ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
Folksdojcz 
Fantastyczny zespół - poruszający ważne problemy społeczne stworzył bardzo dosadną piosenkę, będącą miksem wywiadu telewizyjnego z śpiewem zespołu. 
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
Pieniądze jako dług 
Doskonały wykład o tworzeniu pieniędzy przez lichwiarzy 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Żyd - człowiek myślący, człowiek honoru 
Wypowiedź byłego izraelskiego oficera na temat polityki jego rządu wobec Palestyńczyków.
Szkoda, że jest ich tak mało..... 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Wezwanie do przebudzenia 
Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem 
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
Zniesławienie 
Film izraelskiego dziennikarza Yoava Shamira o prawdziwym obliczu współczesnego "antysemityzmu" 
Kanciarze z Wall Street 
Film przedstawia kulisy Wall street . Metody działania , które doprowadziły w ciągu kilku ostatnich lat do wywołania kryzysu finansowego. 
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
więcej ->

 
 

Stalinowskie korzenie SLD i Unii Wolności




Ludzie PRL, dawni działacze PZPR, wielu organizatorów pierwszej „Solidarności”, inicjatorzy, twórcy i uczestnicy „okrągłego stołu” unikają, jak diabeł święconej wody ujawniania życiorysów oraz bliższych informacji o swojej roli, zarówno w PRL, jak i III RP. Obawiają się, bowiem, że gdyby społeczeństwo dowiedziało się prawdy o ich przeszłości inaczej by się mogło zachować w czasie wyborów do parlamentu i innych obywatelskich reprezentacji. Toteż dobrze się stało, że grupa opozycyjnych działaczy i publicystów próbuje przypomnieć prawdę o ludziach, którzy, jak kameleony zmieniali swoje barwy polityczne, ideologiczne, a nawet nazwiska. Oczywiście taka działalność demaskatorska wymaga od ich inicjatorów charakteru i zasad moralnych: rzetelności, odpowiedzialnosci, uczciwości, cywilnej odwagi. Ale nie wystarczy tylko przypomnieć i wypomnieć, że ktoś w przeszłości należał do obozu rządzącego, był faworytem władz PRL i partii, trzeba także wskazać, . z jakich korzystał przywilejów, jakie czerpał on i jego najbliżsi z tego korzyści. Dlaczego np. Bronisław Geremek w okresie najgłębszego stalinizmu w Polsce wyjeżdża na studia do Paryża, kto go tam wysłał, za jakie zasługi, jakie pełnił tam funkcje i zajmował stanowiska; podobnie Karol Modzelewski i inni beneficjenci ówczesnych władz. Nie można pominąć życiorysów takich postaci, jak Stanisław Ciosek. On sam przemilcza np. swoje rodzinne koligacje, zajmowane stanowisko pierwszego sekretarza KW PZPR w Jeleniej Górze, milczy o nadużyciach i przekrętach finansowych, jakich tam dokonywał. Nie powinno się przemilczać ani retuszować roli i dywersyjnej działalność Karola Modzelewskiego w „Solidarności”, szkód, jakie wyrządził tej organizacji i Polsce. Społeczeństwo wciąż nie zna przeszłości wielu wpływowych do niedawna ludzi, którzy odpowiadają za to co się w Polsce stało: za miliony bezrobotnych, rozkradziony majątek narodowy, za zubożenie narodu, krzywdy głodnych setek tysięcy dzieci, za nędze byłych pracowników PGR-ów, za choroby, kalectwo i przedwczesną śmierć setek tysięcy obywateli, za pozbawienie setek tysięcy starszych ludzi, emerytów, wielodzietnych, ubogich rodzin ich własnych mieszkań, za skazanie młodych pokoleń Polaków na poszukiwanie chleba za granicą... Młodsze pokolenie nie zawsze wie i rozumie, kto mu zgotował taki los. Nie wie nic lub bardzo niewiele, że sprawcami ich nieszczęsnego losu są członkowie partii wywodzący się z Unii Demokratycznej, przekształconej w Unię Wolności, a ostatnio w Partię Demokratyczną, że znaczna cześć dzisiejszej elit politycznych, gospodarczych, kulturalnych pochodzi z rodzin dawnych stalinowskich władców Polski. Warto, więc uświadomić skalę tego zjawiska. Dlatego pozwoliłem sobie wykorzystać do tego celu gotowe, rzetelnie opracowane znowu aktualne materiały sprzed kilku lat Pawła Sergiejczuka i Jerzego Roberta Nowaka. Jest bardzo smutne, że mimo istnienia od kilku lat tych demaskujących materiałów osoby skompromitowane wciąż egzystują w życiu publicznym: Balcerowicz, Barbara Labuda, Władysław Frasyniuk, Lech Wałęsa, Andrzej Olechowski, Hanna Gronkiewicz Walc, Jan Krzysztof Bielecki, Paweł Piskorski, Bronisław Geremek, Karol Modzelewski, Adam Michnik i kilka set podobnych. Większość ocen jest tak trafnych, że przytaczam je bez uzupełnienia i komentarza. Leszek Skonka

Pan Paweł Siergiejczuk dowodzi, że wielu potomków bierutowsko-bermanowskiego establishmentu zasila dzisiaj, nie tylko szeregi SLD, ale także tzw. postsolidarnościowe ugrupowania polityczne, a przede wszystkim Unię Wolności, Platformę Obywatelską, Samoobronę. Były premier, a obecnie marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz, którego ojciec, Marian, był oficerem Informacji Wojskowej. W 1951 roku np. na jego rozkaz aresztowano komendanta Wojskowej Akademii Technicznej, a wraz z nim kilkunastu oficerów pracujących na tej uczelni, którzy wcześniej byli w Armii Krajowej.

Inny czołowy polityk lewicy, były wicepremier i marszałek Sejmu Marek Borowski, jest synem Wiktora, przedwojennego działacza Komunistycznej Partii Polski. Ojciec Borowskiego, który naprawdę nazywał się Aron Berman, w roku 1944 był założycielem i pierwszym redaktorem naczelnym "Życia Warszawy", a w latach 1951-1967 - zastępca redaktora naczelnego "Trybuny Ludu".

Związkami rodzinnymi z prominentami tamtego okresu mogą się pochwalić także inni działacze SLD, np. poseł Longin Pastusiak, który jest zięciem I sekretarza KC PZPR z roku 1956, Edwarda Ochaba. Z kolei jeden z czytelników "Głosu" w liście do redakcji opublikowanym w numerze z 21- 23 marca br. napisał, że ojciec innego polityka lewicy, posła SLD ostatniej kadencji - Janusza Zemke, był od roku 1945 szefem UB w Wąbrze?nie (województwo toruńskie). Poseł Zemke jak dotąd nie zaprzeczył tej informacji.

Wszyscy ludzie prezydenta

O działalność w Urzędzie Bezpieczeństwa niektóre emigracyjne gazety oskarżały także ojca prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, twierdząc, że nosił on wówczas nazwisko Stolzman. Ale nawet, gdyby nie było to prawdą, faktem jest, że w swojej Kancelarii Kwaśniewski zatrudnił ludzi pochodzących z komunistycznych rodzin. O byłej szefowej Kancelarii, posłance SLD, Danucie Waniek, wiemy, iż wychowała się w lewicowym domu we Włocławku. Ojciec jej kierował zakładem produkcyjnym, matka zawiązana była z handlem. Oboje byli w PZPR (L. Zalewska, "piewaczka" prezydenta, "Zycie" z 2-3 listopada 1996 r.).

Inny bliski współpracownik Kwaśniewskiego, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marek Siwiec, również pochodzi z takiej rodziny: Jego ojciec był wicedyrektorem tarnobrzeskiego kombinatu siarkowego "Siarkopol", matka - prokuratorem (R. Szubstarski, Misjonarz prezydenta, "Zycie" z 26-27 pa?dziernika 1996 r.). W prezydenckiej Kancelarii został zatrudniony także znany (m.in. z publikacji na lamach prasy prawicowej!) publicysta i poeta, Aleksander Rozenfield ( dziś minister Spraw Zagranicznych , przyp. L.Skonka), który w tekście pt. Być Żydem w Polsce pisał: Moi rodzice po to, by nie być obcymi wymyślili, że biedą budować komunizm, to byłą właśnie ideologia, która kazała wierzyć, ze ludzie są sobie równi, bez względu na kolor skory, religie i status społeczny. Uwierzyli jeszcze przed wojna, ocalili życie w sowieckiej Rosji i wrócili do Polski, nie rozumiejąc, że słowo komunista biedzie się właśnie w Polsce kojarzyć z Żydami ("Najwyższy Czas!" Z 12 marca 1994 r.).

Od UB do UW

Ale nie tylko w pobliżu SLD i prezydenta Kwaśniewskiego znale?li się potomkowie "zasłużonych" komunistycznych rodzin. Wielu z nich znalazło swoje miejsce w Unii Wolnosci, gdzie prym wiodą działacze, którzy partyjne legitymacje nosili jeszcze za życia Bieruta - Bronisław Geremek i Jacek Kuron.

