neobarbarzyńców: ambasador Iranu je śniadanko w Waszyngtonie z Sekretarką Stanu, a jednocześnie samoloty USAF równają z ziemią obiekty jego państwa - bez wypowiedzenia wojny, rzecz jasna. Jednak w przypadku Iraku Amerykanie mieli do czynienia z niechętną neutralnością innych Mocarstw; tu spotkają się z jawnym "No!", "Non!", "Niet!", "Bù!" i "Nein!". Sprawy nawet nie warto przedstawiać w Radzie Bezpieczeństwa tzw. ONZ.
Zbombardowanie Persji wyizolowałoby więc USA, co odczułaby natychmiast klasa polityczna w Stanach - i dni judeo-konserwatystów byłyby policzone. Być może wewnątrz tej ekipy kryją się ludzie uważający, że warto na osiem lat stracić wpływy w Stanach, byle zagwarantować Izraelowi bezpieczeństwo. Rzecz w tym, że żadnej gwarancji to nie daje: natychmiast w innych krajach arabskich umocniłyby się siły anty-amerykańskie, Arabia Saudyjska, Syria czy Libia kupiłyby sobie broń jądrową (w Egipcie mogliby wygrać Bracia Muzułmańscy!!), a wszystkich krajów arabskich okupować się nie da.
Teheran podjął przy tym rękawicę: jeśli Biały Dom używa takich samych słów, co przed napaścią na Republikę Iracką, to JE Mahomet Ahmadinejjad używa tej samej retoryki, co p.Saddam Hussein! Każdy szachista wie, że jeśli rok temu ktoś przegrał partię po ruchu 11.Hf3, a następny szachista w identycznej sytuacji ten sam ruch wykonuje - to albo jest tępakiem, albo... ma przygotowane kontr-posunięcie. Być może p.Prezydent Iranu jest tępym kretynem - ale teoria uczy, że trzeba się liczyć z najgorszym.
Proszę pamiętać, że nie znamy treści rozmów dyplomatycznych - do nas dochodzą tylko enuncjacje obliczone na przeciętnego idio..., pardon: wyborcę. Prawdziwe wyglądają tak: "Ekscelencjo, z Bożą pomocą mamy już rakiety namierzone na cztery wasze zakłady atomowe" - "Słyszałem o tym, Ekscelencjo - ale nie wie Pan zapewne, że mamy w różnych waszych miastach 40 agentów z fiolkami ze szczepami... Insh’ Allah" - "Szczepami czego, Wasza Ekscelencjo?" - "Och, nasi bakteriolodzy nawet mnie nie chcą powiedzieć - bojąc się, że to wyjawię to WEkscelencji i zdołacie wyprodukować szczepionki...".
Tak - lub podobnie - wyglądają prawdziwe negocjacje między poważnymi Mocarstwami. Natomiast jeśli w "Rzeczpospolitej" p.Piotr Gillert, korespondent z USA, pisze, że podejmując decyzję o umieszczeniu w Polsce elementów Tarczy "musimy wpisać po stronie kosztów ryzyko, że któregoś słonecznego dnia tona rozżarzonego irańskiego żelastwa z radioaktywnym ładunkiem w środku może spaść z nieba na polską ziemię" - to bredzi. Nie będę tego nawet komentował.
Chyba, że krótko: konia kują, żaba nogę podstawia...
|
|
8 maj 2006
|
|
Janusz Korwin-Mikke
|
|
|
|
DOMOWA HODOWLA MĘŻCZYZN
maj 15, 2003
red. Krzysztof
|
Balcerowicz uratuje dolara?
marzec 20, 2008
Interia/PAP
|
Krauze spotkał się z kard. Dziwiszem
październik 1, 2007
PAP
|
szefow sztabu (the chairman of the Joint Chiefs of Staff).
kwiecień 28, 2005
|
Grzech zaniechania
styczeń 14, 2007
Bogusław
|
Bush to "kłamca"
styczeń 22, 2006
PAP
|
Zła wola uwola
lipiec 18, 2006
Jeremi Jedlicz
|
Długi szpitali od lat narastały w tempie ok. 1 mld zł/rocznie
luty 3, 2007
Adam Sandauer
|
Hitler nauczył się nienawiści do Polaków w Berlinie?
sierpień 5, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Dziesięć milionów hektarów
czerwiec 21, 2007
. bez podpisu
|
To się w pale nie mieści ....
styczeń 30, 2008
PAP
|
To my napluliśmy na groby naszych bohaterów
maj 1, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Do Polonii na Swiecie i Polakow w Ojczyznie
kwiecień 23, 2005
przesłała Elżbieta
|
Czy mamy dziś do czynienia z rozbiorem Polski?
Czy to jest zdrada narodowa?
kwiecień 29, 2003
przesłała Elżbieta
|
Stracone lata, stracone złudzenia
listopad 11, 2004
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Letter from Ralph Nader to President George W. Bush
lipiec 22, 2006
przysłał prof. Iwo Cyprian Pogonowski
|
Help those who need help
kwiecień 29, 2003
przesłała Elżbieta
|
Odezwa do wstydu
styczeń 29, 2007
Wiesław Sokołowski Redakcja pisma literackiego
|
Słowa Papieża, zmienione chytrze przez krętaczy ...
maj 21, 2003
|
Opór przeciwko wyrzutniom "Tarczy"
luty 25, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
więcej -> |
|