|
Frustraci paraliżujący miasto nibybombami
|
|
- TVN24 (13 lipca 2005)
***Policja ujęła na gorącym uczynku dwóch nietrze?wych mężczyzn, którzy poinformowali o podłożonej bombie.Przewieziono ich do izby wytrze?wień.***
Gdyby nic nie wypili, to policja nie dopadłaby ich podczas popełniania przestępstwa, czyli na gorącym uczynku. Pewnie pili dla ochłody (wszak gorące mamy lato), a przy okazji swych rozgorączkowanych głów - chcieli ochłodzić równie zbyt gorący uczynek i wdali się w dłuższą rozmowę, stąd policyjne namiary i sukces.
Przed naszym wejściem do UE, zapewniano nas, że obywatele Unii nie znają instytucji w rodzaju wspomnianych izdebek. Również, że nie znają pojęcia podatku uiszczanego po nabyciu i przywiezieniu do swej ojczyzny furmanki, samochodu, statku czy samolotu... Wiele obaw związanych z akcesją się potwierdziło, zaś obie obietnice spełzły na niczym - nadal są wytrze?wiałki oraz nadal opłacamy daninę za przywożone auta.
Upały szkodzą nudzącym się Polakom - po tragicznym zamachu 7 lipca w Londynie posypały się idiotyczne zgłoszenia,najczęściej telefoniczne. Pierwsza lepsza łajza może w dość prosty sposób zdezorientować życie wielkiego miasta. Gdyby taki gościu podszedł do funkcjonariusza i zabełkotał coś o bombie, to zostałby przywołany do porządku rzutem do parteru, a dalej według opisanego a sprawdzonego scenariusza - izdebka z zimnym prysznicem (ale chyba już pod nadzorem profesora od przestrzegania praw człowieka). Jeśli jednak wykręci numer (tak telefoniczny, jak i bombowy) oraz zostanie zarejestrowany przez wyspecjalizowane urządzenia, to już koniec zwykłej chryi, ale początek światowej procedury - wiadomość migiem pnie się po szczeblach mundurowej władzy z kopią do cywilnej administracji. Obie dochodzą do wniosku, że trzeba działać światowo, a jednocześnie przekazać przesłanie cywilizowanej wielkiej wiosce - jesteśmy z wami i także mamy procedury, jesteśmy gotowi dać odpór przynajmniej nieudacznikom, jeśli jeszcze nie terrorystom. Wstrzymujemy zatem ruch pojazdów, spacery ludzi; legitymujemy i pouczamy krnąbrnych mieszczan. Wszyscy z owego podwójnego łańcucha boją się podjęcia (jednak) ryzykownej decyzji - zlekceważenia alarmu, bo co będzie, jeśli nastąpi wybuch? W najbardziej demokratycznym państwie zwykły pijaczyna może znakomicie ograniczyć wolność tysiącom trze?wych i (w miarę) prawych obywateli. Wówczas władza ma możliwość dać upust swym atawistycznym ciągotom - pouczenia bli?niego w sposób bardziej fizyczny niż słowny, i to pod szczytnym hasłem ochrony tegoż obywatela. A że oczywiście nic nie wylatuje w powietrze, to nie jest takie istotne. Ważne jest, że Europa odbiera sygnał o naszej gotowości do walki z terroryzmem, a służby i obywatele mają dramatyczne ćwiczenia (wartościowsze niż zaplanowane), zaś horrendalne koszty akcji można spróbować przerzucić na telefonicznego maniaka, który w życiu nie widział więcej niż kilkanaście banknotów o najwyższym nominale.
Skądinąd wiadomo, że terrorysta typu Madryt-Londyn nie zapowie zamachu tuż przed eksplozją, bowiem zależy mu na zadaniu maksymalnych strat. Póki co, u nas nie ma politycznych organizacji (jak w innych krajach), które z oczywistych powodów jednak informują o podłożeniu bomb, zaś polscy gangsterzy szantażujący swych konkurentów albo przedsiębiorców podkładają bomby w "ściśle adresowany" sposób i nawet jeśli policja otrzymuje takie sygnały, to jednak nie ogłasza jawnego alarmu, lecz dyskretnie urządza zasadzkę. Ponadto, z każdą taśmą z donosem o bombie, zapoznają się specjaliści i z pewnością mają wyrobiony pogląd o prawdomówności zamachowca. Niestety, ani oni, ani władze, ani niżej podpisany mądrala, nie wezmą odpowiedzialności za ewentualny wybuch zbagatelizowanego ładunku. Sprawę mógłby załatwić wyłącznie funkcjonariusz odbierający telefon - gdyby zrugał frustrata i zignorował jego "cenną" informację, to zaoszczędziłby miastu powszechnego stresu i sporych wydatków, zaś donosicielowi paru lat więzienia. Ale rozmowa jest nagrywana i nikt nie zaryzykuje zlekceważenia wieści. I pewnie dlatego, tego typu ostrzeżenia co pewien czas będą irytowały i niepokoiły mieszkańców oraz funkcjonariuszy - miejmy nadzieję, że niezbyt często i wyłącznie testująco. A zwiększona wykrywalność (jednak!) głupawych żartownisiów będzie najlepszym ostrzeżeniem dla niespełnionych życiowo aktorów jednej kiepskiej (a przy nagminnych powtórkach - tandetnej) sztuki.