W takim towarzystwie bardzo dobrze czuje się np. poseł Jan Litynski, którego rodzice byli komunistami jeszcze przed wojna; ojciec zmarł w 1947 roku. (...) Litynski najwcześniej wkroczyli do historii. Jako sześciolatek na manifestacji 22 lipca 1952 roku podbiegł do trybuny i wręczył Bierutowi kwiaty (A. Bikont, Siedmiu spośród wybranych, "Magazyn Gazety Wyborczej" z 5 listopada 1993 r.).

Inni prominentni członkowie UW posiadają podobne związki rodzinne: prezydent Warszawy Marcin Święcicki jest zięciem PRL-owskiego wicepremiera, członka KC PZPR w latach 1948-1981, Eugeniusza Szyra, zaś czołowy udecki ekonomista Waldemar Kuczynski przyznał się do tego, iż jego teściem był Stefan Staszewski, I sekretarz Komitetu Warszawskiego PZPR w roku 1956.

Zatrudniona przez Swięcickiego na stanowisku sekretarza gminy Warszawa-Centrum, zona posła UW Henryka Wujca, Ludwika Wujec, jest córka przedwojennej działaczki KPP Reginy Okrent, która w latach 1946-1949 pracowała w Urzędzie Bezpieczeństwa w Lodzi.

Burmistrzem warszawskiego śródmieścia w latach 1990-1994 był Jan Rutkiewicz, syn Wincentego, działacza komunistycznego, który zginął w czasie wojny, i Marii, w latach 1948-1950 szefowej Kancelarii Sekretariatu KC PZPR. Matka Jana Rutkiewicza po wojnie wyszła za mąż za Artura Starewicza, który w latach 1949-1953 był kierownikiem Wydziału Propagandy KC PZPR, a następnie sekretarzem CRZZ i sekretarzem KC PZPR.



"Sami swoi" w Ministerstwie Spraw Zagranicznych

Również wśród pracowników sterowanego przez Geremka Ministerstwa Spraw Zagranicznych znajdziemy ludzi o podobnych rodowodach. W latach 1995-96 wiceministrem w tym resorcie był Stefan Meller, którego ojciec, Adam, pracowal w Informacji Wojskowej, a następnie, do roku 1968, w dyplomacji. Meller jest obecnie ambasadorem Polski w Paryżu.

Dyrektorem Departamentu Studiów i Planowania MSZ jest Henryk Szlajfer, syn Ignacego, oficera UB we Wrocławiu w latach 1947-1952, a następnie cenzora w Głównym Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Natomiast stanowisko dyrektora Departamentu Promocji i Informacji MSZ zajmowała do niedawna Małgorzata Lavergne, córka znanego działacza komunistycznego, pierwszego szefa Głównego Zarządu Politycznego LWP, gen. Wiktora Grosza, który jeszcze przed wojna nosił nazwisko Izaak Medres.

Stanowiąca finansowe zaplecze udecji Fundacja Stefana Batorego to również strefa wpływów potomków stalinowskiego aparatu. Jej prezesem jest Aleksander Smolar, członek władz Unii Wolnosci, syn Grzegorza, który do roku 1968 był redaktorem naczelnym "Folks-Sztyme", organu popieranego przez władze PRL Towarzystwa Spoleczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Matka Smolara pracowała w KC PZPR. Sekretarzem Fundacji był do niedawna Jozef Chajn, którego ojciec, Leon, był w latach 1945-1949 wiceministrem sprawiedliwości, a do roku 1961 sprawował kontrole nad "sojuszniczym" Stronnictwem Demokratycznym.

Korzenie Ruchu Stu

Ludzi o bierutowsko-bermanowskiej genealogii znajdziemy także na prawicy. Poseł z ramienia Akcji Wyborczej "Solidarność", prezes liberalnego Ruchu Stu, Czesław Bielecki, tak mówił o swoich rodzicach: Wyrastałem w rodzinie zasymilowanej inteligencji żydowskiej. Ojciec, z wykształcenia matematyk, był dyrektorem generalnym w Ministerstwie Oświaty w latach piędziesiątych. Wyleciał z tego stanowiska razem z Władysławem Bieńkowskim, gdy Gomułka "zwijał" Pa?dziernik. Matka była urzędniczka w Głównym Urzędzie Statystycznym, zajmowała się demografia. Rodzice komunizowali jeszcze przed wojna (E. Boniecka, Bliżej polityków, Toruń 1996).

Towarzystwo z "Wyborczej"

Terenem, na ktorym szczegolnie mocno usadowilo sie drugie pokolenie stalinowskich rodzin, jest prasa. Szefem najwiekszej w Polsce gazety jest przeciez Adam Michnik, syn przedwojennego komunisty Ozjasza Szechtera i autorki zaklamanych podrecznikow do historii, Heleny Michnik, a takze brat ubeckiego "sedziego", Stefana Michnika. Redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" wspiera jego zastepczyni, Helena Luczywo, corka innego KPP-owca, a po wojnie kierownika wydzialu w KC PZPR, Ferdynanda Chabera. Drugim zastepca Michnika byl do niedawna dzis prowadzacy "Rozmowy Dnia" w programie Warszawskiego Osrodka Telewizyjnego (WOT) Ernest Skalski, syn Jerzego Wilkera-Skalskiego i Zofii Nimen-Skalskiej, przedwojennych komunistow, ktorzy pozniej pracowali w Komendzie Wojewodzkiej MO w Krakowie. Jerzy Urban napisal o nim: Pochodzenie Skalskiego z rodzicow-aparatczykow - zgodnie z dominujaca regula - musialo go zaprowadzic w koncu do opozycji (J. Urban, Alfabet Urbana, Warszawa 1990).

Czolowym publicysta "GW" jest Konstanty Gebert, podpisujacy swoje teksty jako Dawid Warszawski, a od niedawna takze redaktor naczelny zydowskiego miesiecznika "Midrasz". Ojciec Geberta, Boleslaw, byl po wojnie ambasadorem PRL w Turcji, a matka, Krystyna Poznanska-Gebert, w latach 1944-1945 organizowala Wojewodzki Urzad Bezpieczenstwa Publicznego w Rzeszowie.

Dziennikarze czerwoni od pokolen

Redaktorem naczelnym zlikwidowanego niedawno "Sztandaru" byl Michal Komar, ktory jest jednoczesnie prezesem Unii Wydawcow Prasy. Jest on synem Waclawa Komara, dowodcy walczacych w Hiszpanii "dabrowszczakow", a nastepnie PRL-owskiego generala, i Marii Komar, ktora dzialalnosc komunistyczna rozpoczela rowniez przed wojna, jeszcze pod nazwiskiem Rywa Cukierman.

Wydawca i szef tygodnika "Nie", Jerzy Urban, rowniez moze sie pochwalic podobnym pochodzeniem. Jego ojciec, co prawda zaczynal kariere polityczna i dziennikarska w przedwojennej PPS, jednak zaraz po wojnie wlaczyl sie w dzialalnosc PKWN, byl rowniez czlonkiem kierowanej przez Bieruta Krajowej Rady Narodowej. Wieloletni kolega Urbana z "Polityki", obecnie ambasador Polski w Chile, Daniel Passent, byl wychowywany przez wuja, przedwojennego komuniste, generala Jakuba Prawina, po wojnie wiceprezesa NBP i wojewode olsztynskiego.

Z kolei dziennikarzem "Tygodnika Solidarnosc" jest Antoni Zambrowski, syn Romana, jednego z czolowych stalinowcow, czlonka Biura Politycznego KC PPR i PZPR w latach 1944-1963. Szefem polskiego oddzialu agencji Reutera jest natomiast Michal Broniatowski, ktorego ojciec, pulkownik Mieczyslaw Broniatowski, od roku 1945 byl dyrektorem Centralnej Szkoly Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego w Lodzi, a nastepnie dyrektorem Departamentu Spoleczno-Administracyjnego MSW.

W kulturze - jak za Bieruta

Rowniez w dziedzinie kultury mozna zauwazyc silna pozycje dzieci dawnych rzadcow Polski. Bardzo modnym wsrod udeckiej inteligencji kwartalnikiem "Zeszyty Literackie" kieruje Barbara Torunczyk, corka Henryka, dzialacza komunistycznego jeszcze sprzed wojny, i Romany, do 1968 roku pracujacej w Zakladzie Historii Partii przy KC PZPR.

Inny publicysta i poeta o tej samej orientacji ideowej, Tomasz Jastrun, jest synem Mieczyslawa, znanego poety, po wojnie redaktora marksistowskiego tygodnika "Kuznica", ktory z partii wystapil w 1957 roku, a wiec zaraz po zakonczeniu okresu stalinowskiego.

Mieszkajacy obecnie w Australii (ale publikujacy w "Gazecie Wyborczej") poeta i piesniarz, niegdys "bard opozycji", Jacek Kaczmarski, tak mowil o swojej rodzinie: Moj dziadek byl przed wojna zaangazowanym komunista, po wojnie zas komunistycznym dygnitarzem. (...) Wierzyl w dziejowa misje partii itd. Po wojnie znalazl sie wiec w kregach wladzy, byl ambasadorem w Kambodzy, pelnil jakies dyplomatyczne funkcje w Szwajcarii, potem pracowal w ministerstwie oswiaty. Z partii wystapil w 1981 roku. Jego zona, czyli moja babcia (...) pochodzila z rodziny zydowskiej, co jak przypuszczam, nie pozostalo bez wplywu na zeslanie mojego dziadka do ministerstwa oswiaty po 1968 roku (wywiad pt. Chce konfrontacji, "Tygodnik Solidarnosc" z 4 maja 1990 r.).



Filmowe imperium

Wsrod najglosniejszych rezyserow filmowych znajdziemy dzisiaj Janusza Zaorskiego, bylego prezesa Radiokomitetu i przewodniczacego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ktorego ojciec w pierwszym okresie PRL-u byl dyrektorem generalnym w Ministerstwie Finansow, a nastepnie wiceministrem kultury i sztuki odpowiedzialnym za film. Bratem Janusza Zaorskiego jest znany aktor, Andrzej Zaorski.

Inne znane rodzenstwo filmowe to Agnieszka Holland i Magdalena Lazarkiewicz, dwie rezyserki, ktorych ojcem byl Henryk Holland, przedwojenny komunista, w czasie wojny ochotnik w Armii Czerwonej, pozniej redaktor naczelny "Walki Mlodych" i dziennikarz "Trybuny Ludu". W tej ostatniej gazecie, organie KC PZPR, w okresie stalinowskim pracowala rowniez matka Marcela Lozinskiego, rezysera znanego z proudeckich sympatii. Inny rezyser, Andrzej Titkow, jest synem Walentego, bylego I sekretarza KW PZPR w Warszawie.



Genealogie profesorow

Podobne rodowody posiada wielu znanych ludzi nauki. Profesor historii sredniowiecznej, a zarazem byly senator OKP i dzialacz Unii Pracy, Karol Modzelewski, pochodzi z rodziny przedwojennych komunistow, zas jego ojczymem byl czolowy stalinowiec, minister spraw zagranicznych w latach 1947-1951, Zygmunt Modzelewski.

Inny historyk, profesor Instytutu Historii PAN, Jerzy W. Borejsza, jest synem zmarlego w roku 1952 komunistycznego dyktatora w dziedzinie kultury, Jerzego Borejszy, ktory przed wojna nazywal sie Beniamin Goldberg. Profesorem politologii na filii Uniwersytetu Warszawskiego w Bialymstoku, a zarazem redaktorem naczelnym Wydawnictwa Naukowego PWN, jest Jan Kofman, syn Jozefa, sekretarza i czlonka Prezydium CRZZ do roku 1968…

Celem tego, niepelnego przeciez zestawienia nazwisk nie jest obciazanie wymienionych tu osob odpowiedzialnoscia za czyny ich rodzicow. Chcialem jedynie pokazac, w jakim stopniu obecne elity naszego kraju wywodza sie z elit, ktore kilkadziesiat lat temu, w najciemniejszym okresie stalinizmu, rzadzily Polska. Czy tak duza ilosc ludzi o podobnych rodowodach w polskiej polityce, prasie, kulturze i nauce, to tylko zwykly przypadek, czy raczej planowe promowanie ludzi z "czerwonej arystokracji"? Na to pytanie niech odpowiedza sobie Czytelnicy.

Pawel Siergiejczyk

A oto dokładniejsze życiorysy niektórych czołowych stalinowców – liderów Unii Wolnosci

Bronislaw Geremek przegrany guru



Szara eminencja UD, a pozniej UW, Bronislaw Geremek, od dawna jest popierany przez bardzo wplywowe lobby krajowe i zagraniczne. Pomimo tego kilkakrotnie poniosl fatalne fiasko w wysilkach o zdobycie upragnionych czolowych stanowisk w panstwie, zwlaszcza tak wymarzonej pozycji premiera RP. Zadecydowala o tym jego ogromna arogancja i swoisty dar zrazania innych politykow.

Urodzil sie 6 marca 1932 r. w rodzinie zydowskiej, tragicznie zdziesiatkowanej przez zbrodnie hitlerowskie. Piotr Bączek, powolujac sie na tekst Dawida Warszawskiego w "Jewish Chronicle" podal, ze Geremek pochodzil z rodziny lodzkich chasydow-Lewartowskich, a jego ojciec byl rabinem (P. Bączek: Profesor Geremek - stary gracz, "Gazeta Polska", 20 kwietnia 1995 r.).

Komunistyczny iluzjonista

Do PZPR Geremek wstapil w 1950 roku, a wiec w okresie najskrajniejszego stalinizmu. Po latach tlumaczyl to w telewizyjnej audycji 100 pytan (15 grudnia 1991 r.): (...) Wstapilem do PZPR z iluzji i wystapilem w 1968 r., gdy te iluzje stracilem (...). Ciekawe, jakimi iluzjami powodowal sie Geremek, wstepujac do PZPR w 1950 roku, okresie, gdy katowano tysiace Polakow i calkowicie zdeptano suwerennosc Polski, poddanej rzadom namiestnikow kremlowskiego Wielkiego Brata?! Rownie ciekawe jest to, ze Geremek musial czekac, az do 1968 roku na utracenie swych komunistycznych "iluzji". Skrajnie groteskowo i wrecz kompromitujaco dla jednego z najbardziej wplywowych politykow demokratycznej III RP brzmi wyjasnienie na temat przyczyn wstapienia do PZPR: (...) Wstapilem, bo uwazalem, ze istnieje zespol fundamentalnych wartosci, ktore mnie z ta partia wiaza (...). Sadzilem wtedy, ze komunizm jest mlodoscia swiata (...). (Cyt. za: Rok 1989. Bronislaw Geremek opowiada. Jacek Żakowski pyta, Warszawa 1990 r., s. 101-102). Komunizm - mlodoscia swiata - coz za wspaniale wyobrazenia o najbardziej zbrodniczej ideologii totalitarnej!

Rozwija ozywiona dzialalnosc w PZPR. Zostaje sekretarzem organizacji partyjnej w Instytucie Historii PAN i czlonkiem Komisji Rewizyjnej Komitetu Uczelnianego. Jak przypomnial profesor Ryszard Bender w liscie do red. Jozefy Hennelowej z "Tygodnika Powszechnego", wystosowanym 20 lutego 1991 r.: Bronislaw Geremek, bedac w partii, zanim "przejrzal", w Uniwersytecie Warszawskim i poza nim, pisal panegiryki o PRL i komunistycznym raju, wychwalal "chorazego pokoju" Józefa Wisarionowicza (...) (Cyt. za: "Gazeta Wyborcza", 7 marca 1991 r.).

Wiary w komunizm jako "mlodosc swiata" nie obalily w Geremku nawet takie fakty, jak krwawe zduszenie powstania robotnikow poznanskich, a potem powstania narodowego na Wegrzech. Gdy Zakowski zapytal Geremka czy Budapeszt 1956 r. nie obudzil w nim zadnych watpliwosci, Geremek odpowiedzial: (...) To nie byl dla mnie az taki wstrzas (...). I poznanski Czerwiec, i Budapeszt ogladalem w Paryzu, a tam wydawalo sie to bardzo odlegle (...). (Rok 1989, op.cit. s. 105). Przypomnijmy tu, ze w Europie Zachodniej na znak protestu przeciw brutalnemu zdlawieniu powstania wegierskiego wystapilo az 250 tysiecy osob z tamtejszych partii komunistycznych. Partia komunistyczna Francji stracila wowczas do 20 proc. czlonkow masy czlonkowskiej, ale dla Geremka wszystko to bylo "bardzo odlegle"! A moze po prostu dobrze czul sie w warunkach stworzonych przez rezim, szybko zyskujac wielkie mozliwosci kariery. Jako mlody, swiezo upieczony doktor nauk historycznych zostal w 1962 roku dyrektorem Osrodka Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Paryskim, kierowanie ktorym wymagalo bardzo wysokiego stopnia zaufania partyjnego, wiazalo sie z ocenianiem "przydatnosci lub nieprzydatnosci" politycznej podwladnych. Pomimo faktu, ze byl dyrektorem tego osrodka przez cztery lata: 1962-1965 (por. rzeczpospolita", 9 listopada 1991 r.) prozno szukac informacji na ten temat w starannie zafalszowanym przez Geremka jego biogramie w Kto jest kim w Polsce (Warszawa 1993, s. 178). W biogramie starannie wyeksponowane zostaly za to informacje o roznego typu przesladowaniach Geremka w dobie PRL, m.in. utrudnieniach w wyjazdach za granice, zatrzymaniach na 48 godzin.