Nazajutrz władze Warszawy ogłosiły, że przeznaczają nagrodę 150 tysięcy złotych dla osób, które przyczynią się do ujęcia bombiarza. W kraju o tak wielkim bezrobociu i niewielkich pensjach (pracujących jeszcze szczęściarzy) można dojść do iście Szwejkowego wniosku: donieść wprzódy o bombie, a zaraz potem - na siebie. Dla chorawego, porzuconego przez rodzinę pechowca to całkiem zgrabne rozwiązanie - na hasło otrzymuje nagrodę przelaną na internetowe konto, przez kilka lat żyje na państwowym garnuszku, po połowie wychodzi za dobre zachowanie. Wprawdzie facet obywa się bez wizyt w kinie i pubie (poza przepustkami), ale też żadnych problemów z pracą, z szefem, z kadrami, z dostawą materiałów, z rzetelnością podwykonawców. Lekarz przyjmuje poza kolejnością i w pudle przez parę owych lat można wykurować wszelkie dolegliwości przynależne wolnym górnikom, stoczniowcom i rolnikom, którzy nie mają ani dojścia do służby zdrowia, ani czasu na badania. Można sporo czytać, grzebać po internecie i uczyć się języka. To "grozi" nawet zrobieniem matury, i to tej najnowszej. Naraz niemotawi kumple z podwórka oraz nieprzyznająca się do nas rodzina, ma swego bohatera - odwiedzają, znoszą paczki i snują plany o wspólnym dalszym życiu.
Może o wysokich nagrodach pomyślą władze innych miast, wiosek i osiedli? Już tylko krok od powstania filmu na bazie tej idei... A życie bywa jeszcze bardziej pomysłowe - czy ktoś uwierzyłby, że owym stołecznym pseudobombiarzem jest były a niedoceniany policjant? W końcu szlachetna propozycja odmiennego barwienia olejów (napędowego i opałowego zaowocowała powstaniem największej mafii i największymi przekrętami na szkodę pustawego budżetu. I powstanie niejeden film o braku oleju, także wśród urzędniczych głów... |
|
22 lipiec 2005
|
|
Mirosław Naleziński
|
|
|
|
Słuchacze Radia Maryja modlą się za Sowińską
marzec 13, 2008
PAP
|
Rozłam w NATO i odosobnienie USA
kwiecień 12, 2003
Iwo Cyprian Pogonowski
|
The Pogrom of Kielce
październik 5, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
21 postulatów Solidarności które wynegocjowano strajkami sierpnia roku 1980
sierpień 28, 2005
Adam Sandauer
|
Swiadectwo Glorii Polo
luty 27, 2008
...
|
Palestyńczycy w „Żelaznej Klatce”
listopad 18, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Do prostego człowieka
marzec 23, 2003
|
Obłęd produkcji broni na świecie trwa. USA i Izrael wzmacniają wpółpracę
październik 3, 2006
bibula
|
Traktat o Odnowie Solidarności Narodowej
maj 23, 2005
przesłała Elżbieta
|
Mossad w Marocco i przeszkolenie prowokatora ataku na Irak
listopad 8, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Kara dla amerykańskiego zwyrodnialca
listopad 20, 2006
LBC
|
List otwarty do Ministra Sprawiedliwości Grzegorza Kurczuka
kwiecień 28, 2003
prof. Jerzy Robert Nowak
|
Garbate umysły i Pinochet
czerwiec 29, 2007
Artur Łoboda
|
Prywatyzacja WSiP. Fundusz pomoże Muzie
styczeń 23, 2003
http://www.rzeczpospolita.pl/
|
Kurczuk wiedział nie powiedział... a to było tak
luty 8, 2003
zaprasza.net
|
Pętla niemocy a 25-lecie 'Solidarności'
sierpień 11, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Odezwa do kołka w płocie
luty 9, 2006
Wiesław Sokołowski
|
Chiny a Imperium Amerykańskie
luty 6, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski , USA
|
Czwartego Lipca Dzień Prowokacji?
lipiec 7, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Płynie Wisła Płynie
kwiecień 3, 2003
Adam Mały Gorczyca
|
więcej -> |
|