Nosze swiadomosc zydowska

Az do lat 70., a scisle do grudnia 1975 r., kiedy to Geremek podpisal bardzo umiarkowany skadinad tzw. list siedmiu do Gierka, nie ma sladow jakichkolwiek publicznych przejawow opozycyjnosci Geremka. Pozostaje w PZPR - nawet w pierwszych miesiacach moczarowskiej kampanii pomarcowej 1968 roku i prozno szukac nazwiska Geremka na kartach 477-stronicowej ksiazki Jerzego Eislera o wydarzeniach marcowych 1968. Nie zdobywa sie wowczas nawet na cien protestu, pomimo deklarowania wobec Żakowskiego po zapytaniu o swoje zydowskie korzenie: (...) Dla mnie, w mojej doroslej biografii, nigdy nie byl to problem, w tym sensie, ze ta sprawa wiaze sie z dziecinstwem, ktore zamknelem w sobie. Nie znaczy jednak, ze tej swiadomosci zydowskiej w sobie nie nosze. Nosze ja, ona pojawia sie wtedy, gdy wylania sie kwestia antysemityzmu, gdy staje wobec szowinizmu, czy wrecz rasizmu (...). Geremek wystapil z PZPR dopiero w sierpniu 1968 r., po napasci na Czechoslowacje.



Przybywa do stoczni

24 sierpnia 1980 r., w dziesiatym dniu strajku stoczniowcow Gdanska, przybyl do nich do stoczni wraz z Tadeuszem Mazowieckim i innymi "ekspertami". Gdy odlatywali z Warszawy do Gdanska, odprowadzil ich do samolotu pulkownik MSW i powiedzial na pozegnanie: by lot panstwa byl w interesie tego kraju. Ten konflikt trzeba rozladowac, koniecznie rozladowac (cyt. za tekstem Wieslawy Kwiatkowskiej w ksiazce "Solidarnosc" i opozycja antykomunistyczna w Gdansku (1980-1989), Gdansk 1995, s. 54). Wraz z Mazowieckim probowal naklonic stoczniowcow do rezygnacji z postulatu niezaleznych zwiazkow zawodowych i poprzestania na demokratyzacji CRZZ. Na szczescie stoczniowcy nie posluchali tych rad "eksperckich".

Od stycznia 1981 r. byl przewodniczacym Rady Programowej Osrodka Spoleczno-Zawodowego "Solidarnosci". Odegral fatalna role przy opracowaniu tzw. porozumienia warszawskiego, konczacego strajk warszawski, doprowadzajac do pojscia na zbyt wielkie ustepstwa wobec rzadu. Wedlug Wieslawy Kwiatkowskiej (op. cit., s. 56): (...) Historycy sa zgodni, ze dokonano wtedy sprytnej manipulacji, ktora zdezorientowala zwiazkowcow. (...) Karol Modzelewski zlozyl dymisje z funkcji rzecznika prasowego zwiazku, gdyz nie moze byc rzecznikiem niedemokratycznie podejmowanych decyzji. Andrzej Gwiazda zlozyl rezygnacje z funkcji wiceprzewodniczacego "Solidarnosci" (...). W pazdzierniku 1981 r. Geremek, pomimo bardzo wielkich zabiegow fatalnie przegral wybory na I Zjezdzie "Solidarnosci", nie wchodzac do 100-osobowej Komisji Krajowej tego zwiazku.



Oswiecony dworzanin Walesy

Po 13 grudnia 1981 r. byl internowany do 31 grudnia 1982 r. Ponownie aresztowano go w maju 1983 r., juz w lipcu zostal jednak zwolniony na mocy amnestii. W 1985 r. zostal zwolniony z pracy w Instytucie Historii PAN. Wlasnie wtedy jednak zaczyna sie bardzo wyrazny wzrost jego pozycji w "Solidarnosci", w sytuacji, gdy o awansie w niej nie decydowaly demokratyczne wybory, lecz wzglady Walesy. Umial o nie zabiegac. Pomimo ogromnej proznosci i przekonania o swej wyjatkowosci, przez cale lata staral sie maksymalnie pochlebiac Walesie, bez zenady pelniąc role entuzjastycznego dworaka. Przyznawal to nawet jeden z bardziej znanych dzialaczy Unii Wolnosci, Jan Rulewski, mowiac: (...) Oswieconym dworzaninem przez lata byl Geremek, ktory robil wszystko, by mit Walesy obrastal legenda (...) (por. rozmowa z J. Rulewskim w "My" T. Toranskiej, Warszawa 1994 r., s. 254).



Dogodny dla komuny

Szczegolnemu wzmocnieniu ulegla pozycja Geremka w drugiej polowie lat 80., gdy zarysowaly sie pierwsze mozliwosci dogadywan miedzy władzami, a lewicowa czescia opozycji. Geremek stawal sie dla kierownictwa PZPR tym dogodniejszym partnerem ewentualnych rozmow, ze przy roznych okazjach akcentowal gotowosc maksymalnego wyjscia naprzod w kierunku warunkow rozmow, stawianych przez partie. Szczegolnie daleko idaca oferta pod tym wzgledem byl wywiad Geremka w "Tygodniku Mazowsze" z 8 pazdziernika 1986 r., ktory Jan Skorzynski ocenia jako zasygnalizowanie gotowosci powaznych ustepstw ze strony zwiazku, nie wykluczajac odstepstw od literalnego ksztaltu ugody z 1980 r. (J. Skorzynski: Ugoda i rewolucja, wyd. "Rzeczpospolitej", Warszawa 1995, s. 24).

Szczegolnie glosny stal sie opublikowany w lutym 1988 r. przez Geremka wywiad w "Konfrontacjach", w ktorym wystapil z idea paktu antykryzysowego. Mialby on ustanowic nowe stosunki miedzy wladza a spoleczenstwem, doprowadzic do pluralizmu zwiazkowego i odstapienia od tego, co stanowilo wyjatkowosc wprowadzona 13 grudnia. W zamian za to, jednoznacznie zaproponowal przyjecie za punkt wyjscia istniejacego porzadku prawnego i uznanie kierowniczej roli partii komunistycznej oraz zaakceptowanie pewnego zakresu monopolu wladzy PZPR. Wyjasniajac - w odpowiedzi na pytanie publicysty "Konfrontacji", co przyznaje jako "niezbedny monopol wladzy" - prof. B. Geremek odpowiedzial: ...Polityka zagraniczna i obronna, sprawy bezpieczenstwa kraju oraz w pewnym zakresie system przedstawicielski.

Zdaniem Jana Skorzynskiego (op.cit., s. 59-60) oferta Geremka szla najdalej ze wszystkich dotychczasowych w gotowosci do ustepstw. Przy tak ustepliwym podejsciu Geremka, trudno sie dziwic zadowoleniu wladz z faktu, ze to wlasnie on stal sie glownym "rozgrywajacym" przy "okraglym stole" ze strony "Solidarnosci". Jak wspominal Krzysztof Wyszkowski w wywiadzie dla paryskiej "Kultury" z lipca-sierpnia 1989 r.: (...) Najwazniejszy byl Geremek (...). Ci ludzie zmienili poglady, ale nie zmienili metod uprawiania polityki. Te, ktore stosuja, sa bolszewickie. Ten nastroj koalicji lewicy, kiedy Geremek oswiadcza, iz slowo "socjalizm" odzyska swoj blask. Wspolna wladzy i "opozycji stolowej" obawa przed zagrozeniem populistyczno-nacjonalistycznym, przed zdziczalym spoleczenstwem, ktore czyha tylko, by ten kraj rozwalic, byly oburzajace (...). Dosc przejrzec zdjecia zamieszczone w wywiadzie-rzece z gen. Czeslawem Kiszczakiem, aby zobaczyc do jakiego stopnia w Magdalence dochodzilo do fraternizacji biesiadnikow z obu stron "okraglego stolu". Wtedy jednak robiono wszystko, aby te fraternizacje starannie ukryc przed szerszym spoleczenstwem. Ujawnil to po latach kompan Geremka - Michnik, stwierdzajac, iz Geremek wydal wowczas instrukcje, zebysmy dramatyzowali przekaz (z obrad magdalenkowych - J.R.N.), zeby to wszystko nie wygladalo na przesadna zgode (Wedlug A. Michnik, J. Tischner, J. Żakowski: Miedzy Panem i Plebanem, Krakow 1995 r., s. 536). Tak kamuflowano prawde!



Wywalic prawice!

Po "okraglym stole" nastepowalo w przyspieszonym tempie dalsze blyskawiczne umacnianie pozycji Geremka w "Solidarnosci". Korzystajac z poparcia Walesy, wiosna 1989 roku Geremek przeforsowal koncepcje, aby platforme wyborcza "Solidarnosci" zawezic do srodowisk lewicy laickiej i srodowisk KIK-u, zdominowanych przez katolewice, zostawiajac na uboczu rozne prawicowe ugrupowania polityczne.

Geremek stal sie osoba decydujaca przy ustalaniu skladu wyborczej "druzyny Walesy". Starannie zadbac przy tym, aby poza osobami ze srodowisk KOR-owskich i innych kregow lewicy laickiej oraz katolewicy bylo jak najmniej osob doswiadczonych politycznie, a wiec niezbyt podatnych na odgorne reczne sterowanie. Za to tym chetniej dobierano roznych politycznych dyletantow, aktorow w stylu Andrzeja Szczepkowskiego etc.



Wystrychniety na dudka

Po zwyciestwie wyborczym "S" w czerwcu 1989 r. Geremek zostal wybrany jako przewodniczacy Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Czul sie u szczytu powodzenia i w tej euforii wyraznie przecenil swe mozliwosci manipulowania Walesa. Okazalo sie to jego najpowazniejszym bledem. Slynny emigracyjny publicysta Gustaw Herling-Grudzinski mowil, wspominajac swe spotkanie z Geremkiem w Rzymie w 1989 r., iz liczyl on (podobnie jak Michnik), ze bedzie robociarza Walese ciagnal za sznurki, jak marionetke (Por. rozmowe J. Palasinskiego z G. Herlingiem-Grudzinskim, "Wprost", 18 maja 1997 r.). W lipcu 1989 r. okazalo sie jednak, ze to Walesa wystrychnal Geremka na dudka. Caly czas sprawial wrazenie, glownie w rozmowach z Michnikiem, ze chce kreowac wlasnie Geremka na premiera "naszego rzadu" solidarnosciowego. Zupelnie uspil tym jego czujnosc i wprowadzil w stan euforycznego nadecia. Geremek byl juz bezapelacyjnie pewny, ze wkrotce stanie na czele rzadu opartego na koalicji "Solidarnosci" z tzw. reformatorami z PZPR. Co wiecej - jak to ujawnil w 1990 r. Jaroslaw Kaczynski w wywiadzie dla londynskiego "Tygodnika Polskiego" - w lipcu 1989 r. Geremek pojechal nawet wraz z Michnikiem specjalnie do Rzymu po to, aby uzyskac od Jana Pawla II papieskie blogoslawienstwo dla sojuszu z PZPR. Jak stwierdzil Kaczynski: (...) Papiez przyjal ich bardzo chlodno, na krotko, w czasie jakiejs przerwy w trakcie swoich zajec, bylo wiec wiadomo, ze ich misja nie powiodla sie (...). Sprawe ostatecznie pogrzebalo wystapienie Walesy na rzecz koalicji "Solidarnosci" z ZLS i SD, i zreczne przeforsowanie Tadeusza Mazowieckiego, a nie Geremka, na szefa tzw. naszego rzadu.

Czujac sie oszukany przez Walese, nie majac wyboru, tym bardziej popieral w owczesnej sytuacji rzad Mazowieckiego, gwaltownie wystepujac przeciw wysuwanym przez skupiona wokol Kaczynskiego czesc "Solidarnosci" idee "przyspieszenia". Bez zenady glosil nowa swoista odmiane "propagandy sukcesu", zapewniajac np. w wywiadzie dla szczecinskiej "Jednosci" z 30 sierpnia 1990 r.: (...) Sadze, iz Polska nadal przoduje w zmianach we wszystkich dziedzinach zycia. Przede wszystkim w sposob najglebszy i najbardziej jednoznaczny odeszla raz na zawsze od systemu komunistycznego i od starego systemu rzadzenia (...) (!!!).

Jakze groteskowo brzmia te zapewnienia Geremka, gdy czytamy je z dzisiejszej perspektywy i gdy pamietamy, ze rzekomo przodujaca we wszystkich dziedzinach zycia Polska, jako ostatnia zdobyla sie na wolne wybory, nigdy nie przeprowadzila reprywatyzacji, lustracji i dekomunizacji, skrajnie opoznila sie z prywatyzacja, reformami samorzadowymi, reorganizacja ubezpieczen, restrukturyzacja przemyslu, a zwlaszcza gornictwa, zreformowaniem bankowosci. Nie mowiac o skrajnym opoznieniu zmian dla odsuniecia starej nomenklatury, poczawszy od telewizji, po wojsko i MSW (gen. Kiszczak odszedl wszak z szefostwa MSW dopiero w lipcu 1990 r., na miesiac przed cytowanym panegirycznym wywiadem Geremka).

Po klesce wyborczej Mazowieckiego, Geremek umocnil sie w pozycji szarej eminencji Unii Demokratycznej. Ciagle nie byl jednak usatysfakcjonowany pelnionymi funkcjami - przewodnictwem klubu Unii Demokratycznej i sejmowej komisji spraw zagranicznych. Wprost zzerala go od wewnatrz niezaspokojona ambicja zostania premierem. Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi w pazdzierniku 1991 r. zapytany na spotkaniu w Kielcach, czy bylby gotow objac wazne stanowisko panstwowe, np. zostac premierem lub wejsc do rzadu, odpowiedzial: (...) Tak, jestem gotow, natomiast chcialbym, aby bylo jasne, ze nie jest to problem decyzji indywidualnej, tylko problem ugrupowania politycznego, z ktorym jestem zwiazany (...) (cyt. za tekstem T. Roguskiego w "Rzeczpospolitej" z 9 listopada 1991 r.). Walesa postanowil wykorzystac ten geremkowski nienasycony glod premierostwa i odpowiednio podpuscil go w swoim celu. 8 listopada 1991 r. powierzyl Geremkowi misje tworzenia rzadu, faktycznie pragnac poprzez straszenie Geremkiem oczyscic przedpole dla swego ulubionego, bo wielce sluzalczego kandydata - dotychczasowego premiera J.K. Bieleckiego.

Jaroslaw Kaczynski wspominal w rozmowie z Teresa Toranska: (...) Geremek straszliwie chcial byc premierem (...) mnie go bylo zal. Zal, ze tak bardzo chce byc premierem i zal, iz wierzy, absolutnie irracjonalnie wierzy, ze nim zostanie. On, wedlug mnie, wcale nie jest dobrym politykiem, bo gdyby byl - nie mowie wielkim, ale tylko niezlym - to nie mial prawa tak przegrac. Przeciez on mial piekielne karty w rekach w 1989 r., w 1990 r. (...) (cyt. za: T. Toranska, "My", Warszawa 1994, s. 143). Geremek przezyl niebywale upokorzenie kilkudniowych bezowocnych rozmow z przedstawicielami roznych sil politycznych, by przekonac sie, jak bardzo jest nielubiany i niechciany jako potencjalny premier. Jeszcze w ponad pol roku po fiasku swej misji po faryzejsku probowal ukryc swe niezaspokojone ambicje, nagle twierdzac: (...) Nie chcialbym wejsc do rzadu i zapewniajac, ze odpowiada mu sytuacja, ze nawet nie byl ministrem (por. wywiad z Geremkiem w "Nowej Europie" z 19-20 czerwca 1992 r.). Mowil to czlowiek, ktory jeszcze w pazdzierniku 1991 r. tak ochoczo akcentowal chec wejscia do rzadu, a pozniej bardzo ciezko przezyl krach swej misji premierowskiej. Wina za fiasko publicznie obciazyl innych politykow, oskarzajac ich o wynoszenie interesu partyjnego ponad wspolny interes panstwa. Bo nie dali mu byc premierem! (por. uwagi L. Dymarskiego: Misja, "Tygodnik Solidarnosc", 22 listopada 1991 r.).



Dlaczego przegrywal?

Dla kosmopolitycznej "elitki" z "warszawki" i "krakowka" nie ma w Polsce wiekszego polityka nad
Geremka. Juz w 1990 roku w skrajnie lewicowym "Po prostu" Andrzej Rosner, "raczkujacy europejczyk" (tak sam sie przedstawial, napisal prawdziwy pean na czesc Geremka, jako najlepszego kandydata do prezydentury. Dochodza do tego niebywale rozwiniete powiazania z roznymi kregami na Zachodzie. Geremek uwazany jest dzis za kluczowa w Polsce postac w kontaktach z czolowymi zagranicznymi lobby kosmopolitycznymi i globalistycznymi, poczawszy od oslawionego George'a Sorosa. Pelnil funkcje prezesa klubu Europa, stanowiacego integralna czesc sponsorowanej przez Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego, jest tez szczegolnie wplywowym czlonkiem Rady tej Fundacji. Czestokroc naglasnial rozne inicjatywy Sorosa. Niejednokrotnie wystepowal tez na forum roznych miedzynarodowych instytucji globalistycznych typu zalozonej w 1973 roku przez Dawida Rockefellera amerykanskiej Konferencji Trojstronnej (The Trilateral Commission).

Fetujacy Geremka "europejczycy" z kraju i z zagranicy nie moga nijak zrozumiec, jak taki "umysl" mogl przegrac w staraniach o premierostwo, ktore ich zdaniem, mu sie po prostu nalezy i juz. I szukaja od razu "najprostszych" tlumaczen, wine za pomijanie "wielkiego" Geremka zrzucajac na polska ksenofobie i "antysemityzm". Otwarcie popisal sie taka teza Jerzy Turowicz, gloszac na lamach "Gazety Wyborczej" z 1- 2 lipca 1995 r., iz Geremek nie ma szans na zostanie premierem lub prezydentem z powodu jego zydowskiego pochodzenia. Amatorzy tego typu "prostych" wyjaśnien dziwnie nie zwracaja uwagi na pewne osobowosciowe cechy Geremka, ktore sprawiaja, ze ten lewicowy guru jest sam najwiekszym wrogiem swej kariery politycznej. Wiele osob nie chcialo sie pogodzic ze skrajnie subiektywnym sposobem traktowania ludzi przez Geremka. Z tym, co kiedys tak szczerze przyznal Kuron w rozmowie z Kaczynskim: (...) Ty sie nie dziw, ze Geremek jest czesto przeciwko roznym przedsiewzieciom. On je ocenia w zaleznosci od tego, czy sam w tym uczestniczy i odgrywa czolowa role, czy nie. Jesli nie odgrywa, to jest zle, jesli odgrywa, dobre. No, kazdy ma w sobie troche tego rodzaju tendencji, ja oczywiscie tez, ale jednak jestem w stanie powiedziec o czyms cos dobrego, mimo ze w tym nie uczestnicze, a Geremek nie (cyt. za: J. Kaczynski: Czas na zmiany, Warszawa 1993, s. 35). Jaroslaw Kaczynski mowil o Geremku, ze potrafil niejednokrotnie zrazac ludzi bez powodu, przy potwornej ambicji i niesamowitym poczuciu wyzszosci ma przekonanie, ze inni ludzie powinni dla niego pracowac, ze ta ich praca mu sie nalezy. Zupelnie nie rozumial, ze ludzie maja wlasne ambicje i wlasne cele.

Interesujace opinie o Geremku zebrala dziennikarka postkomunistycznej "Polityki" Janina Paradowska. Jeden z jej rozmowcow mowil na przyklad, ze Geremek: (...) ma dar stwarzania konfliktow. Typ arystokraty. Nie slucha ludzi, jezeli z gory zalozyl, ze nie maja mu nic do powiedzenia. Moim zdaniem, jest to jego dramat i dramat wielu politykow z jego obozu (...). Inny rozmowca Paradowskiej, skadinad admirator Geremka i jeden z jego bliskich wspolpracowników przyznawal: (...) Ma jednak wady, ktore wspolprace z nim czynia trudna. Nieslusznie sprawia wrazenie, ze manipuluje. Bierze sie to stad, ze w swych poczynaniach za malo uwzglednia tzw. czynnik ludzki. Uwaza np., ze jezeli jakas sprawa nie stanowi przeslanki do podjecia konkretnej decyzji, nie warto o niej informowac innych. Przekazuje tylko to, co niezbedne. Tym samym buduje wlasna pozycje, ograniczajac innym dostep do informacji (...).

Sam Geremek przyznawal (Rok 1989, op.cit., s. 323), ze w czasie, gdy kierowal Obywatelskim Klubem Parlamentarnym: mielismy ustawiczny bunt sali przeciw kierownictwu Klubu, ktore podejrzewano o stronniczosc. Nie widzi w tym jednak zadnej swojej winy, a tylko to, ze w Klubie byla znaczna grupa powodowana ambicjami i na kazda sytuacje - nie realizujaca tych ambicji - reagujaca frustracja (tamze, s. 319). A wiec zawsze winnymi byli inni!



Geremek klamliwy

Jest prawdziwym mistrzem klamstwa i dezinformacji. Gdyby byl sredniowiecznym wladca na pewno
przeszedlby do historii z przydomkiem "Klamliwy". Warto przypomniec kilka bardzo charakterystycznych przykladow zafalszowywania wlasnej roli przez Geremka w przeprowadzonym z nim wywiadzie-rzece Geremek opowiada. Żakowski pyta. Rok 1989 (Warszawa 1990 r.). Publikacja ta moglaby miec z powodzeniem podtytul: "Ksiazka zafalszowan i przemilczen". Porownajmy, jak Geremek przedstawia w tym wywiadzie-rzece swoje rzekome poglady z przeszlosci (nazwijmy je Geremkowska Fikcja) i tak, jak one wygladaly w rzeczywistosci.

(Prawda o Geremku)

- Geremkowska Fikcja - s. 302 wywiadu-rzeki (z okresu drugiej polowy 1989 r.): (...) Z mojego punktu widzenia obumieranie Partii bylo scenariuszem najlepszym (...).

- Prawda o Geremku - W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 28-29 pazdziernika 1989 r. Geremek powiedzial: (...) Bez wzgledu na to w jakiej sytuacji znajdzie sie Partia, "Solidarnosc" jest zainteresowana tym, by PZPR nie zniknela z areny politycznej (...).

- Geremkowska Fikcja. Na s. 236 wywiadu Geremek zaprzecza twierdzeniom o planach koalicyjnych rozmow z PZPR: nie slyszalem, zeby ktokolwiek z moich przyjaciol rozwazal taka mozliwosc (...).

- Prawda o Geremku - W cytowanym juz wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 28-29 pazdziernika 1989 r. Geremek powiedzial, ze nie wyklucza w przyszlosci sojuszu z reformatorskim skrzydlem PZPR. Co sie zas tyczy przyjaciol politycznych B. Geremka, to przytocze chocby opinie Jacka Kuronia z "Polityki" (nr z 39 lipca 1989 r.): (...) Nastawiajac sie na radykalne przemiany, stawiamy na wspolprace z proreformatorskim skrzydlem PZPR, bez tej partii inni uczestnicy koalicji nie maja praktycznego znaczenia (...). Dodajmy, ze "Tygodnik Solidarnosc Rolników" z 17 wrzesnia 1989 roku przytoczyl znamienna wypowiedz Z. Bujaka, pupila Geremka i Michnika, na posiedzeniu KW NSZZ "Solidarnosc". Bujak, wowczas szef RKW Mazowsze, wystapil z bardzo ostra krytyka decyzji Walesy o stworzeniu koalicji z ZSL i SD. I ujawnil, ze opozycyjna lewica byla bliska zrealizowania konkurencyjnego projektu rzadowej koalicji z obozem "reformatorskim" w PZPR.

Warto przypomniec równiez sposob, w jaki Geremek, broniac pozycji starej PZPR-owskiej nomenklatury skomentowal w wywiadzie dla "Tygodnika Kulturalnego" z 28 pazdziernika 1989 r. fakt piastowania ogromnej czesci, bo prawie miliona stanowisk kierowniczych przez ludzi z PZPR. Odpowiadajac na pytanie redaktorki z "Tygodnika Kulturalnego", czy te stanowiska maja nadal pozostac w rekach PZPR? - Geremek stwierdzil: (...) Czystek nie powinno byc, bo jest to praktyka starego systemu, natomiast musi byc stosowane kryterium kompetencji. Sadze, ze w ramach tego miliona stanowisk ogromna czesc (podkreslenie - J.R.N.) stanowia ludzie kompetentni, ktorzy potrafia dzialac skutecznie, a reszta - musi przestac sprawowac swoje funkcje... Rzeczywiscie, ogromna czesc tych ludzi dzialala nader skutecznie (vide katastrofa gospodarcza, w jakiej znajdowala sie wowczas Polska).



Mistrz mimikry

Geremek nalezy niewatpliwie do godnych nastepcow wielkich faryzeuszy w historii. Wprost znakomicie wyspecjalizowal sie w maskowaniu pogladow i mimikrze. Dobrotliwe miny, pelne kaznodziejskiego namaszczenia i "zatroskania" o rodakow, glos ukrywa niemale stezenie jadu, z jakim czai sie na swych oponentow. Na ogol umie bardzo dobrze ukrywac te swoje mniej nobliwe uczucia. Z rzadka tylko zawodzily go nerwy, tak jak w telewizyjnych "Interpelacjach" czy na konferencji komitetow obywatelskich w styczniu 1990 r. Warto tu przypomniec owczesny, dosc niefortunny dla Geremka epizod, notabene opisany przez jego wielbiciela - Jaroslawa Kurskiego z "Gazety Wyborczej": (...) W bezposrednim starciu z Kaczynskim profesora troche zawiodly nerwy. Przewodniczyl spotkaniu, pelnil wiec funkcje porzadkowe. Mowcom nie limitowano czasu, ale obowiazkiem profesora bylo konczyc przewlekajece sie wypowiedzi uderzeniem lyzeczki w szklanke. Kaczynski nie zdazyl jeszcze dobrze zaczać, gdy juz rozlegl sie brzek. Czesc sali zareagowala smiechem (...) (J. Kurski: Wodz, Warszawa 1991, s. 50).

Dzialal zawsze skrajnie instrumentalnie. Najchetniej wykorzystywal jako narzedzie trzeciorzednych politykow pozbawionych jakichkolwiek szerszych wlasnych koncepcji. Stawali sie oni tym dogodniejszymi instrumentami w grze Geremka, pomimo ze zdawal sobie dobrze sprawe z ich malej wartosci czy wlasnie dlatego. Przykladowo, bardzo skutecznie wykorzystywal dla swych celow w parlamencie, a pozniej w Unii Wolnosci, grupe gdanskich liberalow na czele z Bieleckim, Tuskiem i Lewandowskim, mimo ze w swoim czasie byl autorem jednej z najzlosliwszych opinii na ich temat: (...) Zwolennicy przyspieszenia zapowiedzieli radykalne przewietrzenie Warszawy, tymczasem przewietrzyl sie raczej Gdansk (...) (cyt. za: T. Toranska w rozmowie z J.K. Bieleckim, "My", Warszawa 1994, s. 37).



Ukryty marksista

Wystepujac przed szersza opinia w Polsce, Geremek po 1989 roku zawsze starannie staral sie ukrywac swe przywiazanie do idei socjalistycznych i marksistowskich. Raz doszlo do wrecz groteskowej sytuacji w telewizyjnych "Interpelacjach", gdy Czeslaw Bielecki dlugi czas na prozno probowal zmusic Geremka do puszczenia pary, czy jest za ustrojem socjalistycznym, czy kapitalistycznym. Profesor jak mogl wymigiwal sie od jasnej odpowiedzi, kluczyl, kluczyl, mowil o stosunku do demokracji parlamentarnej, wladzy wykonawczej, na jakikolwiek temat, byle tylko nie trzeba bylo sie opowiedziec. A Bielecki dalej z uporem powtarzal to samo pytanie za kazdym razem, gdy Geremek uchylal sie od odpowiedzi. Az prowadzacy audycje zmienil temat.

Duzo bardziej wylewny jest za to Geremek na Zachodzie, gdy moze przedstawiac swoje prawdzie "ja" bez obawy zdekonspirowania sie przed polska opinia publiczna. Oto np. w tekscie cytowanym przez "World Press Review" w kwietniu 1994 r. (s. 51-52), Geremek zapewnial, ze upadek marksizmu, jako doktryny politycznej nie oznacza porazki marksistowskiej inspiracji i twierdzil: Jest paradoksem, ze analiza marksistowska zniszczyla komunizm (por. szerzej M.J. Chodakiewicz: Ciemnogrod? O prawicy i lewicy, Warszawa 1996 r., s. 260-261).



Dwulicowosc wobec Kosciola

Geremkowska obluda i dwulicowosc szczegolnie wyraznie odzwierciedlaja sie w jego stosunku do Koscola katolickiego. W swoim czasie jako zaangazowany marksista-leninista Geremek wchodzil w sklad redakcji pisma ateistow i wolnomyslicieli "Argumenty". Fakt ten, "dziwnie" przemilczany w swym biogramie dla Kto jest kim w Polsce przez Geremka, przypomnial Michnik w Miedzy Panem i Plebanem (op.cit., s. 34). Pozniej ten sam Geremek, kiedy zalezalo mu na obronie i pomocy ze strony Kosciola, okazywal wobec niego bezgraniczna atencje. Jak to przyznawal najwiekszy admirator Geremka Michnik: (...) Nawet moj przyjaciel Bronek Geremek spedzil pare lat jakby na kolanach. Nie mozna bylo wyciagnac z niego jednego krytycznego slowa na temat czegokolwiek w polskim Kosciele (...) (Miedzy Panem..., op.cit., s. 492).

16 listopada 1983 r. Geremek akcentowal w wywiadzie dla dziennika "La Croix": (...) Mowie jako historyk: jest to najwieksza epoka Kosciola katolickiego. Jest ona mocna w pelnym tego slowa znaczeniu.

Kosciol utozsamia sie i jest utozsamiany z calym Narodem. Te ostatnie trzy lata wykazaly nieslychane mozliwosci Kosciola (...). 10 lat pozniej ten sam Geremek, gdy juz nie potrzebowal oslony Kosciola katolickiego, wystapil z jego ostra krytyka w programie Arte w telewizji francuskiej (9 kwietnia 1993). Teraz nagle oskarzal Kosciol o to, ze miesza sie do polityki, gdyz broni zycia nienarodzonych. Zarzucal tez Kosciolowi, ze dziala szkodliwie, bo pewne kategorie ludzi wyklucza poza nawias (wyjasnil, ze chodzilo mu o Laski pod Warszawa, gdzie katolicy sprzeciwili sie stworzeniu domu dla chorych na AIDS). Polemizujac z tymi stwierdzeniami Geremka ks. Kiedrowski zarzucil mu, ze przemilczal fakt, ze pod opieka Kosciola znajduje sie dom dla chorych na AIDS pod Warszawa, i to, ze "nie zauwazyl" zdjecia, ktore obieglo swiat caly: Papieza tulacego dziecko zarazone ta choroba (por. "Glos Katolicki", Paryz, 4-11 lipca 1993 r.).

Dzisiaj Geremek duzo chetniej krytykuje Kosciol katolicki za granica, gdy jest przekonany, ze nie wywola to reakcji przeciwko niemu i moze pójsc bezkarnie "na calosc". I tak na przyklad w wypowiedzi dla irlandzkiej dziennikarki Jacqueline Hayden, autorki ksiazki Poles Apart, Solidarity and the New Poland Geremek stwierdzil miedzy innymi: (...) Sadze, ze Kosciol wpadl w triumfalizm i posuwa sie za daleko w zadaniach (...). Kobiety sa przerazone sytuacja w kwestii aborcji. Obecnie panuje w polskich szpitalach terror w tym wzgledzie i kobiety wedruja na Ukraine lub do podobnych miejsc w celu aborcji (...). Byc moze konkordat jest bledem. Zostal zawarty w czasie kampanii wyborczej. Nie rozumiem dlaczego (...). Nieporozumienie w sprawie konkordatu wplynelo na wynik wyborow i to byl nasz blad (...) (cyt. za: "Niedziela", 9 czerwca 1995 r.).

Szczegolnie znamienna byla ta geremkowska krytyka konkordatu z Kosciolem na uzytek zagranicznej dziennikarki. W sytuacji, gdy ten sam Geremek na uzytek opinii publicznej w Kraju przedstawial sie jako zdecydowany zwolennik konkordatu i parokrotnie w wystapieniach sejmowych (1 lipca 1994 r. i 16 lutego 1995 r.) krytykowal wiekszosc poslow Sejmu za opoznianie ratyfikacji konkordatu, pietnujac to jako szkodliwe dla polskiej racji stanu. Ktore z wypowiedzi Geremka wyrazaly jego prawdziwe intencje: za konkordatem czy przeciw niemu?



Dekomunizacja, to "totalitaryzm"

Juz w sejmie kontraktowym "odpowiednio" sterowany przez Geremka parlamentarny klub Unii Demokratycznej czesto glosowal w identyczny sposob, jak postkomunisci. Polemizujac z uwagami na ten temat, Geremek powiedzial w telewizyjnych "Wiadomosciach" z 19 lipca 1991 r., iz nieprawda jest jakoby Unia Demokratyczna glosowala, tak jak komunisci. Natomiast problemem Unii jest fakt, iz komunisci glosuja tak, jak Unia (cyt. za "Tygodnikiem Solidarnosc" z 19 lipca 1991 r.). Prawdziwie lustrzanym odbiciem wzajemnych podobienstw byly wypowiedzi Geremka i Kwasniewskiego zarliwie pietnujace dekomunizacje na lamach czasopisma "Paragraf" z 28 sierpnia 1992 r.

Obaj byli towarzysze ostrzegali, ze uchwalenie ustaw dekomunizacyjnych spotka sie z zaskarzeniem do Trybunalu Konstytucyjnego i odpowiednich instytucji miedzynarodowych. Atakujac pomysl dekomunizacji, Geremek akcentowal z wielka werwa: Nie dajmy sie porwac nienawisci i glupocie. I ostrzegal przed kampania polowan na czarownice, gwalcaca zasady panstwa prawnego. Prawdziwie z grubej rury wystrzelil w wywiadzie dla postkomunistycznej "Polityki" z 24 kwietnia 1993 r., alarmujac: (...) Polityka dekomunizacji, co potwierdzaja takze doswiadczenia innych panstw naszego regionu, powoduje krzywde ludzka, rozrost fanatyzmu, irracjonalnosc zachowan politycznych, spirale zemsty i nienawisci, powstaje wiec sytuacja, w ktorej pierwszy lepszy moze siegnac po wladze. Pod haslem zwalczania komunistycznej przeszlosci moze byc zniszczone wszystko, co osiagnelismy w przebudowie panstwa. Za monete, o nazwie dekomunizacja, nie mozna kupic niczego wartosciowego. Dlatego jestem przeciw takiej transakcji (...).

Wczesniej w "Gazecie Wyborczej" z 24 pazdziernika 1991 r. twierdzil: (...) Obawiam sie i u nas takiego porzadku dekomunizacyjnego, ktory prowadzilby do porzadku totalitarnego (...). I z cala dezynwoltura glosil, ze w Czechoslowacji problemy tworzy sprawa tzw. dekomunizacji. Dzis nie ulega watpliwosci, ze wlasnie ustawa o dekomunizacji w Czechoslowacji ogromnie oslabila tamtejszych postkomunistow, zwlaszcza dzieki postanowieniu uniemozliwiajacemu kandydowanie do parlamentu i zajmowanie znaczacych stanowisk przez bylych funkcjonariuszy partyjnych, od sekretarzy powiatowych wzwyz. Dzieki niej na wiele lat odsunieto na bok czeskich Kwasniewskich, Millerow, Oleksych. U nas ich szansa powrotu do wladzy postala w duzej mierze dzieki wytrwalym sprzeciwom Geremka et consortes przeciw dekomunizacji.



Precz z lustracja

W parze z wrogoscia do dekomunizacji szla u Geremka wyrazna, nieukrywana niechec do lustracji. Wszystkich zaskoczyl skrajnie emocjonalna nerwowa reakcja na pierwsze publiczne podjecie tej sprawy przez prezesa PSL Romana Bartoszcze. W wystapieniu 7 kwietnia 1990 r. Bartoszcze ostrzegl, ze niszczenie komunistycznych archiwow ma na celu zatarcie dowodow, kto poprzednio wspolpracowal z bezpieka. I wtedy - jak wspominal Bartoszcze - Geremek zerwal sie z miejsca, poczerwienial na twarzy, krzyczal cos, co trudno bylo zrozumiec. Zupelnie nie ten zrownowazony Geremek (por. P. Baczek, op.cit.). W odniesieniu do samego Geremka w kontekscie lustracji Piotr Bączek przypomnial, powolujac sie na "Gazete Polska" z czerwca 1993 r., ze minister Macierewicz, na kilka godzin przed przekazaniem swojej listy Konwentowi Seniorow, wykreslil z niej nazwisko Geremka.



Pakt centrolewicowy

Mijaly lata, a Geremek konsekwentnie zywil nadzieje na dojscie do realizacji jego cichego, ulubionego planu na powstanie "centrolewicowego paktu" miedzy Unia Demokratyczna a postkomunistycznymi "reformatorami" z SLD. Z nim, oczywiscie, jako premierem tego typu rzadu koalicyjnego. Jeszcze 27 marca 1993 r., na dwa miesiace przed obaleniem rzadu Suchockiej w sejmowym glosowaniu i rozwiazaniem parlamentu, Geremek publicznie oswiadczyl, ze widzi mozliwosci madrego kontraktu z rozsadna czescia SLD, ktora poprze reformy. Pazdziernikowe wybory 1993 r. kolejny raz zniweczyly nadzieje Geremka. UD uzyskala zbyt slabe wyniki w porownaniu z postkomunistami, aby moc wejsc w koalicje z nimi jako naprawde liczacy sie partner. Postkomunisci na otarcie lez zostawili Geremkowi jednak przewodnictwo sejmowej komisji spraw zagranicznych. Kwasniewski zarzadzil w swoim klubie dyscypline przy glosowaniu w sprawie szefostwa komisji dla Geremka. Gdy poslowie SLD zapytali go: Czy warto umierac za Geremka, Kwasniewski odpowiedzial: Warto (por. "Gazeta Wyborcza" z 22 pazdziernika 1993 r.). Przepchanie Geremka w Sejmie nie bylo latwe, bo PSL-owcy grozili, ze poparcie dla jego kandydatury wywola kryzys w koalicji. Na pierwsza wiesc o mozliwosci utraty szefostwa wplywowej komisji, Geremek doslownie "wyszedl z nerw" i zwolal konferencje prasowa, na ktorej zarzucil PSL-owi zerwanie miedzyklubowych ustalen i zachlannosc !



Pseudospecjalista od wszystkiego

Reklamowany w "rozowych" mediach jako niezwykly umysl, najwiekszy z geniuszy politycznych, Geremek pokazal przez 8 lat przemian, jak wiele mozna calkowicie spartolic. Okazalo sie to dlan tym latwiejsze, ze bedac specjalista od bardzo waskiej specjalnosci - z historii sredniowiecza - gorliwie pchal sie na kluczowe stanowiska wymagajace gruntownej znajomosci przeroznych dziedzin od prawa po polityke miedzynarodowa. I bez wahania podejmowal szkodliwe dla Polski decyzje w najroznorodniejszych waznych sferach. Szczegolnie wiele szkod przynioslo sprawowane przez niego od lat kierownictwo komisji spraw zagranicznych Sejmu. Odpowiada bezposrednio za bardzo wiele fatalnych nominacji ambasadorskich, realizowanych wedlug specjalnego klucza preferujacego roznych dyletantow, ale za to "Krolikow i Znajomych Krolika". Odpowiada za fatalne w skutkach usypianie polskiej opinii publicznej na temat rzekomego idyllicznego wrecz stanu polskiego bezpieczenstwa w sytuacji miedzynarodowej.

Zdumiewal wprost pewnoscia, z jaka oswiadczal w wywiadzie dla "Wprost" z 9 stycznia 1994 r.: (...) Obecnie nie sadze, by Polska w razie zagrozenia zewnetrznego mogla pozostac samotna. Juz teraz istnieje taki uklad miedzynarodowy, w ktorym agresja przeciwko Polsce sprawilaby, ze sojusznicy przyszliby nam z pomoca (...). Nawet tak wyrozumialy dla "europejczykow" z udecji redaktor naczelny paryskiej "Kultury", Jerzy Giedroyc, nie ukrywa swej bardzo negatywnej oceny roli Geremka jako przewodniczacego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Giedroyc powiedzial wprost o profesorze Geremku, iz jego wplyw na polityke zagraniczna Polski i obsady personalne okazaly sie fatalny (por. Zmiana warty, czyli jak to sie stalo, Warszawa 1995 r., s. 82).

Przypomnijmy malo chlubne dla Geremka przewodnictwo komisji konstytucyjnej Sejmu w latach 1989-1991 (nieprzypadkowo swiadomie pominal wspomnienie o tym przewodnictwie w zafalszowanym biogramie w Kto jest kim w Polsce). Jako przewodniczacy tej komisji, Geremek byl bowiem najbardziej odpowiedzialny za skrajne opoznienia w przygotowaniu ordynacji wyborczej i pierwszych wolnych wyborow, a takze w opoznianiu przygotowania nowej demokratycznej konstytucji.

Fatalne skutki dla Polski przynioslo wykorzystanie przez Geremka swej czolowej pozycji w OKP dla przeforsowania planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza. Bylo to prawdziwie nieszczesnym paradoksem naszej sytuacji, ze historyk sredniowiecza zadecydowal o przeforsowaniu w Polsce tak waznego planu gospodarczego bez przedyskutowania jakiejkolwiek alternatywy. Zrobil to czlowiek, ktorego "poglebiona" wiedza o gospodarce ograniczala sie glownie do swietnej znajomosci dochodow francuskich kurtyzan w wieku XIII czy XIV.

Nie wiadomo, jak potocza sie dalsze losy Geremka, przegranego wielkiego guru lewicy. Juz dzis wiadomo jednak, ze przejdzie do historii jako swego rodzaju prymus w szkole politycznego zalgania i hipokryzji.
9 marzec 2005

Jerzy Robert NOWAK 

  

Archiwum

"Izraelskie Siły Obronne” – IDF
sierpień 29, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Vademecum "Jajcarza"
grudzień 7, 2003
plj WIEDZˇ CO CZYNIˇ.. CZY NIE WIEDZˇ..
listopad 2, 2007
H.ATEISTA
"Ale na dnie z honorem lec ..."
sierpień 31, 2004
Polonia w "Prima Aprilis" 2005
kwiecień 2, 2005
km
Strategiczne straty USA w Azji Centralnej
padziernik 12, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Ostatnia misja
luty 3, 2003
PAP
Chamstwo i kurestwo
maj 31, 2005
Artur Łoboda
Do baranow ktorzy nie wierza w PiS
kwiecień 13, 2006
Marcin
Portal widmo
maj 16, 2003
www.dziennik.krakow.pl
Podpowied?
czerwiec 16, 2004
Historia syna marnotrawnego.
czerwiec 27, 2004
Artur Łoboda
Josek Nikodem Lewinkopf Kosinski and two other literary profiteers of the Holocaust
lipiec 10, 2006
Emigracja
sierpień 28, 2003
przesłała Elżbieta
Stracił na giełdzie miliony
kwiecień 8, 2006
PAP
Amerykańska Teokracja?
maj 30, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
NIE dla baz USA w Polsce!
grudzień 29, 2003
Adrian Dudkiewicz
Były rosyjskie, będą amerykańskie - bazy na terenie polski !!!
luty 13, 2003
PAP
Poklepywanie złodzieji - "Zysk dla obu stron"
luty 25, 2004
www.krakow.pl
Przywódcy Czerwonych Khmerów przed trybunałem? Czyli kogo przed nim zabraknie...
listopad 24, 2006
Bartłomiej Doborzyński
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media